- a ONA ciągle powraca i powraca...
#1
No wiec to stało się znów, po jakis dwóch miesiącach w miare „normalnego” zycia fobia znów zaatakowała. Mam nieco inaczej niż niektórzy fobicy. U mnie fobia społeczna trwa jakis miesiąc tzn tutaj objawy są najmocniejsze (trzesienie się rąk, pocenie, czerwienienie, problemy z sercem, a także problemy z pęcherzem, napiecie miesni karku i mimicznych twarzy w taki sposób, ze np. mam problem z oddychaniem a głowa mi sie po prostu częsie). Nienormalne to troche ale cóż… po jakims czasie pomalutku wychodze z tego bagna, z dnia na dzien jest coraz lepiej i lepiej. Dochodze do punktu w którym jestem „prawie” jak zdrowi ludzie. Pisze prawie bo fobia choc jest zminimalizowana, to nie odczuwam tego komfortu co kiedys. Czasami samo przechodzi, czasami musze po prostu przezwyciężać strach, tyle ze nie boje się już wtedy rozmowy z ludzmi, tylko tego, ze mogą zobaczyc ze cos ze mna nie tak, ze jestem jakis inny, dziwny. Teraz gdy spojrze na jakąs obcą osobe w momencie gdy ona na mnie patrzy automatycznie sztywnieją mi mięsnie karku, i spuszczam wzrok gdzies na ziemie. Głowa przy tym się zatrzesie ze dwa razy. Jestem w kompletnym dołku. Byłęm kiedys u psychologa, psychiatry ale dosłownie dwa, może trzy razy. Nie pomogli mi zbytnio bo nie powiedziałem wszystkiego. Ehh.. Bałem się im opowiedziec wszystko. Pozniej już nie chodziłem, ponieważ kiedy miałem nasilenie fobi, czekałem az mi troche przejdzie, żebym nabrał odwagi by tam pojsc. Jednak gdy objawy przechodziły po prostu olewałem sprawe, bo myślałem ze mi przechodzi i zniknie w ogole. Jednak działo się inaczej, i dzieje się nadal;/ Teraz pojde na pewno. Mam tego serdecznie już dosc, nawet gdy będę się czuł swietnie to i tak pojde. Mysle, że nabawiłem się już nerwicy. Czasami gdy połoze się na łóżku serce bardzo mi szwankuje. Bije jak szalone.

Mysle nad jakimis lekami. Ide teraz do nowej pracy i bardzo się boje ze nie dam po prostu rady. Musze przetrzymac, az mi troche przejdzie i pojde do psychiatry po jakies leki. Nie wiem za bardzo jakie, ale mam nadzieje ze mi cos przepisze. A może jest cos w aptece bez recepty co mogło by mi pomóc? Cos choćby uspokajającego? Nie mówie o melisie ale może o czymś lepszym, nie znam się na lekarstwach, bo nigdy ich nie brałem ;]
Żyć, nie tylko istnieć!
Odpisz
#2
Jest Persen na uspokojenie, ale nie wiem, na ile jest dobry.

Faktycznie idź do lekarza, na pewno coś ci przepisze.
A w ogóle to nie narzekaj tak na tą fobię, skoro pracujesz, to nie jest z Tobą tak źle    :Uśmiecha się:
Admin na urlopie
Odpisz
#3
ciekawe czy do tego leku można się przyzwyczajic i tak go zwalczyc.
Odpisz
#4
Persen brałam i nie widziałam poprawy. Persen jest chyba tylko dla babci, ktora wkurzy szczekajacy pies.
Odpisz
#5
na mnie persen tez nie działa.
racja.
Żyć, nie tylko istnieć!
Odpisz
#6
a jak to jest u Was?? Odczuwacie strach i lęki typowe dla fobii społecznej cały czas, czy może macie ''chwilowe ataki'' tej choroby? U mnie przebiega to jak sinusoida. Od dna do normalnego życia i tak w kółko;/ Nie wiem, moze mam jakies szanse na całkowite wyleczenie, musze chyba tylko pojsc do psychiatry;/
Żyć, nie tylko istnieć!
Odpisz
#7
U mnie to jest jak linia prosta w kierunku wyleczenia, z takimi wyrwami w dół co kilka dni, które wracają do normalnego poziomu.
Odpisz
#8
U mnie nie ma owej sinusoidy, tylko też prostą... jednak w sensie pejoratywnym -.- i na dodatek zmierza ku dołu.
Są ataki, które są kumulacjami agresji, pragnienia zemsty, nienawiści itp
Jeżeli nie byłeś u psychiatry to jak najbardziej idź.
Odpisz
#9
U mnie do tej pory też była sinusoida, ale sam ją sobie fundowałem. Jak tylko się lepiej poczułem, rzucałem się w wir nadrabiania zaległości, nie uważałem na stres, byle do przodu.
Warto sobie zadać pytanie: Po co twojemu organizmowi powrót do fobii? Czy jak się lepiej poczułeś nie zaniedbałeś, rzeczy które robiłeś by z fobii wyjść?
To co opisujesz to tylko nawrót Fs, z uzależnień wiem, że warto sobie wypisać jak to się zaczęło, co spowodowało, że fs powróciła, bo coś na pewno musiało się zdarzyć.

Persen to zwykłe ziółka, na lekkie stany poddenerwowania.
Poćwiczyć pływanie można na plaży
ale żeby się nauczyć, trzeba wejść do wody
Odpisz
#10
ja mam już tak od trzech lat, moze to nie długo, ale wystarczająco przewróciło moje życie. Najgorsze jest to k.czarny5, ze myslałem juz nad tym co powoduje powroty, i nie mogłem do tego dojsc. Byłem kilka razy za granicą w pracy. Odpoczynek, relaks, lekka praca, zero stresu. Objawy i tak powróciły lecz tylko nieco słabsze. Ale pozniej wygląda to tak, ze po takim dłuższym "odpoczynku od cywilizacji" po powrocie do kraju nawet zakupy w sklepie sprawiają mi problem. Póżniej jest coraz gorzej i gorzej az od pewnego mometnu czuje sie coraz lepiej. Nawet kolezanki mówiły, ze stałem sie otwarty i w ogole. Ehh, i masz, minęły 3 tygodnie i dzisiaj znów czuje sie beznadziejnie;/ Pojęcia nie mam dlaczego;/
Żyć, nie tylko istnieć!
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Szu:
  • Margot
Odpisz
#11
Jak czytam Szu, to tak jakbym siebie czytała    :Uśmiecha się:

Jesli dam tylko sobie troche odpoczac, to ona juz powraca heh
Odpisz
#12
Mnie się wydaje że to jest sprawa chemii mózgu i my sami nie mamy dużego wpływu na nasz stan zdrowia (na to jak silna jest fobia). To by tłumaczyło skąd są te zmiany, że raz fobia odpuszcza innym razem powraca. Ja u siebie od dawna obserwuje zmiany, to jest niemal jak wykres sinusoidy - raz lepiej, raz gorzej. Pytanie tylko na ile można mieć wpływ samemu na tą chemię mózgu. Skoro psychologowie twierdzą że można, trzeba spróbować psychoterapii...
"Chcę tylko nauczyć się myśleć jak Bóg. Cała reszta to drobiazgi." - Albert Einstein

Polecam: --- www.niepoprawni.pl ---
Fajne filmy:
http://www.youtube.com/user/LibertyUPR
Odpisz
#13
Przed ostatni tydzien był okropny. Wszystkie objawy fobi wymienione w pierwszym poscie skumulowały sie i spotęgowały tak, że już nie myslałem o jakiejkolwiek poprawie. Ale... pierwszy raz od jakiegos czasu cos zaczęło sie zmieniac. Trwa to tydzien...

A dzisiejszy dzień był jak błogi sen    :Uśmiecha się szeroko:

Wstaje rano, czuje sie jakoś dziwnie, inaczej. Wyciągam rękę przed siebie... ani drgnie, żadnych widocznych drgań, nic, zero. Nie trzęsie sie. Wstaje z łóżka, ide do pracy. Dziwne, od samego rana mam niespotykanie wielki humor, nie mam zadnych problemów z nawiązaniem rozmowy, swoje obowiązki wykonuje na luzie. Śmieje sie ze wszystkiego i ze wszystkich. Wszystko mnie "szczyka"    :Uśmiecha się: Po pracy jade na studia, nic, zupełnie zero jakichkolwiek lęków. Jade przez Kraków i dostrzegam rzeczy na ktore nigdy nie zwracałem uwagi, bo mój wzrok przeważnie spuszczony był w chodnik lub w siedzenie samochodu. Mam chec otwarcia jakiegos biznesu, znalezienia sobie drugiej połówki, nie wiem, po prostu chce mi sie życ. Od jakiegos czasu staram sie po prostu nie myslec o fobi. Moze to jest klucz. Zniwelowac natrętne mysli do zera. Nie wiem co moze byc przyczyną takiego stanu rzeczy, takich wahań nastrojów... może wiosna tak na mnie działa   :Uśmiecha się:
ehh..
Jak znow wróce do fobikowania to napisze tutaj o tym ;]
Żyć, nie tylko istnieć!
Odpisz
#14
Mhm, to ja mam tak jak Sosen. Dam radę. Ty też, Szu.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Ciągle chce mi się spać Ralf 15 5 019 09 Paź 2012, Wto 13:46
Ostatni post: Safona


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.