PhobiaSocialis.pl

Pełna wersja: Pomagać czy nie pomagać?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Natrafiłam na taki artykuł:

Być może pomagasz najbardziej, kiedy schodzisz z drogi pomocy

Ostatecznie jednej rzeczy każdy z nas uczy się na własnej skórze – Dopóki ktoś nie prosi o wsparcie, dopóki nie ma gotowości słuchania i pozbycia się starych wzorców, twoje próby pomocy będą odbierane jako manipulacja i kontrola – twoja sprawa, twoja potrzeba… nie tego kogoś. Urosną mury obronne, pozycje zostaną wzmocnione, a ty zostaniesz z poczuciem frustracji… albo wyższości… albo bezsilności, a odzwierciedlone role „ofiary” i „wybawcy” sprawią, że poczujecie się oddzieleni od siebie bardziej niż kiedykolwiek.

Jak naprawdę pomagać? Spotkaj się z drugim człowiekiem, tam gdzie teraz jest. Odpuść swoje wyobrażenie o jego natychmiastowym uzdrowieniu. Zwolnij. Uznaj jego obecne doświadczenie. Nie próbuj narzucać własnych pomysłów, ani nie zakładaj, co jest dla niego „najlepsze”. Być może nie masz pojęcia co jest „najlepsze”. Być może ten człowiek jest bardziej odważny, wytrzymały, inteligentny, zaradny i ma większy potencjał, niż kiedykolwiek myślałeś, że to możliwe.

Być może to, co teraz jest dla niego „najlepsze” to nie chcieć – ani nie potrzebować – twojej pomocy! Być może tak faktycznie musi cierpieć czy zmagać się jeszcze bardziej. Być może tym, czego wymaga ta chwila jest zaufanie, uważne słuchanie i głęboki szacunek dla miejsca, w którym ten człowiek jest w swojej podróży. Być może starasz się pomóc wyłącznie sobie.

Być może prawdziwa zmiana pochodzi nie z prób wymuszenia zmiany u innych, ale z dopasowania się do tego, gdzie są w tym właśnie momencie, odblokowania całej twórczej inteligencji kryjącej się w danej chwili, uznania ich unikalnej ścieżki i tajemniczego procesu zdrowienia.

Kiedy próbujesz kogoś zmienić, oznajmiasz mu, że nie jest w porządku taki jaki jest, że odrzucasz, opierasz się i nie podoba ci się jego obecne doświadczenie, i chcesz, żeby było inne. Może nawet w ten sposób komunikujesz temu komuś, że go nie kochasz. Gdy przestaniesz próbować go zmieniać i przyjmiesz takiego jakim jest, oraz zestroisz się z życiem takim jakie się ukazuje, dopiero wtedy możliwa jest wielka i niespodziewana zmiana, ponieważ teraz jesteś prawdziwym przyjacielem i sprzymierzeńcem wszechświata.

Przestań próbować zmieniać innych, a oni się zmienią… albo i nie… na swój własny sposób, w swoim własnym czasie.
Być może pomagasz najbardziej, kiedy schodzisz z drogi pomocy.

(http://dobrewiadomosci.net.pl/20718-byc-...gi-pomocy/)

Jak sądzicie?
Zgadzam się, bardzo trafne spostrzeżenia w tym artykule, choć jest bardzo ogólnikowy. Pomagać też trzeba umieć, nie wchrzaniać się na chama, bez elementarnego zrozumienia problemu. I najważniejszy jest ten problem rozpoznania - może komuś w ogóle nie jest potrzebna pomoc, tylko nam się tak wydaje i usiłujemy go urobić zgodnie ze swoim widzimisię :Stan - Uśmiecha się - Wystawia język:

Użytkownik 100006

Ja to zawsze jak myślę, że ktoś potrzebuje pomocy daję do zrozumienia drugiej osobie, że może na mnie liczyć. Ale to tyle, dopóki ktoś nie da mi znać, że tego chce. W końcu nikogo do niczego nie zmusisz.
sądzimy ze artykul jest sredni bo latwo sprowadzic wnioski zen plynace do absurdu.

dlaczego sredni, a nie zly? bo jest mieszanka zlych i dobrycb porad.
(28 Lis 2017, Wto 0:40)Medestin napisał(a): [ -> ]Ja to zawsze jak myślę, że ktoś potrzebuje pomocy daję do zrozumienia drugiej osobie, że może na mnie liczyć. Ale to tyle, dopóki ktoś nie da mi znać, że tego chce. W końcu nikogo do niczego nie zmusisz.

Teraz już też mam takie podejście, ale musiałam się tego nauczyć :Stan - Uśmiecha się: Widząc, jakie skutki przynosi pomaganie innym, stwierdzam, że często lepiej się za to w ogóle nie zabierać, efekty bywają lepsze, a energia jaką zmarnowaliśmy na nieudaną pomoc mogła posłużyć ulepszaniu naszego własnego życia - swoim przykładem można pomagać lepiej niż grzebaniem w cudzym życiu.