- Artykuły psychologiczne, które mnie zaciekawiły
#1
Bede tu wklejala artykuly psychologiczne, ktore mi sie spodobaly   :Stan - Uśmiecha się:

1

Jak zmienić przekonania o świecie i samych sobie na takie, które nas chronią i wspierają? Poznaj terapię „The Work”

Byron Katie, matka i energiczna bizneswoman mieszkająca w Kalifornii, w trzydziestym roku życia zachorowała na depresję. Zmagała się z chorobą przez dziesięć lat, a w najgorszym jej stadium przez ponad dwa lata nie wychodziła z łóżka. Pogrążona w rozpaczy zastanawiała się, jak z sobą skończyć. Pewnego ranka pomyślała jednak o czymś, co odmieniło jej życie.

Zauważyła, że gdy wierzy, że coś powinno być inaczej, niż jest („mąż powinien mnie bardziej kochać”, „dzieci powinny mnie bardziej doceniać”), cierpi. Gdy przestawała myśleć w ten sposób, czuła ulgę i spokój. Zrozumiała, że to nie świat zewnętrzny spowodował jej depresję, ale jej własne przekonania na temat świata.

Byron Katie wyciągnęła wniosek, że jej metoda poszukiwania szczęścia frustrowała ją i prowadziła w zupełnie przeciwnym kierunku. Postanowiła zawrócić i zamiast zmieniać świat tak, aby dostosował się do jej przekonania o tym, jaki powinien być, zaczęła po prostu obserwować otaczającą ją rzeczywistość, doświadczać tego, co dzieje się tu i teraz.

To odkrycie było podstawą stworzenia metody zwanej „Praca” (The Work), która pomogła Byron przejść pozytywną transformację i wrócić do zdrowia. Według Katie zmiana destrukcyjnych przekonań na temat świata następuje dzięki skonfrontowaniu ich z czterema pytaniami i sprawdzeniu, jak wygląda rzeczywistość, gdy owe przekonania odnoszą się do nas samych. Jak to działa? Zapraszam do sprawdzenia.
Od 1986 roku Byron Katie nauczyła techniki „Praca” setki tysięcy ludzi w ponad trzydziestu krajach. Jej metoda zmiany przekonań odznacza się niezwykłą prostotą i siłą oddziaływania. Pomaga uwolnić się od ograniczających lęków, frustracji, narzekania, pretensji i depresji. Korzysta z niej wielu terapeutów, coachów i trenerów na całym świecie.

1. Mapa terenu

Rzeczywistość nie jest taka, jak myślisz, że jest.

To, jak postrzegamy świat, jest niezwykle subiektywne. Mimo że widzimy te same rzeczy czy zdarzenia, możemy interpretować je w zupełnie różny sposób. Widząc ten sam przedmiot, jedni zareagują smutkiem, inni się ucieszą, jeszcze inni poczują tęsknotę. „Każdy z nas widzi, słyszy i czuje odmiennie” – wyjaśniają Harry Alder i Beryl Heather, specjaliści w dziedzinie NLP i autorzy książki „NLP w 21 dni”. „Bodźce sensoryczne przechodzą przez niezliczone filtry umysłowe, powstałe na podstawie wspomnień, uczuć i spostrzeżeń. Dzięki owym filtrom interpretujemy świat w ograniczony, typowy dla siebie sposób, który nazywamy własną rzeczywistością”.

Nasza wewnętrzna rzeczywistość jest reprezentacją rzeczywistości zewnętrznej. Alder i Heather mówią o subiektywnej mapie świata zewnętrznego, jaką nosi w sobie każdy człowiek. „Znajduje się w niej wszystko, co dzieje się wokół nas, znaczenia, jakie mają dla nas poszczególne sprawy, nasze przekonania i uczucia – percepcja rzeczywistości bądź też to, co uważamy za doświadczenie lub rzeczywistość” – tłumaczą.

„Mapa powstaje w umyśle wtedy, gdy staramy się zrozumieć świat. Każde najmniejsze doświadczenie ma w tak poukładanym umyśle swoje miejsce – przegródkę, klasyfikującą szufladkę”. Z biologicznego punktu widzenia wewnętrzne mapy składają się z połączeń nerwowych w mózgu, które powstały w wyniku procesów elektrochemicznych zachodzących w ciągu życia jednostki.

Każdy z nas tworzy niepowtarzalną sieć reprezentującą rzeczywistość; na kształt tej sieci wpłynęło środowisko, w jakim się wychowaliśmy, znaczące osoby i przypadkowi ludzie, zaobserwowane sytuacje, wiedza czy doświadczenia. Umysłowe mapy są jedynie fragmentami rzeczywistości, ograniczonymi indywidualną umiejętnością tworzenia wewnętrznych reprezentacji świata oraz naszymi możliwościami biologicznymi i psychicznymi (między innymi wrażliwością percepcji, wybiórczą uwagą, temperamentem czy osobowością).

Doświadczamy subiektywnie. Mimo to większość ludzi uznaje swój wewnętrzny świat za wierne odbicie rzeczywistości, a poglądy i przekonania za jedynie prawdziwe, podzielane przez wszystkich rozsądnych ludzi.

2. Fundamenty schematów

„Przeżyłem wiele okropnych rzeczy – na szczęście większość z nich nigdy się nie zdarzyła” (Mark Twain)

Twoje emocje i zachowanie zależą od sposobu, w jaki interpretujesz zdarzenia. Przetwarzanie tego, co dociera z zewnątrz do ludzkich zmysłów, odbywa się w mózgu – najważniejszym narządzie gwarantującym przetrwanie i samokontrolę. Mózg nie rejestruje czystych faktów, ale natychmiast je przetwarza i ocenia w kontekście tego, jaki mają wpływ na nasze przetrwanie.

Co więcej, mózg wywołuje reakcję emocjonalną nawet na zdarzenie, które tylko sobie wyobrażamy lub przypominamy. To nie fakty nas złoszczą, przerażają, bawią, uszczęśliwiają czy budzą nadzieję, ale nasze myśli i przekonania na ich temat. Według Aarona T. Becka, psychiatry i twórcy terapii poznawczo-behawioralnej, osoby cierpiące, nieszczęśliwe czy doświadczające silnego stresu często przejawiają konsekwentną i negatywną stronniczość w postrzeganiu świata. Mówiąc dokładniej, posługują się automatycznymi schematami interpretowania sytuacji, które działają wadliwie.

Owe schematy terapeuci poznawczo-behawioralni nazywają po prostu błędami w myśleniu. Są one przyczyną powstawania destrukcyjnych przekonań, które z kolei utrudniają nam rozwój i sprawne funkcjonowanie. Mechanizm błędnego myślenia jest czasem tak mocno zakorzeniony w naszym sposobie patrzenia na świat, że niekorzystne myśli o wydarzeniach pojawiają się automatycznie i najczęściej nie zdajemy sobie z nich sprawy – łatwiej nam nazwać uczucia, które się po nich pojawiają. Uświadomienie sobie zniekształceń we własnym myśleniu zwiększa dystans do przekonań, a co za tym idzie – ułatwia konstruktywną reakcję na życiowe zdarzenia.

3. Kreacja kontrolowana

„Czy myślisz, że potrafisz, czy też myślisz, że nie potrafisz – W obu przypadkach masz rację”. (Henry Ford)

Myśli, w które wierzymy, są podstawowym składnikiem przekonań, jakie tworzymy o świecie i o sobie samych. Anthony Robbins w książce „Obudź w sobie olbrzyma” nazywa przekonania po prostu poczuciem pewności na jakiś temat.
Nie wszystkie myśli pojawiające się w naszych głowach staną się przekonaniami. Dopiero jeśli znajdziemy argumenty potwierdzające jakąś myśl i uwierzymy w nią – stworzymy przekonanie na jakiś temat. „Możemy wytwarzać w sobie przekonania na temat dosłownie wszystkiego, jeśli tylko znajdziemy wystarczająco dużo doświadczeń, które by te przekonania poparły” – twierdzi Robbins.

To zaś oznacza, że tworząc przekonania, mamy ogromny wpływ na rzeczywistość i własne życie. Nasz umysł jest na służbie przekonań i zawsze znajdzie argumenty, jeśli będziemy chcieli zaprzeczyć jakiejś teorii, ale również znajdzie odpowiednie dowody, gdy będziemy chcieli tę teorię potwierdzić.
„Czy myślisz, że potrafisz, czy też myślisz, że nie potrafisz, w obu przypadkach masz rację” – mawiał Henry Ford. W zależności od tego, jakie myśli i przekonania rzutujemy w przyszłość i otaczającą nas rzeczywistość, takie doświadczenia do nas wrócą. Jeśli więc myślisz o sobie, że jesteś nieudacznikiem – niewiele ci się uda. Jeśli widzisz w sobie potencjał – będziesz też widział w świecie zewnętrznym więcej możliwości osiągnięcia sukcesu.

Możesz przejąć kontrolę nad kreowaniem swojego życia, rozpoznając przekonania, które cię hamują, ograniczają oraz czynią nieszczęśliwym, i zmieniając je na bardziej dla ciebie korzystne. Jak? Nie musisz nagle stać się niepoprawnym optymistą, wystarczy, że spojrzysz na rzeczywistość bardziej racjonalnie, a negatywne myślenie zamienisz na zdrowe.

Teoria zdrowych przekonań została wprowadzona do psychologii i medycyny przez amerykańskiego psychiatrę Maxie C. Maultsby’go, twórcę racjonalnej terapii zachowań. Twierdził on, że przekonanie można nazwać zdrowym, jeśli spełnia przynajmniej trzy z pięciu warunków: jest oparte na faktach, pomaga chronić nasze życie i zdrowie, osiągać cele, rozwiązywać konflikty i czuć się tak, jak chcemy się czuć. Maultsby uzupełnił swoją teorię, podkreślając, że to, co jest zdrowe dla jednej osoby, nie musi być zdrowe dla innej, a to, co jest dla nas zdrowe teraz, nie musi być zdrowe kiedy indziej.

4. Konstrukcja pytań

„Jeśli zadajesz przerażające pytania, otrzymujesz przerażające odpowiedzi” (Anthony Robbins)

Anthony Robbins twierdzi, że różnica między ludźmi polega na pytaniach, jakie sobie zadają. „Jeśli zadajesz przerażające cię pytania, otrzymujesz przerażające odpowiedzi” – przekonuje. „Komputer twojego mózgu zawsze jest gotów na twoje usługi i bez względu na rodzaj zadanego mu pytania niezawodnie dostarczy ci odpowiedzi”.

Pytania kierują naszą uwagą i naświetlają sytuację, pokazując ją jako beznadziejną lub stwarzającą szansę. Dzięki odpowiednim pytaniom możemy w jednej chwili zmienić swoje odczucia, zmieniając przedmiot koncentracji. Tę potęgę pytań wykorzystują terapeuci poznawczo-behawioralni, proponując do pracy z destrukcyjnymi przekonaniami „dialog sokratejski”. Ta metoda zachęca do dyskutowania ze swoimi przekonaniami i spojrzenia na nie z różnych stron po to, żeby stały się bardziej racjonalne.


http://www.focus.pl/artykul/przebudowa-w-gowie
Odpisz
#2
2

Znajdź swoją pustelnię i odwiedzaj ją codziennie. Sprawy odległe mniej bolą.

Słowo pustelnia może kojarzyć się ze słowem samotność. Ta z kolei - ze smutkiem, spadkiem energii, depresją. Po cóż więc komu pustelnia?

Jest też inne rozumienie tego słowa. Pustelnia może być miejscem i doświadczeniem życiodajnym. Na samotność człowiek się skazuje (lub bywa skazany), pustelnię się wybiera. Może ona przynieść ożywczy kontakt z samym sobą i źródłami mocy osobistej. Jest więc czymś cennym, z czego jednak rzadko korzystamy. A może warto częściej?

Wiemy, jak bardzo potrzebni są nam inni ludzie, wiemy jednak też, jak potrzebne jest pozostawienie od czasu do czasu ich, by pełniej spotkać się z sobą samym i inaczej spojrzeć na rzeczywistość. Potrzeba ta pojawia się szczególnie w chwilach, gdy doświadczamy bólu, frustracji, obcujemy intensywnie z cudzym cierpieniem, brakiem nadziei i rozpaczą.

Czy zwróciliście kiedyś uwagę na fakt, że ludzie w miastach zamykają się w ubikacjach i łazienkach na tak długo, aż ktoś inny nie dobija się do drzwi? Wszak do pokoju można wejść i nie wypada zamykać się w nim przed rodziną na klucz, prawda? W łazience to uchodzi.

Podobno w Japonii, w każdym, najbiedniejszym nawet domu jest miejsce, w którym można zaznać samotności lub oddać się medytacji. Nawet jeśli jest to tylko wnęka zasłonięta kotarą, można znaleźć w niej schronienie przed obecnością domowników. Zasłonięta kotara sprawia, że nikt nie zakłóci spokoju osoby, która zaciągnęła ją za sobą. Bardzo podoba mi się ten zwyczaj.

Pustelnia jest miejscem, w którym możemy oddychać całym swoim bytem. Wdech, wydech, wdech, wydech.
Wydech oznacza relaks, wyładowanie i nabranie dystansu.
Wdech to kontakt z mocą.

Nagromadzone w kontakcie z pacjentem emocje lokują się w mięśniach i często powodują gonitwę myśli. Dlatego potrzebny jest relaks. Odprężenie ciała i umysłu. Relaks jest też jednym z filarów medytacji.

Wyładowanie oznacza możliwość odreagowania. Zezwolenie na to, by popłynęły łzy smutku i bezradności, na wściekły krzyk nagromadzonej złości czy uderzenie pięścią, a także wszystkie pytania "dlaczego?" i "po co?".

Wyładowanie i relaks wspomagają ten stan umysłu, który nazywamy dystansem. Dystans to "zobaczenie czegoś z większej odległości". Czasem usłyszenie czegoś inaczej, poskładanie elementów układanki w nowy, twórczy sposób. Sprawy odległe mniej bolą, może nawet nie dotykają osobiście. Odległość ustawia ekran pomiędzy nami a sprawami innych ludzi.

Wdech jest zaczerpnięciem sił, które podtrzymują życie, prostuje sylwetkę, powiększa. Wszyscy potrzebujemy kontaktu ze źródłami mocy. Podobnie jak tkanki naszego ciała potrzebują ożywczej energii życia biologicznego, by goić się i przeciwstawiać czynnikom uszkadzającym, tak i nasza psychika potrzebuje sił, by leczyć rany psychiczne. Potrzebujemy dostępu do źródeł mocy.

Źródłami mocy osobistej są nasze wiary, wartości, to, co nazywamy nadzieją oraz pogodą ducha, a także przekonania i poglądy, które pomimo wszystko pozwalają zachować optymizm. Źródłem mocy jest też kontakt z Bogiem (jakkolwiek Go pojmujemy) oraz możliwość zaufania przyjaznym siłom bytującym w wielkim wszechświecie. Ufność ta pozwala ludziom oddać część odpowiedzialności za wynik zdarzeń, choćby najbardziej dramatycznych temu, co od człowieka większe. Spotkania ze źródłami naszej mocy odbywają się w pustelni.

Pustelnię można znaleźć w bezimiennym tłumie wielkiego miasta, na spacerze w lesie i podczas puszczaniu kaczek po wodzie. W kościele katedralnym i patrzeniu przez okno. U siebie w pokoju, w wybranym miejscu, które służy do tego najlepiej. Wcześnie rano w kuchni, gdy domownicy jeszcze śpią. W pracy - zdaje mi się - najtrudniej.

Zapewne w wielu jeszcze miejscach, o których nie wiem, a które znacie Wy wszyscy, którzy odwiedzacie swoje pustelnie.

http://psychologia.edu.pl/czytelnia/137-...ander.html
Odpisz
#3
3

Prawo przyciągania

Myśli

Myśli są magnetyczne, mają własną częstotliwość. Cokolwiek pomyślisz wysyłasz to we Wszechświat, przyciągasz podobne, które do Ciebie wraca. Emocja to energia wprowadzona w ruch. E – moc – ja. Rozwijając dalej znaczenie słowa emocja otrzymujemy: energia – moc – ja. Teraz ustawiając te trzy elementy we właściwej kolejności otrzymujemy: ja – energia – moc, ostatecznie otrzymujemy: ja – jestem – energią – mocy, ja jestem mocą. Ja jestem mocą tworzenia, ja jestem mocą sprawczą istnienia. Emocje, to energia w ruchu. Jeśli wprawisz w ruch dostateczną ilość energii stworzysz materie.

Myśl jest czystą energią, raz pomyślana pozostaje twórczą, nigdy nie zanika. Myśli lgną do siebie, zbiegają się za sobą. Energie lgną do energii pokrewnej tworzą się skupiska, a z nich materia. Osoby będące jednej myśli przyczyniają się do zaistnienia rzeczywistości. Społeczeństwa żyjące w strachu często powołują to czego lękają się najbardziej. Emocje mają moc przyciągania, zdarza się, że to czego boisz się najbardziej może stać się doświadczeniem. Koncentrując się nad tym czego chcemy, trwając przy tym powołujemy najpotężniejsze siły Wszechświata.

Prawo Przyciągania nie rejestruje słowa NIE ani żadnych negacji. Skupiając się nad tym czego nie chcemy,tak naprawdę tworzymy to,gdyż poświęcamy temu swą energie.Ruchy antywojenne doprowadzają do nasilenia wojen,ruchy antynarkotykowe do zwiększenia ich produkcji,dlatego iż skupiamy się na tym czego nie chcemy.Zamiast poświęcać czas i uwagę na problemach świata lepiej skupić się i obdarować swą energią pokój, obfitość i radość nie ignorując oczywiście problemu.

Podczas snu nie zachodzą procesy myślowe,możesz więc sprawić, by ostatnie były pozytywnymi ziarnami, od nich zależą żniwa. Jeśli narzekasz prawo przyniesie Ci więcej sytuacji do narzekania,podobnie gdy słuchasz jak ktoś tak robi,współczujesz mu skupiając się na tym. Prawo Przyciągania jest wszędzie, przyciągamy ludzi, pracę, okoliczności, zdrowie.

Sposób w jaki myślimy, czujemy się jest tym co przyciąga doświadczenie. Jeśli czegoś nie lubimy przyciągamy tego więcej. Dzieje się tak dlatego gdyż jesteśmy wewnętrznie przekonani, że te narzędzia pozwolą nam być bardziej sobą.

Niepewna osoba przyciąga inna niepewną osobę ukrytą pod inna maską. Najpierw należy zadbać o swe wnętrze, a wtedy przyciągać co dobre. Sposób w jaki się czujemy jest tym co inspiruje nasze działanie. Dlatego ważne jest co myślimy, gdyż to emituje nasze uczucia. Jeśli myślimy częściej o braku dobrej relacji doświadczamy braku. Jeśli chodzi o dobre związki powinniśmy skupiać się na dobrej relacji i na pozytywnych aspektach wtedy będzie ich więcej. Jest to klucz do udanego związku, gdyż myśląc o nim dobrze nadajemy mu mocy. Gdy myślimy o wadach przyciągamy ich więcej, sytuacja zmieni się dopiero jak przestaniemy narzekać i zaczniemy szukać powodów do lepszego samopoczucia. Dobrym kluczem jest skupienie się na własnej jaźni i praca nad sobą. Ważną radą nie jest kontrolować kogoś i zmieniać na siłę, a zająć się własnym wnętrzem.

Jak przestać przyciągać nieszczęśliwych ludzi?

Powodem dlaczego ich przyciągamy jest to, iż skupiamy się na tym. Co prawda wymaga to wysiłku, by zobaczyć ich w innym świetle, ale dzięki temu iż będziemy inaczej oczekiwać ich zachowania zrozumiemy jaki mamy wpływ. Skupiając się na pozytywnych aspektach trenujemy wibracje na ich temat. Wtedy mogą wydarzyć się dwie możliwości zgodne z prawem przyciągania osoba ta zacznie zachowywać się inaczej przy nas albo nie zbliży się do nas.

Proces Twórczy

Jak wygląda proces twórczy przy wykorzystaniu prawa przyciągania. Proces ten składa się z trzech kroków:

Pierwszy krok: Zastanów czego naprawdę chcesz.W chwili gdy ustalamy w swym umyśle jasno czego pragniemy to jest to równoznaczne z prośbą.

Drugi krok: Uwierz.

Aby wprawić w ruch cały ten proces, po zastanowieniu się co byś chciał i jaki byś był gdybyś już to otrzymał przejdź od razu do „bycia takim”. W ten właśnie sposób zamiast iść pod prąd współdziałamy z twórczą potęgą Wszechświata. Technika ta to tzw symulacja rzeczywistości. Jeśli istnieje miejsce gdzie marzenie mogłoby się urzeczywistnić dobrze byłoby tam się znaleźć. Jeśli nie ma takiej możliwości trzeba stworzyć jak najbardziej realistyczne środowisko, by móc odgrywać to co widzisz w swej wyobraźni.

Nie angażuj racjonalnego umysłu, zawierz swemu Wyższemu Ja i zrozum, że okoliczności nie maja znaczenia. Jeśli będziesz się zastanawiał wtedy okazja możne zostać przyciągnięta w obrębie twego systemu przekonań. Im bardziej będzie to prawdziwe dla świadomości ciała tym więcej energii wygenerowanej na przetransformowanie rzeczywistości.

Nie ograniczaj wyobraźni, baw się nią im będziesz bardziej wyrazisty w symulacji marzenia tym więcej energii będzie emanować, dzięki której przyciągnięte zostaną okoliczności, sytuacje, okazje, które mogą wydawać się nienormalne jak dotąd, ale dzięki którym marzenie się spełni w najkrótszym z możliwych sposobów.

Co najważniejsze we wszystkim co robisz miej szczere intencje. Umysłu nie da się zwieść więc jeśli egoistyczny czynnik osobistej korzyści istnieje trzeba go usunąć, gdyż życzenie na pewno się nie zrealizuje. Gdyby byłaby to chęć manipulacji, by pozyskać coś dla siebie przekazujesz sygnał o braku i będziesz nadal doświadczał braku cokolwiek uczynisz, gdyż Wszechświat to kopiarka myśli. Dlatego co dla siebie wybierasz, daj drugiemu. Jeśli postanawiasz być szczęśliwy daj to szczęście drugiemu. Wtedy zostaje uruchomiona najpotężniejsza machina twórcza we Wszechświecie mianowicie twoja jaźń. Działa to na takiej zasadzie iż umysł dochodzi do wniosku, iż żebyś mógł to dać musisz to mieć.

Trzeci krok: Oczekiwanie i Otrzymywanie.

Oczekuj w radości i wdzięczności. Jesteś silną wieżą transmisyjną która wytwarza energie z określoną częstotliwością, określona w każdej chwili tym co myślisz i tym co czujesz. To potężny proces, dzięki któremu przekształcasz swą energie i otrzymujesz w życiu więcej niż pragniesz. Będąc wdzięcznym za to co masz, przyciągasz jeszcze więcej. Emituj pozytywne emocje, gdyż negatywne nie przyniosą tego co pragniesz. Wdzięczność doładowuje proces twórczy. Czasem jest tak iż walczymy by osiągnąć, wtedy blokujemy siebie. Wszechświat reaguje na strach zakodowany w energii walki. Ukryta obawa, że to się nie spełni odzwierciedla się w postaci ograniczeń, opóźnień i realizacji, która może nie usatysfakcjonować. Poddanie się przynosi natychmiastowe efekty.

„Potwierdza to mechanika kwantowa. Potwierdza to kosmologia. To, że Wszechświat wyłania się zasadniczo z myśli i że cała otaczająca nas materia jest po prostu skondensowaną myślą. W ostatecznym rozrachunku to my jesteśmy źródłem Wszechświata i jeśli zrozumiemy tę moc na drodze doświadczenia będziemy mogli urzeczywistnić swoja władzę i zacząć osiągać coraz więcej. Twórz cokolwiek. Poznawaj wszystko z głębi pola świadomości, która jest ostatecznie uniwersalną świadomości.
A więc w zależności od tego, jak wykorzystamy tę moc, pozytywnie czy negatywnie, tworzymy swoje ciało w aspekcie jego zdrowia, a także środowisko w jakim żyjemy. Jesteśmy zatem twórcami, nie tylko swego przeznaczenia, ale i przeznaczenia Wszechświata. Dr. John Hagelin”.

http://www.instytutnoble.pl/prawo-przyciagania
Odpisz
#4
4

Projekcja, czyli dlaczego denerwują nas inni ludzie i ich konkretne cechy

"Jeśli się złościsz, to ty się złościsz. Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to ty jesteś nieszczęśliwy. Nikt cię do tego nie zmusza. Nikt nie może cię rozzłościć, dopóki sam nie zdecydujesz, że będziesz się złościł. Wtedy każdy może się przydać jako ekran, na który możesz przenosić swoje myśli. Nikt nie może uczynić cię nieszczęśliwym, chyba że ty sam tak zadecydujesz. Wtedy cały świat pomaga ci tkwić w nieszczęściu. To nie druga osoba, lecz twoja jaźń jest piekłem."​
(Osho)

Projekcja jest jednym z mechanizmów obronnych, czyli różnego rodzaju trików mających na celu ochronienie naszej świadomości (naszego ego) przed zagrażającymi informacjami. Pojęcie projekcji (i innych mechanizmów obronnych) stworzył Zygmunt Freud i jest to jedno z niewielu pojęć, co do których istnienia i prawdziwości nie ma wątpliwości chyba większość psychologów, niezależnie od nurtu.

Co jest istotą projekcji?

Jest to przypisywanie innym ludziom swoich własnych negatywnych cech, uczuć lub motywów postępowania, które zostały wyparte ze świadomości i funkcjonują w przestrzeni podświadomości. Inaczej mówiąc, przedmiotem projekcji są te „kawałki” naszego Ja, z którymi z jakichś powodów się nie utożsamiamy. Jaki jest tego efekt? Złość i poirytowanie w kontakcie z drugą osobą, a nawet na samą myśl o niej.

Nieświadoma część, czyli Cień w każdym z nas

Projekcja jest silnie powiązana z koncepcją Cienia. Cieniem nazywamy tę część naszej nieświadomości, w której gromadzimy te wszystkie elementy (cechy, wzorce zachowań), których nie akceptuje nasza świadoma część. To te wszystkie rzeczy, o których możemy powiedzieć „ja taki nie jestem”, a które w jakiś sposób z nami „grają” w codziennej rzeczywistości. W jaki sposób grają? Wzbudzają w nas nieadekwatne oburzenie. Złoszczą. Irytują. Wkurzają. Przede wszystkim w innych osobach.

Najprościej mówiąc Cień to taka część naszej psychiki, która stała się schowkiem na wszystkie te cechy, postawy czy wzorce zachowań, które są przez nas niechciane. Umiejscowione są tam na przykład zachowania agresywne, mało kto się utożsamia ze swoją agresją, jest to raczej coś czego się wypiera, mówi, że przydarzyło mu się to, itd. Ważne jest jednak to, że w strefie Cienia znajdują się często rzeczy, które warto wyciągnąć na światło dzienne, bo można je wykorzystać. Warto również poznać swoją ciemną stronę i nauczyć się ją w bezpieczny sposób na powrót połączyć z naszym „jasnym” Ja.

W jaki sposób kształtuje się Cień?

Cień (pojęcie wprowadzone do współczesnej psychologii przez C.G.Junga) kształtuje się od najmłodszych lat, kiedy uczymy się jacy możemy/powinniśmy być, a jakimi być nie wolno, nie wypada, nie można. Wszystko, co tłumimy i usuwamy do nieświadomości w obawie przed odrzuceniem przez innych ludzi formuje nasz Cień. Oczywiście, ocena co może spowodować odrzucenie, a co nie, nie zawsze jest racjonalna, ale na dany moment coś nam daje. Poza tym, to, co kiedyś było zagrażające i niepotrzebne, dziś może się okazać bardzo przydatne i pożyteczne. Dlatego warto zrobić porządek w tym zakurzonym i zabitym deskami schowku na strychu…

Jean Monbourquette, autor fantastycznej książki „Oswoić swój cień” pisze tak:

Cień – jako strona osobowości – jest tajemniczą rzeczywistością, która intryguje nas, a czasami przeraża. Jest przyjacielem czy wrogiem? Zależy to od tego, jak ją postrzegamy i w jaki sposób z nią współdziałamy. (…) Daleka od sterylności i bierności, owa dzika i nierozwinięta cząstka nas samych wciąż oczekuje, że ją przyjmiemy i wykorzystamy. Biada tym, którzy ją wciąż ignorują! Pewnego dnia niczym rwący potok siłą znajdzie drogę do świadomości i wtargnie do niej. Z drugiej strony, jeśli przyjmiemy cień życzliwie, będziemy w stanie się z nim zaprzyjaźnić. On z kolei odkryje bogate źródła, które może nam zaoferować.

Na czym polega wspomniane zaprzyjaźnianie się?

Na akceptacji tego, co w Cieniu się znajduje i przyjęciu do swej świadomości. W końcu, to, co w Cieniu to także my, nasze zapomniane aspekty, które należy zintegrować, aby być coraz pełniej sobą. Z kolei kontynuowanie zaprzeczania części samego siebie, może się obrócić przeciwko nam. Im bardziej coś spychamy, tym większą energię to coś otrzymuje. A to trochę jak ze zwiększającym się ciśnieniem pod zaworem. Kiedyś w końcu eksploduje z hukiem. Normalne jest, że Cień może nas przerażać, ale wyciągnięcie jego zawartości na światło dzienne pozwala na dokładniejsze przyjrzenie się i integrację.

A co możemy spotkać w Cieniu?
Agresję, seksualność, siłę, myślenie o sobie (pod etykietą egoizmu), asertywność (pod etykietą nieposłuszeństwa), prawo do własnego zdania, dążenie do własnych celów (np. pod etykietą bycia upartym), twórczość, wpadanie w złość…i pewnie wiele więcej. Wszystko zależy od tego jak dana osoba była wychowywana i było akceptowane, a co nie.

Z brakiem integracji Cienia wiąże się jeszcze jedno zjawisko – projekcja Cienia na innych ludzi.
Nasz Cień ma tendencję do ujawniania się w tym, jak postrzegamy innych ludzi. Nasza percepcja zostaje zakłócona, bo widzimy w innych to, co sami mamy w Cieniu…z początku ciężko to zaakceptować, ale prawda jest taka, że często to, czego nie chcemy zaakceptować u siebie projektujemy, jak film, na innych. No i oczywiście często strasznie nas oni wszyscy wkurzają i irytują…Jest to jedna z głównych przyczyn konfliktów międzyludzkich.

Należy pamiętać, że kontakt ze swoim Cieniem powoduje lęk, a w konsekwencji projekcja ten lęk redukuje. A to jest bardzo silny motyw ludzkiego postępowania, jeśli nie jeden z najsilniejszych. Więc nie ma co się dziwić, że ludzie nie widzą swoich projekcji, a jak im ktoś zwróci uwagę, to z reguły nie chcą tego przyjąć do wiadomości, albo jest im bardzo trudno to zrobić.

Jak rozpoznać swój cień?

Jak zawsze metod jest mnóstwo. Jedna z nich wynika z akapitu powyżej – świadoma obserwacja tego, co nas w innych irytuje. Może złości cię czyjaś arogancja, bo sama nie potrafisz stanowczo postawić na swoim, a przecież jest też w tobie taki mający-wszystkich-gdzieś kawałek? Może denerwuje cię, że ktoś bałagani, bo sam, jako totalny perfekcjonista nie pozwalasz sobie na odrobinę nieporządku, a jest w tobie też bałaganiarz? A może wkurza cię, że ktoś jest leniwy, bo sam nie potrafisz dać sobie trochę luzu, a jakaś część ciebie bardzo chciałaby się polenić? Mnie strasznie denerwują ludzie nieodpowiedzialni…i tak, tak, za wszystko (nawet to, co nie moje) biorę odpowiedzialność, co nie zawsze się dla mnie dobrze kończy.

Jean Monbourquette podaje kilka strategii poznawania swojego Cienia, a jedna z nich to seria pytań do samej siebie.
Kilka przykładów:
1. Jakich tematów zwykle unikam w rozmowach z innymi ludźmi: seksu, wiary, niekompetencji, agresywności, ambicji? – Cokolwiek by to nie było, nie chcesz o tym rozmawiać, bo lękasz się odkryć coś, czego się wstydzisz.
2. W jakich sytuacjach staję się nerwowy, przeczulony, wycofuję się? Jakiego rodzaju uwag się obawiam? – Dyskomfort i gwałtowna reakcja, to dowód na to, że wrażliwa część twojego Cienia została zraniona.
3. W jakich sytuacjach czuję się zakłopotany?
4. Które aspekty mojego „ja” uważam za społecznie udane? Co chciałbym żeby widzieli inni? Jakie są przeciwstawne cechy, te które musiałem stłumić, by podkreślić moje pozytywne cechy?

Jeszcze innym sposobem na odkrycie swojego Cienia, to obserwacja swoich fantazji i marzeń zarówno we śnie jak i na jawie. Mogą tam się przejawiać gwałtowne cechy, ale może się też ujawniać tzw. biały Cień – cechy pozytywne, twórcze inspiracje itp.

Kilka przykładów

Matka krzyczy na synka. Uważa, że źle się zachowuje, jest wyjątkowo agresywny. Jednakże tak naprawdę, to ona jest agresywna. Projekcja umożliwia matce uniknięcie frustracji (swe nieakceptowane cechy agresywne przypisała dziecku). Z kolei synek, nie wie, za co jest karcony i dlaczego (zniekształcenie rzeczywistości).

Magda nie cierpi swojej sąsiadki, aż ją trzęsie ze złości na jej widok, chociaż ta w zasadzie niczym konkretnym jej się nie przysłużyła. W sumie zawsze jest dla niej miła, zagaduje. Któregoś dnia, Magda mówi do męża: „Maryśka to mnie dopiero nie lubi, mówię ci. Mijałam ją dzisiaj po drodze, to tak się na mnie patrzyła, że mało, co mi oczu nie wydrapała..”

Ego nie chce przyjąć do wiadomości, że jest agresywne, bo to oznaczałoby, że jest złe. W związku z tym, rzutuje swoją agresję na zewnątrz – łatwiej jest sobie poradzić z zagrożeniem z zewnątrz niż z wewnątrz.

Wyobraźmy sobie coś trochę bardziej złożonego. Przykład z zaobserwowanej przeze mnie rzeczywistości. Mamy dwie przyjaciółki, dajmy na to Zofię i Jagodę. Zofia ma poważne problemy życiowo-psychologiczne, ale nie chce iść do żadnego specjalisty, choć Jagoda próbuje ją do tego namówić. Jagodę cała sytuacja coraz bardziej irytuje. Spytana co konkretnie ją denerwuje w Zofii odpowiada, że bierność. No dobrze, czy to koniecznie znaczy, że Jagoda jest bierna, a sama tego nie widzi? Niekoniecznie. Bo Jagoda uważa jeszcze, że ta bierność to jest też takie rozczulanie się nad sobą. To wszystko są pejoratywne określenia, ale co może się za tym kryć pozytywnego? To, co mi pierwsze przyszło do głowy, to po prostu dbanie o siebie, wyrozumiałość dla siebie i pozwalanie sobie na bycie „miękkim”. W skrajnej formie, może to przybrać formę rozczulania się, jasne, ale chodzi mi o to, co jest najważniejsze gdy się odkryje istotę tego, na co tak mocno reagujemy. To jest sygnał, że to gdzieś w nas jest i domaga się uwagi. Czy Jagodzie przyda się trochę porozczulać nad sobą? A może przyda się jej więcej wyrozumiałości dla własnych słabości? Tu już ona sama musi sobie odpowiedzieć, ale przypuszczam, że tak.

Podobnie jest z projektowaniem agresji, czyli na przykład z poczuciem, że wszyscy wokół są niebezpieczni, albo jakaś konkretna osoba przeraża albo irytuje swą jawną agresją. Czym innym może być agresja, poza swą oczywistą powłoką? Wyznaczaniem swoich granic? Stawianiem na swoim? Stawaniem we własnej obronie? Owszem, projektować agresję może ktoś kto sam jest ewidentnie agresywny.

Ale może się też zdarzyć tak, że będzie robić to ktoś, kto chciałby być agresywny, ale boi się tego wewnętrznego impulsu. Nie jest w stanie wyobrazić sobie siebie agresywnym. Trudno mu uwolnić w sobie ten impuls, bo „agresja jest zła”, dlatego sam ją tak intensywnie piętnuje i dostrzega wszędzie, nawet tam, gdzie jej nie ma. A może się okazać, że gdy w końcu skontaktuje się z tą agresywną częścią siebie, za agresją będzie stała chęć stanowczego wyrażenia siebie, bez względu na to, co myślą i chcą inni.

Dlaczego warto obserwować siebie i swoje projekcje?

Ponieważ niosą one ważne dla nas informacje o tym, czego nam brakuje, o tym, co tkwi niewykorzystane w naszej nieświadomości. Jednocześnie, zaobserwowanie projekcji pomaga uzdrowić trudne relacje i zmniejszyć częstotliwość konfliktów. Pojawia się też zrozumienie i akceptacja własnych, często gwałtownych, reakcji na innych ludzi. To pomaga bardziej cieszyć się życiem.

Jak to robić?
Niestety nie jest to proste, czasem może być wręcz niemożliwe bez pomocy kogoś z zewnątrz. W relacji z drugim człowiekiem dochodzi jeszcze jeden czynnik – najczęściej obie osoby projektują na siebie nawzajem i tworzy się plątanina świadomych i nieświadomych motywów, własnych i cudzych. Ciężko jest się czasem w tym połapać. A jednak, da się. Im większa samoświadomość, tym łatwiej jest przyłapać siebie samego na projektowaniu. Otwartość pomaga nam przyjąć czyjeś uwagi i spojrzeć na nie z dystansem. Im mniej ego w naszych zachowaniach i relacjach, tym łatwiej jest się uwolnić od nieświadomego projektowania i przejść do świadomego integrowania trudnych informacji. Nie da się tego zrobić od razu, nie da się też podejść do tego zadaniowo. To raczej proces rozwojowy, przez który przechodzimy w ciągu życia. Możemy go oczywiście świadomie wesprzeć sami, lub z pomocą terapeuty.

http://www.psychologiawygladu.pl/2017/03...a-nas.html
Odpisz
#5
5

Smutek a depresja

„Czuję się smutny, ale mam się dobrze”. Tak powiedziałby zdrowy człowiek. Chory na depresję powie, że „życie nie ma sensu”.

Małe i wielkie straty takie jak: utrata aspiracji, myślenia o sobie, utrata pracy, śmierć bliskiej osoby, porzucenie przez partnera, powodują smutek. A przeżycie smutku jest naszą naturalną, zdrową i pożyteczną reakcją. Podobnie jak z naszymi innymi uczuciami, które się pojawiają. Radość, zazdrość, wstyd, złość, jeśli pozwolimy im dojść do głosu, jeśli wybrzmią, nie przerodzą się w niszczące nas i innych reakcje.

Ze smutkiem jest podobnie jak z bólem fizycznym. Ból zawsze mówi o tym, że coś złego dzieje się z naszym organizmem. Dostajemy ostrzeżenie, że została zaburzona nasza homeostaza. Musimy wtedy zareagować, dokonać zmiany. Jeśli oparzymy rękę dotykając czegoś gorącego, natychmiast ją cofniemy. Dostaniemy informację o zagrożeniu i potrzebie zmiany. Rękę trzeba będzie obejrzeć i mniej lub bardziej opatrzyć.

Smutek zasygnalizuje nam potrzebę dokonania zmiany.

Wydaje się, że współczesny człowiek nie pyta, jak się smucić, tylko jak uniknąć smutku. A na to ostatnie pytanie odpowiedź brzmi fatalistycznie: „jest to niemożliwe”. Lepsze byłoby pytanie: jak znosić smutek bez wpadania w panikę? I tu dochodzimy do różnicy między smutkiem a depresją.

Różnicę wskaże nam odpowiedź na pytanie: „Czuję się żywy czy martwy”?

W trakcie przeżywania smutku bardzo intensywnie kontaktujemy się ze światem, swoim ciałem i uczuciami. Przeżywamy je bardzo głęboko. Pozwolenie sobie na przeżycie bólu, ratuje nas przed martwotą, jaką jest depresja. Przed stanem, w którym będziemy odcięci od siebie-swoich uczuć, pragnień i ciała, ale też od innych ludzi. Pozwalamy, by to doświadczenie zmieniało nas. Nie próbujemy cofnąć czasu, zmienić świata. Żałoba po tym, co utracone pozwala nam zostawić to i pójść dalej. Ale dopiero wtedy… Wydaje się, że postawa „nie rozumiem tego, ale przyjmuję” chroni przed depresją lub bywa krokiem ku zdrowieniu.

Jeśli smutek nie mija, a my czujemy się martwi, być może znaczy to, że jesteśmy chorzy na depresję. Być może walczymy dodatkowo z jakimiś dolegliwościami ze strony ciała, obawami o zdrowie, lękiem. Gdzieś w głębi duszy oczekujemy, że ktoś za nas coś zrobi, podejmie decyzję.

Tutaj pojawia się potrzeba terapeuty lub kogoś, kto skontaktuje nas z naszym smutkiem. Sami tego łatwo nie zrobimy, bo nauczyliśmy się przecież, jak tego smutku nie przeżywać.

Człowiek w depresji (tak jak w chorobach somatycznych) potrzebuje trzech rzeczy:

odpoczynku (czyli czasu bez obowiązków), rady i informacji innych (np. lekarza, przyjaciela, terapeuty) oraz wsparcia emocjonalnego. To pomoże mu poradzić sobie w nowych okolicznościach.

Depresja, nawet ta ciężka, wieloletnia, dobrze leczona mija i nie potrzebuje tylko jednego – samotności.

http://tpm.org.pl/smutek-a-depresja/
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Ruminacje – myśli, które generują lęk i niepokój Agnostyk1976Niemcy 4 870 04 Wrz 2018, Wto 16:31
Ostatni post: Agnostyk1976Niemcy
  Artykuły prasowe / internetowe na temat FS Mary Jane 7 2 144 17 Kwi 2018, Wto 18:44
Ostatni post: Matti91
  Materiały, które były mi bardzo pomocne. polygonW 12 13 581 12 Lip 2013, Pią 11:37
Ostatni post: dotmmm
  Artykuły na temat samobójstwa i depresji mops 0 5 651 28 Paź 2009, Śro 0:02
Ostatni post: mops


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.