- Atak lęku panicznego
#1
Nie wiedziałam gdzie umieścić ten temat, padło na ten dział..
Jestem podłamana.. Od 2 tygodni przyjmuję asertin - wiem, że na rezultaty zazwyczaj czeka się około 3 tygodni, być może to był efekt 'placebo', bo ja naprawdę czułam się dobrze. Pomijając skutki uboczne jak niesamowity ból głowy np. Psychicznie było OK - nie odczuwałam w ogóle przygnębienia, z którym najczęściej się budziłam, jak i uczucia lęku/napięcia.
Było dobrze, być może dlatego, że przez te ostatnie dni praktycznie w ogóle nie wychodziłam z domu, bo nie musiałam.
Dziś przeżyłam koszmar..
Po raz pierwszy czułam zagrożenie w moim mieszkaniu, które zawsze dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Czułam, że ktoś/coś z zewnątrz mi zagraża. I że to coś chce się do mnie dostać. Jednocześnie cały czas miałam poczucie irracjonalności tej paniki, wiedziałam, że 'wszywam' to sobie, ale nie umiałam się opanować. Pozamykałam wszystkie okna, pozasuwałam rolety, chodziłam na czworakach, bo bałam się, że to coś zobaczy mój cień. nie umiałam sobie znależć bezpiecznego miejsca, więc wziełam nóż z kuchni i z nim siedziałam pod stołem  :Stare - Przewraca oczami 2:
jak tylko słyszałam, że ktoś wchodzi do bloku to wstrzymywałam oddech i czułam wielkie napięcie. w końcu zaczęłam beczeć jak małe dziecko. Czułam, że dosłownie tracę zmysły - a przy tym cały czas miałam świadomość, że to irracjonalne zachowanie, nad którym nie umiem zapanować.
Oświeciło mnie jak już byłam na skraju wytrzymania - że przecież mam zomiren na takie sytuacje awaryjne. Nie umiałam go znależć (zawsze mam w torbie), więc byłam pewna, że ktoś jest w moim pokoju i schował go przede mną.
To było straszne    :Smuci się:
W końcu znalazłam listek, który trzymam w szafce z bielizną, po chwili zaczęłam się uspokajać.
To były chyba najgorsze chwile mojego życia.
Musiałam to z siebie wyrzucić..
Czy ktoś z Was miał podobnie..?
Ja boję się, że ostatecznie wyląduję na oddziale zamkniętym.
Teraz boję się, że to się powtórzy    :Smuci się:(
Przeraża mnie to, że taki atak złapał mnie w domu - wcześniejsze zawsze miały miejsce poza domem i wynikały jakby z faktu albo możliwości przebywania wśród ludzi.
 :Stare - Przewraca oczami 2:
We are trapped in the belly of this horrible machine, and the machine is bleeding to death.
Odpisz
#2
Nieciekawa sytuacja   :Smutny:
Tak się zastanawiam, czy może to być skutek uboczny przyjmowania leku?
Jak najszybciej pogadaj o tym z psychiatrą.

Wiem, że to trudne, ale postaraj sie o tym za dużo nie myśleć, żeby nie nakręcać tego swojego strachu.
Trzymaj się :goodman:
Admin na urlopie
Odpisz
#3
Faktycznie wśród skutków ubocznych jest wymieniony lęk- właśnie przestudiowałam ulotkę.
   :Smuci się:(
Jutro widzę się z psychologiem, opowiem jej o wszystkim.
Dzięki za odpowiedź i słowa otuchy    :Uśmiecha się:
We are trapped in the belly of this horrible machine, and the machine is bleeding to death.
Odpisz
#4
tulę mocno!
Blackbelladonna, ja nigdy nie miałam takiego ataku jak ty, ale zdarzył mi się parę razy naprawdę paniczny lęk, wiem jak przeraża własny strach, świadomość, że jest się bezczynnym...
Trzymam kciuki za spotkanie z psychologiem    :Uśmiecha się:)
Odważyłam się żyć..
Odpisz
#5
Przypadek rzeczywiście dość przerażający...

przez pierwsze dni czułaś się tak "świetnie" po lekarz, bo ( moim zdaniem ) przez to że je brałaś, w podświadomości zaczęłaś zakodowywać sobie, że po przyjęciu ich ma być Ci lepiej.

Myśle jednak że napad nie był winą leku, bo sam przyjmuje go od roku, nic takiego ani podobnego sie nie zdażyło ( chociaż każdy jest inny więc... )

Daj znać co z tym psychologiem; ) chodź ja osobiście "wole" psychiatrów

Trzymaj sie mocno - Będzie dobrze !
Odpisz
#6
też brałam asertin, ale nie miałam nigdy napadu lęku, a przynajmniej nie przypominam sobie. Jedyny skutek uboczny to senność, ale tylko na początku i lekkie zawroty głowy. Może jeszcze mdłości...ale lekarz odstawił mi ten lek. Pomagał mi na początku, ale potem lekarka stwierdziła, że jednak potrzebuję czegoś innego.
[Obrazek: aMBO9.png]
Odpisz
#7
dziękuję wszystkim za odpowiedzi i wsparcie.
Wczoraj byłam u mojej psycholog i rozmawiałyśmy o tym ataku.
W zasadzie dokonałyśmy bardzo wnikliwej analizy tegoż.
Oczywiście nie znalazłyśmy jednego konkretnego źródła - raczej kilka potencjalnych. Jakkolwiek - jestem spokojniejsza/czuję ulgę.
Tzn. obawiam się, że może (w każdej chwili) pojawić się kolejny, ale po wczorajszym spotkaniu mam wrażenie, że moje "racjonalne myślenie" będzie silniejsze. Przede wszystkim nie będzie tej nakręcającej mnie (w trakcie ataku) myśli, że chyba właśnie tracę zmysły, wariuję, za chwilę wyląduję w szpitalu na oddziale zamkniętym.
Tzn. nie wiem czy będę na siłach nie myśleć w ten sposób, ale to spotkanie dało mi nadzieje (której wielkość zbliża się wręcz do poczucia pewności), że uda mi się to!
Trochę zawiła ta moja wypowiedź, wybaczcie    :Uśmiecha się puszczając oko:
Pozdrawiam wszystkich!
We are trapped in the belly of this horrible machine, and the machine is bleeding to death.
Odpisz
#8
Napisz kobietko jeszcze parę innych rzeczy, bo to za mało aby ci pomóc i coś doradzić. Oczywiście diagnoza psychiatryczna jest ważniejsza. Tutaj możesz dostać tylko informację, pomoc, przemyslenie, ale nie diagnozę. Szczerze powiedziawszy, to lęk, ktory opisujesz nie wygląda za dobrze. Lęk, a lęk to zupełnie często dwie inne rzeczy. Jak panstwo i panstwo jak samochód i samochód. Ten lęk wyglądał na paranoiczny i bardzo niebezpieczny. Normalni ludzie jak odczuwają lęk, to nie chowają się pod stół z nożem. Bardzo niebezpieczny masz ten lęk, nie pasujący do fobii społecznej. Za poważny. Jak podasz jeszcze parę informacji, to może powiem ci o moich przypuszczeniach.
Głównie to:
- miałaś już taki rodzaj jazd, lęków przed podjęciem leczenia psychiatrycznego, przed braniem sertraliny?
- jak długo bierzesz alprazolam?
- zdarzało ci się brac alprazolam spory czas i go odstawiać nagle?
- jaką dawkę już bierzesz alprazolamu?
- jak długo leczysz się sertraliną?

To bardzo istotne pytania. Jesli miałaś taki rodzaj chorych lęków przed podjeciem leczenia psychiatrycznego i faszerowania się w ogole sertraliną, alprazolamem, to bardzo zły znak. Jesli faszerujesz się sie duzymi dawkami alprazolamu i tak nagle se czasem go na bok odkladasz, to masz prawdopodobną odpowiedż. Pozdrawiam
"Liebowitz test > 125"
Odpisz
#9
Cytat: miałaś już taki rodzaj jazd, lęków przed podjęciem leczenia psychiatrycznego, przed braniem sertraliny?

Hm, miałam, ale nie "aż takie". Wyglądało to tak, że jak wracałam skądś do domu sama (zawsze dotyczyło to własnie powrotów) to miałam wrażenie, że ktoś za mną idzie. Zawsze wówczas przyspieszałam, zaczynałam biec i chciało mi się płakać. Im byłam bliżej mieszkania tym było gorzej, tzn. kiedy np. zbliżał się samochód to miałam wrażenie, że "to po mnie". Wpadałam do mieszkania z płaczem. Zdarzyło mi się to kilka razy. Może z 5. Nieprzyjemna sprawa  :Stare - Przewraca oczami 2:



Cytat:- jak długo bierzesz alprazolam?

Niecałe 3 tygodnie temu dostałam recepty. Zomiren przyjmuję doraźnie, tylko w 'chwilach kryzysowych', do tej pory połknęłam już 5.


Cytat: - jaką dawkę już bierzesz alprazolamu?
mam przepisane 0,25 mg. W razie ataku mogę przyjąć do 2tabletek jednorazowo. Do tej pory brałam po jednej.

Cytat: - jak długo leczysz się sertraliną?
Od trzech tygodni właśnie. Póki co przyjmuję 50mg., ale psychiatra już zapowiedziała, że po skończeniu pierwszego opakowania (tzn. mówiła to zakładając oczywiście, że nie będę źle reagowała na ów lek) zwiększy mi dawkę do 150mg na dobę.

Dziś znów byłam sama w domu. Nie miałam ataku, ale kilka razy przyłapałam się na tym, że jak tylko słyszę jakiś odgłos dobiegający z 'zewnątrz' - z klatki schodowej/ mieszkania nade mną/ zza okna to odczuwam bardzo silny niepokój. Na szczęście dziś umiałam się dość szybko opanować..
We are trapped in the belly of this horrible machine, and the machine is bleeding to death.
Odpisz
#10
Nie będe cie milutka pani ani straszył, ani przerażał, ani zadowalał, bo to bez sensu. Natomiast masz stany bardzo podobne do moich, ale moje to są masakra i nie cchę porównywać z twoja sytuacją. Mam podobne problemy jak ty. Jak ktoś biegnie po schodach, to cały trzesie się, jak bym mial wybuchnąć pod wzgledem psychicznym. Jak stoje z zakupami przy kasie w biedronce to czuje ze za chwilę "rozjebie mnie"(przepraszam za słowo, ale nie da się tego inaczej okreslić).

Co do twojej sytuacji na pewno nie jest to przerywane branie alprazolamu. Na 100%. Za krociutko bierzesz i za malutkie dawki. To nie brak Xanaxu. To też nie działanie sertraliny, ewentualnie nasilenie tych problemów. Pisałaś, ze mialas juz takie lęki przed leczeniem psychiatrycznym. Jest to niepokojące. Wygląda to na jakiś rodzaj osobowości paranoicznej, paranoidalnej. Taki rodzaj lęków jest niepojący. Aczkolwiek z drugiej strony, to nie oszukujmy się, jestesmy istotami myslacymi. Czytamy wiadomosci, oglądamy dziennik, media. Co chwila slyszy sie ze ktos kogos zaciukał, dresy kogos pobiły, kogos zamordowali, jakies lumpy zgwalcily dziewczynę. Czlowiek to pamiętam w podswiadomosci swojej. Więc pewnie jestes bardzo wrażliwa i stąd to bierze się. Poproś matkę naturę, aby tylko nie byly to początki schizofreni, bo to makabra dla człowieka. Podejrzewam, że w dużej mierze działa tu rozum, podsiadomosc. Wiesz, ze jestes w Polandii i masz jazdy lękowe. Natomiast, jesli te objawy biorą się ze np schizofreni, to leczenie się samą sertraliną i doraźnie benzosami jest bez sensu. I nie bój się okreslenia schizofrenia, bo to Polaczki robią z niej jakąs nieludzką chorobę. Choroba jak każda inna i nie zawsze ci ludzie są maniakami, czy niebezpiecznymi świrami. Napisz jak długo masz te lęki i ucieczki podczas lęku? Napisz jeszcze jakie masz inne objawy, ktore dokuczają ci poza tymi lękami.

Masz bóle glowy? Poważne problemy z mową? Problemy z koncentracją? Napisz wszystkie swoje dolegliwości. Wtedy bedzie łatwiej, papa i pozdrawiam.
"Liebowitz test > 125"
Odpisz
#11
Cytat:Jak stoje z zakupami przy kasie w biedronce to czuje ze za chwilę "rozjebie mnie"(przepraszam za słowo, ale nie da się tego inaczej okreslić).

To mam podobnie i dosadność, którą się posłużyłeś jest tutaj jak najbardziej na miejscu.

Cytat:Poproś matkę naturę, aby tylko nie byly to początki schizofreni, bo to makabra dla człowieka

Brat mojej babci (ze strony ojca) cierpi na schizofrenie. Nie utrzymujemy zbyt 'zażyłych kontaktów', ale z tego co wiem non stop jest na lekach.

Jeśli idzie o schizofrenie - trochę się tego boję, tzn. może nie konkretnie tego, ale wszystkiego co wydaje mi się być "grubszą sprawą" niż fobia społeczna. Nie jestem oczywiście żadnym specjalistą w tej "dziedzinie", jakkolwiek zdaję sobie sprawę z różnorodnego nasilenia/objawów schizofrenii. W każdym razie zawsze wydawało mi się, że mają one pewną cechę wspólną, której chyba nie umiem dokładnie opisać.
Chodzi mi o to, że ja w przypadku ataków paniki nieustannie mam świadomość irracjonalności tegoż lęku. Wiem, że na dobrą sprawę nic mi nie zagraża, a mimo to nie jestem w stanie się opanować. Osoba chora za sch. moim zdaniem owej świadomości nie posiada (tak mi się przynajmniej zawsze wydawało    :Uśmiecha się puszczając oko: ).

Cytat:Napisz jak długo masz te lęki i ucieczki podczas lęku? Napisz jeszcze jakie masz inne objawy, ktore dokuczają ci poza tymi lękami.

Masz bóle glowy? Poważne problemy z mową? Problemy z koncentracją? Napisz wszystkie swoje dolegliwośc

Lęki miewam od około 4 lat. Tzn. od tego czasu codziennie budziłam się z niepokojem. Swoją drogą to co pisałeś o podświadomości, która karmi się 'złymi' historiami zasłyszanymi w TV/ wyczytanymi w Internecie itp. nie jest złym pomysłem w moim przypadku. Tym bardziej, że sama jakiś czas temu byłam w sytuacji zagrożenia, co bez dwóch zdań pogorszyło mój stan.
Co do lęku o którym pisałam wczoraj i który powoduje ucieczki - to zdarzyło się i zdarza w przeciągu ostatnich 3 miesięcy.
Zaś przez ostanie 4 lata dokucza mi poczucie, że wszyscy się na mnie gapią. Jak słyszę jakieś rozmowy - jestem pewna, że mówią o mnie. Kiedy słyszę śmiech, chichot - to z mojego powodu. To cholernie uciążliwe.
Nie umiem nabrać do tego dystansu. I zacząć olewać.
Poza tym często jestem poirytowana, opryskliwa dla osób, które poróbują dociec co jest nie tak. Np. mama, która martwi się o mnie, pyta jak się czuję itd. najczęściej mnie irytuje. Wybucham.

Często odczuwam totalną pustkę. Jestem wydrążonym człowiekiem (że tak Eliotem polecę). Nie widzę w niczym sensu. Czuję hm.. rozdarcie i ból wewnętrzny (matko jak to brzmi!).
Nienawidzę kiedy ktoś mnie dotyka. Zwłaszcza twarzy. Raz przewróciłam lekarza (popchnęłam go), który podczas badania złapał mnie za policzki (sprawdzał mi gardło).
Bóle głowy miewam często. Różne rodzaje - albo taki chwilowy/napadowy ból głowy. Trwa to około 15 sekund, ale jest nie do zniesienia. Mam tak często kiedy się stresuję.
Albo taki nieustający ból, którego nie umiem dokładnie zlokalizować, ale który utrudnia mi funkcjonowanie. Taki zamulający.
Z mową - jedyne co to to,że mówię za szybko, niewyraźnie, bywa, że się jąkam. Poza tym miewam problemy z wysłowieniem. Nie umiem znaleźć słów, zapominam ich jakby. Brak składności i logiki wypowiedzi też się zdarza.
Z koncentracją - owszem. Moja koncentracja trwa zazwyczaj 3 zdania. Później nie wiem co czytam.
Najbardziej dokucza mi teraz pamięć. Zaczęłam nowy kierunek, który wymaga szybkiego przyswojenia bardzo rozległego materiału, reguł gramatycznych itp. Ja przez 2 tygodnie uczyłam się 20 czasowników i ich odmian - do dziś się nie nauczyłam
Męczę się też z tzw. jedzeniem kompulsywnym, które po mnie niestety bardzo, ale to bardzo widać.
 :Stare - Przewraca oczami 2:  :Stare - Przewraca oczami 2:  :Stare - Przewraca oczami 2:  :Stare - Przewraca oczami 2:  :Stare - Przewraca oczami 2:
Dobra, póki co nic więcej mi nie przychodzi do głowy. A pewnie są jeszcze inne dolegliwości. Wymieniłam te najbardziej mi przeszkadzające.
We are trapped in the belly of this horrible machine, and the machine is bleeding to death.
Odpisz
#12
Cytat:świadomość irracjonalności tegoż lęku. Wiem, że na dobrą sprawę nic mi nie zagraża, a mimo to nie jestem w stanie się opanować. Osoba chora za sch. moim zdaniem owej świadomości nie posiada (tak mi się przynajmniej zawsze wydawało    :Uśmiecha się puszczając oko: ).


Niestety, ale jesteś w błędzie. Schizofrenia to nie tylko utrata świadomości i bycie kompletnym niebezpiecznym świrem. Schizofrenia prosta na którą bardzo prawdopodobnie ja cierpię nie kreuje urojeń, wizji, braku świadomosci. Chory na schizofrenię prostą ma całkowite panowanie, swiadomosc własnej choroby. Plusem jest to, że rzadko jest się niebezpiecznym i ma sie w miarę racjonalny wgląd w chorobę. Wielkim minusem jest to, że ludzie nie biorą cie za kompletnego niebezpiecznego świra, tylko za lenia, obiboka, nygusa i dziwaka, ktoremu nie chce sie pracować, żyć normalnie.



Cytat:Często odczuwam totalną pustkę. Jestem wydrążonym człowiekiem (że tak Eliotem polecę). Nie widzę w niczym sensu. Czuję hm.. rozdarcie i ból wewnętrzny (matko jak to brzmi!).
Nienawidzę kiedy ktoś mnie dotyka. Zwłaszcza twarzy. Raz przewróciłam lekarza (popchnęłam go), który podczas badania złapał mnie za policzki (sprawdzał mi gardło).
Bóle głowy miewam często. Różne rodzaje - albo taki chwilowy/napadowy ból głowy. Trwa to około 15 sekund, ale jest nie do zniesienia. Mam tak często kiedy się stresuję.
Albo taki nieustający ból, którego nie umiem dokładnie zlokalizować, ale który utrudnia mi funkcjonowanie. Taki zamulający.
Z mową - jedyne co to to,że mówię za szybko, niewyraźnie, bywa, że się jąkam. Poza tym miewam problemy z wysłowieniem. Nie umiem znaleźć słów, zapominam ich jakby. Brak składności i logiki wypowiedzi też się zdarza.
Z koncentracją - owszem. Moja koncentracja trwa zazwyczaj 3 zdania. Później nie wiem co czytam.
Najbardziej dokucza mi teraz pamięć. Zaczęłam nowy kierunek, który wymaga szybkiego przyswojenia bardzo rozległego materiału, reguł gramatycznych itp. Ja przez 2 tygodnie uczyłam się 20 czasowników i ich odmian - do dziś się nie nauczyłam
Męczę się też z tzw. jedzeniem kompulsywnym, które po mnie niestety bardzo, ale to bardzo widać.
 :Stare - Przewraca oczami 2:  :Stare - Przewraca oczami 2:  :Stare - Przewraca oczami 2:  :Stare - Przewraca oczami 2:  :Stare - Przewraca oczami 2:
Dobra, póki co nic więcej mi nie przychodzi do głowy. A pewnie są jeszcze inne dolegliwości. Wymieniłam te najbardziej mi przeszkadzające.

Bardzo niebezpieczne objawy. Czytanie i nie rozumienie prostego artykułui czytanie 100 razy a i tak nie pamiętanie jest poważną sytuacją. Mam te wszystkie objawy co ty. Ksiązke, zeby przeczytać, muszę wczesniej obejrzec film, jej ekranizację, bo czytałbym czytałbym a i tak bym nie wiedzial o czym jest, jacy bohaterowie, masakra. Pozdrawiam, papa.
"Liebowitz test > 125"
Odpisz
#13
Cytat:Schizofrenia prosta na którą bardzo prawdopodobnie ja cierpię

nie odczuwasz potrzeby pewności w tej kwestii? Specjalistycznej diagnozy?
We are trapped in the belly of this horrible machine, and the machine is bleeding to death.
Odpisz
#14
blackbelladonna napisał(a):
Cytat:Schizofrenia prosta na którą bardzo prawdopodobnie ja cierpię

nie odczuwasz potrzeby pewności w tej kwestii? Specjalistycznej diagnozy?

A kto ci powiedział, że to wymyślona/ustalona diagnoza przez mnie samego. To diagnoza ostatniej mojej psychiatry. Aczkolwiek dalej się włóczy jak "ślepiec dookoła bez laski" pomiedzy osobowościa chwiejna emocjonalnie borderline, czyli osobowoscia z pogranicza, a schizofrenią. Myslalas, ze czytałem internet i sobie sam przywaliłem diagnozę, a leczę się fajkami, alkoholem, amfetaminą?? heheeh. Żartujesz sobie. Opowiadałem mojej psychiatrze moje odczucia wiecznego pustego myslenia, problemów z koncentracją, pustki emocjonalnej, mysli ze jestem truty, wkretów ze chca mnie okraść, zamordować i sama nie jest pewna. Czy to osobowość chwiejna emocjonalnie czy schizofrenia. No coż dokładnie tak jak okresliłem jacy są nasi specjalisci psychiatrzy jak "chodzący ślepiec dookoła bez laski".
"Liebowitz test > 125"
Odpisz
#15
Cytat:A kto ci powiedział, że to wymyślona/ustalona diagnoza przez mnie samego. To diagnoza ostatniej mojej psychiatry

Nie denerwuj się    :Uśmiecha się puszczając oko:
Nikt mi tego nie powiedział, ale także nikt mi nie powiedział, że to zostało Ci zdiagnozowane przez specjalistę.
W związku z tym, że zdarza mi się czytać fora podobnego rodzaju jak to - wiem, że wiele osób samodzielnie się diagnozuje. Praktycznie przywykłam do tego. Oczywiście nie zawsze dotyczy to tak wielkiego kalibru jak sch.
Skoro nie dałeś mi jasno do zrozumienia, że to nie Ty sam - tak właśnie pomyślałam.
Ale nie ma się co "unosić".
Jeszcze wracając do pewności diagnozy. Może warto w takim razie skonsultować się z jeszcze innym specjalistą i porównać ich wnioski?
We are trapped in the belly of this horrible machine, and the machine is bleeding to death.
Odpisz
#16
...
Odpisz
#17
nikaragua - w takim razie tutaj zdecydowanie jesteś wśród swoich.
O formie terapii, którą wymieniasz niewiele słyszałam. Szczerze mówiąc osobiście bez ufności podchodzę do hipnoz i takich tam.
Proponuję Ci zgłosić się do psychiatry, który dobierze leki. Jednocześnie zmianę psychologa, skoro przez lata ten nie wniósł nic dobrego.
We are trapped in the belly of this horrible machine, and the machine is bleeding to death.
Odpisz
#18
nikaragua napisał(a):Potrzebuje pomocy.Nie wiem co robić.Chyba mam coś nie tak z głową.Uciekam zw wykładów albo nie chodzę w ogole.Przez miesiąc poznalam tylko jedną osobę , ktora sama do mnie podeszła.Teraz przez to uciekanie trace nawet ta znajomosc.To ciagnie sie juz od dawna.Mam ochote zyc wiecznie w domu , w czterech scianach.Kontakt z ludzmi sprawia mi wrecz ból.Co mam robic.Chodze od lata do psycholog i nic mi to nie daje bo i tak boje sie kontaktu z ludzmi , glownie to z rowiesnikami.Myslalam o psychoterapi z wykorzystaniem hipnozy.Podobno dzieki niej mozna zapomniec o zlych przerzyciach i myslach.Kiedy ide ulica to mam wrazenie , ze ktos mnie obgaduje i obserwuje, nie patrze ludziom w oczy a kiedy sie usmiechaja lub smieja to mysle , ze ze mnie.Co radzicie? Ja sie strsznie mecze i mecze najblizszych bo oni nie rozumieja czemu taka jestem.

Ja jestem typowym empirykiem i także nie wierzę w pomoc psychologii, psychoterapii. Owszem, jeśli fobia społeczna jest jakimś lekkim zaburzeniem o podłożu traumatycznym, to jest jakaś szansa. Natomiast jesli fobia spoleczna jest objawem o podlożu organicznym, to nie wierzę w żadną pomoc psychologiczną. Suma sumarrum, jesli fobia społeczna jest o podlozu organicznym(typowa osobowość, charakterystyczna budowa mozgu, neurologiczne uszkodzenia, problemy neurologiczne, itp), to nie ma najmniejszych szans, aby psychologia zdziałał coś na dłuższą metę. Lepszą psychologią wydają mi się dobre relacje w rodzinie, spokój, brak kłótni, poukładane zycie prywatne. Natomiast płacenie komuś obcemu 100-150 pln za jakieś gadki wydaje mi się bezsensowne. Owszem, jesli ktos bierze leki, to plus jak najbardziej, aby wzmocnić działanie leków. Ale nie za 100-150 pln za wizytę. Bo na dłuższą metę, psychologia nic nie zdziała. Psychologia poprawia tylko stan człowieka na jakiś czas, ale nie naprawia, nie zmienia problemów o podłoż organicznym, pozdrawiam.
"Liebowitz test > 125"
Odpisz
#19
Ja akurat tylko do hipnoz mam nieufne podejście.
Sama zaś chodzę na terapię poznawczo-behawioralną i jestem zadowolona.
Mimo tych ataków lęku i innych dziadostw.
We are trapped in the belly of this horrible machine, and the machine is bleeding to death.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Zespół lęku uoogólnionego kadabra 27 6 006 12 Lip 2018, Czw 4:04
Ostatni post: forac
  Atak fobi Carmen4100 13 1 692 19 Mar 2010, Pią 23:58
Ostatni post: Carmen4100


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.