- Autobus
#1
Witam Forumowiczów    :Uśmiecha się:

Czy ma ktos tak, ze się noi jezdzic autobusem? Tzn. chodzi o to, ze zawsze jak dojezdzam do szkoły to na mojej trasie jest dużo osób, ja nienawidze sie przepychać, czesto trzeba stać, a czasami spotykam znajomych i chca porozmawiac. Ja mam rozmawiac jak ten ktos siedzi przy oknie a ja stoję? Dla mnie to za daleko, nie lubie jak mnie wszyscy słuchaja w autobusie. Czasami wole poczekac 3h az kolega bedzie wracał samochodem niż jechac autobusem i jestem na siebie zły....

PS Bardzo mi sie podoba, ze wszyscy sa mili na tym forum i sie rozumieją   :Uśmiecha się:
Odpisz
#2
kiedyś w drodze wysiadałam nawet po kilka razy, bo było mi słabo w komunikacji miejskiej

Jakub22 napisał(a):PS Bardzo mi sie podoba, ze wszyscy sa mili na tym forum i sie rozumieją   :Uśmiecha się:

jakie to miłe z Twojej strony   :Uśmiecha się:.. ale chyba nie byłeś jeszcze w temacie "czy wierzysz w Boga"   :Wystawia język i opuszcza oko:   :Wystawia język i opuszcza oko:
Odpisz
#3
Chodzi o to, ze my sie tu wszyscy rozumiemy, nikt nikogo nie wyśmiewa, żartujemy często z naszych fobii. Bo jak inaczej? Wracając do autobusu to chodzi tez o to, że czasami jak autobus jest zapchany i trzeba stać, to najgorzej jak się stoi na końcu, bo wtedy trzeba sie przeciskać, żeby wyjśc z autobusu! Masakra! A co jak nie zdarzysz się przecisnąć i kierowca Cie nie zauważy? To dopiero burak na twarzy... Ja bym się wtedy nie odezwał tylko jechał dalej... Po prostu chore....

PS Gdzie jest ten temat O Bogu?   :Wystawia język 2:
Odpisz
#4
Ogólnie nie boję się jeździć autobusem/tramwajem, jak są sami obcy. Nie specjalnie lubię wsiadać do nich, gdy jest pełno ludzi, ale też nie jest, to jakiś wielki problem. Ale wtedy zawsze staram się być jak najbliżej drzwi, żeby potem się nie przepychać, mówić "przepraszam", bo wtedy inni zaczynają się gapić. Jak jest już sporo osób, to nigdy nie siadam na krzesło, żeby potem nie zastanawiać się - zwolnić babci miejsce czy nie? Zazwyczaj wtedy gapię się w okno i udaję, że nikogo nie widzę.
Też nie lubię gadać ze znajomymi w tramwaju czy autobusie, zwłaszcza jak jedna osoba stoi, a druga siedzi. Jak będzie np. chwila ciszy, to wyobrażam sobie, co inni wtedy o nas (głównie o mnie) myślą. Zdarzało mi się też wejść do tramwaju i udawać, że kogoś nie widzę, ale czasami ten ktoś podchodził do mnie, więc i tak musiałam próbować jakoś rozmawiać.    :Uśmiecha się szeroko:
A już w ogóle nie mogę się nadziwić, jak niektórzy mogą rozmawiać przez komórkę przy innych, nigdy nie odbieram telefonu, gdy jadę. A żeby mi nie dzwoniła w nieodpowiednich momentach, mam włączoną tylko wibrację.    :Uśmiecha się:
Everything is simpler than you think and at the same time more complex than you imagine.
gg: 9791672
Odpisz
#5
O dziwo, komunikacja miejska nie sprawia mi większych problemów. Może dlatego, że muszę z niej korzystać od dawien dawna i się pod tym względem wyrobiłam  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: Kiedyś tylko miałam taki okres, że nie lubiłam siedzieć na przeciwko kogoś nieznajomego i pewnie robiłam dziwne miny. Albo tak mi się tylko wydawało, że je robiłam. Ale już mi to przeszło. Przepychać się nie lubię, tak samo nie lubię rozmawiać gdy od znajomego oddziela mnie ktoś inny, ale to chyba nie jest typowe tylko dla takich dziwaków jak ja. Komunikacja miejska to jedno z tych miejsc, gdzie mam na wszystko wylane i potrafię być sobą, potrafię powiedzieć swoje jak ktoś coś do mnie ma i nie myślę przez resztę dnia, ze np. niechcący nadepnęłam komuś na buta. Może to z nudów, ale w komunikacji miejskiej nauczyłam się obserwować ludzi bez skrępowania. Szkoda, że w pracy mi to nie wychodzi, ale kto wie, może trzeba więcej pojeździć autobusami i pociągami   :Uśmiecha się 2:
Odpisz
#6
Safona napisał(a):Ogólnie nie boję się jeździć autobusem/tramwajem, jak są sami obcy. Nie specjalnie lubię wsiadać do nich, gdy jest pełno ludzi, ale też nie jest, to jakiś wielki problem. Ale wtedy zawsze staram się być jak najbliżej drzwi, żeby potem się nie przepychać, mówić "przepraszam", bo wtedy inni zaczynają się gapić. Jak jest już sporo osób, to nigdy nie siadam na krzesło, żeby potem nie zastanawiać się - zwolnić babci miejsce czy nie? Zazwyczaj wtedy gapię się w okno i udaję, że nikogo nie widzę.
Też nie lubię gadać ze znajomymi w tramwaju czy autobusie, zwłaszcza jak jedna osoba stoi, a druga siedzi. Jak będzie np. chwila ciszy, to wyobrażam sobie, co inni wtedy o nas (głównie o mnie) myślą. Zdarzało mi się też wejść do tramwaju i udawać, że kogoś nie widzę, ale czasami ten ktoś podchodził do mnie, więc i tak musiałam próbować jakoś rozmawiać.    :Uśmiecha się szeroko:
A już w ogóle nie mogę się nadziwić, jak niektórzy mogą rozmawiać przez komórkę przy innych, nigdy nie odbieram telefonu, gdy jadę. A żeby mi nie dzwoniła w nieodpowiednich momentach, mam włączoną tylko wibrację.    :Uśmiecha się:
Ja mogłabym napisać identycznego posta    :Śmieje się:
Odpisz
#7
Nie ma problemu, gdy nie ma tam żadnych znajomych. Rozmowa w autobusie jest czymś, czego bardzo nie lubię i wychodzi mi to sztucznie. Sytuacja ta jest dla mnie zbyt mało intymna na rozmowę to po pierwsze, a po drugie nie lubię, gdy cała uwaga koncentruje się na rozmowie. Chodzi o to, że np. kiedy się chociaż idzie i rozmawia, tudzież rozmawia i pali/popija/je jest jakoś raźniej.

A w autobusie zakres ruchów jest żaden, dookoła mnóstwo ludzi. I jakiś taki wewnętrzny przymus rozmowy się pojawia, a pod przymusem nic nie robi się miło    :Wystawia język:

Już nie koszmar, ale wciąż jest to na tyle nieprzyjemne, że robię wszystko, by znajomego w autobusie nie spotkać. A jak już wejdzie, to go... nie widzę    :Uśmiecha się szeroko:

edit: nie, rozmowa przy jedzeniu odpada, tu się zapędziłem   :Uśmiecha się i puszcza oko: jedzenie przy ludziach to wciąż jeden z bastionów mojej fobii    :Uśmiecha się szeroko:
ภ๏๒๏๔א เร קєгŦєςt.
Odpisz
#8
Kiedys na sama mysl o autobusach miałam odruchy wymiotne teraz na szczescie to minęło i jest mi wszystko jeno ile osób jest tam ,kto jest, gdzie siedze z przodu, z tyłu, przodem ,tyłem . Z czasem to mija tylko jak najwiecej nim jeżdzic    :Wystawia język:
Zanim napiszesz i będziesz chciał się umów najpierw przeczytaj moje posty, a jak nie to wynoś się.
Odpisz
#9
Czasem jak jade autobusem i miejsce obok mnie jest wolne, mimo że ciasno ogólnie, to nikt nie usiądzie. Nie lubię tego.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Embody:
  • mafta
Odpisz
#10
a ja nawet jak jest miejsce wolne to sie nie dosiadam, jakos sie wstydze
Odpisz
#11
anikk napisał(a):
Safona napisał(a):Ogólnie nie boję się jeździć autobusem/tramwajem, jak są sami obcy. Nie specjalnie lubię wsiadać do nich, gdy jest pełno ludzi, ale też nie jest, to jakiś wielki problem. Ale wtedy zawsze staram się być jak najbliżej drzwi, żeby potem się nie przepychać, mówić "przepraszam", bo wtedy inni zaczynają się gapić. Jak jest już sporo osób, to nigdy nie siadam na krzesło, żeby potem nie zastanawiać się - zwolnić babci miejsce czy nie? Zazwyczaj wtedy gapię się w okno i udaję, że nikogo nie widzę.
Też nie lubię gadać ze znajomymi w tramwaju czy autobusie, zwłaszcza jak jedna osoba stoi, a druga siedzi. Jak będzie np. chwila ciszy, to wyobrażam sobie, co inni wtedy o nas (głównie o mnie) myślą. Zdarzało mi się też wejść do tramwaju i udawać, że kogoś nie widzę, ale czasami ten ktoś podchodził do mnie, więc i tak musiałam próbować jakoś rozmawiać.    :Uśmiecha się szeroko:
A już w ogóle nie mogę się nadziwić, jak niektórzy mogą rozmawiać przez komórkę przy innych, nigdy nie odbieram telefonu, gdy jadę. A żeby mi nie dzwoniła w nieodpowiednich momentach, mam włączoną tylko wibrację.    :Uśmiecha się:
Ja mogłabym napisać identycznego posta    :Śmieje się:

centralnie +1 bo sam tez chcialem to napisac

a od siebie dodam jeszcze ze przewaznie mam tez odtwarzacz mp3 i sluchawki douszne zeby sie odciac
Rzeczywistość zostanie rzeczywistością,nawet wtedy kiedy na maxa przestaniesz w nią wierzyć.
Odpisz
#12
Jazda autobusem na ogół mi nie przeszkadza. A gdy jest wolne moje ulubione miejsce stojące (bo mam takie), to bardzo lubię jeździć. Zazwyczaj nie lubię siadać.

Fobia aktywuje się głównie w dwóch przypadkach. Gdy ulokują się w pobliżu mnie jacyś nastolatkowie oraz gdy ulokuje się w pobliżu mnie jakaś sympatycznie wyglądająca dziewczyna. (w tym drugim przypadku nie tylko fobia)
Przemoc psychiczna jest subiektywna, nie czyn sam w sobie decyduje, czy jest on przemocą, lecz dodatkowym czynnikiem jest poziom odporności psychicznej "ofiary" i dla niektórych nawet owad może być sprawą przemocy psychicznej.


Nie jestem ograniczonym ignorantem, moje poglądy to nie bzdury, a że Wam się nie podobają, to problem nie mój.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis paranormal987:
  • Acj
Odpisz
#13
(19 Kwi 2018, Czw 7:49)paranormal987 napisał(a): Jazda autobusem na ogół mi nie przeszkadza. A gdy jest wolne moje ulubione miejsce stojące (bo mam takie), to bardzo lubię jeździć. Zazwyczaj nie lubię siadać.

Fobia aktywuje się głównie w dwóch przypadkach. Gdy ulokują się w pobliżu mnie jacyś nastolatkowie oraz gdy ulokuje się w pobliżu mnie jakaś sympatycznie wyglądająca dziewczyna. (w tym drugim przypadku nie tylko fobia)

Nic dodać, nic odjąć.    :Wystawia język:
Odpisz
#14
Całe szczęście już od dawna nie jeżdżę autobusami.
Odpisz
#15
W zależności od okoliczności (gęstości za/prze-ludnienia, średniej wieku współpasażerów itp) miewam większy lub mniejszy problem pod tytułem "co zrobić ze wzrokiem"    :WTF?!:. Jeżeli siedzę przy oknie to jeszcze pół biedy (wtedy zawieszam wzrok w próżnię, podziwiając szpetne landszafty okolicznego zadupia), kiedy niestety jestem pozbawiony takiej możliwości i nie daj boziu panuje ścisk to najchętniej zamykał bym oczy. Kiedy niefortunnie trafiam na siedzenia ustawione vis a vis (kto to wymyślił grrrr) bywa niewesoło.
Kontekst zmienia się kiedy jadę z kimś z kim kogo znam i z kim mogę zamienić choć parę słów (co obecnie zdarza się niezmiernie rzadko praktycznie w ogóle). Inaczej bywało też kiedy musiałem dojeżdżać gdzieś codziennie (wtedy już sama rutyna stopniowo zagłuszała najgorsze lęki).
Odpisz
#16
Nie lubię jeździć autobusami czy tramwajami jak już wcześniej napisano, jeśli siedzenia sa na przeciwko siebie... siedząc przy szybie robię tak samo jak trash,ale jak muszę usiąść nieco dalej to wtedy jest dużo gorzej. Zazwyczaj udaje,ze śpię, zamykam oczy i niby ze zmęczona jestem. Przy stresie zaczynam co chwile ziewać,wiec wyglada to autentycznie. Niemniej, nie mam tak za każdym razem,zależy kto usiądzie. Zazwyczaj mam tak przy młodych facetach i dziewczynach, szczególnie jak zauważę,ze mnie obserwują, wtedy mam ochotę wybiec automatycznie. Dzieci i starsi mnie nie krępują.
Strach zdominował moje życie,odebrał marzenia I ambicję.
Odpisz
#17
Przez 3 lata jeździłem do szkoły autobusem ze stadem nastoletnich normalsow... Odbiło się to na mojej psychice    :Uśmiecha się szeroko:
Odpisz
#18
Jestem pewien że bycie tu na tym forum wzmacnia alienację osoby z lękiem. Jak czytam zdanie : ja (ten fobik) i stado normalsów ... A skad ty bracie wiesz jakie udręki ma każdy z osobna z tych "normalsów". Lepiej udają,tyle.
Nie ma ns tym świecie człowieka bez udręki,nie ma.
Gdyby każdy był w stanie odrzucić choćby to wyuczone poczucie przynależności (do społeczeństwa w tym przypadku) ,to już te kategorie wyżej opisane(normalsi itd) są bzdurą.

Dodam jeszcze że czytając wasze opisy problemów z jeżdżeniem komunikacją to moje były tak silne ze w porównaniu ze mną wy to normalsi(że tak użyję tego tragicznego sformułowania) Przez kilka lat w ogóle nie byłem w stanie wsiąść do autobusu/tramwaju. I zimą kilkanaście kilometrów do pracy jeżdziłrm rowerem. Mróz nie mróz.
Paraliż w moim życiu:

https://youtu.be/nPs8KwBTwPA
Odpisz
#19
Nie lubię autobusów jak jest tłoczno a wsiada ci matka z dzieckiem i weż tu się przesuń bo musi z wózeczkiem wejść.
Odpisz
#20
Ja jeździć lubię, ale nie wysiadać, najgorzej jak ktoś zagradza ci drogę do wyjścia, jakaś matka z wózkiem zagradza całe wyjście, przysiada się ktoś i potem trzeba tę osobę prosić, żeby ciebie przepuścił. Od razu jak widzę taką pojawiającą się przeszkodę to już się zastanawiam w jaki sposób wyjdę. Jak jeździłam pociągami to bałam się, że mi się drzwi nie otworzą i nie zdążę do kolejnych przed odjazdem. Transport publiczny dla mnie jest dużo lepszy od bycia podwożenym przez kogoś przy kim czuję się niekomfortowo autem.
.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis mafta:
  • Szary
Odpisz
#21
(20 Kwi 2018, Pią 11:13)mafta napisał(a): Transport publiczny dla mnie jest dużo lepszy od bycia podwożenie przez kogoś
TAK
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis smutna00:
  • mafta
Odpisz
#22
Jakoś nigdy nie miałem lęków w autobusie, tramwaju czy pociągu, jak nie muszę gadać z ludźmi jest ok.
Odpisz
#23
Ja nie lubię zatłoczonych autobusów (nie wsiadam do takich) i nie lubię też jak ktoś chce wysiąść a nie mówi "Przepraszam" tylko się przepycha.
http://travel0.simplesite.com/
"Żyje­my tak jak śni­my – samotnie."
Joseph Conrad
"Czas jest nasz, ale wie­czność na­leży do Boga."
"Bóg może is­tnieć al­bo i nie, ale cier­pienie is­tnieje z całą pew­nością. Jest ab­so­lut­nie rzeczy­wis­te i niezap­rzeczal­ne. I z tej real­ności wy­nika właśnie mo­je zaan­gażowa­nie, jądro mo­jej wiary." Anne Rice
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Fobia społeczna i nowy autobus... ColdFire 3 961 02 Wrz 2015, Śro 17:25
Ostatni post: Kamelia


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.