- Bezsens życia
#1
Wiem, że sporo było takich tematów, ale postanowiłem także swój założyć.


Czuję taki bezsens życia jak chyba nigdy. Uleciał ze mnie ten pozytywny ciąg, który czułem jakiś czas temu. Miałem już w swoim życiu bardzo trudne okresy w których byłem na dnie, teraz niby nie jestem, ale i tak mam wielką ochotę nie ruszyć nawet palcem. Tak jak Al Bundy z tego kultowego amerykańskiego serialu (swoją drogą ostatnio zacząłem oglądać go na nowo i cholernie dużo jest w nim gorzkiej prawdy).

Jestem na etapie zmiany miejsca zamieszkania i pracy. Teoretycznie powinienem się cieszyć, że wychodzę z marazmu byłej firmy i kiepskiego regionu do życia. Jednak wcale nie jestem jakoś szczególnie zadowolony. Nawet nie boję się tak bardzo tej pracy, bo mam oszczędności i jak mi nie wyjdzie to zwyczajnie wyjadę za granicę. Po prostu odczuwam duży brak sensu moich dalszych działań. Nie chcę mi się kompletnie wstawać rano z łóżka, robić te wszystkie rzeczy. Szykować sobie jedzenie i inne pierdoły. Tak jak napisałem już w jednym temacie - wolałbym mieć 75 lat, być zdrowy, mieć normalną emeryturę, a parę lat później spokojnie umrzeć bez cierpienia fizycznego. Dobija mnie obecna sytuacja. Latem kończę 30 lat, a muszę cały czas mieszkać w obcych mieszkaniach z obcymi ludźmi. Ciągle się do nich dostosowywać. Niby mógłbym wynająć kawalerkę, ale jaki ma sens życie od pierwszego do pierwszego? Do domu rodzinnego wrócić nie mogę, wiele lat temu pisałem tutaj dlaczego, ale nawet fobicy nie mogli tego pojąć. Zresztą, z rodzicami i tak nie chce mieszkać. Wieczne kłótnie o chodzenie do kościoła i inne pierdoły wykończyłyby mnie psychicznie.

Kupno samochodu niespecjalnie poprawiło moje samopoczucie. Nie znam się na motoryzacji i jest dla mnie nudna jak flaki z olejem. Jak coś się zepsuje, to będzie problem, ponieważ nie mam smykałki do manualnych napraw, co zapewne mechanicy wykorzystają do cna. Po tygodniu regularnej jazdy zarysowałem już zderzak z prawej strony, przez moją życiową niedokładność. Nie chce mi się dbać o ten samochód. Dochodzą kolejne obowiązki jak mycie, serwisowanie, sprzątanie. Samochody mogłyby dla mnie nie istnieć, jak tylko kiedyś będę miał możliwość mieszkania w centrum miasta, to samochód sprzedam od razu.

Ale nie wiem, czy kiedykolwiek będę miał taką możliwość. Mógłbym choćby dzisiaj wyjechać za granicę, ale trzymają mnie tutaj studia, z którymi mam ogromny problem. Prawie wszystkie osoby z mojego roku mają jakieś zaległości i jak na razie nie mogą przystąpić nawet do pisania pracy inżynierskiej. Trafiłem do szkoły wyzyskiwaczy, w której jeden człowiek uwala większość osób, żeby musiały one zapłacić za kolejny semestr. Żebym jeszcze miał do nauczenia rzeczy, które da się wykuć, ale niestety to niemożliwe. Muszę się nauczyć tego co nie lubię, w ogóle nie umiem tego robić i nauczenie się podstaw zajmuje mi więcej niż przeciętnej osobie. A muszę dojść w tym do niezłego poziomu, żeby zdać. Nie chce mi się tego robić, zbieram się do tego od miesięcy. Za każdym razem jak siadam do danego kursu to po chwili zaczynam się nudzić i ziewać, a moja uwaga wędruje w zupełnie inne miejsce. Nie mam motywacji do nauki tego, potencjalnie zawalony semestr nie przekonuje mnie, żeby się za to wziąć. Z jednej strony powinienem już wyjechać i zarabiać te pieniądze, a z drugiej szkoda zostawiać studia przy końcu. Kolejny raz zresztą. To są moje trzecie studia których nie umiem dokończyć. Poza tym, i tak nic z nich nie będzie. Niczego się tam nie nauczyłem. Mocno wątpliwe jest to, że z samym papierkiem dostanę jakąkolwiek pracę w branży. Może gdybym kończył te studia normalnie (w wieku 23 lat) to miałbym szansę, ale nie w wieku 30...

Nie mam ochoty zmagać się z tym wszystkim. Kompletnie nie chce mi się tego robić, a podobno jakoś trzeba żyć. Na samobójstwo się nie zdecyduję, bo za daleko już doszedłem. Chyba jedyne co mnie w miarę utrzymuje mnie przy życiu to pasja, zainteresowania i przyjemności. Dobrze, że są takie rzeczy jak muzyka, sport, filmy, seriale czy gry komputerowe. To jednak za mało, żeby nie czuć ogólnego bezsensu do wstawania z łóżka. Gdybym miał jakieś talenty, umiał robić coś konkretnego to może czułbym się lepszy i potrzebny. Ale obecną pracę jaką wykonuje tak naprawdę może robić każdy. Jestem tak szarym człowiekiem, że bardziej się już nie da. Podobno łatwiej przez to wszystko przechodzić nie będąc samemu. Na kogoś kto mógłby mi się spodobać nie mam obecnie szans. A na związek z "normalną" kobietą, tym bardziej. Zbyt dużo spalonych mostów zostawiłem za sobą żeby ktokolwiek normalny mógł to zrozumieć i zaakceptować.

Moje życie prowadzi obecnie donikąd. Za późno wziąłem się za to wszystko. Jestem upośledzony społecznie, praca i jakieś kwalifikacje tego nie zmienią. Nie chce mi się uczyć wszystkiego od zera. Koniec świata mógłby być dla mnie choćby dzisiaj. I tak uważam, że jeśli nawet dożyje 60-tki (a przy obecnej chemii i chorobach różnie może być), to i tak nic ciekawego mnie nie czeka. Na pewne rzeczy jest już dla mnie za późno, a na niektóre za wcześnie. Mentalnie jestem starym dziadkiem, świadomym jak niewiele mi zostało i bez chęci do robienia czegokolwiek konstruktywnego w swoim życiu.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#2
To u mnie jeszcze gorzej, kiepska praca, brak znajomych i dziewczyny, na dodatek muzyka czy filmy już mnie nie rajcują jak kiedyś, coraz gorsze to życie
Nie mam pasji czy marzeń ani żadnych planów na poprawę stanu
Odpisz
#3
kombinowałem z lekami, polazłem do roboty, znalazłem dziewczynę a moje życie jak było do d*py tak nadal jest, chyba faktycznie trzeba zmienić sposób myślenia, cokolwiek to znaczy, bo wątpię żeby zmiana pracy na lepszą czy przeprowadzka cokolwiek zmieniła
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis forac:
  • Kaspar Hauser, Caveman27
Odpisz
#4
Jestem nieco młodszy, ale bezsens życia we mnie silny jest już. Studia wprawdzie skończone, ale... Czuję się zbyt niekompetentny i aspołeczny do pracy w swojej branży. A to bardzo wymagane jest. Kiedyś były marzenia, ambicje. Dzisiaj już nawet nie wiem czy one na prawdę kiedyś istniały.
Studia z rocznym poślizgiem w trakcie i bezsensownie dodatkowy rok zmarnowany na pisanie pracy magisterskiej. W skrócie, rok straciłem przez naiwność swoją, a drugi z głupoty. W takiej kolejności. Teraz nie mam nawet nic na swoje usprawiedliwienie, że bezrobotny jestem. Tylko przeglądam te oferty i widzę jak do niczego się nie nadaję. Jedną pracę po obronie udało mi się znaleźć w biurze, ale to praca dla wilków była, a ja byłem zwykłą owcą.    :Wystawia język:
Obecnie kompletnie nie mam siły na nic i tylko użalać się obecnie potrafię nad sobą zamiast wziąć się w garść, wymyślić sobie jakieś życiowe cele i w ich kierunku zmierzać. Oszukuję siebie, że zmiana otoczenia by pomogła. Wyprowadzka do innego miasta, do innego województwa. Taki świeży start. Z moją pewnością siebie dokonam tego za 50lat. Ostatnio z finem pisałem na steamie i jak opowiedział mi o swoich "marnych" zarobkach i co za nie może sobie kupić będąc na pół etatu... Jednak za granicę pewnie nie uda mi się na pewno wyjechać. A szkoda.
A życie na mnie wiecznie czekać nie będzie. Albo to ja byka za rogi złapię, albo to byk na swe rogi mnie.
I na każdej uczelni pewnie są takie przedmioty, które generują ogromne zyski dla uczelni. Nie jeden nieszczęśnik chociażby napotkał na swej drodze Wytrzymałość Materiałów, a Ci bardziej pechowi aż dwie kolejne jej kontynuacje (WM I, WM II i WM III).   :Wystawia język:
Mam nadzieję, że Tobie, jak i mnie powróci (powstanie?) radość z życia, bo bez tego pusto bardzo jest. Takie mieszkanie bez mebli.
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Acj:
  • yoga.cat, Szary
Odpisz
#5
Coś w tym jest, że trzeba znaleźć sens życia tu i teraz, nie ma co chyba się łudzić, że jakaś zmiana poczyni kolosalną różnice, ale nie wiem jak to zrobić
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Maxx:
  • yoga.cat
Odpisz
#6
(25 Kwi 2018, Śro 19:48)verti napisał(a): Nie mam ochoty zmagać się z tym wszystkim. Kompletnie nie chce mi się tego robić, a podobno jakoś trzeba żyć. Na samobójstwo się nie zdecyduję, bo za daleko już doszedłem. Chyba jedyne co mnie w miarę utrzymuje mnie przy życiu to pasja, zainteresowania i przyjemności. Dobrze, że są takie rzeczy jak muzyka, sport, filmy, seriale czy gry komputerowe. To jednak za mało, żeby nie czuć ogólnego bezsensu do wstawania z łóżka. Gdybym miał jakieś talenty, umiał robić coś konkretnego to może czułbym się lepszy i potrzebny. Ale obecną pracę jaką wykonuje tak naprawdę może robić każdy. Jestem tak szarym człowiekiem, że bardziej się już nie da. Podobno łatwiej przez to wszystko przechodzić nie będąc samemu. Na kogoś kto mógłby mi się spodobać nie mam obecnie szans. A na związek z "normalną" kobietą, tym bardziej. Zbyt dużo spalonych mostów zostawiłem za sobą żeby ktokolwiek normalny mógł to zrozumieć i zaakceptować.

Rozumiem to w 100%.
Mogę się podpisać pod tym w sumie, tylko w wersji żeńskiej   :Uśmiecha się puszczając oko:
Mam nadzieję, że jednak wydarzy się coś w świecie zewnętrznym albo w Tobie, co sprawi, że jednak poczujesz się inaczej,znajdziesz na horyzoncie coś, co będzie nadawało sens Twojemu wstawianiu, tego Ci życzę.    :Uśmiecha się: I nam wszystkim "zbezsensowanym".
Odpisz
#7
Myślałem, że ktokolwiek znajdzie jakiekolwiek argumenty za tym, żebym zmienił swój sposób rozumowania, ale widzę, że jest jeszcze gorzej    :Uśmiecha się szeroko: . Wszystko jest jakby potwierdzeniem moich słów.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#8
(26 Kwi 2018, Czw 10:37)verti napisał(a): Myślałem, że ktokolwiek znajdzie jakiekolwiek argumenty za tym, żebym zmienił swój sposób rozumowania, ale widzę, że jest jeszcze gorzej    :Uśmiecha się szeroko: . Wszystko jest jakby potwierdzeniem moich słów.
Myślę, że to,że znalazło się tu kilka osób, które czują , jak Ty, nie oznacza, że potwierdza to ogólny bezsens egzystencji.
Poza tym jest różnica pomiędzy brakiem sensu życia, a odczuwaniem go tak na pewnym etapie istnienia.
Nie ma dowodu na to, że będzie to permanentne    :Uśmiecha się:

A co do porad, sama co dzień zmagam się z różnymi refleksjami o życiu. Ale walczę    :Uśmiecha się: Mogę powiedzieć jakie racjonalne prowadzę 'dyskusje' ze swoim umysłem i jakie mam dla siebie zalecenia. Może i Ciebie zainspirują.

- cieszenie się drobiazgami, zainteresowaniami
- skupianie na pojedynczym dniu
- nie zakładanie, że życie ma tylko sens, gdy pracuje się w NASA; ma sens, bo wstajesz rano i możesz doświadczać istnienia
- nie porównywanie się do wizji innych "ogarniętych" ludzi, którą mamy w naszej głowie
- nie porównywanie w kółko idealnego schematu na życie z tym, co realnie się dzieje, bo to właśnie ten dysonans powoduje poczucie bezsensu
- nie "przepowiadanie przyszłości" ,że już zawsze tak będzie, że z tego punktu można ocenić już całość na przód

Nie ma chyba magicznego przepisu-każdy musi sobie przetłumaczyć po swojemu i znaleźć jakieś porozumienie ze sobą w tej kwestii.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis yoga.cat:
  • Szary
Odpisz
#9
Może założymy klub bezsensownych?    :Uśmiecha się puszczając oko:
Kim jestem?

Jestem gównem.
Odpisz
#10
Im więcej się myśli, tym człowiek chyba bardziej nieszczęśliwy, hehe    :Uśmiecha się:
Odpisz
#11
Tak patrzę na normalsow w robocie i oni potrafią się cieszyć z byle czego i ekscytować byle czym oraz zdają się mieć pełno energii, też bym tak chciał
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Maxx:
  • Empty box, piotrer09
Odpisz
#12
(26 Kwi 2018, Czw 15:19)Maxx napisał(a): Tak patrzę na normalsow w robocie i oni potrafią się cieszyć z byle czego i ekscytować byle czym oraz zdają się mieć pełno energii, też bym tak chciał
Chyba dlatego, że oni tak wszystkiego nie analizują. Poza tym mają stałych znajomych z którymi regularnie się spotykają i to im wypełnia to nieciekawe życie.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#13
Też kiedyś czułam bezsens istnienia, bardzo męcząca sprawa. Myślę, że dobrze dobrane leki jednak wiele zmieniają, tak było w moim przypadku. Miewam gorsze dni, ale ogólnie rzecz biorąc czuję się dobrze. Zwłaszcza teraz, wiosną    :Uśmiecha się: Jestem zdrowa, mam co jeść, kogo wymiziać, na co zarobić, do czego dążyć, ptaszki śpiewają :Cebulak - Zadowolony 2: Umysł przestawiony na inne tory, wcześniej niedostępne lub dostępne w bardzo niewielkim stopniu.
Odpisz
#14
Zazdroszczę z tymi lekami, bo na mnie żadne nie działają. Podczas brania Paroksetyny i innych odczuwałem tylko skutki uboczne.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#15
No ale leki tylko polepszą samopoczucie a nie nadadzą sensu życiu
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Maxx:
  • yoga.cat
Odpisz
#16
(26 Kwi 2018, Czw 17:15)Maxx napisał(a): No ale leki tylko polepszą samopoczucie a nie nadadzą sensu życiu
Kiedy dobrze się czujesz, nie zastanawiasz się zbytnio nad takimi rzeczami. W domyśle sens nadają życiu Twoje cele, plany, marzenia, hobby, pasje, ważni ludzie. Kiedy źle się czujesz, cele/plany/marzenia/hobby/pasje/ludzie nie dają poczucia sensu.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis vesanya:
  • Kaspar Hauser
Odpisz
#17
Gorzej właśnie jak się nie ma planów, marzeń, pasji, celów, ważnych ludzi....
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Maxx:
  • qaz21122
Odpisz
#18
(26 Kwi 2018, Czw 18:10)Maxx napisał(a): Gorzej właśnie jak się nie ma planów, marzeń, pasji, celów, ważnych ludzi....

Ale o to właśnie chodzi, leki maja pomoc przestać się uzalac i wyjsc z domu zebys znalazl ludzi pasje marzenia plany.
Mam niezdiagnozowana Koprolalie i pierdolca z powikłaniami :Yoyo - Zły 3:
Odpisz
#19
(26 Kwi 2018, Czw 18:25)qaz21122 napisał(a):
(26 Kwi 2018, Czw 18:10)Maxx napisał(a): Gorzej właśnie jak się nie ma planów, marzeń, pasji, celów, ważnych ludzi....

Ale o to właśnie chodzi, leki maja pomoc przestać się uzalac i wyjsc z domu zebys znalazl ludzi pasje marzenia plany.

To wydaje się być zbyt piękne, żeby było prawdziwe, po za tym oprócz dystymii myślę, że mam też osobowość unikająca
Odpisz
#20
(26 Kwi 2018, Czw 19:37)Maxx napisał(a):
(26 Kwi 2018, Czw 18:25)qaz21122 napisał(a):
(26 Kwi 2018, Czw 18:10)Maxx napisał(a): Gorzej właśnie jak się nie ma planów, marzeń, pasji, celów, ważnych ludzi....

Ale o to właśnie chodzi, leki maja pomoc przestać się uzalac i wyjsc z domu zebys znalazl ludzi pasje marzenia plany.

To wydaje się być zbyt piękne, żeby było prawdziwe, po za tym oprócz dystymii myślę, że mam też osobowość unikająca

Tez w to nie wierze   :Uśmiecha się szeroko: poprostu tak to ma dzialac w teorii. Ja to juz nawet nie wiem co mam. Dochodze do wniosku ze poprostu jestem glupi leniwy nieodpowiedzialny i uparty   :Zaniemówił:
Mam niezdiagnozowana Koprolalie i pierdolca z powikłaniami :Yoyo - Zły 3:
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis qaz21122:
  • piotrer09
Odpisz
#21
Przeczytałam cały post, ale stawiam, że po prostu brakuje Ci seksu.
Ile Ci tych studiów jeszcze zostało?
Here I stand. I cannot do otherwise.

Anatomy is destiny.

https://phobiasocialis.pl/emigracyjne-op...on=newpost

Odpisz
#22
Hehe, ktoś tu pisał, że facetowi bez seksu brakuje energii, może coś w tym jest
Odpisz
#23
(26 Kwi 2018, Czw 22:25)dziewczyna z naprzeciwka napisał(a): Przeczytałam cały post, ale stawiam, że po prostu brakuje Ci seksu.
Ile Ci tych studiów jeszcze zostało?
Ciekawa diagnoza    :Uśmiecha się szeroko: Od seksu chyba lepsze byłoby nawet samo przytulenie i dotyk. Nic już studiów nie zostało, muszę pozaliczać zaległe egzaminy, których mam 4. Zaliczenie dopiero we wrześniu.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#24
(26 Kwi 2018, Czw 16:55)verti napisał(a): Zazdroszczę z tymi lekami, bo na mnie żadne nie działają. Podczas brania Paroksetyny i innych odczuwałem tylko skutki uboczne.
jakie leki oprócz paroksetyny brałeś jeżeli można wiedzieć ?
Odpisz
#25
(27 Kwi 2018, Pią 10:16)forac napisał(a):
(26 Kwi 2018, Czw 16:55)verti napisał(a): Zazdroszczę z tymi lekami, bo na mnie żadne nie działają. Podczas brania Paroksetyny i innych odczuwałem tylko skutki uboczne.
jakie leki oprócz paroksetyny brałeś jeżeli można wiedzieć ?
Escitalopram. Paroksetynę brałem także w postaci leki o nazwie Rexetin.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Co powoduje, że macie chęć do życia? jeremiaszek 241 24 088 19 Wrz 2018, Śro 19:27
Ostatni post: halala
  depresyjna osobowość i bezsens życia Sad_Woman 16 3 036 26 Cze 2014, Czw 19:25
Ostatni post: ananas filozoficzny
  brak sensu życia społecznego i życia w ogóle... nikt1112 23 6 443 17 Cze 2014, Wto 22:39
Ostatni post: Niered


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.