- Błędne koło
#1
Kochani chciałabym sie podzieli z Wami moja sytuacja    :Smuci się: Chodzi o to ze nabawiłam sie fobii,ok trudno. Najgorsze jest to ze nakreca sie ona moja sytuacja zyciowa a wlasciwie brakiem akceptacji tej sytuacji. Podjelam pare decyzji, na przekor sobie, wlasnie przez fobie. Moj chlopak, moja sytuacja finansowa, moje wyksztalcenie, to wszystko nie jest tak jakbym chiala. I teraz sie zaczyna...chce to zmienic ale nie mam sily przez te Pier****** fobie. Ona zarzadzila mna przez te ostatnie lata i wszystko co robilam, robilam wbrew sobie. Chce isc do przodu ale cokolwiek probuje robic, mecze sie i wymiekam przez te pierd***** fobie, dostosowuje sie do niej. To jest jakies bledne kolo, czasami mysle o samobojstwie ale jakos tak rozsadek jednak wygrywa. Najgorsze, ze zdaje sobie sprawe ze swoich mozliwosci a jednak nie moge nic wprowadzic w zycie przez pierd***** fobie   :Smuci się:
Odpisz
#2
Jak każdy tutaj, ja też wiem o co chodzi.... i póki leczyć się człowiek nie zacznie, tak będzie ciągle   :Smuci się: "chcę, a nie mogę".
Przepraszam, ale do zwykłego lekarza się wybieram, za godzinkę muszę wyjść, streeesss mnie złapał i nie chce puścić...
Odpisz
#3
zdesperowanafobiczka napisał(a):Kochani chciałabym sie podzieli z Wami moja sytuacja    :Smuci się: Chodzi o to ze nabawiłam sie fobii,ok trudno. Najgorsze jest to ze nakreca sie ona moja sytuacja zyciowa a wlasciwie brakiem akceptacji tej sytuacji. Podjelam pare decyzji, na przekor sobie, wlasnie przez fobie. Moj chlopak, moja sytuacja finansowa, moje wyksztalcenie, to wszystko nie jest tak jakbym chiala. I teraz sie zaczyna...chce to zmienic ale nie mam sily przez te Pier****** fobie. Ona zarzadzila mna przez te ostatnie lata i wszystko co robilam, robilam wbrew sobie. Chce isc do przodu ale cokolwiek probuje robic, mecze sie i wymiekam przez te pierd***** fobie, dostosowuje sie do niej. To jest jakies bledne kolo, czasami mysle o samobojstwie ale jakos tak rozsadek jednak wygrywa. Najgorsze, ze zdaje sobie sprawe ze swoich mozliwosci a jednak nie moge nic wprowadzic w zycie przez pierd***** fobie   :Smuci się:

Nawet nie wiesz jak Cię rozumiem.
Odpisz
#4
sa tylko 3 drogi:

to jak bym chcial zeby bylo: dobra praca, zycie towarzyskie, dobre wyksztalcenie.

to jak jest: izolacja totalna, charowanie za 1000 zl i placz po kazdym przyjsciu z pracy

i to co mam ochote zrobic: czyli poprostu skonczyc ze soba.
Odpisz
#5
Też nie jestem zadowolona z bardzo wielu rzeczy. I ciężko to zmienić, żeby było tak jak chcę. A czasem to sama nie wiem, czego chcę  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Najgorszy jest brak kontaktów towarzyskich i pracy.
Admin na urlopie
Odpisz
#6
No tak domyslam sie ze wiele osob tutaj mnie zrozumie ale nie jest to Kochani zbyt pocieszajace bo tak naprawde najlepiej jakbysmy to g"""" jakos pokonali tylko jak...caly czas szukam sposobu...leki,praca nad postawa...nie mozna tego tak zostawic przeciez. Wiem, ze nie ma na to jednego lekarstwa ale trzeba to skonczyc, bo to prowadzi do zguby, najgorsze sa wachania nastroju, przynajmniej w moim przypadku. czasami mam sile, czasami jestem wypalona kompletnie. Nie wiem ale w moim przypadku wiaze sie to z nadmierna wrazliwoscia, ogolnie. Taki typ charakteru to napewno duzy fundament dla takich chorob   :Smuci się:
Odpisz
#7
Naszym głównym problemem jest to, że brakuje nam zasadniczo zdefiniowanych relacji pomiędzy nami - tak, byśmy stanowiąc jedność mogli dbać o swoje bezpieczeństwo. Fobiami są przecież nasze obawy co do innych, ale one nie mogą być bezzasadne, nie mogą mieć źródła bliżej niepojętęgo - takiego jak podłoże genetyczne...

Błedne koło zaczyna się wtedy, kiedy nie iwestując w siebie, wolimy poprzestawać na m. in. freudowskich dywagacjach, na których oparta jest nierzeczowa i nieskuteczna psychoanaliza, która nie oddaje pełnego obrazu rzeczywistości i nie jest dla nas pomocna.

Mam niemal pewność, że w pojedynkę nie uda nam się pokonać obaw, dotyczących funkcjonowania w społeczeństwie.
Od dawna podejmuję stałe działania, mające na celu przygotowanie dyspozycji do tego, by uniezależnić się od toksycznych wpływów innych, osiągając tak zadowalający stopnień niezależności.
Podkreślanie niezależności to raczej zadanie na całe życie - stałe konfrontowanie racji tak, byśmy wiedząc, czego się po sobie spodziewać, nie zradzali uprzedzeń i fobii. Manifestacja niezależności oraz definiowanie różnic pomiędzy poszczególnymi ludźmi powinno być wynikiem dojrzałości i odpowiedzialności za siebie i innych.

Słuchajcie, nie odnosi się jakichś trwale budujących sukcesów w polu walki z fobią i niepoznanym, bo okazuje się, że o tym, czy będziemy emocjonalnie stabilni, decydują również inni. Na czele wpływów uzależniających nasze zachowanie są relacje z najbliższą osobą płci przeciwnej, a uogólniając: od twałości naszych więzi zależy, czy będziemy mieć powody do tego, by podejmować się śmiałych działań. Czy będziemy mogli śmiało inwestować. Musimy budować zufanie do siebie, by wiedzieć, że podejmowany przez nas trud będzie wynikiem panowania nad tym, co niepoznane budzi nasze zniechęcenie i niecierpliwość. Musimy zabiegać o zdecydowanie głębszy sens naszej egzystencji na co dzień tak, byśmy nie poprzestając na doczesności, trwali w stnowiącej o spokoju ducha jedności, pomimo chaosu doczesnych spraw.    :Uśmiecha się:

Błędne koło - początek.
Błędne koło zradza się z konfliktów międzyludzkich i powoduje konflikty osobowości. Zazwyczaj silne emocje powodują rozwchwianie emocjonalne, a w konsekwencji mogą doprowadzić do trwalszego rozdwojenia naszej osobowości, która próbując w perspektywie czasu potrzebnego na wyważenie niekorzystnych wpływów, może nawet bezpowrotnie utracić poczucie równowagi albo znamionować do radykalizmu. Dzieje się tak głównie przez wzgląd na sprawiedliwość społeczną, przez wzgląd na psychologiczno - społeczne prawo wyniakające z natury społecznej człowieka. Dlatego też wyważanie niesprawiedliwych wpływów i rozwiązywanie konfliktów komplikuje się, kiedy dochodzi np. do sytuacji, kiedy utracimy całe ogniwo, czyli gdy w tragicznych okolicznościach ginie człowiek... Jakkolwiek obudzisz się bądź nie, albo dopiero wtedy, kiedy niesprzymierzeni z tobą ludzie zaczną się sami błąkać, bo kiedyś zapomnieli zasad zrównoważonej współpracy. Sami też powinniśmy podejmować próby równoważenia emocji, a ujmować nasze powinności w kontekście relatywizmu. Nikt bowiem nie wierzy, że pamięć może zginąć, bo sami jesteśmy jak suma wklejanych do albumu zdjęć z wycinka rzeczywistości. Śnimy wciąż.
Odpisz
#8
Rozumiem Cię. Masz oparcie w chłopaku. Skorzystaj z niego.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.