- Boicie się utraty panowania nad emocjami?
#76
Smoklej napisał(a):Ciekawe tylko jak się skończyła historia Twojego kumpla,   :Stan - Uśmiecha się:   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:.

On sobie jakośtam radzi, ma ten dar, że potrafi swój charakter przemienić w zaletę i wszyscy go za to kochają. Chcialbym móc tak jak on (chociaż nigdy nie wiadomo co mu w główce siedzi i jakie mroczne tajemnice tam skrywa). W każdym razie w naszym przypadku czasem lepiej nie przecholować   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: ).
Odpisz
#77
Michał napisał(a):Za dużo tych pytań Smoklej. Same pytania.
Wiesz, tu (pokazuję na głowę) jest ich jeszcze więcej. Jak to się tam mieści? [a ten znowu pytanie, meeen   :Stan - Uśmiecha się:]

Michał napisał(a):Jak pokazać alkoholikowi?
Zależy co. Flaszki mu najlepiej nie pokazywać.

Michał napisał(a):Skąd Ci się wzięła wina, kara i przebaczenie? Jak to wiążesz z wcześniej zapisaną treścią.
To jest zbyt skomplikowane, żeby to rozwiązać. To taki zapis, schemat mojego myślenia.

Michał napisał(a):I o co chodzi z tym znaniem siebie?

Zależy, o które znanie siebie Ci chodzi.

Wiesz, będę brutalny teraz   :Stan - Niezadowolony - Martwi się:hock:. Generalnie wszyscy ludzie są tacy sami. To są kurna kopie. Jeżeli znasz jedną kopię, to znasz je wszystkie.

Michał napisał(a):W bólu kiepsko kapuję.

Coś wiem na ten temat. Może kiedyś coś napiszę.

O bólu mówię. A Wy myśleliście, że o czym   :Stan - Uśmiecha się:. Że kiepsko kapuję. No też coś. Bezczelność. Wychodzę :arrow:.

Michał napisał(a):Aha, z tym "wymyślony Ty"
No wiesz, bo ja tak przechodzę z różnych obszarów mojego umysłu (to wcale nie jest śmieszne, cicho tam z tyłu). To wszystko to jest zapis procesu myślowego. Ale będę się starał tego unikać.

Czasem łatwiej coś przedstawić właśnie w formie dialogu itp. Jak kogoś do tego dialogu potrzebuję, to go sobie wymyślam (super sprawa polecam, proszę się częstować   :Stan - Uśmiecha się: ).

Michał napisał(a):
Smoklej napisał(a):Bestia, która we mnie drzemie, jest bardzo potężna i niebezpieczna. Wierz mi, nie chcesz jej spotkać. Ci którzy ją zobaczyli i spojrzeli jej w oczy, nie są i nigdy nie będą już tacy jak przedtem.

Bo pękli ze śmiechu.
To jest po prostu genialne co zrobiłeś. Serio. Dodałeś tutaj to, czego tu brakowało. To jest jak przejść z jednego końca na drugi. To jest jak naprężyć strunę i puścić. "Fantastiko"! No i co - można? Można? [ tak wiem, znowu pytanie   :Stan - Uśmiecha się:]

Michał napisał(a):Działania sadysty...
Wiesz co, ja nie wiem. Ja się nie znam. Ja jestem prosty człowiek.

Ja sobie to obliczę na karteczce. Może coś mi wyjdzie.

s – sadysta,
w – wzorzec ("normalny" człowiek),
h – hamulec (nieprzyjemność z dręczenia),
p – przyjemność (z dręczenia).

S - wie co (robi) sadysta,
W - wie co (robi) wzorzec ("normalny" człowiek).

Kod:
S = {[(w–h) OR (w+h)] AND (w+p)}
W = [(s+h)  AND (s–p)]

A = (w–h)
B = (w+h)
C = (w+p)
D = (s+h)
E = (s-p)
F = [(w–h) OR (w+h)]

A    F    B    C    S    W    D    E
0    0    0    0    0    0    0    0
0    0    0    1    0    0    0    1
0    1    1    0    0    0    1    0
0    1    1    1    1    1    1    1
1    0    0    0    0    0    0    0
1    0    0    1    1    0    0    1    [S ≠ W]
1    1    1    0    0    0    1    0
1    1    1    1    1    1    1    1

Z tego wynika, że [S ≠ W] czyli że sadysta nie wie co (robi) wzorzec (do naśladowania) czyli że sadysta nie wie co (robi) „normalny” człowiek.

No, teraz już jest chyba jasne, o co mi tak naprawdę chodziło w moich tezach. [znowu te śmiechy na sali, z tego będzie kolokwium, zobaczymy kto się wtedy będzie śmiał, he, he]
Odpisz
#78
No miałeś to sobie obliczyć na karteczce. Nie rozumiesz, że ja z tego nic nie rozumiem, prosty człowieku? Jak ktoś coś z tego rozumie, to proszę o wytłumaczenie.

Znalazłem błąd, tam powinno być:
Kod:
W = [(s-h) AND (s+p)]
i całe wyliczenie bierze w łeb. [Obrazek: zeby.gif] [Obrazek: figielek.gif]

edit:
do poniżej:
Przypadkowo mi się nacisnęło pochwalenie tego okropnego postu. [Obrazek: figielek.gif]
Odpisz
#79
Michał napisał(a):Nie rozumiesz, że ja z tego nic nie rozumiem
Nie rozumiesz, że ja nie rozumiem, jak Ty możesz tego nie rozumieć. [Czy to Ty jesteś ten magik od binarki?]

Michał napisał(a):Znalazłem błąd, tam powinno być:
Kod:
W = [(s-h) AND (s+p)]
i całe wyliczenie bierze w łeb.

Proszę podejść do tablicy i uzasadnić swoje twierdzenie.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Smoklej:
  • Michał
Odpisz
#80
O, rany jak widzę to coś na zielono to rzeczywiście czuję się jak wywołana do tablicy.

Wiesz, Smoklej, że jak czytam Twoje posty to się śmieję w głos? Ktoś Ci chyba powiedział, że fajny jesteś. O, jak dobrze, że jest takie forum, gdzie można pokazac swoje prawdziwe oblicze i z drugiej strony straszna szkoda, że nie potrafi się tego zrobic na żywo.
Odpisz
#81
Witam Was kochani moi bardzo serdecznie. Piszę do Was z daleka, bo aż z kuchni   :Stan - Uśmiecha się: (makaron robię znowu   :Stan - Uśmiecha się:  :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:, już trzy wiadra mam tego i nadal wyłazi   :Stan - Uśmiecha się:  :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: ).

Michał napisał(a):Przypadkowo mi się nacisnęło pochwalenie tego okropnego postu.
Niestety mnie się też zdarzyło   :Stan - Uśmiecha się:  :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: i niestety to nie był mój (p)ost, a niestety Twój   :Stan - Uśmiecha się:  :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:. (coś mam ograniczoną mimikę twarzy, zauważyliście, albo się ino śmieję, albo mrugam okiem   :Stan - Uśmiecha się:  :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:, o znowu   :Stan - Uśmiecha się:  :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:, o znowu)

Sugar Sweet napisał(a):O, rany jak widzę to coś na zielono to rzeczywiście czuję się jak wywołana do tablicy.
Tak, stresik   :Stan - Uśmiecha się:  :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:. (stresik, stresik i mam mokry dresik   :Stan - Uśmiecha się:  :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:)

Sugar Sweet napisał(a):jak czytam Twoje posty to się śmieję w głos
A ja tu nic nie słyszę   :Stan - Uśmiecha się:  :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:. Chyba muszę sie lepiej postarać   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:.

Dzięki   :Stan - Różne - Zaskoczony:ops:. Czasem mi się zdarzy. Cieszę się, że komuś to pomaga. Po to m.in. tak piszę. Trochę poważnie i trochę nie. [Ja tu nic poważnego nie widzę   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:.]

Po prostu Mili Moi robię to dla Was [nie wierzcie mu, kłamie jak z nut   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:] i dlatego mi się chce.

Wiecie co? Nie mówcie nikomu [cicho, bo sie wyda   :Stan - Uśmiecha się: ]. Ale ja tu mam misję do spełnienia   :Stan - Niezadowolony - Martwi się:hock: [(Seksmisję chyba!   :Stan - Uśmiecha się - LOL:) Ożesz ty franco jedna. Czekaj jak cię dorwę, to skórę przetrzepię tak, że...   :Stan - Uśmiecha się: ]

Sugar Sweet napisał(a):Ktoś Ci chyba powiedział, że fajny jesteś
A w życiu, Matko Święta   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: (szkoda, że nie możecie usłyszeć, jak to mówię   :Stan - Uśmiecha się:, generalnie sopran). Sam muszę sobie mówić takie rzeczy   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:, ale mi to wystarcza. Nie będę się skarżył   :Stan - Uśmiecha się:.

Nie, żartuję. Fajnie, że ktoś fajny mi fajnie odpowiada   :Stan - Uśmiecha się:.

Moska mi powiedziała, że jestem fajny. I ja jej też   :Stan - Uśmiecha się:.

Sugar Sweet napisał(a):gdzie można pokazac swoje prawdziwe oblicze i z drugiej strony straszna szkoda, że nie potrafi się tego zrobic na żywo.
No coś tam ze mnie wyłazi   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: [makaron?   :Stan - Różne - Zaskoczony:]. Coś mi się otwiera [bez skojarzeń poproszę   :Stan - Uśmiecha się: ]. Jeszcze nie wiem dokładnie co, ale jak się dowiem, to Wam powiem. [To my się wtedy schowiem   :Stan - Uśmiecha się:.]

A i tak dla ostrzeżenia:
[Uwaga! Używać Smokleja zgodnie z przeznaczeniem. Uwaga! Smoklej zawiera substancje silnie uzależniające.]
Odpisz
#82
Często traciłem kontrolę nad emocjami przy moim starszym bracie. A on przy mnie, więc było dwóch z zatraconym poczuciem kontroli   :Stan - Uśmiecha się: przy czym muszę zaznaczyć, że byłem stroną przeważającą. W efekcie w ruch szły noże, buty, krzesła, czasem po prostu co było pod ręką   :Stan - Uśmiecha się: Do skutków mogę też zaliczyć 4 zbite szyby w drzwiach, zdemolowane pokoje, oraz około 30 szwów na całym ciele ze szczególnym uwzględnieniem rąk i nóg   :Stan - Niezadowolony - Przewraca oczami: To tyle...
Odpisz
#83
Moja matka mówi, że "żadni bracia się tak nie biją, jak wy", chociaż ja się tylko i wyłącznie kłócę z moim durnym młodszym bratem...   :Stan - Niezadowolony - Przewraca oczami:   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: Muszę jej pokazać Twojego posta, Sosen, żeby się przekonała, że się myli, nie masz nic przeciwko?   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
Odpisz
#84
Spoko antyk 8)
Odpisz
#85
nie wiem, czy powinnam się bać - teoretycznie mogą wyniknąć w przyszłości sytuacje spowodowane emocjami, np. kto wie, czy nie zechcę sobie sama podcinać gardła w przypływie szaleństwa lub komuś coś zrobić złego fizycznie - nigdy nic nie wiadomo - licho nie śpi w żadnym z nas...
Odpisz
#86
W pierwszych 2 latach podstawowki jak ktos powiedzial cos smiesznego na mnie, taki niegrozny zart to natychmiast startowalem z piesciami co nie konczylo sie dla mnie najlepiej. Przez to nie bylem za bardzo lubiany. Teraz jestem spokojny i opanowany, przez co stalem sie nudny i nie stawiam sie za bardzo nikomu, przez co stalem sie tchorzliwy. Ale zdarza mi sie byc impulsywnym jak ktos mi niepotrzebnie gitare zawraca...
Odpisz
#87
W podstawowce tez bilam sie czesto i to glownie z chlopakami   :Stan - Uśmiecha się: . Tata dal mi dobra rade, z ktorej to chetnie korzystalam: "jak cie ktos uderzy oddaj dwa razy mocniej". Nigdy po wywiadowce nie robil mi ze tego powodu wymowek   :Stan - Uśmiecha się: . Potem nie bylo takiej potrzeby, wiec przestalam. Ale niestety duzo pozniej, zdarzylo mi sie pare razy kogos uderzyc i nie jestem juz z tego tak dumna jak z klasowych bojek   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:. Na szczescie mi przeszlo (oby na zawsze).
Odpisz
#88
Ja też się biłam, ale na podwórku   :Stan - Niezadowolony - Martwi się:hock:..hm, ale teraz nie uderzyłam nikogo, nie no, raz, czy dwa kuzyna, ale to raz niechcący, a raz mu się należało, żeby ostudzić jego emocje ;p hehe
Odpisz
#89
mi się zdarzyło parę razy... z tego co pamiętam to dwa...   :Stan - Uśmiecha się: akurat zawsze byłem prowokowany... jednak wracając do sedna tematu to często tracę nad sobą panowanie z powodu głupot... np. coś nie idzie tak jak powinno to się denerwuję, klnę, potem kłade na łóżku bo mnie serce boli... heh... za bardzo jestem znerwicowany, no ale co zrobić?   :Stan - Niezadowolony - Smuci się:
Odpisz
#90
ahaha przypomniała mi się pewna sytuacja. Była za dziesieć ósma, a ja miałam juz wychodzić do szkoły! i tak byłam juz spozniona ;p , a szukałam książki, kiedy otworzyłam szafkę, wszystkie wyleciały mi na głowe ahaha  :Stan - Zadowolony:, zaczęłam je kopac i rzucac po pokoju i wyszłam jednak bez ksiazki   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:
Odpisz
#91
nigdy się nie leję, bo jestem za mikry, ale nakładam torby na głowę.
stare dzieje. dziś tylko krzyczę
Odpisz
#92
No to Nitka widzę że też jesteś nerwowa   :Stan - Zadowolony:   :Stan - Uśmiecha się - LOL:
Odpisz
#93
oj bardzo. ale tej sytuacji powyzej nigdy nie zapomne,. Jalas furia mnie ogarnęła   :Stan - Uśmiecha się - Wystawia język:
Odpisz
#94
stwierdziłam, ze ja sie nie boje utraty panowania.

komuś bym wtłukła, coś rozbiła, nabiła sobie siniaka i moze...

lepiej poczuła bym sie.
Odpisz
#95
Zdecydowanie to pomaga. Można się wyżyć i odreagować WSZYSTKO ;]
Odpisz
#96
a potem konać na zawał serca...   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#97
Nie przesadzaj   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: nie mówię, żeby to robić codziennie ;-)
Odpisz
#98
ale mówię że po takim czymś mnie jakby serce bolało.... no i o to z tym zawałem chodziło   :Stan - Uśmiecha się: wczoraj to pięć minut leżałem na łóżku i się uspokajałem
Odpisz
#99
EDYCJA:
Daleko odbiegałem od wątku tematu w poprzedniej wersji postu, więc edytuję go.   :Stan - Uśmiecha się:

Straciłem panowanie nad emocjami, kiedy po latach izolacji i niewynagradzanych trudów, zacząłem bezkompromisowo dążyć w poszukiwaniu jak najbardziej harmonijnej drogi życia, pozwalającej zachować trzeźwość umysłu i opanowanie wewnętrzne na co dzień. Ten zew emocjonalny sprawiał, że nie umiałem nie przejawaić siebie w spoób kontrastowy, będąc stosunkowo ograniczony w emocjonalnym rozwoju. Nie miałem więc przez długi czas sprawności intelektualnej niezbędnej do np. stylu wywodzenia naukowego badź czytania, ale niebywały zmysł orientacji w czasie i przestrzeni oraz oceny ideologii postępowania i rzeczywistych motywów ludzkich, które wyznaczają kolejne konwencje społeczne, określają jego nastroje.
W mojej opinii nastrój społeczny i klimat rywalizacji o status materialny odbiera nam równowagę emocjonalną i skazuje na częściowe intelektualne upośledzenie, dlatego by zapanować nad sobą musiałem określić niefizyczny lęk przed bezkrytycznym przyjmowaniem bardzo niecnotliwego stylu bycia. Aby to zrobić, poddałem się bezkrytycznie próbie pogodzenia wszystkich standardów społecznych, by stwierdzić, że nie mogę ich uzyskać, nie płacąc za to ceny zrujnowanego zdrowia fizycznego bądź braku równowagii. Za bezzasadnymi obciążeniami ponad siły idzie owy niematerialny ból, jako zapowiedź gniewnych pobudek.
Skoro jednak "być" w świecie oznacza podążać za planem ogółu, to próbowałem zminimalizować zjawisko gniewnych pobudek występujących naprzemiennnie z fizyczną astenią, dlatego poprzez ascezę i kontrastowe porywy emocjonalne odnalazłem mniej destrukcyjny styl bycia. Zależny jest on jednak od trybu życia i napięć społecznych, które są raczej bardziej natury filozoficznej, czyli egzystencjalnej. Dlatego poza niemal udokumentowaniem natury problemu i możliwością jego dowodzenia, udało mi się uzyskać znacznie bardziej optymalne warunki do życia. To co robiłem do tej pory można oddać przypowieścią ewangelijną o bukłakach, które są stare, a wlewa się do niego młode wino. Będąc młodym winem rozrywam bukłaki i sam się zatracam jak wyciekające z nich wino. To natomiast, do czego mnie dotychczas sposobiono, czego symbolem są bukłaki, przepada. Choć poznałem jak smakuje stare wino, którym jest jak standaryzacja życia społecznego, jego technicyzacja, to jednak potrzebuję czasu, by idea postępu nie pozostała, jak do tej pory, utopijną i bardzo nieżyciową. W innym wypadku skrajne emocje będą nie tylko moim wypadku na porządku dziennym spektaklarnie manifestowane jako absurdy rzeczywistości.
Odpisz
Ja się boję utraty kontroli nad swoimi emocjami.

U mnie to jest tak, że ja jestem na codzień cholernie miłą, spokojną osobą, dużo się uśmiecham, mówię ładnie "dzień dobry" sąsiadom, ustępuję staruszkom miejsca w autobusach itd., itp.
Moje bycie miłą przemieniło sie w jakąś patologię - nie wiem, być może jest to jakiś paranoiczny strach przed odrzuceniem, przed tym, że jesli pokażę się taką, jaką jestem naprawdę (a więc również chamską czy złą, nie tylko milutką), to ludzie mnie odepchną.
I czasem zdarza się, że nie wytrzymuję tego udawania i wybucham. Na szczęście zawsze w porę się hamuję przez zrobieniem komuś krzywdy, jedynie pyszczę, czasem obrażam - a potem się wstydzę.

I tego nie cierpię.

Dlatego chciałabym być sobą, zachowywać się naturalnie i nie musieć być miłą przez cały czas... wtedy nie bałabym się utraty kontroli nad emocjami...

Na razie pracuję nad wszystkim bardzo ciężko - choć z tym byciem miłą to u mnie jak z psami Pawłowa - normalnie widzę obcego ludzia i od razu staram się być miła   :Stan - Uśmiecha się - LOL:
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.