- Boicie się utraty panowania nad emocjami?
EDYCJA
Pozwólcie, że usunę treści, które powielam. Naprawdę, próbuję zmienić swój nieznośny styl.
Odpisz
Emocje, emocje. Pozostałość ewolucyjnie uwarunkowanych mechanizmów, które niegdyś były niezbędne do powalenia maczugą niedźwiedzia lub ucieczki przed nim. Teraz stanowią główne źródło stresu; czynnika działającego aterogennie, onkogennie, suicydogennie, sprzyjającemu rozwojowi zaburzeń psychicznych, wybitnie skracającego życie i niszczącego jego komfort.
Odpisz
EDYTOWANY:
Nie podobna było odczytać sens wielu moich postów, faktycznie.

Straciłem panowanie nad emocjami, które usilnie próbowałem przełożyć na braki w dziedzinach życia społecznego, w które się nie angażowałem dostatecznie dotychczas. Dlatego lata nostalgii zmieniły się w uniesienie emocjonalne - podłoże buntu. Czułem się upośledzony intelektualnie i traciłem obiektywne spojrzenie na rzeczywistość, bo traciłem możliwość odzyskania sprawności wraz z powszechną wiedzą, bedąc za bardzo przytłoczony tymże dorobkiem intelektualnym, paradoksalnie. Obciążenia stawiane człowiekowi nie są często wyważone, by zachować surowość i porządek obyczajowy niezbędny do zgodnego współżycia z ludźmi. Ba, swawola obyczajowa naturalnie nasuwa watpliwości nie tylko natury etyczno - prawnej, ale potęguje wycofanie emocjonalne i lawiny nieokiełznanych emocji wiążących się z powszechnym rytualizmem. Nie każdy może nasladować innych, bo społeczeństwo zachowując resztki samokrytyki, rzuca, niestety, potocznie na żer ofiary systemu, które oddają obrazowo i dobitnie konsekwencje życia na danej stopie. Tryb życia dziś jest bardzo "kolizyjny". Swoje wyobrażenia - będąc na przysłowiowej fali spiętrzonych emocji - weryfikowałem, by zdobyć doświadczenie. Piętno to, niejako okaleczenia się przez zachowywanie się wbrew regułom, bardzo nieschematycznie i konfliktowo, spowodowało, że żyłem chwilami bardzo ograniczony emocjonalnie. Jedno wyniesienie już przeżyłem, a pozwala mi to, na rozumienie swojego wnętrza. Nie działam impulsywnie, ani nie potrafię nie przewidywać jakiegoś regresu w kontekście podobnych ruchów jak mój, uruchomionych na zabójczą skalę. Zresztą istnieją takowe mniejsze...
Odpisz
Czasem sobie myślę, że gdybym ostro pił, to by się mogło dla mnie źle skończyć...
No i też... Czuję, że jest nagromadzonych trochę (albo i więcej niż trochę) negatywnych emocji we mnie. Rzadko je okazuje, ale czasem...
Odpisz
Ja się boję że w końcu w jakiś sposób wybuchnę. Nie wiem uderzę kogoś, albo zwyczajnie zrobię jakąś histerię. Czuję, że tracę kontrolę nad emocjami. Wkurzają mnie najdrobniejsze rzeczy...
Odpisz
Od dziesięciu lat miałem takie lęki, że uczyłem się przez ten czas po prostu nad sobą panować. Nie uniknąłem jednak wybuchów, w tym właściwie straciłem równowagę, ale kierowałem tym tak, by przypominało to trochę histerię, paranoję i nawoływanie. Był to po prostu zew, który musiał mieć miejsce w kontekście niezatracenia się w świecie. Długo przygotowywałem się, by jednak targające mną emocje mogły być raczej przedmiotem, nad którym pracuję i powierzchownością, z którą się obnoszę niż napaścią na ludzi.
Odpisz
Czasami tak mam, jak mam bardzo zły dzień, a ktoś zrobi sobie ze mnie w nieprzyjemny sposób jaja to mam ochotę rozwalić mu łeb. Teraz już mi to przechodzi i nauczyłem się olewać takie osoby. Też takich sytuacji jest już mniej. Kiedyś dobrym wyjściem z sytuacji było wziąć rower, pojechać za miasto na jakieś pustkowie i tam się jakoś wyżyć, na przykład nie wiem rzucając kamieniami w drzewa. Ale zwykle już po wyjeździe za miasto tak mnie zmęczyła sama jazda że nie potrzebowałem już robić nic więcej, tylko wracałem. Jakby nie ten rower to nie wiem co ja bym zrobił. Taki sport mi pomaga na wielu płaszczyznach.
Odpisz
Rower. Dla mnie to też zbawienie. Przynajmniej skupiam się na pedałowaniu, trzymaniu kierownicy i kontrolowaniu hamulców. Wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią bywa mniejsze, albo znika na jakiś czas...
Odpisz
Trochę mam obawy, że kiedyś utracę.
Odpisz
Boję się. Czuję, że te przez lata niewyrażane emocje muszą znaleźć gdzieś ujście. Boję się, że kiedyś wybuchnę - jakkolwiek miałoby to wyglądać. Jednak mam też wrażenie, że co by się nie działo, to mój lęk przed tym co by inni pomyśleli jest silniejszy i powstrzymuje mnie przed wyrażaniem emocji.
Dla mnie nawet zwykłe rozpłakanie się jak coś mi nie wyjdzie jest "utratą panowania nad emocjami". Może inni by tak tego nie odebrali, nie wiem. Jednak samo wyrażanie emocji jest dla mnie czymś trudnym i uważam, że nie potrafię kontrolować emocji; jak już coś przeżywam - trudno mi to zatrzymać, opanować. Dlatego wolę zdusić wszelkie emocje w momencie gdy mnie dopadają i dać im dojść do głosu jak już zbierze się ich tyle, że same się ze mnie zaczną wylewać.
Odpisz
Ja nie wiem czy sie boje, na pewno nie tak jak bac sie powinnam. Balam sie kiedys ale przestalam. Przestalam po okresie nastoletnim, kiedy cos we mnie peklo i zaczelam sama krzywdzic ludzi. Mnie wyzywano bardzo mocno w okresie przedszkole-liceum, a ze przez wiekszosc edukacji spotykalam swoich przesladowcow rowniez poza szkola (male miasto) to mialam podwojne jazdy. W tamtym okresie moglam teoretycznie jak wiekszosc zawsze radzi, olac to ale duma mi nie pozwalala. Nie moglam dac zrobic z soebie worka treningowego albo jakiejs "samicy omega" w stadzie. Zaczelam sie wiec bic z ludzmi i nie tylko. Z tego okresu mam 3 napasci z nozem na koncie, w tym dwie kiedy kogos ugodzilam i jedna gdzie kumpel mnie powstrzymal, (nikomu nic sie nie stalo w tych 3 sytiacjach poza straszenien mnie policja) plus podpalenia. Dzisiaj troche ta agresja ze mnie zeszla ale dalej nie pozwalam soba pomiatac ( a mam taka prace ze jest wysokie ryzyko). I jest to jak mam byc szczera jedno z moich wiekszych o ile nie najwieksze osiagniecie w zyciu, znacznie bardz8ej je cenie niz te wszystkie dyplomy, oceny, wiedze czy umiejetnosci "prospoleczne". Najlepsze jesr to, ze w moim zyciu byla obecna policja jako ze jesrem z domu alkoholowego, w ktorym panowala przemoc i wiem, bo zdarzalp soe ze to ja policje wzywalam, ze na sluzby nie mozna liczyc, system sadownictwa tez nie satysfakcjonuje bo kary sa smiesznie niskie, plus jako podatnik masz dodatkowego kopa w jaja, bo placisz potem ze swoich pieniedzy na zlodzieja, ktory cie okradl, morderce, ktory zabil ci kumpla, czy gwalciciela wlasnej corki. Na temat opieszalosci policji sie nawet wypowoqdac nie bede bo szkoda slow. Tak mam to we lbie zakodowane, ze polcija to ostatnke na dlugim szarym koncu, miejsce, do ktorego udalabym sie po sprawiedliwosc. Wracajac do tematu to nie, nie boje sie utraty panowania nad soba bo wielokrotnie tego doswiadczylam, nic nowego dla mnie, do tego dochodzi moj swiatopoglad, ktory mi te wybuchy racjonalizuje.
Odpisz
Często brak mi już sił i czuję, że mi puszczają nerwy. Gry byłem młodszy potrafiłem reagować wybuchowo na najmniejsze zgrzyty. Raz popchnąłem brata na łóżko tak, że zbiłem mu okulary. Inny raz wydarłem się na matkę, bo powiedziała coś nie tak. Czasami mam takie zrywy agresji, które wynikają z bezsilności. Na co dzień jestem spokojny i chowam wszystko wewnątrz. Boję się własnego cienia. Ale niekiedy te wszystkie emocje tak się skumulują wewnątrz, że nie panuję nad ich odreagowaniem.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Szary:
  • Onigirinori
Odpisz
Nie. Moim problemem jest coś wprost przeciwnego. Zbyt restrykcyjne panowanie nad emocjami. Albo raczej próby panowania.
Odpisz
U mnie to problem nie tyle z panowaniem nad nimi, co nad brakiem umiejętności wyrzucenia ich z siebie.
Silne emocje zamiast aktywizować paraliżują mnie - w najlepszym wypadku mogę się rozpłakać, ale to bardziej z bezradności niż jakiejkolwiek ekspresji.
Utraty panowania się nie boję, a wręcz przeciwnie - chciałabym jej kiedyś doświadczyć. Oczywiście najchętniej nie w formie agresji wobec siebie czy innych, ale np. krzyczeć aż zabraknie głosu w gardle, oj chciałabym.
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Ninkka:
  • Acj, Szary
Odpisz
Wybuchu złości nie, bo jeśli ktoś by mnie tak bardzo zdenerwował, to wręcz jak najbardziej powinien zebrać tego żniwo. Ale ja tam już po 30-tce, więc teraz to wiecie, tylko kanapa, herbatka i te sprawy, nie ma takich zrywów jak za młodu   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: Po prostu nie chce się już tracić nerwów na idiotów, lepiej zapobiegawczo ich unikać.
Natomiast inne emocje, hm, często gdy jestem w fazie wyrzucania kogoś z serca, gdy jeszcze uczucia są, ale rozum już robi porządki, nachodzą mnie takie płacze w sklepie czy w Bahnie, ale czy się tego boję? Nie, samego płaczu nie, bo to naturalna i dobra reakcja, tylko tego rozmazanego tuszu, oj to tak   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.