- Boje się jutra..
#1
Jak w temacie..A przepraszam,tak na prawdę to boje się wszystkiego..Boje się podjąć kluczowe życiowe decyzje, boje się podjąć ryzyko,boje się zawalczyć ,Boje sie zaufać , boję się kochać..Boje się być sobą.. Nie ma we mnie grama pewności siebie mimo że cholera nie ma ku temu powodów i podstaw ..Gdy staje przed wyzwaniem zaczynam się wycofywać..Unikam jak ognia sytuacji w których mam możliwość się wykazać..Pozwoliłam odejść jedynej osobie którą na prawdę szczerze kochałam ,tylko dlatego że nie wierzyłam że jestem jej warta..Jakoś się z tym pogodziłam choć na dobrą sprawę minął rok a ja wciąż wracam myślami do tego co było..Miesiąc temu dostałam propozycje świetnej pracy,powiedzcie mi drodzy fobicy jak dać radę w korporacji i nie schrzanić tego mimo że każdego dnia przechodzę katorgę w sytuacjach w których zmuszona jestem do kontaktu z zespołem..Bardzo się staram ale ziołowe leki którymi się faszeruje nie wystarczają..Proszę o wszelkie przydatne życiowe rady.Będę wdzieczna..Pozdrawiam ciepło..
Zbudowałam mur przez który nie mogę się przebić do świata żywych..
Odpisz
#2
Walczysz.    :Uśmiecha się:
To, ze boisz się wszystkiego przypomina mi mnie.    :Uśmiecha się puszczając oko:Może masz osobowość unikającą jak ja?
Idź do psychiatry po leki, które pozwolą Ci przetrwać w pracy. Podejmij tez terapię u psychologa żeby stopniowo rozwiązywać swoje problemy.
wytrwałości!  :Uśmiecha się 2:
Odpisz
#3
Podjęłam walkę.. ale jak dotąd jest niemożliwie ciężko..Heh a mimo wszystko chciałabym dożyć starości (nie paść przedwcześnie na zawał czy cóś podobnego)Powiedz ,z własnego doświadczenia te rady?Psychoterapia rzeczywiście pomaga?A Leki.. czyli psychotropy ,antydepresanty?
Do tej pory brałam tylko ziołowe preparaty(w sporych ilościach) które robią ze mnie tumana    :Wystawia język: Pozdrówka i dzięki za odp   :Uśmiecha się:
Zbudowałam mur przez który nie mogę się przebić do świata żywych..
Odpisz
#4
Moje doswiadczenia. Psychoterapia działa. Z tym, ze lepsza grupowa, ale tylko z psychologiem o lie nie jest kiepski i się przed nim otworzysz.
Antydepresany dziłąją na depresję więc jest ogólna poprawa nastroju. Sa tez leki przeciwlekowe i uspokajające, ale nie brałem choc zetknaóem się z takimi, którym pomagały. Leki pomagaja co nie znaczy, ze rozwiązują problem i jest super.
Nie wiem jakie zioło brałaś, że zrobiło z Ciebie tumana.    :Uśmiecha się puszczając oko:
Pozdrówko, proszę i polecam się na przyszłość.    :Uśmiecha się puszczając oko:
wytrwałości!  :Uśmiecha się 2:
Odpisz
#5
Black Lady napisał(a):Jak w temacie..A przepraszam,tak na prawdę to boje się wszystkiego..Boje się podjąć kluczowe życiowe decyzje, boje się podjąć ryzyko,boje się zawalczyć ,Boje sie zaufać , boję się kochać..Boje się być sobą.. Nie ma we mnie grama pewności siebie mimo że cholera nie ma ku temu powodów i podstaw ..Gdy staje przed wyzwaniem zaczynam się wycofywać..Unikam jak ognia sytuacji w których mam możliwość się wykazać..
Ech, nawet nie wiesz jak Cię rozumiem. Chyba wszyscy Cię tutaj rozumiemy. Te wszystkie irracjonalne myśli i uczucia, które mimo świadomości, że występować nie powinny bo nie ma się czego bać - nękają cały czas i utrudniają życie. Gdzieś tam siedzą takie stworzonka w naszych mózgach, głęboko, które powodują te wszystkie dręczące obawy i nie reagują na naszą swiadomość i nie chcą odejść mimo, że je o to prosimy i nalegamy nawet, bo wiemy jakie szkody nam wyrządzają. Pozbyć się ich, pozbyć! Tylko jak?

Miesiąc temu dostałam propozycje świetnej pracy,powiedzcie mi drodzy fobicy jak dać radę w korporacji i nie schrzanić tego mimo że każdego dnia przechodzę katorgę w sytuacjach w których zmuszona jestem do kontaktu z zespołem..Bardzo się staram ale ziołowe leki którymi się faszeruje nie wystarczają..[/quote]

Ja w korpo pracuję od 4 miesięcy i podobnie jak Ty, każdego dnia z większym lub mniejszym nasileniem, obawiam się jak dzisiaj sobie poradzę w pracy i boję się czy znowu się nie skompromituję (w moim mniemaniu) przed zespołem. Codzienne, ranne spotkania z zespołem, na których opowiada się co się zrobiło dzień wcześniej, jakie problemy się napotkało i co się będzie robić, te obiadki zamawiane, na które nie chodzę tylko ja z zespołu, spotkania wydziałowe i międzywydziałowe. I samo uczestniczenie w openspace'owej dyskusji wywołuje we mnie strach. Bywa różnie - czasami bywało ok -tzn. nie wyróżniałem się towarzyskością, ale nie miałem fobicznych objawów. Najczęściej, jednak nie jest tak kolorowo. A wiem, że to wszystko nie ma sensu! Nie mam się czego bać! Ale takie myślenie nie za wiele daje. Też się ratuje jakimiś ziółkami, suplementami, wydaję na to dość sporo kasy. Ostatnio coś zaczęło działać, nie jest dobrze, ale jest lepiej - widzę znaczną poprawę. Może to taki okresowy skok jaki często się przydarza, a może nie. To może też być przyczyna terapii, której jednak nie wykonuje zbyt sumiennie i w sumie od niedawna, często przez kilka dni nic nie robiąc, więc sam już nie wiem czego to zasługa. A co bierzesz tak z ciekawości? Ja biorę/brałem tego trochę: dziurawiec, różaniec górki, walerina, melisa, chmiel, koszyczek rumianku i coś tam jeszcze. Wszystko w postaci wyciągu w kapsułkach.

Cytat:Proszę o wszelkie przydatne życiowe rady.Będę wdzieczna..Pozdrawiam ciepło..
Nie wiem czy Cię to pocieszy, ale u mnie już pierwszy dzień był niezbyt udany, tak właściwie tragiczny. Myślałem juz wtedy, że długo w tej korpo nie zabawię. Tak samo było w kolejnych dniach. Póżniej przyszła poprawa. Nie wiem dlaczego, przyzwyczajenie? Nie wątpię, bo później ten stan znowu wrócił. W każdym bądź razie czułem się lepiej nie miałem już takich pesymistycznych myśli. Kiedy znowu wszystko się zepsuło, było chyba gorzej niż na początku, przy zwykłym siedzeniu przy ludziach, zacząłem mieć problemy z oddychaniem, nie dusiłem się, nie - nic takieo - ale oddychałem na tyle głośno, że zauważał to cały zespół. Niektórym jego członkom się to udzielało niestety. To wszystko pogłębiało. Wtedy dawałem sobie maks 2 tygodnie na wywalenie mnie z pracy. Jednak ku mojemu zdziwieniu nic takiego się nie stało, więc wydawało mi się, że czekają tylko, aż mi się okres próbny skończy i nie przedłużą umowy. Okres próbny kończy się za 2 mc zobaczymy. Jednak od jakichś dwóch tygodni, jak mówiłem jest nieco lepiej. Z tym oddychaniem się polepszyło. Nadal tak mam, ale w mniejszym stopniu. Przenieśli mnie do nowego projektu, który na pewno będzie trwać dłużej niż 2 miesiące, a jestem w nim sam z jednym gościem. W dodatku nasza wiedza się uzupełnia, zajmujemy się czym innym, więc już nie wiem czy mnie chcą wyrzucić czy nie. Mimo tych wszystkich uporczywych myśli, mojego jawnie fobicznego zachowania, tego że zespół często wyczuwa moje lęki i tego, że po prostu mój charakter nie wpisuje się w korpo pracownika. Łatwe nawiązywanie relacji? Swobodna praca w zespole? Tworzenie pozytywnej atmosfery swoją osobowością? To zdecydowanie nie ja, w fobicznej odsłonie - na pewno nie! Mimo wszystko ludzie powierzają mi zadania, które nie wydają się być odpowiednie dla kogoś kończącego pracę. Więc wniosek jest taki, że nie ważne jak o sobie myślisz, że jakoś wypadłaś w tych wszystkich sytuacjach. Twoi współpracownicy myślą chyba lepiej o Tobie niż Ty sama. Ja po prostu byłem pewny, że wylecę, a jeszcze nic takiego się nie stało. Różne sytuacje powodowały u mnie snucie teorii, że dzieje się tak dlatego, bo w jakimś tam dniu chcą mi wypowiedzieć umowę. Nie stało się tak. Już sam nie wiem co robić, jak to wszystko traktować i jak się z tym czuć. Więc moze u Ciebie też nie będzie tak źle. Ciągle mam nadzieję, że jakos się w tej pracy ułoży    :Uśmiecha się:

Teraz jestem na l4 i mam tydzień spokoju. Bałem się zadzwonić do managerki poinformować o mojej nieobecności i do członka zespołu, któremu musiałęm przekazać co wcześniej zrobiłem w związku z projektem. Wydało całkiem spoko. Menadżerka powiedziała, tylko, że "spoko" i żebym przesłał zdjęcie l4 do kadr, z gościem też się dogadałem bez problemu, więc nie było źle    :Uśmiecha się:

Może to wszystko nie wydaje sie być radą, ale wiedzą, że są ludzie, którzy doświadczają jeszcze bardziej negatywnych emocji w podobnych sytuacjach, a jednak sobie mimo wszystko jakoś tam radzą, może być pomocna    :Uśmiecha się:

To zdecydowanie w nas jest problem nie z nikim innym. Trzeba coś ze sobą zrobić - to moja rada. Co? Nie wiem. Prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem będzie terapia i może leki od psychiatry, chociaż nigdy z takowych nie korzystałem.

A z tym przedwczesnym wykitowaniem, spowodowanym stresem to mam identycznie    :Uśmiecha się szeroko: Chociaż ja może bardziej boje się chorób i stanu zdrowia spowodowanego stresem. Że przez to wszystko nabawie się jakichś uporczywych i utrudniających życie choróbsk, ale jak na razie wszystko ze mną ok, oprócz tymczasowego przeziębienia    :Uśmiecha się: Najważniejsze jest to, że chcesz dożyć tej starości i wciąż widzisz wiele nadziei.
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis chory na nieśmiałość:
  • Ordo Rosarius Equilibrio, Black Lady
Odpisz
#6
Bardzo dziękuję "dobry duszku"(chory na nieśmiałość)..Dziękuję za słowa otuchy..Widzisz ,kiedy jesteś w świecie korpo masz dwojakie myśli..Pierwsza z nich to codzienna niechęć do tych uśmiechniętych,otwartych ,przebojowych ludzi..Myślisz sobie w duchu..Zazdroszcze im że wszystko przychodzi im z taką lekkością ,nie znoszę ich za to że wszystko im wychodzi..z drugiej jednak strony to także ludzie ,którzy pomagają Ci na co dzień,są serdeczni,doceniają Twoją pracę.Oni także mają tremę ,czują stres..Może nie w takim stopniu jak my ale przecież to także zwykli śmiertelnicy i warto tak ich właśnie postrzegać..Czuję że chce należeć do ich świata ,wiem że tylko w ten sposób mogę się zbliżyć do normalności..
W moim przypadku jest nieco inaczej, jeżeli chodzi o nieśmiałość..W pracy nie okazuje słabości,nie zamykam się w sobie..przeciwnie ..tak bardzo boję się że zabraknie nam tematów do rozmów na tzw " wspólnych obiadkach"że gadam jak najęta ..Przeważnie trzy po trzy...   :Obraził się:Nie wiem po co,ale mam tak na tle nerwowym..Chwile później już się gryzę sama w sobie ..czy oni nie uważają mnie przypadkiem za wariatkę albo na pewno chlapnęłam coś głupiego i już jestem spalona..Bardzo to męczące ,tak udawać   :Smuci się:Czasem robi mi się słabo,czuję kołatanie serca ,zawroty głowy..A w niedziele wieczorem, kiedy wiem że rano muszę wstac do pracy i znów podjąć walkę, skreca mnie na sama myśl,dokuczają mi bóle głowy,karku i szyi...czuje wewnętrzne spięcie...Jakiś czas temu zaczęła drętwieć mi ręka,miałam epizody migrenowe z aurą..Wybrałam się więc do lekarza neurologa..(oczywiście przekonana że umieram)   :Wystawia język:..Pan Doktor stwierdził że odruchy mam w normie i zasugerował nerwice a także somatyzowanie objawów..Dodał że długotrwały stres wpływa na cały organizm.Człowiek tak jest już skonstruowany że w obliczu zagrożenia wytwarza Adrenaline i Kortyzol..hormony,które na dłuższa metę mają bardzo negatywny i szkodliwy wpływ na nasz organizm..I właśnie   :Uśmiecha się: zapisał mi wtedy...Escitalopram Actavis...Lek jest antydepresantem który ma działąnie min. przeciwlękowe(choć nie jest to do końca lek uspokajający)..Miałam brać po pół tabletki przez miesiąc czasu..Swoim jednak sposobem przeczytałam ulotkę i się wystraszyłam że lek wpłynie na zdolność myślenia..Przez pierwszy tydzień przyjmowania objawy lękowe mogą się nasilić a ja jak wiadomo w obecnej sytuacji nie mogę sobie na to pozwolić..Na co dzień przyjmuję Nerwosol w kroplach i walerianę forte..(jak wiesz ciężko przyjmować specyfiki w pracy(zwłaszcza Nerwosol) ,gdyż ich zapach jest powalający)   :Wystawia język:
Powracając jednak do meritum sprawy..Drogi kolego Nieśmiały...Nie ważne czy głośniej oddychasz,czy trzęsą Ci się ręcę..Ludzie z pracy Cię doceniają ,Ciebie i Twoją pracę,wierzą w Ciębie bardziej niż Ty Sam..Podjąłeś walkę z Samym sobą a to już bardzo wielę..   :Uśmiecha się:
Trzymaj się ze wszystkich sił na tym polu bitwy..Nie jesteś Sam..
Zbudowałam mur przez który nie mogę się przebić do świata żywych..
Odpisz
#7
Załatw sobie na próbę krótkodziałającą benzodiazepinę. Reakcja organizmi natychmiastowa. Uwierzysz, że leki działają i zobaczysz jak się żyje na nich, tzn jak mają zwykli ludzie. Jak już to zobaczysz to bez obaw pójdziesz do psychiatry po jakieś leki nienarkotyczne do brania na stałe. W innych przypadkach stracisz zbyt wiele życia. Już lepsze podtrzymywać życie sztucznie na prochach niż cip...ć do końca życia w lękach i fobiach.
Odpisz
#8
Cytat:Myślisz sobie w duchu..Zazdroszcze im że wszystko przychodzi im z taką lekkością ,nie znoszę ich za to że wszystko im wychodzi..z drugiej jednak strony to także ludzie ,którzy pomagają Ci na co dzień,są serdeczni,doceniają Twoją pracę.

O, tak właśnie tak. Ja jednak czasami zazdroszczę.
Miał tak ktoś w pracy że się prawie w ogóle nie odzywał, chyba że zagadnięty, btw?
Odpisz
#9
jarek33 napisał(a):Załatw sobie na próbę krótkodziałającą benzodiazepinę. Reakcja organizmi natychmiastowa. Uwierzysz, że leki działają i zobaczysz jak się żyje na nich, tzn jak mają zwykli ludzie. Jak już to zobaczysz to bez obaw pójdziesz do psychiatry po jakieś leki nienarkotyczne do brania na stałe. W innych przypadkach stracisz zbyt wiele życia. Już lepsze podtrzymywać życie sztucznie na prochach niż cip...ć do końca życia w lękach i fobiach.
z tego co słyszałem benzo działą jak alkochol, więc ja co najwyżej zrobiłbym standardowo z siebie idiotę    :Uśmiecha się: wyobrażam sobie, że daje efekty gdy ktoś jest w miarę normalny ale ograniczają go lęki a po benzo robi się całkowicie normalny
Odpisz
#10
Gollum napisał(a):
Cytat:Myślisz sobie w duchu..Zazdroszcze im że wszystko przychodzi im z taką lekkością ,nie znoszę ich za to że wszystko im wychodzi..z drugiej jednak strony to także ludzie ,którzy pomagają Ci na co dzień,są serdeczni,doceniają Twoją pracę.

O, tak właśnie tak. Ja jednak czasami zazdroszczę.
Miał tak ktoś w pracy że się prawie w ogóle nie odzywał, chyba że zagadnięty, btw?


Hej. Ja tak miałam niedawno. Po paru próbach w różnych miejscach w końcu poszłam do pracy z umową do końca września. Niestety praca zlecenie, więc za dużo nie zarobiłam, ale miałam dokładnie tak jak piszesz - siedziałam jak trusia nad swoim zadaniem i milczałam, podczas gdy koleżanki trajkotały sobie w najlepsze. Najgorsze jest to, że człowiek w takiej sytuacji zaczyna się wkurzać, że ktoś inny ma dobry humor i się śmieje w głos, a przecież każdy ma do tego prawo prawo - a ja zapewne robiłabym to samo co te dziewczyny, gdyby nie fobia.

[quote="jarek33"]
Cytat:Już lepsze podtrzymywać życie sztucznie na prochach niż cip...ć do końca życia w lękach i fobiach.

Bardzo ciekawe to co napisałeś, aczkolwiek nie wiem, czy bym mogła się z tym zgodzić... to tak jakby zaprzeczać temu, kim się jest naprawdę...
Aczkolwiek prawda, lepiej już tak niż iść drogą w dół, gdzie nie widać dna.

Podobno dopiero gdy się zaakceptuje to, że ma się fobię i lęki, jest się w stanie cokolwiek z tym zrobić, zmienia się nastawienie. Jeszcze tego nie praktykowałam, nie powiem, czy działa.
Odpisz
#11
jarek33 napisał(a):Załatw sobie na próbę krótkodziałającą benzodiazepinę. Reakcja organizmi natychmiastowa. Uwierzysz, że leki działają i zobaczysz jak się żyje na nich, tzn jak mają zwykli ludzie. Jak już to zobaczysz to bez obaw pójdziesz do psychiatry po jakieś leki nienarkotyczne do brania na stałe. W innych przypadkach stracisz zbyt wiele życia. Już lepsze podtrzymywać życie sztucznie na prochach niż cip...ć do końca życia w lękach i fobiach.

A ja się z tym nie zgodzę, początkowo może i jest to pomocne, ale ja osobiście czułam się coraz gorzej po tych wszystkich wspomagaczach, psychika jeszcze bardziej ucierpiała.
Meow =^.^= !

Odpisz
#12
kto by się nie bał w sumie. jutro jest straszne. zawsze ma być, ale właściwie to nigdy go nie ma. wisi w powietrzu, jak jakieś przepowiedziane nieszczęście.

a żyć trzeba    :Obraził się:
There's nothing even dying,
it’s just more waiting through a slow day moving into a slow night.

[Obrazek: 1360235954995764_2.jpg]
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Boję się iść do psychiatry zackass1 37 16 883 24 Lip 2016, Nie 21:40
Ostatni post: KonradM
  boje się wychodzić z domu nicość 21 11 424 03 Paź 2012, Śro 19:16
Ostatni post: polygonW
  Boję się wyjazdów, jedzenia, wszystkiego co nowe!! Osa 10 8 023 10 Gru 2010, Pią 21:42
Ostatni post: Jo-Jo


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.