- brak asertywności
#1
Potrafię odmówić komuś kogo nie znam.Gorzej mi to wychodzi przy osobach znanych ,których cenie ,lubie i szanuje .Jak to jest u was ? Czy jesteście ulegli,asertywni czy agresywni?Co robicie żeby być tymi pośrodku ?Podzrzućcie jakieś sprawdzone metody które samu stosujecie.
Odpisz
#2
Ja też mam z tym problem.Nigdy niepotrafiłem być asertywntm.Zazwyczaj przyjmuje postawe uległą ,czasami agresywną.Przykład:Często wychodząc z psem na spacer ,spotykam sąsiadke ,której pies jest agresywny w stosunku do mojeg  :Przestraszony:dciągam swojego ide dalej.Dzisiaj ,gdyby niw to że w pore swojego odciągnołem tamtem by gardło przegryzł.Wina była jej bi za bardzo popyściLa smycz.Ja tyljo jej powiedziaLem spokojnym głosem żeby zabrała tego psa i tyle ,poszedłem dalej ,chociaż wewnętrznie kipiaLem.Mogłem jej w jakiś sposób zwrócić uwage np.że powinna zakładać kaganiec kiedy z nim wychodzi i dać mu coś na uspokojenie skoro tak reaguje.Ale to oczywiście przyszło mi do głowy już po czasie.Gdyby mnie kasjerka rąbneła świadomie lub nie na kase to też bym nie xareagował.Co z tym zrobić?Czuje się konpletnie nuprzystosowany do życia wśród ludzi.Już nie chce myśleć co będzie jak pójde do roboty.k
Odpisz
#3
Ciężko. Najprawdopdoobniej podświadomie czujesz, że "lubią" Ciebie tylko za to, że robisz coś dla nich i jeżeli odmówisz to Ciebie oleją. Realnie jedyny sposób na to, to podwyższenie samooceny, a troszeczkę trudne
Odpisz
#4
Ze mną jest tak, że w domu moje zachowanie jest dosyć agresywne, ale zawsze tłumaczyłem to tym, że to inni są do mnie źle nastawieni, mam niestety pewne skłonności paranoidalne. Od wczoraj zacząłem szukać w swoim zachowaniu mechanizmów obronnych. 8)
I widzę, że sporo mojej własnej złości projektuję na innych.

Natomiast wobec obcych osob często nie czuję złości w sytuacjach, w ktorych powinienem np. gdy ktoś bierze bez pytania mój dlugopis i pożycza innym, oddając na koncu mnie, żebym się wpisal na listę. A ja w ogóle nie jestem zly.   :Smutny:
Czyli ogolnie mówiąc nie radzę sobie ze złością w ogóle.    :Smuci się:
Odpisz
#5
Gollum - you,re MY precious ! Ideolo pasuje do tego . Choć są dwa małe ale > u mnie to tylko jeden z elementów pokręcenia , dwa to to , że ni ...c... sobie nie radze tak jak ty z samoanalizą i zaparciem . Mógłbyś na ten temat tu albo akos inaczej napisać ? Byłbym niezmiernie wdzięczny .
Nienawidzeswiatanienawidzeswietychmamurazdoludzijestempierdolniety. pisac do mnie to poprosze o zaproszenie na ziarno-chaosu.blogspot.com i tak mam na pohybel kompas .
Odpisz
#6
Samoanaliza to moja ulubiona rozrywka  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: Czasem nawet w czymś mi te moje analizy pomagają.

Mam kilka teorii na temat tego czemu nie czuję złości wobec innych ludzi oparte są one na mojej wyrywkowej wiedzy z dziedziny psychologii i obserwacjach. W sumie są ogólnie podobne, zamieszczę jedną.

Po pierwsze sądzę, że nie czucie złości jest rodzajem stłumienia, do mojej świadomości uczucie złości nie zostaje dopuszczone. Nie dotyczy to tylko złości, w ogóle nie mam bedąc wśród ludzi dostępu do swoich uczuć , właściwie nawet do lęku. Odczuwam ogólny tylko dyskomfort, jestem odcięty totalnie od siebie, ale czucie powraca gdy znajduję się w miarę bezpiecznym środowisku jakim jest dom. Stłumiona złość, która nie została wyrażona dalej jest, chociaż na poziomie świadomym jej zaprzeczyłem. Przejawia się ona w późniejszej ogólnej niechęci w tym przypadku do osoby, która zabrała mi długopis, jej zachowanie mnie drażni , a niepowodzenia cieszą. Poza tym dochodzi do generalizacji złości na ludzi w ogóle, wszyscy na ulicy denerwują mnie. I dochodzę do wniosku, że ludzie są źli i że ich nie lubię, nagle wszystcy stają się antypatyczni.

Wewnętrznie jest we mnie nierozładowana agresja dlatego jestem rozdrażniony, nieświadomie przybieram agresywny ton głosu i w domu dochodzi do konfliktów.
W dodatku moja złość przemieszcza się na zewnątrz i zaczynam rozpoznawać ją jako pochodzącą z zewnątrz od osób, które nie mają nic wspólnego z koleżanką, która zabrała mi długopis. Moja złość nie ma obiektu , którego dla niej szukam, i szukam takiego obiektu żeby można tą złość bezpiecznie wyrazić, często jedynym takim obiektem jestem ja i wtedy odczuwam wobec siebie nienawiść.
Powinienem więc po pierwsze umożliwić sobie odczuwanie złości w sytuacji społecznej, po drugie ,,schwycić'' ją i
ukierunkować czyli wyrazić w ogólnie przyjęty sposób .


To oczywiście tylko moja próba wyjaśnienia sobie pewnych zjawisk.  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#7
niestety nie jestem asertywny. im kogoś lepiej znam tym trudniej odmówić, postawić na swoim. uważam jednak, że asertywność to podstawa. teraz czytam całkiem niezłą książkę na temat asertywności, czasem pomaga, wspomagam się tabletkami i planuję wrócić do medytacji, która trochę też pomagała. wszystko razem może da jakiś rozruch u mnie w tej materii..
Odpisz
#8
przyznam że też mam problem z asertywnością, po czym nie mogę sobie tego przebaczyć... zdarzają się jednak sytuacje gdy stawiam na swoim, niestety w sposób albo agresywny, albo po cichu jak w sabotażu (bez twarzy).
więc zawsze sobie coś wyrzucam (brak asertywności, chowanie się albo zranienie kogoś)
Czy przyjaźń to lubienie i robienie tego samego, te same poglądy i przekonania?
nie!
przyjaźń to bycie zupełnie kimś innym, a pomimo to szanowanie inności drugiego człowieka.
Odpisz
#9
Odkopuje stary temat, bo jestem ciekawy jak jest u Was.
Dziś mnie naszła refleksja. Idę na drugi rok studiów od października i chciałem mocno ograniczyć pracę, żeby na razie zobaczyć, jak będę sobie radził na drugim roku bardzo trudnego kierunku. Jeśli dobrze- będę mógł więcej pracować, jeśli gorzej- prawdopodobnie odejdę z pracy. Jednak mimo tego, że w prośbach grafikowych wpisałem określoną ilość dni, w których mogę pracować (nieznacznie więcej niż część etatu, na który podpisaną mam umowę), to dostałem 2x więcej tych dni w pracy. Na początku się zdenerwowałem i nawet wysłałem smsa do managerki o treści sprowadzającej się do tego, że nie zgadzam się z takim grafikiem. Jednak po tym jak dostałem odpowiedź, że po prostu nie mamy tylu pracowników, żeby obsadzić zmiany zacząłem sobie nagle racjonalizować pracę, mówić sobie, że i tak nie mam znajomych i nie potrzebuje wiele czasu wolnego, że wcale nie mamy tak dużo zajęć, że w kolejnych miesiącach bardziej skupie się na nauce, a w tym w sumie mogę już do tej pracy pochodzić. Jakoś nie mogę się przełamać, by jasno postawić w pracy sprawę, że więcej nie będę pracował i nie ma nawet takiej możliwości.
W przeszłości już wiele razy się uginałem, ale tym razem chciałem postawić na swoim.. Jakoś chyba nie potrafię.
Tak samo jest, jeśli ktoś potrzebuje w pracy się wymienić. Jeszcze chyba nigdy nikomu nie odmówiłem takiej wymiany. Nie potrafiłbym.

Odpisz
#10
U mnie jest to samo. Pracy niby brakuje, ale jak trzeba obsadzić zmiany, to nie ma komu robić i brakuje ludzi do obstawy. Jednocześnie są problemy z wyrobieniem normatywu, a jak przekroczy się normatyw, to za nadgodziny nikt kasy nie zobaczy.
A co do tego, że ustawiający grafik nie zastosował się do prośby, to zawsze tak jest, że jak nie ma jak namalować tego grafika bo brakuje osób, to zawsze się kogoś ignoruje z jego prośbami. Akurat padło tym razem na Ciebie.
Miłość jest silniejsza niż śmierć.
[Obrazek: JRbqoRy.png]
Odpisz
#11
Asertywność można sobie wyrobić czego ja jestem świetnym przykładem (choć muszę jeszcze trochę nad tym popracować). Musicie wiedzieć, że brak asertywności jest dość mocno powiązany z fobią czyli jeżeli nie zwalczycie fobii lub przynajmniej jej nie osłabicie to nie ma co myśleć o asertywności w życiu. Chyba, że wyciągam błędne wnioski typu: że u mnie tak było to automatycznie dotyczy to wszystkich. Zdarzało się dość często, że jak miałem dość niezły okres to potrafiłem być bardzo asertywny natomiast jak miałem nawrót fobii to asertywność prawie zanikała. Zwalczenie fobii pomoże (ale nie wystarczy)w byciu asertywnym, ale też musicie nad tym popracować; i tu trzeba po prostu zacząć odmawiać ludziom
-Prawda, że jest straszna?
-Co?
-Krępująca Cisza.
-Dlaczego zawsze trzeba o czymś gadać, żeby nie było głupio.
-Nie wiem.Dobre pytanie
Pulp Fiction reż. Quentin Tarantino
Odpisz
#12
Samo odmówienie nie jest wcale asertywnością. Cały myk polega na tym, żeby przy odmawianiu użyć takich konstrukcji słownych, aby druga strona nie miała problemu z przyjęciem odmowy.
Miłość jest silniejsza niż śmierć.
[Obrazek: JRbqoRy.png]
Odpisz
#13
Albo można odmówić i mieć wywalone czy to komuś się podoba czy nie
Odpisz
#14
A to już zależy komu odmawiasz.
Miłość jest silniejsza niż śmierć.
[Obrazek: JRbqoRy.png]
Odpisz
#15
Na ogół akceptuję decyzje innych. Jednak nie postępuję tak ze względu na to iż nie potrafię odmawiać ale dlatego, że sam nie potrafię zaproponować czegoś ciekawszego. Zresztą na ogół spędzam czas z ludźmi, którzy lubią go spędzać w podobny sposób, więc nawet nie chciałbym się im przeciwstawiać. Ale asertywność to nie tylko umiejętność odmawiania, ale również otwartego wyrażania swoich potrzeb, czy opinii. A z tym już nie jest u mnie tak różowo. Zazwyczaj gdy mogę kogoś o coś poprosić, to kombinuję jak uzyskać to samodzielnie, nawet jeśli oznacza to konieczność uzbrojenia się w cierpliwość i zniesienia pewnych niedogodności. Opinie zazwyczaj zachowuję dla siebie. Staram się nie czynić atmosfery gęstniejszą (nie ma takiego słowa? No dobra, bardziej gęstą - nie podoba mi taka konstrukcja zdania). Zazwyczaj otwieram się, gdy odpowiednio znam daną osobę i ufam, że nie zrówna mnie z ziemią ani nie obrazi się za to co powiem.
Odpisz
#16
iLLusory napisał(a):A co do tego, że ustawiający grafik nie zastosował się do prośby, to zawsze tak jest, że jak nie ma jak namalować tego grafika bo brakuje osób, to zawsze się kogoś ignoruje z jego prośbami. Akurat padło tym razem na Ciebie.

Akurat z tym wypadaniem to zazwyczaj tak jest ze wykorzystuje się osobę która nie potrafi odmówić i to ona jest pierwsza na liście by załapać godziny których nikt nie chce.
" Dajmy temu bo i tak nie odmówi"...

Nigdy nie mialem takiego problemu ale juz swiadkiem bylem kilka razy gdy wciskano takiej osobie nadgodziny.


Fearless napisał(a):Ale asertywność to nie tylko umiejętność odmawiania, ale również otwartego wyrażania swoich potrzeb, czy opinii. A z tym już nie jest u mnie tak różowo. Zazwyczaj gdy mogę kogoś o coś poprosić, to kombinuję jak uzyskać to samodzielnie, nawet jeśli oznacza to konieczność uzbrojenia się w cierpliwość i zniesienia pewnych niedogodności. Opinie zazwyczaj zachowuję dla siebie. Staram się nie czynić atmosfery gęstniejszą (nie ma takiego słowa? No dobra, bardziej gęstą - nie podoba mi taka konstrukcja zdania). Zazwyczaj otwieram się, gdy odpowiednio znam daną osobę i ufam, że nie zrówna mnie z ziemią ani nie obrazi się za to co powiem.

Zawsze zakladalem ze te kombinowanie by nie prosic kogos o pomoc to samodzielnosc, przychyle sie jednak do tego co napisalas. Nie potrafie poprosic kogos o pomoc nawet jakbym mial isc 10 km pieszo. Co do tej gestej atmosfery to czesto robie za adwokata, smieszne to wyglada, sam moge sie z kims poklocic w obronie swoich racji ale jak widze nadchodzacy konflikt miedzy dwoma osobami to staram sie ich pogodzic...

Jezeli to podchodzi pod asertywnosc to mam podobne problemy co ty.
Odpisz
#17
Ja byłam na kursie asertywności, psycholog prowadziła kurs, dużo łatwiej odmówić obcym ludziom, bliskim z rodziny jest trudniej, zwłaszcza jak im się nigdy nie odmawiało, trzeba się nauczyć mówić NIE i potem wyjaśnić dlaczego się odmawia. Jednak jak matka mnie o coś prosi np. o pozmywanie łazienki, schodów, przedpokoju to nie odmawiam, bo wiem że nie można odmawiać matce.
http://travel0.simplesite.com/
"Żyje­my tak jak śni­my – samotnie."
Joseph Conrad
"Czas jest nasz, ale wie­czność na­leży do Boga."
"Bóg może is­tnieć al­bo i nie, ale cier­pienie is­tnieje z całą pew­nością. Jest ab­so­lut­nie rzeczy­wis­te i niezap­rzeczal­ne. I z tej real­ności wy­nika właśnie mo­je zaan­gażowa­nie, jądro mo­jej wiary." Anne Rice
Odpisz
#18
...
How could we expect anything at all?
We’re just animals still learning how to crawl
Odpisz
#19
Mam problemy z odmawianiem osobom śmiałym, pewnym siebie. Zwłaszcza, gdy są to osoby, które nie rozumieją słowa "nie" i dalej próbują... Tak jak moja szefowa. Ale i tak ją bardzo lubię  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#20
Jak ktoś jest dla mnie ważny, to nie daje rady odmówić, a jak odmówię czasem to mam strasznego doła i czuję się winna   :Smutny:
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Brak samodzielności Floyd 77 11 613 06 Maj 2018, Nie 5:06
Ostatni post: Maxx
  Brak umiejętności podejmowania decyzji nika32 1 693 22 Lut 2017, Śro 22:47
Ostatni post: vesanya
  Brak celu w życiu aaanonim94 12 2 009 14 Sie 2015, Pią 21:54
Ostatni post: Gollum
  Brak celu i wiary w życiu Garrus 23 2 364 27 Lip 2015, Pon 2:23
Ostatni post: Garrus
  Brak pewności siebie i zmiana barwy głosu inferno 6 1 309 09 Lip 2015, Czw 17:30
Ostatni post: Floyd
  Brak wiary w siebie Batman 23 8 248 31 Gru 2010, Pią 23:12
Ostatni post: Emma
  Mój sposób na niesmialosc, fs, brak pewnosci. luziq 5 5 539 07 Mar 2010, Nie 11:22
Ostatni post: Samotna28
  Brak planów, zajęć, przyjaciół = frustracja dernesox 10 2 831 26 Gru 2009, Sob 20:26
Ostatni post: tomjak
  Brak zdecydowania i nie umiejętność podejmowania decyzji? pauljot 20 20 604 04 Lip 2009, Sob 15:39
Ostatni post: pauljot


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.