- brak sensu życia społecznego i życia w ogóle...
#1
Witam. Może ktoś tu miał podobnie i wyszedł z tego ( o ile to wogole możliwe)

Mianowicie, czuję że nie żyję, choc dopiero co ukończyłam 18.. Jestem nieobecna ciągle, zamykam sie w sobie, nie umiem po prostu skupic sie na słuchaniu ludzi, męcze się z nimi, powoli trace nawet szkolne koleżanki. Mogłabym jedna z nich o to obwiniać, bo dla wszystkich jest życzliwa tylko wobec mnie pozwala sobie na wymądrzanie się i uszczypliwe pytanka, ale wiem że sama jestem sobie winna. Mogę przecież otworzyć sie na innych, a ja olać. Nie potrafie, jestem zależna od tych kilku osob z ktorymi wogole w szkole rozmawiam(umiem rozmawiać;/) Dlaczego nie umiem z innymi rozmawiać? Bo nawet nie potrafie ich słuchać. Tak właśnie jest, czuje jakis stres, i nie umiem sie skupić na tym o czym mowia ze sobą i de fakto wkrecic sie w rozmowe. Śmieją się a ja nie wiem o co chodzi, nie zajarzam dowcipów. Moze troche dlatego że przestałam się juz interesować światem( i nie mam nawet czesto wyrobienej opinii, żeby sie odzywać wogole), a może dlatego że jestem po prostu głupia;/. Jak łatwo sie domyślić, dzieki temu czesto wychodze na idiotke. I każdy dzień w szkole kończy sie tym że od tego wszytskiego (włączajac naukę) boli mnie głowa, czuje sie wyczerpana psychicznie, patrze obojetnie na wszystko, wrecz jak ogłupiała;/ W końcu myśle jakim łatwą ucieczka byłoby... skończenie ze sobą. Co mnie tu trzyma? Moja wiara i kilka osob z rodziny..

Czy ktokolwiek potrafił wyjść z tego? Psycholog pomógł? (w moim przypadku tylko mna zmanipulował i kazal oszukiwać samą siebie, co dalo efekt odwrotny od zamierzonego)
Odpisz
#2
Ucieczka - nie. Samobójstwo- nie. Uśmiech- tak. Ida święta odpoczniesz, będziesz miała czas żeby wszystko na spokojnie przemyśleć.
W jaki sposób Tobą zamanipulował psycholog?
Odpisz
#3
Rybaa widzę, że jakiś fan star wars... ja Kotora ubóstwiam ;]

Nikt1112, w liceum miałem bardzo podobnie jak Ty i nic z tym nie zrobiłem.teraz siedzę w domu i wlokę się każdego dnia z kapciami z kąta w kąt, od posiłku do posiłku od sprzętu do sprzętu. Jedyne co mi zostało to jeden kumpel, który mnie zaprasza na salę grać w piłkę. Rzuciłem kolejne studia itd.

Tyle, że mi w totalnej degradacji społecznej pomogła przewlekła choroba i uzależnienie od gier komputerowych. Mam teraz 4 lata więcej niż Ty i mocno żałuję jaki wtedy byłem ślepy i nie dostrzegałem jak powoli się pogrążam. Dlatego walcz z tym teraz nim będzie dużo ciężej, ja ostatnio dopiero uświadomiłem sobie jak nisko upadłem a Ty możesz nie upaść    :Uśmiecha się szeroko:

Dziwne tylko, że piszesz o samobójstwie bo ja wtedy takich myśli nie miałem. Strasznie się męczyłem ale każdy wolny dzień to było dla mnie szczęście. Może uzależnienie od gier nie pozwalało mi dostrzec tego co Ty teraz dostrzegłaś i dlatego tu napisałaś.
Stay away from my vodka
Odpisz
#4
Do Ryba
za dużo czasem tego mojego rozmyślania, moze od tego tak glowa boli   :Wystawia język i opuszcza oko:
A pani Psycholog ( zdawała się ogromnie miła i empatyczna) w trakcie wizyty powiedziała ze żeby leczenie miało sens musze jej zaufać (stwierdziała że jestem nieufna bo się z nią ze wszystkim nie zgadzam) i ok zaufałam i ślepo wierzyłam w to co mi wmawiała:" jesteś całkiem normalna i inteligentna, nie wmawiaj sobie że nie. Nie masz fobii społecznej a jesteś nieśmiała i brak ci pewności siebie , nie jesteś inna a wyjątkowa" itp..
Zniechcęciłam się do kolejnej wizyty do kogokolwiek.


Do Misio
Sek w tym że to wszystko zawsze dostrzegałam ale jakoś zbyt łatwo rezygnowałam. Błacha sprawa- albo dodawało mi to skrzydel albo rezygnowałam
A ty byłeś u psychologa?
Odpisz
#5
Moj psycholog tez mowil ze jestem normalny. Chodzilo mu o to ze nie jest to zadna choroba psychiczna, w sensie (nie slysze glosow, nie widze duchow itd.)
Co do czesci drugiej, nie moze stwierdzac ze nie masz fobii, skoro dopiero Cie poznala (wnioskuje ze bylas tylko raz).
Tak pozatym, jezeli nie kogos komu mozesz wszystko z siebie wyrzucic, to wizyty u psychologa sa dobrym rozwiazaniem.
Odpisz
#6
nikt1112 napisał(a):Do Misio
Sek w tym że to wszystko zawsze dostrzegałam ale jakoś zbyt łatwo rezygnowałam. Błacha sprawa- albo dodawało mi to skrzydel albo rezygnowałam
A ty byłeś u psychologa?

Ja też dostrzegałem i mi to bardzo przeszkadzało i też zbyt łatwo rezygnowałem. Mówię tylko, że spokój ducha odnajdywałem w uzależnieniu i wolnym czasie w którym mogłem mu się oddawać  :Stare - Przewraca oczami 2:

Byłem u psychologa i u psychiatry. Psycholog u którego wizyty miałem po znajomości nie miał dla mnie czasu i z radością odesłał do psychiatry po 2 wizytach po 20 minut (raz się spóźnił 40 minut, raz w ogóle go nie było... nie mogę pojąć jak psycholog może umówić się z kimś chorym i mu dawać 40 minut na ucieczkę... gdybym się sam nie spóźnił 20 to by mnie już na pierwszej wizycie nie było).

Psychiatra zapisał Seroxat zadąjąc kilka istotnych pytań związanych z bezpieczeństwem brania tego leku i do widzenia. Facet nie zachwycał swoją prezencją i sprawiał wręcz wrażenie "brudnego". Nie chcę być od kogoś takiego zależny dlatego min. cały czas się nie zdecydowałem na wzięcie tego leku.

Oczywiście może uda Ci się trafić na bardziej kompetentnych ludzi ale bym na to nie liczył. To moja opinia, moim zdaniem oni po prostu nie mają wiedzy żeby indywidualnie pomóc więc tylko leki zapisują. Fobia społeczna to dosyć nowo zdiagnozowana choroba i jeżeli wiedzą jak ją leczyć to jeszcze nie w tym kraju. Pewnie znajdą się jacyś obrońcy dlatego podkreślam, to tylko opinia.

Ja będę z tym walczył sam, jedynie może się na ten lek zdecyduje ale to z innych powodów. Przykro mi ale sam dopiero zaczynam więc żadnymi wynikami nie mogę się z tobą podzielić. Obiecująco wyglądają te self-help poradniki wszystkie i to będzie mój punkt startowy.
Stay away from my vodka
Odpisz
#7
Też mam niekompetentnego psychiatrę, lecz leki bardzo mi pomogły.
Odpisz
#8
Jeśli nie subtelna manipulacja to zbywanie, a wszystko to z braku wiedzy jak tu nam pomóc...
Wiec jak tu samemu z tym walczyć..
Często myśle że wystarczyłoby że zaczne obserwować i interesować sie światem, ludźmi, będę miala wieksza wiedze, wyrobioną opinie, i dzieki temu łatwiej poznawała ludzi, otwierała się. A gdy przychodzi co do czego, moja psychika każe mi się skupiać głownie na sobie, wiecznie rozmyslac lub wrecz miec pustke w głowie.. A jak to jest u was, macie jeszcze chęci na interesowanie się ludźmi, światem?
Odpisz
#9
No właśnie w tym problem, że niewiele...
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#10
Ze mną chyba jeszcze nie jest aż tak źle. Dlatego, że cały czas chce poznać nowych znajomych, ludzi, nauczyć się paru rzeczy i zwiedzić parę miejsc i jednocześnie dobrze się bawiąc    :Uśmiecha się szeroko:
Stay away from my vodka
Odpisz
#11
Ale czy my tym nie pogłębiamy tylko problemu?
Dziś w szkole miałam momenty że czułam się normalnie(o dziwo) bo po prostu starałam sie słuchac ludzi, byc w temacie, nie skupialam tak na sobie samej, i byłam czasem w stanie wkrecic sie w rozmowe. Niby błachostki(bo to byly momenty tylko, a dawne nawyki dalej miały miejsce) ale może o to chodzi w tej całej walce, by po prostu bedac miedzy ludzmi uczyc sie sluchac ich, przestac byc nieobecnym. Macie jakieś doświadczenia "lepszych"(momentami normalnych) dni miedzy ludzmi?
Odpisz
#12
nie wiem po co tu piszę. temat już zadaje się wyczerpany..
Ale nikt nie wie o tym co musze z siebie wyrzucić.
Byłam wczoraj na studniówce, i zamiast mieć miłe wspomnienia pierwsze co bylo rano kiedy sie obudziła to myśli że nie chce mi się żyć, bo tylko się skompromitowałam. Byłam z partnerem którego ledwo znam(byle by isc z kims bo kazdy mial partnera) i przetanczlismy prawie cala studniowke. A czemu takie niemiłe wspomnienia? Bo przy stole nie rozmawialismy prawie wogole, on głównie z innymi rozmawiał i żartował, a ja byłam tak głupia że nie rozumiałam o czym rozmawiają, albo nie słyszałam i balam się zagadać. Siedziałam głównie przy stole śmiejąc się z innymi, choć oczywiście zazwyczaj nie ogarniałam, albo zamyślona(zawieszona raczej) Koleżanki siedzące z nami też traktowały mnie niemal jak powietrze.. bo i jak traktować kogoś takiego jak ja?

Nie, nie ma tu dla mnie miejsca. Ide za niedługo śnić o tym że to pewne tylko zly sen, i obudze się jako inna osoba. Niewiem czy niebawem nie dojdzie do tego że wogole się nie obudzę(gdybym tylko utraciła swoją wiarę, ktora mnie przed tym powtrzymuje..)
Odpisz
#13
del
Odpisz
#14
Dzięki Dash że podzielileś sie doświadczeniami.
Rozwój? też to bardzo zaniedbalam, mam tu jednak na myśli osobowość. Ja jej niemal nie mam. Na niewiele tematow mam wyrobione swoje zdanie, tak niewiele wiem o ludziach, swiecie. To nie fobia społeczna, to moja głupota która powoduje jakąś fobie przed tym by ludzie nie zobaczyli jaka jestem na prawdę. A widzą i to potęguje fobię. Błędne koło?

Mimo wszystko troche mnie zmotywowałeś żebym jeszcze czego innego nie zaniedbała: nauki ( btw nie odpisywalam bo mam jej mnóstwo) i swoich ambicji które o dziwo jeszcze mam.
Odpisz
#15
del
Odpisz
#16
nikt1112 napisał(a):Na niewiele tematow mam wyrobione swoje zdanie, tak niewiele wiem o ludziach, swiecie.
Założę się, że jest zupełnie inaczej niż piszesz. Sądzę, że masz jakieś zdanie tylko boisz się, że nie będzie zaakceptowane i dlatego nie chcesz aby ktoś je poznał. Na pewno jak znajdziesz kogoś, przy kim nie będziesz się bała głośno wyrażać swojego zdania, to strach Ci przejdzie również w kontaktach z innymi.
Odpisz
#17
Pewnie coś w tym jest co mówicie. Zbyt łatwo się zamykam gdy sie w jakiś sposób wygłupie( czasem już nawet robią ze mnie głupią- pewna osoba szczególnie..) Zbyt łatwo.. Wszystko przez to że pewnym momencie już przestałam się interesować światem: ucieczka w świat filmów i muzyki- to u mnie miało miesce. I de fakto jestem podatna na manipulacje bo ludzie wykorzystują że o wielu rzeczach nie mam pojęcia. N i oczywiście mogą pokazać jacy to są mądrzejsi ode mnie( szczególnie jedna "koleżanka") I właśnie Nash uświadomieś mi: w takich momentach zamiast nadrabiać zaległości czytajac cos np w internecie, ja znów wracałam ze szkoły do domu i kolejny film na "zapomnienie" o tym wszystkim, żeby na nastepny dzień pozwalać innym znów tak traktować. Masz rację, czas na zmiany.. ( oby tylko nie utracic motywacji..)
Odpisz
#18
Też mam często takie otępienie, wyłączenie z sytuacji, czasem stres.
You'll never leave where you are until you decide where you'd rather be. /18
Odpisz
#19
I to bardzo zdradliwe wyłączenie z sytuacji.. Tym trudniej się ponownie w nią włączyć..
Odpisz
#20
Nawiązując do tej sytuacji z studniówką.To powiem ci że nie masz się co przejmować bo skoro koleś to jakiś przygłup i nie zwracał na ciebie uwagi to nie masz czego żałować. Jakby był w porządku to pewnie starałby się jakoś nawiązać z tobą rozmowę a nie ignorować.Przypuszczam że też cześć osób jest przyzwyczajona że się mało odzywasz i ich to nie dziwi.Dlatego cię zbytnio nie zaczepiają.
Odpisz
#21
depresja ?
Jeśli szukasz psychologa w Warszawie to polecam: www.psychoterapia-romaniuk.com
Odpisz
#22
Ja też jestem otępiały i zwieszony, z biegiem lat chyba coraz bardziej. Brak entuzjazmu i chęci do funkcjonowania w tym znieczulonym, zakłamanym świecie ludzkim. Brak chęci do angażowania się w ten syf z jednoczesnym poczuciem marnacji mojego czasu. Może to wołanie nadświadomości o nie podążanie tą ścieżką. Radykalna prośba o zbudowanie siebie nie w oparciu o panujące, chore realia.
Odpisz
#23
Może to nie chore realia, tylko my jesteśmy chorzy bo nie potrafimy się dostosować? Jesteśmy inni, trochę nienormalni, nazwałabym to raczej podświadomością niż nadświadomością.
Odpisz
#24
Sprawdziłem to. Obejrzałem wiadomości i wysłałem zapytanie do ziomków z osiedla. Odpowiedzieli zgodnie. Wth - chore realia. Może bardziej nie praktykujemy typowego schematu zachowań. Jeśli mentalność kontrolowana jest przez nadświadomość, będzie ciężko to sprawdzić, lub nawet się w ogóle nie uda    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Co powoduje, że macie chęć do życia? jeremiaszek 241 24 903 19 Wrz 2018, Śro 19:27
Ostatni post: halala
  Bezsens życia verti 88 4 407 16 Cze 2018, Sob 19:42
Ostatni post: czerczesow
  depresja i brak wsparcia bliskich vintage 5 1 716 28 Gru 2014, Nie 22:09
Ostatni post: vintage
  Perfekcjonizm + brak poczucia wartości takisobiejestem 26 7 820 21 Paź 2014, Wto 16:33
Ostatni post: adasko
  Samotność, brak zrozumienia. 4 2 149 09 Wrz 2014, Wto 8:32
Ostatni post: fleurette
  depresyjna osobowość i bezsens życia Sad_Woman 16 3 149 26 Cze 2014, Czw 19:25
Ostatni post: ananas filozoficzny
  Nie widzę sensu w życiu insomnia 29 11 065 23 Gru 2011, Pią 20:44
Ostatni post: Clint Ruin


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.