- Buddyzm
#1
Postanowiłam również na tym forum, umieścić swój oddzielny temat nt. buddyzmu, z którego naukami się zgadzam. Polecam strony takie jak www.buddyzm.pl czy www.dharma.pl

źródło: http://www.buddyzm.go.pl/

Cytat:Wprowadzenie do Buddyzmu

Budda miał przed 2550 laty wyjątkowe możliwości nauczania: żyjąc w czasie wspaniałego rozkwitu kultury, otoczony bardzo zdolnymi uczniami, mógł przez czterdzieści pięć lat po osiągnięciu Oświecenia wskazywać innym prowadzącą do niego drogę. Dlatego również jego nauki, zwane Dharmą, są tak różnorodne i bogate. Kandziur, słowa samego Buddy, składa się ze 108 tomów, zawierających 84000 nauk. Późniejsze komentarze do nich, Tendziur, obejmują dalsze 254 grube księgi. Z tego powodu Budda pod koniec życia powiedział: "Mogę umrzeć szczęśliwy. Nie zatrzymałem żadnej nauki w zamkniętej dłoni. Dałem wam już wszystko, co może wam przynieść pożytek." Jego ostatnia nauka wyróżnia buddyzm na tle innych religii. Buddyzm jest więc czymś bardzo praktycznym, czymś co można bezpośrednio zastosować w życiu. Kiedy ludzie pytali Buddę, dlaczego i czego nauczał, odpowiadał zawsze tak samo: "Nauczam, ponieważ wy i wszystkie istoty pragniecie osiągnąć szczęście i uniknąć cierpienia. Nauczam, jakimi rzeczy są."

Czym jest więc buddyzm?

Najlepszym słowem opisującym naukę Buddy jest to, którego używał on sam. Przez 1500 lat nauki te praktykowane były w Indiach pod nazwa "Dharma", a przez ostatnie tysiąc lat w Tybecie jako "Czio". Oba te określenia oznaczają: "jakimi rzeczy są". Zrozumienie tego, jakimi rzeczy są, jest kluczem do trwałej radości. Sam Budda jest nauczycielem, przykładem, strażnikiem i przyjacielem. Pomaga nam i wszystkim istotom unikać cierpienia i doświadczać stanów coraz intensywniejszego szczęścia i radości, a także prowadzić innych do Wyzwolenia i Oświecenia.

Kim jest Budda?

Budda urodził się przed około 2560 laty w północnych Indiach. Po sześciu latach poszukiwań rozpoznał w głębokiej medytacji naturę umysłu. W ten sposób stał się Buddą - "Przebudzonym". Jego nauka, sprawiająca że stajemy się samodzielni, nieustraszeni i pełni radości, jest główną religią w wielu azjatyckich krajach. Od lat siedemdziesiątych głęboki pogląd buddyzmu i jego liczne metody inspirują i przyciągają coraz więcej ludzi na Zachodzie. Budda jest dla nich ponadczasowym zwierciadłem, ukazującym potencjał ich umysłu.

Czym jest buddyzm?

Budda przekazał metody pozwalające osiągnąć pełne Oświecenie. Wyjaśnił też przejrzyście, które nauki dotyczą ostatecznej, a które względnej prawdy. Praktycznie i w zrozumiały sposób pokazał swoim uczniom, jak mogą wykorzystywać wszystkie doświadczenia życiowe na ścieżce do Oświecenia. Dał im w ten sposób metody prowadzące do trwałego szczęścia. Zachęcał ich, by byli krytyczni i sami ocenili, czy jego nauki są dogmatyczne, czy też rzeczywiście wyzwalające. Buddyjskie medytacje powodują wewnętrzną przemianę, na skutek której wszystkie doświadczenia zaczynają wzbogacać nasze życie. Poziomy świadomości, które osiągamy dzięki tym zręcznym metodom, stają się naszym trwałym doświadczeniem - nigdy już ich nie tracimy. Najwyższe nauki, znane jako Czag czien lub Dzog czien, Mahamudra lub Maha Ati, pozwalają nam przeżyć całkowitą jedność podmiotu, przedmiotu i działania.

Czym jest karma?

Karma oznacza "przyczynę i skutek", nie los. Każdy jest odpowiedzialny za swoje własne życie. To zrozumienie pozwala nam świadomie gromadzić pozytywne wrażenia prowadzące do szczęścia i unikać zasiewania nasion przyszłego cierpienia. Jeszcze niedojrzałą pozytywna karmę można wzmocnić przy pomocy zręcznych środków Diamentowej Drogi, a negatywną zmniejszyć lub przekształcić w mądrość.

Czym jest medytacja?

Medytacja oznacza w buddyzmie "wolne od wysiłku spoczywanie w tym co jest". Można urzeczywistnić ten stan dzięki uspokojeniu i opanowaniu umysłu, budzącym współczucie i mądrość, lub pracy z wewnętrznymi energiami i formami buddów ze światła. Najskuteczniejsza jest jednak ciągła identyfikacja z własną naturą buddy oraz doświadczanie wszystkiego jako Czystej Krainy, jak naucza tego Diamentowa Droga. Gdy postrzegający, to co jest postrzegane i sam akt postrzegania stają się jednością - zarówno w czasie sesji medytacyjnych, jak też poza nimi - osiągamy cel, Mahamudrę.

Rezultaty stosowania nauk Buddy

Jest tylko kwestią czasu, który upłynie nim medytacja przyniesie nam trwały stan szczęścia, porównywalny jedynie z momentami zjednoczenia z naszym najlepszym partnerem. Żadne zewnętrzne środki nie są w stanie stworzyć radości, która nie byłaby już w nas zawarta. Szukanie szczęścia przez posiadanie, albo wrażenia zmysłowe jest jak próba ruszenia czegoś z dużej odległości za pomocą trzęsącego się długiego kija. Jest to bardzo nieprecyzyjne i często przynosi niechciane rezultaty.

Co oznacza "Wyzwolenie" i "Oświecenie"?

Osiągając wyzwolenie odkrywany, ze ciało, myśli i uczucia nieustannie się zmieniają i dlatego nie mogą stworzyć żadnego rzeczywistego ego albo "ja". Dzięki temu nie przeżywamy już więcej samych siebie jako celu ostrzału, ponieważ nie bierzemy cierpienia osobiście. Gdy myślimy "istnieje cierpienie" zamiast "ja cierpię", nie możemy już więcej zostać zranieni i stajemy się wolni. Oświecenie jest kolejnym i ostatecznym krokiem. W tym stanie przejrzyste światło umysłu promieniuje przez każde doświadczenie. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, "tutaj" i "tam", są wszystkie wyrazem ponadczasowego bogactwa umysłu. Oświecony umysł w naturalny sposób wyraża nieustraszoność, radość i współczucie oraz pozostaje wolny od wysiłku i spontaniczny we wszystkim, co się wydarza.
a teraz moimi własnymi słowami    :Uśmiecha się: buddyzm jest praktyczną, namacalną, najlepszą drogą, dla wyzbycia się cierpienia i osiągnięcia szczęścia... jest najlepszą drogą dla poznania i odbierania rzeczywistości, taką jaka jest naprawdę... buddyzm naucza tego, że nasze cierpienie wynika wyłącznie z braku zrozumienia tego, kim jesteśmy i w czym bierzemy udział... według buddyzmu wszystko jest umysłem... wszyscy ludzie i wszystkie żyjące istoty tworzą mentalną jedność, w dosłownym tego sensie... żyjąc w naszym codziennym świecie dzielimy się na różne formy istnienia... buddyzm wyróżnia kilka "światów", które się ze sobą stykają i przenikają nawzajem - świat ludzki, w którym my żyjemy; świat zwierząt, z którym także mamy sporą styczność w codziennym życiu; są jeszcze takie światy, jak świat duchów, świat bogów oraz takie, które można porównać do biblijnej wizji piekieł... każda istota z tych światów podlega procesowi reinkarnacji... to, że żyjemy w tej chwili jako ludzie nie oznacza, że tak na stałe będzie... możemy urodzić się ponownie jako człowiek, możemy też urodzić się w formie zwierzęcia lub trafić do pozostałych lepszych lub gorszych światów... cały czas rodzimy się, umieramy i rodzimy na nowo, ten cykl trwa niezmiennie... wędrujemy pomiędzy różnymi światami, między różnymi formami istnienia... istotną rzeczą w buddyzmie dla zrozumienia jest to, czym jest ta wędrówka oraz jakimi prawami się ona rządzi... otóż jest ona zamkniętym kołem, które obraca się nieustannie... na tym kole zawierają się wszystkie formy istnienia i warunki, w jakich możemy przyjść na świat... możemy być aktualnie w lepszej lub gorszej pozycji - doświadczać w danym życiu dużego szczęścia, możemy też bardzo cierpieć... pewne jest natomiast to, że nasza pozycja ulegnie zmianie prędzej czy później... teraz żyjemy w świecie ludzi, potem możemy trafić do świata zwierząt, następnie odrodzić się w stanach paranoi, gdzie będziemy odczuwać cierpienie nie do zniesienia przez bardzo długi okres, bez chwili wytchnienia... możemy też trafić do pozostałych światów... możemy na przemian trafiać raz do bardziej, a raz do mniej szczęśliwych form, już w samej choćby tylko ludzkiej formie możemy urodzić się w nędzy, biedzie, chorobie lub pośród bogactwa i powodzenia... ważne jest to, że wszystko jest zmienne... nasze szczęście i cierpienie nie będzie istnieć wiecznie, prędzej czy później będziemy doświadczać każdego z tych stanów istnienia... jednak nie oznacza to, że nie możemy się przeciwstawić zupełnie temu procesowi...

oświecenie jest tym, co pozwala nam się wyrwać z tego zaklętego kręgu ponownych śmierci i narodzin... oświecenie jest to stan naszej świadomości, która jest niezależna od ciała... oświecenie jest stanem, który wykracza poza wszystko - poza życie, poza śmierć, poza czas... ktoś, kto osiągnie pełne oświecenie, nie będzie doświadczać już cierpienia... nie będzie się rodzić na nowo... będzie doświadczać nieskończonego szczęścia, którego nie możemy nawet w małym stopniu teraz ogarnąć... wkroczy w zupełnie inny wymiar doświadczenia, poza ciałem, poza materią, poza wszystkim... nie da się w zadowalający sposób opisać, czym jest stan pełnego oświecenia... jest to ostateczne zerwanie z cierpieniem w jakimkolwiek rodzaju i osiągnięcie ponadwymiarowego, ponadczasowego szczęścia, które już zawsze będzie udziałem istoty oświeconej, ponieważ nie będzie już zależeć od tych czynników, które sprawiają, że musimy rodzić się na nowo, doświadczać kolejnego życia po poprzednim... oświecenie jest wg buddyzmu ostatecznym celem i sensem każdego człowieka i każdej czującej istoty... jest ostatecznym wyzwoleniem od cierpienia w sposób całkowity i nieodwracalny... ostateczną rolą buddyzmu jest właśnie doprowadzenie do wyzwolenia każdej czującej istoty, przekazywanie wiedzy, dzięki której każdy z nas, kto tylko będzie w stanie ją wykorzystać i stosować się do niej, może dostąpić pełnego wyzwolenia...

dojście do pełnego oświecenia jest długotrwałym procesem, który nie zawiera się na przestrzeni jednego życia... można to porównać do wspinania się po drabinie do góry, szczebel po szczeblu, życie po życiu, aż dojdzie się do samego celu - ostatecznego, pełnego oświecenia... to, czy pójdziemy prosto do góry lub też spadniemy parę szczebli w dół i będziemy musieli się ponownie wspinać, zależy wyłącznie od nas samych... to my decydujemy sami o swoim losie... to, co czynimy w życiu obecnym, w każdej chwili, może mieć kolosalne skutki dla naszej dalszej egzystencji, w kolejnych życiach... od tego, co czynimy zależy nasze szczęście i cierpienie - wyłącznie od tego... aby osiągnąć ostateczny stan pełnego szczęścia, musimy całkowicie przestroić nasz sposób myślenia o sobie i o świecie, nasze wyobrażenia dotyczące wszystkiego, co jest nam znane, doświadczyć zupełnie innej perspektywy, spostrzegać wszystko w zupełnie innym świetle, poznać rzeczywistość taką, jaką naprawdę jest, a nie taką, jaką nam się ona w tej chwili wydaje... to wszystko jest możliwe... krok po kroku, przy odpowiednim wsparciu, każdy może dojść do pełnego szczęścia, zależy to wyłącznie od nas samych, czy dalej będziemy wybierać drogę cierpienia, czy też tą prowadzącą ku szczęściu na poziomie tego życia i kolejnych... szczęście wg buddyzmu w istocie jest produktem naszego ponadmaterialnego umysłu, niezależnego od mózgu oraz ciała, zrozumienie pewnych praw, które kierują tym, czego doświadczamy żyjąc, pozwala na doświadczenie szczęścia przez nas... nie tylko sam buddyzm mówi o tym zresztą... jest natomiast tym, co pozwala nam ostatecznie osiągnąć to, czego każdy pragnie - trwałego szczęścia, tego, co jest uniwersalne dla każdej istoty... w rzeczywistości osiągając oświecenie - osiągamy wszystko...


buddyzm naucza, że nie powinniśmy wierzyć w to, co mówią nam nasze zmysły... że to co widzimy, słyszymy, czujemy, myślimy, przeżywamy, nie jest rzeczywiste tak naprawdę... że cały wszechświat nie jest taki, jakim go widzimy... że wszystko, co nas otacza i czego doświadczamy, to jedynie projekcja w naszej głowie, coś na zasadzie filmu, w którym bierzemy aktywny udział, ale niemniej to tylko złudzenie jest - nasze ciało jest złudzeniem, racjonalność i logika naszego rozumu też jest złudzeniem, wszystko co istnieje - żywe lub martwe, jest złudzeniem, tak naprawdę nie ma tego wszystkiego... to że żyjemy, że podlegamy doświadczeniu życia, jest jedynie konsekwencją zaślepienia naszego umysłu, który jest w rzeczywistości poza czasem i materią... jesteśmy zmuszeni doświadczać wszystkich aspektów postrzeganego przez nas życia, wraz z cierpieniem z niego wynikającym, ponieważ nie potrafimy obecnie przejrzeć prawdziwej natury naszej egzystencji... jednak można osiągnąć wgląd w nią... można dostąpić zrozumienia i w konsekwencji uwolnić się od tego, co nas ogranicza w obecnym życiu... ograniczenie polega na tym, że nie jesteśmy w stanie w obecnej sytuacji dostrzegać i doświadczać tego, co stanowi prawdziwą naturę rzeczywistości w takim wymiarze, w jakim się ona zawiera... zamiast tego zmuszeni jesteśmy postrzegać świat i siebie w sposób zawężony do małego punktu, na tle nieskończoności, której ogromu doświadczać w tej chwili nie możemy... zmuszeni jesteśmy doświadczać cierpienia, które jest jedynie wynikiem tego, co nas ogranicza... buddyzm naucza odnośnie tego, czym jest rzeczywistość, jaką naprawdę jest... nie zawiera ona w sobie sprzeczności, jest bardziej przejrzysta i jasna niż wszystko... to co czarne, może być jednocześnie białe, powstawanie i znikanie, śmierć i narodziny, to jedynie różne przejawy tej samej rzeczy... to co gorące, jest jednocześnie zimne jak lód, to co się wznosi - opada... nic nie jest takie, jakim się nam wydaje, że jest... wszystkie możliwe stany mogą mieć miejsce jednocześnie, wszelkie przeciwieństwa nie muszą się wykluczać między sobą... jeżeli ktoś z tego forum spotkał się z teorią wszechświatów równoległych, wyższych wymiarów przestrzennych, hiperprzestrzeni, słyszał o czarnych dziurach, to właśnie buddyzm naucza dokładnie o takim rodzaju rzeczywistości... w której wszystko jest możliwe... w której wydarza się wszystko... która nie ma żadnych granic ani zastrzeżeń logicznych... w której znane nam konwencjonalne prawa fizyki, nie mają zastosowania... nie jest to jednak kocioł pozbawiony ładu, jest tym, czego nie możemy dostatecznie pojąć naszymi teraźniejszymi zmysłami... aby dostąpić oświecenia, należy pogłębiać w sobie właściwe spojrzenie na prawdę, zagłębiać się w nią... ostatecznie można dojść do punktu, kiedy dostąpimy wyzwolenia, uwolnimy się od więzów, które nas krępują, nie będziemy już zależni od ciała, czasu, karmy w aspekcie przyczyny i skutku, wkroczymy w dosłownie nowy wymiar egzystencji, w coś zupełnie nowego i innego od tego, czego doświadczamy w życiu codziennym, teraz... umysł raz wyzwolony z okowów, już do nich nie powróci...


aby móc podążać drogą poznania i rozwoju duchowego, należy rozumieć, na czym polegają nauki Buddy, mieć co do nich przekonanie oraz chcieć je wykorzystać dla wyzwolenia siebie i innych... nie każdy jest w stanie rozumieć, nie każdy jest w stanie posiadać ufność w stosunku do tych nauk, nie każdy jest w stanie podjąć się drogi wymagającej wyrzeczeń... kto zaś spełnia te warunki, ma możliwości do poważnej praktyki i wkracza na tą drogę, ten obiera najlepszy kierunek ku pełnemu szczęściu, ku wyzwoleniu... każdy, kto tylko jest się w stanie podjąć tego, może podążać ku oświeceniu... jeśli nie jest zaś w stanie się podejmować rzeczy większych, należy podejmować mniejsze... np. prowadzić medytacje na mniejszą skalę, na taką, jaka jest możliwa w wypadku danej osoby i jej warunków życia dla praktyki... w buddyzmie należy robić tyle, ile można w danej chwili, ponieważ nawet najdrobniejsze czyny, mogą w przyszłości zaowocować czymś wielkim... każdy powinien działać w takim zakresie, w jakim jest w stanie działać... każdy człowiek może pozytywnie wpływać na swój los... na tym właśnie polega określenie karmy... każdy człowiek za swego życia ma możliwość czynienia pozytywnych rzeczy i negatywnych, które później w konsekwencji rzutują na jego przyszłość, w jego obecnym życiu oraz na kolejne wcielenia... do najbardziej negatywnych czynów należy odbieranie życia drugiej osobie, odbieranie życia samemu sobie, znieważanie rzeczy należących do buddyzmu, prowadzenie wojen, itp. rzeczy, które sprawiają, że krzywdzimy innych... powinniśmy chronić natomiast życie, nie tylko ludzkie, ale także zwierzęce, ponieważ w takiej sytuacji, w jakiej one się znajdują, my również możemy kiedyś się znaleźć... zwierzęta należy dobrze traktować... nie oznacza to, że nie można ich definitywnie zabijać na użytek własny, jednak trzeba do tego podchodzić z rozwagą, a w miarę możliwości najlepiej byłoby unikać zabijania zwierząt... do pozytywnych czynów należy wszystko, co wiedzie nas bezpośrednio ku oświeceniu, różne medytacje i praktyki, korzystanie z nauk... właściwym postępowaniem jest mówić prawdę, mówić z rozwagą, unikać uczuć takich jak nienawiść, dbać o swoje zdrowie, pomagać innym, myśleć pozytywnie, akceptować swoje przeznaczenie, dążyć do porozumienia... pozytywne myśli i wyobrażenia procentują, negatywne przysparzają nam cierpienia...

sam buddyzm nie uważa się za religię, nie kwestionuje też znaczenia i roli poszczególnych religii na świecie... religie nauczają podobnie jak buddyzm, tyle że na takim poziomie, na jakim są w stanie zrozumieć nauki ich wyznawcy... niektóre osoby potrzebują wierzyć w Boga-Stwórcę, w wieczne odkupienie, w Szatana, aby móc postępować w życiu właściwie... i dla tych osób właśnie religie spełniają pozytywną rolę... czyniąc w ten sposób dobrze, osoby te polepszają swoją karmę również... ale religie zawierają też w sobie wiele wad... mogą prowadzić do podziałów społecznych, wojen, fałszywych teorii... religie przede wszystkim opierają się na wierze, na sztywnych dogmatach i to również nie jest najlepsze... buddyzm jest inny... buddyzm opiera się nie na ślepej wierze, lecz na realnym poznaniu i doświadczeniu prawdziwego stanu rzeczy... na realnym duchowym rozwoju, który jest potwierdzony przez te osoby, które doświadczyły wyższych poziomów zrozumienia... każdy czyn jest dozwolony, jeśli nie krzywdzimy innych swoim postępowaniem... w buddyzmie nie ma miejsca na zabijanie, nienawiść, wywyższanie się, gromadzenie bogactw... kto postępuje w ten negatywny sposób i mieni się buddystą, ten tak naprawdę nim nie jest i tylko przynosi hańbę temu określeniu...

buddyzm trudno jest przedstawiać za pomocą słów, ponieważ nie są one w stanie ująć jego głębi w pełnym stopniu... wszelkie nauki, które pozostawił Budda mają być pomocą dla osobistego rozwoju, do oświecenia natomiast każdy musi sam ostatecznie dojść, sam odkryć ostateczną prawdę...


ktoś mógłby stwierdzić w tym miejscu czytania - niestety, ale wynika z powyższego, że nie spełniam kryteriów, abym mógł podążać drogą w kierunku oświecenia...

jeśli mowa o warunkach (kryteriach) bądź ich braku, to może być to płynne dosyć... z czasem można dojrzeć do niektórych rzeczy... wystarczy już jedynie chcieć, aby unikać negatywnych czynów i dążyć ku pozytywnym... każdy powinien wykorzystać to, co niesie buddyzm, w taki sposób, z jakiego jest w tej chwili w stanie korzystać...

terminy w buddyzmie, które warto znać dokładnie:

Arhat - mnich, członek wspólnoty buddyjskiej, który osiągnął wyzwolenie, czyli nirwanę.
Bardo - stan przejściowy, w którym znajduje się człowiek zaraz po śmierci.
Bodhisattwa – istota, która dąży do Oświecenia dla dobra czujących istot i złożyła ślubowanie nie odchodzić w nirwanę, dopóki wszystkie czujące istoty nie osiągną stanu Buddy
Budda – "przebudzony", ten który doznał nirwany. Istota, która osiągnęła Oświecenie. Każda ludzka istota ma w sobie tzw. "stan buddy" - potencjalnie może stać się buddą.
Dharma – w uproszczeniu - nauka głoszona przez buddyzm...
Samsara - odwieczny kołowrót stawania się i przemijania form bytu, podzielona na sześć sfer: bogów, asurów (tytanów), ludzi, pretów (głodnych duchów), zwierząt i istot piekielnych.

teksty warte bliższego zapoznania:

Cztery podstawowe prawdy
Trzy filary Sanghi
Sutra Diamentowa
Garma C. Chang - Nauka o karmie
Inicjacja Tantry Kalaczakry
Tybetańska Księga Umarłych (szczególnie trzecia część: Pouczenie o samowyzwoleniu się z bar-do życia)

jest dużo materiałów, nauk buddyjskich, z którymi warto się zapoznać, na samych stronach, z podanych przeze mnie, w poprzednich postach linków - przeczytanie wszystkiego jest czasochłonne, ale dla zainteresowanych warte tego czasu...


nie ma ścisłych danych na temat tego, ile osób osiągnęło do tej pory pełny stopień oświecenia, od czasów pierwszego wyzwolonego Buddy... z tego, co znalazłam, chociaż nie musi być to do końca wiarygodne, w niektórych kręgach w buddyzmie jest mowa o 2000, w niektórych o zaledwie kilku... niektórzy twierdzą, że można dojść do tego w ciągu jednego życia, inni, że w ciągu kilkunastu wcieleń pracy nad sobą, chociaż może być to równie dobrze liczba rzędu kilkuset kolejnych żyć... wszystko zależy od ilości nagromadzenia pozytywnej karmy... jednak nie należy się za bardzo sugerować liczbami oraz kalkulować swoich szans, należy pamiętać o tym, że pozytywną i negatywną karmę gromadzi się przez cały czas... i prędzej czy później muszą zaistnieć korzystne warunki dla osiągnięcia oświecenia dla każdej osoby... na każdego przychodzi jego własny czas... trzeba tylko pozwolić sobie iść w tym kierunku, który wiedzie nas ku postępowi, ku dobremu... nie zastanawiać się, czy jest się zdolnym i jak szybko się jest, tylko robić w danej chwili to, ile można uczynić dla poprawy swego losu... prędzej czy później osiągnie się oświecenie... w buddyzmie panuje nawet przekonanie, że dosłownie każda istota po określonym czasie błądzenia po Samsarze, osiągnie oświecenie w końcu... to podobnie, jak z rachunkiem prawdopodobieństwa... istota, która znajduje się obecnie na najniższym stopniu egzystencji, przebywająca w stanach piekielnych, ma w najbliższej perspektywie znikome szanse na oświecenie... wraz z wzrastaniem pozycji określonej formy bytu, w jakiej się znajduje, istota ta przybliża się do celu... to, że istota rodzi się jako człowiek, jest wielkim wyróżnieniem i oznacza, że urodzenie w tej formie jest konsekwencją nagromadzenia się dużych ilości pozytywnej karmy w poprzednich życiach... życie ludzkie uznaje się za najbardziej wartościowe spośród wszelkich form istnienia, bo tylko będąc człowiekiem jest się w stanie kierować świadomie naukami Buddy... ci ludzie, którzy poświęcają swoje życie dla zgłębienia Prawdy, w tym samym momencie wkraczają na prostą drogę ku oświeceniu i w ciągu następnych odrodzeń niewiele jest już czynników, będących ich w stanie z tej drogi zawrócić... życie ludzkie stwarza niepowtarzalną możliwość rozwoju duchowego, w innych stanach istnienia rozwój ten jest niemożliwy... to, że urodziliśmy się w formie ludzkiej jest czymś wyjątkowym na tle reszty... jest czymś bardzo cennym, czymś czego nie należy marnować, lecz wykorzystać w takim stopniu, w jakim się da radę... można samodzielnie prowadzić medytacje i nie wiązać się żadnymi ślubami, nie podpisywać żadnych cyrografów ani nie przechodzić żadnych rytuałów inicjacyjnych, można nie rezygnować praktycznie ze swego dotychczasowego życia na co dzień... jednak z oczywistych względów najlepiej byłoby właśnie całkowicie się poświęcić praktyce... od nas jedynie zależy, w jakim stopniu będziemy czerpać z tych nauk... im większe będzie nasze zaangażowanie, tym będziemy się bardziej zbliżać do ostatecznego celu - oświecenia... im mniejsze, tym mniej... jeśli będziemy postępować źle w życiu, będziemy bliżej niższych form istnienia... tak to działa... raz jesteśmy bliżej raz dalej, powinna nas obchodzić chwila obecna - co teraz możemy najlepszego zrobić...
Odpisz

[-]
Brak dostępu



Niestety nie masz dostępu do postów w tym dziale. Zarejestruj lub zaloguj się, żeby zobaczyć resztę postów.




PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.