- Byłam głąbem
#1
Witajcie! Nie jestem nowa tylko dawno mnie tu nie było. Może dlatego, że fobia społeczna nie sprawia mi już aż tak dużych kłopotów. Ale złe samopoczucie, jakie mam od jakiegoś czasu skłoniło mnie do powrotu, mam innego rodzaju problem - może manię wyższości?

Zacznę może od początku czyli od dzieciństwa, kiedy to moja matka często powtarzała mi, że jestem głąbem, który do niczego nie dojdzie oraz ciamajdą, co oznaczało, że sobie z niczym nie radzę. Wzięłam sobie te słowa do serca i uczyłam się dniami i nocami. W wieku 18 lat wyniosłam się z domu, znalazłam pracę, mieszkanie, skończyłam studia podyplomowe. Potrafię wszystko załatwić, radzę sobie ze wszystkim sama, nawet z pracami uważanymi za męskie. Ale moja matka wciąż uważa, że ja do niczego w życiu nie doszłam.

W każde wakacje podróżuję po Polsce. Ostatnio spacerując po Warszawie pomyliłam drogi, w tym czasie zadzwoniła do mnie siostra, powiedziałam jej, że orientacja w przestrzeni mnie zawiodła i jakiś pan pomógł mi dotrzeć tam, gdzie chciałam, a ona na to odpowiedziała: ,,Pomógł ci, bo wyglądasz na ciamajdę i jesteś ciamajdą''. Wtedy zdałam sobie sprawę, że dla rodziny zawsze będę ciamajdą, choćbym zwiedziła dżunglę afrykańską i się nie zgubiła, choćbym została szefową ogromnej korporacji i miliarderką.

Do dzisiaj zostałam mi mania czytania książek, czasopism, zapisywania sobie ważnych informacji, aby nie być głąbem i mieć o czym z ludźmi rozmawiać. Przez wiele lat inni wydawali mi się mądrzejsi ode mnie, bystrzejsi dlatego, że potrafili dużo gadać a ja nie. W pewnym momencie dostrzegłam, że większość ludzi to nudziarze bez żadnych zainteresowań, bez inicjatywy oczekujący ode mnie, że nie będą się ze mną nudzić, a ja zawsze bałam się, że inni będą się w moim towarzystwie nudzić. Kiedyś uznawałam za stosowne zaczynać i kontynuować rozmowę, zadawać pytania, opowiedzieć coś ciekawego, gdy nie umiałam nawiązać z kimś kontaktu, uważałam to za osobistą porażkę, teraz wiem, że to inni się nie starali, nie mieli nic ciekawego do powiedzenia a wymagali ode mnie zabawiania rozmową.

Ostatnio znajomi coraz częściej mnie nudzą, wkurzają, bo ja się zmieniłam, teraz ja mam oczekiwania. Oczekuję od nich inicjatywy, zaplanowania przez nich wolnego czasu, opowiedzenia czegoś ciekawego lub śmiesznego, zorganizowania jakiegoś fajnego poczęstunku lub zaproszenia do jakiegoś fajnego lokalu, do tej pory ja się tym zajmowałam. Nie chce mi się już dawać z siebie, starać się. Zauważyłam, że nie jestem już głąbem i wcale nie jestem z tego powodu szczęśliwa.
,,Załóż swój własny ogród i ukwieć swoją duszę, zamiast czekać, aż ktoś przyniesie ci kwiaty''
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis aneczka36:
  • Sugar
Odpisz
#2
Łał.. super sobie poradziłaś ogólnie, gratuluję Ci i zazdroszczę    :Uśmiecha się:

Heh, rodzina, któż potrafi lepiej uprzykrzać życie..
Wiesz, ostatnio dochodzę do wniosku, że być może nie ma sensu próbować zmienić czyjeś nastawienie, pogląd, punkt widzenia, może nie ma sensu dawać konstruktywnej krytyki, logicznie udowadniać cokolwiek. Może to trata czasu do puki ktoś z własnej inicjatywy nie pyta, nie szuka nie rozważa, nie próbuje na własną rękę, nie dopuszcza różnych alternatyw..
aneczka36 napisał(a):W pewnym momencie dostrzegłam, że większość ludzi to nudziarze bez żadnych zainteresowań, bez inicjatywy..
Dodał bym jeszcze: z marnym poczuciem rzeczywistości i bez wyobraźni.

Naprawdę podziwiam Twoje charyzmatyczne poświęcenie dla znajomych. Podajesz im się w wykwintnej potrawie na tacy a oni pewnie uważają, że tak właśnie ma być i że to im się należy skoro już z nimi jesteś.
Odpisz
#3
Lubię takie ciekawe i nietuzinkowe tematy, napisane przez ciekawych i nietuzinkowych ludzi. Problem w tym, że nie wiem co odpowiedzieć. Może to, że wg. mnie nie ma mowy o żadnej mani wyższości. Chyba zwyczajnie zaczęłaś siebie cenić, odważyłaś się mieć preferencje i własne zdanie. Na pewno zdrowsza postawa od tego co było. Może czas na nowe znajomości, które będą pasować tej nowej wersji Ciebie. Może wtedy będzie więcej szczęścia.
"God, grant me the serenity to accept the things I cannot change,
The courage to change the things I can,
And wisdom to know the difference."
Odpisz
#4
To przykre, że rodzina potrafi zniszczyć. Kim dziś bylibyśmy gdyby nasi rodzice zadbali o to, by nasze poczucie bezpieczeństwa i samoocena były wysokie?

Cytat:Wtedy zdałam sobie sprawę, że dla rodziny zawsze będę ciamajdą, choćbym zwiedziła dżunglę afrykańską i się nie zgubiła, choćbym została szefową ogromnej korporacji i miliarderką


To prawda. A śmiem nawet stwierdzić, że im "lepsza" byś była, tym gorzej by na Ciebie nastawali. Trudno w to uwierzyć, ale coś takiego wynika z troski. Widać, że rodzina się Tobą interesuje, ale nie umieją tego okazać w cywilizowany sposób. Gdybyś ich nie obchodziła, to by Cię olali.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.