- ciągły dół
#1
...
Hell is just outside, heaven's just a state of mind
Odpisz
#2
Cześć   :Uśmiecha się 2:
Myślę, że wizyta u psychologa to nie jest zły pomysł. Niestety jestem z innego regionu, więc nie doradzę Ci do którego psychologa się wybrać. Warto też, żebyś zastanowiła się co jest przyczyną Twojej depresji, bo jak do tego dojdziesz to może łatwiej będzie Ci się z nią uporać. Chodzi mi o to czy było jakieś ko konkretne wydarzenie itp., które sprawiło, że popadłaś w taki stan.
Ja myślę też, że studia, praca i inne zajęcia mogłyby pomóc w walce z depresją, bo jak się ma jakieś zajęcie, to wzrasta poczucie, że trzeba rano wstać nawet jeśli się nie ma na to ochoty i czasem trzeba się do tego zmuszać.
Odpisz
#3
Na depresję chyba lepszy będzie psychiatra, bo to on przepisze odpowiednie leki. Psycholog i psychoterapia mogą dodatkowo pomóc, ale farmakologia przy depresji to moim zdaniem podstawa.
And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music.
Odpisz
#4
a moim zdaniem to zależy jaka to depresja ( z określoną przyczyną czy nie )
po co brać leki, jak można z psychoterapeutą, a może i psychologiem, (chociaż ci są chyba od lżejszych przypadków) porozmawiać, zniszczyć problem a nie sam skutek
Czy przyjaźń to lubienie i robienie tego samego, te same poglądy i przekonania?
nie!
przyjaźń to bycie zupełnie kimś innym, a pomimo to szanowanie inności drugiego człowieka.
Odpisz
#5
Art napisał(a):Na depresję chyba lepszy będzie psychiatra, bo to on przepisze odpowiednie leki. Psycholog i psychoterapia mogą dodatkowo pomóc, ale farmakologia przy depresji to moim zdaniem podstawa.

Moim zdaniem to psychiatra i leki powinny być tylko dodatkiem. Bo trzeba trafić w sedno - przyczynę choroby. Jak się niweluje tylko skutki to wbrew temu co mówią "specjaliści" moim zdaniem można się psychicznie od tego uzależnić. Biorąc się za leki trzeba uważać i przemyśleć najpierw sprawę. Lepiej zacząć od psychoterapii a jak nie wystarczy to warto spróbować i leków ale one nie poukładają tego co jest nie tak w głowie.
Odpisz
#6
SpaceDementia napisał(a):
Art napisał(a):Na depresję chyba lepszy będzie psychiatra, bo to on przepisze odpowiednie leki. Psycholog i psychoterapia mogą dodatkowo pomóc, ale farmakologia przy depresji to moim zdaniem podstawa.

Moim zdaniem to psychiatra i leki powinny być tylko dodatkiem. Bo trzeba trafić w sedno - przyczynę choroby. Jak się niweluje tylko skutki to wbrew temu co mówią "specjaliści" moim zdaniem można się psychicznie od tego uzależnić. Biorąc się za leki trzeba uważać i przemyśleć najpierw sprawę. Lepiej zacząć od psychoterapii a jak nie wystarczy to warto spróbować i leków ale one nie poukładają tego co jest nie tak w głowie.
Dokładnie tak. Lepiej leczyć przyczyny, a farmakologię traktowąć jako ostateczność.
Odpisz
#7
Przecież przyczyną depresji są zaburzenia neurologiczne.
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#8
W moim przypadku i wielu innych depresja jest spowodowana przynajmniej częściowo przez jakieś przykre wydarzenia z życia. I po to analizuje się to na terapii i trzeba nauczyć się z tym żyć. Zwykle jak ktoś mówi, że ma depresję to tłumaczy to tym, że ma jakieś problemy w życiu. Na moje oko te problemy to przyczyna wszystkiego a nie skutek tego, że jak mówi moja książka do biologii:
"niski poziom serotoniny i noradrenaliny powoduje że kanały błonowe zostają zamknięte. W efekcie obszary mózgu odpowiadające za emocje nie zostają odpowiednio pobudzone i może pojawić się depresja."
Nie wiem czy się śmiać czy płakać. Może to i prawda ale nie uwierzę że depresja zależy tylko od tego. Zresztą wolę wierzyć że mam depresję bo coś w moim życiu było nie tak niż że urodziłam się z jakimś niedorobionym mózgiem. Zresztą nie będę z tego powodu przez całe życie brać leków i żyć w innej rzeczywistości niż inni ludzie jak jakieś zombie.
Odpisz
#9
Cytat:Na moje oko te problemy to przyczyna wszystkiego a nie skutek tego, że jak mówi moja książka do biologii:
"niski poziom serotoniny i noradrenaliny powoduje że kanały błonowe zostają zamknięte. W efekcie obszary mózgu odpowiadające za emocje nie zostają odpowiednio pobudzone i może pojawić się depresja."
Nie wiem czy się śmiać czy płakać. Może to i prawda ale nie uwierzę że depresja zależy tylko od tego.
No wiem, teoria, że człowiek to biologia brzmi zbyt prosto, lepiej wierzyć w negatywne myśli-chmurki wsiąkające do głowy i psujące ciało. Zaburzenia gospodarki mózgu to warunki do rozwoju depresji. Jeśli zdarzy nam się coś niemiłego, to nasz stan się pogorszy, choć i bez tego zapewne byłoby nam gorzej niż osobom z mózgiem w normie. Tym osobom z kolei może przydarzyć się to samo (albo i gorzej) i wyjdą z tego bez większego szwanku, bo mechanizmy odpowiadające za aktywność i nastrój są niezachwiane na czysto biologicznym poziomie.
Jest to i to. Dlatego też z reguły psychoterapia idzie w prze z lekami. W lekkich przypadkach pomoc psychologiczna rzeczywiście może wystarczyć, wraz z jakimiś magicznymi naparami z dziurawca. W poważniejszych jednak sama umiejętność blokowania niepożądanych reakcji z reguły nie wystarcza. Wygląda to wtedy tak, jak poznałem z autopsji - masz ten lepszy (czyt. w miarę naturalny) okres, brniesz naprzód, zachęcony sukcesami stawiasz sobie kolejne wyzwania, myślisz, że teraz będzie już tylko lepiej i lata marności wreszcie dobiegły końca
I NAGLE JEBUT
przychodzi samo. Myśli możesz poskramiać innymi myślami, ale nie biologię. Po prostu przestajesz funkcjonować, a wszystko, co wypracowałeś miesiącami, wali ci się w moment na oczach, a tobie pozostaje patrzeć bezczynnie. A gdy już zostaje pogorzelisko, to dochodzisz do wniosku, że nie warto już się starać o nic ponad wstanie z łóżka (a i to przy dobrych wiatrach), bo po co, skoro i tak zaraz się zawali? Depresję będziesz mieć już zawsze i może być ci na razie lepiej, ale ona wróci, prędzej czy później, i przemieli w swych trybach. Ludziom walą się żywoty po latach teoretycznie szczęśliwego życia, a ludzie rozkładają ręce i zastanawiają się, jakim cudem to możliwe.
Żałuję teraz, że odstawiłem kilka lat temu leki, bo debilnie wydawało mi, że miały ze mnie uczynić Supermana. Dopiero po roku od odstawki dostrzegłem, jak mi pomagały. A teraz? Nie mam siły dalej brnąć, by zdobyć cokolwiek.

Cytat:Zresztą nie będę z tego powodu przez całe życie brać leków i żyć w innej rzeczywistości niż inni ludzie jak jakieś zombie.
To prawda, że każdy lek działa inaczej i początek farmakoterapii to szukanie tego najlepszego metodą prób i błędów (a więc zażywanie cudownych skutków ubocznych), ale z reguły udaje się w końcu znaleźć takie, które pozbawione są negatywnych efektów. Ludziom w utrzymaniu się przeszkadzają ostatecznie nie tyle działania niepożądane, co wspomniane wybujałe nadzieje, że lek sam załatwi wszystko. Nie, on tylko stabilizuje stan, który należy utwardzić pracą nad blokowaniem szkodliwych mechanizmów, co w niespryjających, zaburzonych warunkach może być drastycznie utrudnione lub wręcz niemożliwe. Trudno, jeden jest cukrzykiem i ciągnie insulinę, a ktoś inny ma depresję i musi regulować mózg. Depresja to choroba czysto fizyczna, a nie wyłącznie psychologiczna.
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#10
Psychika i fizjologia to naczynia połączone. Stres w jednym natychmiast wywołuje skutki również w drugim. Dlatego mogą w ogóle działać leki i dlatego też skuteczniejsze może okazać się placebo albo jakaś forma psychoterapii.
Odpisz
#11
Ty to zawsze musisz sprowadzać wszystko do biologii? Ja jakoś wolę wierzyć w moje chmurki. Kiedy stanie się coś złego, jest jakiś wypadek albo ktoś ktoś mnie zrani to potem mam takie czarne chmurki i one mogą za mną latać nawet latami. Może one się nagromadziły i to przez nie mam depresję? Ludzie przeżywają rozwody, tracą bliskie osoby i wiele z nich nagle wpada w depresję (nagłe zwężenie kanałów błonowych w mózgu?) - to normalne, i to nie przypadek, że ludzie którzy więcej przeszli mogą mieć zepsutą psychikę. Ciężko być szczęśliwym jeśli się wiele w życiu straciło. Wtedy leki moim zdaniem nic nie naprawią. Nie pozbędziesz się np. przekonania że jesteś śmieciem i życiowym nieudacznikiem, chyba że te magiczne neuroprzekaźniki potrafią zamieniać też myśli.

Zresztą do tej pory wydaje mi się, że stosunkowo niewiele wiadomo na temat na leczyć depresję. Często jest tak, że leki tylko szkodą. Nie mówcie mi teraz, że internet kłamie na ten temat bo w internecie piszą ludzie, którzy też się leczą i wiedzą coś na ten temat. Efektów ubocznych jest cała masa. Ciężko znaleźć takie leki żeby być w 100% zadowolonym. Radzę uważać bo sama żałuję że dałam sobie wcisnąć ten syf. Od 3 miesięcy nie biorę i od tego czasu staram się pozbierać do kupy, żeby było tak jak przed leczeniem. Dziwne ale żaden psycholog ani psychiatra mnie o niczym nie ostrzegał. Mówili, że to nie uzależnia, żeby nie szukać nic w necie bo tam piszą bzdury no i niestety to przyjmowałam bezkrytycznie. Pani psychiatra taka mądra, hajs bierze taki ciężki!
Odpisz
#12
A prawda leży po środku. Z tym ze mam wrażenie, iż z powodów podanych wyżej leki bez terapii nie mają sensu. Terapia bez leków czasem może mieć.
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#13
Cytat:A prawda leży po środku. Z tym ze mam wrażenie, iż z powodów podanych wyżej leki bez terapii nie mają sensu. Terapia bez leków czasem może mieć.
No przecież to napisałem.

Cytat:Ty to zawsze musisz sprowadzać wszystko do biologii?
Obiektywny odnośnik pomaga zwalczyć subiektywne myśli, zwłaszcza, że te w depresji dryfują w bardzo złym kierunku, a także podjąć najwłaściwsze metody leczenia. Koncentrując się na emocjach zbyt łatwo jest wpaść w skrajności, a jako że emocje nami panujące są w takiej sytuacji negatywne, mało kiedy rzeczywiście są pomocne. Ulegając emocjom, odrzucając przyczyny biologiczne, albo nadmiernie będziemy obwiniać siebie, albo innych, obierając odpowiednie im uniki i ucieczki, a nie rzeczywiste środki zapobiegawcze.

Cytat:Wtedy leki moim zdaniem nic nie naprawią. Nie pozbędziesz się np. przekonania że jesteś śmieciem i życiowym nieudacznikiem, chyba że te magiczne neuroprzekaźniki potrafią zamieniać też myśli.
Eee...bo od tego są i to robią? Wysokie mniemanie o sobie to normalny mechanizm utrzymający nas w grze zwanej życiem, wraz z sąsiednimi potrzebami typu konsumpcji czy rozwoju. Bez tego ludziom by się nic nie chciało, łącznie z egzystencją jako taką, tak jak to właśnie jest z chorymi na depresję i podobne zaburzenia.

Cytat: Często jest tak, że leki tylko szkodą. Nie mówcie mi teraz, że internet kłamie na ten temat bo w internecie piszą ludzie, którzy też się leczą i wiedzą coś na ten temat. Efektów ubocznych jest cała masa. Ciężko znaleźć takie leki żeby być w 100% zadowolonym. Radzę uważać bo sama żałuję że dałam sobie wcisnąć ten syf. Od 3 miesięcy nie biorę i od tego czasu staram się pozbierać do kupy, żeby było tak jak przed leczeniem.
Kwestia poszukiwania właściwego leku oraz to, że nie każdy się nadaje do kuracji, bo zwyczajnie leki mogą być zbyt mocne na jego poziom problemu albo z innych przyczyn nie jest to droga dla niego (zawsze znajdą się wyjątki). Ludzie poważniej dotknięci swój sukces w dużej mierze zawdzięczają lekom. Na nic się zdadzą treningi wydolnościowe, gdy nawet nie możesz ustać na nogach.
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#14
Podobno najpewniejszym środkiem na depresję jest intensywna aktywność fizyczna, sport, ciężka praca, bieganie itp. Obciążając ciało ułatwiamy odciążenie umysłu..
Odpisz
#15
Ostatnio w związku z Kowalczykową przestrzegali, bo to grozi ucieczką w perfekcjonizm, a w efekcie upadkiem z wysokiego konia. Na depresję może się sprawdzić jako element zagłuszająco-odciążający. Dużo ważniejsze jest w przypadku zaburzeń lękowych, bo aktywność fizyczna pozwala przyspieszyć spalanie hormonów stresowych (adrenaliny i kortyzolu).
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#16
Przypomniało mi się:
Cytat:Żądania stawiane naszym mięśniom zamiast żądań poprzednio stawianych intelektowi nie tylko umożliwiają mózgowi odpoczynek, lecz pomagają także uniknąć martwienia się z powodu frustrującej przerwy w działaniu. Innymi słowy, stres oddziałujący na jeden system , pomaga odpocząć innemu.
Hans Selye

Clint, myślisz że groziła by Ci pogoń do sławy i medali olimpijskich?
Odpisz
#17
Medale to może nie (raczej w przyszłym roku), ale np. wyścig po sylwetkę, wyścig po dystans, bo to modne i kul biegać po asfalcie, masakrując sobie stawy, et cetera. Z jednej strony można nadmiernie wsiąc w celu zagłuszania spadków nastroju (popularniejszym przykładem jest pracoholizm), z drugiej szukając aprobaty u innych.
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#18
Czyli spodziewał byś się wzrostu takiej lub innej motywacji, a to jest cokolwiek bezcenne przy starcie z pozycji depresji mz. Przesadny pęd do mistrzostwa i perfekcji myślę, że zostaje najczęściej skutecznie stłumiony niezawodnym zmęczeniem, nabytą po drodze pokorą i zadowoleniem z samej aktywności..
Odpisz
#19
Wiesz, to jest trochę inna forma "motywacji", której celem jest zagłuszenie problemu, a nie jakiś konkretny cel (pomińmy, że celem jest zagłuszenie, hehe). Na takiej samej zasadzie osobnik wpada w typowe nałogi.


edit: mój pośpiech kochany, "celem jest cel", wykapany Miodek.
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#20
Cóż, zdaje mi się, że utknięcie na dłużej w depresji nieporównanie bardziej naraża na popadanie w nałogi.
Pewnie, można sobie wypatrywać różnych szczególnych celów do życia ale czy tymczasem nie każdy pretekst jest dobry?
Odpisz
#21
Czy dobre buty też nie pozwalają biegać po asfalcie? Czy musi być park z piaszczystymi ścieżkami albo profesjonalna bieżnia? A może z zasady bieganie masakruje stawy - jakie inne aeroby wybrać?
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#22
Zas proponuję nordic walking. To na pewno nie masakruje stawów. Można się naprawde zmeczyć. Ja akurat biegam po asfalcie w butach za 60 i kolano mnie pobolewa, ale bolało zanim zacząłem i boli tylko przy bieganiu oraz po  :Uśmiecha się i puszcza oko:
wytrwałości!  :Uśmiecha się 2:
Odpisz
#23
Hatha yoga wydaje mi się fajną opcją, nie potrzeba wiele sprzętu, ani miejsca, by samemu poćwiczyć (jak już się coś kojarzy).
Odpisz
#24
Jeśli chodzi o bieganie to oczywiście najlepiej po ziemi, potem bieżnia, potem asfalt i na końcu chodnik, kostka.
Jeśli masz ochotę to biegaj, oby w butach sportowych. Jeśli to początek biegania to długich dystansów robić nie będziesz.
Ja w tamtym roku trochę biegałam i moje samopoczucie naprawdę się poprawiało, byłam zadowolona że coś robię dla siebie. Wczoraj znowu zaczęłam i jest super.
Zas - a basen, myślałam że już się wybrałeś?    :Uśmiecha się:
Odpisz
#25
nie, i nie zamierzam.
Napisałem o tym, bo to dziwne, ze w ogóle przez chwile miałem taką pozbawioną lęku myśl o czymś podobnym.
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.