- Ciało jako kompost?
#1
Co powiecie o takiej formie pochówku? W USA, konkretnie w stanie Waszyngton chcą przetwarzać ciało zmarłych, rzecz jasna za wcześniejszą zgoda w kompost na przykład pod krzewy i drzewa.


https://businessinsider.com.pl/technolog...sa/mxxrvqw


Tradycyjne formy pochówku jak umieszczanie zmarłych w trumnach i zakopywanie w ziemi czy też kremacja i urna będą nadal dostępne.
Te powody ekologiczne niezbyt mnie przekonują a cały pomysł wydaje mi się dość dziwny. No ale jak ktoś będzie chciał, będzie uznawał to za słuszne, ulży w ten sposób jakoś "matce ziemi", zaakceptują to jakoś jego bliscy to niech będzie. Tylko nie bardzo będzie kogo odwiedzać, chyba że te krzewy, drzewa czy inne rośliny.
Odpisz
#2
A mnie się dziwny nie wydaje, wręcz przeciwnie. Jeśli ktoś nie chce być chowany w tradycyjny sposób, żeby mu budowano nagrobki i chodzono co jakiś czas je pielęgnować, nie zależy mu na tym, wg. jego światopoglądu jest to obojętne, to nie widzę problemu, żeby jego zwłoki zostały przetworzone na odżywkę dla roslin, jeśli wyrazi na to zgodę.

Ciało to tylko ciało. Prędzej czy później i tak się zamieni w kompost lub pożywienie dla robaków. Człowiek i pamięć po nim może byc zachowana w formie archiwalnej (pismo, zdjęcia, filmy, itp. - fizycznie lub w chmurze) lub w pamięci bliskich tego człowieka. Prędzej czy później umrą nawet Ci bliscy i wtedy po nas zostanie niszczejący nagrobek lub nagrobek ten zostanie usunięty i w jego miejsce powstanie inny, który najprawdopodobniej też kiedyś zostanie usunięty. Po co zajmować cenne tereny Ziemi, nie jest to potrzebne. Oczywiście jeśli ktoś chce, bo nakazuje mu tradycja, religia lub po prostu własna wola - to może, ale nie każdy tego oczekuje. Niektórzy, np. chcą być kompostem dla róż.
[-] 4 użytkowników polubił(o) wpis chory na nieśmiałość:
  • GoodbyeKitty, Szary, Zasió, vesanya
Odpisz
#3
(04 Maj 2019, Sob 20:55)chory na nieśmiałość napisał(a): Niektórzy, np. chcą być kompostem dla róż.
Co za chore pojeby
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis evergreen:
  • Acj, damiandamianfb
Odpisz
#4
inaczej chodzi sie do trupa-ciała, a inaczej do prochów, a co dopiero do kompostu; coś w tym jest. a słyszeliście o diatanatach?
Odpisz
#5
Z takich romantycznych rzeczy, to po śmierci bliskiej osoby można w tym "ludzkim" kompoście w połączeniu z żyzną glebą, posadzić sobie drzewo na ogródku i patrzeć jak rośnie. Nazwać je po zmarłej osobie i dbać o nie.

xD

(04 Maj 2019, Sob 21:04)evergreen napisał(a):
(04 Maj 2019, Sob 20:55)chory na nieśmiałość napisał(a): Niektórzy, np. chcą być kompostem dla róż.
Co za chore pojeby
Nie.
Odpisz
#6
@chory na nieśmiałość
Dendrofilia jeszcze nigdy nie miala tak romantycznego wytłumaczenia.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis evergreen:
  • chory na nieśmiałość
Odpisz
#7
Ładny pomysł z tym kompostem.
Odpisz
#8
[Obrazek: raf,750x1000,075,t,101010:01c5ca27c6.u4.jpg]

[Obrazek: My-plants-finally-Germinated-650x396.jpg]

[Obrazek: ra,unisex_tshirt,x2200,e0e1dd:064437a66d...f8f8f8.jpg]

[Obrazek: 3211318_0.jpg]
[Obrazek: dont_worry_i_compost_t_shirt-r5c52072510...m8_307.jpg]
[Obrazek: 5fe5c0abecbc2fcabefedfd4d6bdbef5.jpg]




O jak kwiczę XDDD
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Centrala:
  • Supa
Odpisz
#9
Raz jeszcze problem ludzkiego ego, lub abstrakcyjnego myślenia. Koniec końców materia, to materia - była i będzie poddawana cyrkulacji.
Po co sięgać za ocean z tymi pytaniami? Co się dzieje z nieopłaconymi grobami? W świetle prawa szczątki trafiają do wspólnych mogił, z którymi się jednocześnie walczy, w imieniu szeroko rozumianej "pamięci". Spalanie zwłok ma coraz więcej przeciwników, więc nie jest odpowiedzią. A inne gatunki? Je się "utylizuje". To samo słowo, które dotyczy zwykłych śmieci. Nasze państwo nie miało i nie ma na to wszystko pomysłu. Przypominam, że chociażby żywy lis jest prawnie własnością państwa. Martwy lis, czyli "padlina", prawnie nie jest już własnością państwa. Pozostaje przerzucanie się odpowiedzialnością - czyli nihil novi sub sole.

Kompost, to jedynie przejaw pewnego cyklu, a który ma miejsce -dla nas- "od zawsze". Ludzie boją się (jak zwykle), że ktoś ich do czegoś będzie zmuszał. No i sentymenty...
Odpisz
#10
Jak dla mnie genialne!
Jakoś dziwnie stresująca i niekomfortowa wydaje mi się wizja tego, że miałabym zostać pochowana na cmentarzu i ktoś czułby się w obowiązku przychodzić tam i dbać o grób czy stawiać jakieś świeczki "ku pamięci".
Wiem, że dla osób religijnych odwiedzanie grobów ma duże znaczenie, ja za to nigdy nie zdołałam odnaleźć w tym żadnej większej wartości.
To, że czyjeś ciało może służyć glebie to o wiele lepsza opcja niż zajmowanie miejsca na cmentarzu, który pełni rolę czysto sentymentalną zajmując przy tym wiele hektarów ziemi, która mogłaby zostać lepiej wykorzystana.

Z drugiej strony ciekawa jestem co na to ekolodzy... W procesie rozkładu materii organicznej powstają gazy cieplarniane (metan, CO2) - jeśli firmy zajmujące się takim kompostowaniem nie ogarniają tego w jakiś mądry sposób, to pewnie szybko je za to zlinczują.
Odpisz
#11
Kurczę, to wychodzi, że mój pochówek jest taki mainstreamowy... Chcę, żeby mnie skremowano, prochy zakopano i posadzono na tym drzewko   :Stan - Uśmiecha się:
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis MamMokrePranie:
  • Szary
Odpisz
#12
Z tego co czytałem, to w USA, pogrzeb z trumną wychodzi prawie dwa razy drożej niż kompost, a i spalenie ciała wychodzi drożej niż kompost. No i nie jest eko
Odpisz
#13
Eko to kit i mit. CHANGE MY MIND
Odpisz
#14
W sumie to chciałbym, by po śmierci zasadzono na mnie drzewko. To według mnie bardziej estetyczne niż kamienny klocek. Poza tym pożyteczny.
Odpisz
#15
Czy takie nawożenie można określać jeszcze pochówkiem? Zasadniczo pochówek łączy się z wymiarem eschatologicznym i podmiotowym traktowaniem człowieka, tj. oddaniem szacunku również jego ciału, tutaj już o tym nie ma mowy. Obrzydliwe, ale i symptomatyczne oraz konsekwentne – w tym sensie, że jest odpowiedzią na współczesne zawężenie perspektywy do doczesności, a to prowadzi do stosowania etyki opartej na ekonomii, ekologii czy utylitaryzmie. Nic innego już nie ma, niczego innego taki ludź uchwycić się nie może. Z żywymi podobnie, też worek mięsa, ale worek, który może wierzgać nogami (chyba że jest już niedołężny albo jeszcze bezbronny i go nie widać), krzywić się i wydawać jakieś nieprzyjemne odgłosy przy dźganiu.

Założycielka i prezeska „Recompose” myślała o założeniu tej działalności od podstawówki, gdy dziadek opowiedział jej o rolnikach zamieniających padłe bydło w kompost. „Dlaczego nie robić tego samego z ludźmi?” - pomyślała (źródło).

Człowiek, jak zawsze odrzucając w pysze Boga, koniec końców wbrew początkowej intencji prowadzi do swojego upodlenia i zrównania z "bydłem" – dotąd takie "kompostowanie" zdarzało się tylko w jakichś zenitowych momentach ludzkiej deprawacji, a w kulturze od wieków (Antygona oddająca życie za możliwość pochowania brata, Priam proszący o wydanie mu ciała syna, Biblia i europejska Christianitas) godny pochówek był swoistym miernikiem kultury i człowieczeństwa. Przekonanie o tej prawdzie nie gasło w ciężkich okolicznościach i nadal nie jest martwe. Parę lat temu widziałem film "Syn Szawła", który wprawdzie nie powalił mnie na ziemię, ale teraz, w kontekście tego tematu, mimowolnie przyszedł na myśl. Mężczyzna z Sonderkommando, Żyd (tytułowy Szaweł), odbywa kolejny dzień swojej przymusowej służby i widzi, jak niemiecki "lekarz" dobija dziecko, które przeżyło komorę gazową. Coś w nim pęka, wykrada ciało i odtąd desperacko, w warunkach obozowych, a więc w ukryciu, stara się je pogrzebać zgodnie z rytuałem (a więc też z udziałem rabina). Raz jeszcze pogrzeb jako wyraz upodmiotowienia człowieka, tutaj też: przywrócenia mu godności.

A w takim niezwykle popularnym, ostatnio znowu głośnym serialiku, zapewniającym coraz więcej lolkontentu, w szóstym bodajże sezonie najbardziej zdeprawowana postać w produkcji poinstruowała swojego służącego, żeby ciało zamordowanej kochanki rzucić psom na pożarcie – dzięki czemu się nie zmarnuje. Ironiczne, że nawet twórcy tego nihilistycznego serialu do ukazania crème de la crème obrzydliwości i amoralności tej postaci posłużyli się taką sceną, podsumowali charakter tego antybohatera przez jego stosunek do ciała zmarłej "bliskiej" osoby. Czy twórcy serialu, gdyby weszli na jeden forumek, przetłumaczyli sobie, co tam zostało napisane, zdziwiliby się? Może. Przekonaliby się, że nic strasznego w tej scenie nie ma, nie wyszła im. Zmarła przecież już nic nie czuła, już jej nie było, nie zmarnowały się jej pozostałości, psy najedzone, wszyscy szczęśliwi. Czysta pragmatyka, czyli to, o czym tu mowa. Obłędy rzeczywistości wyprzedzają popkulturę.

Niektórzy, patrzący może na ten elaborat jak cielę w malowane wrota, wzruszą ramionami – o czym on mówi czy tam bredzi? Ano pewnie gadam jak dziad do obrazu. Dla niektórych (wielu?) takie spojrzenie na człowieka musi być naturalne jak wschody i zachody słońca. Żeby patrzeć na to inaczej, trzeba by chyba wszystko odwrócić w swoim myśleniu, bo dotyka to jakichś podstaw, ontologiczno-atropologicznych fundamentów, to jest przepaść. Mnie stwierdzenie "ciało jako kompost" mdli, prawie mrozi krew w żyłach.

Bez znaczenia jest, czy niektórzy przy procesie tego całego kompostowania będą się "żegnać" z bliskimi, nadrzędna idea jest inna, reszta to będą ornamenty podporządkowane tej czystej ekologicznej ekonomii. Ponure, by nie powiedzieć wręcz – tragiczne.
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Ksenomorf:
  • dangerous, Mżawka
Odpisz
#16
Moim zdaniem można traktować zwłoki przedmiotowo, a żywego człowieka podmiotowo. To drugie wyraża się m.in. w tym, że szanujemy wolę człowieka odnośnie tego, jak chce zostać pochowany i nie zrobimy z niego kompostu, jeśli sobie tego nie życzy. Nie oglądałam wspomnianego serialu, ale zakładam, że nikczemna postać potraktowała zwłoki kochanki inaczej niż ta by sobie życzyła. Gdyby kochanka sama poprosiła o to, żeby nakarmić jej zwłokami psy, że właśnie ten sposób ze wszystkich możliwych z jakichś względów najbardziej jej odpowiada (zakładając, że była w pełni świadoma, spełna rozumu itd), to sytuacja wyglądałaby inaczej i większość odbiorców odczułaby, że należy uszanować wolę tej dziewczyny.
Odpisz
#17
I co ma czyjaś wola do opisu czy oceny zjawiska? Wyrażenie swojej woli daje jakąś magiczną tarczę +100 do piękna, dobra i prawdy + 100% odporności na krytykę? Można sobie wyobrazić różne przykłady, których podawać nie będę, żeby nie psuć komuś niedzielnego popołudnia i obiadu, będące wyrazem wolnej woli, w ramach prawa oczywiście, a przy tym stanowiące świadectwo samoupodlenia dające się ocenić krytycznie.

Czy ktoś drugą osobę, po jej śmierci i bez jej zgody, przeznacza na kompost czy karmę dla zwierząt, czy ona sama to robi, wyrażając wcześniej takie życzenie, to nie clou tego, o czym pisałem; w obu przypadkach mamy do czynienia z formą degradacji człowieka. Przykład przytoczyłem, bo jest dowodem na to, że nawet we współczesnej popkulturze, w tym wypadku mocno amoralnej, pojawiają się refleksy tradycyjnego spojrzenia na ciało zmarłego człowieka, tutaj na zasadzie przedstawienia kontrastu, antytezy. Praktyczne podejście do ciała zmarłego ma bowiem najperfidniejsza i najobrzydliwsza postać serialu, co sugeruje, że w samym praktycznym podejściu jest coś bardzo nie tak, coś bardzo nieludzkiego.
Odpisz
#18
"Wiem, że dla osób religijnych odwiedzanie grobów ma duże znaczenie, ja za to nigdy nie zdołałam odnaleźć w tym żadnej większej wartości."

Właściwie mam to samo. Nie chodzi może nawet o samo odwiedzanie jakiegoś miejsca ku pamięci, ale o całą tą materialną otoczkę. O ile "czuję" jeszcze symboliczne zapalenie znicza, i nawet nie dziiwię się, że ma to być ładny znicz, to budowanie, a potem wycieranie z kurzu i ptasich g...n granitowych klocków, obkładanie kostką, dostawianie ławek... Gdy się popatrzy na te hektary terenu zastawione granitowymi klockami... z wiekiem coraz mniej to do mnie trafia. Nawet nie chodzi o ekologie albo o to, że ziemi brakuje, ale w całej tej masie staje się to jakieś groteskowe, pokraczne, przesadzone....

A jednocześnie przyznam, że postępująca moda na pochówki w kolumbariach też mnie obecnie odrzuca. Nie żebym miał coś do miast i wielkich blokowisk, nie marzę o chatce pod lasem, ale takie kolumbarium to jeno cmentarz.zip, esencja z zachowaną w całości niemalże tegoż cmentarza specyfiką, tak samo przytłaczająca i zniechęcająca.

Może po prostu nie pochowałem jeszcze nikogo,do kogo byłbym wystarczająco przywiązany (i raczej się na to nie zanosi) - z drugiej strony ludzie w zdecydowanej większości odwiedzają groby rutynowo, bezrefleksyjnie, poza grobami tych naprawdę najbliższych jedynie od święta, bo taki jest zwyczaj, bo wypada, bo należy - choć właściwie trudno powiedzieć po co i dlaczego...

Sam pomysł z kompostowaniem nie jest zły. Ja chyba najchętniej widziałbym powrót do jakichś cmentarnych parków czy gajów, gdzie rozsypywano by prochy albo rozrzucano ten kompost. Nie musiałby zajmować kilkudziesięciu hektarów.... A forma upamiętnienia? Może ustawione w nich ściany z imieniem, nazwiskiem i datą urodzenia oraz zgodny każdego kolejnego "przetworzonego" zmarłego? Ot, jakaś forma upamiętnienia, na wyznaczonej, "świętej" ziemi, ale bez całego tego zadęcia i właściwie to gargantuicznej wręcz przesady.

Tylko czy argumentem za tym ma być ekologia albo brak terenów pod kolejne cmentarze? Fakt, taki cmentarz pełen zwłok to jest w jakimś stopniu bomba biologiczna, stąd u mnie w mieście obawy, że nowo planowany wielki cmentarz wpłynie na stan wód podziemnych i postulaty o wykonanie kolejnych ekspertyz.. Ekologia jest pewnie jakimś argumentem, ale nieekologiczność cmentarzy to tylko jeden z aspektów ich nieekonomiczności i groteskowości.

Pewnie, że ciekaw jest odwiedzenie zabytkowego cmentarza i zaduma nad faktem, że "pod tym oto obrzydliwe drogim rzeźbionym nagrobkiem leży być może wciąż jakaś pozostałość takiej a takiej znamienitej osoby", jednakże czarno jakoś widzę współczesne wielohektarowe nekropolie jako zabytki. Ot, sukcesywnie jedne opuszczone kwatery zajmować będą kolejne pokolenia, niestety ta zastępowalność jest częściowa, stąd potrzeba kolejnych miejsc na pochówki.
Odpisz
#19
(05 Maj 2019, Nie 15:00)Ksenomorf napisał(a): I co ma czyjaś wola do opisu czy oceny zjawiska?
Może i to nie było clou, ale napisałeś
(05 Maj 2019, Nie 12:35)Ksenomorf napisał(a): Przekonaliby się, że nic strasznego w tej scenie nie ma, nie wyszła im. Zmarła przecież już nic nie czuła, już jej nie było, nie zmarnowały się jej pozostałości, psy najedzone, wszyscy szczęśliwi. Czysta pragmatyka, czyli to, o czym tu mowa. Obłędy rzeczywistości wyprzedzają popkulturę.
i właśnie myślę, że to tak nie działa, bo pojawia się kwestia poszanowania wolności wyboru, która w obecnych czasach ma szczególne znaczenie.
Odpisz
#20
Z jednej strony rzucenie kogoś na pożarcie psom a z drugiej strony w ramach tradycji bycie pożeranym przez wszelkie robactwo znajdujące się w ziemi. Ten pierwszy sposób wydaje się niegodny ale i ten drugi niewiele lepszy. Co prawda ten drugi proces bardziej humanitarny bo ta konsumpcja rozłożona w czasie, nie dzieje się na oczach ludu i zazwyczaj ten przykry fakt jest wypierany ze świadomości przez większość czasu, jednak jakiś wielki szacunek do zwłok nadal nie jest. Swoje zapewne robi też fakt że taki proces trwa od setek lat, przyzwyczailiśmy się do niego i nauczyliśmy radzić. Duże znaczenie mają utarte schematy i związana z nimi emocjonalność i wrażliwość.
Nie wiem też czy porównywanie dobrowolnego oddania swojego ciała w imię jakiejś wzniosłej idei a rozszarpanie przez psy wbrew czyjejś woli bo czarny charakter chciał ją tak upokorzyć to jednak na pewno to samo. Nawet odrzucając już ten aspekt intencji, to takie rozszarpanie przez głodne zwierzęta wydaje się mimo wszystko bardziej przerażające niż ta metoda kompostowania.
Można z jednej strony to postrzegać jako proces degradacji, brak szacunku do swoich przyszłych zwłok a z drugiej jako poświęcenie, akt altruizmu aczkolwiek pewnie łatwiej jest myśleć o tym w ten pierwszy sposób. W zasadzie moje pierwsze skojarzenie też było takie tylko jak zacząłem dłużej to rozpatrywać to stwierdziłem że ten alternatywny pochówek czy też oddanie swojego ciała jeśli ta pierwsza nazwa jest nazbyt kłopotliwa, ma jakąś swoją wartość mimo wszystko.
Kiedyś dość podobny problem i spojrzenie było z oddawaniem organów po śmierci, zwłaszcza z sercem drugiemu człowiekowi, a jeszcze dawniej z samym oddawaniem krwi w trakcie życia. Tutaj też na przeszkodzie stawały głównie aspekty religijne, normy kulturowe głównie wytworzone i wdrożone w nią przez religie ale i też przyzwyczajenie człowieka i choćby myśl " wcześniej tak nigdy nie było, nasi przodkowie tak nie robili" no i towarzyszące temu wątpliwości, uczucie niepokoju, czasami obawy czy strach.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.