- Co dokładnie czujecie kiedy ogarnia Was lęk?
#1
Witam!

Widziałam tu temat o tym czego boicie się najbardziej, jednak mnie interesuje w jaki sposób odczuwacie, przeżywacie Wasz lęk w sytuacjach dla Was trudnych społecznie. Jakie emocje Wam towarzyszą, co sobie w takich sytuacjach myślicie? Czy Wasze lęki zawsze mają objawy somatyczne, jak np. czerwienienie się, czy pocenie itp?

Ja w zasadzie to nie mam fobii społecznej ale tego typu zaburzenie ma bliska mi osoba. Chcę móc bardziej zrozumieć problematykę tego zaburzenia stąd tu moja obecność.

Ja dla odmiany mam nerwicę natręctw    :Uśmiecha się puszczając oko: zatem problem lęku nie jest mi obcy. Jednak te zaburzenia przebiegają nieco inaczej chociaż u podstaw obu tych zaburzeń stoi właśnie lęk.

Jeśli miałabym mówić o jakiś objawach fobii społecznej to tego typu objawy obserwuję u siebie tylko w pracy.
Odpisz
#2
Witaj.

Jest wiele tematów poruszających sprawy, o które pytasz. Nie wiem do którego z nich przenieśc Twój post, ponieważ porusza bardzo wiele z nich    :Wystawia język i opuszcza oko:. Proponuję uważniej przejrzec forum. Zwróc ugagę na tematy o czerwienieniu się i innych objawiach    :Uśmiecha się: O ile się nie mylę o natręctwach również jest temat.
Odpisz
#3
Taka refleksja mi przyszła do głowy, że lepszy kontakt zdobędziesz z kimkolwiek podejmując go bezpośrednio z tą osobą, niż szukając na zewnątrz. Ale owszem, czasem w podjęciu kontaktu wewnątrz pomagają informacje z zewnątrz.    :Uśmiecha się:

Musisz okazać ogromne zaufanie tej osobie. I ona musi to poczuć, żeby potrafiła z kolei zaufać jak najbardziej Tobie i to właściwie wszystko.    :Uśmiecha się: (fakt, że to hipotetyczna sytuacja, ale można się zbliżać do ideału i na pewno nie będzie gorzej, tylko lepiej) Każdy jest inny i nie ważne jaką jednostkę chorobową ma. Jednostka chorobowa nie określi tego, co ta osoba czuje, tylko ew. jaką metodą sobie z tymi uczuciami nie radzi.
Odpisz
#4
Michał może nie dokładnie napisałam o co dokładnie mi chodzi w tym temacie.
Interesuje mnie zebranie jak najwięcej informacji na temat fobii społecznej, tym bardziej iż wydaje mi się, że diagnostyka nie jest tu jednoznaczna. Znam fobie społeczną ale tylko z relacji jedej osoby. Mam świadomość, że to zaburzenie może mieć nieco inne objawy u różnych osób. Z tego co się orientuje to fobia może współistnieć jeszcze z innymi zaburzeniami.
Moje pytania to: Czy u siebie dostrzegacie także inne zaburzenia? Czy leczycie się tylko na fobie, czy prowadzicie terapię także pod kontem tych innych współistniejących zaburzeń? To pytanie raczej do jakiegoś psychiatry: Ale interesuje mnie, czy problemem w rzeczywistości może być np. zaburzenie osobowości, a fobia jest tylko tego wynikiem bądż zaburzeniem pobocznym?

A moje pytanie bardziej związane z tematem, który zapodałam: To interesuje mnie, czy osoby z fobią społ. swój lęk odczuwają tylko i wyłącznie z somatycznymi objawami? Czy niektórzy z Was odczuwają tylko lęk na poziomie emocji, ale nie mają objawów somatycznych?
Czy odczuwany lęk jest zbliżony do lęku jaki odczuwają osoby z zaburzeniem nerwicy lękowej (fizyczne dolegliwości takie jak bóle serca, bóle brzucha itp.)?
Czy źle się czujecie w towarzystwie innych bo odczuwacie dolegliwości somatyczne i nimi się przejmujecie? Czy przejmujecie się tym, że ktoś o Was żle pomyśłi i to was stresuje? Czy ogólnie stresujecie się zawsze w nowej sytuacji (odczuwacie napięcie emocjonalne) tak jak np. przed rozmową kwalifikacyjną itp?
Odpisz
#5
Nie wiem, ale jak dla mnie wydaje się niemożliwe, żeby jeśli ktoś odczuwa stres lub strach, żeby tego nie było zupełnie widac. Zawsze pojawia się chociażby przyspieszony oddech, rozszerzone źrenice, tego się nie da opanowac. Ponieważ to są odruchy, których nie kontrolujemy. Ale i tak najgorsze jest cierpienie psychiczne.
Odpisz
#6
Możliwe, że się nie wyraziłaś dokładnie, a może ja tylko się skupiłem na tym, że chcesz zrozumieć bliską sobie osobę i jej pomóc i o tym napisałem. Napisałem, że to tylko taka refleksja mnie naszła.

Co do reszty pytań, to znów mnie naszła refleksja, po co Ci to tak dokładnie wiedzieć, jaki ten lęk jest?

Co do: "Ale interesuje mnie, czy problemem w rzeczywistości może być np. zaburzenie osobowości, a fobia jest tylko tego wynikiem bądź zaburzeniem pobocznym?" - myślę, że tak ale co to zmienia?; wiem że osoby chore na schizofrenię cierpię wtórnie na silne lęki i również depresję; więc na zasadzie podobieństwa, myślę że podobni...

Rozumiem, że chodzi Ci o objawy somatyczne w sensie takim jak zdefiniowane tu? Więc somatyzacja absolutnie nie musi występować.

Myślę, że objawy takie jak przy innych lękach. To przecież w końcu też lęk, tylko przed innymi rzeczami.
Odpisz
#7
Michał ostatnio tu napisałeś:
Co do: "Ale interesuje mnie, czy problemem w rzeczywistości może być np. zaburzenie osobowości, a fobia jest tylko tego wynikiem bądź zaburzeniem pobocznym?" - myślę, że tak ale co to zmienia?; wiem że osoby chore na schizofrenię cierpię wtórnie na silne lęki i również depresję; więc na zasadzie podobieństwa, myślę że podobni...

Według mnie to bardzo wiele zmienia! Nie chodzi mi tu o wyszukanie podobieństw w określonych zaburzeniach.
Z tego co napisałeś to przyszła mi taka myśl: Czy TY w ogóle leczysz się z fobii społecznej (fachowa pomoc)? Czy tylko wiesz, że masz fobie i jakoś próbujesz z nią żyć?

Dla mnie w każdym zaburzeniu przede wszystkim ważne jest leczenie, to aby w ogóle podjąć leczenie, jak rónież dobrać najbardziej odpowiednie leczenie do danego przypadku. Tym bardziej, że jeśli chcemy normalnie żyć, przeżywać z radością i w pełni wszystkie dobre aspekty życia to trzeba być zdrowym. Życie w ciągłym lęku nie jest według mnie szczęśliwe, unikanie sytuacji lękowych ogranicza nas i powoduje wycofanie się z życia i tym samym pozbawia, uniemożliwia choremu osiąganie celów, zadowolenia, szczęścia. Zatem najgorsze co wg mnie może być to pogodzenie się ze swoim zaburzeniem i tym samym pielęgnowanie lęków, wycofywanie się z życia, nie podejmowanie próby zmienienia się, wyzdrowienia.
I wracając do Twojej wypowiedzi, że poznanie zaburzeń współistniejącycyh niczego nie zmienia - to z tym się w ogóle nie zgodzę!

Tym bardziej, iż w zależności od indywidualnego przypadku ktoś może mieć fobie społeczną i tylko fobię (oraz przeplatającą się depresję bo to jest najbardziej prawdopodobne) i nic poza tym. Natomiast ktoś inny może mieć fobię społeczną i współistniejącą obok np. nerwicę natręctw. A to są dwa dość różne zaburzenia, chociaż mogą się na siebie nakładać. I w tej sytuacji wydaje mi się, że taki chory powinnien mieć terapię pod kontem fobii społecznej, oraz drugą terapię dotyczącą nerwicy natręctw aby jego leczenie było skuteczne. Tym bardziej, iż oba te zaburzenia mają nieco inne przyczyny pojawienia się, chociaż oba dotyczą leku i swój początek biorą z lęku.
Zresztą dokładne poznanie własnego zaburzenia wg mnie daje większe możliwości aby się z tym rozprawić.

Natomiast to moje pytanie, które zadałam jakiś czas temu: "Ale interesuje mnie, czy problemem w rzeczywistości może być np. zaburzenie osobowości, a fobia jest tylko tego wynikiem bądź zaburzeniem pobocznym?" jest wg mnie o tyle istotne, że jeżeli fobia jest wynikiem zaburzenia osobowości to może przede wszytskim powinno się leczyć to zaburzenie osobowości a nie fobie. Może lecząc zaburzenie osobowości objawy fobii zaczną same ustępować?

Weszłam na to forum bo jak pisałam wcześniej interesuje mnie zebranie jaknajwięcej informacji na temat fobii społecznej, a wydaje mi się że kto wie lepiej jaka jest fobia jeśli nie osoby, które z nią żyją. Stąd tutaj moja obecność i pytania.

Michał rozumiem Twoją wrażliwość i zainteresowanie co do mojego zainteresowania zaburzeniem bliskiej mi osoby. Tyle, że sytuacja jest nieco inna, a mianowicie ja z tym kimś bardzo dobrze się znamy, ufamy sobie itp. Jednak chciałabym wiedzieć jak takiej osobie mogę pomóc w sposób praktyczny, przynoszący rezultaty.
Zresztą wydaje mi się, że cała diagnostyka tego typu zaburzeń jest niejednoznaczna, a wg mnie dobre rozpoznanie to 90% sukcesu, bo można wówczas zastosować odpowiednią terapię, która nie będzie marnowaniem czasu..
Tym bardziej, iż właśnie widzę, że fobia społeczna to bardziej złożony problem niż mogłoby się wydawać. W nerwicy natręctw są pewne typowe objawy, które łatwiej można wyselekcjonować i zdiagnozowanie tego wydaje się nieco prostsze. Tutaj w przypadku fobii jest to bardziej skomplikowane i niejednoznaczne.
Pozdrawiam    :Uśmiecha się:
Odpisz
#8
W sumie, tak jak Sugar pisze - chyba ciężko w obliczu lęku nie mieć przyspieszonego tętna. Ale to jest chyba jedyne, co ja u siebie obserwuję z somatycznych. Mam uderzenia adrenaliny, serce mi szybciej bije przez chwilę i to wszystko. Mówię oczywiście o sytuacjach nagłych. Inaczej jest w przypadku nastawiania się na bolesne doświadczenie (oczekiwanie na obronę pracy mgr jest najlepszym przykładem) - ze stresu potrafi mnie boleć brzuch. Ale ja jestem generalnie nerwus, więc u mnie stres mocno daje się we znaki. Nie widać tego jednak.
Czasami się zaczerwienię. Rzadko.
Odpisz
#9
Jeśli Ty chcesz kogoś leczyć, to ja nie wnikam. Ale zastanawiam się po co pytasz jak leczyć. Ja nigdzie nie napisałem, żeby nie poznawać współwystępujących problemów. Ty zastanawiałaś się, czy fobia może być wynikiem również zaburzeń osobowości i jeśli zamierzasz leczyć tą osobę, to jest to na pewno istotne. Jeśli chcesz poznać i rozumieć tą osobę, to na pewno ustalenie źródeł w tym pomoże, ale już poznanie powiązań m. strukturami zaburzeń chyba niewiele zmienia i o tym pisałem. Ja nie mam f/s.

A mogłabyś napisać jak poczyniłaś refleksję: "Czy TY w ogóle leczysz się z fobii społecznej (fachowa pomoc)? Czy tylko wiesz, że masz fobie i jakoś próbujesz z nią żyć?"?
Odpisz
#10
Ech tak się zastanawiam... odnośnie tego co napisała vivi

A mianowicie chodzi mi o to, że wg mnie to normalne, że np. odczuwa się lęk, stres przed egzaminami, obroną pracy magisterskiej, czy rozmową kwalifikacyjną, przed studniówką itp. Normalnie ludzie w takich sytuacjach się stresują, odczuwają lęk, poddenerwowanie. Przed np. pierwszą randką odczuwa się też stres, który na przemian występuje z podekscytowaniem.

Nie wiem może się mylę ale czasami mam takie wrażenie, iż osoby które mają FS żyją w jakimś dziwnym przekonaniu, że ludzie zdrowi nie odczuwają stresu, lęku, że zawsze czują się świetnie i w każdej sytuacji nigdy nie odczuwają niepokoju. Mam wrażenie, że Wy oczekujecie, że pewnego dnia nagle przestaniecie odczuwać jakieś dziwne emocje, dyskomfort psychiczny i to będzie oznaczać, że jesteście zdrowi.
A może ja się mylę, może właśnie dlatego że nie mam FS tak trudno mi to zrozumieć.

Do Waszej świadomości ludzie, którzy nie mają fobii społecznej też w niektórych sytuacjach społecznych odczuwają niepokój, dyskomfort, niekiedy lęk, długotrwały stres.
To normalne szczególnie kiedy coś jest ważne, na czymś nam zależy i boimy się, że coś nie wyjdzie. Na pewno też będąc w wieku dojrzewania bardziej przejmujemy się tym co inni o nas pomyślą oraz chcemy zaistnieć w jakijś grupie znajomych itp. Przejmujemy się i stresujemy szczególnie kiedy spostrzegamy, iż nie jesteśmy duszą towarzystwa, a jedynie spokojnymi introwertykami itp.

Oczywiście mam świadomość, że Wasze lęki są pewnie silniejsze, że pomimo, iż wiek dojrzewania dawno minął objawy wciąż pozostały. Mam świadomość, że pomimo iż w jakiejś sytuacji byliście już ze 100 razy to za każdym razem przeżywacie to tak samo, czyli lęk nie ustępuje.
Jednak chcę zaznaczyć, iż każdy człowiek przeżywa niektóre sytuacje jako trudne. Możliwe, iż Wasi znajomi bez FS niekiedy też się przejmują i stresują nawet jak rozmawiają z Wami.

Nie znam osoby, która by się nie stresowała przed pójściem do nowej szkoły, klasy, pracy itp. Znam dużo osób, które pomimo że nie mają FS to boją się chodzić do urzędów, czy nie czują się swobodnie w nowych sytuacjach.

Pamiętam jak kiedyś jeden z moich znajomych: bardzo głośny, lubiący dużo gadać, mający dużo znajomych, który często wygłaszał publicznie różne referaty powiedział, że to nie jest tak, że on to robi bo się nie boi, nie ma stresu. On powiedział, iż jeszcze jakiś czas temu jak miał zacząć szukać pracy to go ogarniał, strach, paraliż, odkładał szukanie pracy w nieskończoność. Zwyczajnie się bał. Któregoś dnia powiedział sam do siebie: "ok boje się, trudno... strasznie się boję ale nie pozwolę aby przez ten strach ominęło mnie w życiu coś dobrego. Tak naprawdę nie ważne jest to jak się czuję, tylko czy pomimo tego co czuję zrobię to co chcę, czy nie. Mogę czuć się fatalnie, ale pomimo to zrobię to co chcę - zaczne szukać pracy. Prawdopodobnie jak będę czekał aż się poczuje lepiej to nigdy to nie nastąpi i nigdy niczego nie zrobię. Pewnie często będę odczuwał lęk, czuł się emocjonalnie fatalnie ale pomimo to będę to robił... " Zaczął małymi kroczkami zmierzać do celu. Dzisiaj jego lęk i stres jest coraz mniejszy, odnośnie większości sytuacji on już się nie boi.

Piszę o tym znajomym bo to co on powiedział o samym sobie mnie osobiście bardzo zainspirowało. Nie mam w prawdzie fobii społecznej. Ale jak spojrzę w przeszłość to w okresie szkoły średniej i studiów przeżywałam wtedy coś w rodzaju FS.

Prawda jest taka, iż jest mało ludzi, którym wszystko w życiu szło idealnie. Ludzi, którzy nie mieli by złych doświadczeń. Ludzi, którzy nie doświadczyli przykrości ze strony innych. To wszystko czyni nas wrażliwymi, ale jednocześnie stajemy się bardziej nieufni i zwyczajnie odczuwamy lęk.
Odpisz
#11
Uwierz, że fobia społeczna a odczuwanie stresu/poddenerwowania w nowych/trudnych sytuacjach to nie to samo.
Owszem, wielu fobikom wydaje się, że oni popełniają większe błędy niż inni, bardziej się boją, są niedoskonali. Jednak nie da się tego porównać do niepokoju osoby nie cierpiącej na fobię społeczną.
Ja nie mam fobii od zawsze. Jako dziecko i w okresie dojrzewania byłam trochę nieśmiała.

Nie będę się rozpisywać na ten temat. Duża część treści forum opisuje problemy/odczucia socjofobików. Proponuję abyś więcej poczytała.
Odpisz
#12
Michał napisałeś, że nie masz fobii społecznej. Zatem jeśli to nie jest naruszanie Twojej prywatności to napisz mi swoje powody dla których bywasz na tym forum? Skąd Twoje zainteresowanie tym tematem? Jak również skąd Twoja wiedza w tym temacie?

Npisałeś:
"A mogłabyś napisać jak poczyniłaś refleksję: "Czy TY w ogóle leczysz się z fobii społecznej (fachowa pomoc)? Czy tylko wiesz, że masz fobie i jakoś próbujesz z nią żyć?"?"

Chcesz wiedzieć skąd taka moja refleksja? Odnośnie tego co wyżej jest napisane? W sumie ta refleksja nie ma w rzeczywistości tak do końca związku z Tobą. Po prostu czytając czasem co niektóre wypowiedzi mam wrażenie, iż wszyscy skupiają się na wrażliwości i wyrozumiałości wobec fobików. I owszem jak najbardziej to popieram i rozumiem, ale samym "zrozumieniem" (w znaczeniu pocieszania) nie uleczymy nikogo. Odniosłam takie subiektywne wrażenie jakby nikt tu się nie leczył i nie pisał o leczeniu.
Ja natomiast Faktycznie jestem zainteresowana metodami leczenia, jednak nie zamierzam nikogo sama leczyć! Nie jestem kompetentna i mam na tyle rozsądku aby nie eksperymentować na innych. Nie jestem też jakimś niedoszłym, niespełnionym psychologiem itp.
Zwyczajnie pomyślałam, że jeśli zgłębie temat to będę mogła doradzić danej osobie o jakie elementy może wartoby było aby wzbogaciła swoją terapię itp. Czasami też wydaje nam się, że o sobie samych wiemy wszystko i najlepiej, a ja uważam iż niekiedy ktoś z zewnątrz może dostrzeć coś co sami zawsze pomijaliśmy. Nie zawsze to co wiemy o sobie pokrywa się do końca z tym co inni o nas wiedzą. Co nie oznacza, iż inni się mylą, badź dana osoba się myli - ale w ten sposób można zdobyć wiedzę pełniejszą.
Tak więc pomyślałam, iż moje spostrzeżenia też mogą być dla drugiej osoby istotne.

Jak wspomniałam sama mam do czynienia z nerwicą natręctw i mam świadomość, że czym więcej wiem o sobie tym mam większą przewagę nad zaburzeniem. Czasem aby omówić jakiś problem musimy wpierw w ogóle go dostrzec. Wiem jak mozolna może być terapia, jak ważne jest rozpoznanie. Jak wspomniałam fobia wydaje się być bardzo złożonym problemem, zatem istotne jest tu wyłonienie faktycznie tego co stanowi problem od tego co jest jedynie objawem.
Odpisz
#13
To tak samo jak u mnie w szkole.

Laskie całe w płaczu bo nic nie umieją przed klasówką. Całe rozdygotane, zbierające im się na wymioty. A na koniec jakimś dziwnym trafem dostawały najlepsze oceny.

Tacy ludzie lubią koloryzować jak im to źle, jaki to zawsze stres przeżywają ale jakby się znaleźli w ciele fobika to by chyba ich ogarnęła czarna rozpacz.

Też mam nerwice natręctw, depresje. Ale wierz mi, że z fobią to nie ma się czym równać.

Wolałbym już mieć autyzm, schizfrenie czy downa ale o niczym nie wiedzieć.
Odpisz
#14
...
Odpisz
#15
Dobra ale odpowiadajac na temat.
To z somatycznych teraz mam problemy z jelitami. Zespół jelita wrażliwego. Uniemożliwia mi wręcz wychodzenie gdziekolwiek.
Nie muszę chyba już wspominać o takich błahostkach jak trzęsienie rękami, przyspieszone tętno, nienaturalny chód.
A co w głowie. Hmmm natłok myśli. Samemu mi to wszystko ciężko ogarnąć. Fobik ma to do siebie, że za dużo myśli    :Uśmiecha się puszczając oko:

A nie musze mowic ze ZJW nie mialem od zawsze. Pojawilo sie jakies 2 lat temu a to za sprawa dlugoletniej ciezkiej fobi i caglego napiecia na jelita.
Teraz z sercem tez nie najlepiej. Tylko czekac az calkiem mnie fobia zniszczy.
Odpisz
#16
Czuje, że coraz bardziej nic nie rozumiem. Mam coraz więcej pytań. Jestem niecierpliwa i chciałabym móc wszystkie pytania zadać w jednym poście i uzyskać wyczerpujące odpowiedzi. Wiem przesadzam. Jakoś trudno mi się wczytywać w to co już było na forum powiedziane/napisane. Ponieważ cokolwiek tu przeczytam to nasuwa mi się coraz więcej pytań!

Dlaczego unikacie ludzi? Czego się boicie? W tym momencie naprawdę ciżko mi to pojąć! (czytałam temat o unikach jakie stosujecie)

Owszem kiedyś miałam coś w rodzaju fobii społ. - wspominałam już o tym we wcześniejszych postach.
Bałam się wtedy ludzi - jednak wiem czym ten lęk był spowodowany i jakoś udało mi się z tego wyjść. Trwało to przez okres szkoły średniej i jeszcze na studiach. Kosztowało mnie do dużo pracy i wysiłku ale dzisiaj już tak nie mam. I tym bardziej jest to dziwne, że pomimo iż kiedyś też bałam się ludzi jednak dzisiaj ciężko mi to pojąć, ogarnąć. Ciężko mi pojąć, że musicie tak cierpieć, że to wciąż w Was jest i trwa. Ciężko mi pojąć to, że wolicie robić uniki niż się temu przeciwstawić. Chodzi mi o to, że w wyniku zaburzenia często pewnie nie jesteście w stanie się temu przeciwstawić. Nie macie poczucia, że w wyniku tych uników ucieka wam życie? W moim strachu przed ludźmi przeszkadzało mi przede wszystkim to, że nie osiągałam swoich celów, nie realizowałam pragnień. Bardzo chciałam mieć dużo znajomych, przyjaciół ale wtedy nie potrafiłam być wśród ludzi, nie potrafiłam rozmawiać.
Wiem, że to co pisze brzmi jakbym się wymądrzała tym bardziej, iż prawdopodobnie nie miałam FS tylko coś niezidentyfikowanego i chyba nie tak groźnego...
Tylko, że niestety nerwica natręctw też przeszkadza w funkcjowaniu, niekiedy i bardzo...

Odnośnie mojej niezdiagnozowanej fobii to pamietam, że strasznie bałam się robić zakupy (gadać z ekspedientkami - zawsze miałam wrażenie, że mnie nie znoszą), ogólnie bałam się też dużych sklepów. Bałam się wtedy wchodzić do dużych supermarketów, galerii. Nigdy wtedy nie robiłam sama zakupów dla siebie, czyli ubrania chodziłam kupować tylko i wyłącznie z jedną z dwóch mi bliskich osób. Jak oglądałam w sklepie jakieś ciuchy to bałam się, że inni zobaczą co ja oglądam i pomyslą sobie, że nie mam gustu, że jestem jakaś dziwna itp. Jak w sklepie obsługiwali jacyś młodzi, ładni ludzie to w ogóle nie chciałam tam wchodzić.
Strasznie bałam się w szkole chodzić do tablicy - umierałam ze strachu i wtedy dziwnie się zachowywałam. Jak jakiś kolega z klasy chciał pogadać to czułam się nieszczęśliwa bo martwiłam się, że nie będę się odzywać albo powiem coś głupiego i nie będzie mnie lubić. Bałam się w knajpach zamawiać oraz płacić. Bałam się chodzić do kanjpek, w których wcześniej nie bywałam. Na studiach nie nawidziałam zajęć w grupach - wolałam pracować indywidualnie. Kiedyś wygłaszając referat tak się zestresowałam, że się zaciełam i 5 razy powtórzyłam to samo zdanie i nie potrafiłam już nic więcej powiedzieć. Wtedy przez chwile straciłam kontakt z otoczeniem coś w rodzaju jakby omdlenia. Jak były egzaminy ustne to bałam się, że inni studenci będą słuchać co mówię - to było bardzo trudne. Nie przejmowałam się wykładowcą tylko innymi studentami, mówiłam wtedy tak cicho aby tylko słyszał mnie wykładowca. W sumie to na studiach naprawdę się stresowałam, umierałam za każdym razem kiedy musiałam coś powiedzieć na forum grupy.
Odpisz
#17
Rozumiem. Ja, pomimo swoich lęków (głównie takich, że ludzie przestaną mnie lubić, rozmawiać ze mną, że znów może zacząć się koszmar znany z wcześniejszych etapów edukacji itd...) to jednak próbuję. Staram się spełniać swoje pragnienia, marzenia...
I może tyle.
Odpisz
#18
etniczna, lęki, które nam towarzyszą są bardzo często irracjonalne.
Często nie mamy powodów/podstaw aby się bać czegoś i nawet zdajemy sobie z tego sprawę. To jednak nie pomaga przezwyciężyć strachu.

To nie jest tak jak piszesz, że wolimy unikać niż działać. Tylko bywa tak, że fobia nas paraliżuje, sprawia, że nie potrafimy zrobić czegoś co wydaje się być banalne.

Większość osób na tym forum walczy z fobią na różne sposoby... chyba też po to, między innymi, tutaj jesteśmy. Wymieniamy się doświadczeniami, doradzamy sobie nawzajem, dzielimy opiniami na temat terapii, leków, lekarzy... znajdujemy sobie podobne osoby. ;]

I mamy poczucie upływającego czasu, świadomość, że nie realizujemy swoich planów... Myślę, że właśnie z tego powodu jest nam trudniej, czujemy presję. Ta świadomość często zamiast mobilizować, dołuje jeszcze mocniej.

***
etniczna, może wpadnij na nasz czat wieczorem? Będziesz mogła dopytać o to, co trudno Ci zrozumieć. Około 21 - 22 powinno już być kilka osób.
Odpisz
#19
Wiem czym jest lęk, jak silny może być. Mam świadomość, iż często tego czego się boimy jest iracjonalne jednak świadomość tego nie pomaga.

Po przeczytaniu kilku Waszych wypowiedzi dochodzę do wniosku, że osoby z fobią społ., nerwicą lękową, nerwicą natręctw (ogólnie chodzi mi o zespół różnych nerwic) przeżywają lęk w podobny sposób, tylko co innego jest źródłem lęku.

Ja mając nerwicę natręctw mam uczucie jakby wszystkie moje lęki pochodziły z mojego wnętrza. Tak strasznie boje się swoich niekiedy myśli, skojarzeń, tego co według mnie te myśli mogą zdziałać (chociaż wiem, że to niedorzeczne), że czuje się totalnie sparaliżowana, odczuwam ogromny uciks gdziew wewnątrz mnie. Mam niekiedy wrażenie, iż już całkowicie zniszczyłam swoje życie, że niczego nie da się uratować - a tak naprawdę to tylko są durne myśli, które wydają się niekiedy być tak realne bo odczuwam fizycznie siłę tego lęku.
Wy natomiast odczuwacie lęk, zagrożenie jako przychodzące z poza Was, przychodzące z otoczenia. To otoczenie jest dla Was iracjonalnym zagrożeniem. Może macie uczucie, że to wszystko was atakuje, chce zniszczyć. Dlatego tak bardzo przejmujecie się tym co się dzieje wokół Was, zwracacie uwagę na ludzi, obserwujecie ich, spodziewacie się z ich strony tego co złe.
Ja paradoksalnie w swoich lękach jestem tak skupiona na tym co dzieje się w moich myślach, wnętrzu, że często w ogóle nie zauważam ludzi. Kiedy odczuwam wewnątrz siebie silny nerwicowy lęk to wówczas w ogóle mnie nie obchodzą ludzie, nie obchodzi mnie to jak wyglądam, co robię i co na to mogą sobie pomyśleć inni bo obchodzi mnie jedynie aby ten lęk wewnątrz w końcu ustąpił. Przez nerwicę nawet wydaje mi się, że stałam się trochę ignorantką, naprawdę często nie zauważam wokół siebie tego co się dzieje, nie rejestruje (totalnie nie zauważam) ludzi przechodzących obok mnie. Jestem pochłonięta sobą, własnymi myślami. Kiedy ogarnia mnie lęk i aby go umniejszyć czuję potrzebę np. coś pod nosem powiedzieć to zwyczajnie to robię jak nawet są ludzie wokół mnie, bo ten lęk jest tak silny, że w danym momencie naprawdę mnie nie obchodzi, że wyglądam dziwnie, że ktoś to zauważy, że robie np. głupie miny, że pomyślą sobie, iż jestem nienormalna obchodzi mnie jedynie aby się nie bać, aby lęk ustąpił. Na szczęście obecnie już nie mam aż tak silnych lęków i zachowuję się poprawnie - kompulsje są znikome.

I teraz tak sobie pomyślałam, iż Wy przejmujecie się ludźmi, którzy bardzo często w ogóle nie zwracają na Was uwagi, nie zauważają bo są pochłonięci własnymi sprawami, myślami. I wcale nie znaczy, iż muszą mieć nerwicę aby tak było. Nawet jak ktoś czasem patrzy na Was z głupią miną to istnieje możliwość, iż ta osoba nawet Was nie widzi - patrzy w przestrzeń (jedynie jej wzrok utknął gdzieś na was) i ma głupią minę bo sobie np. ten ktoś przypomniał jak szef z pracy mu nagadał.
Czasami może ktoś was obserwuje, bo np. ładnie jesteście ubrani, albo wyglądacie orginalnie. Nie zawsze musi mieć złe zamiary.
Zresztą nawet jeśli dla kogoś wyglądacie dziwnie to nie musi od razu oznaczać, że ten ktoś coś złego sobie musi pomyśleć. Bo to, że jest inny nie musi oznaczać, że jest zły.

U mnie jedną z głównych metod radzenia sobie z lękiem jest racjonalizacja, tłumaczenie iż ta sytacja nie jest groźna, że to tylko moje złe skojarzenia itp. Czy Wam racjonalizacja pomaga? Czy ją dość często stosujecie?

Ja czasem mam takie wrażenie, że osoby z fobią przyjmują wobec zjawisk często taką postawę jakby własnie nie miały świadomości iracjonalności swoich lęków. Tym bardziej, iż mam wrażenie, że zawzięcie bronią tych swoich zachowań wobec zagrożenia jakby uważały, że to jedyna słuszna postawa. I nie chodzi mi tu aby na siłe coś robiły, bo wtedy na pewno lęk się wzmaga. Tylko przygotowały się do jakiejś sytuacji, o której wiedzą że ich czeka.
Z drugiej strony sama często bronię się przed zrobieniem czegoś czego się boję np. nie usiadłabym na ławce, która wg mnie byłaby zabrudzona czymś co przypomina krew. I pewnie zanim bym usiadła dobrze taką ławkę bym obejrzała, czy przypadkiem nie ma na niej jakiegoś zagrożenia - zarazków.
MY Z ZABURZENIAMI JESTEŚMY STRASZNI - PO CO TO SOBIE TAK UTRUDNIAĆ ŻYCIE!?
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kiedy uświadomiliście sobie, że macie fobię społeczną? Hegel II 134 19 563 22 Kwi 2018, Nie 10:16
Ostatni post: kapcie
  Lęk przed fotografowiem w miejscach publicznych Mike 0 356 25 Mar 2018, Nie 6:55
Ostatni post: Mike
  lęk w moim życiu emptyfire 4 851 11 Lut 2017, Sob 0:28
Ostatni post: Rozszczepiona
  fobia/lęk a poglądy religijne? czy to możliwe? Panpikuś54 17 1 446 15 Sie 2016, Pon 23:32
Ostatni post: Panpikuś54
  To jeszcze sam lęk i nieśmiałość czy już bardziej awersja? Ef 5 1 476 13 Sie 2016, Sob 12:49
Ostatni post: ecia
  Marihuana a lęk StrasznyFobik 14 1 374 02 Sie 2015, Nie 17:23
Ostatni post: magdalena_23
  czy czujecie sie głupsi od innych ludzi? marietta 89 12 221 22 Lip 2015, Śro 11:30
Ostatni post: Szarabrzoza
  Lęk przed ludźmi + zaniki pamięci = brak radości z życia timol5 1 1 476 10 Lut 2015, Wto 15:53
Ostatni post: FobiaSpołecznaOna
  Kiedy się o tym dowiedzieliście... Atellian 11 1 724 17 Paź 2014, Pią 2:08
Ostatni post: cajek
  Czy to lęk czy niechęć ? nord 12 1 965 07 Cze 2014, Sob 15:02
Ostatni post: excelsior


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.