- co przeszkadza Wam najbardziej?
#1
fobia społeczna, każdy użytkownik raczej wtajemniczony co to jest    :Uśmiecha się puszczając oko:
i z jakimi problemami to jest związane,
moje pytanie brzmi: co wam przeszkadza najbardziej? brak jakiej czynności, którą musieliście przez to zaniechać? cokolwiek co wam przyjdzie do głowy a jest szczególnie bolesne,
myśle że czasem dobrze to z siebie wywalić

z mojej strony moge powiedzieć, że najbardziej denerwuje mnie to ze szkoly sredniej nie skonczylem, kurcze (nie)skromnie powiem ze dobrym uczniem bylem ale niestety fobiczka (tak zmiekcze ladnie    :Uśmiecha się:)była silniejsza ode mnie
wanna befree? you gotta befree!    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#2
i co robisz aktualnie jak tak nie wyszlo z ta szkola?
Odpisz
#3
Może to będzie trochę egocentryczne, ale cieszy mnie, że mimo wszystko (chyba) nie mam aż tak zaawansowanej fobii społecznej, żeby uciekać nawet przed własnymi perspektywami (zawód), zainteresowaniami (hobby) i potrzebami.


A teraz do rzeczy: co mi przeszkadza najbardziej? Na szczęście nie ma takiej rzeczy, która by mnie przyprawiała o codzienne wyrzuty, jak to dobrze, że lubię 'samotnictwo'... Z drugiej strony, fobia rujnuje raz zdobyte sukcesy, osiągnięcia ~~

Myślę, że najbardziej dokuczliwa fobia okazywała się (bo teraz to już 'po ptakach') w utrzymywaniu dobrych relacji z poszczególnymi osobami. Tak, patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, zmarnowałem (przy 'drobnej' pomocy fobii    :Uśmiecha się:) naprawdę wiele okazji nie tylko na koleżeństwo, ale i przyjaźń, a może nawet i coś więcej. [Głupcze, pobudka! Nie zapędziłeś się zbytnio?    :Śmieje się:]


Licząc od początku będą to znajomości aranżowane przez rodzinę, "przededukacyjne", nie było ich wiele, ale: ponad połowę zniszczyła przeprowadzka, a z resztą teoretycznie kontakt zachowałem, ale w miarę upływu czasu znajomości blakły, a dzisiaj to wspomnienie (ew. szczątkowe kontakty, przy okazji np. imprez rodzinnych - których notabene nienawidzę).

Dalej - wczesnoszkolne znajomości - te, na skutek różnych rotacji, nigdy nie były stałe, ale jednocześnie najbardziej ich żałuję: to byli głównie sąsiedzi z dzielnicy, których mijam dziś bez słowa, roześmianych, z dziewczynami, kumplami... Pod koniec podstawówki miałem nawet quasi-przyjaciela, ale wybrałem inne (lepsze) gimnazjum niż on.
Następnie będą gimnazjalne znajomości - tak, tutaj też miałem okazje... Mimo że w pierwszej klasie gimu byłem po raz pierwszy naprawdę sam. W końcu, po 3 latach, klasę jako całość poznałem niewiele lepiej niż na starcie - z jednym wyjątkiem. Miałem 2 dobrych kolegów. Nawet w wakacje się z nimi jeszcze od czasu do czasu spotykałem i gadałem - to mój ewenement. Dziś zostały tylko sporadyczne (raz na pół roku?) rozmowy na gg...

Potem kolejny etap - liceum. Oczywiście wybrałem sobie inne niż ww. kumple, za to miałem w klasie kilka dziewczyn z gimnazjalnej klasy - choć to bardziej wada niż zaleta, bo i tak się praktycznie nie znaliśmy, za to one uważały, że ja nie lubię dziewczyn (w sumie to ciężko im się dziwić). Ogólnie mówiąc, miałem dość cyniczną i jednocześnie inteligentną grupę. To mi nawet odpowiadało, bo nie było to zwyczajne... Znalazłem osoby bardzo podobne zainteresowaniami, a nawet charakterem do mnie. I tak minęły lata i w końcu matura. Oczywiście kontakt się urwał, zostało tradycyjnie gg, które i tak nie ma zbytniego znaczenia poza rzadkimi kontaktami "informacyjnymi" (gdzie się dostałeś? itp.).


I tak to jest w moim przypadku. Razem będzie nawet -naście szans. Zmarnowany potencjał, a myślę, że nawet (a może zwłaszcza?) introwertykowi przydałby się przyjaciel...
Pierwszy Zły tego forum wita ;]

Zgroza, ugryzła mnie koza, stało się chyłkiem, że ugryzła mnie tyłkiem.
Jedyne, co człowiek wie o życiu to to, że nie wyjdzie z tego żywy.
Odpisz
#4
Brak praktycznie znajomych z prawdziwego zdarzenia tzn. powiedzmy przyjaciół czy bardzo dobrych znajomych.Wiadomo, są jakieś tam znajomości z ludźmi za którymi niedokońca przepadam, którzy maja totalnie odmienne podejście do życia.Znajomości te utrzymały się pewnie tylko dlatego że bałem się je przerwać rzeby nie stracić i tak już marnych kontaktów.Pozatym brak komunikacji w grupie, poprostu się wogle nie czuję dobrze w takich kontaktach.Brak "wygadania" i kiepska umiejętnośc opisywania swoich uczuć, co zresztą chyba teraz widać po mojej wypowiedzi.Kontakty z dziewczynami to poprostu koszmar, potrafie karzdą do siebie zniechęcić, jeśli wogule by doszło do jakiegoś spotkania.Co do pracy i szkoły to nie jest aż tak źle, jakoś sobie daję radę.Wychodze z załorzenia że trzeba sobie jakoś tam radzic bo nikt nas nie będzie utrzymywał całe życie.Co mi jeszcze przeszkadza?Napewno niska samoocena i co się z tym wiąże ciągłe urzalanie sie nad soba zamiast rzeczywiste działanie w kierumku zmian...........Ok.Narazie tyle.Sam się dziwie że az tylę napisałem.Poprostu źle mi było i musiałem coś napisać.Przepraszam za nieskładną wypowiedź.Może ktos jednak zrozumie?
"......Dla Ciebie mógłbym zrobić wszystko
Co zechcesz powiedz tylko
Naprawdę na dużo mnie stać.......
To wszystko czego chcę
To wszystko czego mi brak......."
Odpisz
#5
To ja już więcej nic nie dopiszę. [Obrazek: smutny.gif] [Obrazek: smutny.gif] [Obrazek: smutny.gif]

edit:
do poniżej:
No to należało zrozumieć, że mam tak samo. A że smutno mi (również z tego powodu) i nie ma więcej nic do powiedzenia, to nie "powiem".
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#6
Cytat:i co robisz aktualnie jak tak nie wyszlo z ta szkola?
aktualnie usiłuje poskładać sobie życie i tam wrócić czym prędzej...
Cytat:Poprostu źle mi było i musiałem coś napisać
z doświadczenia wiem że lepiej wywalić z siebie coś co na sercu leży niż trzymać to na siłe w sobie, tyle ze (przynajmniej dla mnie) czasem to za trudne jest
Cytat:To ja już więcej nic nie dopiszę.
pisz, pisz od tego forum jest    :Uśmiecha się:, nie ma sie co łamać
wanna befree? you gotta befree!    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#7
Najbardziej mi doskwiera niemożność znalezienia stałej pracy, co się pośrednio wiąże z nieskończeniem studiów...
Studia, pal licho, może jeszcze kiedyś jakieś płatne zaoczne skończę, ale żeby to zrobić muszę mieć kasę, a żeby mieć kasę to muszę mieć pracę, a tu jest problem, bo ja nie umiem pracować w grupie, w ogóle współpracować z ludźmi. Czy na szczeblu podstawowym czy kierowniczym ciągle się człowiek z ludźmi styka i nie da się uniknąć stresu.
Hm... właściwie to chyba najbardziej przeszkadzają mi... ludzie? :shock:
Odpisz
#8
<cut>
Odpisz
#9
Anomalia napisał(a):Najbardziej mi doskwiera niemożność znalezienia stałej pracy, co się pośrednio wiąże z nieskończeniem studiów...
Studia, pal licho, może jeszcze kiedyś jakieś płatne zaoczne skończę, ale żeby to zrobić muszę mieć kasę, a żeby mieć kasę to muszę mieć pracę, a tu jest problem, bo ja nie umiem pracować w grupie, w ogóle współpracować z ludźmi. Czy na szczeblu podstawowym czy kierowniczym ciągle się człowiek z ludźmi styka i nie da się uniknąć stresu.
Hm... właściwie to chyba najbardziej przeszkadzają mi... ludzie? :shock:
O! To ja mam identycznie, ale niedawno doszedłem bliżej źródła, co jest u mnie przyczyną problemów? Tylko, że zapomniałem. [Obrazek: smutny1.gif] [Obrazek: mysli.gif] Ale mam nadzieję, że sobie przypomnę.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#10
Ciągły lęk, marnowanie sobie życia, depresja i głupie myśli, ale najbardziej przeszkadza mi i dokucza brak kogoś do pogadania, przytulania i nie tylko...
Odpisz
#11
Uczucie ze mnie nikt nie lubi,
boje sie obcych ludzi a chyba bardziej ludzi obcych w moim wieku zatyka mnie w tedy albo jak jestem u siostry i przyjazdzaja jej kumpele i np.idzie zrobic cherbate do kuchni i wtedy ja z nimi zostaje niewydusze z siebie zadnego slowa nic mi do glowy nie przychodzi a ogolnie lubie mowic
uczucie ze wszyscy sie na mnie patrza
NAJBARDZIEJ TO MNIE WKURZA TO MILCZENIE I ZE NIE POTRAFIE NAWET NIC ZALATWIC A JAK MAM TO ZAWSZE MAM STRESA NAWET MAM STRESA ZE RANO MUSZE WSTAC I JECHAC AUTOBUSEM
CIEKAWE CZY DALO BY COS ZMIENIC W SOBIE
Odpisz
#12
No ja myślę, że tak. Wiele możliwości już było podanych na forum, a szybciutko powtórzę, że można:
  • po troszku się przełamywać, odzywać mimo tego, że po tym nastąpi wstyd - najlepiej w jakichś "łagodniejszych" okolicznościach, żeby wstyd nie był traumatyczny, tylko można go było przeżyć "z podniesioną głową"
  • pracować nad sobą - poznawać się przez zgłębianie wiedzy na temat siebie, swoich obaw, ich przyczyn: książki, terapia, praktyka na bis (jak powyżej)
  • stosować pewne techniki afirmacji i inne
  • podbudowanie od innych też by się przydało - poszukać takich ludzi
Można stosować osobno jak i łączyć - im więcej połączonych metod, tym większa skuteczność.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#13
Najbardziej to brak samodzielności i takie poczucie osamotnienia, właściwie to przez większość czasu jestem sam. Gdybym radził sobie w sklepach i w załatwianiu spraw to pewnie nawet bym tego nie zauważył.
Odpisz
#14
Brak wiary we wlasne sily, ciagle mowie: umiem, chcialabym ale... i to "ale" towarzyszy mi przez dlugie lata.
"Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami. Widzi się je, jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty, żeby samemu też się znaleźć gdzie indziej, żeby pobiec za nimi i zobaczyć, gdzie się kończą..."
Odpisz
#15
a mi sie wydaje ze ja do niczego sie nie nadaje nic mi nie wychodzi i szybko sie poddaje wlasnie zapisalam sie do psychologa ale musze zapisac sie na nastepna wizyte ale boje sie zadzwonic a moze znacie jakies ksiazki albo poradniki o niesmialosci jak ja pokonac ??albo cos w tym stylu
Odpisz
#16
no to zadzwonila przed chwila jakos dalam rade
Odpisz
#17
fistaszek napisał(a):Brak wiary we wlasne sily, ciagle mowie: umiem, chcialabym ale... i to "ale" towarzyszy mi przez dlugie lata.
Ooooo! Jak potrzebny jest mi ten wątek. Znowu mogę napisać: mam to samo. [Obrazek: smutny1.gif]
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#18
To, że inni mają lepiej...    :Smuci się:((
Czem prędzej narkotyki będą legalnymi, tym dla całego ogółu lepiej będzie. Bo inaczej też tytuń zwykły, równie narkotykiem będący, zabronionym być powinien.
Lord Sir John Huckleborough (1868-1984), Wlk. Ks. Szkocji i Vestmannaeyar, ang. mąż stanu
Odpisz
#19
Fobia, lęk sprawiaja,że nawet sama nie mogę wyjść na pacer...Strasznie bym chciał ot po prostu wyjść do parku, swobodnie oddychać, miec w nosie ludzi,,,ale nie....Albo fakt,że boję sie sama usiąść w kawiarni i poczytać beztrosko-nie ma szans-zamiast się relaksowac myślę, czy ktoś przypadkiem mi się nie przyglada. NO tak.Fobia przeszkadza mi rozwinąć skrzydła, iść do przodu. Skończyłam studia(szok),ale jezcze się nie obroniłam, bo boje się kontaktów z promotorką(no,nie tylko dlatego jeszcze nie napisałam pracy,ale m.in.).Boje się,że przez cholerną fobie nie znajdę pracy,nie zrealizuję marzeń...KOntakty z ludzmi, ech...Może tyle póki co
"Nie pytaj siebie, co potrzeba światu. Zapytaj się, co ożywia Ciebie, i idź, zrób to, ponieważ światu potrzeba ludzi żywych."
Odpisz
#20
Najgorszy jest ten totalny brak wiary w siebie i niska samoocena co rzutuje na kontakty z innymi. Często też dokładnie analizuje każde wypowiedziane do mnie słowo, zastanawiam się czy znowu nie palnąlem jakiejś gafy i czy nie zrobilem czegoś głupiego. Z tym problemem nie radzilem sobie w szczytowym momencie liceum, kiedy wszyscy się w klasie integrowali, a ja oczywiście stalem na uboczu. Niestety od kiedy zaczalem studia w październiku te lęki znowu powróciły ze zdwojoną siłą i znowu prowadzą mnie do depresji i jeszcze większej izolacji.
Odpisz
#21
Lacrimamosa, Lightbulb znam ten ból.    :Płacze: Nie, tak naprawdę nie płaczę, jestem twardy jak ... metal.

Wiecie co? Kiedyś zrobiłem taki eksperyment. Znaczy wtedy jeszcze nie wiedziałem że to eksperyment. Dawno. Jak byłem dzieckiem.

A mianowicie: wszedłem na dach, na wysokości gdzieś od 2 do 2,5 m. I chciałem sobie poskakać z tego dachu (fajne zabawy miałem, nie). Na dole była miękka ziemia. Po prostu idealna przy skakaniu z dachu. Prawie jak poduszka.

Stanąłem na górze. Uuu, ale wysoko. Kucnąłem. O, trochę niżej. Trochę to trwało. Skoczyłem. Udało się. Złamać nogę. Nie, głupi żart. Udało się skoczyć i nie odnieść żadnych ran. Przyłożenie było silne, ale nic nie bolało. Spoko, nie. No dobra. To idę skoczyć znowu.

Jestem na górze. Wcale nie jest łatwiej. Przecież miękka ziemia, przecież już skoczyłem. Jeszcze chwila. Skaczę. Znowu się udało. Trochę mnie poniosło do przodu. Ale jest gites. Miękka ziemia, nawet jakbym mordą przyłożył, to bym się nie zabił przecież.

Jestem na górze. Kurczę, no wcale nie jest łatwiej, no. Przecież już skakałem. No co jest. Ale jakbym tak nogę przy lądowaniu źle ustawił, to mogłoby być rzeczywiście niefajnie. Kucam. Dobra skaczę. Zawahałem się. Straciłem równowagę. Lecę na pysk. Złapałem się. Udało się. Zawisłem. Wspinam się. Jestem. Serce wali. Oddech przyspieszony. Przed oczami jakieś farfocle. Przestaje mi się tu już podobać. Po co ja to robię, to głupie. Dobra szybko, ostatni raz. Szybko, bez zastanawiania. Raz, dwa, hop i koniec. Dobra skaczę. Ostatni raz. Dobra skaczę. Ostatni raz. Dobra skaczę. Ostatni raz. Dobra, poskaczę jutro.
Dobra nauka, dobrze podana.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Smoklej:
  • Lacrimamosa
Odpisz
#22
Smoklej, świetna metafora. Właśnie, wcale nie jest łatwiej, nawet jeśli już raz się skoczyło i nie było przrecież tak strasznie. Jak tak sobie czytałam to co napisałes to, naprawde, czułam te emocje, ten strach i końcową ulgę,gdy mówimy sobie"zrobię to jutro". Mam nadzieje,że kiedyś metafora skoku z wysokosci przrestanie być aż tak trafna....Pozdrawiam.
"Nie pytaj siebie, co potrzeba światu. Zapytaj się, co ożywia Ciebie, i idź, zrób to, ponieważ światu potrzeba ludzi żywych."
Odpisz
#23
A ja myślę, że nasz organizm czasem nas świetnie informuje, co jest ponad nasze siły. Gdyby to nie stanowiło zbyt dużego ryzyka/problemu/obciążenia, to każdorazowe poradzenie sobie z jakąś sprawą (mimo psychicznych zahamowań) sprawiałoby, że jednak byłoby coraz łatwiej.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#24
Owszem,świetnie nas informuje Michale, tylko że czasem mógłby odpuścić z tą informacją, bo ja i bez somatycznych dolegliwości wiem,że np. rozmowa z psychiatrą jest dużo ponad moje siły psychiczne. Cóż zrobić.Trzeba miec nadzieje,że może to uporczywe próbowanie doprowadzi do zbudowania wewnętrznej siły. Takie zaklinanie przez powtórzenie. Zamierzam skakać dalej. A nóż ziemia się przybliży?
"Nie pytaj siebie, co potrzeba światu. Zapytaj się, co ożywia Ciebie, i idź, zrób to, ponieważ światu potrzeba ludzi żywych."
Odpisz
#25
Ma funkcję taką samą jak ból. Ból informuje: "coś jest źle". Strach, który nie zmniejsza się, pomimo sukcesu w danej dziedzinie, informuje: "przestań, to jest na granicy Twoich mozliwości, to jest niebezpieczne". I tak jest i kropka.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Pragniecie zemsty na osobach które wam dokuczają/li? Nigga 49 6 140 11 Gru 2017, Pon 21:10
Ostatni post: Makayoko
  Czy maleje wam fobia z wiekiem? staruszka 46 3 819 29 Paź 2017, Nie 13:02
Ostatni post: FallenAngel
  Co przeraża mnie najbardziej, to chore, natrętne mysli. panpanpan 6 3 112 26 Cze 2010, Sob 12:01
Ostatni post: Schiza005
  Czego boicie się najbardziej ? Milena19 28 3 288 03 Gru 2009, Czw 12:16
Ostatni post: Fitella


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.