- czas skończyć z fobią
#1
Witam wszystkich. Mam 33 lata i przez swoją fobię nic jeszcze nie osiągnąłem. Byle jaka praca co chwilę zmieniania na inną. W dodatku coraz większe problemy ze zdrowiem. Do tego teściowie patrzą z pogardą na moje wyczyny zawodowe a raczej ich brak. Mają mnie za nieroba.Większośc rówieśników dawno temu ma pełną rodzinę tzn żonę, dzieci, dobrą pracę... pracują w banku, pracują jako nauczyciele, prowadzą szkolenia, prowadzą firmy.



Zaczęło się od tego, że od końca szkoły podstawowej miałem już jakiś problem ze sobą. Drażnili mnie rówieśnicy na podwórku a tym bardziej w szkole. Denerwowałem się z byle jakiego powodu.. byłem za poważny. Na przerwach zamiast spędzać czas z rówieśnikami szedłem sam gdzieś na dwór itp... Później jakoś tak wyszło,że siedziałem już sam w ławce. Kumple zaczęli mnie jakoś inaczej traktować jak zacząłem się zmieniać. Do tego zaczęli mi dokuczać bo bawiło ich to, że się denerwuję z byle jakiego powodu i wszystkim przejmuję. Pod koniec podstawówki z dobrego ucznia stoczyłem się z ocenami. Ledwo zdałem ostatnią klasę ale jakimś cudem dostałem się do liceum.

Wcześniej na lekcjach byłem bardzo aktywny, lubiłem czytać na głos i robić zadania przy tablicy.
Podczas mojej przemiany nastapiły dziwne rzeczy....
Zacząłem się strasznie pocić i zacząłem mieć problem z mową, tzn jąkanie, dziwne napięcia. Byłem dziwnie zestresowany, przestraszony.

Sąsiadom nie mówiłem dzień dobry a jak już zaczynałem mówić to zaczynałem się jąkać itp. Zacząłem jeszcze bardziej unikać ludzi...
szkoła średnia dalej to samo.... odizolowanie, poty, problemy z wysławianiem.

Po szkole średniej dalej to samo... dziewczyny poznawałem jedynie przez czaty internetowe nigdy w realu...do tego byle jaka praca i wszędzie poczucie odizolowania, poczucie, że nigdzie nie pasuje.
Do tego masakryczne problemy z mową, stres w kotaktach z ludźmi niewyobrażalny. Miałem też myśli samobójcze bo skoro nie mogę już normalnie rozmawiać to co dalej, jak żyć?

Później była terapia... nastawiona głównie na mowę, terapia logopedyczna+ był nacisk na zaczepianiu obcych ludzi i rozmawianie z nimi itp..
Terapia nie pomogła.. gdy jestem sam czuję się wyluzowany, mogę śpiewać, mówić a gdy pojawia się ktoś obok.. od razu czuję napięcie.. pocę się i jąkam się a jak z kimś rozmawiam to często mówię jakieś głupoty..
W ostatniej pracy nawet jakaś babka krzyczala na pół hali ale ten nowy przestraszony. Byłem na hali gdzie ze 40 osób koło siebie na produkcji.. , Nie potrafiłem normalnie myśleć i ręce mi się trzęsły przy najprostzych rzeczach. Oczywiście nie zatrudnili mnie.

Postanowiłem to zmienić. Muszę się jakoś wziąć w garść. Teraz te docinki teściów działają na mnie motywująco.
Jest pewna dziedzina, która mmnie interesuje i jest jakby moim hobby. Postanowiłem pisać mature w 2019 r i zrobić jeszce studia w tym kierunku. W dodatku ta dziedzina jest to głównie praca z ludźmi, komunikacja. Od kilku dni postanowiłem, że będę rozmawiał wszedzie ile sie da. Wróciłem też do ćwiczeń logopedycznych.

Niedługo zaczynam też pracę na call center    :Płacze: na rozmowie kierowniczka nie połapała się jeszcze, że coś jest nie tak z moją mową ale te call center to rzucenie się na głęboką wodę no ale co zrobić.

Pewnie większość osób jest tutaj podobnych do mnie    :Uśmiecha się:
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis piotr1234543:
  • Boomshaka
Odpisz
#2
Nie wiem czy to call center to dobry pomysł, ta praca wykańcza psychicznie normalne osoby.
Przedziwne czasy, znowu śnił mi się internet chyba
Prostokąt piszcząc o poranku pilnie serce wzywał
Szepce, że cała okolica silnym deszczem spływa

A ja tęsknie za czasem w którym nikt mych myśli nie przerywał
Odpisz
#3
Podziwiam tę determinację    :Uśmiecha się: Szczególnie, że chcesz spróbować z call center.
Odpisz
#4
Ozeniles się, więc zupełnym nieudacznikiem nie jesteś    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#5
6 dni w pracy w call center już za mną    :Uśmiecha się:
Pierwszy dzień to byłem przestraszony każdym połączeniem.
Jedno połączenie się kończy.. mija kilka sekund i już ktoś się pojawia w słuchawkach..
Początek dużo czytania z kartki. Poukładane mniej więcej o czym mam mówić i na drugiej kartce mam przygotowane odpowiedzi na ewentualne pytania gdyż tutaj nie każą kierować się kartką a naturalnie rozmawiać z ludźmi.

Są momenty gorsze i lepsze. Są takie momenty,że kilka telefonów pod rząd zająknę się na tym samym słowie. Czuję momentami duże napięcie ale kierownik mówi, że zawsze nowe osoby czują takie napięcie i mają lekki problem.
Ludzie po drugiej stronie bywają bardzo niemili.. zwłaszcza, że ja cisnę ich do samego końca nawet jak nie chcą ze mną rozmawiać.
Tym się jakoś nie przejmuję. Ktoś przeklnie, rozłączy się to dla mnie nie problem. Problemem jest dla mnie ogólna komunikacja.

W domu staram się ćwiczyć oddychanie, wymowę tak jak logopeda nakazał. Do tego dużo rozluźniania mięśni twarzy, szyi, ramion itp. Czytam swoje kwestie te, które mowię w pracy itp.

Jeszcze np rok temu nie pomyślałbym,że mógłbym wysiedzieć na call center i 7-8 godzin prawie bez pauzy na słuchawce.

Kiedyś miałem epizod gdzie pracowałem na monitoringu ale po pewnym czasie wysiadłem psychicznie. Były coraz większe problemy z mową i ze stresem a to są przecież zwykłe normalne rzeczy, które ludzie wykonują na codzień. Jednak teraz wyszedłem całkowicie ze strefy komfortu. Najwyżej jak nie dam rady to mnie zwolnią bo pomimo, że jest ciężko to raczej się nie poddam. Chyba, że już całkiem zaniemówię. A wy gdzie pracujecie    :Uśmiecha się:?
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis piotr1234543:
  • Dziwna, marcinnn
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Sobie pomogłam, czas na Ciebie (czytaj!) BlackPearl 6 13 744 24 Cze 2016, Pią 9:37
Ostatni post: Anitax


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

              Reklama