- czas skończyć z fobią
#1
Witam wszystkich. Mam 33 lata i przez swoją fobię nic jeszcze nie osiągnąłem. Byle jaka praca co chwilę zmieniania na inną. W dodatku coraz większe problemy ze zdrowiem. Do tego teściowie patrzą z pogardą na moje wyczyny zawodowe a raczej ich brak. Mają mnie za nieroba.Większośc rówieśników dawno temu ma pełną rodzinę tzn żonę, dzieci, dobrą pracę... pracują w banku, pracują jako nauczyciele, prowadzą szkolenia, prowadzą firmy.



Zaczęło się od tego, że od końca szkoły podstawowej miałem już jakiś problem ze sobą. Drażnili mnie rówieśnicy na podwórku a tym bardziej w szkole. Denerwowałem się z byle jakiego powodu.. byłem za poważny. Na przerwach zamiast spędzać czas z rówieśnikami szedłem sam gdzieś na dwór itp... Później jakoś tak wyszło,że siedziałem już sam w ławce. Kumple zaczęli mnie jakoś inaczej traktować jak zacząłem się zmieniać. Do tego zaczęli mi dokuczać bo bawiło ich to, że się denerwuję z byle jakiego powodu i wszystkim przejmuję. Pod koniec podstawówki z dobrego ucznia stoczyłem się z ocenami. Ledwo zdałem ostatnią klasę ale jakimś cudem dostałem się do liceum.

Wcześniej na lekcjach byłem bardzo aktywny, lubiłem czytać na głos i robić zadania przy tablicy. 
Podczas mojej przemiany nastapiły dziwne rzeczy....
Zacząłem się strasznie pocić i zacząłem mieć problem z mową, tzn jąkanie, dziwne napięcia. Byłem dziwnie zestresowany, przestraszony.

Sąsiadom nie mówiłem dzień dobry a jak już zaczynałem mówić to zaczynałem się jąkać itp. Zacząłem jeszcze bardziej unikać ludzi...
szkoła średnia dalej to samo.... odizolowanie, poty, problemy z wysławianiem.

Po szkole średniej dalej to samo... dziewczyny poznawałem jedynie przez czaty internetowe nigdy w realu...do tego byle jaka praca i wszędzie poczucie odizolowania, poczucie, że nigdzie nie pasuje. 
Do tego masakryczne problemy z mową, stres w kotaktach z ludźmi niewyobrażalny. Miałem też myśli samobójcze bo skoro nie mogę już normalnie rozmawiać to co dalej, jak żyć?

Później była terapia... nastawiona głównie na mowę, terapia logopedyczna+ był nacisk na zaczepianiu  obcych ludzi i rozmawianie z nimi itp..
Terapia nie pomogła.. gdy jestem sam czuję się wyluzowany, mogę śpiewać, mówić a gdy pojawia się ktoś obok.. od razu czuję napięcie.. pocę się i jąkam się a jak z kimś rozmawiam to często mówię jakieś głupoty..
W ostatniej pracy nawet jakaś babka krzyczala na pół hali ale ten nowy przestraszony. Byłem na hali gdzie ze 40 osób koło siebie na produkcji.. , Nie potrafiłem normalnie myśleć i ręce mi się trzęsły przy najprostzych rzeczach. Oczywiście nie zatrudnili mnie.

Postanowiłem to zmienić. Muszę się jakoś wziąć w garść. Teraz te docinki teściów działają na mnie motywująco.
Jest pewna dziedzina, która mmnie interesuje i jest jakby moim hobby. Postanowiłem pisać mature w 2019 r i zrobić jeszce studia w tym kierunku. W dodatku ta dziedzina jest to głównie praca z ludźmi, komunikacja. Od kilku dni postanowiłem, że będę rozmawiał wszedzie ile sie da. Wróciłem też do ćwiczeń logopedycznych. 

Niedługo zaczynam też pracę na call center    :Płacze: na rozmowie kierowniczka nie połapała się jeszcze, że coś jest nie tak z moją mową ale te call center to rzucenie się na głęboką wodę no ale co zrobić.

Pewnie większość osób jest tutaj podobnych do mnie    :Uśmiecha się:
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis piotr1234543:
  • rlip, Boomshaka
Odpisz
#2
Nie wiem czy to call center to dobry pomysł, ta praca wykańcza psychicznie normalne osoby.
Przedziwne czasy, znowu śnił mi się internet chyba
Prostokąt piszcząc o poranku pilnie serce wzywał
Szepce, że cała okolica silnym deszczem spływa

A ja tęsknie za czasem w którym nikt mych myśli nie przerywał
Odpisz
#3
Podziwiam tę determinację    :Uśmiecha się: Szczególnie, że chcesz spróbować z call center.
Odpisz
#4
Ozeniles się, więc zupełnym nieudacznikiem nie jesteś    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#5
6 dni w pracy w call center już za mną    :Uśmiecha się:
Pierwszy dzień to byłem przestraszony każdym połączeniem.
Jedno połączenie się kończy.. mija kilka sekund i już ktoś się pojawia w słuchawkach..
Początek dużo czytania z kartki. Poukładane mniej więcej o czym mam mówić i na drugiej kartce mam przygotowane odpowiedzi na ewentualne pytania gdyż tutaj nie każą kierować się kartką a naturalnie rozmawiać z ludźmi.

Są momenty gorsze i lepsze. Są takie momenty,że kilka telefonów pod rząd zająknę się na tym samym słowie. Czuję momentami duże napięcie ale kierownik mówi, że zawsze nowe osoby czują takie napięcie i mają lekki problem.
Ludzie po drugiej stronie bywają bardzo niemili.. zwłaszcza, że ja cisnę ich do samego końca nawet jak nie chcą ze mną rozmawiać.
Tym się jakoś nie przejmuję. Ktoś przeklnie, rozłączy się to dla mnie nie problem. Problemem jest dla mnie ogólna komunikacja.

W domu staram się ćwiczyć oddychanie, wymowę tak jak logopeda nakazał. Do tego dużo rozluźniania mięśni twarzy, szyi, ramion itp. Czytam swoje kwestie te, które mowię w pracy itp.

Jeszcze np rok temu nie pomyślałbym,że mógłbym wysiedzieć na call center i 7-8 godzin prawie bez pauzy na słuchawce.

Kiedyś miałem epizod gdzie pracowałem na monitoringu ale po pewnym czasie wysiadłem psychicznie. Były coraz większe problemy z mową i ze stresem a to są przecież zwykłe normalne rzeczy, które ludzie wykonują na codzień. Jednak teraz wyszedłem całkowicie ze strefy komfortu. Najwyżej jak nie dam rady to mnie zwolnią bo pomimo, że jest ciężko to raczej się nie poddam. Chyba, że już całkiem zaniemówię. A wy gdzie pracujecie    :Uśmiecha się:?
[-] 3 użytkowników polubił(o) wpis piotr1234543:
  • yoga.cat, Dziwna, marcinnn
Odpisz
#6
@piotr1234543 jak tam walka ?    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#7
Cześć wszystkim    :Uśmiecha się:

Ja też miałam za sobą pracę w call center i powiem szczerze - to mi super pomogło na moją FS, otworzyło mnie, przełożeni mnie chwalili, że dobrze sobie radzę. Początki były bardzo trudne, wiadomo, byłam przerażona, pierwszego lub drugiego dnia jeden chamski klient wjechał mi na psychę i powiedział, żebym sobie meliskę wypiła przed pracą, bo słychać, że jestem zestresowana. Ale potem było tylko lepiej. Dasz sobie radę!    :Uśmiecha się:

Ja też walczę z FS, z różnymi skutkami. Były takie okresy, a nawet lata w moim życiu (teraz mam 31 lat), że świetnie sobie radziłam, nikt by nie powiedział, że mam FS - zwalczyłam fobię do tego stopnia, że prowadziłam szkolenia, miałam sporo wystąpień publicznych, poznawałam różnych ludzi i czerpałam z tego autentyczną przyjemność. Od jakiegoś czasu jednak odczuwam nawrót lęków, może to być związane z moją chorobą tarczycy (jak wiadomo przy problemach z tarczycą pojawiają się stany depresyjne, lęki itd) lub zmianą trybu pracy - teraz pracuję zdalnie - mam mniejszy kontakt z ludźmi   :Obraził się: Chcę to jednak zwalczyć!
[-] 3 użytkowników polubił(o) wpis goldbaby:
  • Acj, yoga.cat, damiandamianfb
Odpisz
#8
(07 Maj 2018, Pon 16:37)goldbaby napisał(a): Cześć wszystkim    :Uśmiecha się:

Ja też miałam za sobą pracę w call center i powiem szczerze - to mi super pomogło na moją FS, otworzyło mnie, przełożeni mnie chwalili, że dobrze sobie radzę. Początki były bardzo trudne, wiadomo, byłam przerażona, pierwszego lub drugiego dnia jeden chamski klient wjechał mi na psychę i powiedział, żebym sobie meliskę wypiła przed pracą, bo słychać, że jestem zestresowana. Ale potem było tylko lepiej. Dasz sobie radę!    :Uśmiecha się:

Ja też walczę z FS, z różnymi skutkami. Były takie okresy, a nawet lata w moim życiu (teraz mam 31 lat), że świetnie sobie radziłam, nikt by nie powiedział, że mam FS - zwalczyłam fobię do tego stopnia, że prowadziłam szkolenia, miałam sporo wystąpień publicznych, poznawałam różnych ludzi i czerpałam z tego autentyczną przyjemność. Od jakiegoś czasu jednak odczuwam nawrót lęków, może to być związane z moją chorobą tarczycy (jak wiadomo przy problemach z tarczycą pojawiają się stany depresyjne, lęki itd) lub zmianą trybu pracy - teraz pracuję zdalnie - mam mniejszy kontakt z ludźmi   :Obraził się: Chcę to jednak zwalczyć!

Robiłaś występy publiczne? Szanuję, nie powiem.

Ja uważam, że poradziłem sobie z FS, ale do występów publicznych się nie przemogłem. To jest trudne nawet dla zwykłych ludzi, bez FS.
Odpisz
#9
(07 Maj 2018, Pon 17:02)klocek napisał(a):
(07 Maj 2018, Pon 16:37)goldbaby napisał(a): Cześć wszystkim    :Uśmiecha się:

Ja też miałam za sobą pracę w call center i powiem szczerze - to mi super pomogło na moją FS, otworzyło mnie, przełożeni mnie chwalili, że dobrze sobie radzę. Początki były bardzo trudne, wiadomo, byłam przerażona, pierwszego lub drugiego dnia jeden chamski klient wjechał mi na psychę i powiedział, żebym sobie meliskę wypiła przed pracą, bo słychać, że jestem zestresowana. Ale potem było tylko lepiej. Dasz sobie radę!    :Uśmiecha się:

Ja też walczę z FS, z różnymi skutkami. Były takie okresy, a nawet lata w moim życiu (teraz mam 31 lat), że świetnie sobie radziłam, nikt by nie powiedział, że mam FS - zwalczyłam fobię do tego stopnia, że prowadziłam szkolenia, miałam sporo wystąpień publicznych, poznawałam różnych ludzi i czerpałam z tego autentyczną przyjemność. Od jakiegoś czasu jednak odczuwam nawrót lęków, może to być związane z moją chorobą tarczycy (jak wiadomo przy problemach z tarczycą pojawiają się stany depresyjne, lęki itd) lub zmianą trybu pracy - teraz pracuję zdalnie - mam mniejszy kontakt z ludźmi   :Obraził się: Chcę to jednak zwalczyć!

Robiłaś występy publiczne? Szanuję, nie powiem.

Ja uważam, że poradziłem sobie z FS, ale do występów publicznych się nie przemogłem. To jest trudne nawet dla zwykłych ludzi, bez FS.

Tak, miałam sporo wystapień, byly elementem mojej pracy. Chodzi o to, żeby dobrze się przygotować do takiego wystapienia - w moim przypadku to były szkolenia z dziedziny, na której bardzo dobrze się znam. Nie bałam się więc niewygodnych pytań od uczestników, bo zawsze wiedziałam jak odpowiedzieć. 2 rada - wcielić się w rolę, zachowywać tak, jak chcesz być postrzegany. Dla mnie problemem jest wyjscie do sklepu po zwykłe zakupy, bo czuję na sobie wzrok ludzi w kolejce, spojrzenie kasjerki, trzęsą mi się ręce, zachowuję się irracjonalnie itd. Ale np. podczas takiego szkolenia dla dużych grup umiałam się wcielić w postać profesjonalistki, osoby, która wie, o czym mówi, byłam pewna siebie. Niestety obecnie już nie pracuję w ten sposób, praca zdalna jest wygodna, ale ograniczenie kontaktu z ludźmi powoduje, że wszystko wraca.

A Tobie co pomogło na FS?
Odpisz
#10
(07 Maj 2018, Pon 17:26)goldbaby napisał(a): Tak, miałam sporo wystapień, byly elementem mojej pracy. Chodzi o to, żeby dobrze się przygotować do takiego wystapienia - w moim przypadku to były szkolenia z dziedziny, na której bardzo dobrze się znam. Nie bałam się więc niewygodnych pytań od uczestników, bo zawsze wiedziałam jak odpowiedzieć. 2 rada - wcielić się w rolę, zachowywać tak, jak chcesz być postrzegany.

Czyli mówisz, że to była jakby poza, maska? Czego takiego nauczałaś i dlaczego przestałaś?

Cytat:Dla mnie problemem jest wyjscie do sklepu po zwykłe zakupy, bo czuję na sobie wzrok ludzi w kolejce, spojrzenie kasjerki, trzęsą mi się ręce, zachowuję się irracjonalnie itd. Ale np. podczas takiego szkolenia dla dużych grup umiałam się wcielić w postać profesjonalistki, osoby, która wie, o czym mówi, byłam pewna siebie. Niestety obecnie już nie pracuję w ten sposób, praca zdalna jest wygodna, ale ograniczenie kontaktu z ludźmi powoduje, że wszystko wraca.

Miałem podobnie, tzn. sytuacje formalne były dla mnie znacznie mniej stresujące, niż nieformalne.

Też pracuję zdalnie    :Uśmiecha się:. Ale obecnie nie ma to dla mnie dużego znaczenia z punktu widzenia fobii. Prędzej jeśli chodzi o koszt dojazdów.

Cytat:A Tobie co pomogło na FS?

Nauka wyrażania złości.
Odpisz
#11
gratulacje, trzeba niemałej odwagi i siły by wyjść na przeciw FS!
powiem wam już na forum niegdyś wspominałem że również pracuję na stanowisku, który wymaga kontaktu z człowiekiem w cztery oczy i właściwie to jakiś taki ciekawy paradoks, że tam sobie jakoś daję radę a gdy mam wyjść na zewnątrz sam coś załatwić to niekiedy najchętniej zatrudniłbym menadżera który robiłby to za mnie taki wywołuje to we mnie dyskomfort...
ja za siebie wziąłem się jakieś 4-5 lat temu, kiedy wiedziałem już że FS ściąga mnie na samo dno psychiczne, musiałem ogromnie się przełamać, niejednokrotnie kończyło się to straszliwym pobudzeniem organizmu, bo dosłownie wychodziłem z siebie żeby coś w tej kwestii osiągnąć, na siłę próbowałem zbliżyć się do innych, zmuszałem się tak bardzo i niezdrowo, że staż w urzędzie państwowym właściwie wywołał u mnie zespół stresu pourazowego przez ciągłe zalanie adrenaliną, mój mózg przestawił się na tryb wojny, sny o tym miałem jeszcze 1,5 roku po skończeniu tego stażu... nie potrafiłem już znaleźć równowagi, niestety musiałem sięgnąć po farmakoterapię i dopiero chyba wtedy doszło do jakiegoś przełomu, podjąłem zatrudnienie w korporacji i jakoś to leci... mogę powiedzieć, że na pewien sposób również skończyłem z fobią, może bardziej zasadnie byłoby powiedzieć zawiesiłem ją, ale dzieje się to dopiero po interwencji SNRI i betablokerów, nie boję się przyznać że leczę się, to że to pomaga to najlepszy dowód na to, że coś w mózgu nie było w porządku, natręctwa, PTSD, dysocjacje, nerwice, za wiele tego... nie ma cudów, ale można jakoś żyć, oddychać, a nie bezustannie drżeć
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis tytomasz:
  • Acj, yoga.cat
Odpisz
#12
(07 Maj 2018, Pon 17:47)klocek napisał(a):
(07 Maj 2018, Pon 17:26)goldbaby napisał(a): Tak, miałam sporo wystapień, byly elementem mojej pracy. Chodzi o to, żeby dobrze się przygotować do takiego wystapienia - w moim przypadku to były szkolenia z dziedziny, na której bardzo dobrze się znam. Nie bałam się więc niewygodnych pytań od uczestników, bo zawsze wiedziałam jak odpowiedzieć. 2 rada - wcielić się w rolę, zachowywać tak, jak chcesz być postrzegany.

Czyli mówisz, że to była jakby poza, maska? Czego takiego nauczałaś i dlaczego przestałaś?

Cytat:Dla mnie problemem jest wyjscie do sklepu po zwykłe zakupy, bo czuję na sobie wzrok ludzi w kolejce, spojrzenie kasjerki, trzęsą mi się ręce, zachowuję się irracjonalnie itd. Ale np. podczas takiego szkolenia dla dużych grup umiałam się wcielić w postać profesjonalistki, osoby, która wie, o czym mówi, byłam pewna siebie. Niestety obecnie już nie pracuję w ten sposób, praca zdalna jest wygodna, ale ograniczenie kontaktu z ludźmi powoduje, że wszystko wraca.

Miałem podobnie, tzn. sytuacje formalne były dla mnie znacznie mniej stresujące, niż nieformalne.

Też pracuję zdalnie    :Uśmiecha się:. Ale obecnie nie ma to dla mnie dużego znaczenia z punktu widzenia fobii. Prędzej jeśli chodzi o koszt dojazdów.

Cytat:A Tobie co pomogło na FS?

Nauka wyrażania złości.

U mnie to była taka poza w myśl zasady "fake it till you make it". To mi naprawdę pomogło w wystąpieniach publicznych. Przestałam, bo firma padła i zwolnili wszystkich pracowników. Teraz już 3 lata pracuję zdalnie, kiedyś było spoko, ale od jakiegoś roku zaczynam czuć się jak totalny odludek. A jesli chodzi o wyrażanie złości to z tym mam problem - przy obcych nie umiem okazywać takich emocji. A jak się tego nauczyłeś? Terapia? Byłam na 3 spotkaniach z terapeutą, ale wskutek różnych zawirowań życiowych na razie zaprzestałam.
Odpisz
#13
@klocek co za nauka wyrażania złości?    :Zaskoczony:
Odpisz
#14
@goldbaby - Mieszkasz sama? Nie masz kogoś do towarzystwa? Ostatecznie nie wychodzisz gdzieś, nie bawisz się itp.? No i nie możesz zmienić pracy? Co to za praca w ogóle? Nie możesz np. raz w tygodniu przychodzić do biura?

@Maxx - Fobia to poczucie zagrożenia ze strony ludzi. Ale mamy wpływ, czy się bać, czy wkurzyć. Wystarczy lęk zastąpić wk*rwieniem. To jest w zasięgu naszej decyzji.
Odpisz
#15
(08 Maj 2018, Wto 17:19)klocek napisał(a): @Maxx - Fobia to poczucie zagrożenia ze strony ludzi. Ale mamy wpływ, czy się bać, czy wkurzyć. Wystarczy lęk zastąpić wk*rwieniem. To jest w zasięgu naszej decyzji.
Tak z ciekawości - czy pomysł na zastąpienie strachu wkurzeniem podsunął Ci terapeuta, jakiś nurt terapeutyczny albo tekst, czy to Twój pomysł?
Czy wkurzenie kierujesz przeciwko ludziom, co do których odczuwasz zagrożenie (wewnętrznie lub zewnętrznie), czy to takie "wolno-płynąca" emocja?
Czy nie odczuwasz trochę, że agresja rodzi agresję i niechęć ze strony innych ludzi wobec Ciebie?
Odpisz
#16
Coś w tym jest, zamiast wkurzać się na siebie lepiej na innych   :Wystawia język:
Odpisz
#17
Przeczytałem ten temat jako "czas skończyć z sobą". Chyba moja podświadomość coś mi sugeruje.
Odpisz
#18
(08 Maj 2018, Wto 20:05)mokebe napisał(a): Przeczytałem ten temat jako "czas skończyć z sobą".
To samo mi dolega, też zamierzałem o tym wspomnieć.
Odpisz
#19
(08 Maj 2018, Wto 19:37)anonimowy_kuba napisał(a):
(08 Maj 2018, Wto 17:19)klocek napisał(a): @Maxx - Fobia to poczucie zagrożenia ze strony ludzi. Ale mamy wpływ, czy się bać, czy wkurzyć. Wystarczy lęk zastąpić wk*rwieniem. To jest w zasięgu naszej decyzji.
Tak z ciekawości - czy pomysł na zastąpienie strachu wkurzeniem podsunął Ci terapeuta, jakiś nurt terapeutyczny albo tekst, czy to Twój pomysł?
Czy wkurzenie kierujesz przeciwko ludziom, co do których odczuwasz zagrożenie (wewnętrznie lub zewnętrznie), czy to takie "wolno-płynąca" emocja?
Czy nie odczuwasz trochę, że agresja rodzi agresję i niechęć ze strony innych ludzi wobec Ciebie?

Sam wpadłem, trochę przez przypadek a trochę dzięki ciągłemu próbowaniu nowych rozwiązań. Psycholodzy okazują się wyjątkowo niepomocni. Oni mają jakiś zakaz udzielania rad.

Złość kieruję przeciwko tym, którzy zasłużyli. Tym, którzy naruszają granice i próbują robić krzywdę. Lepsze to niż lęk i uległość.

Tak, ludzie nie lubią agresji w innych, ale znacznie bardziej nie lubią ciapowatości. Jest to paradoks, z którego wszyscy fobicy chyba zdają sobie sprawę. Często się mówi, że dziewczyny wolą drani od miłych gości. To prawda, tylko faceci mają tak samo.
Odpisz
#20
(08 Maj 2018, Wto 20:05)mokebe napisał(a): Przeczytałem ten temat jako "czas skończyć z sobą". Chyba moja podświadomość coś mi sugeruje.

(08 Maj 2018, Wto 20:13)USiebie napisał(a): To samo mi dolega, też zamierzałem o tym wspomnieć.

Przybijam z wami piątkę.

(08 Maj 2018, Wto 17:19)klocek napisał(a): @Maxx - Fobia to poczucie zagrożenia ze strony ludzi. Ale mamy wpływ, czy się bać, czy wkurzyć. Wystarczy lęk zastąpić wk*rwieniem. To jest w zasięgu naszej decyzji.
O cholercia, to u mnie poszło w takim razie odwrotnie. Wkurzanie się przeszło w banie.
Nie damy się zwariować
Możemy żyć jak chcemy 
 
Odpisz
#21
(08 Maj 2018, Wto 20:27)klocek napisał(a): Fobia to poczucie zagrożenia ze strony ludzi. Ale mamy wpływ, czy się bać, czy wkurzyć. Wystarczy lęk zastąpić wk*rwieniem.
(08 Maj 2018, Wto 20:27)klocek napisał(a): Złość kieruję przeciwko tym, którzy zasłużyli. Tym, którzy naruszają granice i próbują robić krzywdę. Lepsze to niż lęk i uległość.
OK, złość jako samoobrona to jedno, ale lęki społeczne mają to do siebie, że boimy się tych, którzy nie są groźni, ani którzy nie mają intencji atakować, ani wcale nie atakują. Czyli nie chodzi Ci o to, że cały fobiczny lęk zastępujesz wkurzeniem? Bo tak można było zrozumieć z poprzedniego posta...

Strach w naturze oznacza decyzję "walcz albo uciekaj". Skojarzyło mi się to z tym, że podjęcie walki pod wpływem strachu, który w przypadku lęku społecznego jest często irracjonalny (każdy rodzaj fobii jest uruchomieniem reakcji lękowej, która jest nieadekwatna do sytuacji) jest tak na prawdę uleganiem lękowi. Zamiast go zignorować wykonuje się taką reakcję, jaką chciał mózg, "udowadniając mu" tym samym, że miał rację uruchamiając cały proces.

Koniec teoretyzowania    :Uśmiecha się:
Odpisz
#22
Nie każdy "lęk społeczny" jest nieuzasadniony. Są ludzie, którzy autentycznie są nieżyczliwi. Nie wierzę już w opcję "nie ma się czego bać". Raczej w opcję "jest się czego bać, ale sobie poradzę".
Odpisz
#23
(08 Maj 2018, Wto 21:02)klocek napisał(a): Nie każdy "lęk społeczny" jest nieuzasadniony. Są ludzie, którzy autentycznie są nieżyczliwi. Nie wierzę już w opcję "nie ma się czego bać". Raczej w opcję "jest się czego bać, ale sobie poradzę".
Oczywiście, masz rację. Chodziło mi o to, że przez fobię społeczną znacznie więcej ludzi i sytuacji wydaje się groźniejszych niż jest w rzeczywistości. Ale z tego faktu nie wynika, że wszyscy są do nas pozytywnie nastawieni, bo to druga skrajność.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis anonimowy_kuba:
  • Kra_Kra
Odpisz
#24
Tak dokładnie myślę, jak @anonimowy_kuba bo gdybym była bardziej pewna siebie, to bym mniej bała się krytyki ze strony innych czy ogólnie konfrontacji. Bo nie czułabym, że łatwo mnie "zmieść". "CHCESZ ZE MNIE KPIĆ? NIE POCZUŁEM NIC, DAJ BIS! NIE POWIEDZIAŁEŚ TEGO W RYJ TO NIE POWIEDZIAŁEŚ NIC!!!1" xd
Crows fly black
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Kra_Kra:
  • anonimowy_kuba
Odpisz
#25
(08 Maj 2018, Wto 17:19)klocek napisał(a): @goldbaby - Mieszkasz sama? Nie masz kogoś do towarzystwa? Ostatecznie nie wychodzisz gdzieś, nie bawisz się itp.? No i nie możesz zmienić pracy? Co to za praca w ogóle? Nie możesz np. raz w tygodniu przychodzić do biura?

Nie mieszkam sama, ale tak jak kiedyś byłam przyzwyczajona do kontaktów z ludźmi w pracy, tak teraz siedzę w chałupie. Mąż wraca po 16, a w dzień mogę pogadać jedynie z naszymi kotami    :Uśmiecha się szeroko: planuję wychodzić do jakiegoś biura albo coworku, ale trudno się zmobilizować, bo trochę już zdziczałam w domu. Pracy nie zmienię, bo mam swoją działalność i robię to, co lubię - piszę.

Z tą złością to trochę taki miecz obosieczny. Z jednej strony jest to dobre w kontaktach z ludźmi, którzy chcą Cię zgnoić. Jak nabuzujesz się złą energią, to łatwiej jest się bronić. Ale w takich zwykłych życiowych sytuacjach moim zdaniem trudno to zastosować.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Sobie pomogłam, czas na Ciebie (czytaj!) BlackPearl 6 13 934 24 Cze 2016, Pią 9:37
Ostatni post: Anitax


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!