- czekanie z seksem
#1
Czy kontynuowalibyście związek z kobietą/mężczyzną, gdyby powiedziała Wam, że chce poczekać ze współżyciem do ślubu/ poważnej deklaracji/ chwili kiedy będzie się czuła na 100% pewna (pewien), że jej nie zostawicie/ innego znaczącego dla niej/niego momentu?
Odpisz
#2
Nie sadze. Byc moze gdyby chodzilo o sam akt, czysta penetracje, nie o tzw "inne czynnosci seksualne" ( (; ) to moze ostatecznie, ale to raczej abstrakcja.
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
Odpisz
#3
Musiałbym z nią poważnie porozmawiać, poznać jej obawy i myśli i dopiero wtedy bym podjął decyzję.
Ale myślę, że jeśli miłość ze strony faceta jest szczera i prawdziwa, to zwlekanie z seksem nie byłoby przeszkodą nie do przejścia.

Bardziej sprecyzuj potrzebna pytanie.
Co innego czekać do ślubu (niektóre związki trwają po 6 lat, albo więcej, zanim dojdzie do ślubu, a nie byłoby dobrze, żeby głównym powodem do wzięcia ślubu była chęć współżycia), a co innego czekać na to, aż kobieta będzie w 100% pewna, że jest się "tym jedynym".

[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis karmazynowy książę:
  • potrzebna
Odpisz
#4
Nie jestem pewien czy formalizowanie związku to dobry pomysł na zmniejszenie niepewności i braku zaufania do siebie i/lub partnera. Brzmi jak rosyjska ruletka..
Cytat:Becoming strong enough to love means becoming strong enough to lose love - and to know that you will be okay.
Odpisz
#5
W zwiazku buduje sie zaufanie, jesli go nie ma to zwiazek ma problem, ale to jakies straszne stereotypy, ze kobieta musi uwazac, bo partner jej nie traktuje powaznie i chodzi mu tylko o jedno i potem ucieknie. No wszystko zalezy od kontekstu, ale dla mnie to zwiazane z jakimis zaburzeniami, problemami natury psychicznej, czy fizycznej, albo ideologia za tym idzie - silna wiara katolicka. No - albo ten jakis skrajny brak zaufania, ze wybralam sobie kogos, kto moze mnie zostawic, gdy juz ten zly on "dostanie to, czego chce". W budowaniu normalnej, zdrowej relacji to jest to czesc zwiazku dwojga ludzi. Dla jednych mniej wazna, dla innych wazniejsza, ale zwyczajna jego czesc. Akurat demonizowanie jej, nadawanie jej jakiegos wielkiego patosu... no niby mozna, ale tak w sumie to po co?
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
Odpisz
#6
Dokładnie. Zgadzam się z Ordo.
Dziś potrzebny mi ktoś nowy - taki ktoś jak Ty,
Kto w korowodzie czarno-białych dni będzie jak nagły dopływ świeżej krwi - na stałe!
Odpisz
#7
niepotrzebny napisał(a):Ale myślę, że jeśli miłość ze strony faceta jest szczera i prawdziwa, to zwlekanie z seksem nie byłoby przeszkodą nie do przejścia.
Fajnie, że tak myślisz. Dzisiaj zostałeś moim promyczkiem nadziei    :Uśmiecha się:

niepotrzebny napisał(a):Bardziej sprecyzuj potrzebna pytanie.

No nie mogę spprecyzować bo kobiety są różne. Są też religijne dla których wiara jest ważna i będą miały poczucie winy jeśli zrobią TO przed ślubem i nie będą się wtedy potrafiły też tak bardzo "otworzyć".

Innym powodem może być też brak zaufania (bo zaufania nie dostaje się z automatu a dlaczego jakaś dziewczyna miałaby ufać komuś kogo zna 2-3 miesiące a on zaczyna od niej "wymagać" seksu) lub powody jakie przedstawił jej chłopak np. kiedyś wyraził się, że nie będzie kupował kota w worku i z poprzednią partnerką mu się coś nie podobało dlatego się rozstali wobec tego dziewczyna boi się, że właśnie ją testuje i może się nie sprawdzić, ona odda mu coś co nawet gdy nie jest religijna jest dla niej ważne (dziewictwo) a on stwierdzi, że "to nie to" i jednak ją zostawi. Albo obserwuje związki wokół i widzi, że kobietom zalezy bardziej a faceci często puszczają je w trąbe. facet nie chce "wziąć jej w ciemno" bo się boi, że będzie słabo, ale ona ma mu"ufać bo w związku ma być zaufanie". Albo przeżyła ogromną traumę powiązaną pośrednio lub bezpośrednio z seksualnością i żeby się "oddać" potrzebuje maximum poczucia bezpieczeństwa i komfortu czego nie zapewniają jej słowa chłopaka.

Ogólnie chodzi mi o to czy dla Was panowie są sytuacje, które zrozumielibyście u kobiet jako powód czekania i zgodzilibyście się na to. Wyżej tylko niektóre przykłady.
Odpisz
#8
Ale to ciagle postawa - bo my tacy zli, mezczyzni zli, kobiety dobre, wam nie zalezy, dla was wazne wylacznie, za przeproszeniem, wybaczcie wszystkie damy to czytajace, ale subtelniej ujac sie tego w tym kontekscie nie da - suche jebanie, a dla nas liczy sie zwiazek, milosc, wiernosc, stalosc uczuc i pokoj na swiecie. No nie, takie myslenie mi bardzo przeszkadza i wydaje sie wrecz nie w porzadku wobec nas - facetow, tak mimo wszystko.

Przede wszystkim bliskosc jakas cielesna ma cieszyc obie strony, obie maja sie otwierac na siebie, cieszyc tym, a nie jedna bedzie nalegac a druga - oj nie, nie, ja taka grzeczna, niesmiala, ojeju, nie wolno, plask! Mnie sie to wydaje mocno niezdrowe, mimo wszystko. Ja to widze tak - budujemy relacje, umawiamy sie na cos, ustalamy jakies zasady, ale no... wszystko zalezy od sytuacji. Jak juz ludzie maja byc para to przewaznie znaja sie na tyle, by wiedziec czego sie po sobie spodziewac. Jesli ktos odejdzie, bo cos w lozku nie dziala to oczywiscie jest to slabe. Ale o tym tez mozna rozmawiac, nalezy wrecz rozmawiac, fascynacja soba nawzajem jest jakas baza tutaj. Pracowac nad soba, dbac o siebie nawzajem, troszczyc sie o siebie nawzajem, w tym, jak w innych aspektach bycia ze soba.

Oczywiscie jestem w stanie wyobrazic sobie takie sytuacje, bylyby one dosc jednak skrajne, gdzie naturalnie zrozumialbym wstrzemiezliwosc. Tym czyms bylby silny lek, trauma przezyta, generalnie jakies, hm, wyrzadzone zlo. No, albo rzeczywiscie skrajny brak zaufania nie taki personalny, tylko wobec calego okrutnego swiata, ale jesli sie komus nie ufa to niech sie umie otwarcie o tym powiedziec wprost - nie ufam ci, bo mozesz okazac sie podlym draniem. Ale jak sie ma takie podejrzenia wobec (potencjalnego) partnera, to chyba lepiej go zostawic i znalezc sobie kogos, przy kim sie poczujemy pewniej. Jesli przy nikim nie czujemy sie pewnie to trzeba zdac sobie sprawe, ze mamy problem, problem jest w nas samych i nalezy nad soba pracowac. Nie probowac ufac na sile oczywiscie, ale sprobowac ocenic wtedy partnera obiektywnie, no i uswiadomic go o tym. Znasz te osobe niezle zawsze, na tyle, ze mozna przewidziec do czego moze byc tez, um, no zdolna. Albo ocenic prawdopodobienstwo chociaz. Wystarczy sluchac, obserwowac i wyciagac wnioski. Religia? No, prawdopodobnie nie wiazalbym sie z przesadnie religijna dziewczyna, a i ona pewnie nie wiazalaby sie ze mna. W sumie w ogole nie budowalbym relacji z taka osoba, na kazdym kroku odnoszaca sie do boga, swoich wierzen, calej tej reszty. Przerazaloby mnie to troche. Wiekszosc katoliczek jednak zachowuje tu zdrowy rozsadek. Jesli chlopak to chce robic to niech zagai jakos o tematy, khm, niegrzeczne, jak sie dowie, ze seks po slubie, ostatecznie - wtedy niech decyduje, czy mu to odpowiada. Wazne jest to, by postawic sprawe jasno, nie zaskakiwac sie nagle tym - dawajze mi tu seksy na stole, bejbe - nie, ja chce pierscionek, ceremonie, wyznanie przed bogiem i wtedy mozemy podumac nad tym ale tylko przy zgaszonym swietle, noca, szybko i po bozemu. I mamy jasnosc. Taka dziewczyna powinna dobrac sobie grzecznego niesmialca tez, a taki chlopak poszukac dziewczyny odpowiadajacej jego, khm, temperamentowi. Proste? Proste. Inaczej pojawia sie duzy zgrzyt, tak tu, jak i w innych aspektach zycia, bardziej w teorii prozaicznych.

Zreszta wszystko to teoria, w rzeczywistosci kto wie jak by sie zachowal?
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
    Wkład użytkownika w dyskusję został uznany za pomocny [zatwierdził(a): BlankAvatar(+1)  ]
Odpisz
#9
Jak się czuje czymś innym niż tym poniżej pasa, to i nie będzie to jakieś wyjątkowo trudne. Szczególnie jeśli nigdy wcześniej do niczego nie doszło. Można uszanować wolę partnera i się szybko pobrać    :Wystawia język: Mówię o przypadkach prawdziwego uczucia, bo częściej jest tak, że się podoba ktoś fizycznie a takie podstawy związku są bardzo liche.

Jeśli natomiast ktoś uważa, że nie wytrzyma i to dla niego poważny problem, to powinny się te osoby rozejść, bo będzie to jeden wielki konflikt i źródło przykrości, a żadna ze stron z pewnością nie zrezygnuje ze swoich racji. A nawet jeśli zrezygnuje to i tak będzie się czuła poszkodowana i skrzywdzona. Naciskanie na to, żeby szybko iść do łóżka to po prostu znak naszych czasów, a tak naprawdę nie ma w tym nic niezwykłego, ani nie należy się też spodziewać, że po ślubie coś się zmieni, nagle będzie to jakaś magia etc.
Odpisz
#10
Szybko pobrac, a potem szybko rozwodzic i przezywac wszystkie dramy, w ktore angazujemy cala rodzine, tlumaczymy znajomym, wywlekamy cale zlo swiata na wierzch. No tez dojrzale. Jesli dla kogos seks ma byc powodem wziecia slubu to niech go nie bierze. Dla mnie to taka sytuacja - seks po slubie, jest ze strony kobiety troche szantazem. No i sam facet nie powinien byc jednak zmuszany do slubu, ja moze widze swiat utopijnie, ale zyczylbym sobie, zeby obie strony chcialy tak seksu, jak i slubu    :Uśmiecha się: A klocic sie mozna o to, czy brac trzeciego kota, czy dwa wzupelnosci wystarcza, a nie o fundamenty zwiazku, bo szybko zacznie byc toksycznie i wszystko to runie.
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
Odpisz
#11
Właśnie z Twoich postów wynika, że kobiety to szantażystki, złe osoby, które manipulują seksem. Tymczasem jednak większe ryzyko ponosi kobieta dlatego też zależy jej na większej gwarancji, zeby facet jej nie zostawił. Ile jest facetów, którzy cierpieli z tego powodu, że się kobieta z nimi przespała i zerwała związek? Statystycznie kobiet, które coś takiego przeżywają jest więcej. Co jest złego w tym, że kobieta chce mieć jednego ukochanego na całe życie i w związku z tym potrzebuje pewności, że jej nie zostawi i że dokonuje słusznego wyboru? Można psioczyć na religię i kościół ile się chce, ale zauważyłam, ze wśród moich znajomych lepiej radzą sobie pary, które dokonały wyrzeczeń. Przez ten czas się poznały wyrobiły sobie sposób komunikacji i udowodniły sobie, że jakoś tą seksualność da się kontrolować jeśli jest silne uczucie (co jednak jest przesłanką do tego, żeby myśleć, że taka osoba w razie kryzysu nie ulegnie zdradzie tak szybko). Po ślubie są zadowolone i widać, ze nadal się kochają może to wynika też z mniejszych oczekiwań, ale rezultaty są dobre. Natomiast pary wyzwolone przeżywały ze sobą uniesienia, ale ich relacje się wypalały, potem przeżywały uniesienia w kolejnym związku i kolejnym, nadal szukają. Mnie się takie życie nie podoba.

Sugar napisał(a):Jeśli natomiast ktoś uważa, że nie wytrzyma i to dla niego poważny problem, to powinny się te osoby rozejść, bo będzie to jeden wielki konflikt i źródło przykrości, a żadna ze stron z pewnością nie zrezygnuje ze swoich racji. A nawet jeśli zrezygnuje to i tak będzie się czuła poszkodowana i skrzywdzona. Naciskanie na to, żeby szybko iść do łóżka to po prostu znak naszych czasów, a tak naprawdę nie ma w tym nic niezwykłego, ani nie należy się też spodziewać, że po ślubie coś się zmieni, nagle będzie to jakaś magia etc.

Ja bym mogła zrezygnować ze swoich racji, ale gdyby po wszystkim okazało się, ze chłopak mnie tylko testował i chce odejść bo było gorzej niż poprzednimi partnerkami to wtedy czułabym się wykorzystana. Myślę, że kobiety jednak inaczej to odczuwają niż faceci...jest nawet biologiczne wytłumaczenie tego, ze kobieta ma potrzebę przynależności, a facet ciągłego zdobywania, dlatego facet seksualnie raczej mało kiedy czuje się wykorzystany.
Odpisz
#12
Ale mozna budowac relacje oparte nazaufaniu, milosci, cieple, wiernosci i calej tej reszcie i po prostu sie kochac, cieszyc soba nawzajem itd. Czemu ten seks demonizowac?

Jakie ryzyko ponosi kobieta? Mowimy o zwiazku dwojga ludzi, gdzie tu miejsce na ryzyko, gwarancje, zostawienie przez faceta. Budujemy relacje, wspolnie, nie mowimy o gwarancjach, nie oceniamy potencjalnego ryzyka. Brzmi jak gwarancje bankowe, czy ryzyko inwestycyjne na gieldzie. To zwiazek dwojga ludzi, ktorzy maja ze soba byc na dobre i zle, wspierac sie, a nie dumac nad tym kiedy i z jakich powodow dojdzie do rozstania. Dojdzie do niego - trudno.

Nie wiem jakie pary znasz, ale absolutna wiekszosc par po prostu to robi    :Uśmiecha się: Ludzie to robia ze soba. Jesli tego nie robia - jest to najczestszy powod rozpadu malzenstw. Jesli tego nie robia - dla mnie to objaw, ze cos w ich relacji jest bardzo niezdrowego. Cos sie musialo niezle popieprzyc, oczywiscie do tego sie pary nie przyznaja, bo sie tego wstydza, jesli dziewczyna przyzna - my czekamy do slubu to przechodzi po okolicy szum w stylu - biedny, sterroryzowany przez te zle laske chlopak pod pantoflem. Albo kryptogej. Z jednej strony wy - dziewczeta, narzekacie na tych ciotowatych chlopakow - fobikow, a z drugiej to ich wlasnie szukacie, by byc gora i trzymac takiego pod pantoflem dajac im nakazy i zakazy? Jesli tak chcecie ich przy sobie zatrzymac szantazem to nie dziwcie sie, ze beda chcieli uciec.

I nie, to nie pary dokonaly wyrzeczen, to kobiety by utrzymac partnera sila przy sobie wymuszaly wyrzeczenia na mezczyznach w takiej sytuacji, a to juz nie brzmi tak dobrze, prawda?

Ja chyba postrzegam zwiazek inaczej, moze utopijnie, ale wierze w to, ze ludzie moga byc szczesliwi wspolnie, zbudowac cos pieknego bez wzajemnego szantazowania sie. Co wiecej - tylko w ten sposob. Naiwnie?
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
Odpisz
#13
Przykro mi, ale właśnie znam bardzo długo chłopaka, który mówił o związku tak samo jak Ty, że postrzega go utopijnie itp. będzie wchodził w kolejny związek, po latach okazało się, że nie żenił się bo każdą kobietę postrzegał jako tę, która chce ślubu ze względu na jego pieniądze dlatego mówił kobietom o tym, że powinny mu ufać bo to jest romantyczne, a potem je porzucał. Także pod płaszczykiem "utopijnego związku" też można ukryć wiele swoich obaw.

Poza tym Ty siedzisz w łóżku tych ludzi, ze wiesz, że to mężczyźni dokonali wyrzeczeń? Są mężczyźni, którzy też są religijni. I temat nie jest o wartościowaniu związków tylko o tym czy mężczyźni byliby w stanie z jakichś ważnych powodów zaczekać na kobietę.

Moje osobiste zdanie jest takie, ze jeżeli kobieta jest dobra troskliwa, ma miłe usposobienie, dużo zalet i facet ją zostawia przez brak seksu (który przecież i tak nie trwałby wiecznie) to jednak przyznaje, że ta czynność jest ważniejsza od drugiego człowieka i że wcale nie była taka wyjątkowa skoro zaraz można sobie nową bardziej chętną znaleźć.

To, ze coś w związku ludzi, którzy chcą czekać z seksem nie funkcjonuje to są tylko Twoje założenia. Masz inne przekonania dlatego jak ktoś ma odmienne to już "źle funkcjonuje". Jakoś z badań wynika, że dobrze funkcjonują takie związki, które po trzech miesiącach nie rzucą się do łóżka.

http://wiadomosci.onet.pl/nauka/naukowcy...lubu/tpvpe
Odpisz
#14
Znajde Ci mase artykulow, ze nie warto czekac do slubu. Chocby sam fakt, ze ludzie tego nie robia. Co z tego?

Mowisz trzy miesiace. A juz trzy lata to jest okej? Musi byc slub? Co dany papierek znaczy dzis w ogole? Trzeba budowac relacje, a nie polegac na jakiejs duchowej sile malzenstwa. Wiele zwiazkow wlasnie wtedy, tuz po nim, zaczyna sie rozpadac, nawet jesli latami byli szczesliwa para. Ile razy slyszy sie, ze kobieta po slubie zachodzi jakas przemiane, staje sie demonem wcielonym. Jakdla mnie trzeba po prostu budowac zdrowa, fajna relacje miedzyludzka oparta na zdrowych fundamentach. To, jak Ty stawiasz sprawe, dla mnie zdrowe nie jest.

Znalas kogos, okej, rozni sa ludzie. On byl zly, wiec i ja jestem zly, argument ad personam, troche, nomen omen, ponizej pasa, ale okej. Twoje prawo porownywac mnie do najgorszej i najpodlejszej, zaklamanej kreatury jaka poznalas w calym swoim zyciu    :Uśmiecha się puszczając oko: I wiem, ze nie wyjde najlepiej w takim zestawieniu i po takim porownaniu. Tylko wiesz co, to po prostu nie w porzadku i nieco przykre. Dla mnie - po prostu sie nie zgadzamy. Przeciez Ty sama zapytalas o opinie. Nastepnym razem po prostu zignoruje, skoro odpowiadasz w taki sposob.

Ale jeszcze odniose sie do tematu, wiesz, w mojej opinii takie cos to patologia. Seks to dostaniesz dopiero po slubie. Lapanie faceta na dziecko. I tak dalej. A moze zamiast faceta do czegos zmuszac sprawic, by chcial byc z kobieta? Zapewniam - jest to wykonalne. Problem w tym, ze uciekanie sie do szantazu i bycie gora no matter what jest znacznie latwiejsze. I wygodniejsze, prawda?
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
Odpisz
#15
Po pierwsze to bardzo generalizujesz.

1. Dla mnie ślub to nie papierek (dla Ciebie oczywiście może być inaczej)
2. Ślub to przysięga, obietnica i dla mnie dotrzymanie jej wiąże się z honorem i odpowiedzialnością za drugą osobę.
3. Skoro oznacza wyżej wspomniane wartości to również i w tych czasach coś znaczy.
4. To nie szantaż. Ktoś mówi, że nie jest gotowy i wolałby poczekać możesz się na to zgodzić lub nie zgodzić i poszukać osoby, która bardziej Ci odpowiada.
5. Nie mówię, że wszyscy mężczyźni są źli, nie wkładaj w moje usta coś czego nie powiedziałam.
6. To czy ktoś się zdecyduje czy nie zdecyduje na seks nie zależy od ilości argumentów za czy przeciw tylko emocjonalnego stanu tej osoby. Artykuł przytoczyłam tylko po to, żeby pokazać, że nie masz racji sprowadzając wszystkie związki gdzie się czeka do hasła "coś u nich nie funkcjonuje".
7. Momentem kiedy ktoś zdecyduje się na seks nie musi być ślub, ale może to być inny moment. czeka się z różnych powodów.
8. Jeśli chłopak nie kryje się z tym, że boi się, że jakość seksu będzie zła i dlatego chce "sprawdzić dziewczynę" to nie widzę nic nieszlachetnego w dziewczynach, które boją się, że zostaną zranione.
Odpisz
#16
1. Nie wiem czym dla mnie jest slub. Jeszcze az tak daleko nie zaszedlem w swoim zyciu by go planowac. Moze uznam to za cos pieknego, jesli przezyje. Jesli nie - nie bede rozpaczac. Umiem uznac za cos potencjalnie pieknego, ale daleki jestem od tego, by ten slub mial jakies znaczenie wielkie. Raczej jednak mimo wszystko symboliczne. Zwiazek ma byc silny, malzenstwo w gruncie rzeczy nic nie zmienia. Nic. Zostajemy tymi samymi ludzmi, z tymi samymi cechami, chcacymi tych samych rzeczy. Jesli po slubie zachodzi jakas zmiana - to na gorsze. Operujesz stereotypami - to stereotyp, silnie osadzony, prawda? Bedacy przedmiotem zartow, docinek, kabarety maja uzywanie. Ma swoje podstawy, trzeba dbac o to by tegounikac. By malzenstwo nic nie zepsulo w relacji, ktora stworzylismy. Bo ono nie naprawi problemow, ktore sa, a tylko je uwypukli. Nie trzeba tu duzej wyobrazni.

2. Jasne, znaczy taka obietnica mniej niz zlozone obietnice bez ceremonii?

3. Jakies konkretne "cos" znaczy cos wtedy, jesli dla kogos cos znaczy. Nie ma to ze slubem nic wspolnego.

4. Kwestia powodow, nie samego - nie bo nie. Dyskusja i szukanie kompromisow to w zwiazku oczywistosc. Nie ultimatum - nie podoba sie - mozesz odejsc. Postawiony w takiej sytuacji pewnie bym odszedl, co z cala pewnoscia w Twoich oczach swiadczy o mnie jak najgorzej    :Uśmiecha się: Nie, nie musisz odpowiadac, wiem to.

5. Nie mowilem, ze tak twierdzisz. Moze gdzies uzylem jakiejs hiperboli.

6. Jasne, ze sa zawsze wyjatki. Przedstawilem Ci swoj punkt widzenia, o to chyba tu chodzilo.

7. Tu sie rozumiemy predzej. Oczywiscie musi nastapic pewien moment, czesto tak dla kobiety, jak i dla faceta, co moze Cie zaskoczy.

8. Ludzie szukaja w zyciu roznych rzeczy. Kobiety tez szukaja seksu, jesli jest slaby to dana osobe olewaja. Rozni ludzie roznych rzeczy szukaja. Jak to w zyciu.

Nie podoba mi sie to, jak stawiasz sprawe. Ciagle - zranione kochane dobre dziewczeta i zli, porzucajacy podli dranie chcacy tylko jednego. To z gruntu teza falszywa. No i bedzie cos osobistego tak ode mnie na koniec, pozwole sobie, choc nie wiem czy powinienem. Byc moze nie, ale pozwolilas sobie na cos malo fajnego wobec mnie, wiec jednak. Mam nadzieje, ze nie sprawie przykrosci, z gory sorry, jesli tak sie stanie. Ja widze to tak - gdy sie kogos kocha chce sie zrobic dla drugiej osoby wszystko. Oddaloby sie zycie. Chce sie po prostu... no wszystko. I mysli sie przede wszystkim o tej drugiej osobie, jako o kims najcudowniejszym, co zrobic by to jej bylo dobrze. A nie o sobie na pierwszym planie. Dlatego bardzo mi sie Twoja postawa bardzo nie podoba glownie. Ja chce tego i tak ma byc, to zrobie, tego nie zrobie, daje ci tu zakazy i nakazy. Masz sie stosowac. W milosci bardzo wazne staje sie to, czego chce ta druga osoba. Przestajesz byc samotnikiem. Tworzysz z kims cos pieknego. Jasne, moze byc to wykorzystywane, jesli trafi sie zle. Jasne, nie wszyscy ludzie maja dobre serce i sa tacy, ktorzy beda mogli wykorzystac te druga osobe. A Ty patrzysz na to bardzo zasadniczo, troche tak, no coz, egoistycznie. Takie odnosze wrazenie. Jesli trafisz na zla osobe to wykorzysta cie predzej czy pozniej i bedziesz nieszczesliwa tak czy inaczej. Przed slubem, po slubie, czy w trakcie - to ma znaczenie. Im wczesniej sie o tym przekonasz tym lepiej, tak sadze. Myslisz, ze nastapi jakas przemiana w facecie dlatego, ze kobieta kaze mu czekac z seksem? Chyba tylko frustracje w nim obudzi, to jedyne co mi do glowy przychodzi. Ciagle - jesli rozmawiamy o normalnym, zdrowym zwiazku opartym o zdrowe fundamenty. I naprawde, nie chodzi tu o sam seks. On tez tutaj byl i jest tylko pewnym symbolem    :Uśmiecha się:
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
Odpisz
#17
Nie bardzo da się dyskutować z kimś kto wie lepiej co myślisz. Wkładasz w moje usta wiele rzeczy, których nie powiedziałam.

Po co ta dyskusja? Temat był założony po to, żeby dowiedzieć się czy chłopaki z ważnych powodów są w stanie czekać, a nie po to, żebyś mnie przekonywał, ze seks trzeba uprawiać bez ślubu.

Nie pozwalaj sobie na wycieczki osobiste bo nie wiesz z jakich przeżyć i z jakich powodów wynikają moje decyzje. Nie pozwalaj sobie na ocenianie mnie, bo nie wiesz o mnie NIC za to sam cały czas generalizujesz i wmawiasz mi, że dziele ludzi na dobre kobiety i złych mężczyzn. Nie wiem jakie wrażenie odnosisz, ale nie wiedząc z jakich powodów podejmuje takie a nie inne decyzje nazywanie mojego zachowania egoistycznym z twojej strony jest CHAMSKIE

W wielkim skrócie
[quote="Ordo Rosarius Equilibrio"]
1. Dla Ciebie ślub może nic nie zmieniać, ale dla religijnej osoby już zmienia, a Ty tak piszesz jakby Twoje subiektywne zdanie było obiektywne i jeżeli dla Ciebie nie zmienia nic to dla wszystkich innych ludzi też nie powinien zmieniać nic. LOL. Już kilka postów wcześniej doszliśmy, że mamy inne zdanie i żadne nie jest złe, zwyczajnie INNE.

2. Nie, ale niektórzy nie składają żadnych obietnic może dlatego, ze wiedzą, iż nie będą w stanie ich dotrzymać? To nawet uczciwe, wtedy druga osoba może się wycofać i wszystko jest fair.

3. Tak, własnie o tym pisałam, ze dla mnie akurat znaczy.

4. Jesli się jest w związku to szuka się kompromisów, ale jeśli taka kwestia wyjdzie jeszcze przed wejściem w związek to dwie osoby mogą się wycofać i poszukać sobie osób, do których bardziej pasują. Poza tym jaki kompromis zaproponowałbyś kiedy jedna ze stron czułaby się niegotowa na seks?

5. No może.

6. Oprócz swojego punktu widzenia toczysz walke o przekonanie mnie do swoich racji a przynajmniej do udowodnienia, że Twoje są słuszniejsze, a nie o to tu chodziło.

7.

8. Ale nie każdemu musi się podobać takie podejście. Nie każdy musi chcieć zaczynać w ogóle związek z osobą, która mimo wspaniałej osobowości swojej drugiej połowy zostawia ją bo w łóżku poszło coś nie tak.
Odpisz
#18
potrzebna napisał(a):Temat był założony po to, żeby dowiedzieć się czy chłopaki z ważnych powodów są w stanie czekać.
Chłopaki nie, ale mężczyźni tak.

Jak ktoś zrywa z dziewczyną, bo ta nie chce dać d*py, to właściwie dobrze robi, bo nie jest jej wart.
Seks w miłości jej ważny, tak, ale powinien być za zgodą i przede wszystkim chęcią obu stron.
Dziewczyny też robią błąd, gdy oddają się tylko ze strachu, że chłopak odejdzie, ponieważ jeżeli jest on z tego powodu, to i tak ją kiedyś zostawi, a ona będzie żałować. Nie jest to poświęceniem ze strony dziewczyny, tylko wykorzystaniem ze strony chłopaka.

Jak dziewczyna chce czekać, to facet też powinien poczekać. To dziewczyna "daje" a chłopak "bierze", nie odwrotnie.
Odpisz
#19
chyba że jest syryjskim imigrantem!

heheszki
Dziś potrzebny mi ktoś nowy - taki ktoś jak Ty,
Kto w korowodzie czarno-białych dni będzie jak nagły dopływ świeżej krwi - na stałe!
Odpisz
#20
Hm, no ale przeciez sama dyskutujesz. Sama oczekiwalas tej dyskusji wlasnie. Sama zapytalas o opinie. Sama w koncu zaczelas argumenty ad personam nie odnoszac sie do meritum. I w koncu sama nie trzymasz cisnienia zloszczac sie w sumie tak naprawde nie bardzo wiem o co.

Jasne, nie znamy siebie i swoich przezyc, oceniamy tylko to, co piszemy i swoje literki. Dlatego jesli sprawilem przykrosc to Cie przepraszam. Na pewno nie taki byl moj zamiar, dyskusja jest po to by z niej cos wyniesc, nie po to by wywolywac zle emocje. Do milego    :Uśmiecha się:
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
Odpisz
#21
Dla mnie jest dziwne dzielenie ludzi na kobiety i facetów jak dwa różne gatunki. Za dużo generalizujecie. Czy ktoś poczeka? Zależy jaki ma charakter i tyle. Nie wydaje mi się, żeby czekanie stało się bezpośrednim powodem zerwania, ale może być dla niektórych przyczyną nawarstwiającego się konfliktu wywołanego frustracją, jeśli ktoś ma duży temperament. Wiem bo mam na co dzień różnicę temperamentów i dla żadnej strony nie jest to łatwe, ale przecież bez sensu byłoby poddać się z powodu czegoś, co ma według mnie mniejsze znaczenie niż inne aspekty związku.
Odpisz
#22
kasia92 napisał(a):Dla mnie jest dziwne dzielenie ludzi na kobiety i facetów jak dwa różne gatunki. Za dużo generalizujecie.
Od kiedy dzielenie jest generalizacją?
Odpisz
#23
Zas napisał(a):Dokładnie. Zgadzam się z Ordo.
pytaj desperatów, potrzebna. Miłość to coś więcej.
Odpisz
#24
Zamartwianie się niepewną przyszłością rodzi frustrację i wcale nie przybliża do upragnionego celu. Usiłowanie kontrolowania drugiej osoby również rodzi frustrację (po obu stronach). Frustracja nie pozwala doceniać, w pełni doświadczać i rozwijać dobrodziejstwa chwili obecnej - która decyduje o tym co będzie dalej i jak ułoży się relacja.
Wydaje mi się, że trzeba dbać o przejrzystość sytuacji, jasno określać swoje potrzeby i oczekiwania w związku - ale przede wszystkim nie usiłować kontrolować (nikogo poza sobą) - wtedy można pracować nad jakimś konsensusem i podejmować dobre decyzje.

Udany seks przed ślubem nie jest żadną gwarancją udanego małżeństwa - w takim samym stopniu dla faceta i kobiety. Podobnie jest z wcześniejszym brakiem seksu - również to niczego nie gwarantuje. Natomiast jeśli po ślubie okaże się, że nie dochodzi do skonsumowania związku, to chyba łatwiej takie małżeństwo rozwiązać.
    Wkład użytkownika w dyskusję został uznany za pomocny [zatwierdził(a): BlankAvatar(+1)  ]
Odpisz
#25
To twój tyłek, nie daj się szantażować.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

               Reklama