- Czucie się normalnie podczas rozmowy
#1
Jak wyżej. Czy udało się komuś osiągnąć trwale ten stan? Ilekroć z kimkolwiek gadam to odnoszę wrażenie, że wieje ode mnie plastikiem, sztucznością i druga strona męczy się ze mną. Sprawy nie ułatwia małomówność i ogólna ostrożność co do ludzi (raz byłem otwarty i mocno się na tym przejechałem). Na terapię nie chodzę, biorę stabilizator nastroju, który pomaga w jakimś stopniu się wyluzować i nie wyglądać jak "człowiek depresja". Ogólny opór przed poznawaniem nowych osób nadal jest silny przez oszczędność przekazu z mojej strony. Tworzy się trochę takie błędne koło :-P
Odpisz
#2
No mi się to udało wiec się da. Kiedyś miałem coś na kształt osobowości unikającej ale z tego wyszedłem. Teraz czuje się normalnie w większości przypadków.
Odpisz
#3
(17 Lut 2019, Nie 20:26)nico napisał(a): No mi się to udało wiec się da. Kiedyś miałem coś na kształt osobowości unikającej ale z tego wyszedłem. Teraz czuje się normalnie w większości przypadków.
Jak to osiągnąłeś i ile mniej więcej zajęło Ci to czasu?
Odpisz
#4
Nigdy nie czułem się zupełnie normalnie podczas rozmowy z kimkolwiek spoza najbliższej rodziny. Jednak jeśli uznać że "normalnie" znaczy tyle co "nie czując paraliżujacego skrępowania", to miałem taki okres w życiu i wiem, że przy odpowiednich warunkach, da się osięgnąć taki stan na długi okres czasu (w moim przypadku około 3 lat). Do pewnego stopnia zostało mi to do dziś, jeżeli rozmowa jest krótka i powierzchowna (dotyczy np. spraw czysto zawodowych).
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Pan_S:
  • Onigirinori, Ej
Odpisz
#5
Nie pamiętam tak dokładnie bo to było dawno.

Myślę że tak ogólnie chodzi tu o rozwój umiejętności społecznych + polepszenie własnego wglądu w siebie, polubienie własnej osoby. W sumie nadal nad tym pracuje ale jest już dużo lepiej.

Każdy przypadek jest inny, ja nie jestem neurotropowy, ale te rady są uniwersalne.
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis nico:
  • Ej, Żółwik
Odpisz
#6
"Normalnie" czuję się z osobami, które są oswojone i których się nie boję.
W relacjach potencjalnie stresujących paraliż pozostaje.

(17 Lut 2019, Nie 20:21)Ej napisał(a): Czy udało się komuś osiągnąć trwale ten stan?
Trwale może być ciężko. Mozolna praca nad osobowością, redukcją poczucia wstydu i niedopasowania. Ale jednak się da, co opisał nico.   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#7
Miałem taki stan w podstawówce i gimnazjum w stosunku do jednego "kolegi" i na studiach w towarzystwie dwóch znajomych.

Teraz wydaje mi się całkowicie poza moim zasięgiem, w pracy jest jedna osoba, której teoretycznie się nie boję, ale i tak nie umiem z nią swobodnie rozmawiać, czuję się gorszy, jestem spięty, nienaturalny, drętwy.

Nie sadzę, bym mógł jeszcze taki stan osiągnąć, chociaż bym chciał...   :Stan - Niezadowolony - Smuci się: Leki jak do tej pory w ogóle mi wtym ni pomagają, a praca intelektualna na terapii tym bardziej nie przynosiła efektów.
Odpisz
#8
Na tego typu problemy to nie żadne leki czy terpie, tylko alkohol pomaga najlepiej. Nie żebym namawiał, ale tak jest.
Odpisz
#9
Uważam, że siłę dialogu określają doświadczenia. Im więcej rozczarowania w kontaktach z innymi, tym bardziej osoba odsuwa się od nich. Jak dla mnie to zdrowa reakcja obronna. Chcesz to zmienić, nadpisz je nowymi doświadczeniami. Oczywiście, to droga bez końca, łamiąca nadzieje. Ale i dające je...

Pragnę podkreślić także drugą stronę monety. Co z tego, że będziemy próbować, skoro może nie być "z kim" ani "o czym"? Są rozmówcy, z którymi nie ma sensu kontynuować wymiany myśli. Nie tylko trzeba mieć temat, ale także trafić na osobę, która również jest nim zainteresowana.

Wracamy do relacji szkolnych, bo tam byliśmy zmuszeni stykać się z innymi twarzą w twarz i siłą rzeczy spotkało się tych kilka wartościowych osób. Fora internetowe nie znajdują tutaj porównania. To pisanie do ekranu, które być może nigdy nie zmieni przyzwyczajeń. Nawet głupie gry przez sieć z możliwością komunikacji audio noszą w sobie większy ładunek. Być może dzieje się tak dlatego, że tam pracuje się razem w jakimś celu, a słowa pełnią tylko rolę pomocniczą. Fora tekstowe, czy listy dyskusyjne zdają się zbyt bezpieczne - dlatego też tracą popularność. Jako były deweloper takowych jestem o tym przekonany.
Odpisz
#10
(17 Lut 2019, Nie 22:35)l1a1o1 napisał(a): Uważam, że siłę dialogu określają doświadczenia. Im więcej rozczarowania w kontaktach z innymi, tym bardziej osoba odsuwa się od nich. Jak dla mnie to zdrowa reakcja obronna. Chcesz to zmienić, nadpisz je nowymi doświadczeniami. Oczywiście, to droga bez końca, łamiąca nadzieje. Ale i dające je...

Pragnę podkreślić także drugą stronę monety. Co z tego, że będziemy próbować, skoro może nie być "z kim" ani "o czym"? Są rozmówcy, z którymi nie ma sensu kontynuować wymiany myśli. Nie tylko trzeba mieć temat, ale także trafić na osobę, która również jest nim zainteresowana.

Wracamy do relacji szkolnych, bo tam byliśmy zmuszeni stykać się z innymi twarzą w twarz i siłą rzeczy spotkało się tych kilka wartościowych osób. Fora internetowe nie znajdują tutaj porównania. To pisanie do ekranu, które być może nigdy nie zmieni przyzwyczajeń. Nawet głupie gry przez sieć z możliwością komunikacji audio noszą w sobie większy ładunek. Być może dzieje się tak dlatego, że tam pracuje się razem w jakimś celu, a słowa pełnią tylko rolę pomocniczą. Fora tekstowe, czy listy dyskusyjne zdają się zbyt bezpieczne - dlatego też tracą popularność. Jako były deweloper takowych jestem o tym przekonany.
A co z osobami, które nie identyfikują się lub nie do końca identyfikują się ze swoją fizyczną formą(ergo tym, czym zwykle trzeba się prezentować przy spotkaniach twarzą w twarz)? Czy one są na zawsze skazane na taki stan rzeczy? Czy będąc choć przez chwilę użytkownikami forum, czy innych serwisów do wymiany wiadomości tekstowych, nie poczują się chociaż w pewnym sensie "sobą", tak jak chcieliby, żeby postrzegali ich inni bez tego biasu ze strony wyglądu, komunikatów niewerbalnych, ruchów ciała itp.?
Odpisz
#11
"Świat poradzi sobie bez ciebie..." - to cytat, a do którego lubię wracać. Nie pozostawia złudzeń, ale też mobilizuje do tego, aby mu się postawić. Nie dla jakiś społecznych oczekiwań, ale własnego widzimisię!

Ostatecznie nikt niczego nam nie obiecywał i nie jest nam nic winien. Problemy jednostki może rozwiązać tylko jednostka, akceptując jakiś punkt wyjścia i eksperymentując w drodze. Tak jest też najzabawniej. Co ludzie sobie pomyślą? Jakby było się czym przejmować! To wszystko tylko pył.

Fora były pięknym rozwinięciem list dyskusyjnych, ale i one muszą w końcu ustąpić. Pewnego dnia trzeba będzie się ruszyć, gdyż inaczej człowiek może się przekonać, że został z tym wszystkim sam.
Odpisz
#12
(18 Lut 2019, Pon 0:18)l1a1o1 napisał(a): "Świat poradzi sobie bez ciebie..." - to cytat, a do którego lubię wracać. Nie pozostawia złudzeń, ale też mobilizuje do tego, aby mu się postawić. Nie dla jakiś społecznych oczekiwań, ale własnego widzimisię!
Skąd ta pewność, że "Świat poradzi sobie bez ciebie..."? Kto wie, może Tobie będzie dane dokonać czegoś wielkiego? Może znacząco wpłyniesz na losy jakichś ludzi, będziesz dla kogoś ważny?   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:

Cytat:Ostatecznie nikt niczego nam nie obiecywał i nie jest nam nic winien. Problemy jednostki może rozwiązać tylko jednostka, akceptując jakiś punkt wyjścia i eksperymentując w drodze. Tak jest też najzabawniej. Co ludzie sobie pomyślą? Jakby było się czym przejmować! To wszystko tylko pył.
Co masz na myśli przez eksperymentowanie po drodze i przez to, że jest najzabawniej?

Myślę, że w pewnym sensie ważne jest, co ludzie o nas pomyślą, bo otoczenie, dana społeczność posiada znaczący wpływ na nas samych, na nasze zachowania, naszą historię życia, na dobre samopoczucie itp., ale to moje zdanie oczywiście.   :Stan - Uśmiecha się:


Cytat:Fora były pięknym rozwinięciem list dyskusyjnych, ale i one muszą w końcu ustąpić. Pewnego dnia trzeba będzie się ruszyć, gdyż inaczej człowiek może się przekonać, że został z tym wszystkim sam.
Internet jest wieczny, więc jak nie gdzieś to gdzie indziej w sieci można natknąć się na daną osobę. XD Ale zawsze można kontynuować taką znajomość w rzeczywistości, prawda?   :Stan - Uśmiecha się: A tak na początku można względnie skutecznie odsiać osoby, które kierują się pozorami.
Odpisz
#13
Ta myśl jest -tylko- napędem, kiedy wydaje się, że gorzej być nie może. Może podnieść na duchu, może wprawić w gniew, może dokonać dzieła. Ma tyle samo znaczeń, co milczenie.

Oczywiście, że eksperymentowanie na żywym organizmie jest najzabawniejsze. Po to nam to abstrakcyjne myślenie, to "dzielenie włosa na czworo", aby nie być jedynie cegłą w kolumnie podtrzymującą ten padół. Człowiek ze swoim jestestwem to idealna mysz laboratoryjna. A ponieważ wolność jednego kończy się, w momencie ingerencji drugiego, tedy lepiej być eksperymentem we własnym zakresie. Nauka z podręczników i generalnie oparta na konwenansach jest po prostu nudna. System żąda bowiem od nas jednolitego zachowania, coby nas efektywniej wydoić. Można i tak, ale co to za życie?

Więc nie wiemy czym jesteśmy... No to co? Daremne żale, próżny trud - bezsilne złorzeczenia.

Istotnie ocena innych bywa pomocna jako odniesienie. Ale oni też popełniają błędy. Trzeba wiedzieć kiedy, a kiedy nie być częścią tłumu. Przypominam, że tłum wpadający w panikę zadeptuje się wzajemnie.

ps. Dla moich rodziców internet albo jest zagadką, albo nieco bardziej rozwiniętą książką telefoniczną. Dla nich pewnikami są jeno śmierć i podatki. Kto wie jaka będzie przyszłość.
Odpisz
#14
(18 Lut 2019, Pon 0:40)Ketina napisał(a): Skąd ta pewność, że "Świat poradzi sobie bez ciebie..."? Kto wie, może Tobie będzie dane dokonać czegoś wielkiego? Może znacząco wpłyniesz na losy jakichś ludzi, będziesz dla kogoś ważny?   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
Ależ po co się tak oszukiwać. Wszyscy żyjemy bez celu. Nikt nigdzie nie pasuje. Wszyscy umrzemy. :-)
Odpisz
#15
(18 Lut 2019, Pon 1:14)l1a1o1 napisał(a): Ta myśl jest -tylko- napędem, kiedy wydaje się, że gorzej być nie może. Może podnieść na duchu, może wprawić w gniew, może dokonać dzieła. Ma tyle samo znaczeń, co milczenie.
A nie myślałeś kiedyś, że potencjalnie świat tak naprawdę nie może się bez Ciebie obyć i na tej zasadzie budować swoją motywację? Ja tak czasami robię i mi pomaga.   :Stan - Uśmiecha się:


Cytat:Oczywiście, że eksperymentowanie na żywym organizmie jest najzabawniejsze. Po to nam to abstrakcyjne myślenie, to "dzielenie włosa na czworo", aby nie być jedynie cegłą w kolumnie podtrzymującą ten padół. Człowiek ze swoim jestestwem to idealna mysz laboratoryjna. A ponieważ wolność jednego kończy się, w momencie ingerencji drugiego, tedy lepiej być eksperymentem we własnym zakresie. Nauka z podręczników i generalnie oparta na konwenansach jest po prostu nudna. System żąda bowiem od nas jednolitego zachowania, coby nas efektywniej wydoić. Można i tak, ale co to za życie?
W sensie, że eksperymentować na samym sobie? A nie sądzisz, że pewne eksperymenty mogą być szkodliwe i za pewne eksperymenty można zapłacić wysoką cenę? Eksperymenty na myszach laboratoryjnych to to co ludzie uznają za mniejsze zło w imię rozwoju, dobrobytu, względnego bezpieczeństwa i lepszego poznawania świata, ale tak naprawdę one też mają prawo żyć tak jak inne zwierzęta i nie chcą cierpieć, a wybierane są dlatego, że są słabszym ogniwem, że łatwo jest je obserwować i podporządkować sobie. Jak myślisz: Kto uznaje nas za takie myszy laboratoryjne, czy myślisz, że opis ludzi równa się mojemu opisowi myszy laboratoryjnych?


Cytat:Więc nie wiemy czym jesteśmy... No to co? Daremne żale, próżny trud - bezsilne złorzeczenia.
Nie masz wrażenia, że czasami lepiej jest nie wiedzieć na 100%, czym jesteśmy? Nie mieć poczucia "siebie" w różnym tego słowa znaczeniu?


Cytat:Istotnie ocena innych bywa pomocna jako odniesienie. Ale oni też popełniają błędy. Trzeba wiedzieć kiedy, a kiedy nie być częścią tłumu. Przypominam, że tłum wpadający w panikę zadeptuje się wzajemnie.
A co jeśli od błędów zależą istotne aspekty życia? Co jeśli w pewnym momencie błąd będzie poprawny, a prawda błędna? Kłamstwo powtórzone tysiąc razy może stać się prawdą, czasami... Smutne, ale w pewnych wypadkach się sprawdza i tak jak nie podpisuję się pod takim myśleniem, to mogę je zaobserwować w moim środowisku.   :Stan - Niezadowolony - Smuci się:


Cytat:ps. Dla moich rodziców internet albo jest zagadką, albo nieco bardziej rozwiniętą książką telefoniczną. Dla nich pewnikami są jeno śmierć i podatki. Kto wie jaka będzie przyszłość.
Dokładnie: Kto wie?   :Stan - Uśmiecha się:

(18 Lut 2019, Pon 1:35)Ajka napisał(a): Ależ po co się tak oszukiwać. Wszyscy żyjemy bez celu. Nikt nigdzie nie pasuje. Wszyscy umrzemy. :-)
Aha.
Odpisz
#16
Czuję się głupszy albo że jestem za spokojny, nudny a inni to widzą
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis PMCL:
  • Ej
Odpisz
#17
Obie myśli są dokładnie te same, różnica leży w układzie trywialnych liter.

Nie doceniasz życia, gdy mówisz o nim przez pryzmat pięknych uczuć. Ostatecznie to potwór, który jest trudny do zabicia. Bycie słabszym daje cel. Bycie silniejszym również. Zdobywanie doświadczeń, to jedyne co daje nadzieję na -cokolwiek więcej-. Niektórzy mówią, że to sposób na wyrwanie się z samsary, a to wielka gra...
Pracując ze sobą, osoba nie jest nikomu nic winna. Jest sobie sama obiektem wiwisekcji. Godne uznania.

Tak czy siak nie wiemy zbyt wiele, więc tym bardziej nie ma się czym przejmować. A ludziska niestety się przejmują! Od czegoś trzeba zacząć, choćby była to nieudana rozmowa, któraś z kolei.

Cytat:Co jeśli w pewnym momencie błąd będzie poprawny, a prawda błędna?
Tedy wypada zreflektować się i zacząć od nowa, na ciut solidniejszym fundamencie. Nie wiem jak Ty ale ja lubię budować.
Odpisz
#18
Ogólnie nie mam problemu z nawiązaniem nrozmowy na jakiś konkretny, zadany temat typu co trzeba ogarnąć na kolejny zjazd na studia, na przestrzeni lat jest z tym znacznie lepiej. Schody się zaczynają przy kompletnie niezobowiązującej gadce na luźne, towarzyskie tematy - tutaj mocno wychodzą braki społeczne. Wciąż porównuję się z moim kuzynem, z którym spędzam dużo czasu i zazdroszczę mu otwartości w stosunku do innych. Prosty przykład -pracujemy w tej samej firmie, z tą różnicą, że ja pół roku dłużej i już przegonił mnie w liczbie poznanych osób. Nawet potrafił ugłaskać osoby, co były chamskie w stosunku do mnie. Próbowałem kiedyś naśladować jego zachowanie (taki trochę wioskowy głupek) i na chwilę pomagało lecz prędzej czy później wychodziły na jaw braki społeczne i życie spędzone w "piwnicy". Sądzę, że jestem już nie do naprawienia i pewnych rzeczy w określonym wieku już nie jest w stanie się przeskoczyć.

Po miksie marihuana + alko nadal jestem spięty i rozmyślam nad swoimi brakami. Lubię zastanawiać się jak oni to robią, że wciąż nie brak im pomysłów na ciągnięcie rozmowy, nie czując się przy tym jak głupek. :-D
Odpisz
#19
(18 Lut 2019, Pon 3:05)l1a1o1 napisał(a): Obie myśli są dokładnie te same, różnica leży w układzie trywialnych liter.
Czyli innymi słowy, są po różnych stronach biegunów, ale niosą za sobą ten sam potencjał, czyż nie?   :Stan - Uśmiecha się:

Cytat:Nie doceniasz życia, gdy mówisz o nim przez pryzmat pięknych uczuć. Ostatecznie to potwór, który jest trudny do zabicia. Bycie słabszym daje cel. Bycie silniejszym również. Zdobywanie doświadczeń, to jedyne co daje nadzieję na -cokolwiek więcej-. Niektórzy mówią, że to sposób na wyrwanie się z samsary, a to wielka gra...

Pracując ze sobą, osoba nie jest nikomu nic winna. Jest sobie sama obiektem wiwisekcji. Godne uznania.
Nie, to nie tak. Bardzo doceniam życie, własne zdrowie i nigdy w to nie wątpiłam. Potwór? Może, może ktoś to tak postrzegać, droga wolna, nikomu nie mogę zabronić ani narzucić jakiejś określonej interpretacji. Ty nazywasz to potworem, a ja określam to jako niższą animę i nie mam zamiaru tego zabić nigdy w życiu, nie mam powodu, by to robić. Ma ona swoje negatywne aspekty, to prawda, ale też jest tym, co mnie broni i tym, co broni tych innych ludzi, którzy na to najbardziej zasługują i broni tych, którzy najbardziej tego potrzebują, a czują się bezsilni wobec swojej sytuacji. Jest w stanie dawać szczęście tym, którzy są dla mnie ważni i tym, którzy są cenni wewnętrznie - charakterologicznie. Jest tym, dzięki czemu nie czuję się samotna sama ze sobą w trudnych momentach, gdy muszę polegać tylko na sobie. Ona przypomina mi, o co tak naprawdę przez całe życie walczę i nie pozwala mi się poddać. Przypomina mi kim tak naprawdę jestem i po co jestem na tym świecie.
Bycie słabszym, bycie silniejszym... Myślę, że współpraca daje tak naprawdę cel, czasem kompromisy. Przede wszystkim realna kontrola, ale też bez przesady, bo to też potrafi wyniszczać.
Osoba pracująca nad sobą jest odpowiedzialna za swoje poczynania przed społeczeństwem - zawsze tak było, jest i będzie. Według mnie ta jak to określiłeś "wiwisekcja" nie jest tak godna uznania jak właśnie synteza, współpraca, składanie czegoś do kupy. Co to za sztuka, gdy nie zaakceptuje się swoich demonów, tego, że dostarczyły doświadczenia, cennych lekcji, nie dostrzeże się też pozytywnych aspektów tych pozornie złych stron osobowości? Nie można całe życie uciekać przed problemami, a stawiać im czoła, modyfikować je, a wszystko po to, by stać się jednością, w zgodzie z samym sobą i ze wszystkimi odcieniami/aspektami swojej osobowości. Dzięki temu od zawsze było dobrze na świecie, tak funkcjonuje natura, taka jest droga życia.   :Stan - Zadowolony:
Oczywiście to moja teoria i ja mam do niej prawo. XDDD

Cytat:Tak czy siak nie wiemy zbyt wiele, więc tym bardziej nie ma się czym przejmować. A ludziska niestety się przejmują! Od czegoś trzeba zacząć, choćby była to nieudana rozmowa, któraś z kolei.
I co? Przejmuję się, bo to jest naturalne. Wynika to z popędu obronnego(reakcji obronnych), z tego samego popędu u zdrowych ludzi w większości wynika też potrzeba do kontaktu z innymi ludźmi. Tworzymy społeczność, sieć, zależności. Są różne popędy, są to głównie procesy bardziej podświadome niż świadome, a ten popęd obronny jest dość silny(u mnie wybitnie silny), leży u podstawy. Popędy to to, co odróżnia ludzi czy ogólnie wszystkie istoty żywe od tych martwych, świata nieożywionego. I to akceptuję, bo dlatego żyję, jestem człowiekiem. Żeby tworzyć społeczność, żyć z kimś w zgodzie, trzeba przystać na pewne warunki - pewne byty są bardziej predysponowane do przystosowania się, a inne mniej. Inni muszą bardziej nad czymś pracować, a inni dostają coś "za darmo". Oczywiście nie przejmowanie się jest tak samo patologiczne, jak zbytnie przejmowanie się, ale żeby to wszystko było zdrowe, trzeba właśnie znaleźć ten złoty środek, kontrolę nad tym.
Mam przyjaciół na których mogłam niedawno liczyć, jak coś mnie przytłaczało(jak to czytacie fobiciele, to wiedzcie, że jesteście najlepsi i że Was kocham<3). Bez nich byłoby mi zdecydowanie trudnej. Bez innych nic nie miałoby sensu, tak samo jak bez popędu obronnego inne popędy nie mają sensu - taka jest natura, taka jest kolej rzeczy. Ty pewnie też masz jakieś osoby, dla których chcesz być ważny, żeby się przejmowali Twoim losem, a więc żebyś i Ty przejmował się tym, co oni pomyślą na Twój temat, bo zawsze trzeba do kogoś przemówić, stać się w jakiś sposób akceptowanym(bądź tez nie, ale prawdopodobieństwo złej reakcji na daną osobę jest dość duże), żeby być zauważonym, żeby ktoś zaczął się przejmować. Może nie chcesz się teraz do tego przyznać, bo może to być dla Ciebie trudne, ale warto by było, żebyś sam sobie odpowiedział na tę kwestię, tak dla własnego dobra.   :Stan - Uśmiecha się:
Cytat:
Cytat:Co jeśli w pewnym momencie błąd będzie poprawny, a prawda błędna?
Tedy wypada zreflektować się i zacząć od nowa, na ciut solidniejszym fundamencie. Nie wiem jak Ty ale ja lubię budować.

A nie lepiej pogodzić się tak po prostu? Nic w naturze nie ginie, a przeistacza się w coś nowego. Czy jak drzewo się spali, to oznacza, że go tam nigdy nie było? No nie, a z procesu spalania może powstać popiół, który użyźni glebę, a z gleby może wyrosnąć nowe drzewko i tak w kółko. Ta "dojrzała" forma drzewa była potrzebna, żeby przeistoczyła się w tę "finalną". Nie mogło by się to obyć bez jakiegoś elementu.   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#20
Ej, e tam wiek. Są ludziska, którym w podeszłym niestraszna korona ziemi, więc jak młodzian może się zasłaniać swoim, w stosunku do tanga, jakim jest wymiana myśli? Ja wiem, że teraz panuje ten trend: "skończyłeś osiemnastkę? Jesteś starcem!" ale polecam patrzeć na krzewicieli tych rewelacji z politowaniem. Bo gówno wiedzą. Do sześćdziesiątki daleka droga. A potem już tylko z górki... ;p.

Nie dziwię Ci się w kwestii "problemu" ze small talk; pogawędki mogą być po prostu nudne. Gorzej jak się trafi na osobę, która ewidentnie szuka słuchacza, bo takowa może nie mieć wyczucia sytuacji i po prostu zaleje swój cel niekończącymi się historiami.
Co jest złego w tym, że myślisz w inny sposób? Wejść w czyjeś buty można dla aktorstwa, ale zdecydowanie nie polecam podążać czyimiś śladami - przynajmniej jeśli nie istnieje relacja nauczyciel-uczeń. Nawet nie będę tutaj przytaczał sławnych nazwisk osób, które w życiu prywatnym były przez gawiedź uznawane za bryły lodu. Bo po co? Fakt stoi, że nie trzeba być ekstrawertycznym bogiem, aby żyć - jak to się mówi - "dobrze".

Przestrzegam także przed wszelkimi używkami, gdyż takowe tylko uzależniają od ich posiadania. Masz dwie ręce, dwie nogi, głowę - w zupełności wystarczające narzędzia.


Ketina, Nie mam wątpliwości odnośnie oczekiwań w stosunku do innych - nie ma to ani sensu, ani "moralnej" podstawy   :Stan - Uśmiecha się:. Moim nadrzędnym celem jest Budowa Ogrodu, w którym znajdę spokój - i to samo także promuję. Podobnież nie dbam specjalnie o to, co sobie ktoś pomyśli, gdyż jak wspomniałem, żyje się przede wszystkim dla siebie, a nie konwenansów. Mówić zgodnie ze swoją naturą, to moim zdaniem zaleta. A już szczególnie, kiedy zaufanie stanowi towar deficytowy. Zbyt wiele w przyrodzie szachrajstwa.

Popiół, to także to, czym staje się węgiel pod wpływem *ciśnienia*. A mógł być diament...
Odpisz
#21
@"I1a1o1"
@"Ketina"
Bardzo dobrze się czyta waszą dyskusję, chętnie bym kupił taką książkę w której byście się tak wymieniali swoim zdaniem   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#22
(17 Lut 2019, Nie 20:21)Ej napisał(a): Jak wyżej. Czy udało się komuś osiągnąć trwale ten stan? Ilekroć z kimkolwiek gadam to odnoszę wrażenie, że wieje ode mnie plastikiem, sztucznością i druga strona męczy się ze mną. Sprawy nie ułatwia małomówność i ogólna ostrożność co do ludzi (raz byłem otwarty i mocno się na tym przejechałem). Na terapię nie chodzę, biorę stabilizator nastroju, który pomaga w jakimś stopniu się wyluzować i nie wyglądać jak "człowiek depresja". Ogólny opór przed poznawaniem nowych osób nadal jest silny przez oszczędność przekazu z mojej strony. Tworzy się trochę takie błędne koło :-P

Ja jestem troche odmiennym przypadkiem. Ja lubie poznawac nowe odoby, spotykac sie z ludzmi ale w chwili obecnej nie mam do tego warunkow. Po pierwsze moi rodzice ktorym musze mowic o wszystki po drugie brak znajomych w moim miescie.
Co to za stabilizator nastroju? To bez recepty? Ile to kosztuje?
Odpisz
#23
(18 Lut 2019, Pon 4:28)Ej napisał(a): Po miksie marihuana + alko nadal jestem spięty i rozmyślam nad swoimi brakami. Lubię zastanawiać się jak oni to robią, że wciąż nie brak im pomysłów na ciągnięcie rozmowy, nie czując się przy tym jak głupek. :-D
Jak masz pytania, to jak chcesz, to zapraszam na pw.   :Stan - Uśmiecha się:
(19 Lut 2019, Wto 1:25)l1a1o1 napisał(a): Ketina, Nie mam wątpliwości odnośnie oczekiwań w stosunku do innych - nie ma to ani sensu, ani "moralnej" podstawy   :Stan - Uśmiecha się:.
O kogo oczekiwania chodzi: O moje czy o Twoje?

Cytat:Moim nadrzędnym celem jest Budowa Ogrodu, w którym znajdę spokój - i to samo także promuję. Podobnież nie dbam specjalnie o to, co sobie ktoś pomyśli, gdyż jak wspomniałem, żyje się przede wszystkim dla siebie, a nie konwenansów.
Czegoś nie rozumiem. Skoro żyjesz dla samego siebie, to dlaczego coś promujesz i to jeszcze na forum, gdzie każdy może to przeczytać, skomentować, możesz liczyć na jakiś odzew. Może jednak choć trochę zależy Ci na kontakcie z innymi?   :Stan - Uśmiecha się:

Budowa Ogrodu, hmmm... Może być, ale ja zdecydowanie wolę walczyć o pewne ideały. Te ideały są niematerialne i warto o nie walczyć, bo są w pewnym sensie wieczne. Co z tego, że coś robię dla siebie, skoro ja sama nie jestem wieczna i krucha? Chciałabym tymi ideałami dawać natchnienie tym innym ludziom, którzy nie widzą rozwiązania, są bezsilni i potrzebują wsparcia. Chcę pokazać, że coś się da zrobić, da się być silnym mimo swoich słabości. Te ideały będą wieczne, bo nawet jak nie będę w stanie się poruszać, jak moje ciało będzie słabe(albo jak umrę) i już nie będę mogła innym "Tego" przekazywać, to "To" będzie zakorzenione w innych i "To Coś" będzie rozwijało dobro, narodziny i życie we wszechświecie. "To" jest czymś dzięki czemu trwa życie i dzięki czemu nie ma wszechobecnej śmierci i zniszczenia, tylko doświadczamy świat takim jaki jest, czyli zrównoważony, ciągle się rozwija.   :Stan - Zadowolony:

Cytat:Mówić zgodnie ze swoją naturą, to moim zdaniem zaleta. A już szczególnie, kiedy zaufanie stanowi towar deficytowy.
Też tak myślę.   :Stan - Zadowolony:

Cytat:Zbyt wiele w przyrodzie szachrajstwa.
Czy aby na pewno? Wydaje mi się bardziej, że chodzi o to, że nie wszystkim jest dane dobrze obserwować naturę i wyciągać właściwe wnioski z obserwacji.

Cytat:Popiół, to także to, czym staje się węgiel pod wpływem *ciśnienia*. A mógł być diament...
Diament... Diament jest twardy, jest często zimny, ale jest w stanie np. ciąć szkło, ma jeszcze inne przydatne zastosowania jako np. waluta, element ozdoby i to jest zdecydowanie jego zaletą.   :Stan - Zadowolony: Choć to, że się mówi o diamentach i o innych pewnych metalach szlachetnych jako o pewnych ładnych estetycznie rzeczach, które często ciągną za sobą wartość pieniężną i to może być postrzegane bardzo powierzchownie(a tak przynajmniej jest w moim odczuciu). Popiół jest kruchy, nie jest stały, jest kulturowo postrzegany jako coś brzydkiego i często brudzi różne rzeczy i to są jego wady, ale jak już wspomniałam może być podstawą do tego, żeby użyźniać glebę, czyli tworzyć nowe życie: Czym by było życie bez np. tlenu dostarczanego w procesie fotosyntezy przez rośliny, które wyrosły na glebie z popiołem. Gdzie różne stworzenia miałyby schronienie, czym mogły by się pożywić, gdyby nie wyrosły różne rośliny w skutek nawożenia gleby. Ludzie też nie mieliby schronienia przed słońcem, gdyby było za gorąco, a potrzebowaliby cienia.

Obie rzeczy mają swoje zalety i wady. I wydaje mi się, że obydwie rzeczy są tak samo potrzebne, bo po prostu spełniają różne funkcje.   :Stan - Uśmiecha się:


Cytat:Ej, e tam wiek. Są ludziska, którym w podeszłym niestraszna korona ziemi, więc jak młodzian może się zasłaniać swoim, w stosunku do tanga, jakim jest wymiana myśli? Ja wiem, że teraz panuje ten trend: "skończyłeś osiemnastkę? Jesteś starcem!" ale polecam patrzeć na krzewicieli tych rewelacji z politowaniem. Bo gówno wiedzą. Do sześćdziesiątki daleka droga. A potem już tylko z górki... ;p.
Nie postrzegasz tego za bardzo powierzchownie? Zawsze przecież można być młodszym duchem.   :Stan - Zadowolony: Co z tego, że jesteś straszy, skoro tak naprawdę się liczy, to co się ma "w środku", w swojej duszy.   :Stan - Uśmiecha się:


Cytat:Co jest złego w tym, że myślisz w inny sposób? Wejść w czyjeś buty można dla aktorstwa, ale zdecydowanie nie polecam podążać czyimiś śladami - przynajmniej jeśli nie istnieje relacja nauczyciel-uczeń.
Według mnie jeśli nauczyciel wymaga od ucznie podążania za nim, to jest to **ujowy nauczyciel. XD Nauczyciel powinien inspirować ucznia, dawać mu wskazówki i motywować go, żeby sam mógł sobie wypracować poprawne metody nauki, a wtedy osiąganie wiedzy jest o wiele efektywniejsze.   :Stan - Uśmiecha się:

Cytat:Bo po co? Fakt stoi, że nie trzeba być ekstrawertycznym bogiem, aby żyć - jak to się mówi - "dobrze".
Dokładnie, różni ludzie z różnymi charakterami są potrzebni na świecie.   :Stan - Uśmiecha się:
Cytat:Przestrzegam także przed wszelkimi używkami, gdyż takowe tylko uzależniają od ich posiadania. Masz dwie ręce, dwie nogi, głowę - w zupełności wystarczające narzędzia.
Pfff, naiwne stwierdzenie.   :Stan - Uśmiecha się - Wystawia język: Ręce i nogi nie mają aż takiej mocy, żeby tak dobrze rozkładać pewne substancje i produkować efekty. XD Można mieć je też słabsze przecież, lub nie mieć ich w ogóle. O wiele bardziej potrzebna mi jest np. wątroba, płuca, żołądek jelita i nerki np. XDDD No i najważniejszy w tym wszystkim jest mózg.

Skoro nie chcesz podążać za konwenansami i nie chcesz myśleć tak jak ogół, to dlaczego tak jednolicie postrzegasz te substancje? W naszej kulturze i społeczeństwie dużo mówi się, że pewne substancje to zło, bo prowadzi to do uzależnień, wyniszczenia organizmu, ale tak naprawdę każdy jest inny i warto to szanować.   :Stan - Uśmiecha się: Według mnie wszystko jest dla ludzi tylko bardzo ważne jest, żeby umiejętnie to wykorzystać, żeby uczynić z tego doskonałe narzędzie. Ktoś może mieć "talent", jakieś wrodzone ułatwienia do pływania, inny do grania w koszykówkę lub ktoś może mieć smykałkę do matematyki, a ktoś inny może mieć dużą samokontrolę, dużą wiedzę chemiczną i biologiczną, może mieć przeogromną inteligencję emocjonalną i dobry wgląd w samego siebie i to też jest fajne i warto to pielęgnować. ^__^


(19 Lut 2019, Wto 10:47)damiandamianfb napisał(a): @"I1a1o1"
@"Ketina"
Bardzo dobrze się czyta waszą dyskusję, chętnie bym kupił taką książkę w której byście się tak wymieniali swoim zdaniem   :Stan - Uśmiecha się:
A tak btw: Ogarnąłeś już jakąś książkę, którą Ci poleciłam?   :Stan - Uśmiecha się: Poleciłabym kolejne, ale Ksenomorf by się pewnie fochnął, że polecam jakieś pogańskie czytadła, ale w sumie mają to, co powinny mieć najlepsze książki, czyli dużo obrazków i niemieckie wiersze w oryginale. XDDDDDDD
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis KA_☕☕☕_WA:
  • damiandamianfb
Odpisz
#24
@"Ketina"
Niemieckie, ble.. nie lubię   :Stan - Uśmiecha się - Wystawia język:
Nie ogarnąłem bo zapomniałem o tym, pamiętałem tylko, że ja Ci coś podesłałem. Nadrobię to jak znajdę te wiadomości   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis damiandamianfb:
  • KA_☕☕☕_WA
Odpisz
#25
(19 Lut 2019, Wto 17:41)jasiojas napisał(a):
(17 Lut 2019, Nie 20:21)Ej napisał(a): Ja jestem troche odmiennym przypadkiem. Ja lubie poznawac nowe odoby, spotykac sie z ludzmi ale w chwili obecnej nie mam do tego warunkow. Po pierwsze moi rodzice ktorym musze mowic o wszystki po drugie brak znajomych w moim miescie.
Co to za stabilizator nastroju? To bez recepty? Ile to kosztuje?
Tegretol 200mg, na receptę. Nie pamiętam dokładnie ile lecz to były groszowe sprawy. Muszę iść dodatkowo po jakieś wspomagacze co oddziaływałyby bardziej na amotywację no pomimo stabilnego nastroju mam tak wyjebane w świat, że cały ten wątek traci sens. Nie chce mi się poznawać nowych ludzi :-D
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Ej:
  • KA__☕__WA
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nieśmiałość  Rozmowy telefoniczne z osobami poznanymi w internecie nothingman 21 1 916 19 Lut 2019, Wto 17:43
Ostatni post: Nowy555
  Rozmowy telefoniczne... RoseLedger 4 1 101 12 Paź 2017, Czw 16:33
Ostatni post: Urfe
  Rozmowy z osobami, których widzimy praktycznie codziennie/często - tematy do rozmów. EasyPeasy 25 3 015 11 Lip 2017, Wto 17:11
Ostatni post: IwillPrevail
  Rozmowy z kilkoma osobami Swango 12 1 690 08 Lip 2017, Sob 16:52
Ostatni post: EasyPeasy
  Brak tematów do rozmowy z ludźmi whiskydrinker 65 28 161 31 Gru 2015, Czw 15:18
Ostatni post: approx
  Czy z rozmowy można czerpać przyjemność? helpme 39 6 385 22 Wrz 2015, Wto 21:04
Ostatni post: OtoJa
  Nie odzywanie się wśród osób które się zna butterfly92 19 3 436 10 Sie 2015, Pon 15:31
Ostatni post: Kateusz
  Brak tematów do rozmowy Kondzik123 53 34 229 30 Sty 2013, Śro 9:48
Ostatni post: shalafi
  Jak wytrzymujecie / radzicie sobie podczas konwersacji? nord 17 3 229 09 Wrz 2012, Nie 1:18
Ostatni post: ethna
  Czy mentalnie przygotowujecie się do rozmowy ? nord 12 1 602 20 Mar 2010, Sob 18:24
Ostatni post: anikk


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.