- Czy ja w ogóle byłam fobiczką?
#1
Może na forum ktoś pomoże mi rozwikłać ten problem, bo w ostatnim czasie zaczęłam się zastanawiać, czy te wszystkie wizyty u psychologów były potrzebne i czy ja faktycznie cierpiałam na fobię społeczną.

Od dziecka byłam wycofana i często czułam się gorsza od innych dzieci. W podstawówce problem zaczął się nasilać, by osiągnąć apogeum w gimnazjum. Moja mama była już znudzona wysłuchiwaniem od nauczycielek, że córka, co prawda, mądra i zdolna, ale jakaś taka wycofana i izolująca się.

Wspominam siebie jako całkiem pewną siebie i energiczną dziewczynkę. Rzecz w tym, że niemal w każdym otoczeniu, w którym się znalazłam, byłam nielubiana, co sprawiało, że zmieniałam swoje zachowanie i coraz bardziej dziczałam. W gimnazjum jadałam drugie śniadanie w samotności pod schodami, żeby nikt mnie nie widział. Zaczęło się od tego, że jakieś dziewczyny urządziły sobie głośną pogadankę o tym, że gdyby wyglądały tak jak ja (miałam duże wahania wagi i budowę ciała jak Kardashianki; ważyłam i 40 kg, i 70), to by sobie tę bułeczkę darowały. Nie wiem, dlaczego aż tak mnie to uderzyło. W trakcie trzech lat w gimnazjum wydarzyło się wiele rzeczy, o których chciałabym zapomnieć. Na porządku dziennym było wyśmiewanie, dręczenie, wykluczanie z grupy i obgadywanie. Zdarzyła się też przemoc fizyczna. Do liceum poszłam już z bagażem kompleksów i gdyby nie to, że zaprzyjaźniłam się z najpopularniejszym chłopakiem w szkole, pewnie znowu byłabym kozłem ofiarnym. W tamtym okresie prawie do nikogo się nie odzywałam, nigdy nie wychodziłam przed szereg i nie prosiłam o pomoc. Bałam się chodzić do szkoły. Czasem bałam się nawet spojrzeń innych ludzi. Większość wolnego czasu spędzałam przed komputerem.

Na studiach odżyłam i wyładniałam, bo przestałam mieć problemy z wagą. Poprawiła się moja cera, włosy, styl ubioru. Zaczęłam być sobą. Nie mam aktualnie absolutnie żadnych problemów z publicznymi przemówieniami. Obsługiwałam z własnej woli jedno ze stanowisk na Pikniku Naukowym na Stadionie Narodowym. Potrafię nawet aż do przesady korzystać z pomocy innych ludzi i przykładowo poprosić kogoś obcego, by mnie gdzieś zaprowadził albo coś pożyczył. Zawsze spotykam się z uśmiechem i ciepłym nastawieniem. Zdarzyło mi się zaprosić świeżo poznanego chłopaka na sok, bo zaciekawiło mnie to, co mówił, i chciałam go bliżej poznać. Czuję się naturalnie z takim zachowaniem. W jakimś internetowym teście wyszło mi, że jest we mnie 90% ekstrawertyka. Moi znajomi też uważają mnie za pewną siebie i przebojową.

I teraz do sedna - czy ja faktycznie miałam fobię, czy może moje zachowanie było uwarunkowane sytuacją, w której się znalazłam, a tak naprawdę byłam zdrowa? Czy to możliwe, że mój charakter aż tak by się zmienił? Może miał ktoś z Was podobnie?
Odpisz
#2
Natie, fobia to nie jest introwertyzm, ani niesmialosc. Czesto ida w parze, bo fobicy bardzo czesto sa zahukiwani, ale w najwiekszym skrocie fobia to lęk. Tego bylo w Tobie duzo, prawda? I tu bym upatrywal odpowiedzi na tak.

Czesto fobie spoleczna utozsamia sie ze schematem - introwertyczne ciche grzeczne stworzenie, mocno niesmiale, co jest bledem, mimo ze w wiekszosci przypadkow tak jest. Nie kazdy fobik jest niesmialy (ja nie jestem, mimo dosc silnej ciagle fobii), nie kazdy jest introwertykiem (wiele osob tu obecnych bylo i jest ekstrawertykami, niektore otwarcie o tym mowily) i tak dalej.

Trafilas w miejsce, gdzie moglas rozwinac skrzydla i w ten oto sposob pokazalas swoje oblicze, dzis emanujesz szczesciem i usmiechem. I to jest optymistyczna lekcja dla kazdej jednostki tu obecnej. I badz z siebie naprawde dumna. Kazdego dnia. A charakter? Mozna ksztaltowac cale zycie.

Co do tego, czy mam podobnie... jesli tylko poczuje sie naprawde swobodnie to prawdopodobnie moglbym znalezc duzo w sobie z Twojego zachowania i choc obecnie na te chwile trudno mi dostrzec perspektywy bym rozwinal sie w podobny sposob co Ty, jest to uwarunkowane wieloma czynnikami, to jednak pewne schematy odnajduje i w sobie, ale kazdy ma swoja droge, kazdy z nas jest inny. W wielu z nas sa poklady takiej zajebistosci, ktora od Ciebie bije, trzeba tylko probowac to z siebie jakos wykrzesac. I jestem naprawde dumny z Ciebie, ze Tobie sie to udalo.
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
Odpisz
#3
x
Odpisz
#4
natie napisał(a):Może na forum ktoś pomoże mi rozwikłać ten problem, bo w ostatnim czasie zaczęłam się zastanawiać, czy te wszystkie wizyty u psychologów były potrzebne i czy ja faktycznie cierpiałam na fobię społeczną.
Nawet jeśli nie miałaś fobii to co z tego. Do psychologów chodzą też ludzie zdrowi po prostu by lepiej sobie radzić w życiu. Zaszkodziły ci te wizyty? Jak nie to ja bym nie żałował. Chociażby profilaktycznie warto.

Nie miałaś fobii. Fobia to irracjonalny lęk, a ciebie rzeczywiście ludzie dręczyli i dochodziła przemoc fizyczna więc to był lęk racjonalny przed prawdziwym zagrożeniem. Nie rozwinęło ci się to do fobii dzięki zmianom środowiska, temu, że wyładniałaś itp.
Odpisz
#5
We wczesnych latach to tak trochę fobią zalatuje (ale tu nie do końca rozwinęłaś myśl bo dużo osób czuje się gorszych od innych) Jeśli miałaś duże problemy z np chodzeniem do szkoły, rozmawianiem z innymi czy robieniem zakupów itd to wskazywałoby na fobię. A jeśli izolowałaś się bo tak chciałaś to już bardziej taki introwertyzm  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: .

Z kolei w gimnazjum to nie tyle co fobia co zwykły strach. Bo fobia to taki bardziej nieuzasadniony strach, gdzie człowiek lęka się danych sytuacji bez jakiegoś konkretnego powodu (oceniając pod względem obiektywnym). A Ty bałaś się z widocznego z zewnątrz powodu - przemocy psychicznej i częściowo fizycznej. Albo i może była to fobia połączona ze strachem uzasadnionym. W sumie chyba za bardzo teoretyzować zaczęłam    :Śmieje się: .

W liceum z tego co piszesz to już jest fobia moim zdaniem. Bo boisz się ludzi, którzy nic Ci nie zrobili. Ale, że w gimnazjum Ci konkretne osoby dokuczały to zostały Ci przykre wspomnienia i zaczęłaś ogólnie bać się wszystkich ludzi (również tych, których nawet nie znałaś).

Cytat:Czy to możliwe, że mój charakter aż tak by się zmienił? Może miał ktoś z Was podobnie?

Możliwe   :Uśmiecha się 2: Ja miałam odwrotnie, w podstawówce każdy w szkole mnie znał albo kojarzył   :Wystawia język 2: Byłam taka pełna życia, wiecznie uśmiechnięta i dowcipkująca   :Śmieje się radośnie: Potem, jak poszłam do gimnazjum to zwrot o 180 stopni, przez 3 lata z raz czy 2 wyszłam się z kimś spotkać (poza szkołą). W szkole też nie gadałam za dużo właśnie z powodu nie lęku a poczucia niedopasowania. Obecnie na studiach mam podobną sytuację - jestem mało rozmowna bo charakterem i hobby się z większością całkowicie rozmijam także mam bardzo niewiele osób, z którymi się spotykam    :Wystawia język: .

Ale od czasu gimnazjum minęło już sporo lat, także u mnie ten introwertyzm i unikanie stało się trwałą cechą osobowości. W początkowym okresie gimnazjum bolała mnie ta nagła zmiana stylu życia i często chodziłam płakać po kiblach bo przy ludziach zawsze udawałam bardzo wesołą i za taką mnie mieli mimo wszystko. A teraz to nie czuję potrzeby chodzenia po znajomych itd. Mimo, ze gdzieś tam w środku chciałabym mieć kogoś bliskiego to jestem podejrzliwa co do ludzi i nie umiem okazywać bliskości. Może przez to, że nieraz mówiłam rodzicom, że nie chcę być w tym gimnazjum i czaaasem się zdarzało, że płakałam mamie ale oni nie chcieli mnie przenieść bo "dobra szkoła i dobry poziom". Także może to przez ten ich brak wsparcia wtedy zamknęłam się i teraz żyję w przekonaniu, że cokolwiek się nie stanie to muszę sobie poradzić sama. Ale podświadomie wiem, że samemu się nie da poradzić samemu i dlatego pojawiają się ciągłe lęki i obawy :?

Sorki, ze tak w ogóle zeszłam na swój temat w miarę pisania postu ale jakoś mnie wena chyba złapała   :Uśmiecha się 2: .
Odpisz
#6
Psyche, pstryk? To trwalo latami, dlugotrwaly proces, ktoremu autorka pomagala. Mowienie - o, nie fobia, co ty wiesz o fobii, ja, ooo, ja to dopiero mam fobie, to jest juz wyzszy stopien jakiejs dziwnej dosc jednak megalomanii. Nie pierwszy raz na forum licytacja o to czyja fobia jest bardziej fobiczna. Jest tez deprecjonowanie fobii jako argument w dyskusji - atam, ta twoja fobia to zadna fobia, moja jest wieksza, wiec co ty tam wiesz. Norma, ktora tu byla zaobserwowana tyle juz razy, ze palcow u rak i nog by nie wystarczylo, by zliczyc. I to naszych wspolnych. Nie idz ta droga, prosze    :Uśmiecha się:

Da sie, tylko nalezy nad soba pracowac, syf z glowy trzeba konsekwentnie wyrzucac, nastawienie takie, ze sie nie da, sprawi, ze sie nie bedzie dalo, chocbys sie leczyla przez reszte zycia. Jesli nie uwierzysz, ze sie da - bedziesz w tym trwac, bo to wygodne, bo samo przyznanie, ze mozna, jest czesto wyjsciem daleko poza swoja strefe komfortu.

Niedawno zwracalas uwage na psucie pozytywnego watku, a sama robisz to samo w pewnym stopniu, prawda?    :Uśmiecha się: To jest ten jak najbardziej pozytywny watek, byc moze tylko w przypadku faceta latwiej Ci bylo to przyjac, tutaj masz przyklad drogi, ktora pokazuje, ze mozna, tylko naturalnie blizszy Tobie, moze w tym rzecz? Sama juz to poukladaj w glowie, moge oczywiscie sie mylic, ale moze cos w tym byc.

Jeszcze natie chcialbym napisac - jesli fobie traktujesz jako zlo, to mozesz powiedziec sobie, ze jej nie mialas, to tez jest okej, dzis to i tak nie ma juz znaczenia    :Uśmiecha się:
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
Odpisz
#7
x
Odpisz
#8
Nikt nie powie, ze mam patent na prawde jakis dobry, szansa na to, ze bys cos wyniosla jakas byla, wiec bylo warto, czy trafilem, czy nie    :Uśmiecha się:
https://www.youtube.com/watch?v=Ml0ySvrVd6o
Odpisz
#9
Ordo Rosarius Equilibrio, dziękuję za docenienie. Chyba pierwszy raz postrzegam to w ten sposób. Co do samej fobii, to psycholożki twierdziły, że ją mam. I stąd moje pytanie.

Ef, ja tam żałuję, że nie przeniesiono mnie do innego gimnazjum. Zawsze to nowa szansa.
Odpisz
#10
natie napisał(a):I teraz do sedna - czy ja faktycznie miałam fobię, czy może moje zachowanie było uwarunkowane sytuacją, w której się znalazłam, a tak naprawdę byłam zdrowa?
Gdyby przyjąć to kryterium, to nikogo nie można by zaklasyfikować jako fobika. Z wyjątkiem osób, które usilnie chcą, wszak klient nasz pan.

natie napisał(a):Co do samej fobii, to psycholożki twierdziły, że ją mam.
Z czegoś żyć trzeba, poza tym sama chciałaś.

Moim zdaniem to wszystko co opisujesz to normalny etap rozwoju.
Here I stand. I cannot do otherwise.

Anatomy is destiny.

https://emigracyjneopowiesci.wordpress.com
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Wiecie jak sprawdzić czy Wasze życie jest dostatecznie "szczęśliwe"?/poznać czy jesteście szczęśliwymi ludźmi EasyPeasy 2 369 25 Lip 2017, Wto 9:01
Ostatni post: Rybaa
  Czy ja mam fobie czy to tylko nieśmiałość? Sznapi121 0 687 19 Gru 2016, Pon 1:09
Ostatni post: Sznapi121
  Czy możecie stwierdzić czy mam fobie społeczną? jessiorek 7 566 18 Lip 2016, Pon 1:43
Ostatni post: jessiorek
  Czy to lęk czy niechęć ? nord 12 1 655 07 Cze 2014, Sob 15:02
Ostatni post: excelsior
  Nie wiem czy to fobia czy co? Bartas 4 797 25 Wrz 2011, Nie 20:38
Ostatni post: gemsa84
  Czy to jest nerwica czy choroba wewnętrzna? Emilek1343 5 1 083 27 Sty 2011, Czw 10:11
Ostatni post: Gotic


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!