- Czy miał ktoś podobnie?
#1
Czy ktoś z was nie potrafi się "odnaleźć" w sensie, że nie potrafi zmienić aktualnego stanu i tkwi w stagnacji?
Moje problemy zaczęły się parę lat temu min. przez zawalone studia(nie mogę wrócić, a na rozpoczęcie czegoś nowego chyba jest za późno lvl.28), bolesne rozstanie z jedyną kobietą z którą chciałem stworzyć związek.
Od tamtych wydarzeń od czasu do czasu przeglądam, to forum i inne i nie potrafię stwierdzić jednoznacznie co mi jest.
Każdy dzień jest taki sam jak w błędnym kole do którego się przyzwyczaiłem.
Wstać , zjeść , PC(po parę godzin dziennie) , zjeść , PC , umyć się , PC, spać tak wygląda mój weekend w tygodniu dochodzi jeszcze praca, której nie cierpię, bo kiedyś sobie obiecałem, że nigdy nie będę pracować na produkcji i którą może wykonywać pierwsza lepsza osoba zabrana z ulicy -> schematyczna czynność : przyjdź, zrób normę i idź do domu. I to poczucie winy, że się zawaliło i teraz jest się na "samym dole".
Czuję, że powoli, to wszystko mnie niszczy.
Schematyczność życia , kiepska praca , brak znajomych , celów , perspektyw na zmianę czegokolwiek , brak siły by coś zmienić , brak pomysłu na siebie i co robić w wolnej chwili , lęk przed zmianą i dobijająca samotność.
W zasadzie nie mam szans na poprawę życia, bo moje doświadczenie zawodowe jest niewielki nie licząc tej nieszczęsnej pracy w której tkwię już 3 rok(zresztą nawet nie wiem gdzie wysyłać CV, bo i tak czuję, że sobie nie poradzę) i wiecie co jest najlepsze? nie licząc drobnych wydatków + dokładania się do gospodarstwa(tak mieszkam z rodzicami) odłożyłem kwotę za którą śmiało mógłbym coś zmienić np. kupić sobie nowy samochód, ale tego nie robię, bo nie widzę sensu.
Inni ludzie wydają zarobione $ na siebie , rozwijają swoje pasje , podróżują itd itp ja nie robię nic i bez celu odkładam pieniądze na koncie.
Najgorsze w tym wszystkim jest "ocenianie" -> "jak to pracujesz jako na produkcji? myślałem, że zajdziesz dalej", "taki ogarnięty a pracuje na produkcji" itd.

Przypuszczam, że gdybym spotkał kogoś ze szkoły średniej, nieszczęsnego okresu studiowania to nakłamałbym ile wlezie gdyby zapytali mnie co robię(w sensie gdzie pracuję).
Czuję, że w życiu zawiodłem samego siebie i gdzieś po drodze upadłem i nie potrafię się podnieść.
Często czuję się jak śmieć, często też nie czuję niczego i wszystko jest mi obojętne tak jak teraz.
Wiem, że każdy z nas ma swoje problemy itd. w sumie to nie wiem czy szukam może uwagi , pocieszenia itd.
Nie wiem.
Wiem tylko, że jestem słaby i najprawdopodobniej tak zostanie.
[-] 5 użytkowników polubił(o) wpis Diffident:
  • spoon2017, Intruz, Nowy555, Zasió, Ketina
Odpisz
#2
(24 Lut 2019, Nie 0:06)Diffident napisał(a): Wiem tylko, że jestem słaby i najprawdopodobniej tak zostanie.
Nie pozwolę na to.   :Stan - Uśmiecha się - Pewny siebie: :Ikony kawa: :ci-buzi2: <3

Jesteś silny, zawsze byłeś, jesteś i będziesz.

Pozdrawiam,
☽O☾

 :Tuzki - Spać:
Odpisz
#3
Mam identycznie. W sumie poki co studiuje ale juz wiem, ze zawodowo mi sie nie uda (brak podstawowych umiejetnosci typu prawko, jezyki, znajomosc pakietu office, ktore to sa wrecz niezbedne zeby pracowac w nieco lepszym miejscu niz produkcja, brak motywacji i strach przed porazka, niska samoocena plus po moich studiach nie czuje sie kompetentna do pracy w zawodzie bo malo mielismy praktyki, a moj kierunek wymaga cwiczen praktycznych). Mam wprawdzie chlopaka ale to nie wszystko. Panicznie boje sie zy ccia i tego, ze nie mam kompletnie pomyslu na nie. Wiem, ze jade na zachod, gdzie jeszcse noe wiem dokladnie ale co potem? Nie wiem. Ostatnio zle sie czuje, mimo ze nic w moim zyciu sie nie zmienia to czuje sie tragicznie, mam jakies stany depresyjne od 2 tygodni, powrocilam do samookaleczen.
Odpisz
#4
I ja, i ja też! Jeszcze ja...  :Stan - Niezadowolony - Smuci się:
Odpisz
#5
Moje życie od wielu lat wygląda mniej więcej tak samo, także pociesz się tym, że nie jesteś jedyny , który ma takie życie.
Odpisz
#6
@Diffident, sporo użytkowników forum ma mniej więcej podobnie.
Ta praca, której nie cenisz, to mimo wszystko jakiś punkt zaczepienia. Dla wielu posiadanie takiej pracy i niebanie się jej byłoby już sukcesem.
Mówisz, że Twój stan trwa od paru lat, a nie od dzieciństwa. To dobry prognostyk, że można coś w swojej osobowości zmienić.
Planowałeś związek z kobietą. W momencie zakochania pewnie odczuwałeś motywację i pozytywne bodźce? Czasem to wyrywa ze stagnacji.

A odłożone pieniądze możesz np. zainwestować w psychoterapię.

(24 Lut 2019, Nie 0:50)Ciasteczko napisał(a): Wiem, ze jade na zachod, gdzie jeszcse noe wiem dokladnie ale co potem? Nie wiem. Ostatnio zle sie czuje, mimo ze nic w moim zyciu sie nie zmienia to czuje sie tragicznie, mam jakies stany depresyjne od 2 tygodni, powrocilam do samookaleczen.

Przy stanach depresyjnych i samookaleczeniach nie wiem, czy wyjazd na zachód w nieznane to dobry pomysł.
Odpisz
#7
(24 Lut 2019, Nie 10:20)Żółwik napisał(a): A odłożone pieniądze możesz np. zainwestować w psychoterapię.
Tak. Albo w psychoterapeutę xD

Nie żartuję, to może być bardzo dobra inwestycja.
Odpisz
#8
Też mam podobnie co ty. Byłem na studiach i uznałem, że nic mi nie dadzą, i od tego czasu imam się różnych biednych prac, a teraz to już rok nic nie robię. Widzisz, mam gorzej od Ciebie   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#9
28 lat to nie jest dużo na rozpoczęcie studiów. Znam wielu 30+, którzy dopiero zaczynają to robić.
Odpisz
#10
Podobnie u mnie. Z tym że studia skończyłem, ale nic mi to nie dało, nic nie zmieniło. W czerwcu będę miał już 32 urodziny. Pracuje na produkcji, dobrze zarabiam ale jest to praca, która nie rozwija. Jedyną dziewczynę którą prawdziwie kochałem, rzuciłem przez chore urojenia. Od 7 lat nie wychodzę z domu nigdzie poza pracą i zakupami raz w tygodniu. Mieszkam z rodziną ale nie umiem z nimi rozmawiać, tak jak zresztą z każdym. Nie wiem jak rozmawiać z ludźmi, ale chciałbym z kimś pogadać, poczuć że jestem częścią jakiejś grupy, brakuje mi dotyku, jakiegokolwiek kontaktu. Próbowałem leków, ale popadałem tylko w apatię. Ciągle płaczę za utraconym czasem ale nie mam sił żeby zmienić cokolwiek, wstydzę się siebie, już chyba nie potrafię żyć tak dalej. Wiem tylko, że nie ma co liczyć na innych tylko na siebie, ale co z tego jak jest się najsłabszym ze wszystkich których się zna.
Mimo wszystko spróbuj rozpocząć leczenie, może tobie pomoże. Klocek kiedyś mi pisał, że leki nie sprawią że poczujesz się lepiej, ale że będziesz miał siły, żeby zmienić swoje życie. Pisał też żeby odbić się od dna trzeba najpierw go sięgnąć, przynajmniej teraz lepiej to rozumiem. Powodzenia.
Odpisz
#11
@Tutu masz przeuroczą mordkę   :Stan - Zadowolony - Zakochany:
Podobną do Szczerbatka   :Stan - Zadowolony - Całuje:
Odpisz
#12
Psychologiczne gry. "Czy ktoś miał podobnie?"... Brałeś w ogóle pod uwagę ekstremalny scenariusz bycia jedynym? Po co? Nie jesteś w sytuacji patowej i od tego trzeba wyjść.

Mówisz, że nie masz szans, że jesteś słaby i że tak zostanie - ok! Ale nie nazywaj tego byciem w " samym dole", bo to brednie niesamowite. Umniejszasz tym, którzy nie mogą sobie pozwolić nawet na ruch palcem w bucie.

Póki masz głowę póty jest szansa. A mając dodatkowo parę rąk i nóg, to już w ogóle luksus! Ale niestety ludzie tkwią w marazmie uczuć. Próżność.
Odpisz
#13
(24 Lut 2019, Nie 13:52)l1a1o1 napisał(a): Mówisz, że nie masz szans, że jesteś słaby i że tak zostanie - ok! Ale nie nazywaj tego byciem w " samym dole", bo to brednie niesamowite. Umniejszasz tym, którzy nie mogą sobie pozwolić nawet na ruch palcem w bucie.

Póki masz głowę póty jest szansa. A mając dodatkowo parę rąk i nóg, to już w ogóle luksus! Ale niestety ludzie tkwią w marazmie uczuć. Próżność.

To natomiast wygląda na licytowanie, że zawsze znajdzie się ktoś kto ma od nas gorzej. Dla mnie uczucia i emocje, które odczuwamy są jak najbardziej fizyczne. Fobia, depresja to zaburzenia w pracy układu nerwowego, mózgu. Może to być uznane za inwalidztwo jak każde inne.

(24 Lut 2019, Nie 13:29)Galadriela napisał(a): @Tutu masz przeuroczą mordkę   :Stan - Zadowolony - Zakochany:
Podobną do Szczerbatka   :Stan - Zadowolony - Całuje:
Dzięki, tak wyglądam na co dzień.
Odpisz
#14
Oddziel wrażenia od faktów. Robi nam się społeczeństwo "inwalidów", kiedy większość dzisiejszych "chorób" to jeno urojenia. Uch! Sami się licytujecie. Ja natomiast wskazałem bezceremonialnie palcem tych, którzy chętnie by się z wami zamienili. Pół roku spędzam przy szpitalu, dość się naoglądałem.
Odpisz
#15
(24 Lut 2019, Nie 13:52)l1a1o1 napisał(a): Ale niestety ludzie tkwią w marazmie uczuć. Próżność.

Możesz rozwinąć?

Jak dla mnie to zbyt szybka analiza Autora wątku czy ludzi o podobnych problemach.
Ale jeśli rozwiniesz, to będziemy mogli się odnieść i z takim spojrzeniem skonfrontować, co może być terapeutyczne.

(24 Lut 2019, Nie 14:16)l1a1o1 napisał(a): Ja natomiast wskazałem bezceremonialnie palcem tych, którzy chętnie by się z wami zamienili. Pół roku spędzam przy szpitalu, dość się naoglądałem.

Trudno porównywać różne doświadczenia cierpienia. Zamienić się i tak nie można.
Odpisz
#16
A co tu jest do rozwijania? Anatomia mówi sama za siebie. Nadwrażliwość, to ekstremum, podobnie jak zobojętnienie na drugiej szalce. Wszystko w za dużej dawce jest trujące.
Odpisz
#17
To tak, nadwrażliwość czasem utrudnia życie.
Odpisz
#18
(24 Lut 2019, Nie 14:16)l1a1o1 napisał(a): Oddziel wrażenia od faktów. Robi nam się społeczeństwo "inwalidów", kiedy większość dzisiejszych "chorób" to jeno urojenia.
Dla kogoś chorego, te urojenia czy wrażenia są faktami i powodują realne cierpienie. Gdyby potrafił je oddzielić to nie byłby chory/zaburzony.
Owszem mogą być trujące, ale czy próżne?
I wreszcie, co takiego mówi anatomia, w tym kontekście?
Odpisz
#19
Jak to co? "Masz łeb? Kombinuj! Parę rąk? Zamiataj! Nogi? Tańcz! Garb i tak sam ci urośnie...".

Zakończę swój udział tutaj takim oto opisem:

Rok temu. Wyszedłem z pracy na przerwę i po drodze zaczepia mnie jakiś młodzian. Wiek sugerowałby studia, może ledwo po. I zaczęło się. Wyrecytował do mnie wyuczoną chyba na pamięć historię swoich niepowodzeń, by w końcu wyciągnąć rękę i nieśmiało prosić o jałmużnę. Nie był jakimś niedomytym obszarpańcem - dosłownie osoba spotykana na ulicy, random. Myślałem, że mnie skręci. Widziałem różne przykłady bezwstydności czy po prostu bezczelności, ale to mną wstrząsnęło, choć nawet nie drgnęła mi wtedy powieka. Gdzie ci ludzie celują? Co tak naprawdę chcą osiągnąć? Kto tak nadął ich ego? Sam całe życie grzebię w ziemi i ledwo wiążę koniec z końcem. Ale to nie przeszkadza mi wlec się dalej i wypatrywać opcji, rachować na palcach możliwości. Może to media i historie o super bohaterach, co to wylegują się jednego dnia na plaży, a drugiego siedzą za solidnym blatem, na najwyższym piętrze wieżowca paląc cygaro i popijając whisky. Dla mnie rzeczą oczywistą jest, że ten świat jest wygodny dopiero wtedy, kiedy sami go zaczniemy podtrzymywać. Co prawda wyciągnięcie ręki jest prostsze, ale nie jest godne osoby!
Odpisz
#20
Nie wiem jak się ma ten opis do poruszanych w tym wątku problemów. Chyba nie uważasz, że prośba o uwagę, pocieszenie, zrozumienie, czy po prostu zwykła potrzeba „wygadania się” autora wątku, czy innych użytkowników, nie jest godna człowieka ?!
(24 Lut 2019, Nie 14:46)l1a1o1 napisał(a): Sam całe życie grzebię w ziemi i ledwo wiążę koniec z końcem.
„Masz łeb? Kombinuj! Parę rąk? Zamiataj! Nogi? Tańcz!”
Że pozwolę sobie sparafrazować, kończąc tym samym swój udział tutaj.
Odpisz
#21
(24 Lut 2019, Nie 0:06)Diffident napisał(a): Moje problemy zaczęły się parę lat temu min. przez zawalone studia(nie mogę wrócić, a na rozpoczęcie czegoś nowego chyba jest za późno lvl.28)

Ja również uważam, że na drugie studia nie jest jeszcze za późno. Jeżeli tylko masz coś, co Cię naprawdę interesuje, to radzę Ci spróbować. Wejście w nowe środowisko jest także okazją, aby (do pewnego stopnia) wymyślić się na nowo, nawiązać nowe kontakty. Jednak być może Twój problem polega właśnie na tym, że nic Cię już nie interesuje? Na taki stan niestety nie wiem co poradzić, gdyż ja akurat zawsze miałem aż za dużo zainteresowań i dla mnie możliwość zaliczenia kolejnych studiów byłaby zachęcającą perspektywą. Może warto spróbować psychoterapii lub leków antydepresyjnych?

(24 Lut 2019, Nie 0:06)Diffident napisał(a): bolesne rozstanie z jedyną kobietą z którą chciałem stworzyć związek.

A możliwość poszukania innej osoby w nowym środowisku nie jest dla Ciebie atrakcyjna?

(24 Lut 2019, Nie 0:06)Diffident napisał(a): Najgorsze w tym wszystkim jest "ocenianie" -> "jak to pracujesz jako na produkcji? myślałem, że zajdziesz dalej", "taki ogarnięty a pracuje na produkcji" itd.

Tak, znam to doskonale. I do tego rady od osób, które nie rozumieją fobii, np. "zostań nauczycielem historii".
Odpisz
#22
Widzę , że trafiłem na samych swoich - słyszałem , że gdzieś istnieją ludzie podobnie do mnie ale nie wierzyłem (żartuje), też stoję w miejscu od dobrych paru lat , pracuje fizycznie i nawet studiów nie zrobiłem a chciałem; wszystko przez moją fobię społeczną ; niestety do dzisiaj nie wiem dokładnie co jest jej przyczyną.
Odpisz
#23
(03 Mar 2019, Nie 19:29)Lazuryt napisał(a): niestety do dzisiaj nie wiem dokładnie co jest jej przyczyną.
Można pracować nad objawami.

O przyczynę to się będą kłócić naukowcy, psychiatrzy, terapeuci i mogą nie dojść do konkluzji.   :Stan - Uśmiecha się:

Ale na poważnie, pewien wgląd w swoje życie psychiczne i nieświadome motywy też nie zaszkodzi.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Żółwik:
  • Ketina
Odpisz
#24
Ja słyszałem , że trzeba dojść do przyczyny , żeby zwalczyć FS - szukałem jakiegoś konkretnego wydarzenia w moim życiu ale teraz widzę , że był to ciąg zdarzeń.
Odpisz
#25
Diffident i Tutu mógłbym się podpisać pod waszymi postami. Choć i tak jesteście lepsi w tym, że pracujecie, ja straciłem robotę właśnie. Wytrwać 3 lata w jednym miejscu naprawdę szacunek.

Najgorsze jest to, że nawet brak motywacji, by coś zmienić. Znaczy, niby jest, ale w praktyce to jej nie ma. Fobia + deprecha wzajemnie się nakręcają i ciężko z tego wyjść. Obawiam się, że czasem może się i nie da.

mała uwaga co do studiów - ja osobiście żałuję, że polazłem na studia, presja rodziny środowiska i niepotrzebnie straciłem czas. Nie trzeba iść na studia, nie jest to konieczność. I nie ma co robić sobie wyrzutów, że się nie skończyło (chyba, że coś naprawdę Cię interesuje i chciałbyś daną rzecz robić, a wiąże się z koniecznością skończenia studiów)

gdybym był mądrzejszy to po gimnazjum poszedłbym do technikum i do pracy. Ale nie ma co gdybać, mleko się rozlało.


szanse na wyrwanie się - są. Tylko kwestia właśnie motywacji, chęci. Ja nigdy w życiu nie wiedziałem co tak naprawdę chcę robić i tak mi zostało. W sumie najlepiej pracowało mi się jeszcze na farmie za granicą - spokój, cisza, natura, brak pędu miasta, korków... ale niestety ta droga jest dla mnie już zamknięta.

zawsze też myślałem o pracy związanej ze 'śmiercią'. Uwielbiam cmentarze, ten melancholijny nastrój. Trochę pracowałem w zakładzie pogrzebowym, ale niestety moja psychika jest na to za słaba i spasowałem. Chyba, że praca bez noszenia zwłok i ogładania zmarłych, ale ciężej taką dostać i mniej płatna
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy pracuje tutaj ktoś jako operator wózka widłowego ? aporcik 0 302 09 Lip 2018, Pon 18:46
Ostatni post: aporcik
  Praca  Praca zdalna. Czy ktoś z was zmieni rynek pracy zdalnej? takatam 127 7 558 13 Maj 2018, Nie 18:50
Ostatni post: goldbaby
  Korepetycje- czy ktoś daje? melancolie 13 1 091 18 Sty 2018, Czw 2:12
Ostatni post: mardybum
  Praca przy sprzątniu - ktoś, coś? inferno 12 1 061 18 Paź 2017, Śro 13:20
Ostatni post: Onigirinori
  Czy jest tu ktoś kto nigdy nie pracował? tylkoczytam 82 36 299 21 Paź 2016, Pią 10:35
Ostatni post: PannaJoanna
  praca za granicą... jedzie ktoś? 40 4 451 19 Lis 2014, Śro 22:59
Ostatni post: puremind
  Czy ktos Was gnebi? Lukmen 32 7 953 12 Cze 2013, Śro 22:26
Ostatni post: MilkyWay


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.