- Czy można nadrobić stracone lata młodości?
#1
Na koniec ostatniego spotkania na terapii zadano mi pytanie: jak pan sądzi, jak zatem można by nadrobić te stracone dziesięć lat, liceum i studia?

No właśnie - nie raz na forum pisałem tu ja, albo inni, o przegapieniu okresu dorastania, o zmarnowaniu swojej młodości, niezebraniu doświadczenia, nieprzeżyciu tego wszystkiego, co dla innych jest naturalne/. Zwykle dochodziliśmy chyba do wniosku, że nie da się przecież tego odzyskać, trzeba jakoś żyć dalej... No bo, czy to możliwe?

Zastanawiałem się nad tym bardzo długo i nadal nie widzę właściwie takiej możliwości. Tworzenie sie jakichś grup znajomych i przyjaciół, funkcjonowanie w ich ramach, spotkania, wspólne dorastanie. Bycie młodym! "Niech pan pomyslli, może jakiś kurs albo coś"

Kurs? Załóżmy że tak. Pomijając fakt, że pewnie gdyby to była nauka czegos znowu skupiłbym się tylko na nauce, bo tak zawsze musiałem terroryzowany przez matkę, to... kurs z ludźmi w moim wieku? Nawet z tego jak zmieniali sie ludzie podczas studiów albo z tego co widziałem na terapii grupowej wnioskuję, że nie da sie tak nadrobić tych lat. Jak dziecko ma przeżyć bycie nastolatkiem z dorosłymi? Ja wiem - nie dosłownie. Ale ludzie w moim wieku mają pracę, zazwyczaj są w związkach, maja obowiązki. Zwykle grono jakichś znajomych i niekoniecznie szukają kogoś nowego. Przede wszyskim jednak jeśli idą się czegoś uczyć, to dlatego, bo im o potrzebne, ale nie dlatego, by potem spotkać się na piwie. Nie mają czasu. Widziałem to, jest praca, potem rodzina, albo są zmęczeni. Poza tym oni mają za sobą całe to dojrzewanie...I nie ma tego czegoś, co normalnie jest dla młodych ludzi wspólne - szkoły, studiów... Te podyplomowe to też niej est już studenckie życie.

No to szukać czegoś z młodszymi od siebie? Nie mam pomysłu co by to mogło być.Przecież jakieś aktywności dla młodzieży są zwykle tylko dla niej. Nie wiem, nawet jak wygladam jak szczyl nie mam podrobionych dokumentów z fikcyjna datą urodzenia, gdyby były potrzebne...

Ale czy uważacie, że taka sugestia w ogóle jest w porządku, ma sens? Czy faktycznie można tak do tego podejść, że to trzeba nadrobić?

Zwłaszcza, gdy dochodzi sie do wniosku, że jednak rodzina słusznie się z ciebi podśmiewa, bo najbardziej żałosne obecnie jest może nieposiadanie pracy. Brak samodzielności.
I need your grace to remind me to find my own!
Odpisz
#2
Nadal można rozwinąć jakieś zainteresowania, a co za tym idzie – wstąpić do kółka, stowarzyszenia czy innej grupy zrzeszającej osoby o podobnych pasjach albo do jakiejś organizacji paramilitarnej (ponoć przeżywają renesans w Polsce) i tam kogoś poznać. Niektórzy się też nawracają i w obrębie grupy wyznaniowej szukają bliskich sobie osób.

Chciałem jeszcze dopisać, że nie będą to już tak intensywne znajomości, ale w zasadzie, jak mierzyć tę intensywność? Doznaniami klubowo-kawiarnianymi? Mogą być przecież głębsze właśnie teraz, a nie wcześniej.

Chyba.

W każdym razie samo nie przyjdzie, co nie?
Zazdroźdź Nienawiźdź Flustracja

[Obrazek: 4583263ad0fbe18a.gif]
    Wkład użytkownika w dyskusję został uznany za pomocny [zatwierdził(a): BlankAvatar(+1)  ]
Odpisz
#3
nie pisze, do kurwy nedzy, że samo przyjdzie....
I need your grace to remind me to find my own!
Odpisz
#4
Czy warto kłamać? Wymyślić sobie jakąś bajkę na swój temat? Nie wiem, że jeszcze studiuję, albo - bezpieczniej - nie poszedłem an studia bo coś?... przecież taki nieudacznik bez pracy od razu odpycha. Może udawanie młodszego to jest też jakiś sposób by sobie pomóc?

czasem to myślę sobie, że już wolałbym usłyszeć,że to będzie łatwe, albo nicn ie usłyszeć, to podkreślanie, że nie bandzie łatwo tylko mnie dobija jeszcze bardziej... w końcu wiem jakie mam "osiągnięcia"...
I need your grace to remind me to find my own!
Odpisz
#5
ale ja w każdym środowisku czuję się już jak śmieć. powiedzmy, że chciałbym spróbować czegoś, co zasugerowała mi jedna osoba jeszcze na terapii grupowej, mniejsza o to - czego.
i, nie ważne skąd, - wiem coś o osobach z tego "środowiska'... no i nie wyobrażam sobie odpowiedzieć prawdy na jakiekolwiek zadane przez nich pytanie o mnie, nawet gdybym sam starał się nie powiedzieć nic poza imieniem. wiem ze kłamstwo to pułapka, ale może tak lepiej, najwyżej potem zniknę, ale przekonam się, że się udało - albo nie.

Co do reszty - ja nie mam pretensji do ciebie, tylko tak ogólnie - sam mam problem z myśleniem o sobie, a tu jeszcze każdy - czuje, mam wrażenie - że mi wytyka, że łatwo nie będzie. tak jakby mówił, że pewnie nie dam rady (może to racja?)

nie no, wiem,... to tylko moje chore niespełnione, niezrealizowane pragnienia, by ktoś we mnie wierzył... tak ,tak teraz usłyszę, że najpierw muszę sam w siebie... gdybym umiał...
I need your grace to remind me to find my own!
Odpisz
#6
No właśnie, nie mam chyba nawet pomysłu na przekonujące, dobre kłamstwo. Jak usprawiedliwić i ukryć zmarnowane życie? Odmładzane się to głupi pomysł, a koloryzować nie ma czego, poza tym jak to robić wiarygodnie niczego nie przeżywszy... A wiem - nie tylko z forum i od rodziny - jak sie patrzy na gościa bez pracy, bez dziewczyny... Przecież na litość nikogo nie wezmę.
I need your grace to remind me to find my own!
Odpisz
#7
co do kłamstwa

Ktos moze to uznac za slepa uliczke, czy dyshonor, jednak mi tez sie czasem zdrzalo kolorowac fakty dotyczące mnie,

zawsze jednak ta sa jakies fakty, ktore sie wydarzyly naprawde, tylko na maxa wzbogacone w rozne ciekawe szczegoly i ukolorowane tak, ze oczy słuchacza nabieraja wielkosci jabłek

pamietaj jednak by twoje podrasowane wersje wydarzen mialy jak najbardziej realny i przyziemny wydzwięk, zeby to wszystko brzmialo w miare naturalnie i wiarygodnie

osobiscie czesto tak robie i nie czuje sie z tym zle, traktuje to jako dobry trening improwizacji i spontanicznej wyobrazni

PS: teraz doczytalem twoj wczesnijszy post, jezeli faktycznie niema czego kolorowac, to poprostu olac temat twojej przeszlosci, nikt nie musi sie w nią wgłębiac, skupiasz sie na tym co sie dziele wokol ciebie w tym momencie tu i teraz
    Wkład użytkownika w dyskusję został uznany za pomocny [zatwierdził(a): BlankAvatar(+1)  ]
Odpisz
#8
tak
Odpisz
#9
Przeszłość to dawno i nieprawda, złudzenie pomyleńca i fatamorgana..
Odpisz
#10
Uważam, że mogę jeszcze nadrobić stracone lata, jeśli chodzi o rozwój zawodowy. Cały czas inwestuję w zwiększanie kwalifikacji. Ten wysiłek powinien kiedyś zostać wynagrodzony i powinienem zarabiać dużo większe pieniądze niż dzisiaj. Na pewno będę już po trzydziestce, a może i przed czterdziestką. Wtedy pomyślę o jakimś związku, o ile będzie mnie ktoś chciał. Bo już od dłuższego czasu staram się zaakceptować to, że po prostu będę sam.


Na pewno nie nadrobię już okresu w którym byłem nastolatkiem. Wtedy powinno się przecież najbardziej korzystać z życia. Mieć jakieś relacje damsko-męskie. Ja nic takiego nie przeżyłem i trochę jest mi tego żal.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#11
Według bodaj wschodniej medycyny z wiekiem człowiekowi odmienia się charakter, czyli jak ktoś podchodził do życia nazbyt poważnie to prawdopodobnie ostatecznie zdziecinnieje..   :Śmieje się radośnie:
Odpisz
#12
"Nadrabianie straconego czasu" brzmi idiotycznie i jest idiotyczne. Z założenia. Jeśli ktoś w przeciwieństwie do nas nie tracił czasu, to co zrobił? Zyskał czas? Przecież to bez sensu.
Czas płynie. My z nim. Do przodu, nawet jeśli ktoś chowa się pod kołdrą przez całe dnie*.

Babranie się w przeszłości jest bez sensu. To genialny sposób, żeby nigdy nie zacząć żyć naprawdę. Nie ma sensu robić sobie wyrzutów i frustrować czymś, na co i tak nie mamy żadnego wpływu.



*I nawet wtedy można coś z życia wyciągnąć, czegoś się nauczyć.
Odpisz
#13
trzeba żyć tu i teraz. A przeszłości nie zmieni nikt więc nie marnujmy czasu na co by było gdyby.
Większość ludzi nie docenia tego co ma, my doceniamy i inaczej patrzymy na wszystko.
„o cokolwiek prosić będziecie Mnie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie”
Odpisz
#14
Sama mam z tym problem cały czas dorastam, uczę się jak być osobą dorosłą jak radzić sobie w życiu, jak poruszać się w realnym świecie.
Po pierwsze musisz ustalić kim jesteś, co czujesz, swoje wady i zalety. Co chciałbys w życiu zmienić. Kursy są dobre jak nie wiesz co chcesz w życiu robić, staraj się po prostu rozmawiać z ludzmi na różne tematy, a nie skupiaj się na tym że jesteś gorszy od nich to nie pomaga. Zamknij przeszlość nic już z nią nie zrobisz. Trzeba po prostu iść do przodu, zauważać swoje braki i je wypełniać nowymi rzeczami.
You cracked the ice, and I wept
You covered the sun, and I slept
You whispered the truth, and I smiled
You kissed my soul, and I died
Odpisz
#15
Lat młodości chyba nie da się nadrobić no bo jak? To są najlepsze chwile i mam wrażenie że one mi sp...ją spod nosa, a ja nie umiem się ogarnąć i nimi żyć
Odpisz
#16
Na koniec ostatniego spotkania na terapii zadano mi pytanie: jak pan sądzi, jak zatem można by nadrobić te stracone dziesięć lat, liceum i studia?


Nic się nie da nadrobić. Trzeba zacząć od początku, jako nowy ty, człowiek już niezaburzony. I, przynajmniej tak sądzę, absolutnie nie wracać do tego co było, bo to pułapka. Kiedy prawdziwie się zmienimy i otworzymy na świat, nasze zaniechania zostaną nam wybaczone. Wyobraź sobie, że na ulicy spotykasz swojego klona. Już odpuśćmy te wszystkie naukowe niuanse, widzisz swojego klona, idealną kopię siebie samego z tej właśnie chwili. Czy dogadałbyś się z nim (klonem)? Uważam, że każdy powinien dokonać takiej refleksji, bo kryje się w niej taka mądrość, że jeśli polubilibyśmy swoją kopię, akceptujemy siebie samych. A wyobrażam sobie, że większość z nas przeszłaby ten test negatywnie.

Według bodaj wschodniej medycyny z wiekiem człowiekowi odmienia się charakter, czyli jak ktoś podchodził do życia nazbyt poważnie to prawdopodobnie ostatecznie zdziecinnieje.. Very Happy


To mi się zaraz skojarzyło z chorobą Alzheimera. To choróbsko lubi właśnie dotykać staruszków, którzy w młodości należeli do grupy osób z zaburzeniami depresyjnymi, lękowymi i całym tym ponurym wachlarzem.
    Wkład użytkownika w dyskusję został uznany za pomocny [zatwierdził(a): BlankAvatar(+1)  ]
Odpisz
#17
To Alzheimer ma mnie na swojej krótkiej liście...

ciekawa różnica zdań wynikła. Cóż, mam jeszcze czas na przemyślenia. aczkolwiek trudno mi zbić argumenty z pierwszego posta wobec siebie samego...
I need your grace to remind me to find my own!
Odpisz
#18
Jeśli chodzi o kwestię zawodową, to uważam tak jak verti. Można w pewien sposób nadrobić stracony czas, zrobić kursy, zacząć studia, zdobyć nowy zawód lub go zmienić jeśli obecny nam nie odpowiada. Najwyżej wkroczymy na rynek pracy trochę później niż nasi rówieśnicy, ale przecież to w niczym nie przeszkadza. W końcu ludzie zaczynają naukę czegoś nowego naprawdę różnym wieku (w grupie na studium zaocznym na jakim kiedyś byłem, było kilka osób po 40). Czasem sytuacja (bezrobocie) zmusza do przebranżowienia się, całkowitej zmiany wyuczonego zawodu lub nawet rzucenia wszystkiego co się ma i zaczęcia za granicą od zera na całkiem innym stanowisku niż się miało w Polsce.
Dla poparcia powyższych słów: 11 ludzi, których kariera wystrzeliła po 30-stce   :Uśmiecha się i puszcza oko:

Natomiast już odmienną kwestią jest nadrobienie straconej młodości pod względem towarzyskim... Bo tego moim zdaniem nadrobić się już nie da. Sam mam ten sam problem, przez 30 lat chowałem się przed całym światem w swoim pokoju, unikając ludzi, podejmowania decyzji, wszelkich stresujących dla mnie sytuacji, unikając tak naprawdę życia... Nie chodziłem na imprezy, nie "chodziłem" z dziewczynami, nie spotykałem się ze znajomymi. Teraz nie bardzo wiem jak miałbym to nadrobić...? Każdy w moim wieku ma już dawno swoje zamknięte grono znajomych do którego trudno się wkręcić komuś nowemu, każdy etap poznawiania nowych znajomych czy dziewczyny ma już dawno za sobą. Zresztą, obowiązki, praca, partnerka sprawiają, że ludzie nie mają czasu nawet dla starych i dobrych znajomych, a co dopiero zaczynanie z kimś od zera nowej znajomości, na to był czas w szkole, ewentualnie na początku studiów.
    Wkład użytkownika w dyskusję został uznany za pomocny [zatwierdził(a): BlankAvatar(+1)  ]
Odpisz
#19
No właśnie... opisałeś to zwięźlej i logiczniej niż ja, to, w czym leży sedno problemu. Muszę zapytać, co dokładnie miała terapeutka na myśli mówiąc o nadrabianiu, bo takie ogólne hasło "nadrobienia dziesięciu lat" naprawdę sugeruje, że można nadrobić także towarzyskie zacofanie. Ba, chyba przede wszystkim o to chodziło...
I need your grace to remind me to find my own!
Odpisz
#20
Ej, ale ogólnie - w czym jest problem? Jesteś po studiach, czyli do 24 r.ż. dawałeś sobie radę. Co się stało, że nagle przestałeś funkcjonować w społeczeństwie?
Ja myślę, że musisz iść do pracy - tam poznasz znajomych, może partnerkę. Na pewno nie poznasz ich siedząc w domu. Zresztą jak jesteś po studiach to i tak musisz iść do pracy. Jeśli masz kiepskie studia, to pracuj gdzieś, gdzie nie patrza na to jaki kierunek skończyłeś.
A co do "straconych lat młodości" - to nie wiem co dokładnie masz na myśli, ale jeśli imprezy, seksy, alkohol, narkotyki itepe, to mnie to w sumie też ominęło. Też mam żałować?
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy w życiu trzeba mieć szczęście? Czy istnieje coś takiego? Zas 20 1 384 13 Wrz 2015, Nie 20:57
Ostatni post: Maew
  Co można ciekawego robić w domu? MICTRU 33 2 324 02 Wrz 2015, Śro 14:45
Ostatni post: Kamelia
  Stracone lata... czyli jak przestac myslec o przeszlosci? L02B03W1990 13 6 944 29 Mar 2014, Sob 2:58
Ostatni post: UnikamSiebie


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!