- Czy przyjazn naprawde istnieje?
#1
UWAGA DLUGIE. Wielu fobikow tutaj probuje sie otworzyc na ludzi, poznac kogos, czesc pewnie chcialaby w blizej nieokreslonym czasie poznac osobe lub osoby, ktore mozna nazwac przyjaciolmi. Pytanie tylko czy warto. Im jestem starsza, tym corsz rzadziej wierze w taki twor jak przyjazn. Pisze nie tylko na podstawie wlasnych doswiadczen (co mogloby nie byc zbyt reprezentatywne biorac pod uwage fakt, ze mam problemy spoleczne) ale tez obserwacji, w necie mozna rowniez duzo takich historii wyczytac. Wniosek jest tako, ludzie nie maja przyjaciol. I mimo, ze wiele osob utozsamia tutaj fobie i niesmialosc jako porazke w zawieraniu przyjazni, to z tego co obserwuje to obecnosc przyjaciela nie ma zadnego zwiazku ani z fobia, ani z innymi zaburzeniami psychicznymi, a nawet statusem spolecznym. Siostrzence, z ktorymi mieszkam naleza do osob potocznie mowiac atrakcyjnych fizycznie i spolecznie. Sa to osoby, ktore w latach szkolnych bylu na szczycie hierarchii, lubiane, podziwiane, z ktorymi kazdy chcial stworzyc zwiazek. Dzisiaj tez dobrze sobir radza, osiagajac sukcesy zawodowe i sportowe. Jednoczesnie zadne z nich nie ma przyjaciela. To nie moja opinia, tylko ich zdanie, ktorym sie podzieloli. Znajomych do kileliszka, wyjscis na kawe czy wyjazdu do Czech to maja, przyjaciela nie. Masakrycznie duzo hisotrii ludzi bez przyjaciol jest w internecie. Dla mnie to smutne, bo bliscy przyjaciele to tak naprawde cos, czego pptrzebuje zeby normalnie funkcjonowac, gdyz zawsze przyjazn w mojej hierarchii potrzeb stala.wysoko, wyzej niz milosc, zawsze marzylam o zyciu blisko przyjaciol ale chyba musze te dziecinne marzenia zrewidowac bo nie widze, zeby jacykolwiek ludzie podzielali to. Ludzie zdecydowanie wyzej stawiaja milosc czy rodzine, co czesto objawia sie olewka "przyjaciol" kiedy tylko na horyzoncie pojawi sie partner lub dziecko. I mam wrazenie, ze nie tyle o brak czasu chodzi, co o niechec do dalszych spotkan z ludzmi, bo po co skoro jest partner i rodzina. Jak w google szuka sie informacji na temat przyjazni to wcale tak duzo informacji nie ma, wrecz wiekszosc materialow jesy na temat damsko-meskich przyjazni i tego, kiedy i czy wgl zaczynaja przeradzac sie w milosc (czyli artykuly o zwiazkach jakbu nie patrzec). Watpie, ze wynika to z tego, zs tak malo ludzi ma problemy z przyjaciolmi, podejrzewam, zs ludize po prostu maja gdzies przyjazn i przyjaciol, byc moze uwazajac ja za mlodziencza fanaberie, czyli te relacje miedzyludzkie, ktore powinno sie w pewnym wieku miec za soba.
Generalnie refleksja na temat przyjazni naszla.mnie ostatnio i ppwodem oczywiscoe jest moja "przyjaciolka", ktora nie wiem czy moge tak nazywac i czy kiedykolwiek ona nia byla. Ostatnio mielismy miec egzamin, na ktorym bylo liczenie zadan, calki, jakies trudne rownania, matematyka.zdecydowanie nie moj poziom, wiedzialam, ze nie zdam. Na szczescie moja przyjaciolka studiuje matematyke wiec liczyc to umie. Z jakiegos dziwnego powodu jednak, jak pomyslalam, zs mam do niej napisac z pomoca to poczulam sie mega dziwnie. Ze ske narzucam. Bo tak wlasnie czuje sie w tej relacji ostatnio. Jest tak, ze mamy do siebie kontakt i mieszkamy w tym samym miescie, blisko od siebie. Mamy swoje facebooki, numery telefonow alr z jakiegos powodu przyjaciolka zawsze (bo wczesniej tez tak bylp) miala na mnie calkowicie wylane i kontaktowala sie zr mna tylko i wylacznie wtedy, kiedy chciala sie spotkac. Wczesniej studiowalam w innym miescie i bylo to dla mnie trudne, bylam z dala od domu sama, bez znajomych, w dodoatku nie potrafilam nawiazac znajomosci z ludzmi, pptrzebowalam wsparcia, przyjaciolka wiedziala o moich problemach bo mowilam jej wielokrotnie i wiecie co? Zero, doslownie ani razu nie napisala do mnie pierwsza (ja do niej pisalam) z pytaniem co slychac czy cos takiego. Spotykalysmy sie jedynie jak przyjezdzalam do miasta raz na pare miesiecy i tylko wtedy gadalysmy. Dzisiaj jest to samo, a mieszkamy w tym samym miescoe. Najlepsze jest to, ze ja o przyjaciolcd nic nie wiem, doslownie. Ona nie zwoerza mi sie z niczego,ani nie chwali sukcesami, jak sie dowiaduje, ze cos u niej sie stalo to tylko przypdkiem jak np. rozmowa wejdzie na takie tory. Ja jej mowie, ze mialam absolutorium, ze ktos mnie wkurzyl, dla mnie zawsze bylo normamne, ze przyjaciele dziela sie smutkami i radosciami ale widocznie tak nie jest. Najlepsze sa spotkania. Ona spotyka skr ze mna TYLKO jak obok jest jej chlopak, czyli jak on ma prace to sie nie widujemy (czesto przez 1-2 miesiace bo o czasem weekendami pracuje). Co ciekawe, przyjaciolka jest osoba towarzyska (wiec wszelkie probu tlumaczenia jej charakteru introwerttzmem sa bezsensu) j ostatnio dowieezialam sie od niej, ze ponoc stosunkowo CZESTO (tak powiedziala) spotyka sie z ludzmi ze swojego roku na piwku. Fajnie, ze ze mna spotyka sie raz na miesiac i to jszzcze jak misiek jest obok... Podejrzeam, ze albo ma mnie w dup*e, albo nie chce sie spotykav bo mnie i chlopaka nie stac na stale wypady na miasto, gdzie alkohol jest kosmicznie drogi (ona z ludzmi sie na miescie widuje). Nie wiem. Pewnie ciekawi jestescie czemu jesacze ta znajomosc trwa , coz... mimo tego, ze mam problemu w relacjach z ludzmi, z nawiazywaniem takicj relacji to NIESTETY, nie jestem osoba introwertyczna. Jestem ekstrawertykiem i moj facet sam z siebie nie zaspokaja moich potrzeb socjalnych, jednoczesnie jestem samotna wiec biore to co jest bez marudzenia bo inaczej nabawie sie gorszego stanu niz ten, w ktorym jestem (przerabialam calkowita samotnosc i juz nie chce do tego wracac)...
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Ciasteczko:
  • Kaspar Hauser
Odpisz
#2
Z tego co piszesz ta dziewczyna nie jest wcale Twoją przyjaciółką   :Stan - Niezadowolony - Smuci się: Odnoszę wrażenie, że dla niej jesteś tylko znajomą, i to daleką.
Nie ma wyjścia, musisz znaleźć sobie innych znajomych i próbować te znajomości rozwinąć, a być może staną się kiedyś przyjaźniami, bo z tą jak po wieloletnim doświadczeniu nic więcej nie będzie.
Nie rezygnuj z tej znajomości, żeby tak jak piszesz nie wpaść w dołek od całkowitej samotności, ale staraj się wykorzystać każdą możliwość do nawiązania nowych. I wtedy, gdy będziesz na pewniejszym gruncie, odpuścić emocjonalnie znajomość z tą.

No, to się powymądrzałam. Sama nie mam przyjaciół, też bym chciała, ale absolutnie nie za cenę poczucia bycia olewaną. Kto mnie oleje raz, ten na zawsze zostaje skreślony, a potem oczywiście mi smutno, że nie mam z kim pogadać, ale wiem, że robię dobrze.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis dziewczyna z naprzeciwka:
  • vesanya
Odpisz
#3
(01 Cze 2019, Sob 21:50)dziewczyna z naprzeciwka napisał(a): Z tego co piszesz ta dziewczyna nie jest wcale Twoją przyjaciółką   :Stan - Niezadowolony - Smuci się: Odnoszę wrażenie, że dla niej jesteś tylko znajomą, i to daleką.
Nie ma wyjścia, musisz znaleźć sobie innych znajomych i próbować te znajomości rozwinąć, a być może staną się kiedyś przyjaźniami, bo z tą jak po wieloletnim doświadczeniu nic więcej nie będzie.
Nie rezygnuj z tej znajomości, żeby tak jak piszesz nie wpaść w dołek od całkowitej samotności, ale staraj się wykorzystać każdą możliwość do nawiązania nowych. I wtedy, gdy będziesz na pewniejszym gruncie, odpuścić emocjonalnie znajomość z tą.

No, to się powymądrzałam. Sama nie mam przyjaciół, też bym chciała, ale absolutnie nie za cenę poczucia bycia olewaną. Kto mnie oleje raz, ten na zawsze zostaje skreślony, a potem oczywiście mi smutno, że nie mam z kim pogadać, ale wiem, że robię dobrze.
Powiem tak, tez mam watpliwosci co do tej "przyjazni" o czym zreszta napislam. Jak traktuje mnie ona w sensie w jakich kategoriach, kim dla niej jestem to nie wiem bo z jednej strony jest tsl jal piszs ale z drugiej jak sa jakies wydarzenia "wazne" typu sylwester czy halloween albo jak ktos do niej przyjedzie, to ona spotyka sje tylko z nami. Tym bardziej jest to dla mnie dziwne bo troche miesza w bani. I nie, nie czuje sir na silach zeby pogodac z nia o tym, powod jest prosty, a wlasciwie powody sa dwa. Po pierwsze boje sie, ze uslysze cos czego nie chce, a po drugie, zbyt dlugo "plaszcze sie" przed nia i jestem na kazde zawolanie (ona wie, se nikogo nie mam), zeby teraz jeszcze osmieszac sie tym jak mi na niej zalezy (z desperacja mi sor.to kojarzy). Dume jaka jeszcze tam mam.

Co do innych znajomych to probuje, niestety trudno jest znalezc osoby o podejsciu troche glebszym niz imprezki i alkohol bo ostatnio tylko na takich trafiam.

Jak wyglada u Cieboe skreslanie tych olewaczy? Nke gadasz z nimi, urywasz kontakt czy mowisz prostwo w oczy co Cie boli? Ja bym tak nie moglam, moje towarzysteo mi nie wystarcza, a coraz czesciej nawet prxeszkadza, im jestem starsza tym bardziej sie nudze i niestety potrzebuje innych ludzi do towarzystwa.
Odpisz
#4
Istnieje
Odpisz
#5
Jeszcze nie miałam okazji się przekonać,ale myślę,że istnieje. Czas musi ją zweryfikować.   :Stan - Uśmiecha się - Wystawia język:

Co do Twojej koleżanki,to rozumiem,że spotyka się z Tobą jedynie gdy ma taki kaprys,więc przyjaźnią bym tego nie nazwała.
Odpisz
#6
(01 Cze 2019, Sob 22:13)Ciasteczko napisał(a): Jak wyglada u Cieboe skreslanie tych olewaczy? Nke gadasz z nimi, urywasz kontakt czy mowisz prostwo w oczy co Cie boli?

Kiedyś dawno temu mówiłam, ale nigdy nie spotkało się to ze zrozumieniem, tylko wręcz czasem z zarzutem, że przesadzam etc, więc przestałam mówić. I tak przez lata z reguły urywałam kontakt bez słowa, a druga osoba nie wiedziała o co kaman. Teraz od jakiegoś czasu znowu zaczęłam mówić, ale nie dla tej osoby, bo jak wspomniałam ona już jest skreślona, tylko dla siebie - z wiekiem pamięć się pogarsza, a jak komuś powiem co mi nie pasuje to lepiej mi się to zapisze w pamięci i nie mam później takich sytuacji, że trafiam na kogoś z kim dawniej miałam kontakt i wiem, że tę osobę już skreśliłam, ale nie mogę sobie przypomnieć dlaczego. W sumie to w dużej części się do mężczyzn odnosi tj. innego typu znajomości, ale nie tylko.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis dziewczyna z naprzeciwka:
  • Ciasteczko
Odpisz
#7
(01 Cze 2019, Sob 21:30)Ciasteczko napisał(a): Wniosek jest tako, ludzie nie maja przyjaciol.
Gównowniosek - kwestia prawdopodobieństwa. Im bardziej się izolujesz, tym mniejsze masz szanse. Tu nie chodzi o chęci, intencje ani inne pierdy - czysta matematyka. A że większość 'usatysfakcjonowanych' [tj. chcących za takich przed samym sobą uchodzić] ludzi idzie na zbyt wiele, zbyt zgniłych kompromisów. Pomyśl o małpach, pomyśl o mrówkach ...
Odpisz
#8
Natenczas to wydłubywanie igły ze stosu szpilek i oczywiście, szansa spotkania odpowiedniej osoby oraz zawiązania relacji, są oparte o przypadek. Na wszystkie osoby, z którymi kiedykolwiek miałem do czynienia, tylko dwie zatytułowałbym "przyjaciółmi". Były to osoby ulepione z -jak to się mówi- innej gliny. Na zupełnie innym poziomie od reszty, większości, której poświęcanie uwagi byłoby jedynie marnowaniem czasu.
Dlatego też zwracam uwagę na znaczenie określeń. Dzisiaj wielkie słowa pełnią rolę po prostu synonimów i zbyt często w odniesieniu marketingowym. Straciły na znaczeniu... Ale tylko wobec mejnstrimu, gdzie i tak były one zawsze w sferze fantazji.

Dla mnie, przyjaciel to osoba, której można poświęcić swój czas, więc i życie. To nie jest inwestycja. To coś więcej.

A co do problemu z otwierającego posta... Jak mniemam cały ten opis ma czemuś służyć? Sama jesteś sobie winna. Bycie naiwnym i bezrefleksyjnym ma swoje skutki - jak dryfowanie po rzece bez celu. Ale właśnie dzięki temu otwierają ci się oczy i definiujesz to, do czego dążysz. Najbardziej zabawna nauka ze wszystkich, to nakładanie głową. Swoją.
Odpisz
#9
Wierzę, że istnieje ale chyba nie jest mi dana. Bo jak to ma być prawdziwe to to musi wychodzić od dwóch stron, dwie strony muszą się o to starać, być szczere i naprawdę siebie nawzajem szanować i pewnym sensie "kochać" żeby nigdy zazdrość przez nie nie przemawiala I mam tu na myśli głównie przyjaźń dwóch kobiet bo ja takiej nie zaznalam I nie zaznam raczej bo baby to są chytre, wredne I wystarczy male g... A wielka przyjaźń wieloletnia zamienia się w nienawiść.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis kapcie:
  • Ciasteczko
Odpisz
#10
(01 Cze 2019, Sob 23:17)trash napisał(a):
(01 Cze 2019, Sob 21:30)Ciasteczko napisał(a): Wniosek jest tako, ludzie nie maja przyjaciol.
Gównowniosek - kwestia prawdopodobieństwa. Im bardziej się izolujesz, tym mniejsze masz szanse. Tu nie chodzi o chęci, intencje ani inne pierdy - czysta matematyka. A że większość 'usatysfakcjonowanych' [tj. chcących za takich przed samym sobą uchodzić] ludzi idzie na zbyt wiele, zbyt zgniłych kompromisów. Pomyśl o małpach, pomyśl o mrówkach ...

Nie mowie o znajomosciach tylko o przyjazni zauwaz. Faktycznie jak sie izolujesz to trudniej o znajomosci, przyjaznie tez ale nie jest prawda moim zdaniem, ze towarzyskosc zwieksza te szanse. Szanse to zwieksza na poznanie ludzi, niekoniecznie przyjaciol. Przyjaciol nie ma ogromna ilosc ludzi bez fobii i zaburzen psychicznych.

(01 Cze 2019, Sob 23:25)l1a1o1 napisał(a): Natenczas to wydłubywanie igły ze stosu szpilek i oczywiście, szansa spotkania odpowiedniej osoby oraz zawiązania relacji, są oparte o przypadek. Na wszystkie osoby, z którymi kiedykolwiek miałem do czynienia, tylko dwie zatytułowałbym "przyjaciółmi". Były to osoby ulepione z -jak to się mówi- innej gliny. Na zupełnie innym poziomie od reszty, większości, której poświęcanie uwagi byłoby jedynie marnowaniem czasu.
Dlatego też zwracam uwagę na znaczenie określeń. Dzisiaj wielkie słowa pełnią rolę po prostu synonimów i zbyt często w odniesieniu marketingowym. Straciły na znaczeniu... Ale tylko wobec mejnstrimu, gdzie i tak były one zawsze w sferze fantazji.

Dla mnie, przyjaciel to osoba, której można poświęcić swój czas, więc i życie. To nie jest inwestycja. To coś więcej.

A co do problemu z otwierającego posta... Jak mniemam cały ten opis ma czemuś służyć? Sama jesteś sobie winna. Bycie naiwnym i bezrefleksyjnym ma swoje skutki - jak dryfowanie po rzece bez celu. Ale właśnie dzięki temu otwierają ci się oczy i definiujesz to, do czego dążysz. Najbardziej zabawna nauka ze wszystkich, to nakładanie głową. Swoją.

Dlaczego uwazasz, ze jestem naiwna i bezrefleksyjna? Obrazasz mnie w tym momencie i oceniasz mnie, moja osobe mimo, ze mnie wcale nie znasz. Przyznaje, moglam zachowac sie w jakims momencie w sposob naiwny czy bezrefleksyjny ale to nie definiuje mnie jako osoby, bo obie te cechy to ostatnie co bym sobie miala do zarzucenia. Ale tak, mam nauczke, przemyslalam pare spraw, stad ten post bo w przyjazn to ja juz raczrj nie wierze.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Ciasteczko:
  • dziewczyna z naprzeciwka
Odpisz
#11
Bo każdy jest kiedyś naiwny i bezrefleksyjny. No chyba, że mamy pod lupą geniusza-słupnika, studiującego tajemne chińskie misteria sprzed tysięcy lat.

Nie masz powodu, aby czuć się urażoną. Nauka, nie potrzebuje uniesień dumy.
Odpisz
#12
Przyjazn istnieje. Sam wiem po sobie   :Stan - Uśmiecha się:
Mam kolezanke dzieki ktorej sie nie stalem psychloem

Pozdr  :Stan - Uśmiecha się - Anielsko:

(01 Cze 2019, Sob 23:26)kapcie napisał(a): Wierzę, że istnieje ale chyba nie jest mi dana. Bo jak to ma być prawdziwe to to musi wychodzić od dwóch stron, dwie strony muszą się o to starać, być szczere i naprawdę siebie nawzajem szanować i pewnym sensie "kochać" żeby nigdy zazdrość przez nie nie przemawiala I mam tu na myśli głównie przyjaźń dwóch kobiet bo ja takiej nie zaznalam I nie zaznam raczej bo baby to są chytre, wredne I wystarczy male g... A wielka przyjaźń wieloletnia zamienia się w nienawiść.

Wiem bo mialem takiego kolege z ktorym to JA sie kontaktowalem a on sam to ni ch***. Trzymalem z nim ale dlatego ze nie mialem innych znajomych. teraz mam go w 4 literach. Wiem smutne to, ale tego typu ludzie wykorzystuja czyjes slabosci
Odpisz
#13
Raczej istnieje, miałam kiedyś przyjaciółkę. Relacja nie przetrwała co prawda próby czasu i innych rzeczy, ale przez parę lat naprawdę było spoko, czułam, że jestem dla niej ważna i ona dla mnie też.

No ale to było w liceum i na początku studiów, teraz im starsza jestem, tym pewnie mniejsza szansa na przyjaźń, bo ludzie w moim wieku, zwłaszcza dziewczyny, powoli zakładają rodziny i nie mają tyle czasu na inne rzeczy (edit. no dobra, trochę wymówka, największym problemem jest fobia   :Stan - Niezadowolony - Płacze:). A szkoda, szczera przyjaźń z dziewczyną to byłaby świetna sprawa. Zwykłe znajomości są dla mnie mało satysfakcjonujące, mam z nich więcej stresu niż czegokolwiek innego, bo czuję się swobodniej dopiero gdy kogoś dobrze poznam i kiedy często mam z nim kontakt.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy możliwa jest przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną ? voyager 244 29 407 25 Kwi 2018, Śro 21:06
Ostatni post: WinterWolf


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.