- Czy stres kiedyś znika?
#1
Cześć. Postanowiłem, że nie będę unikał sytuacji w których mam fobie i nawet gdy jest to typowe 10/10 w skali lęku, to i tak podejmuję się zadania. Poszedłem do pracy, w której na początku miałem maksymalny poziom lęku. W drodze do niej, stres 10/10. Każdy psycholog mówi, że jak się zostanie dostatecznie długo w sytuacji stresowej, to z czasem napięcie znika. Owszem, po zakończonym dniu mega pozytywna energia, dobry humor, "moc" do przenoszenia gór. Niestety, wieczorem znowu dramat, noc nieprzespana, dojście do pracy znowu w lęku rzędu 10/10. I tak codziennie... obecnie przychodzę do domu i padam ze zmęczenia po całodniowym stresie. Mówili, że jak się przełamie to będzie lepiej. Jest, ale na krótko. Każdy dzień zaczynam tak samo. Czy to kiedykolwiek się kończy? Czy da się wytrwać i pokonać stres? Miałem test psychologiczny ostatnio i Pani psycholog powiedziała, że z moim poziomem stresu/nerwicy nie dożyje nawet 50...Czy to jest tego wartę? Ciągłe życie w ten sposób? Krótkie życie, bo stres w końcu mnie zabiję... znacie jakieś dobre techniki relaksacyjne?Może się poddać, nie przełamywać i prowadzić względnie nie stresowe, albo dużo mniej obciążające układ nerwowy życie? Co o tym myślicie? Z góry dziękuję.
Odpisz
#2
A czy w tej pracy są faktycznie i autentycznie takie rzeczy, które wywołują stres? Czy tylko co dzień boisz się, ze taka rzecz akurat może wyskoczyć? No bo jak już się zobaczy, że nie ma czego się bać i stresować, to faktycznie przychodzi spokój.
A jak już byłeś u tej pani psycholog, to trzeba było ją poprosić o to, aby nauczyła Cię neutralizować stres za pomocą środków psychologicznych i tych takich metod. Ja sama kiedyś o to poprosiłam i pani przytaknęła głową, ale dalsza rozmowa przebiegała na tematy pogodowe. Wyszłam z niczym i w tamtym momencie nawet nie zauważyłam że wychodzę z niczym.
Miłość jest silniejsza niż śmierć.
[Obrazek: JRbqoRy.png]
Odpisz
#3
Ja mam tak samo, że przełamywanie się i wchodzenie w te same sytuaacje w celu zmniejszenia lęku nie daje mi nic albo niewiele
tzn. taki najniższy poziom lęku jaki osiągam w sytuacjach, które początkowo wywoływały u mnie lęk na poziomie 10/10 to 8/10.
Niestety też nie znam technik relaksacyjnych, które można zastosować w trakcie stresującej sytuacji. Uczyłem się kiedyś technik relaksacyjnych, ale one były do wykonywania w domu, teoretycznie to poprzez wykonywanie ich w domu powinenem się nauczyć umiejętnośći wprowadzania się w stan relaksacji także w trakcie stresu, ale być może nie przyłożyłem się do tego na tyle, w każdym razie nie potrafię tego robić.
Odpisz
#4
wdech, wydech, wdech, wydech, ssanie, sprężanie... a nie, to nie to!
wdech, wydech, głęboki, skoncentruj się na swoim ciele, na czubku nosa, wdech wydech.. eee, jakoś tak to leciało z tą medytacjom i innymi "technikami relaksu", nie?
do dziś nie wiem jak skupiając sie na oddechu można dać odpocząć umysłowi i zniwelować napięcie. coś jak "jeśli bolą cię nogi od biegania, zacznij maszerować krokiem defiladowym"
Dziś potrzebny mi ktoś nowy - taki ktoś jak Ty,
Kto w korowodzie czarno-białych dni będzie jak nagły dopływ świeżej krwi - na stałe!
Odpisz
#5
Nie sadze zeby tepe trwanie w sytuacji bylo nadmiernie skuteczne przy fobi spolecznej.
To dopiero w sytuacji gdy juz czlowiek zmieni nastawienie (i np. wieczorem moze juz spac).
Zbiór poradników psychologicznych dotyczących m.in. wychodzenia z nieśmiałości, fobii, depresji (i innych problemów), a także redukcji stresu, psychologii emocji i szczęścia...

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2017 + Darmowy Download
http://chomikuj.pl/reparare/PSYCHOTERAPI...+poradniki HASŁO: fobia
---------------------------------------------------------------------------------
----> ZBIÓR NAJBARDZIEJ PRZYDATNYCH TEMATÓW
---------------------------------------------------------------------------------
----> Instrukcja obsługi nowego forum
---------------------------------------------------------------------------------
----> Zostań DONATOREM - wesprzyj utrzymanie forum!
---------------------------------------------------------------------------------
----> Pomagaj innym - nowa ranga Pomagacza
Odpisz
#6
iLLusory napisał(a):A czy w tej pracy są faktycznie i autentycznie takie rzeczy, które wywołują stres? Czy tylko co dzień boisz się, ze taka rzecz akurat może wyskoczyć? No bo jak już się zobaczy, że nie ma czego się bać i stresować, to faktycznie przychodzi spokój.

Tośka napisał(a):A co to za praca, że aż tak Cię stresuje? Może lepiej poszukać mniej stresującego zajęcia?


Praca z klientem, CIĄGŁY kontakt z ludźmi. Idealne dla fobika,prawda? Po prostu trwam już tak długo w fobii i NIC nie pomaga, że postanowiłem włożyć głowę do paszczy lwa i stawić temu czoło. Poziom stresu dzisiaj (przed pójściem jutro) jest znowu 8/10, rano będzie pewnie 10/10... długo tak nie pociągnę i chyba już na prawdę nie widzę wyjścia z sytuacji    :Obraził się:


Zas napisał(a):wdech, wydech, wdech, wydech, ssanie, sprężanie... a nie, to nie to!
wdech, wydech, głęboki, skoncentruj się na swoim ciele, na czubku nosa, wdech wydech.. eee, jakoś tak to leciało z tą medytacjom i innymi "technikami relaksu", nie?
do dziś nie wiem jak skupiając sie na oddechu można dać odpocząć umysłowi i zniwelować napięcie. coś jak "jeśli bolą cię nogi od biegania, zacznij maszerować krokiem defiladowym"


Objawy stresu to : przyspieszone bicie serca i przyspieszony oddech. Zwalniając swoje tępo oddychania, obniżamy poziom stresu,bo niwelujemy jeden z objawów somatycznych. Niby działa.
Odpisz
#7
Parę pompek zrób przed wyjściem do pracy, wysiłek obniża stres i na mnie to działa.
"Jeśli nie kochasz tego co robisz, to masz dwa wyjścia: ZMIEŃ to co robisz, albo ZMIEŃ to co kochasz"
Odpisz
#8
Gelo, to nic nie da... Psycholog się myli.
To może coś dać jeżeli będzie prowadzona regularna terapia gdzie terapeuta przygotuje Cię do takiego dnia pracy. To może polegać np na tym, że będziesz wiedział co masz myśleć, na co zwracać uwagę, jakie myśli/uczucia podświadome się pojawiają. Jakie one są? Skąd się biorą? Czy są prawdziwe? Czy coś pomijasz? itp. Potem znowu przepracowywanie tego z terapeutą i kolejne próby...
To trzeba robić z głową by coś dało, to jest ciężka harówka, a taki skok na głęboką wodę nic nie da oprócz jeszcze większego stresu.

No i są jeszcze leki    :Uśmiecha się:
Jeśli tracisz pieniądze, nic nie tracisz. Jeśli tracisz zdrowie, coś tracisz. Jeśli tracisz spokój, tracisz wszystko. –– Bruce Lee.
Odpisz
#9
Ja też zawsze skakałam na głęboką wodę czyli praca z ludźmi, bo chciałam się pozbyć fobii..i efekt był zawsze taki, że z tego stresu nie wytrzymywałam i rezygnowałam   :Smutny: u mnie ten stres też nigdy się nie zmniejszał.
W ostatniej pracy im dłużej tam pracowałam tym było coraz gorzej   :Smutny:
Odpisz
#10
Techniki relaksacyjne które można używać poza domem masz w terapii Richardsa "Rozluźnienie" i to słowo z kasety relaksacyjnej    :Wystawia język:
Można też nauczyć się relaksować ćwicząc metodę Schultza. Spróbuj też relaksacji Jacobsona.
Te techniki pomagają ale tylko trochę, nie licz na cuda    :Wystawia język:
Pobodno rzucanie sie na głęboką wodę nie działa i trzeba próbować od łatwych rzeczy.

Dla mnie jak np. jestem w trudnej sytuacji to pozniej te łatwiejsze wydają się "łatwiejsze"
To tak jakbyś nosił codziennie plecak który waży 1kg i raz założył ważący 10 kg wtedy wydawał by się ciężki, ale jakbyś chodził codziennie z takim 10kg to zakładanie 1kg było by ulgą hehe    :Wystawia język:
"This is end of side A, please turn tape over and continue on side B" xD
Odpisz
#11
Rada dla ciebie rzuć tą pracę, bo zrobisz sobie krzywdę. Są ludzie, którym pomaga tzw. desensytyzacja, ale nie wszystkim. Powinieneś tak jak pisał Fobiczny777 zacząć od terapii i wchodzenia w sytuacje stresowe odpowiednio przygotowany. Zaczynając od tych najmniej stresujących.

Ja od ponad 2 lat zmuszam się, wchodząc nawet w sytuacje dla mnie najgorsze z najwyższym poziomem lęku. Fobia od tego czasu zmniejszyła mi się tylko w niektórych sytuacjach i tylko trochę, może z 5-10%. Także efekt antyfobiczny jest marny, a o skutkach chronicznego stresu można się sporo naczytać w internecie. Ze swojego doświadczenia: przewlekłe zmęczenie, problemy psychiczne, depresja, bóle fizyczne itp. sprawdza się. W najgorszym wypadku po takim wejściu na siłę w sytuację z maksymalnym poziomem lęku może wydarzyć się coś co spowoduje u ciebie skok stresu poza twoją granicę wytrzymałości. Trauma. Miałem, przeżyłem i nie życzę. Tyle ku przestrodze.
Odpisz
#12
Hej. Jest dużo lepiej. Z lęku 10/10, spadło do ok. 6-7/10 , czasem mniej. Niestety, tak jak pisaliście skutki chronicznego stresu dają o sobie znać. Mam kilka widocznych fizycznych objawów, o których wole nie pisać. Tak czy siak, nie poddam się, choćbym miał wylądować w trumnie. Takie nastawienie mi pomaga. Czasem mam na prawdę niezłe dni, ale i tak nie ważne co zrobię jak wracam do domu , "czeka" na mnie mój największy wróg - samotność. Zdałem sobie sprawę, że nie ważne co osiągnę, nawet jak wygram 1 000 000 w totka, to i tak samotność WSZYSTKO przekreśla. NIC nie jestem wstanie zrobić, bo zawszę muszę wrócić do pustego domu...a nigdy, przenigdy nie będę wstanie być w związku... także pomęczę się jeszcze trochę w ciągłym stresie,a potem skończę tą parodię. Mam chyba coś z masochisty.
Odpisz
#13
maggieflakes napisał(a):Ja też zawsze skakałam na głęboką wodę czyli praca z ludźmi, bo chciałam się pozbyć fobii..i efekt był zawsze taki, że z tego stresu nie wytrzymywałam i rezygnowałam   :Smutny: u mnie ten stres też nigdy się nie zmniejszał.
W ostatniej pracy im dłużej tam pracowałam tym było coraz gorzej   :Smutny:

Dokładnie to samo chciałem napisać... myślę, że dużo daje terapia i praca z myślami
Odpisz
#14
To głupie... ale mi pomogła depresja, dzięki niej objawy fobii się zmniejszyły, niewiele czuję, większość rzeczy jest mi obojętna. Mimo, że nadal unikam rozmów i nadal boję się kontaktu z ludźmi to jest znacznie lepiej niż wcześniej.
szukam żony
Odpisz
#15
To nie jest głupie... ja w sumie mam podobnie. Ale kiedy depresja się pogłębi już nie będzie tak różowo...
Odpisz
#16
Mi to raczej nie grozi. Nie mam zbyt ciężkiej depresji, przyzwyczaiłem się do ciągłego stanu przygnębienia tak samo jak do samotności, a brak odczuwania emocji tak głęboko jak wcześniej mi tylko pomógł (kiedyś byłem dosyć wrażliwy). Chyba nawet lubię być nieszczęśliwy.
szukam żony
Odpisz
#17
Nie bój żaby, nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Jeszcze się zdziwisz.    :Wystawia język:
Odpisz
#18
Heh, jakbym czytał o swoim przeżyciach na stażu. Poranki koszmarne, straszne zmuszanie się do pójścia, wyjścia, rozpoczęcia czegokolwiek, ale przy odpowiednim nastrojeniu całkiem pozytywne zakończenie dnia. Ale następnego ranka od nowa ten sam koszmarek, mdłe próby wyjścia z kokona kołdry i świadomość, że ten dzień trzeba przetrwać i w ogóle. Ech... W ogóle tak jak na to patrzę to uważam, że moje życie to tak naprawdę zmuszanie się do niego, niemal we wszystkich sferach. Są co prawda momenty entuzjazmu, energii, ale to tylko momenty. Pozostaje pytanie: czy ja taki już jestem, czy da się to zmieć? Próbuję, ale to właśnie wychodzi jak u Ciebie, po czym noc wszystko niweczy. Z zazdrością zerkam na ludzi, dla których życie to przygoda, wyczekiwanie jej, którzy konsekwentnie realizują swoje cele, pragnienia. We mnie chyba nie ma wiary i nadziei... Lęk wpisał się w system, z przerwami jedynie. Już nikogo i niczego nie obwiniam, to bez sensu, przekichana farsa. Tęsknię jedynie za zdrowym światem.
Odpisz
#19
tytomasz napisał(a):Heh, jakbym czytał o swoim przeżyciach na stażu. Poranki koszmarne, straszne zmuszanie się do pójścia, wyjścia, rozpoczęcia czegokolwiek, ale przy odpowiednim nastrojeniu całkiem pozytywne zakończenie dnia. Ale następnego ranka od nowa ten sam koszmarek, mdłe próby wyjścia z kokona kołdry i świadomość, że ten dzień trzeba przetrwać i w ogóle. Ech... W ogóle tak jak na to patrzę to uważam, że moje życie to tak naprawdę zmuszanie się do niego, niemal we wszystkich sferach. Są co prawda momenty entuzjazmu, energii, ale to tylko momenty. Pozostaje pytanie: czy ja taki już jestem, czy da się to zmieć? Próbuję, ale to właśnie wychodzi jak u Ciebie, po czym noc wszystko niweczy. Z zazdrością zerkam na ludzi, dla których życie to przygoda, wyczekiwanie jej, którzy konsekwentnie realizują swoje cele, pragnienia. We mnie chyba nie ma wiary i nadziei... Lęk wpisał się w system, z przerwami jedynie. Już nikogo i niczego nie obwiniam, to bez sensu, przekichana farsa. Tęsknię jedynie za zdrowym światem.

Dokładnie... dla mnie to nie jest tak,że czasem odczuwam stres, czasem go NIE odczuwam... bywają momenty gigantycznej euforii jak się przełamie, radości , poczucia że mogę przenosić góry...a potem wstaje rano i witaj lęku... chyba nie da się nic z tym zrobić
Odpisz
#20
Niby nie mam pracy z ludźmi i nie jest to praca jakoś stresująca to i tak mam wrażenie, że po pracy nie mam na nic siły...
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Stres Dragen 9 1 129 15 Kwi 2016, Pią 23:24
Ostatni post: mocart
  Czy w życiu trzeba mieć szczęście? Czy istnieje coś takiego? Zas 20 1 245 13 Wrz 2015, Nie 20:57
Ostatni post: Maew
  Czy ktoś was kiedyś pobił?? inferno 15 2 439 27 Sie 2014, Śro 15:00
Ostatni post: Zniszczę Fobię
  Najgorsza sytuacja w której wpadacie w panikę, stres itp. excelsior 4 1 610 22 Lip 2014, Wto 20:52
Ostatni post: PonuryWiksiarz


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

              Reklama