- dawne sposoby
#1
Witam,
Fobia społeczna to już jednostka chorobowa, ale można powiedzieć, że duży stopień nieśmiałości dotyczy większości społeczeństwa, a można to poznać po tym, że większość musi wypić, aby swobodnie rozmawiać z obcą osobą. Nieliczni ludzie są swobodni na trzeźwo. Co ciekawe, alkohol nie tylko zagłusza tremę, ale też chyba działa jak placebo, niejako usprawiedliwiając swobodniejsze zachowanie. W historii były jednak różne inne placeba, które automatycznie wyłączały tremę:

- karnawałowe maski. Ta metoda likwidacji tremy znana była również w innych, pozaeuropejskich kulturach. Zarówno u nas, jak i u nich, maska nie musiała wcale poważnie ukrywać tożsamości. Spotkałem się z opisem i takiej sytuacji, że sam karnawał bez masek upoważnił kolesia, żeby śmiało poszedł do kobiety, którą wcześniej wstydził się zagadać. To nie to samo, co okazja typu walentynki. Koleś tłumaczył później facetowi tej kobiety, że co w karnawale, to się nie liczy. Sądzę, że dzisiaj ludzie piją w dużej mierze po to, żeby później tłumaczyć, że byli pijani i to się nie liczy.

- używanie odrębnego języka, np. formuł zwyczajowych, symboli czy gestów. Najbardziej znanym w Polsce przykładem jest spławienie czarną polewką. Takie wybiegi znały również inne ludy. Ciekawą odmianą tej metody było używanie języka obcego, w którym wolno było powiedzieć coś bez ponoszenia obyczajowej odpowiedzialności, np. rzucając złośliwość po łacinie albo świństwo po francusku. Jakby powiedziano to poza protokołem. Dziś może i po to ludzie piją, aby tłumaczyć potem, że mówili to tylko po pijanemu.

- przyjmowanie pewnej roli. To ciekawy, a mało znany fenomen dawnych czasów. Otóż nasi przodkowie chętnie wcielali się w znanych bohaterów literackich, a dokładnie: w postawy prezentowane przez tych bohaterów. Kiedy już przyjęli taką rolę, to nie musieli się tremować zachowując się patetycznie albo też np. sprośnie - skoro taką rolę przyjęli, takie zachowanie było w jej zasadzie. Niektóre role przyjmowano tylko na pewien czas i głównie właśnie po to, żeby mieć usprawiedliwienie dla swoich wyczynów. Dzisiaj chyba po to ludzie piją, bo dziś tylko pijak jest usprawiedliwiony z co śmielszych zachowań.

Jak widać, ludzie zawsze potrzebowali pewnych wybiegów, żeby się nie tremować, ale wybiegi te przybierały formę określonych zwyczajów. Dzisiaj jednym takim wybiegiem jest zwyczaj libacji, która wszystko usprawiedliwia, ale już bez tej finezji, co dawne wybiegi. Sądzę, że gdyby dało się przywrócić albo wybieg masek, albo odrębnego języka, albo przyjmowanej roli - ludzie znów mogliby zwalczyć tremę bez alkoholu i znacznie osłabłaby presja używania go zawsze wtedy, kiedy chce się np. kogoś poznać.
Odpisz
#2
dzisiaj jest internet    :Wystawia język:
Zbiór poradników psychologicznych dotyczących m.in. wychodzenia z nieśmiałości, fobii, depresji (i innych problemów), a także redukcji stresu, psychologii emocji i szczęścia...

http://chomikuj.pl/reparare/PSYCHOTERAPI...+poradniki HASŁO: fobia
---------------------------------------------------------------------------------
----> ZBIÓR NAJBARDZIEJ PRZYDATNYCH TEMATÓW
---------------------------------------------------------------------------------
----> Instrukcja obsługi nowego forum
---------------------------------------------------------------------------------
----> Zostań DONATOREM - wesprzyj utrzymanie forum!
---------------------------------------------------------------------------------
----> Pomagaj innym - nowa ranga Pomagacza
---------------------------------------------------------------------------------
----> Testy psychologiczne
Odpisz
#3
Tak, jasne, przez neta możemy sobie całkiem śmiało zagadać każdą osobę, tylko że nic więcej z tego nie będzie... Bo kiedy spotkamy się na żywo, to nasza śmiałość jakoś minie i to rozczarowanie rozbieżnością pomiędzy internetową śmiałością a prawdziwą nieśmiałością jeszcze pogorszy sprawę    :Wystawia język: Dlatego chyba jednak te dawne tricki były praktyczniejsze. Ostatnio usłyszałem humorystyczną uwagę, że skoro pochwalam dawne zwyczaje usuwające tremę, to może też pochwalam dawny zwyczaj walenia się w łeb maczugą na dzień dobry? Otóż w pewnym sensie pochwalam. Niewątpliwie w książkach historycznych widać, że uczestnictwo w walkach nie tylko wytwarzało odwagę, która przenosiła się na kontakty towarzyskie, ale też bycie żołnierzem usprawiedliwiało taką towarzyską śmiałość - ba! - wręcz wymagano od żołnierza, aby swoją dzielność udowadniał również przy kobietach. Co jednak zrobić dzisiaj, kiedy większość ludzi nie uczestniczy w wojnach, a nawet jeśli, to toczą się one na jakichś pustyniach, gdzie raczej nie ma okazji do wykorzystania nabytej śmiałości w relacjach towarzyskich? Jedynym rozwiązaniem pozostają chyba zabawy oparte na zasadzie wojny. Ich uczestnicy nie zdobywają wprawdzie glorii bohaterów i patriotów; nie nabierają też desperackiej odwagi wynikającej z faktu, że skoro mogą zginąć, to i rozmowa im niestraszna. Mimo wszystko, rozwalając komuś na łbie pomidora czy poduszkę, tudzież oblewając wodą, niewątpliwie wyzwalają w sobie jakąś bezpośredniość, a bezkrwawa metoda tych walk pozwala włączać w nie również płeć piękną, co upraszcza sprawę przenoszenia nabytej śmiałości, ponieważ walka i relacja towarzyska są tu jednym. W pewnym sensie powstaje więc kazus przyjmowania roli, która usprawiedliwia towarzyską śmiałość. Gdyby zaś i to nie wystarczało, można dołączyć jeszcze maski i nocne ciemności. To już chyba całkiem wystarczy i spowoduje, że kieliszek na odwagę nie będzie potrzebny.   :Diabeł:
Odpisz
#4
Ja ci powiem że ludzie w przeszłości byli bardziej pewni. Czemu tak było? Więcej ludzie przybywali i byli zależni od innych. Luksusem dla niektórych były maski karnawałowe.
Całe czasy PRL nie każdy miał np. pralkę tzn że miał chodzić w brudnych ubraniach? Nie, pożyczał. Jest wiele innych przypadków. A teraz? Sklepy samoobsługowe, internet i wiele innych. Dumny jestem z techniki i powszechności tej przykładowej pralki    :Uśmiecha się: w każdym domu, ale ona (technika) zaczyna powoli usamodzielniać ludzi, przez co nie potrzeba kontaktować się z ludźmi tak jak kiedyś. Stawiać ich w niezręcznych sytuacjach itp. itd.
Odpisz
#5
Ciasteczkowy napisał(a):Ja ci powiem że ludzie w przeszłości byli bardziej pewni. Czemu tak było? Więcej ludzie przybywali i byli zależni od innych.

To też prawda.

Ciasteczkowy napisał(a):Luksusem dla niektórych były maski karnawałowe.

A to nieprawda. Karnawał obejmował wszystkie klasy społeczne, również ubogie, a jedną z funkcji masek było właśnie ukrycie, kto jest biedakiem, a kto znanym w mieście bogaczem.
Odpisz
#6
To chyba zależy od czasów    :Obraził się: bo na początku co nowe i trendi obejmowało najczęściej wyższe grupy : )
Odpisz
#7
kiedys ludzie też pili i urządzali "libacje" na których to raczej nie dominował wyszukany język jaki teraz pokazują w filmach rzekomo obrazujących tamte czasy. Przykłady które podałes są ciekawe, ja od siebie dodałbym jeszcze jedno - urodzenie. Urodziłeś się chłopem to było wiadomo że całe życie będziesz zajmować się swoim polem jak twój ojciec a w niedziele i swięta będziesz tak jak inni lecieć do koscioła. Raz na jakis czas wpierniczy ci twój pan, który to urodził się panem szlachcicem bo jego ojciec też był szlachcicem . Znowu sytuacja jest jasna - jego przeznaczeniem jest władać i być nad takimi jak ty, okazjonalnie albo zawsze upijać się mniej lub bardziej gdzies w karczmie czy coś.

dlaczego to moim zdaniem ułatwiało sprawę? dlatego, że o tym czy kims będziesz czy nie decydował los. Będąc w tamtych czasach szlachcicem-fobikiem nadal było się szlachcicem i nic nie mogło tego zmienić, dodatkowo powiedzmy jasne było że mogę dać w czape chłopu ot tak sobie dla kaprysu.
Chłop obserwował już jako chłopiec jak przychodzi pan i zabiera dajmy na to 1/10 całego plonu i od czasu do czasu daje w łeb ojcu ot tak sobie też dla kaprysu. Sytuacja jasna - chłop będzie robić to co ma robić, bo do tego się urodził.
Odpisz
#8
Revenantos napisał(a):kiedys ludzie też pili i urządzali "libacje" na których to raczej nie dominował wyszukany język jaki teraz pokazują w filmach rzekomo obrazujących tamte czasy.

I to libacje znacznie większe niż teraz - kronikarze podają, że sam biskup na uczcie u króla tak się upił, że próbował patrzeć przez swój pierścień, bo myślał, że to soczewka monokla    :Śmieje się: A wyszukany język wynikał z dużego wykształcenia retorycznego - kiedyś dziatwa w szkole musiała na pamięć wkuwać mowy Cycerona, więc taki styl podłapywała. Mnie jednak chodzi o to, że były pewne tricki, które pozwalały przełamać tremę bez pomocy kieliszka albo jakiejś wyszukanej retoryki - całkiem proste zwyczaje. Dzisiaj u Brytyjczyków taką funkcję spełnia zagadanie obcej osoby na temat pogody. Wiadomo, że to tylko pretekst, ale też nikt się tego nie wstydzi. A u nas takich zwyczajów brakuje i jest ciągły kłopot jak zagadać? Niby można np. zapytać o godzinę albo nazwę ulicy, ale to nie jest taki ustalony zwyczaj zagadywania i jakoś kiepsko to wychodzi.

Revenantos napisał(a):o tym czy kims będziesz czy nie decydował los. Będąc w tamtych czasach szlachcicem-fobikiem nadal było się szlachcicem i nic nie mogło tego zmienić

Pewnie stabilizacja społeczna zmniejszała nieco stres, ale zauważ, że pomiędzy szlachcicami czy chłopami też toczyły się spory, więc też był stres i powód do fobii.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.