- dzien koszmar- chce zapasc sie pod ziemie:(
#1
Witam. Chciałabym wam coś opowiedzieć. Wczoraj byłam z dwoma koleżankami na koncercie. Już na początku jak zobaczyłam na przystanku, że są jeszcze z jedną dziewczyną , której za dobrze nie znam poczułam się dziwnie. Jednak okazało się, że ta dziewczyna z nami nie jedzie tylko spotkała je jak wracała z pracy. No to wsiadam do autobusu z tymi dwoma koleżankami, w autobusie oczywiście stres bo dużo ludzi w jednym pomieszczeniu, gdy coś mowiłam to bardzo zdenerwowana, one częściej ze sobą gadały, ja sie wsluchiwalam, raz na jakis czas cos powiedzialam. Ale wtedy to jeszcze było okej. Gorzej było gdy już na ten koncert przybyłysmy, one zobaczyły tam swoich dwóch kolegów i się do nich dołączyłysmy i wtedy zaczął się koszmar. one gadały z nimi, o wszystkim i o niczym a ja siedzialam najzwyczajniej w swiecie CICHO. Odzywalam sie moze raz na 15 min i to bylo jakieś takie nerwowe wtrącenie się albo przytaknięcie. Nie wiedzialam co mam zrobić z oczami, czułam się tak koszmarnie, chyba jak nigdy dotąd. Po pewnym czasie nie odzywania się z mojej strony widziałam, że się dziwnie na mnie patrzą, ale ja nie umiałam tego zmienić. Cały czas siedziałam zestresowana i prawie sie nie odzywalam. Czulam sie koszmarnie.. Dopiero gdy wypilam piwo to moglam troche wiecej pogadac ale to tez nie bylo nic fajnego, minimalnie lepiej sie czulam.
Najgorsze jest to w tym dniu, że zobaczylam faceta na tym koncercie, w ktorym sie podkochuje od jakiegos czasu, on byl z kumplem. Z jedną koleżanką podeszlysmy sie z nimi prxzywitac -oczywiscie to byl pomysl kolezanki (one tez ich znala) A więc poszlysmy do nich , pogadalismy o pierdołach i sie pozegnalismy i wrocilismy na lawke do tych kolegow, do ktorych sie dołaczylysmy i do koleżanki. Przykre jest to, że ten facet ktory mi sie podobal patrzyl mi sie w oczy raz na jakis czas a ja nie umialam przetrzymac wzroku.. Czulam sie zawstydzona, wiecej gadalam z tym kolegą jego niz z nim, w głebi duszy bardzo chcialam z nim pogadac wiecej i sie w oczy patrzec ale po prostu nie bylam w stanie na niego popatrzec.. Jestem zalamana bo nie potrafie walczyc o to na czym mi na prawde zalezy.. Chcialam tyle rzeczy a nic z tego nie wyszlo. Przez tą cholerną fobie spoleczną!! ;/
Później z tymi kolegami, do ktorych sie dołączylismy pojechalismy z nimi autem do domu i do klubu, posiedziec jeszcze troche, ja juz jak w aucie jechalismy chcialam powiedziec ze nie chce juz nigdzie isc i ze ide do domu ale nie umialam sie przeciwstawic, wiec poszlam z nimi do tego klubu . oczywiscie siedzialam caly czas i nic nie gadalam, kompletnie nic, oni wrecz przeciwnie! Aż nie wytrzymalam i udałam ze dzwoni do mnie mama i ze musze juz isc .. oni zostali ja stamtąd ucieklam. Jak wracalam do domu mialam tylko w glowie by jak najdalej stamtąd uciec, czulam sie najgorzej jak nigdy dotąd. Nie wiedzialam co mam ze sobą zrobic. Gdy bylam w polowie drogi do domu (szlam piechotą) z troche daleka zobaczylam jeszcze jak na zlosc tego faceta, w ktorym sie zakochalam i szedl sam, (chyba do kolegi ktory mieszka na mojej ulicy) On chyba mnie nie zauwazyl, ja przez to co mnie spotkalo w tym klubie i przez to ze nic sie nie odzywalam i ze sie czulam koszmarnie, nie mialam juz sily zawolac tego faceta ktory mi sie podoba i z nim pogadac, w innym wypadku bym pewnie zagadala do niego ale za duzo juz energii stracilam by jeszcze z nim gadac. Wrocilam do domu, nie umialam zasnąc bo caly czas ten dzien siedzial mi w glowie, czulam sie jak jakas najgorsza idiotka, przeklinalam do siebie, wyzywalam sie, zalowalam najbardziej ze nic nie zrobilam w stosunku do tego faceta ktory mi sie podoba. Tamtych kolegow mialam w dup*e ale nie moge sobie wybaczyc ze takiej okazji nie wykorzystalam.
i teraz nie mam ochoty na rozmowe z tymi dwoma kolezankami bo one mnie nigdy takiej nie widzialy ze nic a nic nie odzywalam sie. Czuje sie tym bardzo zawstydzona ze mnie taką wlasnie poznaly wczoraj i po prostu lubie je ale nie chce z nimi gadac, bo wstyd mi za moje zachowanie.
O tym facecie to juz wcale wole nie gadac, stracilam po raz kolejną szansze by jakoś blizej z nim sie zapoznać..
Czuję się koszmarnie.
Tak. Chyba chciałam się wyżalić
Jeśli ktoś to przeczyta to wielki szacun dla niego.
Do widzenia.
Odpisz
#2
No tak niewykorzystane okazję mszczą się   :Śmieje się radośnie:

Ale ...czy ja wiem ...aż taką tragedią to nie było.
A już na pewno nie taką ,żeby przez to nie spać    :Uśmiecha się pogodnie:

Cytat:Czuje sie tym bardzo zawstydzona ze mnie taką wlasnie poznaly wczoraj
taką ? Czyli jaką ?
Ja tam nie wiem ...ale wydaję mi się ,że nie ma w tym nic dziwnego jak ktoś jest małomówny.

Nigdy nie myślałam ,że spotkam większą panikarę od siebie samej.
Udało mi się to właśnie teraz ^ ^
:::Sztucznie zmniejszam wielkość źrenic
Bo nie chcę patrzeć na świat, którego nie zdołam zmienić:::
Odpisz
#3
No to miło mi, właśnie poznałaś.
Mam 18 lat a JUŻ nie mam nawet najmniejszej ochoty na to całe * życie;/

Bez wulgaryzmów!

Sugar
Odpisz
#4
:shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:

Przez takie * ?
Napisałabym ,,to lepiej idź od razu się zabić''
Ale to zbyt ryzykowne na tym forum  :Stare - Przewraca oczami 2:
Jeśli taka głupota powoduje u Ciebie myśli samobójcze to obawiam się ,że możesz nie dać sobie rady w życiu ...

I zamiast rozmyślać o tym 19282271292 razy dziennie zajmij się czymś pożytecznym ,albo chociaż przyjemnym.
(albo zrób mi ciasteczka i przywieź bo jestem chora ,mam ochotę na ciasteczka ,a nie potrafię piec)

Bez wulgaryzmów!
Sugar
:::Sztucznie zmniejszam wielkość źrenic
Bo nie chcę patrzeć na świat, którego nie zdołam zmienić:::
Odpisz
#5
Nie no, zabić sie nie zabiję.. i to jest jedyna chyba rzecz, której jestem 100% pewna.
Ale po prostu wkurza mnie to, że staram się, na siłę próbuję, a i tak nic mi nie wychodzi.
I nie widac by coś szło do przodu, a bardzo chcę się tego pozbyć
Tylko niestety jednak 'chcieć to NIE móc'
Przykro mi i smutno z tego powodu    :Smuci się:
Chcę mi się tylko Płakać. Nie chcę zmarnowac sobie życia!
Odpisz
#6
Cytat:Nie chcę zmarnowac sobie życia!
Nie chcesz zmarnować sobie życia ?
A co Twoim zdaniem teraz robisz ?
Marnujesz je piszą z osobami mniej wartościowymi od siebie ,a z pewnością mniej wartościowymi o tych których masz w realnym życiu.
Tak ,mam tu na myśli tylko siebie

Cytat:Tylko niestety jednak 'chcieć to NIE móc'
Mi od małego mówili ,że właśnie chcieć to móc ... i chociaż teoria jest łatwa to z praktyką jest gorzej ,mimo wszystko wydaję mi się że wiara w siebie nie zaszkodzi.

Cytat:I nie widac by coś szło do przodu, a bardzo chcę się tego pozbyć
No tak ... tylko ,że samo ,,chcę'' nie wystarczy.
Trzeba coś robić ...
A tu nie mogę Ci pomóc ,jestem tylko Supermanem 8-)
(man?  :Stare - Przewraca oczami 2: may ..)
:::Sztucznie zmniejszam wielkość źrenic
Bo nie chcę patrzeć na świat, którego nie zdołam zmienić:::
Odpisz
#7
tłumaczysz sobie wszystko fobią. a gowno prawda    :Uśmiecha się szeroko: jak ktos jest zakochany to jeszcze gorzej sie blokuje bo miałem kolegów którzy byli zakochani. co z nimi sie działo! a oni tacy pewni siebie! nie przegrałaś jeszcze niczego. a że nie umiesz walczyć... hmm mało kto umie. beda inne okazje jeszcze. a w ogole to pewnie zbyt malo wypilas, bo mowilas ze po jednym juz bylo lepiej ale to jeszcze nie to ; P nie użalaj sie, bo nic sie nie stało. musisz sie kiedys przełamać, chocby napisac mu esa, albo przez neta i sie z nim spotkać. moze byc na piwo. starczy. jak sie nie zgodzi, to tez nie koniec swiata, są inni. jestes tylko zakochana/zauroczona (bardziej) nic wiecej. to nie stan umierania i konczenia z zyciem. to mija jesli przez dluzszy czas jest jednostronne.

a z kolezankami byłaś i co ? powiedziały Ci że byłaś do niczego i juz Cie nigdzie nie zabiorą bo byłaś do d... ? napewno nie! wkrecilas sobie. bo myslisz ze kazdy ma nie wiem, smietniki rozwalac i skakac z byle powodu, a japa ma sie nie zamykac. damn it, zle przeswiadczenie.

ręce opadają. jak niby marnujesz sobie życie? ja nie widze. marnujesz sie tak gadajac. masz pokretne myslenie. Ty nie chcesz z nimi gadac, nie one z Tobą, facet to facet. dziewczyny pierwsze w 90% nie zagaduja nawet jak sie zakochają. no to jest NORMALNE. doszukujesz sie i tylko tracisz przez to sily.
Odpisz
#8
Unnecessary napisał(a):Marnujesz je piszą z osobami mniej wartościowymi od siebie ,a z pewnością mniej wartościowymi o tych których masz w realnym życiu.
Tak ,mam tu na myśli tylko siebie
Lol. Dobrze, że nie zapomniałaś o tym drugim zdaniu.

Grycyl, nie ma sensu się aż tak przejmować. Jest sporo małomównych ludzi, nie odstajesz od innych. Koleżanki na pewno się tym nie przejęły, przecież znają Cię od jakiegoś czasu i wiedzą, jaka jesteś.
A co do chłopaka, to cóż, pozostaje Ci liczyć na kolejną okazję.
Powodzenia życzę i więcej wiary w siebie  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Admin na urlopie
Odpisz
#9
Eheee... tak, oczywiście, jest masa małomównych osób, na pewno Twoje koleżanki nawet nie zauważyły, że przez cały wieczór powiedziałaś tylko kilka słów... Kochani, kogo Wy chcecie oszukać? Prawda jest taka, że nikt nie lubi towarzystwa osób zamkniętych i nieśmiałych. Sytuacja Cię przerosła i doskonale to rozumiem, bo wielokrotnie przechodziłem to samo. Stało się, trudno, teraz należy się zastanowić, jak uniknąć takich sytuacji w przyszłości (bo na pewno one będą). Nie muszę chyba mówić, że izolowanie się nie jest najlepszym pomysłem...? Leki, terapia, psycholog, psychiatra... nie wiem, ale na pewno trzeba działać, bo szkoda życia.
Jeśli tracisz pieniądze, nic nie tracisz. Jeśli tracisz zdrowie, coś tracisz. Jeśli tracisz spokój, tracisz wszystko. –– Bruce Lee.
Odpisz
#10
kolejny ktory dramatyzuje. jakos kiedy spotykalem sie z wieksza grupka ludzi i malo gadalem to przy nastepnym spotkaniu i tak bylem zapraszany. to zalezy od tego co mysla ludzie a nie od tego co powie grycyl czy Fobiczny777 - bo wy za duzo sobie wkrecacie. tak jakby ludzie ZAWSZE patrzyli na wszystko negatywnie. dobrze, ze tak nie jest.
Odpisz
#11
No jakoś do mnie od tamtej pory koleżanka nie napisała.. A tak to zawsze gadałyśmy codziennie więc coś to musi znaczyć ;/
No nic.. trzeba jakoś wyjść z tego świnstwa i zaczać cieszyc sie zyciem.
Pare dni temu zadzwonilam zapisac sie na terapie grupowa tylko ona jest dla doroslych a mi brakuje 5 misiecy do 18 lat wiec zobaczymy czy mnie przyjmą.
Trzymajcie kciuki   :Uśmiecha się:
Bo coś czuje ze taka grupowa terapia tylko mi moze pomoc.
Odpisz
#12
to Ty napisz do niej. dżizas, myslalem że to ja jestem bohaterem tragicznym, ale widze że z innymi jest jeszcze gorzej. wszystko coś musi znaczyć... to juz wolałbym sie wprost spytać. przeciez to taka dobra kolezanka ze codziennie gadacie. nic nie trwa wiecznie. myslisz ze do konca zycia ona bedzie z Toba codziennie gadac? nie ma innych zajęć? i to ona zawsze pierwsza do Ciebie pisze? gratuluje jej cierpliwosci jesli tak. a jesli Ty tez pierwsza piszesz, no to widzisz, sama sobie to rujnujesz wkręcaniem sobie, że nie powinnas napisac bo ona/one juz Cie nie lubia pff. end.
Odpisz
#13
Z jednej strony rozumiem Cię Grycyl, też potrafię sobie wkręcić niezłą banię. Ale tutaj podpiszę się pod słowami osób, które mówią, byś nie panikowała   :Uśmiecha się puszczając oko:

Ja też jak jestem zauroczona, to albo nie wyduszę z siebie słowa przy obiekcie westchnień, albo zrobię coś głupiego...np. raz sobie przyciełam słuchawkę od mp3 szprychami od koła (nie pytajcie jak   :Wystawia język:), ale też miałam banię, że "k...a, ja to zawsze tak mam", ryczałam jak bóbr, a teraz się z tego śmieję   :Wystawia język: Albo wszystko mi leci z rąk, potykam się o "niewidzialne" rzeczy   :Wystawia język: Staram się jednak takie wpadki zamieniać w żart   :Wystawia język:
O! Albo cała płonę na twarzy i to tak, że mam wrażenie, że podpalę całą okolicę   :Wystawia język:
Także, jak to mawia moja koleżanka: "luzuj poślady"    :Wystawia język i opuszcza oko:

A koleżanki?? Ja nie jestem super rozmowna, no chyba, że też po piwie, ale nikomu to nie przeszkadzało. Sama mam koleżankę, która mało się odzywa w towarzystwie i jakoś ja ją lubię i inni dookoła tez. Nie mają do niej pretensji, że nie jest dusza towarzystwa, bo przecież wiedzą, że nią nie jest   :Uśmiecha się puszczając oko:

Napisz sms'a do niej i jak Cię to trapi, to możesz jej napisać, że głupio wyszło, że się nie odzywałaś....zobaczysz co odpisze, ale myślę, że raczej powie, że nie wie o co chodzi   :Wystawia język: bo też to już przerabiałam.
Odpisz
#14
Nie rozumiecie chyba mnie..
Chodzi mi o to, że ja nie chce być małomówną osobą, w głębi duszy chcę tyle rzeczy powiedzieć, tylko że przez zdenerwowanie blokuje mnie i ciezko mi się rozmawia.
Jeśli bedąć małomówną dobrze bym się z tym czuła i tylko przejmowała czy to pasuje innym osobom , z którymi rozmawiam to by było Okej
A chodzi o to, że ja czuję, że tak na prawdę jestem przebojową osobą, lubie dyskoteki, bawić się itd tylko przez ciągły stres odechciewa mi się i boję sie roznych sytuacji.
Ukrywa się we mnie w ogole inna osoba tylko nie umiem swiatu tego pokazac.
Czasami gdy nie mam tego stresu mogę zrobic i zdzialac wszystko! ale o to chodzi ze rzadko tego stresu nie mam, to są tylko takie przeblyski normalnosci kiedy czuje sie dobrze i problem w tym ze co zrobic by tej normalnosci bylo wiecej..
Odpisz
#15
chyba wiekszosc osob tak ma jak Ty. czujemy ze mamy duze mozliwosci, jestesmy w ogole zajebisci, ale niestety mamy blokady. rozumiemy. ci ktorzy mysla inaczej to bardziej maja depresje, a my mamy nerwice i to spotęgowaną nieśmiałością.

co robic? uspokoic sie, wyluzowac. alkohol dziala to ok, byle nie za duzo i nie stac sie alkoholikiem, sa tez leki. a tak naprawde po pierwsze to trzeba zmienic tok myslenia i od tego sa terapie i psycholodzy ze wspomaganiem farmaceutucznym.
Odpisz
#16
chudy2001 napisał(a):chyba wiekszosc osob tak ma jak Ty. czujemy ze mamy duze mozliwosci, jestesmy w ogole zajebisci, ale niestety mamy blokady.

No i przez to właśnie jest najgorsza tortura bo Twoja osobowość (co gorsza często żywa i samodzielna) nie idzie w parze z zachowaniem.

Alkohol nie działa ok, bo potęguje lęk i wzmaga niepokój.
Odpisz
#17
Sugar napisał(a):
chudy2001 napisał(a):chyba wiekszosc osob tak ma jak Ty. czujemy ze mamy duze mozliwosci, jestesmy w ogole zajebisci, ale niestety mamy blokady.
Alkohol nie działa ok, bo potęguje lęk i wzmaga niepokój.

na kacu. w trakcie działania to na odwrót.
Odpisz
#18
Cytat:Lol. Dobrze, że nie zapomniałaś o tym drugim zdaniu.
LoL , nie.



Cytat:Alkohol nie działa ok, bo potęguje lęk i wzmaga niepokój.
Nie wiem ...ale na mnie działa zupełnie inaczej.
Po jednym piwie (sic!) jestem spokojna , na tyle spokojna ,że od razu chce mi się spać.
:::Sztucznie zmniejszam wielkość źrenic
Bo nie chcę patrzeć na świat, którego nie zdołam zmienić:::
Odpisz
#19
dlatego mowie, alkohol w trakcie dzialania jest inny a potem niestety potęguje potęguje lęki i niepokój przez co nadal chce sie pić by znow sie uspokoic ale niektorzy umieja temu sie przeciwstawic. ja nie.
Odpisz
#20
Sugar napisał(a):Alkohol nie działa ok, bo potęguje lęk i wzmaga niepokój.

Zabawne, na mnie działa zupełnie odwrotnie.
Jeśli tracisz pieniądze, nic nie tracisz. Jeśli tracisz zdrowie, coś tracisz. Jeśli tracisz spokój, tracisz wszystko. –– Bruce Lee.
Odpisz
#21
Alkohol agonizuje receptoty GABA-a i działa przeciwlękowo, od tego raczej nie ma wyjątków . Dopiero kiedy schodzi (na kacu, tym bardziej po większym/częstym piciu) to może powodować niepokój itd.
Odpisz
#22
Mieliśmy rozmawiać o działaniu alkoholu, czy spróbować pomóc tej dziewczynie?

+ Ja uważam, że powinnaś zacząć rozmawiać z samą sobą przed lustrem. TO naprawdę pomaga, po jakiś2 miesiącach jest zupełnie inaczej. Ja nie umiem spojrzeć komuś w oczy, gdy z nim rozmawiam. A jak spojrzę to czuję się beznadziejnie i nijak
Chodź. Na herbatę. Na kawę. Na papierosa. Na film. Na łóżko. Na ciastko. Na kanapkę. Na kakao. Na czekoladę. Na pocałunek. Na przytulanie. Na mnie. Na seks. Na ciało. Na muzykę. Na deszcz. Na spacer. Na śnieg. Na rower. Na zdjęcia. Na chwilę. Na minutę. Na godzinę. Na zawsze.
Odpisz
#23
oj ja mam to samo i to jest strasznie frustrujące ... mam jakas blokade zwiazana z odzywaniem sie (szczegolnie jak jest wiecej osob) a jak sie odezwe to wale takie glupoty ze szok ...    :Obraził się: no i potem dziwnie patrza a ja dostaje jeszcze wiekszego stresa i mysle stale o tym zeby czegos znowu nie palnac glupiego, albo o tym zeby nie zobaczyli ze sie spinam a im bardziej sie czlowiek 'stara' tym mniej wychodzi ... no i bledne kolo sie toczy dalej    :Smuci się:
Odpisz
#24
Dokładnie wiem jak się czujesz, grycyl. Ja np. żeby móc swobodnie z jakąś grupką porozmawiać potrzebuję baaaardzo dużo czasu, muszę się z nimi powoli zapoznać, a przecież wiadomo, że nikt nie jest taki cierpliwy...
W tym roku moja klasa została podzielona i doszło wiele nowych osób z innej, dlatego zmuszona byłam się znów zaklimatyzować. Początki były okropne, nawet chciałam przejść do innej klasy, bo po prostu nie miałam do kogo się odezwać, wszyscy już mieli swoich znajomych, swoje grupki. Pierwszy miesiąc był najgorszy, ale z czasem zaczęłam się jakoś odzywać, do niektórych oczywiście. Obecnie mogę podejść do większości osób, zagadać, ale nie do wszsytkich. I oczywiście przyjaciółki w klasie żadnej nie mam, to relacje czysto koleżeńskie, po szkole się z nikim nie spotykam.
Zawsze powtarzałam sobie, że jak gdzieś pójdę, gdzie będzie sporo nowych osób, to nie będę się stresować, odezwę się itd., ale to okazuje się być niemożliwe.    :Uśmiecha się: Boję się, że powiem glupią rzecz, poza tym wszsycy wtedy zwrócą na mnie uwagę, pomyślą że jestem brzydka, dziwna etc.
Odpisz
#25
Przepraszam, jestem tu nowy i nie chcę sie wymądrzać, ale czasem czytujac na podobnych forach podobne odpowiedzi jak te niektórych tutaj zastanawiam sie, co oni tu robia? I nie hcodzi mi o to, by sie nad dziewczyna poużalać i jej tylko współczuć i pogłaskac po głowie przez swiatłowody. Ale.. hmm.. ostatnio w wywiadzie o tej katastrfie kolejowej jakis prof. fajnie okreslił tego typu odpowiedzi - typowe w sumie odpowiedzi, zwyjkle bliskich, nei majacych ochoty słuchac wyłączających się po minucie.

doskonale rozumiem przezycia i emocje tej osoby i choc sam zaczynam dopiero taka droge to moge juz chyab doradzic jedno - szukaj pomocy, im wczesniej tym lepiej. bo zmarnujesz kolejne lata, które potencjalnie mogą przynieśc zmiany...
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  koszmar relacji z ludźmi adelajda 24 4 751 10 Sty 2014, Pią 15:27
Ostatni post: mc


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.