- Dziwne odczucia
#1
Zakładam wątek bo sama nie wiem co mam o tym sądzić i czy to jest warte jakiejś uwagi :? Nie wiedziałam nawet gdzie ten wpis umieścić   :Smutny:

Czasem przychodzą takie momenty, kiedy mam takie jakby dziwne odczucia co do świata i samej siebie. Np. zdarza mi się mieć takie poczucie jakbym w ogóle nie pochodziła z naszej planety, że tak bardzo różnie się od ludzi, jakbym była jakimś kosmitą, który tylko ma ludzkie ciało dla niepoznaki. Tak jakby rzeczy o których myślę nie pokrywały się za bardzo z tym, nad czym zwykle zastanawiają się inni. Albo czasem jest tak, że tak bardzo oddalam się myślami w swój świat, że czuję się, jakby mój umysł był w innym wymiarze i nie zwracam uwagi na to, co dzieje się tu i teraz. Takie mocne wyłączenie się    :Wystawia język: . Chwilami mam też poczucie jakbym żyła obok ludzi a nie z nimi (mimo normalnych rozmów i kontaktów społecznych).

I stąd moje pytanie - coś takiego to są objawy derealizacji bądź depersonalizacji? Bo czytałam definicje obydwu i nie jest to dla mnie do końca jasne (albo jestem tępa po prostu). Czy mówić o czymś takim na wizycie u psychiatry?

Osobiście sądzę, że ww. sprawy mogą się brać z mojego poczucia niedopasowania do społeczeństwa i bardzo częstym fantazjowaniem, rozmyślaniem i introspekcją (przez to chwilami nie mogę się skupić na zwykłych rzeczach i obowiązkach albo szybko się dekoncentruję).

Ogólnie mam poczucie, że non stop, jak tylko wyjdę z domu zakładam maskę, która pokazuje, że mój nastrój jest względnie okej i nie mam problemów. Chyba jest dosyć skuteczna bo ludzie nie pytają mnie czy mam depresję i nie unikają mnie, nie uważają za dziwaka itp. (najwyżej za introwertyka lubiącego trochę żyć w sowim świecie    :Wystawia język: ). A i ja ZAWSZE zachowuję się jak najnormalniej i racjonalnie jak tylko można (wiem co w jakich sytuacjach robić, mówić albo i nie mówić). Z jednej strony dzięki temu mam poczucie ulgi niewykluczenia ze środowiska i normalnego funkcjonowania, z drugiej jest to czasem męczące (może to z powodu zbytniego zakładania tej maski sama już nie wiem czy ja tą maskę faktycznie mam czy to już tak weszło w krew, że stało się to moją osobowością?...)
Odpisz
#2
Ef napisał(a):Albo czasem jest tak, że tak bardzo oddalam się myślami w swój świat, że czuję się, jakby mój umysł był w innym wymiarze i nie zwracam uwagi na to, co dzieje się tu i teraz. Takie mocne wyłączenie się
Też tak mam, ale nie uważam tego za coś złego, wręcz przeciwnie.
Odpisz
#3
Też to mam. Posługuję się tym odkąd pamiętam. Myślę, że to rodzaj dysocjaci. Dawniej myślałam, ze każda osoba to ma. Nie bierz tego jako coś złego, raczej wykorzystaj to, że wskakujesz do innego wymiaru.  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Leków i tak na to nie ma.
Miłość jest silniejsza niż śmierć.
[Obrazek: JRbqoRy.png]
Odpisz
#4
Cytat:Tak jakby rzeczy o których myślę nie pokrywały się za bardzo z tym, nad czym zwykle zastanawiają się inni.

Podaj mi przykład albo lepiej 2 nietypowych rzeczy o których myślisz, to Ci powiem, jak to jest u mnie.
Odpisz
#5
Ja też tak mam. Wizualizuję sobie różne miejsca, siebie jako inną postać, rozpływam się w świecie marzeń..
Ale to pewnie tylko i wyłącznie kwestia osobowości.    :Uśmiecha się:
Typ osobowości wg. MBTI: INFP/ISFP.
Fobik od: 2000 i/lub 2002, i/lub 2007.
Odpisz
#6
Cytat:Podaj mi przykład albo lepiej 2 nietypowych rzeczy o których myślisz, to Ci powiem, jak to jest u mnie.

Często zdarza mi się myśleć i wyobrażać swoją śmierć, w jaki sposób mogłabym to zrobić, co ludzie by potem o mnie mówili, co bym napisała w testamencie. Albo wyobrażam sobie jak uzależniam się od narkotyków i ulegam degeneracji lub snuje plany co bym zrobiła, jakbym była bezdomna - jak przeżyć, gdzie znaleźć schronienie itd. Przy czym nie jest tak, że mam realną chęć na te rzeczy. Nie biorę tego pod uwagę ze względu na rodzinę, ale jednak czasem czuję coś na kształt żalu - że muszę żyć ze względu na nich i wydaje mi się to czasem wręcz trochę egoistyczne, że nie mam nawet możliwości zadecydowania o sobie.

Z innych rzeczy często wyobrażam siebie na jakimś pustkowiu i zadupiu, gdzie nie ma ludzi albo jest ich mało, albo jakieś krajobrazy po apokalipsie. Z drugiej strony zdarzają się czysto utopijne wizje, gdzie jest łączka, wszyscy są szczęśliwi, zdrowi, wszyscy się dobrze traktują i nikt nie robi niczego złego    :Wystawia język: .

No i zastanawiam się czasem nad sensownością niektórych czynności albo uczuć, które dla innych są całkowicie normalne. Np po co koleżanka chce mnie objąć na pożegnanie/ przywitanie (po co ten rytuał i czy on naprawdę daje jakieś poczucie, że jestem dla niej kimś bliskim :shock: ). Po co ludzie kupują za dużo słodyczy albo coli skoro wiedzą, że to niezdrowe i do niczego niepotrzebne. Po co niektórzy mnie zapraszają gdzieś albo ze mną rozmawiają skoro (przynajmniej w moim mniemaniu) jestem dosyć nudna. Po co ludzie ustalają jakieś różne regułki, przepisy i zwyczaje, które niby trzeba przestrzegać - np jakieś ubieranie się na galowo na egzamin    :Wystawia język: . Czemu nie można łazić w piżamie skoro jest wygodniejsza i człowiek lepiej się w niej czuję   :Śmieje się radośnie:

Poza tym mam dziwną tendencję do kreślenia jakiś granic dla innych. W sensie z góry ustalam na ile komuś pozwolę się do siebie zbliżyć. A jeśli pod wpływem emocji/ uniesienia pozwalam zbliżyć się za bardzo to czuję złość w stosunku do siebie. Mam takie poczucie jakby jakiejś misji, że muszę całe życie radzić sobie sama, nie mogę polegać na innych i się od nich uzależniać, nie mogę się za bardzo ekscytować bo mi to nie przystoi. Powinnam dążyć do trenowania swojej psychiki aby nic nie było w stanie mnie zniszczyć, wytrącić z równowagi albo uzależnić od siebie (mówię tu o ludziach, nie o rzeczach materialnych i hobby).

A tak do jeszcze poprzednich odpowiedzi - mi nie przeszkadza sam fakt takich różnych przemyśleń, tylko że one nachodzą mnie za często i nie zawsze w odpowiednich sytuacjach. No bo nie można myśleć o niebieskich migdałach jak jest robota do wykonania i powinno się ją zrobić  :Stare - Gwiżdże:
Odpisz
#7
Oj mam to samo, wiecznie jestem rozmarzona, wiecznie odrealniona, dzisiaj od rana nie zrobiłam nic tylko marzę, nie ma mnie tu na ziemi.
Od zawsze tak uciekałam w świat wewnętrzny, myslałam podobnie jak ty o śmierci, śmierci mojej lub bliskich, o sytuacjach stresowcyh(wtedy wyobraźnia podsuwała mi inne scenariusze niż faktycznie były), a po przeżyciu pewnego katharsis, wracałam do rzeczywistości. Dosyć utrudnia mi to życie. Powinnam się zając czymś konkretnym, ale wolę bujać w obłokach.
Ostatnio zauważyłam, że chyba moj związek się na tym opiera; jako ze juz lata ze sobą jesteśmy ta poczatkowa fascynacja minęla, więc wyobrażam sobie dość często ze mój chłopak umiera i dzięki temu nagle zaczynam kochać go mocniej, doceniać jego obecność, rzucam mu się na szyję itp., on oczywiście nie ma pojęcia co mam we łbie. Sama sie z tego śmieję, ale póki co chyba muszę mieć gdzieś w głowie te czarne scenariusze zeby cokolwiek móc czuć. Bo poza tym pustka, jestem DDA więc rozumiem ten mechanizm. Tak chyba będzie juz zawsze, oby nie było z czasem gorzej.
Nie ma nic złego w stawianiu czoła demonom
Odpisz
#8
Cytat:Często zdarza mi się myśleć i wyobrażać swoją śmierć, w jaki sposób mogłabym to zrobić, co ludzie by potem o mnie mówili, co bym napisała w testamencie.

To również, łącznie z wersją kto przychodzi na pogrzeb.

Cytat:wyobrażam sobie jak uzależniam się od narkotyków i ulegam degeneracji lub snuje plany co bym zrobiła, jakbym była bezdomna - jak przeżyć, gdzie znaleźć schronienie

Takie scenariusze też tworzę.    :Uśmiecha się:

Cytat:Z innych rzeczy często wyobrażam siebie na jakimś pustkowiu i zadupiu, gdzie nie ma ludzi albo jest ich mało, albo jakieś krajobrazy po apokalipsie. Z drugiej strony zdarzają się czysto utopijne wizje, gdzie jest łączka, wszyscy są szczęśliwi, zdrowi, wszyscy się dobrze traktują i nikt nie robi niczego złego

Takiego czegoś dokładnie nie mam, ale miewam o tym, że wszyscy ludzie na świecie zginęli w jakiejś katastrofie poza mną.

Cytat: Np po co koleżanka chce mnie objąć na pożegnanie/ przywitanie (po co ten rytuał i czy on naprawdę daje jakieś poczucie, że jestem dla niej kimś bliskim

Nad tym nie myślałem. Ale wiem, że zarówno podawania komuś ręki jak i przytulanie wytwarza pozytywne hormony, więc może o to chodzi.

Cytat:Po co ludzie kupują za dużo słodyczy albo coli skoro wiedzą, że to niezdrowe i do niczego niepotrzebne.

Nad tym nie rozmyślam, może upraszczam temat, ale sądzę, że dlatego, że im to smakuje i uzależnia chemicznie.

Cytat: Po co niektórzy mnie zapraszają gdzieś albo ze mną rozmawiają skoro (przynajmniej w moim mniemaniu) jestem dosyć nudna.

Też nie mogę tego pojąć, jeżeli chodzi o mnie czemu są 1-2 osoby, które chcą ze mną rozmawiać i nie wiem czy jestem do końca nudny czy nie, ale jest przecież tyle ciekawszych jednak osób.

Cytat:Mam takie poczucie jakby jakiejś misji, że muszę całe życie radzić sobie sama, nie mogę polegać na innych i się od nich uzależniać, nie mogę się za bardzo ekscytować bo mi to nie przystoi.

Pierwsza część tak, nie wymagam niczego od nikogo i staram się o nic nie prosić i na nikim nie polegać. Ale jednak rozczarowania i tak potem bolą. Dla mnie to jest schemat ochronny.
Więc ogólnie albo jest tak, że ludzie myślą na takie tematy ale o nich nie rozmawiają albo przynajmniej niektórzy myślą. Trzeba mieć w sobie żyłkę filozoficzną. U mnie myślenie o tego typu tematach sięga czasów przedszkola. Też ogólnie cały czas siedzę w swojej głowie, można powiedzieć, zamiast zająć się czymś pożytecznym. O ile mnie to na ogół nie przeszkadza, to czasem wolałbym mieć w sobie więcej praktyczności    :Uśmiecha się: Mnie się wydaje że to nie jest nawet derealizacja czy depersonalizacja, tylko taka skłonność do ucieczki od rzeczywistości w świat myśli i fantazji.
Odpisz
#9
Gratulacje !!! Masz bujną wyobraźnię, też taką miałam jak jeszcze nie brałam leków, możesz powiedzieć o tym psychiatrze.
http://travel0.simplesite.com/
"Żyje­my tak jak śni­my – samotnie."
Joseph Conrad
"Czas jest nasz, ale wie­czność na­leży do Boga."
"Bóg może is­tnieć al­bo i nie, ale cier­pienie is­tnieje z całą pew­nością. Jest ab­so­lut­nie rzeczy­wis­te i niezap­rzeczal­ne. I z tej real­ności wy­nika właśnie mo­je zaan­gażowa­nie, jądro mo­jej wiary." Anne Rice
Odpisz
#10
Cytat:nie wymagam niczego od nikogo i staram się o nic nie prosić i na nikim nie polegać. Ale jednak rozczarowania i tak potem bolą. Dla mnie to jest schemat ochronny.

Dokładnie tak samo mam   :Uśmiecha się 2: . Rozczarowanie u mnie to tylko jak osoba jest mi bardzo bliska ale obecnie nawet i do najbliższych znajomych się zdystansowałam.

Cytat:Nad tym nie rozmyślam, może upraszczam temat, ale sądzę, że dlatego, że im to smakuje i uzależnia chemicznie.

Ja wiem, że to z tego powodu, chodziło mi, że lubię podważać sens wykonywania wielu rzeczy - w stylu po co to w sumie, na co to, to nie jest warte wysiłku ani czasu.

Cytat:Gratulacje !!!

Dzięki   :Śmieje się radośnie:

Cytat:też taką miałam jak jeszcze nie brałam leków, możesz powiedzieć o tym psychiatrze.

No właśnie niedługo mam pierwszą wizytę i trochę się boję. Właściwie to wcale nie mam ochoty tam iść, mam wrażenie, że mi powie "ale jak pani funkcjonuje w miarę to po co pani tu przyszła w ogóle" i będzie miał do mnie pretensje, że marnuje jego cenny czas i zawracam głowę   :Śmieje się nerwowo: .
Odpisz
#11
Też miewam często takie poczucie wyobcowania, zamykania się w swoim świecie. Nie potrafię się skupić na tym co jest tu i teraz. Widzę siebie w roli kogoś, kim nigdy nie byłem nie jestem i raczej nie będę. Często przenoszę się myślami w alternatywną rzeczywistość, w której jestem jakimś bohaterem, kimś kto odgrywa ważną rolę. Zabijam smoki, zdobywam nagrody, udzielam wywiadów, wygłaszam przemówienia. Wyobrażam sobie co mówią o mnie ludzie po mojej śmierci. Rozmawiam ze znajomymi tak jak nigdy z nimi nie rozmawiałem. Jestem w centrum uwagi. Dzielę się myślami, błyskotliwymi wnioskami.

Nie rozumiem wielu zasad, którymi kierują się ludzie i dlaczego się nimi kierują. Nie rozumiem nawet po co poruszają pewne tematy. Czasem odnoszę wrażenie, że jestem jedyną osobą która zastanawia się nad tym co robi, a reszta po prostu działa mechanicznie. To co dla innych jest naturalne, dla mnie jest abstrakcją i vice versa. Przy czym nigdy nie zakładam żadnych masek. Zawsze jestem sobą. Ale widzę je na twarzach ludzi. Odnoszę wrażenie, że wszyscy wokół mnie to aktorzy. A ja jestem jedynym widzem. Widzem i obserwatorem. Nie uczestniczę w życiu ludzi. Jestem obserwatorem ich życia.
Odpisz
#12
Masz to jeszcze? Ja to mam i to jest derealizacja. Poczucie dziwności, nierealności świata... Czujesz się obco we własnym ciele, głos zdaje się być nie twój itd. U mnie było to spowodowane nagłym odstawieniem leków. NIe róbcie tego ! Trwa to u mnie ponad dwa lata...
I was always an unusual girl.
My mother told me that I had a chameleon soul, no moral compass pointing me due north, no fixed personality, just an inner indecisiveness that was as wide and wavering as the ocean.

[Obrazek: ewa.jpg]
Odpisz
#13
Za dużo gier.
Odpisz
#14
tak to depersonalizacja sam tez to mam, tez derealizacje czasem, to totalny odlot wszystko wydaje sie nieprawdziwe, to to co chorzy psychicznie nazywaja "odlotem" doswiadczenie przynajmniej u mnie jest calkiem przyjemne, cos jak po lekkich narkotykach (ciezko to porownac)
Odpisz
#15
Amcio napisał(a):tak to depersonalizacja sam tez to mam, tez derealizacje czasem, to totalny odlot wszystko wydaje sie nieprawdziwe, to to co chorzy psychicznie nazywaja "odlotem" doswiadczenie przynajmniej u mnie jest calkiem przyjemne, cos jak po lekkich narkotykach (ciezko to porownac)

Niektórzy mają to po ziele albo amfie.
I was always an unusual girl.
My mother told me that I had a chameleon soul, no moral compass pointing me due north, no fixed personality, just an inner indecisiveness that was as wide and wavering as the ocean.

[Obrazek: ewa.jpg]
Odpisz
#16
w porownaniu do ziola dzialanie jest inne przy derealizacji wszystko wydaje sie nierzeczywiste i niewiesz gdzie jestes, przy ziole wszystko jest mega spokojne i sie wolno dzieje wiec ciezko to porownac ale odlot jest przy obydwu ; p, tymbardziej ciezko dla kogos kto nie mial zadnej z tych rzeczy wyobrazic sobie
Odpisz
#17
Cytat:Masz to jeszcze?

Czasami, najczęściej mi się zdarza tak dziwnie czuć jak gdzieś siedzę, np w autobusie czy na wykładzie i obserwuję ludzi albo czasem na jakiś spotkaniu/ domówce gdzie teoretycznie powinnam się dobrze bawić i być wyluzowana a zwykle czuję się średnio zainteresowana tym, co inni mówią i zaczynam właśnie mieć takie myśli, że nie wiem co ja tam robię w ogóle.

Cytat:Za dużo gier.

W gry za dużo nie gram za nadrabiam oglądając anime   :Wystawia język 2:
Odpisz
#18
[Obrazek: 7378682_16731167_721121558046873_1583431729_n.jpg]
Bultaoreune
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Ajka:
  • Rozszczepiona
Odpisz
#19
nie jestes wariatem dopoki tak nie myslisz ; P
Odpisz
#20
podobno każdy jest wariatem, tylko nie każdy jest zdiagnozowany : D
positive energy    :Uśmiecha się:

Codziennie patrzę na ludzi
Wszyscy mają hobby - trochę sobie pomarudzić
Niech mi z oczu zejdą
Dziś chcę poczuć optymistyczny flavour
Fruzie obok pesymisty obojętne przejdą...    :Uśmiecha się puszczając oko:

Nie narzekam chociaż jestem niższy niż Clint Eastwood
Chociaż nigdy nie dołączę do grona kulturystów
Chociaż nie znam setek przysłów, nie narzekam
Bo fruzie wolą optymistów
Odpisz
#21
Ja się uważam za nadzwyczaj normalną    :Uśmiecha się szeroko: . Mam wrażenie, że jestem tak normalna i przeciętna, że aż nudna i przez to ludzie nie chcą mnie bardziej poznawać. Nie wiem, może moja zwyczajność jest męcząca po prostu i jak inni to widzą to mają ochotę uciec w popłochu    :Wystawia język:
Odpisz
#22
Same marzenia świadczą o bogatej wyobraźni, nic w tym złego. Gorzej, jeśli nas to wycina z życia i życie nam ucieka między palcami. I to tylko pogłębia wyobcowanie!
Odpisz
#23
A może uciekacie tak bardzo w świat magiczny, bo rzeczywistość jest zbyt bolesna?
Bardzo bym chciała wreszcie całą sobą pokochać siebie i z radością patrzeć na każdą daną mi chwilę.
Odpisz
#24
to napewno ja uciekam do wielu miejsc ; p
Odpisz
#25
I czujesz sie w nich bezpiecznie?
Bardzo bym chciała wreszcie całą sobą pokochać siebie i z radością patrzeć na każdą daną mi chwilę.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziwne zaburzenia lękowe podróżnik 3 151 07 Lis 2018, Śro 13:48
Ostatni post: yoga.cat
  Moja mimika twarzy - robie dziwne miny fobik... 81 55 795 15 Paź 2017, Nie 8:21
Ostatni post: asleep


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.