- Fobia społeczna, czy dystymia? co jest głównym problemem?
#1
Hej! Mam zapytanie, którego treść zawiera się w zasadzie już w temacie postu.
Chciałabym dowiedzieć się co na ten temat mówili Wam wasi psychiatrzy, psychologowie oraz co Wy sami o tym myślicie w odniesieniu do Waszych wrażeń, doświadczeń. Czy są tu pośród Was osoby, które przez psychiatrę mają zdiagnozowaną dystymie i fobie społeczną? Co Wasi psychiatrzy Wam w zawiązku z tym faktem powiedzieli?

Interesuje mnie, czy ktoś z was zastanawiał się kiedyś nad tym, czy Wasze problemy z lękiem, problemy z ludźmi są wynikiem zaburzenia jakim jest fobia społeczna, czy może w rzeczywistości te problemy wynikają z dystymi, a nie fobii? Czy zastanawialiście się nad tym, że może tak naprawdę macie dystymię, a fobia jest tylko jakby objawem tej dystymi? I mogłoby się przykładowo okazać, że gdyby wyleczyć Was z dystymi to fobia społeczna by ustąpiła?

Mnie osobiście to nurtuje. Dystymia jest często ukryta, często ciężko ją zadignozować, albo diagnozuje się ją u osób, u których trwa ona już od kilku lat. Dystymia w swoich objawach jest dość specyficzna i może prowadzić do wycofywania się z życia społecznego, osoba z dystymią może odczuwać lęk uogólniony, jak również lęk w sytuacjach towarzyskich oraz może powodować, iż chory unika sytuacji społecznych. Zatem nie wiadomo na ile te lęki społeczne są wynikiem FS, a na ile są objawem trwającej przez wiele lat dystymi? Często przy dystymi towarzyszy choremu zaburzenie osobowości tzn. osobowość unikająca, która też jest typowa dla fobii społecznej.
Czy ktoś z Was rozmawiała kiedyś o tym z psychiatrą?

Interesują mnie Wasze spostrzeżenia!
Odpisz
#2
Zarówno fobia społeczna jak i dystymia/depresja są objawami jakichś problemów w życiu. Jedna nie jest przyczyną drugiej, jest raczej wspólna zewnętrzna przyczyna. Oczywiście te choroby mogą same w sobie powodować problemy w życiu i koło się zamyka. Ale najczęściej istnieje powód zewnętrzny, pomijając depresję endogenną.

Na własnym przykładzie mogę powiedzieć co następuje: mamy depresję/fobię, bo nie potrafimy tak się ustawić w życiu, żeby być szczęśliwym. Mnie np. nikt po prostu nie nauczył, jak mam żyć, żeby było mi dobrze. Wcale nie taką łatwą sprawą jest nauczyć się, jak się powinno żyć a jeszcze trudniejsze jest to zrealizować. Niemniej jednak warto.
Odpisz
#3
Klocek to dla mnie oczywiste, że osoby nie radzące sobie w życiu z różnych powodów często cierpią na depresję włąsnie z poczuacia braku umiejętności poradzenia sobie z tym wszytskim. (Nie muszą mieć jakiś szczególnie zaburzeń, wystarczy kilka niepowodzeń i to może złamać). Ogólnie depresja jest jakoby reakcją na coś co złego się dzieje w życiu. To normalne, że np. fobik zirytowany swoim zaburzeniem, wkurzony na swoją bezradnośc popada w depresję. Czy osoby z nerwicą, czują bezsilność z powodu swojego zaburzenia co może powodować depresje. Jednak te depresje pojawiają się i znikają. W zależności od przyczyn depresji jeśli jest ona dobrze leczona to może już nigdy nie wrócić, zaś w innym przypadku może znów być nawrót. Osoby z zaburzeniami często w trudniejszych okresach swojej choroby dodatkowo mogą popaść w depresję.

Dystymia zaś wydaje się być taką "stałą" z życiu chorego. Czyli jest to strasznie długi okres w życiu chorego kiedy on przez cały ten czas ma depresje. Przebieg tej depresji jest mniej widoczny, nie jest ona tak nasilona, jednak powoduje, że życie chorego jest jakby linią ciągłą - przygnębienia, brak zadowolenia, brak zainteresowań. Nie ma tu jakiś ogromnych dołów, ale i też nie ma żadnych wzlotów. Często dystymia jest mylona z typem osobowości - czyli w chorym nie dostrzega się jednostek chorobowych ale całe jego ponuractwo zwala się na jego zgaszoną osobowość. Często chory, jak i otoczenie nie zdają sobie z prawy z choroby. Wydaje mi się, że dystymię można porównać do każdej przewlekłej choroby takiej jak: ostra anemia itp. Tak też jeśli taki ktoś żyje z dystymią przez kilka lat to z pewnością ma to wpływ na jego życie i dalszy rozwój emocjonalny, psychiczny. Dlatego wydaje mi się, że ktoś mający dystymie może w wyniku tej choroby nabyć inne zaburzenia takie jak właśnie fobia społeczna, zaburzenia osobowości - osobowość unikająca itp.
Odpisz
#4
Cytat:osoby nie radzące sobie w życiu z różnych powodów często cierpią na depresję włąsnie z poczuacia braku umiejętności poradzenia sobie z tym wszytskim
Drobna poprawka - nie z poczucia, tylko z samego faktu braku umiejętności radzenia sobie.

Cytat:Dystymia zaś wydaje się być taką "stałą" z życiu chorego.
Powiem Ci, że nie ma takiej stałej, której by się nie dało zmienić. Co najwyżej trzeba będzie poświęcić więcej czasu, żeby ją pokonać.

Cytat:Często dystymia jest mylona z typem osobowości - czyli w chorym nie dostrzega się jednostek chorobowych ale całe jego ponuractwo zwala się na jego zgaszoną osobowość.
Bo niestety tak właśnie jest. Dystymia to nie choroba w sensie, że coś złego jest "przyklejone" do skądinąd zdrowego organizmu. Dystymia to wada konstrukcyjna. Nie można się jej pozbyć, trzeba zamiast tego przepisać na nowo całą osobowość. Od początku nauczyć się określonych reakcji na określone sytuacje, napełnić umysł nowymi myślami.

Cytat:Dlatego wydaje mi się, że ktoś mający dystymie może w wyniku tej choroby nabyć inne zaburzenia takie jak właśnie fobia społeczna, zaburzenia osobowości - osobowość unikająca itp.
Nie sądzę. Zamiast skupiać się na objawach, lepiej usunąć przyczyny. Dystymia nie bierze się znikąd; jest skutkiem długotrwałego stresu. A stres bierze się stąd, że żyjemy w złej sytuacji. Musimy więc tą sytuację zmienić, a w tym celu najpierw uwierzyć, że jej zmiana leży w zasięgu naszych możliwości.
Odpisz
#5
A co to zmienia, czy dostaniesz taką diagnozę czy inną? To są tylko zespoły objawów które zostały zebrane i nazwane. Tak naprawdę to wszystko się przenika. Leczy się tak samo, terapią, lekami.
Odpisz
#6
Klocek napisałeś: Drobna poprawka - nie z poczucia, tylko z samego faktu braku umiejętności radzenia sobie.

Ja myślę, że depresja jest wynikiem świadomości o tym, że sobie nie radzimy. Nie każdy kto sobie nie radzi z czymś z życiu zapada na depresję. Inni porażki traktują jako wyzwanie i motywację do jeszcze większej pracy, a inni w identycznej sytuacji mogą się załamać. Wiadomo, że depresja jest reakcją na coś złego co się wydarzyło bądź obecnie dzieje w życiu osoby chorej. Popadając w depreje często na początku jej trwania możemy nie zdawać sobie sprawy, że to depresja. Czasmi takie oosoby dziwią się co się z nimi dzieje i nie potrfaią powiedzieć dlaczego. Gdyż przyczyna tkwi gdzieś głęboko w osobie i do tej pory pozostała nieuświadomiona. Chodzi o to, że czasem nie musi wydarzyć się nic szczególnego aby zapaść na depresję, czasami ktoś obiektywnie może stwierdzić, że w zasadzie wszystko idzie pomyślnie, przeciewnie mam powody aby się cieszyć, a tu mimo wszystko depraesja!

dalej napisałeś: Powiem Ci, że nie ma takiej stałej, której by się nie dało zmienić. Co najwyżej trzeba będzie poświęcić więcej czasu, żeby ją pokonać.
A czy ja zasugerowałam, że z dystymii nie da się wyleczyć? Ja tylko powiedziałm, że z powodu mało widocznych objawów dystymia może bardzo dlugo być nie rozpoznana u kogoś. I stąd tu moje stwierdzenie, że to taka "stała" w życiu chorego. Wiadomo, że nie ma absolutnych stałych w osobowości człowieka, których w jakimś tam stponiu nie dałoby się zmienić.

Napisałęś też: Bo niestety tak właśnie jest. Dystymia to nie choroba w sensie, że coś złego jest "przyklejone" do skądinąd zdrowego organizmu. Dystymia to wada konstrukcyjna. Nie można się jej pozbyć, trzeba zamiast tego przepisać na nowo całą osobowość. Od początku nauczyć się określonych reakcji na określone sytuacje, napełnić umysł nowymi myślami.
W każdym zaburzeniu powodem właśnie zaistnienia danego zaburzenia są źle skonstrułowane schematy poznawcze u chorego. Złe nawyki myślowe itp. To się właśnie zmienia przy pomocy terapii, uczy się pacjęta tworzyć nowe schematy, nawyki. Natomiast wiadomo, że te błędy w myśleniu, postrzeganiu wynikają ze złych doświadczeń, niekiedy to jest reackja na różne traumy z jakimi ktoś musiał się w życiu zmierzyć. Niekiedy te zaburzenia mogą też dotyczyć osobowości ale nie muszą. Tak czy inaczej zaburzenia się leczy i zaburzenia osobowości też się leczy.

co do wypowiedzi: Nie sądzę. Zamiast skupiać się na objawach, lepiej usunąć przyczyny. Dystymia nie bierze się znikąd; jest skutkiem długotrwałego stresu. A stres bierze się stąd, że żyjemy w złej sytuacji. Musimy więc tą sytuację zmienić, a w tym celu najpierw uwierzyć, że jej zmiana leży w zasięgu naszych możliwości.

Owszem należy skupić się na przyczynach zaburzenia, a nie tylko na objawach. Jednak wyleczenie nie polega na zmianie sytuacji, tylko na zmianie sposobu reagowania i myślenia o danej sytuacji. Czyli pacjęt musi zmierzyć się z "demonami" przeszłości, musi przerobić pewne sytuacje, które miały na niego wpływ. Musi to przerobić włąśnie po to aby złe doświadczenia nie zaburzały jego spojrzenia na rzeczywistość, na to co dzieje się obecnie. Musi nauczyć się właściwie reagować, stworzyć nowe, zdrowe schematy poznawcze.
Gdyby diagnostyka była nie istotna to po co to w ogóle kwalifikować? Gdyby tak samo leczyło się natręctwa, czy depresję to po co to inaczej nazwyać i po co tyle różnych terapii się stosuje? W takim razie powinno być jedno określenie dla wszytskich: ZABURZENIE, bez rozróżniania na fobie społeczną, lęk uogólniony, czy zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, czy nerwice lękową.
Według mnie to zozróżnienie nie jest bez przyczyny. Na pewno inaczej powinno się leczyć nerwicę natręctw, a np. fobie społeczną. Dlatego uważam, że ważne jest rozróżnienie czy ktoś ma dystymie, czy fobie społeczną.

Jednak co do leków to stosuje się głównie leki przeciwdepresyjne zaróno w fobii społ., jak i depresji z lękiem, czy zaburzeń natręctw. Jednak terapia przebiega nieco inaczej.

Tym bardziej, iż często uważą się, iż dystymia wynika z przyczyn biologicznych co za tym idzie możliwe, że pacjęt do końca życia będzie musiał brać leki aby wyrównać chemie w mózgu podobnie jak w przypadku chorób serca pacjęt musi brać leki aby puls, ciśnienie utrzymywało się na stałym poziomie.

Sosen nie wszytsko tak dokładnie leczy się tak samo.
Odpisz
#7
No tak, ale np. moja terapeutka mi kiedyś powiedziała, że nie postawi mi od razu diagnozy, czego się spodziewałem i wręcz to na niej wymuszałem. Powiedziała, że to wychodzi w trakcie procesu terapeutycznego, wtedy dochodzimy do pewnych rzeczy, do tego co mi przeszkadza, do tego wszystkiego złego, co tworzy w danym momencie to zaburzenie. Dlatego dla pacjenta to nie powinno być takie ważne. Jest to pomocne dla terapeutów, lekarzy, żeby mogli się ze sobą porozumiewać i wiedzieć jak podchodzić do pacjenta.

Moja odpowiedź była odnośnie właśnie takiej usilnej chęci zdiagnozowania się.

Ps. moja terapeutka jest z nurtu psychodynamicznego. To też myślę ma znaczenie. Tam się patrzy na człowieka bardziej całościowo, nie jako zbiór poszczególnych zaburzeń.
Odpisz
#8
Poszedłem do psychiatrii podejrzewając fobię społeczną, ale psychiatra powiedział mi, że mam dystymię. Najgorsze jest w niej to, co się określa bodajże jako "spłycony afekt" - nie reaguję tak mocno emocjami jak inni ludzie i to mi najbardziej przeszkadza. Fobii się pozbyłem, ale dalej jestem bierny, muszę zmuszać się do okazania zainteresowania, wyrażania emocji, spontanicznych reakcji. Moje zachowania są w dużej mierze kontrolowane, dostosowane do zachowań ludzi, z którymi się spotykam, co pomaga mi się czuć dobrze w ich towarzystwie. Na razie, moja metoda "kontrolowanej spontaniczności" się sprawdza i przynosi mi sukcesy towarzyskie. Niewielkie, ale zawsze    :Uśmiecha się:
Odpisz
#9
witam !! potrzebuje pomocy nie wiem co robić od jakiegos czasu nie wiem co sie ze mna dzieje , juz jakis czas mieszkamy z narzeczona osobna , jestesmy oddzieleni od siebie ponad 150km niby nie duzo , ale jednak przez cala zaistniala sytuacje widujemy sie raz w miesicu i to tez nie zawsze generalnie tylko sie klocimy nie dogadujemy kazdy z nas wypomina sobie wszytko co bylo zle i wgl. najgorsze jest to ze ona mieszka u siostry a jej siostra jest zona jej bylego faceta teraz jej siostra jest w szpitalu i ona z nim jest tam sam na sam , nie wiem co myslec i wgl , trace zaufanie gdy ona nie odbiera gdy ja dzwonie badz nie odpisuje na sms:y czasem czuje ze popadam w deprsje badz nerwice na wszytko reaguje nerwami badz agresja, najgorsze jest to ze czasem mam takiego dola ze nie potrafie sobie poradzic i mam mysli samobojcze... powiedzcie mam z tym isc do psychologa? Psychiatry? czy to samo przejdzie?
Odpisz
#10
Jakie bierzecie leki na dystymię i jakie są rezultaty ?
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  czy jest coś takiego jak "przemęczony mózg" forac 13 625 12 Lip 2018, Czw 3:14
Ostatni post: forac
  Co Ci dolega? Depresja czy dystymia? Lilith75 133 55 955 20 Kwi 2018, Pią 18:57
Ostatni post: Maxx
  Czy fobia społeczna miała/ma wpływ na rozwinięcie się depres Sawa 11 2 341 21 Lut 2017, Wto 0:52
Ostatni post: Ash
  czy to jest lenistwo? BessieShy 16 3 421 03 Lip 2016, Nie 16:34
Ostatni post: Ketina
  depresja i fobia społeczna inna_niz_inni 2 1 214 27 Paź 2014, Pon 16:21
Ostatni post: Zas
  Dolujace mysli, ktorych jest za wiele FireSoul 2 2 298 09 Wrz 2014, Wto 8:13
Ostatni post: andros
  f.s., dystymia, deficyt uwagi tuiteraz 4 5 127 18 Lis 2012, Nie 22:00
Ostatni post: verti
  Dystymia a Psychoza Schizoafektywna Robert2345 6 5 773 21 Wrz 2011, Śro 19:55
Ostatni post: Gość
  Idea jest taka że jest fajnie - Dla Depresantów Modrzew 13 5 471 31 Sty 2011, Pon 4:11
Ostatni post: haraczu
  Dystymia Bezimienna 2 6 445 07 Paź 2010, Czw 21:04
Ostatni post: maille


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!