- Fobia społeczna czy nieśmiałość?
#1
Opiszę swój problem. Mam 21 lat. Od zawsze jestem nieśmiała, chociaż "nieśmiałość" to zbyt łagodne określenie. Jestem studentką. Moje kontakty z rówieśnikami ograniczają się do uczelni. A i tam nie jest dobrze, bo ja w towarzystwie prawie w ogóle się nie odzywam. Mam jakiś taki opór, który próbowałam wiele razy przełamać ale się nie udało. W szkole było to samo. Były może ze dwie dziewczyny z którymi łatwiej mi się rozmawiało ale to wszystko. Tak samo na studiach, z paroma osobami rozmawiam, ale i przy nich nie jestem wygadana. Z większością osób z grupy w ogóle nie rozmawiam, nie wiem czemu, po prostu czuję się nieswojo w ich towarzystwie albo coś. Wszyscy wiedzą że jestem taką cichą myszką i po prostu nie wyobrażam sobie żebym nagle mogła przy nich zacząć mówić niewiadomo ile. Łatwiej z obcym mi się rozmawia co jest dosyć dziwne. W wolnym czasie nie spotykam się ze znajomymi bo ich nie mam. Wolny czas spędzam w domu. W gimnazjum i liceum byłam może kilka razy na jakichś urodzinach, dyskotece i to wszystko. Teraz coraz bardziej zaczyna mi dokuczać moja sytuacja, bo zdałam sobie sprawę że już tyle lat mi przeleciało przez palce, a ja w ogóle nic z życia nie miałam. Może jest tu ktoś z podobnym problemem jak ja?   :Smutny:
Odpisz
#2
Witaj, również mam cholerny problem(opór) z mówieniem, są lepsze i gorsze dni, ale wciąż mi to mocno przeszkadza.
Odpisz
#3
Doskonale Cię rozumiem, gdyż sam mam mam opór bycia wylewnym w towarzystwie i zazwyczaj jestem właśnie taką szarą myszką. Ale bywały też lepsze sytuacje że byłem "w miarę" wygadany mimo krępującego mnie towarzystwa, ale to była i tak rzadkość  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#4
Miałam takie same kontakty z ludźmi w liceum i na studiach co ty. Większość grupy była mi kompletnie nie znana i tak zostało do końca. W liceum miałam trochę więcej koleżanek ale i to się jakoś rozleciało. W pracy teraz jest jeszcze gorzej. Myślę, że na pierwszy rzut zrób test Liebowitza, który jest na forum, ale przede wszystkim warto iść do specjalisty, żeby to on ocenił czy to fobia czy zwykła nieśmiałość.
Odpisz
#5
Też tak mam, nie potrafię rozmawiać z wszystkimi osobami, ciągle muszę myśleć co by tu jeszcze powiedzieć, a gdy już mówię to na dodatek zaczynam się wsłuchiwać w swój głos, po czym często zdarza mi się przekręcać słowa. A do tego dochodzi jeszcze patrzenie na rozmówce co jest dla mnie katorgą    :Obraził się:
Odpisz
#6
cholera wi    :Obraził się: najlepiej idź do jakiegoś psychoterapeuty, spróbuj rozwiązać swoje problemy z profesjonalistą. w stanach chodzenie do psychoterapeuty jest modne    :Uśmiecha się puszczając oko: to jest Twoje życie i tylko Twoje, rób co możesz żeby być szczęśliwą.
Odpisz
#7
Z podobnym problemem to chyba byli tutaj albo są nadal wszyscy.
Jeśli eni umiesz zmienić sie sama, co doskonla e rozumiem, to terapia nie jest złym pomysłem. W 9 na 10 przypadków w niczym praktycznie nie pomoże, zrodzi tylko smutek, rozczarowanie, frustrację i tęsknotę za zmarnowanym czasem, ale co innego można poradzić? Nie wiem, a bardzo bym chciał wiedzieć... No, ale możesz też mieć szczęście...
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#8
Ja mam tak, że żeby swobodnie przy kimś paplać musi minąć baaaaardzo dużo czasu, więc mam podobnie. Też nie bardzo potrafiłam przenieść kontakty ze studiów na neutralny grunt po zajęciach.
Może się gdzieś zapisz? Jeśli masz odwagę. Na coś co jest związane z jakimiś Twoimi pasjami, albo gdzie się w czymś pomaga. Może z takimi osobami łatwiej byłoby Ci porozmawiać, a i miło spędzić czas.
Odpisz
#9
Ze mną jest podobnie, ale staram się z tym walczyć. Kiedyś w głowie miałam pustkę, nic kompletnie się nie odzywałam nawet nie umiałam odpowiedzieć na proste pytania („czego nic nie mówisz?” Odpowiadałam: „nie wiem”    :Obraził się:). Nie interesowali mnie ludzie i ich życie, zainteresowania, nie szukałam z nimi kontaktu, wolałam stać na uboczu i się przypatrywać jak rozmawiają między sobą, śmieją się. Teraz jest przeciwnie, strasznie brakuje mi rozmowy z drugim człowiekiem, chcę czuć się potrzebna, chce pomagać innym, być lubiana, chcę z kimś gdzieś wyjść, pośmiać się, pogadać, połazić bez celu. Na chwile obecna dobrze czuje się w towarzystwie ludzi, ale mam okropnie zaniżoną samoocenę co sprawia że trudno jest mi z nimi nawiązać kontakt. Osoby znacznie starsze od siebie traktuje jak istoty nie z tego świata, nie wiem jak się do nich zwracać o czym mówić a przecież oni są normalnymi ludźmi i tak samo można z nimi porozmawiać jak z rówieśnikami. Nie umiem zacząć rozmowy, nawet głupie „co tam słychać” sprawia mi problem. Wolę jak ktoś pierwszy się odezwie, wtedy jakoś idzie i staram się przy tym nie analizować każdego słowa bo rozmowa wychodzi wtedy dość sztucznie i poważnie.
Odpisz
#10
Shadow napisał(a):nawet głupie „co tam słychać” sprawia mi problem
A ja nie lubię dostawać tego pytania, bo i co mam odpowiedzieć    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#11
A ja to pytanie lubię, bo można odpowiedzieć cokolwiek, co się działo, co będzie się dziać, gdzie się idzie, a nawet jak się już nic nie robi to można powiedzieć, że jest się przywalonym robotą i jest straszny zapierdziel   :Wystawia język 2:

To jest według mnie dobry otwieracz, przynajmniej lepszy niż "gadanie o pogodzie" i zwykle z tego może wyniknąć jakaś rozmowa.
Odpisz
#12
OtoJA napisał(a):A ja nie lubię dostawać tego pytania, bo i co mam odpowiedzieć
Ja zawsze na takie pytanie odpowiadam "a nic..."    :Uśmiecha się szeroko:
Shadow napisał(a):Osoby znacznie starsze od siebie traktuje jak istoty nie z tego świata, nie wiem jak się do nich zwracać o czym mówić a przecież oni są normalnymi ludźmi i tak samo można z nimi porozmawiać jak z rówieśnikami
Też coś takiego mam, wstydzę się rozmowy z takimi osobami tak jak bym był jeszcze dzieckiem    :Wystawia język:
PS.Witam koleżankę z Podkarpacia    :Uśmiecha się:
Odpisz
#13
Dołączam do klubu osób odpowiadających na pytanie "co słychać?" - "a nic". Zdarza się, że odpowiem "nic ciekawego", co rozmowy raczej także nie umacnia.    :Uśmiecha się:
"Nie poddaj się, bierz życie jakim jest
I pomyśl, że na drugie nie masz szans" - Przemysław Myszor
Odpisz
#14
A ja mam w pracy takiego znajomego u którego codziennie na dzień dobry mam pytanie "co słychać", na początku pracy starałem się zawsze coś odpowiedzieć, ale po tygodniu mi się odpowiedzi skończyły i teraz mam dla niego tylko "nic nowego"    :Uśmiecha się:
Odpisz
#15
Też nie lubię pytania "co słychać", ale zadawanego przez osoby słabo mi znane. Jeśli jest to ktoś kogo dobrze znam, lubię i wiem, że ten ktoś pyta się, bo rzeczywiście chce poznać odpowiedź na to pytanie, to jakąś tam odpowiedź udaje mi się sklecić. Natomiast jeśli to ktoś z kim zamieniam parę słów i tyle, to udzielam zdawkowej odpowiedzi, bo i tak wychodzę z założenia, że tego kogoś niezbyt zainteresuje moja odpowiedź.
Odpisz
#16
Dobrze, że trafiłam na to forum. Przynajmniej wiem, że nie tylko ja mam taki problem. A ten test Liebowitza wyszedł mi bardzo źle - 105 pkt. Ale czego mogłam się spodziewać..
Odpisz
#17
Jak już jesteśmy na tym "co słychać" to dzisiaj miałem ciekawą sytuację.

Poszedłem dzisiaj do Biedronki i widzę, że znajomy z gimnazjum idzie prosto w moją stronę. Skoro nie mam wyboru i żadnej drogi ucieczki to zdecydowałem się przywitać i coś mnie tchnęło, żeby zapytać co robi w Biedronce (bo on w ogóle z innego miasta jest). Jako, że pomyślałem o tym w ostatniej chwili (spontany zawsze najlepsze 8-) ) to nie przemyślałem w ogóle pytania i spytałem się: "Jak tam w Biedronce?", a on "W Biedronce? No fajnie"    :Uśmiecha się szeroko: Na szczęście zanim się zorientowałem jaką gafę zrobiłem to on się spytał co tam u mnie i zaczęliśmy gadkę, że nigdzie na sylwestra nie idziemy, o imprezach i upijaniu się (chociaż prawie na żadnej imprezie w życiu nie byłem   :Wystawia język 2: ). Gadaliśmy chyba z 10 minut, a i tak sam przerwałem, bo mi się trochę śpieszyło.

Jak dla mnie to najlepszy otwieracz jaki może być    :Uśmiecha się:
Odpisz
#18
Luctucor napisał(a):że nigdzie na sylwestra nie idziemy, o imprezach i upijaniu się (chociaż prawie na żadnej imprezie w życiu nie byłem   :Wystawia język 2: )

Ja też na sylwestra nigdzie nie idę i nigdy nie byłam    :Smuci się: smutno się robi jak sobie pomyślę że większość ludzi gdzieś się teraz szykuje, cieszy się z tej nocy a ja spędzę sylwestra przed telewizorem    :Smuci się: szkoda gadać    :Wystawia język: czy ktoś z was tez jeszcze nigdy nie był na sylwestrze poza domem?
Odpisz
#19
butterfly92 napisał(a):czy ktoś z was tez jeszcze nigdy nie był na sylwestrze poza domem?
Tak, np. ja    :Wystawia język: Mój Sylwester zawsze jest przed kompem    :Obraził się:
Odpisz
#20
A ja chyba dzisiaj posprzątam sobie w pokoju    :Wystawia język:
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#21
Także nigdy nie byłem na sylwestrze poza domem, a urodziłem się 2 dni po uzyskaniu niepodległości przez Bośnię i Hercegowinę.
"Nie poddaj się, bierz życie jakim jest
I pomyśl, że na drugie nie masz szans" - Przemysław Myszor
Odpisz
#22
W dobie Wikipedii taka zagadka jest zbyt prosta...    :Wystawia język:
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#23
Ja też nigdy nie byłam nigdzie w sylwestra, jedynie raz czy dwa razy, kiedy rodzice mnie wyciągnęli do jakichś swoich znajomych (ale i tak przesiedziałam sama, nie odzywając sie    :Smuci się: ) albo do miasta, ale zazwyczaj to siedzę sama w swoim pokoju przed kompem    :Obraził się:
Odpisz
#24
aleksandra0619 napisał(a):Ja też nigdy nie byłam nigdzie w sylwestra, jedynie raz czy dwa razy, kiedy rodzice mnie wyciągnęli do jakichś swoich znajomych (ale i tak przesiedziałam sama, nie odzywając sie    :Smuci się: ) albo do miasta, ale zazwyczaj to siedzę sama w swoim pokoju przed kompem    :Obraził się:
Już tego Sylwestra jakoś bym przebolała, ale ja w ogóle nigdzie nie wychodzę bo nie mam z kim, nie mam znajomych, nie odzywam się jak jest więcej osób, więc kto by mnie gdzieś chciał zaprosić..   :Wystawia język:
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Zwykła nieśmiałość czy coś więcej? barztar 1 90 16 Lis 2018, Pią 17:06
Ostatni post: Żółwik
  Test  NOWY: Test Liebowitza dla DOROSŁYCH - sprawdź czy masz fobię społeczną? Lilith75 1 148 201 266 25 Wrz 2018, Wto 20:47
Ostatni post: ewl
  Nerwica natręctw, fobia społeczna, schizofrenia?? Payne25 3 291 31 Sie 2018, Pią 8:41
Ostatni post: BlankAvatar
  Test  Skala Liebowitza dla MŁODZIEŻY - sprawdź czy masz fobię społeczną? BlankAvatar 0 397 19 Cze 2018, Wto 18:59
Ostatni post: BlankAvatar
  Kiedy uświadomiliście sobie, że macie fobię społeczną? Hegel II 134 18 904 22 Kwi 2018, Nie 10:16
Ostatni post: kapcie
  Fobia czy coś innego? June7 1 353 23 Sty 2018, Wto 22:04
Ostatni post: odrzucony95
  Czy to jeszcze nieśmiałość? Ellie 7 460 31 Gru 2017, Nie 19:52
Ostatni post: adam87
  A jednak fobia społeczna Zwycięzca 3 589 17 Gru 2017, Nie 4:12
Ostatni post: dziewczyna z naprzeciwka
  Czy maleje wam fobia z wiekiem? staruszka 46 4 174 29 Paź 2017, Nie 13:02
Ostatni post: FallenAngel
  Czy osoby z fobią to po prostu niedorosłe dzieci? Sugar 123 8 827 26 Paź 2017, Czw 19:34
Ostatni post: paranormal987


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.