Fobia społeczna  - Wolontariat, to dobry pomysł?
#1
Zastanawiam się, czy się nie zapisać do jakiejś grupy młodzieżowej. Nie wiem, czy to nie będzie dla mnie za duży stres. Z jednej strony chcę coś robić ze swoją chorobą, obyć się z ludźmi, a z drugiej, boję się odrzucenia. A wy macie jakieś doświadczenia z wolontariatem, bądź jakimiś grupami?
Push me to the edge,
All my friends are dead...
Odpisz
#2
Nigdy nie byłam wolontariuszką, ale jak już, to zapisała bym się do schroniska dla zwierząt. Niby kontakt z ludźmi jest, inni wolontariusze i jacyś właściciele, ale głównie skupiasz się na zwierzętach i to jest fajne. Takie trochę oszukiwanie, choć na początek wydaje się w sam raz. Gdyby się okazało, że socjalizowanie się mnie przerasta, to zawsze można uciec samemu z psem na spacer i spróbować innym razem. A na przykład gdzieś w szpitalu z jednej strony ludzie i z drugiej strony ludzie, można się trochę spłoszyć.
So fix your eyes and get up
Better get up while you can
Odpisz
#3
Ja byłam przez chwilę w schronisku.Ale wcale nie jest tak różowo.Spacer z psem jest ok., ale czasem żeby go wziąć trzeba długo czekać i wtedy jest problem, bo wszyscy się znają, gadają w grupie a ty stoisz sam na uboczu jak głupi.Szybko stamtąd zrezygnowałam.Ale to u mnie było, u ciebie może być lepiej.
Odpisz
#4
Ja właśnie zamierzam zacząć wolontariat w schronisku dla zwierząt. Myślę, że to bardzo fajny pomysł. Nie zaszkodzi spróbować    :Uśmiecha się:
Odpisz
#5
(11 Cze 2017, Nie 20:01)IwillPrevail napisał(a): Zastanawiam się, czy się nie zapisać do jakiejś grupy młodzieżowej. Nie wiem, czy to nie będzie dla mnie za duży stres. Z jednej strony chcę coś robić ze swoją chorobą, obyć się z ludźmi, a z drugiej, boję się odrzucenia. A wy macie jakieś doświadczenia z wolontariatem, bądź jakimiś grupami?

Na poczatek to bardzo dobry pomysl. Ja nie tak dawno jakies 3 miesiace temu mialem identyczny dylemat i tez chcialem cos zrobic ze swoja fobia. Wpadlem wtedy na pomysl, zeby pojsc do schroniska tak jak Ty. Tutaj przyznam sie szczerze, ze nie poszedlem tam dla pieskow i kotkow a po to, zeby cos ze soba robic i poznac jakies wartosciowe osoby i w koncu wyjsc do ludzi. Jesli chodzi wlasnie o towarzystwo to bylem przyjety bardzo cieplo do tej grupy, az chcialo sie pomagac. Ale niestety niedawno przestalem chodzic tam, bo popelnilem mega glupi blad, o ktorym nie bede pisal.

Jak chesz tam leczyc swoja fobie to spoko ale musisz pamietac, ze praca tam to tez jest obowiazek. Wolontariat jest w weekendy ale jak jestes chetny to mozesz przychodzic nawet codziennie. Po wlasnym przykladzie wiem, ze jak pokazesz na poczatku, ze sie starasz to pozniej, kazdy bede chcial zebys robil dla schroniska jeszcze wiecej. W schronisku praca wyglada tak, ze pierwszego dnia chodzisz sobie z jakims wolontariuszem i on Ci pokazuje wszystko i wyjasnia o co chodzi i co masz robic. Schronisko to nie tylko spacery z pieskami ale takze sprzatanie po nich kup, szkolenie ich, nagradzanie, bawienie sie, mycie ich, mycie boksow w ktorych siedza psy, nauka zaufania do czlowieka dla ciezkich przypadkow, jezdzenie na wizyty (wlasnym samochodem jesli masz) przed i po adopcyjne, organizowanie skladek pienieznych, polecanie psow osobom chetnym do adopcji. No i nie kazdy pies jest nastawiony pozytywnie do Ciebie. Jak jestes facetem to spacerki i integracja z psami to tylko czesc z prac. Naprawy czegos , skladanie, czy inne prace fizyczne czekaja wlasnie na facetow. Ja jednak wierze w Ciebie @IwillPrevail i Ciebie @ewl, ze tam pojdziecie, bo mimo wszystko kazda para rak sie przyda i jest mile widziana    :Uśmiecha się szeroko: Takze, idzcie, bo ja sadze, ze to jedno z lepszych miejsc gdzie mozna podbic sobie samoocene i poczuc, ze ktos nas potrzebuje i jest szansa na zniwelowanie w jakims stopniu tej fobii i przy okazji poznania wartosciowych osob. Jesli nic z tego nie wyjdzie i wam sie nie spodoba, to bedziecie widzieli, ze to nie dla was, ale przynajmniej bedzie satysfakcja, ze byliscie w stanie tam sami pojsc i zrobic jakis krok w przod w walce z fobia.
Takze wierze w was    :Uśmiecha się puszczając oko:
    Wkład użytkownika w dyskusję został uznany za pomocny [zatwierdził(a): BlankAvatar(+1)  ]
Odpisz
#6
@nieszczęśliwa : Może u Ciebie ludzie byli po prostu głupi    :Uśmiecha się pogodnie:" U mnie tak nie ma, choć zdarza się, że trzeba długo czekać na kogoś ze schroniska, ale to dlatego, że mają tam nawał roboty i nie ma co się im dziwić. Z drugiej strony nie chodzę tam sama, więc jest mi łatwiej...    :Uśmiecha się pogodnie:
No ale sam fakt, że się pomoże zwierzakowi, dodaje otuchy choć na chwilę. Tamtejsi pracownicy przeprowadzili szkolenie dla spacerowiczów, więc nie ma też mowy o popełnieniu błędu, chyba że ktoś był nieuważny, albo coś innego się stanie    :Wystawia język: Ogółem jest tam w miarę sympatycznie, choć niektórzy z pracowników patrzą się na mnie dziwnie.
Generalnie jest okej - zawsze to jakiś sposób na przełamanie się.
Odpisz
#7
Od kilku lat myślę o wolontariacie i niestety na samym myśleniu o tym poprzestałam. Mam w sobie chęć niesienia pomocy innym i w miarę swoich możliwości pomagam, jednak sądzę, że bycie wolontariuszem to całkiem inne doświadczenie niż np. zawiezienie karmy do schroniska czy wsparcie finansowe. Działanie w grupie ludzi, którym przyświeca ten sam cel, którzy wyznają podobne wartości daje jakieś takie poczucie wspólnoty i zrozumienia. Co do nawiązywania relacji, to wątpię, że udałoby mi się coś tutaj zdziałać, jednak kto wie, być może z czasem udałoby mi się bardziej otworzyć na ludzi, zmniejszyć poziom lęku.
Wolontariat w schronisku dla zwierząt to chyba jedna z bezpieczniejszych opcji dla fobika i chętnie sama bym to wybrała gdybym miała bliżej jakieś schronisko. Przeglądam inne oferty, jednak na razie brak mi odwagi, by się na coś zdecydować i podjąć działanie.
Odpisz
#8
Moja siostra, jak jeszcze mieszkała w naszym pięknym kraju, pracowała w świetlicy socjoterapeutycznej dla dzieci z rozbitych rodzin. Zdarzyło się raz, że poprosiła mnie i mojego znajomego, żebyśmy wpadli, pomogli dzieciom(w wieku gimnazjalnym) w nauce. No więc wybraliśmy się. Ja pomagałem w angielskim/matmie, a kumpel matma/fizyka/chemia. Nie powiem, na początku było drętwo, ciężko było się skupić, znaleźć odpowiednie słowa żeby dziecku dobrze wytłumaczyć, wiecie o co chodzi. Ale jednak, na sam koniec, muszę przyznać że miałem z tego trochę satysfakcji, że komuś pomogłem. Przyszliśmy drugi raz, było trochę lepiej. Bo prawda jest taka, że jak w końcu się przełamiesz i okaże się, że nie taki diabeł straszny, to stres się zmniejsza. Może nigdy nie poczułem się tam super pewnie, ale nerwówka po czasie znacznie zmalała. Oczywiście przyznaję się bez bicia, że gdyby nie moja siostra i mój znajomy, na 100% bym nie spróbował. Ale uważam, że czas, który poświęciłem tym dzieciakom to najmniej zmarnowany czas w moim życiu. Dlatego, jak się przełamiesz, jak okaże się, że może nie było super, ale też nie było koszmarnie, to spróbuj pójść jeszcze raz i zobacz, czy będzie lepiej. Warto.
“Being afraid something is true is accepting the possibility. Accepting the possibility is the first step to believing.”

― Terry Goodkind, Wizard's First Rule

[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Medestin:
  • asleep
Odpisz
#9
Obejrzałam dzisiaj jeden filmik (konkretnie, ten: https://www.youtube.com/watch?v=7mN9CC-7FHQ ) i znów przypomniało mi się, że chciałabym pomagać ludziom, których dotknęły takie nieszczęścia. Jednak coś we mnie blokuje próby zorientowania się, gdzie w okolicy miałabym ku temu możliwość. Pewnie te stosy przeczytanych książek, traktujących o sile przyciągania, że jeśli czymś się silnie interesujesz i zajmujesz tym, to w końcu Cię to spotka. Im dłuższe moje bezreligijne życie w stosunku do dawnego religijnego, tym mniej w moim myśleniu takich zabobonów, a jednak wciąż się zdarzają. No absurd przecież.
Here I stand. I cannot do otherwise.

Anatomy is destiny.

https://emigracyjneopowiesci.wordpress.com
Odpisz
#10
Chciałabym pomagać innym, ale żeby pomagać, trzeba najpierw mieć coś do zaoferowania a ja nic nie umiem, tylko bym narobiła dodatkowych szkód w tym całym wolontariacie    :Smuci się:
Odpisz
#11
Chciałam pomagać w hospicjum, ale w swoich wymaganiach cały czas podkreślają dobry stan zdrowia psychicznego, umiejętność radzenia sobie ze swoimi problemami/emocjami i inne rzeczy, z którymi sobie nie radzę. I jeszcze ten kurs, którego boję się chyba bardziej niż samego pomagania. O tym, że trzeba tam zadzwonić, żeby się zapisać już nawet nie wspomnę - na pewno ta rozmowa telefoniczna nie byłaby krótkim podaniem swoich danych i informacją gdzie mam przyjść.
Dopiero jak będę na dalszym etapie terapii i chociaż częściowo zlikwiduję fobię, będę gotowa na coś takiego.
Są też na pewno łatwiejsze formy wolontariatu, ale zapiszę się dopiero wtedy jak znajdę w realu kogoś, kto chciałby podjąć się tego ze mną. Muszę najpierw pomóc samej sobie    :Smuci się:
[Obrazek: giphy.gif]
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Mżawka:
  • asleep
Odpisz
#12
Oho, widzę swojego posta sprzed pół roku, w którym pisałam, że zamierzam zacząć wolontariat.
Jakiś miesiąc później zaczęłam i... jest zajebiście. Oczywiście wybrałam to, co jest dla mnie najważniejsze - zwierzęta. Nie przewidziałam, że będzie tak ciężko; wielki teren schroniska, błoto, czasem trzeba przenieść siano, które swoje waży itd itp. Ale nie żałuję, a wręcz jestem bardzo zadowolona, że.. no, że mogę się do czegoś przydać, że mogę dać pieskom trochę ciepełka, przytulasków, ruchu. Polecam każdemu choćby spróbować.

(24 Gru 2017, Nie 13:55)Kra_Kra napisał(a): Chciałabym pomagać innym, ale żeby pomagać, trzeba najpierw mieć coś do zaoferowania a ja nic nie umiem, tylko bym narobiła dodatkowych szkód w tym całym wolontariacie    :Smuci się:

A Ty myślisz, że każdy wolontariusz przychodzi z całym potrzebnym zasobem wiedzy i umiejętnościami?    :Uśmiecha się pogodnie:
Haha, zaczynając swój wolontariat czułam się zielona, ale inni wszystkiego nauczą. Także nie ma co sobie wymyślać wymówek, tylko działać    :Wystawia język:
[-] 3 użytkowników polubił(o) wpis ewl:
  • Kra_Kra, rlip, asleep
Odpisz
#13
Też myślałam nad wolontariatem, nawet już byłam o krok od zapisania się, ale znalazłam informację, że w warszawskim schronisku trzeba być wolontariuszem minimum rok, a ze względu na moje rozterki odnośnie miejsca studiów nie jestem w stanie tego zagwarantować, plus na wakacje wracam do domu, jazda co tydzień byłaby dość męcząca. Tylko w Waw brakuje mi kontaktu ze zwierzątkami :c
Z innych niepewności: bałabym się, że nie podołałabym obowiązkom i mogłoby mi się za to zebrać słownie, byłaby duża presja. Boję się, że nie byłabym się w stanie odezwać do innych wolontariuszy i byłabym nielubiana, ale do tego jestem w stanie przywyknąć. Jeszcze miałabym obawy, że na spacerze rozpętałaby się walka psów i nie byłabym w stanie uspokoić/obronić psiaka.
Gdyby było schronisko ze szczurkami... :Cebulak - Oka:

Podziwiam za pracę z dziećmi, ja... boję się dzieci, są bardzo otwarte i bezpośrednie. No, ale to te większe. Kiedyś widziałam w tv reportaż o ośrodku preadopcyjnym, w którym znajdowały się niemowlęta, trzeba je przewijać, karmić, przytulać, lulać... to by było świetne, ale chyba to nie takie hop-siup się tam dostać.
"All I want in life is to be happy"
"I wanna feel like I feel when I'm asleep"
https://phobiasocialis.pl/fobisie-ruszaja-na-podboj-parkietu-razem--30876w.html

Odpisz
#14
Zawsze marzyłem o zostaniu wolontariuszem zwłaszcza w schronisku dla zwierząt. Nawet sam osobiście kupowałem karmę z zaoszczędzonych pieniędzy i zanosiłem do schroniska, ale daruję sobie większe zaangażowanie, ponieważ nie wspominam dobrze spotkania z właścicielem schroniska. Szkoda, ponieważ uwielbiam spędzać czas ze zwierzakami. Z ciekawości też byłem na wydarzeniu zorganizowanym przez innych wolontariuszy w ramach spędzeniu wspólnego czasu przy planszówkach. Sytuacja była niestety niemal identyczna, co ze schroniskiem. W ostateczności zrezygnowałem zupełnie z wolontariatu. Mam nadzieję, że inni będą mieli więcej szczęścia. Spróbujcie    :Uśmiecha się:
Jesteś wspaniałą osobą. Możesz scrollować dalej    :Uśmiecha się pogodnie:
Odpisz
#15
Nie byłam nigdy wolontariuszką. Nie wierzę w bezinteresowność.
Mam też to z domu że nikt się w to nie angażował.
Odpisz
#16
Kiedyś się zaangażowałam w wolontariat dla stowarzyszenia dla królików, byłam wolontariuszką i domem tymczasowym, wolontariat był okej, ale sam królik był nawiedzony i wytrzymałam z nim tylko 3 miesiące i oddałam xD żadno zwierze mnie tak nigdy nie pogryzło jak ten królik
Odpisz
#17
Pewnie miał za sobą jakieś trudne przeżycia. Zawsze można wyjaśnić, że w tym konkretnym przypadku oswajanie królika nie jest dla Ciebie i wziąć innego    :Uśmiecha się: Sama chciałam zostać DT, ale mieszkam z mamą, która na wzmiankę o trzymaniu zwierząt w domu, choćby tymczasowo, reaguje jakby ktoś ją dźgał widłami.
Odpisz
#18
To prawda, większość tych królików trafiała tam po jakichś przejściach albo ich historia była nieznana, przeważały takie wypłosze wymagające socjalizacji. Mój już był wstępnie ogarnięty, był najbardziej uroczy z wyglądu to go wzięłam    :Uśmiecha się uroczo: taki popielaty z białą strzałką na nosie, niebieskimi oczkami, chyba nawet mam jeszce gdzieś zdjęcie, piękny był. Później te oczka mnie przerażały, już lepiej jakby były ciemne, a nie kic i ta rybia źrenica mierzy prosto w ciebie i masz wrażenie że idą obliczenia pod jakim kątem najkorzystniej wgryźć się w gardło. Był bardzo wyluzowany, robił wszystkie rzeczy wyluzowanego królika co nam mówili na szkoleniu, oprócz gryzienia, moja diagnoza sadyzm. Głupia sprawa jak boisz się czy się za bardzo nie potłukł gdy odpadał od ręki i czy będą konsekwencje jak tak, bo to kurcze królik a nie rottwailer i jak się wytłumaczysz. Jeszcze później się dowiedziałam że jak skakał wokół mnie i robił takie młynki pupą to się nie cieszył, tylko mnie znaczył moczem.
Potraktowałam tą przygodę jako osobistą porażkę i już nie chciałam następnego królika.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis miedziana:
  • chory na nieśmiałość
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Pomysł na siebie RedIsABeautiful 35 1 239 17 Maj 2017, Śro 21:40
Ostatni post: cichociemna
  Czy nauczanie indywidualne to dobry pomysł? Ver 6 821 13 Sty 2016, Śro 18:41
Ostatni post: ag25
  Studiowanie - czy akademik to dobry pomysł? Placebo 21 1 387 10 Sie 2015, Pon 17:34
Ostatni post: Kamelia
  Fobia a wolontariat gp312 30 2 855 18 Sty 2012, Śro 15:06
Ostatni post: Zwjeszak
  Wolontariat. Bezinteresowna pomoc. itp / 13 3 483 30 Mar 2009, Pon 17:36
Ostatni post: shade


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

              Reklama