- Fobicy w związkach
#1
Wiem, że wielu fobików jest samotnych, bo sama byłam typową samotniczką, która trzymała się z dala od ludzi Od pół roku jestem w związku, przez te pół roku robiłam co mogłam, aby się z niego wycofać, lecz facet nie dawał za wygraną, inny na jego miejscu dawno by stracił cierpliwość i mnie zostawił.

Dopiero teraz on zaczyna zauważać moje dziwne zachowania - unikanie ludzi, skrajną małomówność, zakłopotanie, itd., zaczyna mi o tym mówic, co powoduje, że jeszcze bardziej się zamykam, bo chcę spełnić jego oczekiwania, chcę być przy nim wesoła, rozluźniona, a mi się to nie udaje.

On ciągle mówi o ślubie, a ja mam wrażenie, że grzęznę w jakimś błocie, z którego nie mogę wyjść, a wokół mnie ludzie, którzy są tacy przejrzyści, spokojni. Chciałabym to zmienić, ale nie udaje mi się to. Myślałam, że jak znajdę miłość, będę szczęśliwa, a jest tak samo jak przedtem, gdy byłam samotna. Ciągle czuję się samotna. Nie mam znajomych, brakuje mi radości, nie mam o czym opowiadać, bo mało ciekawych rzeczy mi się przytrafia. Przy nim czuję się jak głąb do kwadratu, on jest naukowcem i ciągle zastanawiam się, co widzi w takiej prościźnie jak ja.

Czy są tu fobicy w związkach i czy macie podobne doświadczenia?
Odpisz
#2
Co on w Tobie widzi?
Zależy jakie okulary włoży...

PS: Ale jak typ pierwszy zaczyna o ślubie, to to jest dla mnie podejrzane.
Odpisz
#3
On by najchętniej przebywał ze mną 24h na dobę, a ja muszę mieć oddech, jeden dwa dni odpoczynku w tygodniu, najbardziej odpowiadałoby mi, gdybyśmy widzieli się co trzeci dzień, nie wiem, czy to normalne, nie wyobrażam sobie być z nim na co dzień, może inaczej - nie wyobrażam sobie go narażać na moje towarzystwo 24 na dobę, nie chcę go unieszczęśliwiać, zamęczyłabym go moją małomównością, czy to jest normalne myślenie? Nie cierpię bez przerwy gadać, najchętniej nie odzywałabym się do niego przez pół dnia, tylko była obok, wciąż odczuwam przymus mówienia, nienawidzę tego, czy ludzie muszą bez przerwy mówić??:-(.
Co podejrzanego jest w propozycji ślubu?
Odpisz
#4
aneczka36 napisał(a):Dopiero teraz on zaczyna zauważać moje dziwne zachowania - unikanie ludzi, skrajną małomówność, zakłopotanie, itd., zaczyna mi o tym mówic, co powoduje, że jeszcze bardziej się zamykam, bo chcę spełnić jego oczekiwania, chcę być przy nim wesoła, rozluźniona, a mi się to nie udaje.
Tak blisko, a tak daleko... Lepiej z nim porozmawiaj na ten temat, nie ma co udawać innego niż się jest...
Odpisz
#5
aneczka36 napisał(a):Co podejrzanego jest w propozycji ślubu?
Co podejrzanego jest w propozycji ślubu ze strony faceta, dla ścisłości.
Piszesz, że on ciągle mówi o ślubie, a za chwilę, że się słabo dogadujecie. Być może należałoby uświadomić sobie swoje motywacje. Po co jemu taki szybki ślub?
Nie chciałbym Ciebie zrażać, bo być może znalazłaś szczęście swojego życia, ale komunikacja to podstawa, tak jak kolega wyżej napisał.
Jeśli nie lubisz mówić, to przecież można pisemnie...

Edit: Zresztą, ślub jak ślub. Naprawdę to dopiero trzeba uważać, z kim się bierze kredyt.
Odpisz
#6
do tej pory nie udawałam, zachowywałam się tak jak na mnie przystało, czyli, jak miałam jakiś temat do rozmowy, potrafiłam nawet mówić przez pół godziny, a były dni, że powiedziałam jedno zdanie na godzinę i byłam spięta, na początku znajomości powiedział, że chciałby, abym była przy nim bardziej rozluźniona, odpowiedziałam wtedy, ze długo tak nie będzie, z moim poprzednim facetem byłam na luzie dopiero po 8 latach znajomości (!!!) i to jeszcze nie zawsze, obecny myślał, że kiedyś mi to przejdzie i teraz zaczął zastanawiać się, dlaczego nie przechodzi, on nie rozumie fobii społecznej, bo nie zdaje sobie sprawy, że to mam.
Nienawidzę swojej fobii, nie mogę się tego cholerstwa pozbyć, to dla mnie bagno, które wciąga, a ja ciągle próbuję wydostać się na powierzchnię, trochę mi to przypomina pracę Syzyfa, bez wyjścia.
Odpisz
#7
Aneczko, bądź sobą tak jak przedtem - i koniecznie mów mu o tym, jak się czujesz. Inaczej będziesz się męczyć coraz bardziej. Zgadzam się, że komunikacja w związku to podstawa. Tym bardziej własnemu facetowi trzeba wszystko wprost mówić, bo oni tacy niedomyślni   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: i właśnie oczekują takiego wprostmówienia. Wiem, że może być trudno, ale jaka potem jest satysfakcja (i ulga), że powiedziałaś, co czujesz. I jak taka Twoja akcja wywołuje jego reakcję - wtedy widzisz, że mu zależy. Jeśli on Cię kocha (a na to wygląda), to Twoje samopoczucie jest dla niego istotną kwestią i nigdy nie będzie bagatelizował Twoich problemów. I chce byś była rozluźniona nie tylko dla niego, ale i dla Ciebie samej - byś była szczęśliwa, po prostu.
Też kiedyś miałam podobne lęki, a jak ktoś mi mówił, że mnie kocha to miałam ochotę uciekać   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: i z początku też nie chciałam częstego kontaktu, ani zaangażowania, jednak... wszystko się zmieniło i ładnie ułożyło - i coraz lepiej jest. potrzeba czasu - i odpowiedniej osoby.
A jakby nie chciał z Tobą być, to by Cię zostawił już dawno temu, i nie chciał spędzać z Tobą aż tyle czasu.
Swoja drogą, jakby teraz nagle zamilkł na 2 dni to byś pewnie się zdziwiła, jak to nagle za nim tęskisz   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
A w ogóle to zapraszam Cię na spotkania nieśmiałych i fobików do Bydgoszczy - teraz pojawiają się tam aż 4 osoby w wieku 30-31 (no dobra, jedna ma 29), więc w sam raz   :Stan - Uśmiecha się: i aż 4 osoby z Torunia! (ale to z forum o nieśmiałości).
Odpisz
#8
ja nikogo nie mam,bo jak sobie pomysle że miałabym z kimś spędzać dużo czasu to rezygnujuje.Mimo ,że mi się ktoś podoba i ja mu też i chciał by być ze mną to raczej zrezygnuje.Dla mnie to nie będzie przyjemnośc tylko męczarnia.Wstydze się samej siebie.Chcę zostać sama ze sobą,bo wstyd mi się odkrywać przed kimś.Zauważyłam,u siebie też takie odczucie wstrętu do tej osoby,bo wiem,że mu sie podobam.Chcę go unikać,bo nie mogę na niego patrzeć.Zawsze mam takie odczucie jak ktoś jest mną zainteresowany.Na samą myśl robi mi się niedobrze,są też momenty gdy mi to mija.Dodam,że mam 30 lat i na pewno będę sama na własne zyczenie.Z jednej strony nie chce a z drugiej chce.Ale jak pomyśle o spotkaniach o spędzaniu czasu ze sobą,o tym,że ktoś ma mnie widzieć we wszystkich życiowych sytuacjach,to mi się odechciewa.Nie chcę odkrywać sie przed innymi
Odpisz
#9
Fiona, ja też kiedyś miałam takie myśli, że zostanę sama do końca życia, swojego faceta poznałam dopiero w wieku 36 lat, przedtem byłam 8 lat w związku, ale to był beznadziejny związek - białe małżeństwo żyjące obok siebie, każdy w swoim pokoju, teraz jest inaczej, ale ja ciągle boję się, że będzie źle, też boję się codzienności, nie chcę, aby mnie oglądał rozczochraną w powyciąganych dresach, mam kompleksy odnośnie wyglądu i zastanawiam się, o czym będę z nim rozmawiać w małżeństwie, jak się już wszystkie tematy wyczerpie, małżeństwo mnie przeraża, a z drugiej strony ciągle oglądam się za dziećmi i zastanawiam się, czy nie jest dla mnie za późno, ciągle myślę o tym, ze chcę mieć dziecko i że to ostatni dzwonek.

integral, ciągle się zastanawiam, co on we mnie widzi i nie wierzę, jak mówi, że widzi we mnie wartość, zastanawiam się, jaką wartość, ciągle go unikam, muszę mieć dużo oddechu dla siebie, potrzebuję samotności, a jak się spotkamy, spędzamy ze sobą weekend, jest świetnie, potem dwa dni przerwy i ja się znów oddalam, już go nie potrzebuję, a potem przypominam sobie, jaka samotność była straszna, człowiek samotny jest tak naprawdę nie żyje i wtedy myślę, jak to dobrze, że on jest. Ciągle nie mogę uwierzyć, że ktoś chce być ze mną, spędzać ze mną dużo czasu.
Może się kiedyś odważę na spotkanie w Bydgoszczy, dzięki za zaproszenie, a kiedy jest to spotkanie?

Janie Dzbanie, dla mnie ślub to poważna sprawa, to związanie się z kimś na zawsze, a przynajmniej na długi czas, boję się tego, tej odpowiedzialności, im człowiek starszy, tym gorzej w to wchodzi, a kredyt jest gorszy, zgadzam się z Tobą
Odpisz
#10
ależ Ty się nakręcasz straszliwie tak to wszystko analizując i przeżywając! ale rozumiem to, bo miewałam identyczne stany. u mnie z czasem wszystko się unormowało, i jak przypomnę sobie tamtą mnie sprzed roku, albo pół roku jeszcze to aż mam ochotę ja przytulić, pogłaskać i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. I to samo powiedziałbym Tobie - czas wszystko zmieni (zakładając, że ten pan naukowiec jest tą właściwą osobą) - btw. ja też mam naukowca   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:). Przez tą fobię nie umiesz docenić własnej wartości. On fobii nie ma (chyba  :Stan - Uśmiecha się:), więc ma bardziej adekwatną ocenę, i skoro chce z Tobą być, to znaczy, że.. chce. i tyle. I jesteś prawdziwą szczęściarą, że on cały czas tak zabiega o Twoje towarzystwo, nie wszyscy faceci mają aż tak ogromnie częstą potrzebę spędzania czasu z wybranką, nawet, gdy ją kochają. Gdy jesteście razem i jest tak pięknie, to skup się na tej chwili, ciesz się nią - po prostu.

Spotkanie w Bydgoszczy będę organizować teraz w terminie przedświątecznym lub poświąteczno-noworocznym. (ale może ktoś inny zrobi coś wcześniej - wtedy na pewno będzie info tu na forum   :Stan - Uśmiecha się:)
Odpisz
#11
aneczka36 nie łam się ja tak mam od 4 lat związku z moją Anią   :Stan - Uśmiecha się: kocham ją i wiem że bez jej pomocy ktoś taki jak ja nie istnieje   :Stan - Uśmiecha się: jednak czuję się przy niej tak jak ty   :Stan - Uśmiecha się: nie mam o czym mówić ona mówi cały czas - ja milczę i słucham, ona studiuje - ja po gimnazjum, ona pracuje w firmie logistycznej a ja? ćpam w domu i wychodzę tylko jak muszę z psem   :Stan - Uśmiecha się: jedyne co mi przychodzi do głowy gdy ją widzę to "ile jeszcze ze mną wytrzyma i co zrobię wtedy?"
Odpisz
#12
aneczka36 napisał(a):Nie cierpię bez przerwy gadać, najchętniej nie odzywałabym się do niego przez pół dnia, tylko była obok, wciąż odczuwam przymus mówienia, nienawidzę tego, czy ludzie muszą bez przerwy mówić??:-(.

Typowa introwertyczka  :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: Ja też mam takie fazy, że muszę pobyć sam, mieć w tygodniu trochę wolnego od ludzi. Kiedy mogę usiąść w pokoju, poczytać, posiedzieć na kompie i nie gadać z nikim.
Aktualnie spotykam się ze świetną dziewczyną i ona jest takim samym typem jak Twój chłopak - rozrywkowa, gadatliwa i najchętniej spotykałaby się codziennie a mi najlepiej pasowałoby spotykać się co 3 dni. Albo chciałbym takie spotkania w czasie których tylko leżymy sobie na kanapie i po prostu jesteśmy razem. I mnie też myśl o małżeństwie przeraża - nie wyobrażam sobie widzenia się na co dzień i ciągłych rozmów. Wiem jak to brzmi - ale ta dziewczyna naprawdę mi się podoba i to jest tak, że z jednej strony chcę, potrzebuję bliskości a z drugiej coś mnie hamuje:Stare - Kwaśny:
Chociaż cieszę się, że mi się fobia zmniejszyła. Jakiś rok temu nie byłoby nawet opcji żeby do kogoś zagadać i strasznie się stresowałem mówić a teraz jest o niebo lepiej, choć nie mówię, że idealnie introwertkiem nadal jestem i zostanę. Jedynie jak wezmę phenibut to jestem gadatliwy i wtedy sam sobie szukam rozmówców co na "trzeźwo" jest nie do pomyślenia.
Sorry, że nic Ci nie poradziłem ale chociaż wiedz, że nie Ty jedna, jest dużo podobnych ludzi z identycznymi zmartwieniami i lękami. Takich par jest naprawdę sporo.
Odpisz
#13
U Ciebie jest ten problem, że Ty się nie możesz przed nim otworzyć, nie mówisz mu o swoich obawach, lękach, a to jest błąd. Ja jestem w związku z kimś, kto studiuje medycynę i wie o moim przypadku, dlatego otrzymuję pełną dawkę wsparcia i zrozumienia z akceptacją wszelkich barier, ale przy jednoczesnym zwalczaniu ich. Rewelacja jak dla mnie   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#14
Aneczka, a może zamiast starać się go zniechęcić pokaż mu ten wątek po prostu? Uniknęłabyś tłumaczeń, wszystko miałby na miejscu.
Czasami tak jest łatwiej.
Trzymaj się   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#15
Zapisz swoje obawy, lęki, doznania i wyślij mu. Ja też czasem mam trudności z wyrażeniem tego, co czuję. Wysyłam wtedy maila albo długiego smsa. Jest łatwiej.

Nie zniechęcaj go, bo jeśli do tej pory nie odszedł, to może naprawdę Cię kocha?

Cytat:Co podejrzanego jest w propozycji ślubu ze strony faceta, dla ścisłości.
Gdyby było to podejrzane, to przyjętym zwyczajem kobiety oświadczałyby się facetom, nie odwrotnie   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: Wbrew pozorom istnieją jeszcze faceci, którym ślub przychodzi do głowy zanim ich kobiety o tym pomyślą   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:


***
Tak co do mnie... to miałam szczęście, bo poznanie męża nastąpiło w apogeum mojej śmiałości (czy też raczej najmniejszej nieśmiałości, nigdy przedtem ani potem już taka nie byłam) czyli ok. 16 roku życia. Więc zdążyliśmy się poznać, zacząć być razem i postanowić, że już razem będziemy   :Stan - Uśmiecha się: i kiedy pojawiły się trudności, kiedy się pogorszyło, byliśmy już tak silnie związani że nie dało się nic załatwić unikaniem, trzeba było rozmawiać, radzić sobie z tym razem. Nie lubię rozmów z ludźmi, przed mężem jednak się otwieram. Zawsze mogę mu wszystko powiedzieć i z tego się bardzo cieszę.
Odpisz
#16
samotność jest niedobra, a w związku pojawiają się nowe problemy, wchodząc w niego wiedziałam, że tak będzie. Na początku pisałam maile, gdy coś było między nami nie tak, potem podejmowałam rozmowy, za każdym spotkaniem otwieram się odrobinę, powiem jakąś małą informację ze swego życia, nie chcę i nie mam potrzeby zasypać go lawiną informacji o swoim dotychczasowym popieprzonym życiu, nie chcę, żeby mnie traktował, jak ofiarę losu, chociaż... coraz częściej się przekonuję, że nią jestem, uświadomiłam sobie, że przez całe dotychczasowe życie skupiałam się na sobie, na swoim nieszczęściu, mimo, że trzymam się w garści i jestem niezależna. To było zmarnowane życie, nic specjalnego się w nim nie działo, dlatego nie ma o czym opowiadać, jeśli wy młodzi jesteście samotni, starajcie się nie zmarnować czasu na siedzenie w domu i zamartwianie się, tylko rozwijać zainteresowania, pasje.

Wczoraj powiedział mi, że człowiek jest nieszczęśliwy w związku, gdy nie jest w zgodzie z sobą i nie postępuje w zgodzie z sobą, i nie umie być do końca szczery i otwarty (chodziło mu o mnie). Zapytał też, czy taka całkowita przejrzystość, czyli mówienie o sobie wszystkiego, jest dobra w związku (tu miał na myśli siebie). Co tym myślicie?

Chciałabym się zmienić, ale to nie jest hop siup, na razie nie wyobrażam sobie być z nim tak całkiem szczera, aby powiedzieć, że mam fobię społeczną, będę starała się pracować nad sobą, leki nie wchodzą w grę, bo spychają problem.
Cieszę się, że są tu osoby, które miały lub mają podobne przeżycia, trochę mi raźniej, jak mogę się tu wygadać   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#17
Aneczko, w jednym się zgodzę z Twoim partnerem: trzeba być z zgodzie ze sobą! I to najważniejsze.
Szczerość też jest bardzo ważna, chociaż ma różne oblicza.
Natomiast co do otwartości to już się nie zgodzę. (Oczywiście tutaj można by dyskutować czym jest otwartość... ) Jeśli nie jesteś z natury otwarta, to próbując być taka "na siłę", przestajesz być w zgodzie ze sobą.
Skoro potrzebujesz mieć własną przestrzeń i nie masz potrzeby o wszystkim mówić, to partner powinien to uszanować. Może kiedyś zechcesz się bardziej "otworzyć"...

Nie każdy ma potrzebę się uzewnętrzniać, nie musisz się zmieniać dla kogoś... jeśli oczywiście Tobie pasuje to jaka jesteś...

Niepokoją mnie powody, dla których nie chcesz mu mówić o sobie... Nie trzeba osiągnąć w życiu nic wielkiego, żeby uznać je za udane. Jak sama piszesz: byłaś niezależna, to już bardzo wiele.
Myślę, że on chce Cię poznać taką jaka jesteś! Ze słabościami, wadami, błędami... Myślę, że kochamy też za słabości.
Problemem nie jest tutaj Twoja przeszłość, wg mnie, ale sposób w jaki do niej podchodzisz. Wiem, że nie myślisz tak o sobie "z wyboru".

Aneczko, myślę, że jesteś bardzo silną osobą. Ale każdy potrzebuje wsparcia, pomocy, odpoczynku.
Może się mylę... Ale wydaje mi się, że dużo w swoim życiu "walczyłaś"...
Może czas dać sobie pomóc, dzielić się problemami, słabościami z drugą osobą?
Może się zapędziłam troszkę... Ale o fobii musisz mu powiedzieć, to bardzo ważne.
A o reszcie wtedy, kiedy będziesz gotowa, nic na siłę.

A pasje można realizować zawsze. Myślę, że wiek nie ma większego znaczenia.

Pozdrawiam ciepło. : )
Odpisz
#18
A ja uważam, że w naszym przypadku otwartość jest ważniejsza, niż bycie w pełnej zgodzie ze sobą. Wiadomo, że fobia nie wyznacza naszego charakteru. To tylko utrudnia nam normalne funkcjonowanie, ale nie stanowi intergralnej części nas. W związku z tym sądzę, że trzeba uczyć się - początkowo wbrew sobie - otwierać na tę jedną, jedyną osobę. Po pierwsze jesteśmy razem nie bez powodu... ta osoba powinna na to zasługiwać, w domyśle wręcz zasługuje na więcej, niż inni. Po drugie wiem z własnego doświadczenia jak to jest, kiedy druga strona ciągle się chowa, czai, ukrywa. Nie ma nic bardziej paskudnego, niż świadomość, że nasza druga połowa nie mówi nam nic z tych (naj)ważniejszych rzeczy.
Ja wiem, że to jest trudne i wiem też, że pewnie gromy na mnie polecą zaraz, ale jednak takie mam zdanie. Mnie również nie jest łatwo mówić o różnych rzeczach, ale uważam, że muszę.

Poza tym drugie połowy fobików powinny wiedzieć o tej przypadłości, żeby lepiej nas rozumieć. Nie może dochodzić do sytuacji, w której fobik wycofa się ze związku, ponieważ partner/ka naciska na rzeczy, które fobika przerastają... nie wiedząc o tej przypadłości! A zdarza się, zdarza - wystarczy poczytać fora.

Szczerość i otwartość ponad wszystko!   :Stan - Uśmiecha się:

Aha, jeszcze jednak, hipotetyczna sytuacja, bardzo życiowa: jest sobie Fobka i Niefobik. Są razem, on jest szczęśliwy, ale ona się męczy (jak w temacie mniej więcej). Niefobik nie wie, że jego kobieta jest fobiczna. Fobka ciągle się kryje, udaje. Nie jest szczera, nie mówi mu o swoich problemach. Ciągle ucieka. On się czuje odpychany, ale kocha ją i stara się coraz bardziej, bo myśli, że to z nim jest problem. Po jakimś czasie Fobka stwierdza "nie mogę już z nim być, nie daję rady. On za dużo wymaga." i zrywa. Niefobik jest zrozpaczony: stracił kobietę, którą kocha i nawet nie wie, dlaczego. Załamuje się w efekcie. Fobka natomiast nawet na do widzenia nie powiedziała mu o swojej fobii, więc on winą obarcza siebie.
Czy to jest fair? (retoryczne)

Edit: ja myślę, że warto zaufać partnerowi, Aneczko. Wybrałaś go nie bez powodu, brzmi na mądrego faceta. Postaraj się może stopniowo otwierać w jakiś sposób. Tak, jak Mysza napisała - kochamy też słabości i wady partnerów, więc nie bój się. Odwagi! Trzymam kciuki dalej.   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#19
vivi napisał(a):A ja uważam, że w naszym przypadku otwartość jest ważniejsza, niż bycie w pełnej zgodzie ze sobą. Wiadomo, że fobia nie wyznacza naszego charakteru. To tylko utrudnia nam normalne funkcjonowanie, ale nie stanowi intergralnej części nas. W związku z tym sądzę, że trzeba uczyć się - początkowo wbrew sobie - otwierać na tę jedną, jedyną osobę. Po pierwsze jesteśmy razem nie bez powodu... ta osoba powinna na to zasługiwać, w domyśle wręcz zasługuje na więcej, niż inni. Po drugie wiem z własnego doświadczenia jak to jest, kiedy druga strona ciągle się chowa, czai, ukrywa. Nie ma nic bardziej paskudnego, niż świadomość, że nasza druga połowa nie mówi nam nic z tych (naj)ważniejszych rzeczy.
Tak... ale nie do końca się zgodzę... To zależy co rozumiesz przez otwartość. Bo szczerość w związku jest niezbędna, oczywiście opakowana w delikatny sposób. (Chodzi mi o, że czasem trzeba uważać żeby kogoś nie urazić. Być subtelnym. )
Otwartość nie jest cechą, która jest przypisana każdemu. Są osoby bardziej skryte i nie wynika to wcale z fobii.
Jednak masz rację, że nasz partner nie jest "pierwszą lepszą" osobą (a przynajmniej taką być nie powinien ), więc na otwartość zasługuje bardziej niż ktokolwiek inny.
Nie możemy jednak wymagać mówienia wszystkiego, naciskać... Myślę, że naleganie czasem (może w większości przypadków nawet... ), może bardziej zaszkodzić czy pomóc.
Potrzeba dużo czasu i cierpliwości.
(Czyli w skrócie: otwartość dla wszystkich - nie koniecznie, dla partnera tak... )

Vivi, podałaś świetny przykład, jeśli chodzi o postępowanie fair/nie fair fobika w związku.

Aneczko, o fobii powiedzieć musisz.
Myślę, że bez tego nie da się normalnie funkcjonować w związku.
Odpisz
#20
Od poprzedniego postu zrobiłam duże postępy, bardzo się otworzyłam, mówię mu o wszystkim, także o swoich problemach, a problemy pojawiają się, im dalej w las tym więcej grzybów, chociażby seks, to nie jest dla mnie luzik, jestem taką grzeczną dziewczynką, że żadne akrobacje w łóżku nie wchodzą w grę.

Mój facet kombinuje coś z oświadczynami, pyta, czy bym go przyjęła, gdyby się oświadczył, na spacerach zatrzymuje się przed jubilerami, ogląda pierścionki, pyta, czy chciałabym z nim zamieszkać, a jeśli tak, to kiedy, mówi o ślubie, mówi, że traktuje mnie bardzo poważnie. Dla mnie to stresujące, do tej pory byłam odludkiem i wciąż nie mogę się przyzwyczaić do myśli, aby być z nim na co dzień.

On chce chodzić ze mną do znajomych i na imprezy, opowiada o mnie swojej rodzinie, kolegom, przedstawia mnie bliskim, każda wizyta to dla mnie ciężki stres. Czy ktoś z Was był w takiej sytuacji? Przeraża mnie myśl o tym, że w przyszłym tygodniu złożymy wizytę jego ciotce, a co dopiero ślub   :Stan - Niezadowolony - Martwi się:hock: Czy ktoś z Was fobiki brał ślub?

Do tego mam kompleksy i cały czas wydaje mi się, że w końcu przejrzy na oczy i zauważy, że nie jestem ani ładna ani zgrabna. Będąc tak długo sama, przyzwyczaiłam się do myśli, że będzie tak do końca życia i było mi z tym wygodnie. Związek daje dużo radości, szczególnie przytulanie się jest bardzo cenne dla psychiki, za to są przeszkody, które mogą być dla innych niczym, a dla mnie są ogromne.
Odpisz
#21
Problemu ślubu nie znam. Znam za to makabrę poznawania bliskich... To jest rzeczywiście ogromny stres. Wiem jednak, ze uprzedzony, wyrozumiały partner dba, jak tylko może, żeby stres zminimalizować.   :Stan - Uśmiecha się: Ja się za to chętnie oddaję w taką czułą opiekę. No, czas przeszły, oddawałam. :]

Aneczko, cały czas trzymam za Ciebie kciuki. Zrobiłaś olbrzymi krok i naprawdę bardzo gratuluję. Pokazałaś, że jesteś silna i że Ci na nim zależy. To bardzo dużo.   :Stan - Uśmiecha się: Oby tak dalej! a facet wydaje się naprawdę świetny. Nie myśl, że "przejrzy oczy". Pomyśl raczej, że nie doceniasz samej siebie i stąd takie mylne obawy   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#22
aneczka36 napisał(a):Do tego mam kompleksy i cały czas wydaje mi się, że w końcu przejrzy na oczy i zauważy, że nie jestem ani ładna ani zgrabna.

Albo ty przejrzysz, że jesteś wystarczająco ładna i zgrabna, żeby ktoś fajny się tobą zainteresował. Taa, wiem, trudna sprawa. Ten bezpiecznik który chroni przed tym, żeby myśleć o sobie dobrze jest dość trudny do przepalenia.

aneczka36 napisał(a):Będąc tak długo sama, przyzwyczaiłam się do myśli, że będzie tak do końca życia i było mi z tym wygodnie. Związek daje dużo radości, szczególnie przytulanie się jest bardzo cenne dla psychiki, za to są przeszkody, które mogą być dla innych niczym, a dla mnie są ogromne.

Weź może ożen się i bądź szczęśliwa, będziesz role modelką tutaj i wszyscy przestaną być z siebie dumni, że się tak fajnie nad sobą użalają. Mamy tu straszny deficyt pozytywnych wzorców :]
Odpisz
#23
7wave napisał(a):Weź może ożen się i bądź szczęśliwa, będziesz role modelką tutaj
Wręcz niech zaszaleje, pójdzie na całość i wyjdzie za mąż! To by już w ogóle był czad   :Stan - Uśmiecha się - Wystawia język: Lesbijskie wzorce zostawmy na deser może?   :Stan - Uśmiecha się - Cwaniacko:
Odpisz
#24
vivi napisał(a):
7wave napisał(a):Weź może ożen się i bądź szczęśliwa, będziesz role modelką tutaj
Wręcz niech zaszaleje, pójdzie na całość i wyjdzie za mąż! To by już w ogóle był czad   :Stan - Uśmiecha się - Wystawia język: Lesbijskie wzorce zostawmy na deser może?   :Stan - Uśmiecha się - Cwaniacko:

Bądźmy nowocześni, zostaję przy swoim   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#25
jak przeczytałam, że się otworzyłaś to się ucieszyłam   :Stan - Uśmiecha się: też trzymam kciuki za dalszy rozwój sytuacji w najbardziej pomyślnym kierunku.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Koledzy fobicy, czy przespalibyście się z innym facetem? karmazynowy książę 47 2 474 30 Gru 2018, Nie 15:11
Ostatni post: Szary
  O związkach raz jeszcze.. Mike 503 28 685 25 Kwi 2016, Pon 23:22
Ostatni post: mocart


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.