- Fobii prawie nie ma :)
#1
Witam    :Uśmiecha się: Chciałam dać wam moje świadectwo, jako dowód że z fobii można wyjść i niekoniecznie musi to długo trwać    :Uśmiecha się:
Jeśli ktoś nie ma ochoty dalej czytać po moim stwierdzeniu, które zaraz przedstawię to zrozumiem. Jednak ufam że są tu osoby wierzące. A mianowicie uzdrowiła mnie wiara, a dokładniej Bóg    :Uśmiecha się:
W szkole znęcano się nade mną przez kilka lat i od tego się zaczęło. Pamiętam jak szłam do LO- głowa w dół i z nikim nie rozmawiałam, chyba że ktoś pierwszy zapytał. Ludzie musieli mnie postrzegać za typową dziwaczke- gburowata, smutna, odpowiadająca głównie "tak" lub "nie", całkowicie unikająca towarzystwa. To co działo się wtedy ze mną było okropne- z resztą sami o tym wiecie.
Jednak po pewnym czasie nawiązałam kontakt z dwiema dziewczynami. No i od tamtej pory do końca Liceum trzymałyśmy się razem. Nie powiem że ta znajomość nic mi nie dała, bo dała- troche poprawiła się moja samoocena, w rozmowie tylko z kimś drugim nie odczuwałam aż tak bardzo dużego lęku jak te kilka lat wcześniej. Jednak nadal zawsze, oprócz rozmów z bliskimi mi osobami miałam pustkę w głowie, lęk itd. W grupie było w zasadzie, że to samo.
Zaraz przed maturą dowiedziałam się o mojej fobii. Zaczęłam leczyć się paroksetyną i przy okazji wyszła ChAD. Po 4 miesiącach przerwałam leczenie na fobię. Teraz od ok. miesiąca biorę leki ns ChAD. Jestem na pierwszym roku studiów.
Nawróciłam się jakoś kilka miesięcy przed maturą, czyli ok. w styczniu tego roku. Z obojętności do Boga zrodziła się we mnie wielka miłość do Niego. Zaczęłam się zmieniać. Gdy brakowało mi sił i nadzieji, wiara mnie podtrzymywała. A w tym okresie byłam w depresji. Bóg wystawiał i wystawia mnie na wiele prób, cierpień, ale one są nam potrzebne. Bez nich nie zrozumiemy prawdziwego szczęścia jakim jest Bóg, który jest Miłością. W całym tym czasie formowałam się i raz było lepiej, raz gorzej. Im bardziej traciłam zaufanie do Boga, tym gorzej było ze mną.
Gdy rozpoczynałam studia zdarzało się, że prawie że płakałam w obecności studentów. Fobia i ChAD łączą się i dopełniają zarazem.
Teraz czuje się bardzo dobrze jeśli chodzi o fobię. Niemożliwe żeby leki tak bardzo mi pomogły przez te 4 miesiące, tym bardziej że cały czas było coś z nimi nie tak, mój organizm nie chciał ich.
Teraz nie czuję pustki w głowie, lęk jest dużo mniejszy, normalnie uśmiecham się i żyję pełnią zycia    :Uśmiecha się: Oczywiście nie jest idealnie- w dużych grupkach osób czasem lęk jest, ale rzadko. Niedawno podczas Mszy Świętej dwa razy zgłosiłam się do czytania Ewangelii na ambonie    :Uśmiecha się: Wiedziałam, że wszystko będzie dobrze, bo przecież Bóg mnie kocha i jest ze mną    :Uśmiecha się: A wszelkie lęki pochodzą od szatana.
Nastrój jeśli chodzi o ChAD praktycznie że wyrównał mi się. Ostatnie kilka miesięcy to była wielka huśtawka, nie było nawet kilku dni stabilizacji. A przypominam że leki biorę od ok. miesiąca.
Oczywiście wyprowadzka z domu, w którym dusiłam się na pewno pozytywnie wpłynęła na mnie.
A więc nawróćcie się, bo wiara potrafi przenosić góry    :Uśmiecha się:

BÓG JEST MIŁOŚCIĄ
Odpisz
#2
To tak a propos kwestii "niepotrzebnych, schizofrenicznych, wyimaginowanych przyjaciół"    :Uśmiecha się puszczając oko:. Po to między innymi człowiek wierzy w wyższy byt, gdyż nie potrafi uwierzyć bezpośrednio w siebie, a prowadzi do tego tego samego (tylko sporo zasług nie przypisuje sobie, a Boge). Gratulacje, wątpiący jednak mają gorzej.

Cytat:A wszelkie lęki pochodzą od szatana.
Wprost - od nas samych. Spersonifikowany Szatan to przenośnia.

@down: Janusz Chrystus to mój dobry kolega i wara ci od niego.
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#3
[Obrazek: karkowka_by_kroku_22.jpg]
Tak jakoś mi się skojarzyło.    :Uśmiecha się:
Taka świetlica, poczekalnia dusz.
Odpisz
#4
Clint Ruin napisał(a):To tak a propos kwestii "niepotrzebnych, schizofrenicznych, wyimaginowanych przyjaciół"    :Uśmiecha się puszczając oko:. Po to między innymi człowiek wierzy w wyższy byt, gdyż nie potrafi uwierzyć bezpośrednio w siebie, a prowadzi do tego tego samego (tylko sporo zasług nie przypisuje sobie, a Boge). Gratulacje, wątpiący jednak mają gorzej.

Cytat:A wszelkie lęki pochodzą od szatana.
Wprost - od nas samych. Spersonifikowany Szatan to przenośnia.

@down: Janusz Chrystus to mój dobry kolega i wara ci od niego.

Co Ci dało pokpienie sobie z wiary chrześcijańskiej? Czujesz wrogość do chrześcijan (praktykujących) bo są dobrzy i są miłosierni wobec siebie nawzajem? Obraziłeś Boga.

Wg. Ciebie każdy człowiek, który wierzy w Boga nie wierzy w swoje możliwości?
Doświadczyłam wielu sytuacji, których lekarze nie byliby w stanie w logiczny sposób wyjaśnić.

"Dlaczego Go oskarżasz,
że nie odpowiada na żadne Twoje słowo?
Przecież Bóg przemawia raz w taki sposób,
a drugim razem inaczej, lecz się na to nie zważa" (Hi 33, 13-15)
Odpisz
#5
Bo ja wiem, czy sobie kpię? Nie wierzę, ale popieram Kościół, zaś z jego nauki wycinam niemal całą metafizykę, zostawiając moralny bryk. I myślę, że Boge bardziej się obrazi za zbytnie napuszenie, niż za luz.
[Obrazek: 2MPbv.jpg]
Kocham Polaków i komunistów    :Uśmiecha się:
Odpisz
#6
Rzeczywiście nie miałem ochoty dalej czytać kiedy zaczęło się o bogu    :Uśmiecha się:
All the children are insane waiting for the summer rain
Odpisz
#7
@insomnia
Uzyskanie (chyba obojętnie w jaki sposób) świadomości/pewności bycia kochanym i wartym miłości, bez wątpienia potrafi diametralnie odmienić życie i sposób widzenia świata/ludzi. Cieszę się, że Tobie się udało    :Uśmiecha się:
Bóg rozumiany jako dobro i miłość to na pewno nie jest zła opcja. Natomiast do religii (wszelkich) osobiście nie mam zaufania. Z jednej strony kościół mówi o miłości itd. a z drugiej wpędza w poczucie winy, bezradność i wciąga w swoje rytuały ofiarne, co moim zdaniem nie wpływa dobrze na psychologiczne/duchowe zdrowie. Ja staram się nie mieszać Boga z religią/kościołem i Tobie mimo wszystko radziłbym ostrożność w tej kwestii.
Odpisz
#8
masterblaster napisał(a):a z drugiej wpędza w poczucie winy, bezradność i wciąga w swoje rytuały ofiarne, co moim zdaniem nie wpływa dobrze na psychologiczne/duchowe zdrowie. Ja staram się nie mieszać Boga z religią/kościołem i Tobie mimo wszystko radziłbym ostrożność w tej kwestii.

Napisze trochę poza tematem, myślę że to ciekawe zagadnienie.

Włąściwie poczucie winy własnej i bezradności to odwieczny element kultury zachodu    :Uśmiecha się: Dlatego uznaje zdecydowaną wyższość kultury np Japońskiej, czyli tak zwanej kultury wstydu. Tam wstyd jest najważniejszy, w przypadku winy jest wstyd, a przyczynę wstydu należy usunąć, nawet jeśli przyczyną wstydu jest swoja własna osoba (tego akurat nie popieram, podziwiam natomiast ich szacunek do innych osób - nie można kogoś zawstydzić)
Ponadto każdy robi wszystko tak, by nie zawstydzić/nie okryć hańbą samego siebie, ani innych osób.

Ja osobiście jestem osobą niewierzącą, nie jestem jednak jakimś zatwardziałym ateistą, nic z tych rzeczy. Zakładam, że mogę być w błędzie. Jeśli jednak był bym wierzący, nie ma co mieszać Boga z kościołem. Bóg był by istotą wyższą, kościół natomiast to wykształcona przez pokolenia i jak dla mnie prymitywna bo na poziomie średniowiecza... instytucja.
Również i ja radzę ostrożność w tej kwestii.
Nie ma nic gorszego na świecie niż być nikim dla kogoś kto jest dla ciebie wszystkim.
Odpisz
#9
masterblaster napisał(a):@insomnia
Uzyskanie (chyba obojętnie w jaki sposób) świadomości/pewności bycia kochanym i wartym miłości, bez wątpienia potrafi diametralnie odmienić życie i sposób widzenia świata/ludzi.

Tak, tylko to jest iluzja, do której później taka osoba próbuje przekonać innych. Normalny zdrowy człowiek, który zdrowo się wychowywał nie wpadnie w takie szambo, ale inni podatni mogą, co utrudnia im prawdziwe wyzdrowienie, a nie pozorne, na podstawie wiary w iluzję i uczestnictwie w zbiorowości innych podobnie wierzących. Później broni się tej wiary i tej całej iluzji. Przykładem skrajnym jest radio maryja, gdzie się żeruje na takiej słabości ludzkiej. Dlatego ja nie widzę w tym niczego dobrego.

JakemJa napisał(a):
masterblaster napisał(a):a z drugiej wpędza w poczucie winy, bezradność i wciąga w swoje rytuały ofiarne, co moim zdaniem nie wpływa dobrze na psychologiczne/duchowe zdrowie. Ja staram się nie mieszać Boga z religią/kościołem i Tobie mimo wszystko radziłbym ostrożność w tej kwestii.

Napisze trochę poza tematem, myślę że to ciekawe zagadnienie.

Włąściwie poczucie winy własnej i bezradności to odwieczny element kultury zachodu    :Uśmiecha się: Dlatego uznaje zdecydowaną wyższość kultury np Japońskiej, czyli tak zwanej kultury wstydu. Tam wstyd jest najważniejszy, w przypadku winy jest wstyd, a przyczynę wstydu należy usunąć, nawet jeśli przyczyną wstydu jest swoja własna osoba (tego akurat nie popieram, podziwiam natomiast ich szacunek do innych osób - nie można kogoś zawstydzić)
Ponadto każdy robi wszystko tak, by nie zawstydzić/nie okryć hańbą samego siebie, ani innych osób.

Super, tak ładnie to opisałeś. Uznajesz wyższość? To znaczy, że jest to lepsze czy jak to rozumieć?
Odpisz
#10
Jest to lepsze, wyższy poziom kultury, moim zdaniem pod tym względem wyprzedzają zachód o kilkaset a może i tysiąc lat.

Zacytuje fragment artykułu który kiedyś czytałem, udalo mi się go wygoglować :

"Kultura wstydu

Słynna japońska powściągliwość w okazywaniu uczuć i emocji, podobnie jak punktualność, obowiązkowość czy perfekcyjna organizacja, w dużej mierze wynika z obawy przed kompromitacją. [...]
„Wielu cudzoziemców mówi o zaskoczeniu, jakim było odkrycie, że w Japonii prawie nikt nie mówi po angielsku. Ale to nie do końca prawda. Wszyscy uczą się tego języka, lecz z obawy, że popełnią błędy, udają, że go nie znają. Jeśli w odpowiedzi na jakąś prośbę usłyszycie »tak«, nie oznacza to jeszcze gwarancji jej spełnienia. Japończyk w zasadzie nigdy nie odmawia, bo stanowiłoby to ujmę na jego honorze. Kiedy potakuje, potwierdza jedynie przyjęcie do wiadomości słów rozmówcy. Jeżeli uzna sprawę za wykonalną, poprosi o więcej szczegółów”.Z obawy przed wpadką Japończycy nieustannie się kontrolują. „Przekonałem się o tym, robiąc wbrew zakazowi zdjęcia w salonach gier”. „By rozwiązać problem w sposób, który nie zawstydzi ani ich, ani mnie, ochroniarze podchodzili, wykonywali ukłon i wyjaśniali w czym rzecz. Moje tłumaczenie przyjmowali z wystudiowanym uśmiechem i na tym sprawa się kończyła”."

Mój ulubiony fragment (poza sepuku o czym już pisałem)

Amerykańska antropolog Ruth Benedict w książce „Chryzantema i miecz” opisała kulturę Japonii jako „kulturę wstydu”, przeciwstawiając ją „kulturze winy”, jaka rozwinęła się na Zachodzie pod wpływem chrześcijaństwa. Jej zdaniem wstyd ma dla Japończyków taką moc jak dla Europejczyków sumienie. „Ludzie wstydu” nie szkodzą innym, ponieważ tak nakazują powszechnie przyjęte normy. Japończycy uwielbiają dla wszystkiego ustalać reguły – od sztuk walki (karate, kendo czy aikido) przez pisanie wierszy (haiku) po rysowanie komiksów (manga) i układanie kwiatów (ikebana). Ludzie grzechu naprawiają błąd, odprawiając pokutę. Ludzie wstydu usuwają jego przyczynę, np. samego siebie, popełniając honorowe samobójstwo (sepuku).
Nie ma nic gorszego na świecie niż być nikim dla kogoś kto jest dla ciebie wszystkim.
Odpisz
#11
buhehe kocham takie sztampowe opowiastki

Akurat japońskie społeczeństwo znane jest z przeróżnych dziwactw i patologii, będących pewnie w znacznej części skutkiem wariackiego przeskoku z feudalizmu w nowoczesność. "Szacunkiem do innych osób" popisali się szczególnie podczas IIWŚ gdzie byli momentami "lepsi" od Waffen-SS i NKWD razem wziętych (na tym polu mogli by z nimi konkurować co najwyżej chłopcy z OUN/UPA    :Śmieje się: ).
Odpisz
#12
@Sosen
Pijesz jak sądzę do religijności/dewocji. Ale ten cytat mojej wypowiedzi, który przytoczyłeś na początku, w ogóle nie ma z tym nic wspólnego. Nie rozumiem czemu go użyłeś w takim kontekście.
Odpisz
#13
Gratuluję insomnia. Możesz być automatem nastawionym na potrzeby ,albo czuć w tym większy sens, nawet to ,że po coś się cierpi ,a nie tylko dlatego ,że nie miało się farta urodzić się w normalnej, zamożnej rodzinie jednocześnie będąc atrakcyjnym egzemplarzem z mało obciążonym kodem genetycznym przez wszelakie choroby. Wszystko co daje nam nadzieję i siłę jest dobre, ale w obecnych czasach niekoniecznie warto się tym dzielić z innymi.
"God, grant me the serenity to accept the things I cannot change,
The courage to change the things I can,
And wisdom to know the difference."
Odpisz
#14
insomnia, fajnie ,że czujesz się lepiej ale sama przyznałaś w temacie ,że nie pozbyłaś się jeszcze fs w 100%. Dlatego Twoje świadectwo nie jest dowodem na to ,że z fobii można wyjść i niekoniecznie musi to długo trwać. Do tego bierzesz leki, a zdrowy człowiek ich nie potrzebuje.

Nie wiem czy Bóg istnieje czy nie ale wiem, że nawet jeśli człowiek wierzy w niego z przyczyn czysto psychologicznych i zdarzają sie księża-oszuści ,którzy okradają wierncyh to i tak w żaden sposób nie dowodzi ,że go nie ma i Twoja religia jest fałszywa. Nie przejmuj się głupimy docinkami bo większość sama nie potrafi racjonalnie dowieść swojej wiary w ateizm, który ostatnio stał się bardzo modny.

Ciekaw jestem Twoich dalszych postępów. Napisz jak będziesz czuć się lepiej. Pozdrawiam i powodzenia.
"Zwycięzcy to przegrani, którzy powstali i spróbowali o jeden raz więcej." - Dennis DeYoung
Odpisz
#15
Mimo swoich lęków polecam kościół zielonoświątkowy, bo katolicki kościół ma wiele dodatków, które są niepotrzebne, a o których nie ma w ogóle mowy w Biblii: "Matka Boska", "święci" (np. św. Krzysztof - bożek kierowców itd.), odpusty itede. Wiara protewstancka jest czysta od katolickiego pogaństwa więc proponuję iśc choć na jedno nabożeństwo protestanckie, które daje do myślenia, a polecam kazania Pawła Sochackiego z Kościoła Zielonoświątkowego z Nowej Huty. Nie jestem ani katolikiem ani zielonoświątkowcem, ale słucham kazań Pawła często i naprawdę są tak życiowe, często z humorem, że aż warto... Ale fobia i tak we mnie siedzi. Masakra.
Odpisz
#16
insomnia napisał(a):Bóg wystawiał i wystawia mnie na wiele prób, cierpień, ale one są nam potrzebne. Bez nich nie zrozumiemy prawdziwego szczęścia jakim jest Bóg, który jest Miłością.
insomnia napisał(a):A wszelkie lęki pochodzą od szatana.
To zdecyduj się, czy cierpimy z powodu Szatana, czy z powodu wystawiania na próby, które są nam potrzebne do zrozumienia prawdziwego szczęścia jakim jest Bóg, który jest miłością.
Jeśli tracisz pieniądze, nic nie tracisz. Jeśli tracisz zdrowie, coś tracisz. Jeśli tracisz spokój, tracisz wszystko. –– Bruce Lee.
Odpisz
#17
Fobiczny777 napisał(a):To zdecyduj się, czy cierpimy z powodu Szatana, czy z powodu wystawiania na próby, które są nam potrzebne do zrozumienia prawdziwego szczęścia jakim jest Bóg, który jest miłością.
Amen
Odpisz
#18
Widzę że większośc osób z Fobią to osoby nie wierzące... Ja jestem osoba niepraktykującą. Może przyczyna fobi leży po cześci z wyobcowania, gdyż w Naszym kraju większosć to zagorzali niedzielni kościółkowcy na pokaz. Osoby niewierzace bądź niepraktykujące z marszy wyróżniają się(negatywnie) na tle masy człapących co tydzień na msze.
Wiara na pewno jest pomocna z codzienności i sama modlitwa ma działanie podobne do medytacji. Myślę, ze Fobicy niewierzący maja znacznie gorzej niż ci fanatycznie zapatrzeni w boga, gdyż wiara na pewno dodaje sił i pomaga wytłumaczyć codzienne cierpienie-lęki, uczucie wyobcowania jako drogę, która nalezy przyjść aby być zbawionym. Czasami żałuję, że nie zostałam wychowana w wierze i przynależności do kościła, gdyż samo uczucie przynajeżności do wspólnoty kościoła jest sprzeczne z wyobcowaniem i potęguje uczucie przynalezności do zbiorowości-grupy.
Odpisz
#19
Iceandcoffe napisał(a):w Naszym kraju większosć to zagorzali niedzielni kościółkowcy na pokaz. Osoby niewierzace bądź niepraktykujące z marszy wyróżniają się(negatywnie) na tle masy człapących co tydzień na msze.
Nie większość, ale mniej niż połowa    :Śmieje się: W skali całego kraju "niedzielni kościółkowcy" to około 40 % "katolików", w niektórych miejscach więcej, w innych mniej. U mnie to będzie w porywach 30%  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: także nie chodząc nie wyróżniam się zbytnio    :Uśmiecha się szeroko:
Odpisz
#20
Im mniej wiesz , tym bardziej wierzysz....
dolnyslask
Odpisz
#21
Zgadzam sie. Po przeczytaniu tych wypowiedzi wolałabym mniej wiedzieć    :Uśmiecha się:
Odpisz
#22
Brak wiary wynika najczęściej z arogancji człowieka. Jakkolwiek by nie spojrzeć, ateizm w swojej najczystszej postaci jest nie do zaakceptowania, ergo nie istnieje.
Nie dziwię się trudności wyjścia z dolegliwości psychicznej jaką jest FS osobom, które tak arbitralnie i w sposób...niemądry odrzucają istnienie Boga.

Osoby takie jak Clint Ruin czy sensual, powinny głęboko przemyśleć (jeśli w ogóle potrafią się na to zdobyć) swój...wyczytany i zgoła pseudo-rewolucyjny, względnie buntowniczy światopogląd.
sM

"With no fact as a referent, what is normative is purely a matter of preference"
Odpisz
#23
Ja również wierzę, tak jak autorka tematu, że wiara w Boga może przenosić góry. Bóg ma w opiece szczególnie osoby samotne i cierpiące, po ciężkich przejściach, dlatego gdy człowiek który cierpi na samotność uwierzy, że jest przy nim Bóg, od razu poczuje się bardziej bezpieczny i szczęśliwy, świadomość że jest przy nas Bóg uspokaja, dodaje sił. Sama często rozmawiam z Bogiem w myślach i te rozmowy dają mi głęboką wiarę w lepsze jutro, dużą nadzieję na pokonanie moich wszelkich problemów i słabości.
Odpisz
#24
tajemnicza002 napisał(a):Bóg ma w opiece szczególnie osoby samotne i cierpiące, po ciężkich przejściach, dlatego gdy człowiek który cierpi na samotność uwierzy, że jest przy nim Bóg
Hmm, wpierw sprawia Ci cierpienie, a potem głaszcze po główce i mówi "oj Ty moje małe biedactwo". Jakiś patologiczny ten związek.
Taka świetlica, poczekalnia dusz.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Refleksje na temat terapii i fobii społecznej ogółem Cylphi 25 1 010 11 Wrz 2018, Wto 19:53
Ostatni post: yoga.cat
Wink To już ponad trzy miesiące bez fobii społecznej! :) slonecznik77 0 614 25 Lut 2018, Nie 22:11
Ostatni post: slonecznik77
  Nasze Doświadczenia Wychodzenia Z Fobii Społecznej :) Krystian24 1 1 007 03 Gru 2016, Sob 3:44
Ostatni post: vesanya
  Banalny sposób, czyli jak wyszedłem z fobii. :) Marwinek 33 22 132 10 Kwi 2016, Nie 13:11
Ostatni post: purplegirl
  Początek mojej fobii społecznej i jej przyczyny mr_green 15 2 644 22 Wrz 2015, Wto 22:31
Ostatni post: KarolinaOpo
  abc dla ex fobii Life 40 4 568 13 Sty 2015, Wto 6:26
Ostatni post: Forbiden
  Jak pozbyłam się fobii nickt 9 7 521 30 Wrz 2013, Pon 18:44
Ostatni post: nickt
  koniec fobii! Jona23 63 46 073 09 Lip 2013, Wto 20:59
Ostatni post: Marianne
  każdy może wyleczyć się z fobii społecznej tak jak ja dominik09041982 1 8 040 23 Sty 2013, Śro 15:50
Ostatni post: mehow
  Fobii można się pozbyć acha 3 7 825 17 Sty 2013, Czw 13:27
Ostatni post: Zetor


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.