- Fobik=maminsynek?
#26
ojciec wbija samoocenę w ziemię a matka uczy nieporadności   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
#27
No właśnie, to zależy jacy jesteśmy, bo na jednych sytuacja zadziała tak jak piszesz, na innych zupełnie odmiennie. Zawsze byłem przekonany, że tylko silny i władczy ojciec zrobi z chłopca faceta a dwoje miękkich rodziców - żelkę.

O właśnie, podoba mi się to, nie jestem fobikiem, jestem żelką   :Stan - Uśmiecha się - LOL:
Odpisz
#28
Lloyd napisał(a):Zawsze byłem przekonany, że tylko silny i władczy ojciec zrobi z chłopca faceta
z gówna bicza nie ukręcisz   :Stan - Uśmiecha się - Wystawia język:
Odpisz
#29
Ordo Rosarius Equilibrio napisał(a):Po prostu czesto pewne rzeczy kosztuja nas duzo, duzo wiecej niz Ciebie i sa duzo trudniejsze niz dla Ciebie, nawet jesli to dla Ciebie cos abstrakcyjnego i trudnego do zrozumienia, bo oczywiscie dla czlowieka z zewnatrz takie pewnie jest.
Teraz Ty wyciągasz pochopne wnioski i zbytnio upraszczasz.
Skąd możesz wiedzieć ile mnie co kosztuje i co mi sprawia trudność.
Tak się składa, że bardzo dobrze to rozumiem, a posiadacze FS nie mają wyłączności na trudności i życiowe problemy.
Sama doświadczyłam takich dni, gdy przysłowiowe wyjście po bułki do sklepu wydawało się zadaniem ponad ludzkie siły.
I mam za sobą wiele traumatycznych chwil...
Ale zamiast użalać się nad sobą i tkwić w wyuczonej bezradności, frustracji, bezpiecznej i wygodnej bierności, staram się z tym walczyć i przełamywać swoje słabości, bo mam świadomość, że one są tylko w mojej głowie.
I tylko ja mogę to zmienić.
Możesz mnie postrzegać jak osobę z zewnątrz, choć w dużej mierze utożsamiam się z Wami, możesz nawet mnie nie lubić, bo często mówię wprost co myślę i bywam bezpośrednia. Ale z doświadczenia wiem, że czasem dopiero mocny bodziec potrafi wyrwać z letargu i zmobilizować do działania.
Odpisz
#30
Motyw "kobiety szydzą z fobicznych facetów" przewijał się dotychczas w pojedynczych postach. Teraz doczekał się swojego wątku. Już pierwszy post zawęża temat do odziedziczonej nieudolności synów. Dlaczego nie ma nic o niezaradności i nieudolności córek?
Odpisz
#31
Kobieta może nie być zaradna, dla faceta to oznacza niebyt.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Lloyd:
  • Melancholik
Odpisz
#32
Bingo Lloyd! Tutaj widać istotę taryfy ulgowej, którą mają nieśmiałe kobiety. Zaryzykuję tezę, że przeciętny męski fobik jest bardziej zaradny niż przeciętna kobieta z fobią. Przykładowo Zas, którego osoba stała się inspiracją dla tego wątku (a jakże) ma pracę. Tymczasem dużo tutaj fobiczek, które żyją na koszt narzeczonego/chłopaka. Okazuje się zatem, że Zas wcale nie jest taki mało zaradny, jak sugeruje ten temat. Fakty te niewiele jednak znaczą, ponieważ normy dla faceta są znacznie bardziej wyśrubowane. Było to już zresztą poruszane w temacie o feminizmie.
Odpisz
#33
No ale zarabiam najniższą krajowa, czyli wciąż jestem pizd**. A miałem być obrzydliwie bogatym mecenasem, serio, tak mi wróżyli w podstawówce...

Poza tym po ilu latach jęczenia ją zdobyłem?
Masakra.
Odpisz
#34
Soulmates, mowilas, ze nie masz fobii spolecznej, wiec wrzucilem Cie do worka z napisem - niefobiczka - nie rozumie. Tak jak Ty wrzucilas mnie do swojego worka, chocby - fobik - niesmialec. A ze przy okazji mial on inne, mniej przyjemne napisy, to juz inna rzecz.

I wiesz, dla mnie zbyt czesto ludzie dzis tacy, ktorzy sa wredni dla innych zaslaniaja sie szczeroscia, czy bezposrednioscia. Jakas podla istota powie - no co, ja tylko jestem szczera, choc wlasnie sprawila komus bol, ale jest z siebie zadowolona, zbyt wiele razy bylem swiadkiem takich scen. Zawsze taka oto osoba byla z siebie dumna wrecz, miala w oku to cos - ale mu/jej przyjebalem/am. A te wszystkie cechy to przeciez nie sa synonimy   :Stan - Uśmiecha się: Wiesz, tak jak Ty mozesz byc bezposrednia, tak samo moge i ja, nie mowie tez, ze Cie nie lubie, co zaznaczylem, budzisz moja sympatie, ale to, co tu powstalo - naprawde bylo niepotrzebne   :Stan - Uśmiecha się:

Moze i komus po prostu sie nie chce, moze prokrastynacja go cechuje, moze zwykle lenistwo, moze silny lek, ale powiem Ci, ze tak, jak Ty walczylas ze swoimi, tak i my przeciez robimy to samo.
Odpisz
#35
Soulmates napawa się swoją niefobicznością i dziwi się fobicznemu upośledzeniu (w wydaniu samczym).

To bardzo zaskakujące, tak bardzo, że chyba się powtórzę:

LOL

  :Stan - Uśmiecha się - ROFL:
Odpisz
#36
soulmates napisał(a):(...)
Sama doświadczyłam takich dni, gdy przysłowiowe wyjście po bułki do sklepu wydawało się zadaniem ponad ludzkie siły.
I mam za sobą wiele traumatycznych chwil...

Ale zamiast użalać się nad sobą i tkwić w wyuczonej bezradności, frustracji, bezpiecznej i wygodnej bierności, staram się z tym walczyć i przełamywać swoje słabości, bo mam świadomość, że one są tylko w mojej głowie.(...)

Ale z doświadczenia wiem, że czasem dopiero mocny bodziec potrafi wyrwać z letargu i zmobilizować do działania.

Z fobia społeczna żyje sie latami. Stale towarzyszą jej trudne, a nierzadko traumatyczne doświadczenia.

Skąd wiesz czy i jak fobicy walczą z fobią? A jesli się poddali dlaczego?
To, że problem jest psychologiczny nie oznacza, że jest łatwy do rozwiązania.

Negatywna, powierzchowna i obraźliwa ocena ludzi, którzy maja niskie poczucie własnej wartości ma im Twoim zdaniem pomóc?
Odpisz
#37
Ma pomóc poprawić nastrój autorki oceny.
Odpisz
#38
Divine napisał(a):Dlaczego nie ma nic o niezaradności i nieudolności córek?
Może wynika to z metod wychowawczych przekazywanych z pokolenia na pokolenie, które są wciąż aktualne w naszej polskiej rzeczywistości.
Wg nich córki są przygotowywane do przyszłej roli żony i matki, dzięki czemu zazwyczaj są bardziej samodzielne i zaradne, natomiast synowie mają większą taryfę ulgową, niejednokrotnie są wyręczani nawet w najprostszych obowiązkach domowych.
Sama byłam świadkiem, jak mamusia przywoziła do pracy swojemu dorosłemu synowi II śniadanie, którego zapomniał ...
Albo pakowała walizkę na wyjazd służbowy z wyprasowanymi koszulkami i bielizną na każdy dzień tygodnia.
Hit hitów to prowiant na drogę - mandarynki obrane ze skórki i podzielone na cząstki, żeby synek nie musiał się męczyć...
Zaznaczam, że nie mówię tu o jednej osobie, takie przypadki spotykałam w szkole średniej, na studiach i w pracy, wśród kolegów i znajomych.
Takich przykładów mogłabym mnożyć, natomiast nie zauważyłam podobnych praktyk w stosunku do córek.
Zresztą więź matki z synem często przybiera patologiczny charakter, szczególnie w rodzinach dysfunkcyjnych, kiedy to kobieta swoją nadopiekuńczością rekompensuje sobie brak miłości, czy zainteresowania ze strony partnera.
Boże chroń od takich toksycznych relacji, które potem rzutują na całe życie i uniemożliwiają normalne kontakty z płcią przeciwną.
Nie oznacza to, że nie ma niezaradnych i niesamodzielnych kobiet, zawsze można założyć osobny wątek na ten temat i podyskutować. IMO "nieudolność w wydaniu żeńskim" ma jednak inne przyczyny, wybiegające poza relacje z matką.
W końcu nie bez powodu funkcjonuje w społeczeństwie termin "maminsynek", a jego żeńskiego odpowiednika brak.

Zaznaczam po raz kolejny, że nie wrzucam wszystkich do jednego worka.
Chciałam tylko zwrócić uwagę, że może warto przyjrzeć się naszym relacjom z rodzicami, bo niejednokrotnie tutaj może tkwić źródło problemu. Ale widzę, że nie tędy droga i wybrałam złą formę.

Zresztą przed chwilą dostałam zjebkę od przyjaciela (nawiasem mówiąc fobika) za moje wpisy.
Stwierdził, że gdyby mnie nie znał to też odebrałby ten temat, tak jak większość użytkowników...

W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak przeprosić wszystkich, którzy poczuli się dotknięci. Nie chciałam nikogo osobiście urazić. Ci co mnie znają to wiedzą, a pozostałych pewnie i tak nie przekonam.

anger is a good emotion... use it.
Odpisz
#39
Nie zgadzam się z tym, bo u mnie właśnie nadopiekuńczość ze strony mamy spowodowała to czy tamto albo przynajmniej wzmocniła to, co genetyka spie*rzyła, więc nie ma co generalizować.
Odpisz
#40
soulmates napisał(a):W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak przeprosić wszystkich, którzy poczuli się dotknięci. Nie chciałam nikogo osobiście urazić. Ci co mnie znają to wiedzą, a pozostałych pewnie i tak nie przekonam.
Trochę offtopic, ale po co przepraszasz za coś, na co nie masz wpływu? Każdy może poczuć się dotknięty każdym zdaniem a nawet słowem. Precz z politpoprawnością i nakażdokrokowym przepraszaniem i kajaniem się za wypowiedziane słowa.
Odpisz
#41
Soulmates. Dziewczynki są uczone i wykonują prace domowe, a chłopcy nie. Moim zdaniem ma to niewielki albo zaden wpływ na ich przyszła zyciowa zaradnosc i samodzielność. Brak tych umiejetnosci nie przeszkadza męzczyznom pracowac i wyprowadzic się od rodziców, a posiadając te umiejętnosci mozna byc bezrobotnym mieszkającym z rodzicami.
Nie wiem czy męzczyźni z podanych przez Ciebie przykładów nie mieszkali z rodzicami (przypuszczam, ze tak było) , ale pracowali. Czy oni byli niesamodzielni i iezaradni zyciowo? Czy gdyby matka nie spakowała walizki na wyjazd słuzbowy, nie przygotowała śniadania czy nie obrała mandarynek oni by sobie sami z tym nie poradzili?
Sam znam przykład 50-cio latka po rozwodzie, któremu mama prała i prasowała oraz dawała ugotowane jedzenie.. Nie był zadnym stopniu maminsynkiem. Meżczyźni jakoś sobie radzą z pracami domowymi kiedy mieszkają sami, a potem często wyręczają ich żony albo partnerki.
Znam tez przykład żony i matki, do której jej matka przyjeżdżała z jedzeniem, sprzatać, prać i prasować. Inny przykład, zony i matki, której matka gotowała bo ona nie potrafi.
Takie wyręcznie syna w "kobiecych" zajeciach wcale nie dotyczy tylko rodzin dysfunkcyjnych i wogromnej wiekszości przypadków nie przeszkadza meżczyznnom się usamodzielnić, miec dobrą pracę oraz wejsc w relacje z kobietami.
Odpisz
#42
Ananas filozoficzny. Widzę, że sam fakt znalezienia pracy jest dla Ciebie synonimem samodzielności i życiowej zaradności. I nie ma znaczenia, że mimo dorosłego wieku takie osoby nadal mieszkają z rodzicami i poza pracą zawodową nie mają żadnych innych obowiązków i nawet nie partycypują w kosztach utrzymania.
A nawet gdy w końcu zamieszkają same to zazwyczaj i tak mamusia przychodzi pościerać kurze, czy przynieść domowy obiadek. Potem od życiowej partnerki ( oczywiście zaakceptowanej lub wręcz wybranej przez mamę) oczekują przejęcia tychże obowiązków, bo przecież całe życie ktoś ich wyręczał, bo tak jest po prostu wygodnie.

ananas filozoficzny napisał(a):Sam znam przykład 50-cio latka po rozwodzie, któremu mama prała i prasowała oraz dawała ugotowane jedzenie.. Nie był zadnym stopniu maminsynkiem.

Faktycznie, w żadnym   :Stan - Uśmiecha się - LOL:
Gdyby miał jaja to by powiedział, że jest dojrzałym, samodzielnym, zaradnym facetem i nie potrzebuje ciągłego niańczenia. W ramach wdzięczności za trud i troskę macierzyńską mógłby mamę zaprosić na własnoręcznie przyrządzony obiad, żeby kobita na stare lata mogła przejść na zasłużoną emeryturę i mieć wreszcie czas na szydełkowanie...
Odpisz
#43
soulmates napisał(a):Gdyby miał jaja to by powiedział, że jest dojrzałym, samodzielnym, zaradnym facetem i nie potrzebuje ciągłego niańczenia.
Taaak, jak jej to powie to na pewno zrozumie i przestanie się wtrącać :-) Niektórym matkom bardzo ciężko przemówić do rozsądku, można powtarzać tysiąc razy i nadal nic nie dotrze. Będą przytakiwać i dalej robić swoje albo się obrażać za odrzucenie pomocy.
Odpisz
#44
Posiadanie pracy to dla mnie czesć samodzielności i życiowej zaradności.
Poza tym moim zdaniem takie osoby mieszkaja jednak cześciej samodzielnie. Moge sięmylić.
Sytuacja kiedy się pracuje i mieszka z rodzicami, czesto niedokładając się do utrzymania oraz nie pomagajac w domu dotyczy tez czesto kobiet(,pewnie wcale nie rzadziej). Nie wiem Choc pewnie duzo mniejszym stopniu co do niepomagania.

Utożsamiasz zyciowa niezaradność i brak samodzielności z egoistyczna postawa i wygodnictwem.
Odpisz
#45
vesanya napisał(a):Niektórym matkom bardzo ciężko przemówić do rozsądku, można powtarzać tysiąc razy i nadal nic nie dotrze. Będą przytakiwać i dalej robić swoje albo się obrażać za odrzucenie pomocy.

Wtedy trzeba przejść do bardziej drastycznych sposobów   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
Matka znajomego przychodziła codziennie do jego mieszkania, w czasie jego nieobecności, by posprzątać, poprać i ugotować. Nie pomagały żadne tłumaczenia i prośby, że sobie tego nie życzy. Aż któregoś dnia po prostu zmienił zamki w drzwiach, a mama spędziła cały dzień na klatce schodowej, czekając na jego powrót z pracy... Ale nowych kluczy i tak nie dostała.

Jesli się obrazi, no to trudno. Będzie musiała zaakceptować nowy porządek rzeczy.
Odpisz
#46
Symptomatyczne, że w całej tej wymianie zdań ani razu nie padło słowo „ojciec”.

Ojca dzisiaj nie ma. Po prostu. Nawet jeśli siedzi na fotelu w pokoju obok.

---

Wojowniczki mogą sobie z puzzli, takich jak „zmiana ról społecznych”, „feminizm”, „wychowanie”, „przekazywanie wzorców”, „zmiany ustrojowo-ekonomiczne”, „matka Polka”, układać szerszy, bardziej złożony i specyficznie polski pejzaż zjawiska.
Odpisz
#47
Może dlatego, że wątek dotyczy relacji matka - syn ?!?

Btw kryzys ojcostwa w dzisiejszych czasach może być przedmiotem odrębnego tematu, choć faktycznie te dwa zagadnienia są ściśle ze sobą związane.
Odpisz
#48
"Sytuacja kiedy się pracuje i mieszka z rodzicami, czesto niedokładając się do utrzymania oraz nie pomagajac w domu dotyczy tez czesto kobiet(,pewnie wcale nie rzadziej). Nie wiem Choc pewnie duzo mniejszym stopniu co do niepomagania. "

jakby tak chcieć dalej się wyzłośliwiać, to można powiedzieć, że o ile mężczyźni mieszkają z mamunią i nie pomagają w niczym, ale pracują, o tyle kobiety, mieszkając z mamunią, pomagają jej, ale nie pracują.

właściwie to synowa znajomej mojej matki jest takim przykładem. chociaż tutaj to i z jej synem dobrali się jak w korcu maku. dawno mogliby sie wynieść, bo maja kasę na mieszkanie, ale mieszkają u tej znajomej. lasce tak wygodnie, NIC nie robi, nie pracuje, tylko co tydzień na weekend jeździ do swojej mamusi.
Odpisz
#49
soulmates napisał(a):Może dlatego, że wątek dotyczy relacji matka - syn ?!?

soulmates napisał(a):Btw kryzys ojcostwa w dzisiejszych czasach może być przedmiotem odrębnego tematu, choć faktycznie te dwa zagadnienia są ściśle ze sobą związane.

LOL
Odpisz
#50
Też Cię lolam   :Stan - Niezadowolony - Martwi się:mt008
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy fobik dałby sobie radę na emigracji? TotalnaPadaka 6 969 09 Sty 2019, Śro 13:03
Ostatni post: Mike
  Fobik jako przedstawiciel handlowy/medyczny Szarabrzoza 15 2 360 23 Maj 2015, Sob 17:01
Ostatni post: Wojownik
  Czy fobik może coś w życiu osiagnąć? ruda_hipiska 10 2 547 04 Lip 2013, Czw 5:57
Ostatni post: doTheyKnowItsChristmas?
  Fobik nauczycielem? patusiaaa1 10 2 357 13 Wrz 2011, Wto 14:00
Ostatni post: plamka123


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.