- Fobik skazany na samotność?
#1
Ostatnio doszedłem do wniosku, że moje zachowanie i fobiczne przyzwyczajenia mogą doprowadzić do tego, iż zawsze już będę sam.

W dzisiejszych czasach, żeby jakoś współżyć z ludźmi, trzeba zachowywać się podobnie do nich. Sam zauważyłem, że nie jestem interesującą osobą, która jest mile widziana w jakimkolwiek towarzystwie:
1. niewiele mówię, a przy większej liczbie osób niemal wcale (jedynie gdy mnie o coś pytają, ale i tak odpowiadam lakonicznie). Taki człowiek, który nie wypowiada się na żaden temat uchodzi za osobę mało inteligentną
2. nie mam poczucia humoru, robienie żartów wychodzi mi naprawdę słabo (poza internetem)
3. nie pije alkoholu (tzn. tylko trochę piwa raz na jakiś czas latem)


Te trzy rzeczy skumulowane w sobie doprowadzają do tego, że prawdopodobnie żadna dziewczyna nie chciałaby ze mną być (pomijając tutaj zupełnie kwestie wyglądu jej czy mojego). Taki facet jest być może wierny i uczciwy, ale kompletnie nudny i nieatrakcyjny "życiowo". Wstyd z nim wyjść do znajomych, bo zaraz zaczną go uważać za dziwaka, wstyd go przedstawić rodzinie, bo wydaje się dla nich nieciekawy. Ona się tam będzie dobrze bawiła, ale będzie jej również głupio za zachowanie swojego faceta. Da jej to do myślenia, że przecież nie na tym to wszystko polega. Życie z takim fobikiem jest po prostu monotonne, bo on by głównie w domu siedział i ograniczał swoje kontakty z innymi do minimum.

Także według mnie, poznanie takiej zwykłej pierwszej lepszej dziewczyny z ulicy i przekonanie jej do siebie na dłuższą metę graniczy z cudem. Trzeba najpierw udać na się psychoterapię, zmienić swoje zachowanie, nauczyć się żyć wśród ludzi, a dopiero potem brnąć w jakieś związki, inaczej taka przygoda może zakończyć się bardzo źle. Z drugiej strony na zmianę swojego zachowania potrzeba lat, a tu nieubłaganie zbliża się do człowieka koniec młodzieńczego wieku, kiedy na rozpoczynanie czegokolwiek jest po prostu za późno.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#2
viller napisał(a):Trzeba najpierw udać na się psychoterapię, zmienić swoje zachowanie, nauczyć się żyć wśród ludzi, a dopiero potem brnąć w jakieś związki, inaczej taka przygoda może zakończyć się bardzo źle. Z drugiej strony na zmianę swojego zachowania potrzeba lat, a tu nieubłaganie zbliża się do człowieka koniec młodzieńczego wieku, kiedy na rozpoczynanie czegokolwiek jest po prostu za późno.
 :Stare - Przewraca oczami 2: To sie nazywa fachowo "obudzić się z ręką w nocniku"
Ale nie martw sie, nie Ty jeden, masz taki problem    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#3
Bzdura, wcale nie jest skazany.

viller napisał(a):Także według mnie, poznanie takiej zwykłej pierwszej lepszej dziewczyny z ulicy i przekonanie jej do siebie na dłuższą metę graniczy z cudem
Naprawdę chciałbyś pierwszą lepszą dziewczynę z ulicy?
Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.
Odpisz
#4
stap!inesekend napisał(a):Naprawdę chciałbyś pierwszą lepszą dziewczynę z ulicy?
To chyba tylko taka przenośnia byla    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#5
stap!inesekend napisał(a):Bzdura, wcale nie jest skazany.
A znasz jakieś przykłady, kiedy taki facet miał "normalną" partnerkę i nie przeszkodziło im to na wytrwanie w związku i założenie rodziny? Bo ja niestety nie.


OtoJa napisał(a):
stap!inesekend napisał(a):Naprawdę chciałbyś pierwszą lepszą dziewczynę z ulicy?
To chyba tylko taka przenośnia byla    :Uśmiecha się puszczając oko:
Oczywiście, że tak.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#6
Oczywiście że leczenie: [ psychoterapia + leki ] jest lepszym pomysłem niż w obecnym stanie szukać sobie partnerki. Nie tylko ze względu na sam związek ale też ogólne zadowolenie z życia.
Jeśli tracisz pieniądze, nic nie tracisz. Jeśli tracisz zdrowie, coś tracisz. Jeśli tracisz spokój, tracisz wszystko. –– Bruce Lee.
Odpisz
#7
Tak najpierw trzeba wynormalnieć a potem dopiero zabierać się za takie sprawy.
Odpisz
#8
Pm Cool Lee napisał(a):Tak najpierw trzeba wynormalnieć a potem dopiero zabierać się za takie sprawy.
Ja tam muszę to równolegle    :Uśmiecha się puszczając oko: prowadzić, bo i czasu coraz mniej    :Uśmiecha się:
Odpisz
#9
Pierwszy i trzeci punkt idealnie pasują również do mnie. Drugi punkt zupełne do mnie nie pasuje, bo mam aż za duże poczucie humoru, co na dłuższą metę potrafi być dla kogoś denerwujące. Do tego żartowanie przychodzi mi bardzo słabo, podczas komunikacji ze słabo znanym osobom, więc to żaden +.
Czasami mam huśtawkę nastrojów. Wpierw cieszę się, że jestem na swój sposób ciekawym człowiekiem, myślę o motywacji w znalezieniu drugiej połówki itp. Potem uświadamiam sobie kim jestem i niby w jaki sposób miałbym tego dokonać. No i zaczyna się myślenie czy się po prostu nie poddać i zrozumieć że natura zarządziła, że nie powinienem w ogóle żyć (selekcja naturalna) i cieszyć się z tego, że mam taką możliwość.
Na psychoterapię na pewno się nie udam, ponieważ po pierwsze wstydził bym się, a po drugie nie wiem czy bym sobie nawet poradził z załatwieniem samemu takiej sprawy, bo nikomu nigdy nic nie powiem o swoich słabościach. Moje motto to: "Wierzę tylko w siebie", choć wiem, że to "ja" jest bardzo słabe.
"Nie poddaj się, bierz życie jakim jest
I pomyśl, że na drugie nie masz szans" - Przemysław Myszor
Odpisz
#10
Nigdy nie jest za późno na poznanie kogoś bliskiego. Spójrz dookoła, czasami ludzie mając 40 lat odmieniają swoje życie o 180, zmieniają miasto, zmieniają pracę i żyją. Życie można zrestartować w każdym momencie.

Masz dużo racji - fobicy sami zamykają się w 4 ścianach i płaczą że nikt nie wyciąga do nich ręki, ale każdą taką dłoń kąsają i nie chcą towarzystwa. Poza tym często są zdziczali, wszystko biorą do siebie, a tacy ludzie są męczący i na dłuższą metę nikt nie chce z nimi utrzymywać kontaktu - nawet my sami byśmy nie chcieli.

Trzeba nad sobą pracować. Masz dwa wyjścia - albo dalej będziesz dziczał, albo postarasz się nadać sobie jakąś wartość. Trudna droga, ale chyba warto, nie?
Miej nas blisko serca
Tak, byśmy gdy ściemni się niebo
Mogli żyć nadal
W kometach i gwiazdach.
Odpisz
#11
Floyd napisał(a):Nigdy nie jest za późno na poznanie kogoś bliskiego.
To prawda  :Stare - Ok: Chociaż chyba im później, tym trudniej. Chociażby nawet z tego powodu, że po 40 latach samotności można się do tego przyzwyczaić i nie mieć już motywacji zmieniać cokolwiek. Dlatego trzeba działać jak najszybciej    :Uśmiecha się: Pracy na razie zmieniać nie chcę, ale mógłbym zmienić otoczenie    :Śmieje się:
Odpisz
#12
"Trzeba najpierw udać na się psychoterapię, zmienić swoje zachowanie, nauczyć się żyć wśród ludzi"

Ta, no to życzę powodzenia...
Problem w tym, ze nie da się albo-albo, bo że na psychoterapii też spotkasz kogoś fajnego to bym nie liczył. Życie to nie film.

Ogólnie leczenie się po ukończeniu szkoły i studiów wydaje się nie mieć sensu, bo o ile nie masz zaraz potem pracy, i to specyficznej, gdzie rzeczywiście masz z ludźmi kontakt, i to kontakt niezdawkowy - to możęsz sobie w nos wsadzić całą terapię.

"Spójrz dookoła, czasami ludzie mając 40 lat odmieniają swoje życie o 180, zmieniają miasto, zmieniają pracę i żyją."
Fajna przenośnia, niestety mam tylko pakiet podstawowy i dziś jak an złosć żaden taki film ani serial nie leci. No nic, porozglądam się jutro.
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#13
Jak ktoś nie ma aż tak mocno rozwiniętej fobii to jest to możliwe aczkolwiek mało prawdopodobne. Cała nadzieja leży w tym, aby druga osoba bez opamiętania się zakochała w fobiku i nie zwracała uwagi na jego wady. A całe niskie prawdopodobieństwo leży w tym, żeby ta osoba rzeczywiście się zakochała, żeby odpowiednio mocno dała o tym znać, żebyśmy my to zauważyli, wykazali chociaż trochę odwagi i reszta jakoś się potoczy. Przynajmniej dopóki będzie istniała ta uczuciowa otoczka.

Innej szansy polegającej na budowaniu atrakcyjności poprzez chodzenie na randki i coś w tym stylu po prostu nie widzę.
Odpisz
#14
Zas napisał(a):"Trzeba najpierw udać na się psychoterapię, zmienić swoje zachowanie, nauczyć się żyć wśród ludzi"

Ta, no to życzę powodzenia...
Problem w tym, ze nie da się albo-albo, bo że na psychoterapii też spotkasz kogoś fajnego to bym nie liczył. Życie to nie film.

Ogólnie leczenie się po ukończeniu szkoły i studiów wydaje się nie mieć sensu, bo o ile nie masz zaraz potem pracy, i to specyficznej, gdzie rzeczywiście masz z ludźmi kontakt, i to kontakt niezdawkowy - to możęsz sobie w nos wsadzić całą terapię.

"Spójrz dookoła, czasami ludzie mając 40 lat odmieniają swoje życie o 180, zmieniają miasto, zmieniają pracę i żyją."
Fajna przenośnia, niestety mam tylko pakiet podstawowy i dziś jak an złosć żaden taki film ani serial nie leci. No nic, porozglądam się jutro.


To uwazasz ze lepiej olac terapie i jakos to bedzie?
Przeciez fobia z czasem sie poglebia,a chyba lepiej sprobowac niz byc na prochach przez reszte zycia.
Don't like my attitude?

Call 1-800-kiss-my-ass
Odpisz
#15
Taa, jakoś to będzie. Ponarzekamy sobie na forum jacy jesteśmy uciemiężeni, jakie z nas ofiary losu i przegrańce społeczne, wtedy nam ulży. Psychiatra się myli, psycholog się nie zna, na leczenie już za późno. Lepiej posiedźmy tu jeszcze chwilę, jeszcze jeden dzień, miesiąc, rok... kiedyś na pewno wszystko się odmieni.
Jeśli tracisz pieniądze, nic nie tracisz. Jeśli tracisz zdrowie, coś tracisz. Jeśli tracisz spokój, tracisz wszystko. –– Bruce Lee.
Odpisz
#16
Fobiczny777 napisał(a):Taa, jakoś to będzie. Ponarzekamy sobie na forum jacy jesteśmy uciemiężeni, jakie z nas ofiary losu i przegrańce społeczne, wtedy nam ulży. Psychiatra się myli, psycholog się nie zna, na leczenie już za późno. Lepiej posiedźmy tu jeszcze chwilę, jeszcze jeden dzień, miesiąc, rok... kiedyś na pewno wszystko się odmieni.
 :Stare - Ok:
Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.
Odpisz
#17
Psychologowie to jak an razie całe gówno mi pomogli. Cała "pomoc" głównie polegała na tym, że ponieważ nie mam nikogo, to mogłem zapłacić i spotkać sie z ludźmi. Gdyby nei to forum, to widzę o fobii miałbym żadną, widzę o mechanizmach żadną, wiedzę o fizyce kwantowej zadną i generalnie w dupe mógłbym sobie całą terapię wsadzić.
Choć nie twierdzę, zę jeszcze nie spróbuję. Tylko szkoda mi kolejnych tysiecy. Lepiej chyba zacząć chodzić do kina.

A teraz dobranoc.
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#18
@Zas - z twoich postów wynika, że żadna walka nie ma sensu i trzeba się pogodzić z tym co jest. Uwierz mi, ja wcale nie myślę, że nagle wszystko się ułoży i będzie lepiej, ale stojąc w miejscu moja sytuacja jeszcze się pogorszy. Być może doznam porażki i nic z tego wyjdzie, ale przynajmniej nie będę sobie pluł w brodę za jakiś czas, że nie próbowałem. A pieniędzy nie zamierzam już na to wydawać, bo przejechałem się na "komercyjnych" specjalistach.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#19
nie prawda, nie jest skazany. Ja sobie znalazłem dziewczyne a udało mi sie to dopiero po jakichs 2 latach intensywniejszego szukania. Przy jej znajomych a już zwlaszcza przy rodzinie zawsze siedze cicho, trace cała swoja jako tako wyszkolona pewnosc siebie i jedynie potrafie odpowiedzieć na pytanie zadane wprost, przy pomocy 2-3 zdań. Co oni wszyscy sobie o mnie pomysleli? Boje się zastanawiać ale powiedzmy sobie szczerze, na pewno cos negatywnego. Ale czy to mnie zabija? czy rani? Nie, a doświadczenie jakieś sobie zdobywam, ucze się nowych sytuacji. Dziewczyna zapytana o to czy jej to przeszkadza, twierdzi że nie. Wątpie w to ale skoro tak twierdzi no to okej. Nie mówię o spotkaniach ze znajomymi z mojej strony bo jak łatwo się domyśleć ja takowych nie posiadam.

żebyście mnie widzieli jakieś 3 lata temu, ja się bałem nawet NAPISAĆ w necie do kogokolwiek. Ale wszystko małymi kroczkami i do przodu.
Odpisz
#20
ale ja ci nie każe stać w miejscu. I nie, jeszcze nei jestem w 100% przekonany, ze walka nie ma sensu, ale przekonuje się na każdym kroku, zę w wieku 20+ sensu praktycznie nie ma.
A, i ciągle to "nagle i nagle". Do .... wafla, gdzie ja ciągle piszę, że "nagle"? Kiedy w takim razie coś dzieje się nagle, a kiedy już nie? Rok to też nagle na jakąkolwiek poprawę i znalezienie sensownej pomocy? Dwa lata? A "nie nagle" zaczyna się od ilu lat, pięciu, dziesięciu, piętnastu, ćwierć wieku, na emeryturze?
Najlepsze są te fikcyjne przykłady ludzi, co to się tam i siam zmieniają, w wieku takim i srakim, wygłaszane tonem nieznoszącym sprzeciwu jako argument ze można - przykłady nijak nie wzięte z prawdziwego życia, w gruncie rzeczy będące pewnie raczej wypowiadanymi z nadzieją i jakimś niewinnym poczuciem, że "tak być powinno", życzeniami. To mnie wpienia. Napisz jeden z drugim, że ty uważasz, że warto, ale bez tych przykładów z telenowel.

Gratuluję, że masz terapię CBT z NFZ. Jeśli nie, i jeśli jak piszesz za "piniadze" to sie przejechałaś, to z podejściem "najpierw terapia" prawdopodobnie przejedziesz sie znowu. Też tak kombinowałem, nie wiesz? I na razie doświadczyłem na nie-CBT tylko tego, ze jeśli nie masz życia towarzyskeigo, to nie masz o czym gadać. I niczego nie zmienisz. Chyba ze zaczynasz akurat liceum, to może same natchnione idee w rodzaju tych "po 40 też można" wcielisz w czyn. Ai rozprawianie o przeszłości będzie miało znacznie większy sens.

Ale ok, fajnie, wierzysz ze ci w czymś specjaliści pomaga i jeszcze chce ci sie szukac,no to szukaj. W końcu takich to akurat wszyscy lubią, nieudaczników, co już szukali, niekoniecznie.

"To uwazasz ze lepiej olac terapie i jakos to bedzie?"
Pewnie!   :Diabeł: Widzisz, przez lata nie słuchałem muzyki bo predestynacja nie pozwalała na szukanie tych pirackich mp3, a teraz jest legalnie, elegancko, deezer czy inny spotify, tytuły, albumy, zespoły, playlisty, wszystko na tacy za dwa-trzy piwa miesięcznie. Tak jest, jakoś to będzie! Za 10-15 lat polskich e-booków po taniości też się doczekam. I Kindle wtedy będzie w kolorze.   :Diabeł:
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#21
Ty masz swoje podejście, ja mam swoje. Nie muszę się kierować tym co przeżyłeś, bo zapewne jesteśmy zupełnie innymi ludźmi i inaczej podchodzimy do problemu. Ja wychodzę z założenia, że póki się walczy, to istnieje nadzieja na wygraną i nikt mi tego nie odbierze, możesz mnie nazwać naiwniakiem.

I nie mówiłem o "przejechaniu" się na terapii leczenia fobii społecznej. Miałem na myśli inną, która dotyczy tego w małym stopniu. Nigdy nie miałem do czynienia z regularną pomocą psychologa, dlatego chce spróbować. Lepsze to niż siedzenie w domu do końca życia i użalanie się nad sobą.

niesmialytyp napisał(a):nie prawda, nie jest skazany.
Na końcu nazwy tematu jest znak zapytania, więc nie określiłem, że to pewne.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#22
Zas napisał(a):W końcu takich to akurat wszyscy lubią, nieudaczników, co już szukali, niekoniecznie.
Nie, nie lubi się takich, którzy dołują innych.

viller napisał(a):Nie muszę się kierować tym co przeżyłeś, bo zapewne jesteśmy zupełnie innymi ludźmi i inaczej podchodzimy do problemu. Ja wychodzę z założenia, że póki się walczy, to istnieje nadzieja na wygraną i nikt mi tego nie odbierze, możesz mnie nazwać naiwniakiem.
 :Stare - Ok:
Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.
Odpisz
#23
No i gitara, zauważ, ze ja tylko napisałem ci an początku, że moim zdaniem zwykle, zwłaszcza za darmo, figę możesz dostać a nie pomoc, jak jesteś zerem bez znajomych i dziewczyny. Reszta była do Floyda, któy oczywiscie wyskoczył tradycyjnie z tym jakcy fobicy są generlanei źli i ujowi i samo sobie zgotowali ten los.
Może każdego dołuje co innego.

Zresztą chciałeś chyba dyskusji na temat pierwszego posta, no to masz. A jak nie, to po co było pytać?
Jeszcze a propos przygód - większym problemem to chyba jest taką zacząć. Skończy się źle? Można powiedzieć, że skonczy się tak, jak może skończyć każda inna przygoda, laska sie rozczaruje i cie puści w trąbę. Sztuką jest, by siew ogóle zainteresowała.
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#24
Niekoniecznie fobik jest skazany na samotność.Pewna naprawdę ładna dziewczyna okazuje mi swoje zainteresowanie o ile dobrze to interpretuję ale raczej dobrze to ja nie chcę z nikim nawet próbować się wiązać gdyż wydaje mi się że ja do tego się nie nadaję,nie umiałbym się w tym odnaleźć.
Odpisz
#25
A nie sądzicie, że może warto po pierewsze zaakceptować siebie takim jakim się jest? Założe się, że wiele osóbn tutaj od dawna zmaga się z fobią i efekty przychodzą powoli. Może wielu z nas nigdy nie pozbędzie się fobii. Ale to przecież żadne tragedia. Fobia nie musi przeszkadzać w związku. Ja myślę, że u mnie jest ona częścią mojego charakteru i chciałabym, żeby bliscy mi ludzie to zaakceptowali a nie oczekiwali u mnie jakiejś niemożliwej zmiany.

Każdy przecież może znaleźć sobie drugą połówkę. W czym jesteśmy gorsi od innych, żeby skazywać się na samotność? Moim zdaniem wcale nie jesteśmy. Jesteśmy trochę inni, ale wielu ludzi ma jakieś odchyły.

Mam jakieś 99 problemów a fobia jest tylko 1 z nich. Czy przez ten jeden problem warto się tak zamartwiać?
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
Heart Jak fobik może przygotować się do randki? TotalnaPadaka 59 1 613 14 Lis 2018, Śro 14:41
Ostatni post: BeAloof
  Fobia społeczna  samotność - pozytywy veronicatak 17 1 429 26 Lut 2018, Pon 20:44
Ostatni post: Rin
  Samotność, gdzie nikt nie zadaje żadnych pytań.. kinneikus 4 1 338 10 Sty 2018, Śro 9:41
Ostatni post: takatam
  Niskie poczucie własnej wartości i samotność, która niszczy Diffident 10 1 136 08 Maj 2017, Pon 23:47
Ostatni post: Divine
  samotność/nieśmiałość TOTE_HOSE 6 2 066 07 Lip 2016, Czw 15:00
Ostatni post: Damian_S1
  Samotność skraca życie verti 5 904 19 Sty 2016, Wto 13:58
Ostatni post: WesołyHipokryta
  samotność zapomniananazawsze 63 14 620 30 Wrz 2015, Śro 22:47
Ostatni post: Gollum
  samotność przestraszony 269 26 522 02 Lut 2014, Nie 13:40
Ostatni post: OtoJa
  Samotność - mam jej dość... Bezsilny 13 4 047 06 Lis 2012, Wto 17:22
Ostatni post: joanna12345
  Samotność foregin 16 1 543 08 Sie 2011, Pon 11:39
Ostatni post: Zezyciemasens


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.