- Gdzie pracujecie mając OU
#51
(11 Sty 2018, Czw 17:26)butterfly92 napisał(a): Pewnie warto, ale jeśli się nie umie otworzyć to nic z tego nie będzie.
Często to kwestia trafienia na odpowiednie osoby, w miarę znośna atmosferę w pracy. Poza tym to nie zawsze przychodzi od razu - ja np. dość długo muszę się aklimatyzować w nowej pracy.

(11 Sty 2018, Czw 18:01)Dziwna napisał(a): Ja po prostu wychodzę z założenia, że przychodząc do pracy, moim głównym zajęciem są moje obowiązki, a to czy chce lub nie zaznajomić się z ludźmi, to jednak powinna być moja sprawa, bez słuchania nad uchem, że dobrze by było gdybym się więcej udzielała, zwłaszcza jak praca tego nie wymaga.
Ale jesteś drętwa    :Wystawia język: Ale nie nie dziwie się bo tak niestety wypacza nas fobia, sam taki byłem przez wiele lat. Ale takie otwarcie się na ludzi pomaga nawet w samym "wypełnianiu obowiązków" bo często jest tak że musisz gdzieś iść, coś podpisać, o coś kogoś zapytać, współpracować z kimś w grupie, szkolić kogoś nowego, dogadywać się odnośnie podziału obowiązków - kto co robi, coś z kimś załatwić. I wtedy taka koleżeńska atmosfera pomaga - nie stresujesz się tak kontaktem z ludźmi, lepiej mija ci czas w pracy, czujesz się po prostu swobodniej i ... nie powiem że przychodzisz do pracy z chęcią (bo to jednak przykry obowiazek    :Wystawia język: ) ale wystarczy że ktoś powie ci coś miłego, zamieni pare słów i od razu ryjek się uśmiecha    :Uśmiecha się z humorem:
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis trash:
  • Divine, Ash
Odpisz
#52
Cytat:Dziwna napisał(a):
Ja po prostu wychodzę z założenia, że przychodząc do pracy, moim głównym zajęciem są moje obowiązki, a to czy chce lub nie zaznajomić się z ludźmi, to jednak powinna być moja sprawa, bez słuchania nad uchem, że dobrze by było gdybym się więcej udzielała, zwłaszcza jak praca tego nie wymaga.

Ale nie nie dziwie się bo tak niestety wypacza nas fobia, sam taki byłem przez wiele lat. Ale takie otwarcie się na ludzi pomaga nawet w samym "wypełnianiu obowiązków" bo często jest tak że musisz gdzieś iść, coś podpisać, o coś kogoś zapytać, współpracować z kimś w grupie, szkolić kogoś nowego, dogadywać się odnośnie podziału obowiązków - kto co robi, coś z kimś załatwić. I wtedy taka koleżeńska atmosfera pomaga - nie stresujesz się tak kontaktem z ludźmi, lepiej mija ci czas w pracy, czujesz się po prostu swobodniej i ... nie powiem że przychodzisz do pracy z chęcią (bo to jednak przykry obowiazek ) ale wystarczy że ktoś powie ci coś miłego, zamieni pare słów i od razu ryjek się uśmiecha

Gdzie napisałam o nie uśmiechaniu, miłym nastawieniu itp. zachowaniach? Nie wiem o co Tobie i Vertiemu chodzi, napisałam tylko że fajniej by się pracowało gdyby można skupić się było na pracy, a nie stresie związanym z innymi ludźmi, a to czy się z kimś będzie chciało rozmawiać powinno zależeć od danej osoby a nie przymusu z góry. To dziwne, że będąc spokojną osobą nie lubię wdawać się z każdym w rozmowy?

Cytat:Ale jesteś drętwa

Tutaj to w ogóle nie wiem o c*uj Ci chodziło.
:Cebulak - Otchłań: :Cebulak - Porzucony:
Odpisz
#53
(11 Sty 2018, Czw 18:31)verti napisał(a): @Dziwna - można powinnaś pomyśleć nad pracą operatora żurawia?    :Uśmiecha się szeroko: Tam się cały dzień siedzi na górze i ma się święty spokój. A pieniądze bardzo dobre    :Uśmiecha się:

Ale strach, bo raz na kilka lat jakiś sie przewraca    :Smuci się:
Dziś potrzebny mi ktoś nowy - taki ktoś jak Ty,
Kto w korowodzie czarno-białych dni będzie jak nagły dopływ świeżej krwi - na stałe!
Odpisz
#54
@Dziwna - nie chodziło mi o nic    :Uśmiecha się: . Po prostu chciałem zauważyć, że są takie zawody, w których kontakt z drugim człowiekiem jest ograniczony    :Uśmiecha się:
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#55
Kancelaria komornicza - głównie praca papierkowa. Miła i rodzinna atmosfera na pewno ułatwiła mi codzienne przychodzenie do pracy    :Uśmiecha się szeroko:

Jednak od tego czasu nie mam pracy. Zazwyczaj "szukam" pracy, ale nigdzie się nie zgłaszam no bo LUDZIE.
Odpisz
#56
(11 Sty 2018, Czw 17:12)Dziwna napisał(a):
Cytat: mogłabym pracować, gdyby nie to, że się muszę próbować zakumplowywać, a kompletnie nie mam na to ochoty.

To jest największy problem, tak jakby samo przyjście do pracy i zajęcie się swoimi obowiązkami nie starczało. Można pracować bardzo dobrze, robić co należy, ale i tak się przypieprzą, że mało się mówi, albo nie utrzymuje kontaktów z współpracownikami. Jak dla mnie prócz wymiany grzecznościowego "dzień dobry" oraz przepływu informacji na temat konkretów związanych z daną pracą cała ta otoczka poznajmy się mogłaby nie istnieć.

Naprawdę gówno mnie osobiście obchodzi życie pani Grażyny ze stanowiska obok, i wychodzę z założenia, że ją to też powinno tyle samo obchodzić, ale nie, mimo, że praca tego często nie wymaga, i tak wcześniej czy później padnie - proszę się otworzyć na innych, czy inny tego rodzaju bzdet.

myślę podobnie, i Grażyna opowiada mi o tym, że Marzena miała łupież pstry i problemy z zajściem w ciąże, przy okazji zaznaczając, że jak Alina siadając gdzieś tam opuszcza stanowisko pracy (przy okazji zdaje się rzucając aluzją w moją stronę, ale jednocześnie będą stosunkowo miłą, więc mindfuck); nie rozumiem, tak samo, jak na studiach, skąd w ludziach tyle pasji, żeby chcieć poznawać drugiego człowieka i jeszcze mu o sobie opowiadać; no więc Grażyna kończy opowieść o jajnikach i w tym momencie ja powinnam powiedzieć najlepiej o raku odbytnicy i moim życiu miłosnym, rodzicach, o której godzinie robię kupę itd. ale zazwyczaj powtrzymuję się do "ach", "och", "niemożliwe" starając się odzwierciedlić mimikę osoby, z którą rozmawiam a potem przechodzę do paplaniny o filmach i "wyspie agentów" chociaż nie mam pojęcia, co to. w zasadzie to na studiach miałam dwie, trzy może cztery osoby, które może miałam ochotę poznać, ale jakoś myśl o tym, że znajomość miałaby się rozwijać i w końcu trzeba byłoby coś o sobie poważnego opowiadać (moje rozterki życiowe są dla mnie poważne), bo tematy o ubraniach, psach itd. już się przebrnęło i teraz będą służyć, jako zalepki między tymi poważnymi, bo tego wymaga znajomość- jak np. koleżanka z uczelni opowiadała o swoich związkach itd. chorobach brrrr (....) na żywo takie znajomości są męczące. dlatego unikam.

jak dla mnie to praca powinna wyglądać tak: przychodzę w milczeniu zrobić to, co należy do mnie, praca zautomatyzowana. z przełożonym rozmawiam tylko o tym, co jest ok, a co muszę poprawić i nara.

jest dla mnie w zasadzie niewyobrażalne, że miałabym zostać bez pracy na dłużej niż 2-4 miesiące, po prostu nie miałabym pieniędzy na życie, więc nie mam wyjścia.
Odpisz
#57
@Ajka
Jestem pod wielkim podziwem Twojej pracowitości    :Uśmiecha się:
A modelką to byłaś najlepszą w mieście na pewno    :Uśmiecha się pogodnie:
2+2=4-1 thats 3 QUICK MATHS
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Shiro:
  • mardybum
Odpisz
#58
Dzięki Shiro
So fix your eyes and get up
Better get up while you can
Odpisz
#59
Ja mam osobowość unikającą i jestem bezrobotna i zarejestrowana w Urzędzie Pracy jako bezrobotna.
"Żyje­my tak jak śni­my – samotnie."
"Cierpienie daje prędką dojrzałość"
Joseph Conrad
"Czas jest nasz, ale wie­czność na­leży do Boga."
"Bóg może is­tnieć al­bo i nie, ale cier­pienie is­tnieje z całą pew­nością. Jest ab­so­lut­nie rzeczy­wis­te i niezap­rzeczal­ne. I z tej real­ności wy­nika właśnie mo­je zaan­gażowa­nie, jądro mo­jej wiary." Anne Rice
"Ludzie są wie­cznie nieza­dowo­leni. Kiedy mają niewiele, chcą więcej. Jeśli mają dużo, chcą jeszcze więcej. A kiedy to już osiągną, tęsknią za pros­tym, skrom­nym życiem."
"Co jest najśmie­szniej­sze w ludziach? Zaw­sze myślą na od­wrót: spie­szy im się do do­rosłości, a po­tem wzdychają za ut­ra­conym dzieciństwem. Tracą zdro­wie by zdo­być pieniądze, po­tem tracą pieniądze by odzys­kać zdro­wie. [...] Żyją jak­by nig­dy nie mieli um­rzeć, a umierają, jak­by nig­dy nie żyli."
Odpisz
#60
Pracowałam już jako pakowacz na produkcji, w call center, rozdawałam ulotki, jako hostessa, grafik, pomocnik drukarza, nigdzie nie zagrzałam miejsca dłużej niż kilka miesięcy i wszędzie źle się czułam, obecnie nie pracuję i bawię się w studiowanie
Odpisz
#61
(02 Lut 2018, Pią 14:48)nika32 napisał(a): Ja mam osobowość unikającą i jestem bezrobotna i zarejestrowana w Urzędzie Pracy jako bezrobotna.

Ja jak się tam zarejestruję, to na długo miejsca nie zagrzewam, bo od razu dają jakąś ofertę i jak odmówię, albo nie zwrócę skierowania to mnie wykreślają. A u Ciebie też tak jest?
Odpisz
#62
(02 Lut 2018, Pią 17:15)dernesox napisał(a): Ja jak się tam zarejestruję, to na długo miejsca nie zagrzewam, bo od razu dają jakąś ofertę i jak odmówię, albo nie zwrócę skierowania to mnie wykreślają. A u Ciebie też tak jest?

Tak to niestety wygląda. Zadaniem urzędu pracy jest aktywizacja zawodowa bezrobotnych, dlatego bezpodstawne odrzucanie ofert pracy jest karane czasowym zawieszeniem w statusie bezrobotnego. Da się to jednak obejść, najlepiej na etapie wstępnej rejestracji, kiedy następuje spotkanie z doradcą zawodowym i tworzenie IPD (Indywidualnego Planu Działania). Trzeba wtedy przekonać doradcę, że ma się jakąś sensowną wizję co do swojej przyszłości. W moim wypadku było to stwierdzenie (zresztą zgodne z prawdą), że nie jestem obecnie zainteresowany podejmowaniem pracy najemnej a zamiast tego planuję otworzenie własnej działalności gospodarczej, w związku z czym potrzebuję czasu (wielu miesięcy) na przeprowadzenie odpowiedniej analizy i wybór branży. Poskutkowało to tym, że wyznaczają mi spotkania raz na 2 miesiące. Podczas takiego spotkania oferują mi tylko tzw. otwarte oferty pracy (tzn. takie, które mogę odrzucić bez żadnych konsekwencji), pytają o postępy (a ja odpowiadam że są ale nieznaczne bo branże, które mnie interesują są bardzo zaawansowane technologicznie, dlatego proces analizy potrwa długo   :Uśmiecha się 2: ), po czym wracam do domu.

Jeśli chodzi o podjęcie pracy zawodowej przez fobika, to polecam duże korporacje (np. finansowe) i podjęcie zatrudnienia jako analityk, specjalista itp. Na pierwszy rzut oka może to brzmieć jak niedorzeczność (co? fobik w korporacji?), ale tak nie jest.
Po pierwsze: w dużych koroporacjach, w jednym budynku pracuje od kilkuset do kilku tysięcy ludzi. Człowiek jest więc kompletnie anonimowy w takim tłumie. Jak nie chcesz, to nie musisz nikogo poznawać i lawirujesz między nimi jak „duch”   :Uśmiecha się 2:. Poza 5-8 osobami ze swojego teamu nie musisz się z nikim innym kontaktować bezpośrednio.
Po drugie: w takiej pracy siedzisz dosłownie cały dzień z twarzą zwróconą do kompa i robisz jakieś analizy. Ze współpracownikami rozmawiasz głownie przez firmowe komunikatory (nawet często ktoś, kto siedzi plecami do Ciebie zamiast się odwrócić i o coś zapytać, nawykowo używa komunikatora). Kontakty z klientami są też w dużej mierze przez komuniatory i emaile. Czasem trzeba oczywiście złapać słuchawkę telefonu do ręki i zadzwonić, ale jest to raczej wyjątek niż reguła).
Jeśli masz do tego trochę szczęścia, to twój szef będzie siedział w centrali w innym państwie. Jesteś więc w takiej sytuacji praktycznie bez bezpośredniego nadzoru (tzn. nikt za Tobą nie stoi i nie patrzy Ci na ręce).

Może to komuś pomoże w życiowych decyzjach.
Pozdrawiam
    Wkład użytkownika w dyskusję został uznany za pomocny [zatwierdził(a): BlankAvatar(+1)  ]
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Chris_1977:
  • Divine
Odpisz
#63
UP istnieje tylko i wyłącznie, bo oferuje ubezpieczenie zdrowotne, gdyby nie to, raczej nikt nie byłby zainteresowany jego ''usługami''.
Odpisz
#64
A mnie się udało znaleźć taką pracę jaką chciałem. Jest to praca fizyczns przy sprzątaniu niewielkiej wspólnoty mieszkaniowej. Może sama praca nie jest zbyt ambitna, ale za to ma kilka zalet, choćby to, że pracuje sam, nikt nademną nie stoi i mam minimalny kontakt z ludźmi. Poza tym cisza, spokój i nienormowany czas pracy.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

              Reklama