- Hardkor
#1
Cześć , 45g3rgtrht4wegwr@#%R@$T%#$@GF34(pustka ) coś takiego jest w mojej głowie. Generalnie jak mam mieć kontakt z ludźmi to zaczyna sie hardkor , pocę się , jest mi nie dobrze itp itd . Mam 19 lat i mam wrażenie że zawsze tak miałem gdyż jestem okropnie wrażliwy ale radziłem sobie z tym . Miałem różne problemy jak to w życiu , raz w domu raz na podwórku . A teraz mam wrażenie że różne problemy wracają do mnie . Leczę się od sierpnia 2010 , lekami na depresje. Mam wrażenie że to nie pomaga bo po pół roku leczenia chciałem się powiesić. Nie wiem czy to jest tak silna depresja czy silna fobia społeczna. Zawalam rzeczy które tylko mogą mi pomóc . Piszę bo nie wiem jak sobie pomóc to wszystko odbija się na mojej mamie a ona okropnie chcę mi pomóc a ja mam czasami wrażenie że działam jak zbuntowany dzieciak . I do tego jestem bardziej nerwowy. Jestem okropnie ambitny i chce działać i mam sukcesy w tym działaniu ( nie to że bym się wychwalał ). Brakuję totalnej motywacji do czegokolwiek a jak się motywuję do czegoś to wiem że muszę wyjść do ludzi a z tym jest gorzej i to takie błędne koło . I jest ta totalna obojętność . po co to wszystko jak to życie jest dla siebie samego a jak się tego nie szanuje to co człowieka może czekać dobrego .
Żyć i się nie poddawać ! , ale jak to zamienić w czyn?
Odpisz
#2
W chwilach dennych próbuję sobie przypomnieć, jak wszystko się zmienia, tzn. na szczęście nic nie trwa wiecznie. I skoro było lepiej, znów tak będzie. Górka, dołek - chyba niezmienny cykl w życiu:] Pocieszałam koleżankę "przecież gorzej już nie będzie, może być tylko lepiej". I sprawdziło się   :Uśmiecha się puszczając oko:

Z tego co piszesz wywnioskowałam, że niekorzystnie działa na Ciebie bliskość mamy, więc pomyśl jak to ograniczyć. Nie wiem ile masz lat, w zależności od sytuacji radziłabym wyprowadzić się od rodziców lub chociaż warcząco oznaczyć granice swojego terytorium.

Tu i ówdzie na forum znajdziesz głosy ludzi namawiające do wyjazdu lub historie osób, które zaczęły nowe lepsze życie w innym miejscu. We wszystkich tych sytuacjach oprócz zmiany otoczenia chodzi głównie o odcięcie się od zależności, poczucia, że coś się powinno w stosunku do ... (wpisać dowolnie). Przejęcie kontroli nad swoim życiem, pełnej odpowiedzialności za wszystko, co nas spotyka. To mega uwalniające i uzdrawiające.

Pozdrawiam, trzymaj się!
Chodzi o to, żebyś wiedziała, że będziesz cierpieć i że cię to nie zabije.
Odpisz
#3
No, niby totalny chaos w głowie, ale post jakoś nawet, nawet napisałeś. Przy czym (nie gniewaj się, są tu wypowiedzi pisane znaaaacznie gorzej) stopniowo im dalej czytam Twoją wypowiedź pojawia się trochę niejasności. Trochę unikasz interpunkcji.    :Uśmiecha się puszczając oko: Mniej więcej od tego miejsca zaczyna się coraz więcej niejasności, coraz więcej jakichś ogólników, które można zrozumieć tylko będąc w głowie wypowiadającego się: "a ja mam czasami wrażenie że działam jak zbuntowany dzieciak". Co tu masz na myśli? "Brakuję totalnej motywacji do czegokolwiek" - Tobie brakuje? Jak brakuje, skoro działasz i masz rezultaty? Nie rozumiem. "a jak się motywuję do czegoś to wiem że muszę wyjść do ludzi" - nie rozumiem, żeby się zmotywować wychodzisz do ludzi, czy po zmotywowaniu się, żeby działać wychodzisz do ludzi? No, nie widzę tego błędnego koła, bo na razie jestem jak błędny rycerz ze zdezorientowania. A jeszcze wrócę do czegoś, co jest istotne, ale nie było napisane niezrozumiale. Ty leczysz się u jakiego lekarza? U jednego do tej pory?

ostnica napisał(a):... Z tego co piszesz wywnioskowałam, że niekorzystnie działa na Ciebie bliskość mamy ...
Nic takiego nie znalazłem w wypowiedzi LensEye.

Witaj na forum.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#4
Michał napisał(a):
ostnica napisał(a):... Z tego co piszesz wywnioskowałam, że niekorzystnie działa na Ciebie bliskość mamy ...
Nic takiego nie znalazłem w wypowiedzi LensEye.

To czemu Lens się buntuje przeciwko "okropnej chęci pomocy" mamy? I czemu za powód wejścia tu na forum podaje odbijanie wszystkiego na mamie?
LensEye napisał(a):Piszę bo nie wiem jak sobie pomóc to wszystko odbija się na mojej mamie a ona okropnie chcę mi pomóc a ja mam czasami wrażenie że działam jak zbuntowany dzieciak .

W wątku jest wiele innych spraw, ale zwróciłam na to uwagę, bo mam zależnościowe skłonności, a niedawno dowiedziałam się, że pomoc komuś wbrew jego woli jest rodzajem przemocy i przynosi same niekorzystne skutki, niezależnie od intencji. A tu widzę dwie osoby w silnym uścisku miłości-zniewolenia i próbę jego zerwania w postaci buntu i in.
Chodzi o to, żebyś wiedziała, że będziesz cierpieć i że cię to nie zabije.
Odpisz
#5
LensEye nie pisze przed czym się buntuje. Natomiast pisze, że matka chce mu pomóc a "to wszystko się na niej odbija". No, przecież przepisuję jego post, bez sensu. Ja nie widzę w tym tekście treści, które Ty widzisz ostnica.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.