- Idealizowanie otoczenia
#1
Człowiek, który żyje zamknięty w swojej głowie, taki jak fobik społeczny często idealizuje otocznie. Ja tak przynajmniej miałem. Ludzie naokoło się śmiali, i mimo że nawet nie podobały mi się te żarty uważałem ich za śmiesznych. Wszyscy naokoło byli wspaniali, inteligentni, bez skazy. Ja byłem najgorszy, moje żarty były do d*py, nie umiałem gadać. Oni są ok, ja jestem be.

Chodzi mi o to, ze lęk społeczny strasznie wypacza to co odbieramy z zewnątrz. Docierają do nas skrawki, strasznie zniekształcone w tą negatywną stronę. A więc siebie widzimy w gorszych barwach, a innych ludzi widzimy w o wiele lepszych barwach.

Miałem tak gdy chodziłem do szkoły. To chyba sprawa bardzo niskiego poczucia własnej wartości. Teraz gdy lęk jest trochę mniejszy widzę, że ludzie tak naprawdę nie są tacy idealni. Większość gada głupoty i nic sobie z tego nie robi. Ich żarty nie są zawsze wspaniałe.

Zmierzam do tego, że tak naprawdę wszystko zależy od tego jak my sami siebie widzimy. Jeśli myślimy o sobie jako o głupkach, to tak też widzą nas inni. Jeśli uważamy się za gorszych, to tak właśnie jesteśmy postrzegani. To jak o sobie myślimy wpływa na nasz sposób zachowania i na to co odbierają inni ludzie patrząc na nas.

Przykre to jest, że na forum jest wiele fajnych osób, z bardzo zaniżoną samooceną, którzy się chowają i dołują. A po świecie chodzi tylu debili i ignorantów, którzy uważają się za bogów. Sprawiedliwie byłoby, żeby oni się trochę pozastanawiali nad sobą, a my żebyśmy wreszcie przestali to robić. To nie jest dla nas dobre, więc dlaczego to sobie robimy? Inni przekonali nas, że jesteśmy gorsi. Może czas to zmienić? Może czas zacząć realnie patrzeć na świat. Pozbyć się tych myśli w stylu co sądzą o mnie inni, jak się zachowałem wczoraj, co to będzie za katastrofa na tym spotkaniu.

Miał być krótki temat, a trochę mi się rozwinął, za co przepraszam.

Spytacie jak to zrobić. Jest wiele sposobów. Dziwi mnie, że niektórzy będąc na forum już od dłuższego czasu nie zabierają się za swoje leczenie. Nic nie robią. A przecież jest tyle możliwości. Można próbować różnych poradników z terapią behawioralno poznawczą. Literatura do niej jest już dosyć obszerna. Wiele badań udowodniło jej skuteczność. Dostępność się zwiększa. Podstawową sprawą jak dla mnie powinna być terapia Richardsa - kompletna terapia fobii społecznej. Apeluje do was(jak Kononowicz)

Weźcie się za siebie    :Zażenowany::    :Zażenowany::
Odpisz
#2
Sosen napisał(a):Przykre to jest, że na forum jest wiele fajnych osób, z bardzo zaniżoną samooceną, którzy się chowają i dołują. A po świecie chodzi tylu debili i ignorantów, którzy uważają się za bogów. Sprawiedliwie byłoby, żeby oni się trochę pozastanawiali nad sobą, a my żebyśmy wreszcie przestali to robić. To nie jest dla nas dobre, więc dlaczego to sobie robimy? Inni przekonali nas, że jesteśmy gorsi. Może czas to zmienić? Może czas zacząć realnie patrzeć na świat. Pozbyć się tych myśli w stylu co sądzą o mnie inni, jak się zachowałem wczoraj, co to będzie za katastrofa na tym spotkaniu.

Miał być krótki temat, a trochę mi się rozwinął, za co przepraszam.

Jeśli uważamy się za gorszych, to tak właśnie jesteśmy postrzegani. To jak o sobie myślimy wpływa na nasz sposób zachowania i na to co odbierają inni ludzie patrząc na nas.

mhm. podpisuję się pod tym. ja ostatnio poczyniłam pewne postępy. nie wrzucam już tak sobie, nie uważam, żebym była głupia bo nie jestem, mam dużo zalet które doceniam. jednocześnie zauważam, że cały świat jest pełen i wielkiego gówna i wielkiej radości. ja jako jego częśc też.

też przez jakiś czas czułam się na uboczu przez to, że wszyscy byli tacy szczęśliwi i dobrzy i w ogóle cool. bardzo chciałam byc tacy jak inni. nigdy mi sie to nie udało. zawsze będę dziwaczna    :Śmieje się:
teraz może warto by zauważyc fakt że nikt nie jesteśmy gorsi niż inni tylko różnimy się od nich.
Odpisz
#3
mam coś posobnego z tym że ja wszystkich bronię, nawet na najgorsze postepowanie czyjeś znajdę usprawiedliwienie;/, to chore, ale nic na to nie poradzę.
Gustaw Herling-Grudziński — Inny świat (Część 1: Praca, dzień po dniu)
Taki jest jednak zawsze pierwszy odruch beznadziejności: wiara, że w samotności cierpienie zahartuje się i wysublimuje jak w ogniu oczyszczającym. Mało ludzi potrafi naprawdę znieść samotność, ale wielu marzy o niej jak o ostatniej ucieczce. Podobnie jak myśl o samobójstwie, myśl o samotności bywa najczęściej jedyną formą protestu, na jaką nas stać, gdy wszystko zawiodło, a śmierć ma w sobie jeszcze ciągle więcej grozy niż uroku.
Odpisz
#4
Ludzie "wyższej racji"!
Najważniejszym czynnikiem potrzebnym do stłamszenia naszych lęków jest jednomyślność, albo mówiąc praktyczniej: mając odczucie wspólnie dzielonych spraw, stanowimy o rosnącym bezpieczeństwie i tłamszonych lękach, które leczymy wspólnie przez poznawanie się i dogłębne badanie. Tworzymy tak przejrzyste formy, o zdefiniowanych kształtach, co pozwala nam rozumieć, że jako istota zbudowana z tej samej materii, chcemy dążyć ku sobie, a takie działanie jest panaceum na wszystkie lęki.

Zauważyliście, że to my w największym stopniu odznaczamy się szczerością, cierpliwością do budowania przyjaźni, że uwłacza nam może powierzchowna i nikła znajomość, która nam będącym w mniejszości, nie daje gwarancji radosnego współistnienia?!
Odpisz
#5
Sosen napisał(a):Zmierzam do tego, że tak naprawdę wszystko zależy od tego jak my sami siebie widzimy. Jeśli myślimy o sobie jako o głupkach, to tak też widzą nas inni. Jeśli uważamy się za gorszych, to tak właśnie jesteśmy postrzegani. To jak o sobie myślimy wpływa na nasz sposób zachowania i na to co odbierają inni ludzie patrząc na nas.

Taka prawda. Tylko to nie można tak od teraz sobie pomyśleć, ale ja jestem fajna. Pójde do ludzi i to oni będą gadać, to oni będą fajni, a ja znów będę się czuła jak ostatnie gówno. Tego co o sobie myslimy, nie można od tak zmienić....jak wyjdę do ludzi to kompleksy wrócą.

puremind napisał(a):To jest taka skaza m.in. fobików ze w kazdym widzą jakąś ukrytą złośc w stosunku do siebie. Nad tym tez trzeba popracować
No ja tak myśle ciągle
Odpisz
#6
Cytat:Człowiek, który żyje zamknięty w swojej głowie, taki jak fobik społeczny często idealizuje otocznie. Ja tak przynajmniej miałem. Ludzie naokoło się śmiali, i mimo że nawet nie podobały mi się te żarty uważałem ich za śmiesznych. Wszyscy naokoło byli wspaniali, inteligentni, bez skazy. Ja byłem najgorszy, moje żarty były do d*py, nie umiałem gadać. Oni są ok, ja jestem be.

Chodzi mi o to, ze lęk społeczny strasznie wypacza to co odbieramy z zewnątrz. Docierają do nas skrawki, strasznie zniekształcone w tą negatywną stronę. A więc siebie widzimy w gorszych barwach, a innych ludzi widzimy w o wiele lepszych barwach.

Miałem tak gdy chodziłem do szkoły. To chyba sprawa bardzo niskiego poczucia własnej wartości. Teraz gdy lęk jest trochę mniejszy widzę, że ludzie tak naprawdę nie są tacy idealni. Większość gada głupoty i nic sobie z tego nie robi. Ich żarty nie są zawsze wspaniałe.

Zmierzam do tego, że tak naprawdę wszystko zależy od tego jak my sami siebie widzimy. Jeśli myślimy o sobie jako o głupkach, to tak też widzą nas inni. Jeśli uważamy się za gorszych, to tak właśnie jesteśmy postrzegani. To jak o sobie myślimy wpływa na nasz sposób zachowania i na to co odbierają inni ludzie patrząc na nas.

Przykre to jest, że na forum jest wiele fajnych osób, z bardzo zaniżoną samooceną, którzy się chowają i dołują. A po świecie chodzi tylu debili i ignorantów, którzy uważają się za bogów. Sprawiedliwie byłoby, żeby oni się trochę pozastanawiali nad sobą, a my żebyśmy wreszcie przestali to robić. To nie jest dla nas dobre, więc dlaczego to sobie robimy? Inni przekonali nas, że jesteśmy gorsi. Może czas to zmienić? Może czas zacząć realnie patrzeć na świat. Pozbyć się tych myśli w stylu co sądzą o mnie inni, jak się zachowałem wczoraj, co to będzie za katastrofa na tym spotkaniu.

Z wszystkim się zgodzę. To jest opis naszego problemu. To co napisałeś pasuje bodaj do każdego z nas. Może zabrzmi to dziwnie, ale ja bym powiedział, że jedyne co nas zniewala, to opinia innych o nas, tkwiąca - w nas.
Odpisz
#7
puremind napisał(a):Stan sobie codziennie przed lustrem, usmiechnij się szczerze i powiedz ze "jestem fajna"    :Uśmiecha się: Bedziesz praktykowac np., takie rzeczy to po czasie jakis efekt pozytywny z tego będzie.



Ja trochę wątpie w Twoją teorię. To nic nie da, że ja będe tak mówić, a mysleć i tak będę inaczej.
Odpisz
#8
A ja mam inaczej. Zupełnie odwrotnie.
Odbieram wszystkich negatywnie. I to bardzo negatywnie. We wszystkim dopatruję się od razu chęci zrobienia sobie ze mnie żartu, wykorzystania, ponabijania się.
Jednak nie uważam się za osobę głupią i nic nie wartą, wręcz przeciwnie. Ale mam siebie za dziwaka. Konkretnego. Ale cóż, taka już jestem i nie zamierzam tego zmieniać. Nie będę udawać kogoś, kim nie jestem. Chociaż czasami by się mi to przydało...
Kolorowe kredki
w pudełeczku noszę.

Kolorowe kredki
bardzo lubią mnie.

Kolorowe kredki
kiedy je poproszę,
namalują wszystko,
to co chcę.
Odpisz
#9
To poprzez to, że grupa rówieśnicza mnie odrzuciła. Poza tym często, jeśli nie zawsze, mam zupełnie inne od nich poglądy, styl ubierania, rodzaj słuchanej muzyki, czy po prostu zainteresowania.
Kolorowe kredki
w pudełeczku noszę.

Kolorowe kredki
bardzo lubią mnie.

Kolorowe kredki
kiedy je poproszę,
namalują wszystko,
to co chcę.
Odpisz
#10
Idealizowane otoczenie? Przytłacza mnie otoczenie, w którym przyszło mi żyć, ciągnie w dół i warunkuje mój nastrój, ale zawsze mam świadomość tego, że mojej samooceny nie mogą ważyć wpływy z zewnątrz.
Nigdy nie dopuszczam do myśli, że wpływ ludzki ma stanowić o odczuciu mojej wartości tzn., że stawiając się na szali z najmniejszym człowiekiem, stoję z nim w równowadze. Zdajecie sobie sprawę, jak nasze umiejętności nieadekwatne do miejsca w otoczeniu, oddziałują na nas? Czy wiesz, że znieważony człowiek zawsze będzie miał obniżone poczucie własnej wartości, bo naturalnie próbując wyważyć stan emocjonalnego rozchwiania, musi "obniżyć loty", by nie zatracić racjonalnej oceny stanu sytuacji po takim przykrym epizodzie?    :Płacze:
Odpisz
#11
porównywanie się z innymi to jest moja zmora, ale nie zawsze idealizuje otoczenie, najczęściej robię dokładnie na odwrót.
(nie w sensie: "ja jestem fajna a oni nie", bardziej "wszyscy jesteśmy niefajni'   :Wystawia język i opuszcza oko:)
Odpisz
#12
To chyba dobry temat i miejsce, żeby podzielić się spostrzeżeniami na temat idealizowanego otoczenia. Złudy dają siły, by żyć? A jak się czujesz, kiedy wyobrażenia konfrontowane z rzeczywistością odbiegają tak daleko od planów samorealizacji, że chylisz się ku upadkowi? Wystarczy nie planować? Planem jest nie planować. Ok. Jestem jak kruk, nie sieję, nie żnę, a Bóg mnie żywi. Czy ktoś zna Boga? Jestem jak ptak ze zranionym skrzydłem. Tylko brakuje mi stale wysokich lotów, uniesień, rozpościeranych horyzontów, tak że przestaję czuć, że jestem, bo moja wyobraźnia przymarła głodem...

Wyimaginowane otoczenie, o którym marzę, zmusza mnie do wyzbywania się złudzeń, tłamszenia pragnień, wegetacji, samotności, bólu,tworzenia obrazu nędzy i śmierci, zaprzestania marzeń i do odejścia w bezmiar pustej przestrzeni, gdzie rządzi chaos, który dobrze znam.
Może rzućmy światło na mrok...
Odpisz
#13
shade napisał(a):porównywanie się z innymi to jest moja zmora, ale nie zawsze idealizuje otoczenie, najczęściej robię dokładnie na odwrót.
(nie w sensie: "ja jestem fajna a oni nie", bardziej "wszyscy jesteśmy niefajni'   :Wystawia język i opuszcza oko:)
Mam dokładnie tak samo. Czasem prowadzi to zresztą do tego, że stawiam się ponad ogółem - bo ja jestem świadomy tej niefajności, a oni nie    :Śmieje się:
Odpisz
#14
U mnie to roznie. Zazwyczaj widze dobre rzeczy w innych, jacy to oni fajni, wygadani i umieja wszystko zalatwic. I wsciekam sie, ze ja jestem taka ofiara losu, bo ostatnio mam mnostwo rzeczy na glowie i ciezko sobie radze z zalatwianiem roznych rzeczy. Ale jak kogos ewidentnie nie lubie i nie zalezy mi, zeby nawet zagadac, to zaczynam myslec w przeciwnym kierunku, ze to ja jestem madrzejsza i lepsza. Tak czy siak nie lubie takiego glupiego myslenia, bo do niczego nie prowadzi, rodzi frustracje, w ogole nie wiem czy inni ludzie maja takie mysli, nie sadze, wiec staram sie nie zastanawiac nad tym wszystkim.
Odpisz
#15
No niestety ale wiekszosc z Nas cierpi na FS z powodu niezaleczonych kompleksow, jakze czesto wyimaginowanych!
,,Najlepszych ludzi uformowalo naprawianie wlasnych bledow''. William Shakespeare
Odpisz
#16
markiza napisał(a):No niestety ale wiekszosc z Nas cierpi na FS z powodu niezaleczonych kompleksow, jakze czesto wyimaginowanych!

Oj tak 8) Nie wiem czy to była główna przyczyna, a może skutek niskiego poczucia wartości, ale na pewno miałem wiele głupich wyimaginowanych kompleksów jeśli chodzi o moje ciało. Jak sobie przypomnę...
Odpisz
#17
Sosen napisał(a):Przykre to jest, że na forum jest wiele fajnych osób, z bardzo zaniżoną samooceną, którzy się chowają i dołują. A po świecie chodzi tylu debili i ignorantów, którzy uważają się za bogów. Sprawiedliwie byłoby, żeby oni się trochę pozastanawiali nad sobą, a my żebyśmy wreszcie przestali to robić. To nie jest dla nas dobre, więc dlaczego to sobie robimy? Inni przekonali nas, że jesteśmy gorsi. Może czas to zmienić? Może czas zacząć realnie patrzeć na świat. Pozbyć się tych myśli w stylu co sądzą o mnie inni, jak się zachowałem wczoraj, co to będzie za katastrofa na tym spotkaniu.
Weźcie się za siebie    :Zażenowany::    :Zażenowany::

Sosenku, złote słowa. Chyba się wzruszę.
Odpisz
#18
Bardziej skłaniam się ku krytyce niż idealizacji. Zwłaszcza jeżeli wcześniej uznaję coś za lepsze niż w rzeczywistości, a rzeczywistość wyłazi zawsze- wtedy wydaje się być jeszcze gorsza.
Odpisz
#19
   :Wystawia język:
Odpisz
#20
Pewnie brakowało Ci odpowiedniej postawy. Nie obycia. Postawą wszystko się nadrobi.
Odpisz
#21
Wnioski jakie wyciągam z przymusowego przebywania z ludźmi w pracy są takie, że wszyscy ludzie są tacy sami. Cieszą się z byle czego, nie są dla siebie tacy wymagający. To my jesteśmy tak cholernie krytyczni. Oni po prostu mają poczucie własnej wartości i nikt ich nie nauczył, że robią coś źle. Ot tak, po prostu sobie żyją. Są normalni.
Odpisz
#22
Miałem podobny problem i co mogę powiedzieć, że to chyba mija z wiekiem.
Przynajmniej tak było w moim przypadku, zresztą wszyscy ludzie mają (no może przesadziłem - nie wszyscy)w jakiś sposób wypaczony obraz rzeczywistości czy też własnej osoby. Psychologowi twierdzą, że ludzie oglądający nałogowo telewizje postrzegają świat według ekranowych schematów np. świat jest pełen zbrodni i zła, niewinny człowiek nigdy nie trafi do więzienia itd. Może to być spowodowane tym, że mamy ograniczony kontakt ze światem, taki fobik siedzi cały czas w domu i co sobie może pomyśleć; ano nie mam przyjaciół nikt mnie nie zaprasza bo jestem do niczego.
-Prawda, że jest straszna?
-Co?
-Krępująca Cisza.
-Dlaczego zawsze trzeba o czymś gadać, żeby nie było głupio.
-Nie wiem.Dobre pytanie
Pulp Fiction reż. Quentin Tarantino
Odpisz
#23
Teraz ja też będę taki jak inni    :Uśmiecha się szeroko: To moje postanowienie.

Starajcie się.
Odpisz
#24
Ja raczej jestem krytyczny wobec otoczenia, w szczegolnosci wobec rzeczywistosci wirtualnej. Wylapuje wszelkie niescislosci, niekompetencje, pomylki, pozy w TV! Moim ulubionym "celem" sa panie Mołek, Rusin i Pieńkowska w "Dzien Dobry TVN", aczkolwiek nie tyko. Cokolwiek ogladam, na jakimkolwiek programie jest poddane mojej ocenie krytycznej. W realu jest chyba podobnie, jestem wyczulony na glupote i jej pochodne i nie przechodze obok niej obojetnie. To chyba moja odpowiedz na rzeczywistosc, bycie dobrym, tolerancyjnym, milym (to swoiste idealizowanie) poprostu sie nie sprawdza w praktyce, w tym swiecie (szczegolnie w Polsce) by osiagnac "sukces" trzeba miec gruba skore, byc pewnym siebie, wrecz aroganckim. Doda(m) ze przekonalem sie o tym kilka razy w praktyce.
Tak wiec, nie idealizuje rzeczywistosci, staram sie idealizowac (ksztaltowac znaczy) siebie.
Czasem w hukiem spadam z tego konia, ale potem znowu probuje go dosiasc. I tak w kolko..
Odpisz
#25
Ja miałem takie poczucie, że ludzie są źli i głupi. A jednocześnie też uważalem ich za lepszych. Taki paradoks. Ostatnio, w ramach terapii, wpoiłem sobie przekonanie, że ludzie są dobrzy i chcą mego sukcesu.... Mniejsza o realność tego stwierdzenia, ważne, że jest użyteczne i pomaga trochę.
Some things in life are bad
They can really make you mad
Other things just make you swear and curse.
When you're chewing on life's gristle
Don't grumble, give a whistle
And this'll help things turn out for the best...

And...always look on the bright side of life...
Always look on the light side of life...
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.