- Instruktor mi powiedział,że stanowie zagrozenie na drodze
#1
Instruktor mi powiedział,że stanowie zagrozenie na drodze,zastanawiam sie czy nie zrezygnować z prawka... 

Piszę to ze łzami w oczach    :Płacze: ..Bo chciałam coś ze sobą zrobić a nie stać w miejscu,być niezależna ,udowodnić sobie ,że mogę,że potrafię,że nie jestem życiową niedojdą.    :Smuci się: Skończyłam terapie..I poszłam za ciosem. Zapisałam sie na prawko. Ale już od początku jazdy instruktor zauważył,że jestem bardzo speszona, mam nerwowe zachowania,nerwowe ruchy...Szarpie za kierownice,wykonuje nie spokojne manewry kierownicą,że ciężko mi robić w aucie kilka rzeczy naraz. Mam przejeżdżone już połowe godzin. Często zdarza mi się,że przy skręcie jadę za daleko krawężnika przez co wjeżdżam na sąsiedni pas.Przy ruszaniu z recznego za dużo gazuje ,aż silnik wyje,totalnie nie umiem utrzymać gazu tak,żeby obroty silnika były równe i płynne.Często jestem taka bezradna na drodze.Parkowanie równoległe nadal stanowi duzy problem..Instruktor coś powiedział,że inni są tez nerwowi ale przez tą nerwowość są czujni i ostrożni,a ja,że jestem taka rozbiegana i zdezorientowana ....

Jetem nerwowa nie tylko za kółkiem..Wychowywałam sie w nieco patologicznej rodzinie i myślę,że to ma główny wpływ na moje dorosłe zachowanie..Rozmawiałam troche o tym z instruktorem,pytał-powiedziałam tylko,że miałam trudne dzieciństwo. Dodatkowo jestem DDA więc i to może rzutować na moje zachowanie..    :Smuci się bardzo: ...Oczywiscie nie powiedział mi prosto z mostu,że stanowię zagrozenie na drodze ,ale obrał to w mniej dosadne słowa ..Jest mi cholernie przykro,bo zapisując sie na prawko myślalam,ze po kilku jazdach w miare ogarne a ja wciąż popełniam te same błedy...Inni po kilku jazdach jeżdżą juz w miare płynnie a ja??? wciąż taka bezradna na drodze...Czuję się jak małe dziecko.    :Smuci się bardzo:

Już od kilku lat planowałam prawko..Wiem,że nie każdy się nadaje na kierowcę,ale jak sobie myślę,że nawet niektóre mało ogarniete osoby mają prawko to mnie szlag trafia,że się do niczego nie nadaje...Miał ktoś z Was podobnie? Czy powinnam odpuścić sobie to prawko?    :Smuci się:
Odpisz
#2
Nie odpuszczaj    :Uśmiecha się: Też radziłam sobie gorzej niż inni, a parkowania równoległego wcale nie ogarnęłam (na egzaminie na szczęście miałam zwykłe). Pamiętam chwile, kiedy czułam się podobnie jak Ty, bo instruktor dawał mi do zrozumienia, że nie jest zbyt dobrze jak na liczbę przejechanych godzin. Tak więc po skończeniu kursu wzięłam sporo dodatkowych jazd i dopiero wtedy podeszłam do egzaminu, który zdałam. Co prawda nadal czuję się baaardzo niepewnie za kółkiem i od dawna nie jeździłam, boję się tego, no ale prawko jest, tak jak sobie postanowiłam xd Jeśli możesz sobie na to pozwolić, to weź jazdy doszkalające. Możesz też poćwiczyć z kimś znajomym w bezpiecznym miejscu (chociażby to ruszanie z ręcznego itp), jeśli masz dostęp do auta.
Odpisz
#3
Z jakim wynikiem skończyłaś tą terapię? Tzn. co Ci ona ostatecznie dała?

Uczyłaś się asertywności? Umiesz wyrażać złość?

Normalsi generalnie nie wiedzą, jaki efekt mają na nas ich działania. Ten instruktor zwyczajnie nie zdawał sobie sprawy, że zadaje Ci ból. Moja rada: zmień go. Nie każdy człowiek jest taki sam. Są bardziej delikatni ludzie, nawet wśród instruktorów jazdy.
I am hopeless
I'm nothing more than just a man
The fire burns within me
The fire makes me who I am

https://www.youtube.com/watch?v=_vpADDFioXs
Odpisz
#4
Teraz nie można odpuścić, zbyt dużo wysiłku na to poszło. Prawko to dość złożona sprawa ale wymaga dużo czasu. Nic nie przyszło samo ale to nie jest powód żeby się poddawać. Jazdy się uczymy dopiero na drodze jak mamy już prawko, instruktorzy mają tylko łapać za kierownicę i nauczyć rozróżniać gaz od sprzęgła i tyle. Sami pewnie lepiej nie jeżdżą, a jak widzą zestresowaną osóbkę to łatwiej powiedzieć, że się nie nadaje niż spróbować pomóc (bo to przecie wymaga większych nakładów myślenia). Nie wiem czy to pocieszy ale gdy ja zaczynałem było tak samo. Gasł mi co chwilę, o podjazdach pod górkę nie było mowy. U niektórych instruktorów można było usłyszeć w głosie irytację. Nie mam pojęcia czemu nie zrezygnowałem chociaż chciałem tak bardzo rzucić to w cholerę. Ale dobrze, że zostałem, bo teraz już jeżdżę i błędy same znikają z każdym dniem. Wierzę, że w Twoim przypadku będzie tak samo
Did you really think that you could fix me?
Odpisz
#5
Nie poddawaj się    :Uśmiecha się:

Na mnie się raz wydarł instruktor, bo tłumaczył mi wciąż, jak puszczać sprzęgło, a ja nadal robiłem to po swojemu (znaczy źle).
A innym razem ze stresu nie wiedziałem, o co chodzi instruktorowi, gdy tłumaczył mi coś o pierwszeństwie i powiedział mi, że nie zdam...
Zapraszam na mojego rowerowego bloga :
[Obrazek: u13973y2018v3.gif]

Zapraszam też na moją stronę o grzybach - www.grzybowanie.cba.pl oraz mojego bloga o spacerach - www.idziemy.blox.pl    :Uśmiecha się:
Odpisz
#6
Masz wyjeżdżone DOPIERO połowę godzin zdążysz się nauczyć.
Odpisz
#7
(22 Sty 2018, Pon 21:02)vesanya napisał(a): Nie odpuszczaj    :Uśmiecha się: Też radziłam sobie gorzej niż inni, a parkowania równoległego wcale nie ogarnęłam (na egzaminie na szczęście miałam zwykłe). Pamiętam chwile, kiedy czułam się podobnie jak Ty, bo instruktor dawał mi do zrozumienia, że nie jest zbyt dobrze jak na liczbę przejechanych godzin. Tak więc po skończeniu kursu wzięłam sporo dodatkowych jazd i dopiero wtedy podeszłam do egzaminu, który zdałam. Co prawda nadal czuję się baaardzo niepewnie za kółkiem i od dawna nie jeździłam, boję się tego, no ale prawko jest, tak jak sobie postanowiłam xd Jeśli możesz sobie na to pozwolić, to weź jazdy doszkalające. Możesz też poćwiczyć z kimś znajomym w bezpiecznym miejscu (chociażby to ruszanie z ręcznego itp), jeśli masz dostęp do auta.

Własnie zastanawiam sie po co ludzie robią prawko jak potem boją sie jezdzic i obawiam sie,że ja bede jedna z nich...

(22 Sty 2018, Pon 21:03)klocek napisał(a): Z jakim wynikiem skończyłaś tą terapię? Tzn. co Ci ona ostatecznie dała?

Uczyłaś się asertywności? Umiesz wyrażać złość?

Normalsi generalnie nie wiedzą, jaki efekt mają na nas ich działania. Ten instruktor zwyczajnie nie zdawał sobie sprawy, że zadaje Ci ból. Moja rada: zmień go. Nie każdy człowiek jest taki sam. Są bardziej delikatni ludzie, nawet wśród instruktorów jazdy.

Nie wiem,ta terapia dała mi jakas motywacje,ale lęki społeczne nadal nie zniknęły..Obawiam się,że nerwicy nie da sie wyleczyc samym gadaniem i pracą nad sobą podczas gdy rozwala Cie od środka...Potrzebuje jakichś leków,żeby sie wyciszyć,żeby sie poczuć spokojna,mam racje?
Odpisz
#8
...
Odpisz
#9
(22 Sty 2018, Pon 21:53)Duszek_Kacperek napisał(a): Nie poddawaj się    :Uśmiecha się:

Na mnie się raz wydarł instruktor, bo tłumaczył mi wciąż, jak puszczać sprzęgło, a ja nadal robiłem to po swojemu (znaczy źle).
A innym razem ze stresu nie wiedziałem, o co chodzi instruktorowi, gdy tłumaczył mi coś o pierwszeństwie i powiedział mi, że nie zdam...
Ja sie czasem czuje jakby miał do czynienie  z najgłupszą kursantką z jaką przyszło mu jeździć..
Odpisz
#10
(22 Sty 2018, Pon 22:03)Ewelona123 napisał(a): Nie wiem,ta terapia dała mi jakas motywacje,ale lęki społeczne nadal nie zniknęły..Obawiam się,że nerwicy nie da sie wyleczyc samym gadaniem i pracą nad sobą podczas gdy rozwala Cie od środka...Potrzebuje jakichś leków,żeby sie wyciszyć,żeby sie poczuć spokojna,mam racje?

A w ogóle brałaś jakieś leki? Antydepresanty albo anksjolityki? Byłaś u psychiatry?

W jakim nurcie miałaś tą terapię, czy miałaś postawione cele terapeutyczne i czy zrealizowałaś je? Nie chcę jeszcze nic mówić, ale wygląda na to, że Twoja terapia nie była zbyt skuteczna.

Uczyłaś się asertywności i wyrażania złości?

Jakie w ogóle masz problemy? Samą fobię społeczną, czy coś jeszcze? Fobię społeczną da się wyleczyć a przynajmniej kontrolować. Prawko też da się zrobić    :Uśmiecha się:.
I am hopeless
I'm nothing more than just a man
The fire burns within me
The fire makes me who I am

https://www.youtube.com/watch?v=_vpADDFioXs
Odpisz
#11
Nie przejmuj się tym. Mi bardzo źle szło, a zadałam i nawet jeżdżę (ostatnio nawet w moim poczuciu już tak spokojnie - bez stwarzania większego zagrożenia niż statystycznie).
Nie zrażaj się tym, nie każdemu wszystko wychodzi od razu. Niektórzy mają taki mózg, że załapią od razu techniczną stronę kierowania, a niektórzy później. O ile jesteś w stanie zrozumieć kto kiedy komu ma ustąpić pierwszeństwa, to jest moim zdaniem najważniejsze. A to czy zgaśnie, czy trochę wyjedziesz na początku na sąsiedni pas przy skręcie to techniczne niedociągnięcia, z których już teraz zdajesz sobie sprawę (wiadomo, lepiej nie zgarnąć komuś lusterka, ale wyczujesz to z czasem    :Uśmiecha się puszczając oko: ). Długość kursu dla osób, które uczyły się od zera (w sensie nie jeździły po wsi samochodem ojca) jest za mała dla większości (choć może są wybitnie uzdolnieni, którzy złapią jeżdżenie od razu - ale większość nie), a co dopiero ocenianie siebie po połowie tego kursu...    :Uśmiecha się:
Będzie dobrze, tylko po prostu jedź, ćwicz i głowa do góry.    :Uśmiecha się:
Odpisz
#12
Każdy potrzebuje innej liczby godzin za kółkiem, żeby to ogarnąć i w miarę oswoić z sytuacją. Duża część wykonywanych czynności to zwykłe odruchy, które trzeba sobie wyrobić, zwłaszcza żeby wykonywać kilka czynności jednocześnie. Po jakimś czasie ćwiczenia to po prostu 'zaskoczy'. U mnie też to trochę trwało, po kursie wzięłam sporo dodatkowych jazd i dopiero upewniwszy się, że umiem jeździć poszłam na egzamin. Który i tak kilka razy oblałam przez stres i głupie błędy.

Zmiana instruktora to może być dobry pomysł. Ale i tak uzbrój się w cierpliwość, bo to może zająć trochę czasu.
Odpisz
#13
(22 Sty 2018, Pon 22:34)klocek napisał(a):
(22 Sty 2018, Pon 22:03)Ewelona123 napisał(a): Nie wiem,ta terapia dała mi jakas motywacje,ale lęki społeczne nadal nie zniknęły..Obawiam się,że nerwicy nie da sie wyleczyc samym gadaniem i pracą nad sobą podczas gdy rozwala Cie od środka...Potrzebuje jakichś leków,żeby sie wyciszyć,żeby sie poczuć spokojna,mam racje?

A w ogóle brałaś jakieś leki? Antydepresanty albo anksjolityki? Byłaś u psychiatry?

W jakim nurcie miałaś tą terapię, czy miałaś postawione cele terapeutyczne i czy zrealizowałaś je? Nie chcę jeszcze nic mówić, ale wygląda na to, że Twoja terapia nie była zbyt skute czna.

Uczyłaś się asertywności i wyrażania złości?

Jakie w ogóle masz problemy? Samą fobię społeczną, czy coś jeszcze? Fobię społeczną da się wyleczyć a przynajmniej kontrolować. Prawko też da się zrobić    :Uśmiecha się:.
Brałam rozne leki ale po ŻADNYCH nie czułam spektakularnych efktów      :Złości się:       głownie lęki społeczne no i fobia spoleczna,asertywność nie stanowi dla mnie najwiekszej bariery ,gorzej z relacjami miedzy ludzkimi ,jestem takim dzikusem społecznym i ta nerwica...

(22 Sty 2018, Pon 23:14)Kiwi napisał(a): Nie przejmuj się tym. Mi bardzo źle szło, a zadałam i nawet jeżdżę (ostatnio nawet w moim poczuciu już tak spokojnie - bez stwarzania większego zagrożenia niż statystycznie).
Nie zrażaj się tym, nie każdemu wszystko wychodzi od razu. Niektórzy mają taki mózg, że załapią od razu techniczną stronę kierowania, a niektórzy później. O ile jesteś w stanie zrozumieć kto kiedy komu ma ustąpić pierwszeństwa, to jest moim zdaniem najważniejsze. A to czy zgaśnie, czy trochę wyjedziesz na początku na sąsiedni pas przy skręcie to techniczne niedociągnięcia, z których już teraz zdajesz sobie sprawę (wiadomo, lepiej nie zgarnąć komuś lusterka, ale wyczujesz to z czasem    :Uśmiecha się puszczając oko: ). Długość kursu dla osób, które uczyły się od zera (w sensie nie jeździły po wsi samochodem ojca) jest za mała dla większości (choć może są wybitnie uzdolnieni, którzy złapią jeżdżenie od razu - ale większość nie), a co dopiero ocenianie siebie po połowie tego kursu...    :Uśmiecha się:
Będzie dobrze, tylko po prostu jedź, ćwicz i głowa do góry.    :Uśmiecha się:

no własnie nie zawsze wiem jak jechac,kto ma pierwszenstwo, nie zawsze wiem kiedy jest skret bezkolizyjny,czasem jade na gape,gdyby  nie reakcja instruktora to ..noł koment...
Odpisz
#14
(23 Sty 2018, Wto 0:01)Ewelona123 napisał(a): Brałam rozne leki ale po ŻADNYCH nie czułam spektakularnych efktów Złości się głownie lęki społeczne no i fobia spoleczna,asertywność nie stanowi dla mnie najwiekszej bariery ,gorzej z relacjami miedzy ludzkimi ,jestem takim dzikusem społecznym i ta nerwica...

Jakie leki brałaś i na co się leczyłaś? Standardowe combo, czyli depresja + fobia społeczna, czy coś innego?

Byłaś u psychiatry? Jaką masz diagnozę?

Odpowiedz, bo bez tego mogę tylko zgadywać. Miałaś jedną (prawdopodobnie nieskuteczną) psychoterapię, nie wiadomo w jakim nurcie oraz brałaś jakieś leki, ale nie wiadomo jakie i na co.

Większość chorób psychicznych da się wyleczyć a przynajmniej opanować, ale trzeba wiedzieć, co się robi.

Napisz tutaj historię swojego leczenia, koniecznie.
I am hopeless
I'm nothing more than just a man
The fire burns within me
The fire makes me who I am

https://www.youtube.com/watch?v=_vpADDFioXs
Odpisz
#15
(23 Sty 2018, Wto 0:01)Ewelona123 napisał(a): no własnie nie zawsze wiem jak jechac,kto ma pierwszenstwo, nie zawsze wiem kiedy jest skret bezkolizyjny,czasem jade na gape,gdyby nie reakcja instruktora to ..noł koment...
Zdarza się. Naprawdę. Jak bardziej opanujesz techniczną stronę jazdy, to zmniejszysz obciążenie mózgu i skupisz się na odróżnieniu skrętów kolizyjnych i bezkolizyjnych. Chociaż ja "w teorii" (na testach, obrazkach) wiedziałam zawsze kto ma pierwszeństwo, "na żywo" już niekoniecznie, ale wierzę, że teorię też można wyćwiczyć.
Naprawdę, to jest dla ludzi.    :Uśmiecha się: Tak samo nie każdy ma piątki w szkole, ale jednak duża większość zdaje, jeśli tylko chce.
Odpisz
#16
Mi mój notorycznie mówił, że boi się ze mną jeździć i w ogóle kręcił nosem, przez co popadałem w jakieś konkretne załamania nerwowe (miałem nawet myśli samobójcze) przed każdą jazdą z tym typem. Pod jego pieczą zdawałem praktykę parę razy i nic. Koleś tak mi obrzydził jazdę, że chciałem to rzucić w cholerę. Na wrażenieszczęście moi rodzice widzieli, co się dzieje i posłali mnie do instruktora z innej szkoły, którego poleciła im przyjaciółka mamy. Koleś był tak spoko, że nawet zacząłem to lubić. Mówił, że bardzo dobrze mi idzie i wszysyko jest na dobrej drodze. Uczył mnie nie tylko pod kątem egzaminu, co mi się bardzo podobało. Dzięki niemu w końcu zdałem egzamin, jednak trauma po pierwszym kursie sprawiła, że od tamtej pory niestety nie wsiadam za kierownicę. Wstyd mi, ale lęk jest silniejszy. Zastanawiam się, czy wyglądałoby to inaczej, gdybym od razu uczył się w tej drugiej szkole. Nie dowiem się już. Nie potrafiłbym chyba spojrzeć w oczy temu ziomkowi, bo jego wysiłek i tak poszedł na marne    :Smuci się:

Ewelona, trzymam za Ciebie kciuki. Wierzę, że dasz sobie radę. Nie każdy łapie od razu. Czasami naprawdę trzeba czasu. Życzę Ci cierpliwości i byś to polubiła, bo to chyba najważniejsze.
Nostalgicznie wplotę Cię w monolog
Po godzinach trwania w nocnej ciszy
Zanim ruszę w podróż Mleczną Drogą
Zniknę w łapach Wielkiej Niedźwiedzicy
Odpisz
#17
(23 Sty 2018, Wto 0:44)klocek napisał(a):
(23 Sty 2018, Wto 0:01)Ewelona123 napisał(a): Brałam rozne leki ale po ŻADNYCH nie czułam spektakularnych efktów   Złości się       głownie lęki społeczne no i fobia spoleczna,asertywność nie stanowi dla mnie najwiekszej bariery ,gorzej z relacjami miedzy ludzkimi ,jestem takim dzikusem społecznym i ta nerwica...

Jakie leki brałaś i na co się leczyłaś? Standardowe combo, czyli depresja + fobia społeczna, czy coś innego?

Byłaś u psychiatry? Jaką masz diagnozę?p

Odpowiedz, bo bez tego mogę tylko zgadywać. Miałaś jedną (prawdopodobnie nieskuteczną) psychoterapię, nie wiadomo w jakim nurcie oraz brałaś jakieś leki, ale nie wiadomo jakie i na co.

Większość chorób psychicznych da się wyleczyć a przynajmniej opanować, ale trzeba wiedzieć, co się robi.

Napisz tutaj historię swojego leczenia, koniecznie.
Nie sądze,żeby historia moich leków była w tym watku kluczowa,brałam inhibitory MAO,moclobemidum,paraksotyne ,itp ...Jak to Cie ciekawi,to możesz przejrzeć moje poprzednie wątki,tam są opisane moje życiowe odchyły,schizy,z ktorymi się zmagam do dziś,dotyczące głownie relacji damsko-męskich a także poznawaniu nowych ludzi,także leków i leczenia.Chodziłam na terapie poznawczo-behawiolarną, pod wzgledem FS
Odpisz
#18
Zmień instruktora. Jego głupie gadanie tylko utrudnia sprawę.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#19
Ja zdawalem prawo jazdy kilka lat temu. Jezdzenie samochodem szlo mi slabiutko, chocby z powodu leku spolecznego i problemow z utrzymaniem koncentracji. Do tego jeszcze strasznie nerwowego instruktora mialem, co chwila darl sie na mnie uzywajac glownie slow na k... i ja p.. Po 30 godzinach jazdy niewiele umialem. Ostatecznie zdalem za 5 razem, ale tylko dlatego, ze kupilem dodatkowe lekcje u innego spokojnego instruktora oraz treningu z ojcem po bocznych drogach (co akurat bylo troche ryzykowne).

Dzis rzadko jezdze samochodem, nie specjalnie to lube, ale gdybym wtedy sie poddal, bylby to duzy blad, nie wybaczylbym tego sobie! Polecalbym raczej jakis dodatkowy traning, ja sie na to decydowale gdy juz bylo naprawde zle.
Odpisz
#20
Mój instruktor mówił mi, że bardzo dobrze jeżdżę. I co? Do dziś uważam, że stanowię zagrożenie dla innych uczestników ruchu i nie jeżdżę. Odpuściłem. Czasami trzeba. Chociaż prawko zdałem na farcie za piątym razem...
Kim jestem?

Jestem gównem.
Odpisz
#21
Ja to dopiero jestem ciężkim przypadkiem. Mój pierwszy instruktor był strasznym chamem. Już początku dał mi do zrozumienia, że niechętnie ze mną zaczyna to i jeszcze wszyscy zajęci i nie mam na kogo zmienić, Ciągle mnie stresował, nie nauczył mnie totalnie niczego. Dziś żałuję, że nie uciekłam od niego po pierwszej godzinie. Bałam się go. Nie zareagowałam nawet jak nie zgadzały mi się godziny... najpierw dawałam podpis, a stres robił swoje...oszukał mnie na jakieś 5 godzin..
Przez 30 godzin nie umiałam prosto jechać.. zamiast go zmienić stwierdziłam, że będę męczyć tylko 1 osobę skoro jestem taka do kitu,,,potem miał wypadek i po 50 godzin przeszłam do innego.

Pierwsze zdanie "czy ty nie zjezdzasz na tle nerwowym?".. wyszło, że po 50 godzin nie umiem totalnie nic, poza ruszeniem. Przy pierwszym nie umiałam nawet przejechać łuku do przodu, bo mnie uczył na jakiś schemat..
Mój kurs to ogólnie długa historia, ale jedno pewne - warto zmienić instruktora, od atmorfery w aucie też dużo zależy..
Odpisz
#22
(01 Lut 2018, Czw 5:24)skejciara napisał(a): Ja to dopiero jestem ciężkim przypadkiem. Mój pierwszy instruktor był strasznym chamem. Już początku dał mi do zrozumienia, że niechętnie ze mną zaczyna to i jeszcze wszyscy zajęci i nie mam na kogo zmienić, Ciągle mnie stresował, nie nauczył mnie totalnie niczego. Dziś żałuję, że nie uciekłam od niego po pierwszej godzinie. Bałam się go. Nie zareagowałam nawet jak nie zgadzały mi się godziny... najpierw dawałam podpis, a stres robił swoje...oszukał mnie na jakieś 5 godzin..
Przez 30 godzin nie umiałam prosto jechać.. zamiast go zmienić stwierdziłam, że będę męczyć tylko 1 osobę skoro jestem taka do kitu,,,potem miał wypadek i po 50 godzin przeszłam do innego.

Pierwsze zdanie  "czy ty nie zjezdzasz na tle nerwowym?".. wyszło, że po 50 godzin nie umiem totalnie nic, poza ruszeniem. Przy pierwszym nie umiałam nawet przejechać łuku do przodu, bo mnie uczył na jakiś schemat..
Mój kurs to ogólnie długa historia, ale jedno pewne - warto zmienić instruktora, od atmorfery w aucie też dużo zależy..

i jak Twoja przygoda z prawkiem?
zdałas/zdajesz czy sie poddalas?
Odpisz
#23
Trzeba było powiedzieć do instruktora, żeby się zamknął i że jest głupi.
Odpisz
#24
Ja stanowię zagrożenie dla siebie i co?
F*ck a normal life, that’s lame 
~ Die Antwoord
Odpisz
#25
(02 Lut 2018, Pią 17:34)Ewelona123 napisał(a):
(01 Lut 2018, Czw 5:24)skejciara napisał(a): Ja to dopiero jestem ciężkim przypadkiem. Mój pierwszy instruktor był strasznym chamem. Już początku dał mi do zrozumienia, że niechętnie ze mną zaczyna to i jeszcze wszyscy zajęci i nie mam na kogo zmienić, Ciągle mnie stresował, nie nauczył mnie totalnie niczego. Dziś żałuję, że nie uciekłam od niego po pierwszej godzinie. Bałam się go. Nie zareagowałam nawet jak nie zgadzały mi się godziny... najpierw dawałam podpis, a stres robił swoje...oszukał mnie na jakieś 5 godzin..
Przez 30 godzin nie umiałam prosto jechać.. zamiast go zmienić stwierdziłam, że będę męczyć tylko 1 osobę skoro jestem taka do kitu,,,potem miał wypadek i po 50 godzin przeszłam do innego.

Pierwsze zdanie  "czy ty nie zjezdzasz na tle nerwowym?".. wyszło, że po 50 godzin nie umiem totalnie nic, poza ruszeniem. Przy pierwszym nie umiałam nawet przejechać łuku do przodu, bo mnie uczył na jakiś schemat..
Mój kurs to ogólnie długa historia, ale jedno pewne - warto zmienić instruktora, od atmorfery w aucie też dużo zależy..

i jak Twoja przygoda z prawkiem?
zdałas/zdajesz czy sie poddalas?



walczę. jak to się skończy - nie wiem
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.