Ankieta: Jak często odwiedzasz rodziców/rodzinę
Nie masz uprawnień do głosowania w tej ankiecie.
Mieszkam w domu rodzinnym
48.00%
12 48.00%
Raz na tydzień (lub częściej)
4.00%
1 4.00%
Raz na 2 tygodnie
12.00%
3 12.00%
Raz na 3-4 tygodnie
4.00%
1 4.00%
Raz na 2-3 miesiące
4.00%
1 4.00%
Kilka razy w roku
20.00%
5 20.00%
Wcale
8.00%
2 8.00%
Razem 25 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

 - Jak często odwiedzacie rodzinę?
#1
Jak w temacie - jak często odwiedzacie rodziców/rodzinę?

Ja często wracam do domu rodzinnego, jestem tam średnio co dwa tygodnie. Czy to normalne? W zeszłym roku bywały takie okresy, że jeździłam tam nawet co weekend. Wcześniej specjalnie się tym nie przejmowałam, ale teraz mieszkam ze współlokatorką i trochę się tego wstydzę.

Z jednej strony doceniam swój dobry kontakt z rodziną i lubię spędzać czas w domu. Dodatkowo jest to dla mnie jedyna okazja, żeby być wśród ludzi między którymi czuję się swobodnie. Z drugiej strony głupio mi, że tak często wracam do tego mojego bezpiecznego miejsca zamiast próbować nowych rzeczy i starać się o inne znajomości poza rodziną.
Odpisz
#2
To normalne. Skoro lubisz czas spędzać z rodziną, to czemu masz sobie ograniczać?

Bardziej myśl o swoich potrzebach niż o opinii współlokatorki.   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Żółwik:
  • argo
Odpisz
#3
Nie ma w tym nic złego, że lubisz spędzać czas z rodziną i nie widzę powodu, żeby się tego wstydzić. Jak lubisz spędzać z nimi czas, to korzystaj.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis chory na nieśmiałość:
  • argo
Odpisz
#4
Ja mam praktycznie codziennie kontakt z rodzicami przez portal społecznościowy, za to do domu wracam raz na kilka miesięcy lub rodzice do mnie wpadają też raz na jakiś czas, tak się wymieniamy. Odległość jaka nas dzieli to 300 km.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis MsMadeleine:
  • argo
Odpisz
#5
Według mnie, to zupełnie normalne. Ktoś wybiera, że jedzie do rodziny tylko od wielkiego święta, a ktoś inny jest bardziej rodzinny i potrzebuje częstszych kontaktów.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis OtoJa:
  • argo
Odpisz
#6
mnie z moimi dzieli około 250km, jestem co miesiąc. nie przjmuj się argo, wspólokatorka może niedługo wyparować i tyle z niej będzie   :Stan - Uśmiecha się: poza tym nie wydaje mi się, żeby akurat często wizyty w domu rodzinnym miały przeszkadzać w próbowaniu nowości
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis bajka:
  • argo
Odpisz
#7
Czesciej zalowal bym, iz nigdy juz nie zobacze dziadkow. To starsi ludzie jezdze pobyc, pogadac, pomoc w jakichs wymyslach (jak to starsi ludzie glupie pomysly z nudow  :Stan - Uśmiecha się:. Babcia mi robi teraz sweter na drutach dlugo to trwa ale chce miec przy sobie cos co bedzie mi ja przypominac. Polecam   :Stan - Uśmiecha się:
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis jablecznik:
  • argo
Odpisz
#8
To uspokoiliście mnie trochę, może rzeczywiście nie ma powodu do wstydu. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi   :Stan - Uśmiecha się:

(13 Sty 2019, Nie 21:42)bajka napisał(a): poza tym nie wydaje mi się, żeby akurat często wizyty w domu rodzinnym miały przeszkadzać w próbowaniu nowości
Wiem, że jedno z drugim się nie wyklucza, ale mam gdzieś ciągle takie poczucie, że zamiast siedzieć w domu z rodziną powinnam spędzać weekend jak większość młodych ludzi - aktywnie, ze znajomymi, na mieście, poznając nowych ludzi itd.

(13 Sty 2019, Nie 22:44)jablecznik napisał(a): Czesciej zalowal bym, iz nigdy juz nie zobacze dziadkow.
Też racja.. przecież rodzice i dziadkowie nie będą przy nas całe życie, w końcu odejdą. Wolę odwiedzać swoich często niż później żałować.
Odpisz
#9
(13 Sty 2019, Nie 23:24)argo napisał(a): zamiast siedzieć w domu z rodziną powinnam spędzać weekend jak większość młodych ludzi - aktywnie, ze znajomymi, na mieście, poznając nowych ludzi itd.
Panuje moda na wychodzenie z tzw. strefy komfortu...
To Twoje życie, spędzaj je tak, jak uważasz, że warto. Nikt Ci nie przyklei orderu za to, że nie pojechałaś do rodziny i "spędziłaś czas jak większość młodych ludzi".   :Stan - Uśmiecha się:
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis yoga.cat:
  • Żółwik, argo
Odpisz
#10
Mieszkam w domu rodzinnym. Rodzinę codziennie widuję.
Odpisz
#11
Ja staram się zjeżdżać do domu rodzinnego przynajmniej raz w miesiącu, robię wtedy objazdówkę: zahaczam do babci, do siostry. A no, i mamy kontakt przez messengera. A z chęcią bym zjeżdżała nawet i co tydzień, ale wtedy nie miałabym czasu, aby odpocząć, a to też jest dla mnie istotne.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Noele:
  • argo
Odpisz
#12
Tez mieszkam z rodzicami i mam juz dosc l. Kiedy studiowalem to wpadalem raz na miesiac. Czasami i rzadziej. Pamietam mialem wtedy duzo lepsze relacje
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Nowy555:
  • argo
Odpisz
#13
(26 Sty 2019, Sob 13:23)jasiojas napisał(a): Tez mieszkam z rodzicami i mam juz dosc l. Kiedy studiowalem to wpadalem raz na miesiac. Czasami i rzadziej. Pamietam mialem wtedy duzo lepsze relacje

Wiem po sobie, że najlepszy sposób na polepszenie relacji z rodziną to wyprowadzka   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: Nie żebym miała jakieś trudne relacje jak z nimi mieszkałam, ale na pewno teraz jest lepiej. Odpadają kłótnie o codzienne pierdoły typu czyja kolej, żeby wynieść śmieci.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis argo:
  • Noele
Odpisz
#14
(27 Sty 2019, Nie 22:28)argo napisał(a):
(26 Sty 2019, Sob 13:23)jasiojas napisał(a): Tez mieszkam z rodzicami i mam juz dosc l. Kiedy studiowalem to wpadalem raz na miesiac. Czasami i rzadziej. Pamietam mialem wtedy duzo lepsze relacje

Wiem po sobie, że najlepszy sposób na polepszenie relacji z rodziną to wyprowadzka   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: Nie żebym miała jakieś trudne relacje jak z nimi mieszkałam, ale na pewno teraz jest lepiej. Odpadają kłótnie o codzienne pierdoły typu czyja kolej, żeby wynieść śmieci.

Zebys wiedziala jak Ci zazdrosze.. i jak marze o tym. W koncu mialbym wlasne zycie a nie ciagle informowanie ze gdzies jade a poten przymus opowiadania jak bylo. Przez to odechciewa mi sie gdzie kolwiek wychodzic bo jak pomysle o tym to slabo mi sie robi. Juz 4 miesiac sie mecze   :Stan - Niezadowolony - Płacze: i caly czas klody pod nogi.. myslalem ze jak pojde do roboty to od razu sie odetne a tu d*** bo za malo zarabiam   :Stan - Niezadowolony - Smuci się: niby prowadzilem sporo rozmow z rodzicami co nieraz konczylo sie awantura. Zrobilem spory postep ale do nich za ch*** nie dociera ze jade gdzied i nic jie mowie. Przytaczaja mi rozne tragedie np. O tym chlopaku co pojechal na sylwka do Olsztyna i nie wrocil...
Mam dopiero 27 lat a jak dopiero beda wygladac moje relacje jakies 5 lat pozniej...
Odpisz
#15
(28 Sty 2019, Pon 9:49)jasiojas napisał(a): Zebys wiedziala jak Ci zazdrosze.. i jak marze o tym. W koncu mialbym wlasne zycie a nie ciagle informowanie ze gdzies jade a poten przymus opowiadania jak bylo. Przez to odechciewa mi sie gdzie kolwiek wychodzic bo jak pomysle o tym to slabo mi sie robi. Juz 4 miesiac sie mecze   :Stan - Niezadowolony - Płacze: i caly czas klody pod nogi.. myslalem ze jak pojde do roboty to od razu sie odetne a tu d*** bo za malo zarabiam   :Stan - Niezadowolony - Smuci się: niby prowadzilem sporo rozmow z rodzicami co nieraz konczylo sie awantura. Zrobilem spory postep ale do nich za ch*** nie dociera ze jade gdzied i nic jie mowie. Przytaczaja mi rozne tragedie np. O tym chlopaku co pojechal na sylwka do Olsztyna i nie wrocil...
Mam dopiero 27 lat a jak dopiero beda wygladac moje relacje jakies 5 lat pozniej...
Poradziłabym ci z nimi szczerze porozmawiać, ale skoro to już robiłeś wiele razy to nie wiem co dalej   :Stan - Niezadowolony - Smuci się: Może spróbujcie pójść na jakiś kompromis? Coś w stylu, że będziesz informował, gdzie wychodzisz, żeby się nie martwili, ale oni nie będą wnikać dalej, dopytywać jak było itd. A jak bardzo się męczysz to zawsze możesz wynająć pokój - wychodzi dużo taniej niż mieszkanie.
Odpisz
#16
(28 Sty 2019, Pon 20:09)argo napisał(a):
(28 Sty 2019, Pon 9:49)jasiojas napisał(a): Zebys wiedziala jak Ci zazdrosze.. i jak marze o tym. W koncu mialbym wlasne zycie a nie ciagle informowanie ze gdzies jade a poten przymus opowiadania jak bylo. Przez to odechciewa mi sie gdzie kolwiek wychodzic bo jak pomysle o tym to slabo mi sie robi. Juz 4 miesiac sie mecze   :Stan - Niezadowolony - Płacze: i caly czas klody pod nogi.. myslalem ze jak pojde do roboty to od razu sie odetne a tu d*** bo za malo zarabiam   :Stan - Niezadowolony - Smuci się: niby prowadzilem sporo rozmow z rodzicami co nieraz konczylo sie awantura. Zrobilem spory postep ale do nich za ch*** nie dociera ze jade gdzied i nic jie mowie. Przytaczaja mi rozne tragedie np. O tym chlopaku co pojechal na sylwka do Olsztyna i nie wrocil...
Mam dopiero 27 lat a jak dopiero beda wygladac moje relacje jakies 5 lat pozniej...
Poradziłabym ci z nimi szczerze porozmawiać, ale skoro to już robiłeś wiele razy to nie wiem co dalej   :Stan - Niezadowolony - Smuci się: Może spróbujcie pójść na jakiś kompromis? Coś w stylu, że będziesz informował, gdzie wychodzisz, żeby się nie martwili, ale oni nie będą wnikać dalej, dopytywać jak było itd. A jak bardzo się męczysz to zawsze możesz wynająć pokój - wychodzi dużo taniej niż mieszkanie.

Co do pokoju to cały czas nad tym myślę, ale niestety zarabiam ile zarabiam, że nawet jak wynajmę pokój to bedę musiał żyć o chlebie i wodzie. jednym slowem ledwo bym wiazał koniec z końcem. O mieszkaniu nawet nie myślałem.
Chyba będę musiał to zrobić, bo nie wiem kiedy uda mi się od nich odciąć, a czekając na tą chwile to dobry kawał życia może przelecieć   :Stan - Niezadowolony - Smuci się:
Czemu los jest taki okrutny...
Odpisz
#17
@"jasiojas"‍ W takim razie życzę ci, żebyś znalazł jakieś fajne miejsce do mieszkania   :Stan - Uśmiecha się: I do tego lepiej płatnej pracy, żebyś mógł czasem zaszaleć i zjeść coś innego niż chleb   :Stan - Uśmiecha się - Wystawia język: A w między czasie powodzenia z przesuwaniem granic w relacji z rodziną w stronę większej samodzielności.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis argo:
  • Nowy555
Odpisz
#18
(28 Sty 2019, Pon 21:25)jasiojas napisał(a): Co do pokoju to cały czas nad tym myślę, ale niestety zarabiam ile zarabiam, że nawet jak wynajmę pokój to bedę musiał żyć o chlebie i wodzie. jednym slowem ledwo bym wiazał koniec z końcem.
A tak z ciekawości gdzie ten pokój, w centrum Warszawy? Bo jeśli nie, to chyba nawet zarabiając najniższą krajową można sobie pozwolić na niewielki pokój, a już zwłaszcza dzieląc go z drugą osobą, i może nie żyć luksusowo, ale też nie przymierać głodem, po prostu żyć oszczędnie. Tak by wynikało z moich wyliczeń. Chyba że nie pracujesz na pełen etat czy cuś w tym stylu.
Odpisz
#19
(29 Sty 2019, Wto 21:12)vesanya napisał(a):
(28 Sty 2019, Pon 21:25)jasiojas napisał(a): Co do pokoju to cały czas nad tym myślę, ale niestety zarabiam ile zarabiam, że nawet jak wynajmę pokój to bedę musiał żyć o chlebie i wodzie. jednym slowem ledwo bym wiazał koniec z końcem.
A tak z ciekawości gdzie ten pokój, w centrum Warszawy? Bo jeśli nie, to chyba nawet zarabiając najniższą krajową można sobie pozwolić na niewielki pokój, a już zwłaszcza dzieląc go z drugą osobą, i może nie żyć luksusowo, ale też nie przymierać głodem, po prostu żyć oszczędnie. Tak by wynikało z moich wyliczeń. Chyba że nie pracujesz na pełen etat czy cuś w tym stylu.
Teraz nie mieszkam w Warszawie. Realia sa takie ze nawet na moim zadupiu za pokoj trzeba min. 500 zl dac. A ja chce tez zyc a nie tylko wiazac koniec z koncem.
nic . Moze niedlugo zmieni sie moja sytuacja
Odpisz
#20
Obecnie mieszkam w domu rodzinnym, ale Mama tyle pracuje, że praktycznie niestety jej nie ma; gdy jest, dzielę z nią pokój. Nie powiem, że mi to nie przeszkadza...
Mieszkamy w 3 osoby w dwupokojowym mieszkaniu w blokach, plus malutka kuchnia (dwie osoby nie wejdą) i mikroskopijna łazienka (jedna z trudem), jeszcze z czasów Gierka. Był remont, ale przez palenie babki (podły tytoń bez akcyzy, nie widuję jej bez szluga w ustach i nie jest to niestety przenośnia) niestety wszystko pokrywa papierosowa żółć i smród. Nie warto nic robić zanim... sytuacja się nie zmieni.

Babka spędza swój dzień na oglądaniu raz-po-drugim Wiadomości i Faktów na TVP i TVN (częściej to pierwsze, niestety), zdarza jej się gadać do telewizora, śmiać do niego... Chcieliśmy ją zaktywizować; ona nie chce wyjść z domu. Na siłę, hakami, do parku na ławkę nie wyciągnę. Przed KONIECZNYM wyjściem do domu, np. sklep, zakręca gaz, ciepłą wodę, zimną wodę itp... Nawet, jeśli idzie na pobliski przystanek, 3 minuty jej tempem od domu. A jednocześnie jest tak naiwna, że prawie (gdyby nie moja interwencja) wpuściła do domu przebierańców-kominiarzy z kalendarzami za 5zł, chodzącymi po klatkach. )  :Stan - Niezadowolony - Smuci się: Wydarła się wtedy na mnie, że zachowuję się głośno, jak panowie nie chcieli wyjść z mieszkania i przytrzymali nogę we framudze. Ona nic nie zauważyła. Dopiero krzyk o wezwaniu policji ich spłoszył. Ciężko jest. Po leki na demencję - nie chce. Uważa, że jej nie dotyczy. Dziś zapytała, kto jej wyłączył głos w telefonie [dzwonek], zadzwoniłam i nikt nie wyłączył. Po prostu utrata słuchu postępuje. Ma dyskretny aparat za 1k złotych, ale też NIE CHCE go nosić. Nie umiem z nią żyć, więc nie rozmawiamy. Czasem próbujemy, ale... Jak widzicie. Ona traktuje mnie jak małe dziecko, nie chce zostawiać 23-latki samej w domu [sic], choć mieszkałam sama w oddaleniu przez rok. Choroba.

Tak, brakuje mi prywatności.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jak informować rodzinę o wyjściu? WeLoveThisGame 80 2 255 15 Cze 2019, Sob 14:24
Ostatni post: Zasió


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.