- Jak przestać być samotnym czlowiekiem
#1
Hej, zastanawiam się jak do tego doszło, że zostałam tak naprawdę całkiem sama. W ciągu życia miałam kilku przyjaciół, myślę że były to nawet bliskie relacje lecz zawsze chciałam żeby lubili mnie wszyscy, a nie tylko oni. To już mi nie wychodziło, bo byłam strasznie nieśmiała i może również z innych powodow. W tym, że mało kto mnie lubił dopatrywalam się sensu typu "nie lubią mnie bo jestem gruba, brzydka, nudna". Przez to moja samoocena sięgnęła w pewnym momencie dna. To że teraz zostałam całkiem sama dało mi nową perspektywę spojrzenia na własne życie i udało mi się czesciowo zmienić zdanie o sobie.Myślę, ze teraz nie mam problemu z niesmialoscia a z samym nawiązywaniem i utrzymywaniem relacji. Moje relacje z ludźmi poza najbliższą rodzina są bardzo płytkie i ograniczają się do pogawedek. Nie mam się komu zalic z moich smutkow i z kim się cieszyć w radosnych momentach. Samotność wydaje mi się być najgorsza rzeczą która mnie spotkała, choć bywało różnie w życiu.
Wstyd mi przed sobą i przed innymi, ze nie mam z kim wyjść gdziekolwiek. Jest mi na tyle wstyd, że boję się tego, że ludzie których znam dowiedzą się że jestem tak samotna i nie wiem, może odrzuca czy wysmieja mnie. Jak poznać ludzi jeżeli czujesz się gorszy przez to, że właśnie ich nie masz. W wieku 25 lat powinno się mieć paczkę znajomych. Sama widzę że to żałosne i że żyje na 50 %.
Myślę że dopóki nie znajdę jakiś znajomych nie mogę posiadać partnera. Przede wszystkim aby nie stworzyć relacji, w której będę znosic wszystko ponieważ będzie to jedyna bliska mi osoba i będę się bała ją stracić. Jako że nie zapowiada się na poznanie nowych ludzi, myślę że najbliższe lata albo i dłużej moge spędzić na egzystencji typu praca-dom. Jeśli macie jakieś rady, to bardzo proszę o wypisanie ich. Dzięki   :Stan - Uśmiecha się:
[-] 3 użytkowników polubił(o) wpis Miia:
  • The_Silence, Acj, Szary
Odpisz
#2
Wyjdź do ludzi. xP

A tak na serio, jeśli masz problem głównie z zacieśnianiem więzi, to mam wrażenie, że nic mądrego nie usłyszysz, na terapii sporo rozkminiałem, ten temat i najmądrzejsza rzecz jaką na ten temat sobie wymyśliłem, to takie trzy zasady. Mówić o sobie, okazywać ciekawość drugą osobą, okazywać sympatię, tak bezpośrednio, mówiąc komuś coś miłego, czy po prostu, że się go lubi. Normalsi którzy nie mają problemu z nawiązywaniem lepszych relacji robią te rzeczy non stop i robią to ot tak, bez myślenia o tym. Ich robienie sprawia, że jakoś się mimo woli, zaczynają lubić itd. W sumie nie wiem. xP

Ewentualnie najlepszą radą jest chyba ta która poleca szukać osób o podobnych zainteresowaniach, tak żeby można było wspólnie uczestniczyć w jakiejś konkretnej aktywności. To chyba najlepsze podłoże pod jakieś bliższe relacje.
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis U5iebie:
  • Żółwik, Intruz
Odpisz
#3
(08 Cze 2019, Sob 17:29)U5iebie napisał(a): Wyjdź do ludzi. xP

A tak na serio, jeśli masz problem głównie z zacieśnianiem więzi, to mam wrażenie, że nic mądrego nie usłyszysz, na terapii sporo rozkminiałem, ten temat i najmądrzejsza rzecz jaką na ten temat sobie wymyśliłem, to takie trzy zasady. Mówić o sobie, okazywać ciekawość drugą osobą, okazywać sympatię, tak bezpośrednio, mówiąc komuś coś miłego, czy po prostu, że się go lubi. Normalsi którzy nie mają problemu z nawiązywaniem lepszych relacji robią te rzeczy non stop i robią to ot tak, bez myślenia o tym. Ich robienie sprawia, że jakoś się mimo woli, zaczynają lubić itd. W sumie nie wiem. xP

Ewentualnie najlepszą radą jest chyba ta która poleca szukać osób o podobnych zainteresowaniach, tak żeby można było wspólnie uczestniczyć w jakiejś konkretnej aktywności. To chyba najlepsze podłoże pod jakieś bliższe relacje.

Mam wrażenie, że 2 z 3. wymienionych przez Ciebie punktów już realizuje. Jeśli chodzi o mowienie o sobie, to mowię ale nie to co naprawdę bym chciała.
Powiedz mi czy terapia pomogła Ci jakoś z tym problemem?
Tez zaczęłam chodzić na terapię ale póki co omawiamy przyczyny, a nie szukamy rozwiązań. Z tego też powodu pytam tutaj, bo macie różne doświadczenia i wyciagacie z nich wnioski.
Odpisz
#4
Też mam takie "przekonania" typu: nie zacznę szukać dziewczyny dopóki XYZ, bo jak XYZ to będę w lepszej sytuacji, co uchroni mnie od jakichś rzeczy, zmarnowanego czasu i pozwoli lepiej wybrać. Jednak pewnie jeśli te iksyigrekizety nie są czymś naprawdę fundamentalnym, czymś co bardzo zakłóca i przeszkadza w życiu to nie jest to dobre podejście. Jeśli, jak piszesz, jesteś ustabilizowana emocjonalnie w dobrym stanie, ułożona pod względm materialnym, to może warto zacząć się rozglądać za potencjalnym partnerem. Przy okazji poszukiwania nabierzesz też trochę skili społecznych, więc będziesz mogła rozwinąć u siebie te kwestie, które chcesz - łatwiej nawiązywać kontakty społeczne. Jeśli chodzi o tą obawę to po prostu musisz być jej świadoma i może od czasu do czasu pozbierać myśli i zastanowic się na spokojnie czy to czego się obawiałaś, własnie się nie ziściło. Mimo to, myślę że otwarcie się na znalezienie jakiegoś partnera powinno przynieść więcej pozytywów niż negatywów.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis chory na nieśmiałość:
  • Nerwuska
Odpisz
#5
Nie, niezbyt mi terapia pomogła, ale ja jestem niereformowalny i nie tylko z zacieśnianiem relacji mam problem. xP W sumie ja byłem tylko na jednej terapii, grupowej na oddziale dziennym.

Znajomość przyczyn i mechanizmów jak to działa, też jest dobra i ważna.

Może, jeszcze jedna rada mi przychodzi do głowy też było to poruszane na terapii. Ludzie lubią pomagać i czuć się potrzebni, normalsy w swoich grupkach znajomych często sobie pomagają i proszą o pomoc, w różnych tam sprawach. Ty wiesz, że możesz na kogoś liczyć, ktoś czuje się potrzebny i ma satysfakcję, że pomógł, takie wymienianie się przysługami też sprawia, że więzi się zacieśniają.

W sumie to nic więcej mądrego na ten temat chyba nie poradzę. xP
Odpisz
#6
Ja bym jednak poszukał tego partnera. Najlepiej takiego z gronem znajomych, otwartego, "rozrywkowego", który Cię trochę uspołeczni, bo wtedy jego znajomi staną się pośrednio Twoimi znajomymi.
Odpowiadajac na postawione w temacie pytanie... rozejrzyj się wśród najbliższych Ci osób, przede wszystkim rodziny. Masz brata, siostrę? Mają już rodzinę? Idź do nich czasem na zwykłą kawę, pogadaj, może byś się z takimi krewnymi np. wyrwała gdzieś na wakacje? Pracujesz? Ja mam w pracy kolegę, sportowca, który sporo trenuje na siłce, lata po górach jakieś ekstremalne dystanse, a skoro też interesuję sie sportem zaczęliśmy gadać, w końcu - skoro go polubiłem, bo to w gruncie rzeczy bardzo sympatyczny człowiek jest - poszedłem z nim na trening, pobiegać, na basen, na saunę... Musisz się rozejrzeć kogo mogłabyś, brzydko mówiąc, trochę się uczepić. Ja tak robię i, co prawda nadal jestem bardzo sam, to jednak od czasu do czasu gdzieś sie z kimś wyrwę (ostatnio z siostrzeńcem do kina, a z drugim siostrzeńcem na koncert do Gliwic). Można? Można, tylko szczere chęci i oczy szeroko otwarte na otoczenie.
Odpisz
#7
(08 Cze 2019, Sob 18:45)Mateo7891 napisał(a): Ja bym jednak poszukał tego partnera. Najlepiej takiego z gronem znajomych, otwartego, "rozrywkowego", który Cię trochę uspołeczni, bo wtedy jego znajomi staną się pośrednio Twoimi znajomymi.
Odradzam. Jeśli jesteś przeciwieństwem człowieka "rozrywkowego" to będziesz przy takim partnerze jak i jego znajomych czuła się jak dziwadło, nudziara, a nawet jeśli nie, to jest duże prawdopodobieństwo, że oni będą w twojej obecności czuli się .ujowo.

Lepiej znaleźć sobie takiego samego nudziarza i razem się dobrze bawić, niż mieć szerokie grono rozrywkowych znajomych którzy ze względu na dzielące was charaktery i usposobienia tak naprawdę na zawsze będą tylko płyciutkimi znajomościami.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis ekstra_intro:
  • dziewczyna z naprzeciwka
Odpisz
#8
No, i zanudzicie się razem na śmierć XD...

no ale to już Autorka na szczęście podejmie decyzję... Ja mimo wszystko zachęcam do "zdrowych, normalnych" zwiazków.
Odpisz
#9
Mam siostre i często spędzam z nią czas. Jednak ona jest bardzo otwarta, ma pełno znajomych i zawsze tak było. Pomimo tego, że też czesc z nich poznałam, a także ze w pracy mam spory kontakt z ludźmi, to te kontakty nigdy nie przeradzają się w znajomości. Mam przyjaciółkę jeszcze z czasów szkolnych ale jest za granicą także no. Nie sądzę żeby wróciła do kraju i nasz kontakt w tej chwili to rozmowa na komunikatorze raz na ruski rok. Poza tym jak była w kraju też często olewala mnie, ponieważ inni byli wazniejsi.
Uważam że nie powinnam szukac partnera nie majac znajomych, ponieważ staram się uczyć na moich błędach. Nie chcę się rozwodzić w tym momencie nad moim poprzednim związkiem ale mój były partner wykorzystał moja potrzebę bliskości i posiadania przyjaciela od serca, do manipulowania mną.
Poza tym odkąd jestem sama kilka osób chciało się ze mną umówić ale myślę że skończyło by się to właśnie na odrzuceniu z powodu braku znajomych.
Jesli chodzi o zajęcia typu hobby, to jakieś tam mam. Może nie zajmuje się nimi codziennie ale od czasu do czasu. Zawsze uważałam, że przyjemniej jest spędzać czas z innymi, także czasem dopada mnie zniechęcenie bo mi się samej nie chce.
Odpisz
#10
Cytat:Samotność wydaje mi się...
- Tak jest, wydaje ci się. Odseparuj uczucia wynikłe z porównań z innymi i dojdziesz do bardzo prostego wniosku. Będąc samotną zauważasz kwestie niewidzialne dla dusz towarzystwa. Ludzie żyjący dla innych płyną w pewnym nurcie, z którego nie tak łatwo się wyrwać. Ty z kolei myślisz o tym, jak się w nim znaleźć, ale to również nie jest proste.
Co stałoby się, gdybyś nie myślała o sobie przez pryzmat posądzeń, przesłodzonego medialnie mejnstrimu? Otóż wtedy żadna niewidzialna ręka nie karciłaby cię, nie popychała w kierunku wyścigu szczurów. Twoja ręka...

Każdy ma swoje tempo, pomimo że oficjalnie to niepopularne myślenie. Efektywność i rutyna, a może tylko rutyna leży u podstawy tego problemu. Życie to nie bajka, ale i nie koszmar. Można je sobie ułożyć, albo liczyć, że ktoś to zrobi za nas. Tylko, czy wtedy będziemy z niego zadowoleni?...
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis l1a1o1:
  • Miia
Odpisz
#11
(08 Cze 2019, Sob 16:51)Miia napisał(a): samotność wydaje mi się być najgorsza rzeczą która mnie spotkała, choć bywało różnie w życiu.

To bardzo dołujące, dzisiaj mijałem dawnego kolegę, którego mógłbym nazwać nawet przyjacielem ... był z jakimiś ludźmi (którzy wyglądali dość fajnie) udał ze mnie nie widzi - więc jak tez udałem ze go nie widzę ...

Przesrane być samotnym jak palec w dup*e - nikomu niepotrzebny.

Tez nie wiem jak to zmienić. Chyba trzeba zamknąć się w swojej piwnicy, wieść swoje "rzycie" gdzieś na uboczu i zdechnąć nie za późno, tak żeby nie spogladać na swoja mordę w lustrze w wieku 40 lat.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis trash:
  • Zasió
Odpisz
#12
(08 Cze 2019, Sob 22:03)trash napisał(a):
(08 Cze 2019, Sob 16:51)Miia napisał(a): samotność wydaje mi się być najgorsza rzeczą która mnie spotkała, choć bywało różnie w życiu.

To bardzo dołujące, dzisiaj mijałem dawnego kolegę, którego mógłbym nazwać nawet przyjacielem ... był z jakimiś ludźmi (którzy wyglądali dość fajnie) udał ze mnie nie widzi - więc jak tez udałem ze go nie widzę ...

Przesrane być samotnym jak palec w dup*e - nikomu niepotrzebny.

Tez nie wiem jak to zmienić. Chyba trzeba zamknąć się w swojej piwnicy, wieść swoje "rzycie" gdzieś na uboczu i zdechnąć nie za późno, tak żeby nie spogladać na swoja mordę w lustrze w wieku 40 lat.

To dolujace co teraz napiszę ale jestem bardziej niż kiedykolwiek wcześniej świadoma tego, że nie będę mieć drugiego życia. Jest jak jest i małymi krokami staram się coś zmienić. Z nawiązywaniem znajomości narazie mi nie wychodzi ale to nie znaczy że kiedyś nie zacznie.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Miia:
  • Acj
Odpisz
#13
(08 Cze 2019, Sob 16:51)Miia napisał(a): Hej, zastanawiam się jak do tego doszło, że zostałam tak naprawdę całkiem sama. W ciągu życia miałam kilku przyjaciół, myślę że były to nawet bliskie relacje lecz zawsze chciałam żeby lubili mnie wszyscy, a nie tylko oni. To już mi nie wychodziło, bo byłam strasznie nieśmiała i może również z innych powodow. W tym, że mało kto mnie lubił dopatrywalam się sensu typu "nie lubią mnie bo jestem gruba, brzydka, nudna". Przez to moja samoocena sięgnęła w pewnym momencie dna. To że teraz zostałam całkiem sama dało mi nową perspektywę spojrzenia na własne życie i udało mi się czesciowo zmienić zdanie o sobie.Myślę, ze teraz nie mam problemu z niesmialoscia a z samym nawiązywaniem i utrzymywaniem relacji. Moje relacje z ludźmi poza najbliższą rodzina są bardzo płytkie i ograniczają się do pogawedek. Nie mam się komu zalic z moich smutkow i z kim się cieszyć w radosnych momentach. Samotność wydaje mi się być najgorsza rzeczą która mnie spotkała, choć bywało różnie w życiu.
Wstyd mi przed sobą i przed innymi, ze nie mam z kim wyjść gdziekolwiek. Jest mi na tyle wstyd, że boję się tego, że ludzie których znam dowiedzą się że jestem tak samotna i nie wiem, może odrzuca czy wysmieja mnie. Jak poznać ludzi jeżeli czujesz się gorszy przez to, że właśnie ich nie masz. W wieku 25 lat powinno się mieć paczkę znajomych. Sama widzę że to żałosne i że żyje na 50 %.
Myślę że dopóki nie znajdę jakiś znajomych nie mogę posiadać partnera. Przede wszystkim aby nie stworzyć relacji, w której będę znosic wszystko ponieważ będzie to jedyna bliska mi osoba i będę się bała ją stracić. Jako że nie zapowiada się na poznanie nowych ludzi, myślę że najbliższe lata albo i dłużej moge spędzić na egzystencji typu praca-dom. Jeśli macie jakieś rady, to bardzo proszę o wypisanie ich. Dzięki   :Stan - Uśmiecha się:

Hm napisałaś takie zdanie , pozwolę sobie zacytować : "W ciągu życia miałam kilku przyjaciół, myślę że były to nawet bliskie relacje, lecz zawsze chciałam, żeby lubili mnie wszyscy, a nie tylko oni " Tak sobie pomyślałam , że to chyba nigdy nie będzie tak , że będa Nas lubić wszyscy , bo to po prostu niemożliwe. Może za bardzo skupiałaś się na tym, by lubili i akceptowali Cię wszyscy, zamiast docenić , że były kiedyś osoby , które jak sama piszesz Cię lubiły ? Ale w sumie tak trochę też działa niska samoocena . Ciągle na siłę szuka się uznania i akceptacji u innych , bo nie umie się samemu siebie docenić. Ale może teraz , jak już popracowałaś nad tym , będzie Ci łatwiej nawiązać zdrowsze i trwalsze relacje z innymi niż kiedyś.
Skoro nie masz już kłopotu z nieśmiałością , to może zacznij wychodzić do ludzi . Zapisz się nie wiem np na basen , zajęcia fitness , czy coś zupełnie innego , co Cię interesuje i spróbuj poznać w ten sposób Kogoś nowego. A może jakiś wolontariat? Robienie czegoś dla innych , słabszych pozwala docenić to co się ma , z dystansem spojrzeć na siebie i też przy okazji można poznać fajnych, wartościowych ludzi. Nawet tutaj przez forum ludzie w róznych miastach organizują spotkania , by się poznać , mieć z kim spędzić czas , bo własnie nie mają znajomych. Przecież nikt Ci nie każe dzielić się tym , że nie masz innych znajomych z ludźmi , których będziesz poznawać. Poza tym chyba trochę błędnie myślisz , że każdy Cię odrzuci , bo nie masz znajomych. Ja np. pracy mam ludzi , którzy nie kryli się z tym , że nie bardzo mają z kim wyjść gdzieś po pracy na piwo, czy coś , zaczęliśmy wychodzić razem i nikt nikogo takiego nie odrzucał . A Co do tego partnera to zgadzam się z Tobą, jednak lepiej mieć jakieś bliskie osoby , kiedy się z kimś wiążesz. Ale to też nie reguła , zresztą poznając nowych ludzi nigdy nie możesz wykluczyć , że wśród grupki nowych znajomych nie będzie Twój potencjalny partner.

Dziewczyno Ty z góry nic nie zakładaj , że najbliższe lata będą takie , że nie poznasz tych znajomych. Ani tym bardziej , że każdy człowiek Cię skreśli tylko dlatego , że jesteś samotna. Jakie są nasze myśli , takie jest nasze życie. Postaraj się myśleć chociaż , że tego nigdy niewiadomo , bo nie znasz przyszłości . Zawsze to lepiej niż z góry zakładać czarny scenariusz.
Super , że chodzisz na terapię . może właśnie na niej odpowiesz też sobie z czasem na te pytania , które zadajesz nam , czego Ci bardzo życzę   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Nerwuska:
  • Miia
Odpisz
#14
Niska samoocena niestety nie pomaga w wychodzeniu z samotności. Przypisujemy sobie wiele negatywnych cech i broniąc się przed oceną innych, nawet nie próbujemy wchodzić z nimi w interakcje. Też miałem tak, że chciałem powszechnej akceptacji. Z perspektywy czasu widzę, że ta pogoń sprawiła, że pozbyłem się swojego ja, bo zacząłem w pewnym momencie udawać pewne zachowania. Wiele relacji rozpadło się przeze mnie, ponieważ nie umiem się angażować, boję się tego. Ciężko się przyznać, ale lwią część życia tracę przez myślenie "a co powie mamusia".
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Sok Pomarańczowy:
  • Nonsens, Miia
Odpisz
#15
a ja mam dość ludzi !!!!! Chcę sobie odpocząć w samotności (najlepiej na jakiejś plaży).
Odpisz
#16
(09 Cze 2019, Nie 14:56)nika32 napisał(a): a ja mam dość ludzi !!!!! Chcę sobie odpocząć w samotności (najlepiej na jakiejś plaży).

Bez nich źle i z nimi też źle   :Stan - Uśmiecha się - Wystawia język:
Odpisz
#17
(09 Cze 2019, Nie 14:56)nika32 napisał(a): Chcę sobie odpocząć w samotności (najlepiej na jakiejś plaży).

Gdyby faktycznie nie było żadnych, to istotnie, pełnia szczęścia. Ale niestety zawsze znajdzie się jakiś rabuś albo gwałciciel, który tylko czeka na okazję, więc już lepiej, żeby się jacyś ludzie kręcili w okolicy.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.