- Jak rozmawiać z drugim człowiekiem?
#1
Czy wy też macie problem z komunikacją z drugą osobą?
Niemacie tematów do rozmów?
Najchętniej byście tylko słuchali ale i tak z tego słuchania nic niema?
Co zrobić żeby to zmienić   :Smuci się bardzo: Ta niemoc jest cholernie męcząca   :Smuci się bardzo:((
"Co z nami będzie" Sylwia Grzeszczak
Odpisz
#2
a co jeśli spotkałem osobę na której bardzo mi zależy i właśnie w tym że nie ma ze mną komunikacji jest największy problem.. boje się że strace to co budowałem od podstaw    :Smuci się bardzo: było koleżeństwo.. przyjaźń teraz ona wie że to coś więcej...
"Co z nami będzie" Sylwia Grzeszczak
Odpisz
#3
znaczy nie chodzi o fakt ze mam problemy tylko ze jestem mało wygadany, i często milczący   :Smuci się bardzo: sam fakt że brakuje mi tematów do rozmów ... o to głównie chodzi
"Co z nami będzie" Sylwia Grzeszczak
Odpisz
#4
Może to kwestia nudnego życia (bez obrazy).
U nas niewiele się dzieje, stąd nie mamy o czym gadać.
Rozwijajcie Swoje zainteresowania i działajcie.
Ja w sklepie z grami sprzedawce i serwisanta przegadałem, no ale w tej branży siedzę to się znam lepiej niż oni, stąd ta pewność Siebie    :Uśmiecha się:.

Odpisz
#5
Jak grasz sprzedawce,nie interesuje cię to
??
Basia
Odpisz
#6
Ja nauczyłem się pirdolić od rzeczy. Takie schematyczne gadanie, byle nie było ciszy. Czujesz się jak gówno a i tak trzeba parę zdań zamienić, bo cisza bardziej stresuje niż to bezsensowne gadanie. W rozmowie chodzi o swobodę, tematy ma każdy. Jak czujesz się swobodnie, to można gadać o największych pierdołach, bo tak właśnie ludzie robią. To wszystko przez stres.
Odpisz
#7
Sosen napisał(a):Jak czujesz się swobodnie, to można gadać o największych pierdołach, bo tak właśnie ludzie robią. To wszystko przez stres.

Otoz to. Chociaz ja czasami sie dziwie, jakie bzdury ludzie gadaja, z jaka swoboda i lekkoscia. Ja tak nie umiem, bo sie za duzo zastanawiam co by powiedziec, i zazwyczaj uznaje, ze moj temat jest malo interesujacy dla rozmowcy. Ale mozna szukac osob, ktore nie maja problemow z komunikacja, skacza z tematu na temat, rozmowa wtedy sama poplynie, ja tak mam przynajmniej. Nie mozna caly czas myslec, ze jest sie glupim, nie ma sie nic ciekawego do powiedzenia. Trzeba probowac.
Odpisz
#8
czuję się swobodnie, gdy rozmawiam z jedną osobą-i to nie zawsze; gdy są dwie osoby, to mogę jeszcze coś wtrącić; w grupie nie wiem, co ze sobą robić; nie nadążam, gdy ludzie przerzucają się słowami
problemem jest nie tylko to, że czujesz się głupi, ale też to, że inni też mogą tak o tobie myśleć, jeśli milczysz
inną kwestią jest zbyt poważne podchodzenie do rozmowy, dla ciebie to może być pierwsza rozmowa od wielu dni, dla drugiej osoby jesteś jedną z wielu osób, z którymi rozmawia w tym dniu i może nawet nie zwracać uwagi na to, co mówisz, a na pewno nie daje tej rozmowie takiego znaczenia jak ty. Kiedy nie masz bliskich osób, to od każdego z kim rozmawiasz możesz wymagać zbyt wiele, podczas gdy chodzi o zwykłą towarzyską pogawędkę
Odpisz
#9
Basia napisał(a):Jak grasz sprzedawce,nie interesuje cię to
??
Jestem redaktorem jednego z portali o grach czyli mam większą wiedzę niż nie jeden sprzedawca.
Aby zostać sprzedawcą: trzeba znać angielski na poziomie komunikatywnym, mój pozwala najwyżej na czytanie    :Wystawia język:, poza tym wysoka kultura osobista, wygląd. Nawalam tutaj.

Co do gadania o byle czym to próbujcie choćby przed lustrem gadać o piedołach.
Np. mów przez minutę (lub 1:30) np. o technikach zgniatania papierka czy sytuacji energetycznej w Hiszpanii.
Przerabiałem to na grupowej, ćwiczenie wymiotka, ale kiepsko mi jeszcze to idzie    :Uśmiecha się:.

Odpisz
#10
Też czasem rozmowa z przyjaciółmi czy znajomymi nie sprawiała mi problemów. Ale ostatnio to już bywało ciężko, czułem presje nawet rozmawiając o jakiś pierdołach. Spinałem się i łapałem buraka. Zacząłem brać ostatnio leki (już nie czuję się spiety, chociaż myśli negatywne jeszcze zostały) i doszedłem do wniosku, że zawsze byłem spięty podczas zwykłej rozmowy i zawsze było to obmyślanie co i jak powiedzieć.
..But it was only fantasy.
The wall was too high,
As you can see.
No matter how he tried,
He could not break free...
Odpisz
#11
Dobra jest, gadanie z facetami mi nie sprawia za dużego kłopotu. Zwłaszcza jak się znamy. Jestem wyluzowany i gadam. Ale dziewczyny mnie onieśmielają. A one patrzą na to jak facet mówi. Mniej je obchodzi o czym. Byle był wyluzowany i w miarę zabawny. Żeby się nie nudziła i czuła bezpiecznie. Pewny siebie. Bo one przyjmują zachowanie faceta. Dlatego wolą wyluzowanych i z poczuciem humoru. Silnych. Bo same się wtedy tak czują.
Ja te wszystkie cechy posiadam i mogę dziewczynie dać bezpieczeństwo, zabawę i luz, ale niech na cholerę pozwoli mi siebie poznać... Niech da mi czas, dużo czasu. Ale ja się nie dziwię, że go nie dają. Szukają prawdziwych facetów, pewnych od zaraz. Mocnych zawsze. Niewahających się. Solidnych.
Przynajmniej nie mam zadatków na pantoflarza    :Wystawia język:
No i spotkam się jutro z taką jedną, co ją bardzo lubię. Dała się zaprosić przy okazji załatwienia innej sprawy. Nie wiem jak będę z nią rozmawiał.    :Uśmiecha się szeroko: Co ja zrobię jest dla mnie tajemnicą... Nie znam jej przecież, a muszę zachowywać się tak, jakbym znał ją lub chciał znać.
Rozmawianie z nieznajomymi kobietami jest dla mnie stresujące, gdy muszę im coś udowadniać. Ale jak wyczuwam przewagę i dominację, to już nigdy jej nie tracę. Chyba, że ona wyraźnie udowodni, że miała małą chwilę słabości.
Mike, dzięki. Wczoraj mówiłem do kalafiora.    :Uśmiecha się szeroko:
Dzisiaj dalej będę trenował gadanie, ale już lepiej do lustra, przyda się w konfrontacjach z paniami.
Odpisz
#12
Zawsze jak jest szansa to z niej korzystaj    :Uśmiecha się szeroko:. Właściwie mówi się, że z dziewczyną to można rozmawiać o wszystkim, bo też człowiek.    :Uśmiecha się: Ważne jak się to robi i jak się zachowuje. No, ale z kolegami to ja mogę gadać o wszystkim i o niczym, i wiem jak to funkcjonuje. Ale z kobietami już zonk.    :Uśmiecha się szeroko:
Odpisz
#13
Ja też to mam. Najgorzej to z jakąś nowopoznaną osobą to w ogóle mnie zatyka. Z dziewczynami to da się jakoś gadać, bo to się pogada o kosmetykach i takich pierdołach, ale jak mam gadać z chłopakiem to czuję się jak niemowa.
Też męczące są te rozmowy o "pogodzie", to jak tak gadać to już lepiej wcale.
Zawsze się boję, że powiem coś nie tak, że mnie wyśmieją, że pomyślą, że jestem głupia albo nudna. Najlepiej to jest po alkoholu, wtedy to całkowity luz i można gadać o wszystkim i mieć wszystko gdzieś. Pewnie skończe jako alkoholiczka...
Dobra koniec użalania. Trzeba wziąć się w garść    :Uśmiecha się:
Odpisz
#14
Ahhh, mam to samo. Rozmowa mnie od jakiegoś czasu meczy, męczą mnie nawet sami ludzie. a juz wogóle doprowadza mnie do pasji gadka o niczym. A, nawet lepiej jest, jak się nikt nie odzywa. Jeżeli miałabym wybrać to wole milczenie, od gadania o bzdetach. w sumie, zalezy też z kim, z fajna osobą nawet miło sie gada o bzdetach. Co się ze mna dzieje : (
Odpisz
#15
Zawsze można nad tym pracować.    :Uśmiecha się szeroko:
Spotkać się z kimś z forum i po prostu próbować gadać. W końcu się nauczymy.
Odpisz
#16
Ja po wieloletniej 'przygodzie' z fobią też mam pewne problemy z komunikacją. Chyba zajmę się tym problemem od strony naukowej    :Uśmiecha się puszczając oko: Tj. zamierzam troszkę poczytać o komunikacji międzyludzkiej. Jeśli znacie jakieś książki w tym temacie - wpisujcie.
Some things in life are bad
They can really make you mad
Other things just make you swear and curse.
When you're chewing on life's gristle
Don't grumble, give a whistle
And this'll help things turn out for the best...

And...always look on the bright side of life...
Always look on the light side of life...
Odpisz
#17
Zauwazylam cos jeszcze. Otoz mam problemy z komunikacja, jak wiekszosc, ale dreczy mnie cos innego. Ostatnio zaczynam rozmowy, a co mi tam, ale nie umiem patrzec na rozmowce. Kiedy ide z kims i rozmawiam, patrze na droge, nie rozmowce. Kiedy siedze z kims, patrze przed siebie jak mowie, dopiero po chwili zerkam na rozmowce, i widze wbity w siebie wzrok. Jak juz jakos wytrzymam, patrze na rozmowce jak mowie, to po wypowiedzi opuszczam natychmiast wzrok. Jak ktos do mnie mowi, tez nie umiem patrzec na tego osobnika, malo tego patrze przed siebie. Nawet jak sie smieje z czyjegos zartu, szczerze, to tak samo, gapie sie przed siebie. Wyglada to glupio, bo zdarza sie, ze osoba zaczyna sie wiercic i obracac w strone, w ktora ja sie gapie, ciekawa, co tez takiego interesujacego sie tam dzieje, a tam sie dzieje pusta sciana na przyklad. Czasami sie zmusze i wtedy tez niedobrze, bo sztucznie to wyglada, jak siedze prawie nie mrugajac. Musi to zalosnie wygladac i zapewne nie zacheca ludzi do kontaktow ze mna. Walcze, ale nie potrafie tak. Normalnie rozmawiam tylko z rodzina. A wy jakos sobie z tym radzicie?
Odpisz
#18
U mnie to jakoś inaczej... mogę mówić bardziej, szczerze i naturalnie. Do pewnego stopnia jest to wyćwiczona czyli sztuczne, ale też naprawdę się czuję pewniej. Tyle, że ja z reguły mało mówię... ew. przy znajomych czasem się rozgadam, ale później czuję się pusty jak beczka. Ostatnio bardziej potrafię patrzeć na rozmówcę, nie biegam tak strasznie oczami, jak z kimś idę to patrzę i na rozmówcę i na drogę. Po prostu kręcę głową w bok i znowu na drogę. I da się to doprowadzić do naturalności.
Przy rozbieganych oczach i niepokoju może pomóc branie magnezu.
Ja właściwie też w domu zachowuję się masakrycznie swobodnie... wiara z roboty by mnie nie poznała. Mogę zrobić, co tylko chcę. Myślę, że to normalne, więc innym też się normalne wydaje. Tak to właśnie działa.
Ogólnie żeby te oczy opanować to trzeba zacząć myśleć o rozmowie i o rozmówcy. A później dzieje się samo bez naszego udziału. Bo spojrzenia się nie da zmodyfikować, żeby wyglądać na zainteresowanego, gdy tak naprawdę się jest we własnym świecie.
Odpisz
#19
Magnez biore regularnie, ale to raczej, dlatego ze kawa mi go skutecznie wyplukuje. Moje oczy nie sa rozbiegane, wrecz potrafia sie zawziecie uczepic jednego miejsca, to chyba taka obrona mojego dziwnego umyslu na blizszy kontakt z drugim czlowiekiem. Od jutra bede cwiczyc to patrzenie, gorzej juz chyba byc nie moze.
Odpisz
#20
post usunięty przez autora
Don't worry, be happy
In every life we have some trouble
When you worry you make it double
Don't worry, be happy
Odpisz
#21
Kiedy ja nudnego życia nie mam, a i bazę mam wielką. Tylko jakiś blok się włącza przy fajnych pannach    :Smuci się:
A może się okłamuję i mam smętne życie?
Odpisz
#22
post usunięty przez autora
Don't worry, be happy
In every life we have some trouble
When you worry you make it double
Don't worry, be happy
Odpisz
#23
Masz całkowitą rację. Jestem przy nich spięty i przez to one też są.    :Smuci się:
Odpisz
#24
Panny, o których wspominasz są spięte, ponieważ Ty jesteś zniechęcony do nich i w głębi duszy wiesz, że właściwie żadna dziewczyna nie wynagrodziłaby Ci natenczas Twoich cierpień. Jesteś ociężały jak kamień, bo sam stałeś się kamieniem, dlatego wszystko, czego byś pragnął, to społeczne uznanie. Chciałbyś ociosać kamień, który wtaczasz z mozołem na górę, ale który przytłacza Cię niestety swoim ciężarem, ciągnąc Cię w dół, kiedy spada z szczytu Twoich zamierzeń. Wiesz dobrze, że dziewczyny, o których mniemamy, że są piękne, w rzeczywistości odzwierciedlają piękno dzieła, zatem są lustrzanym odbiciem naszych osiągnięć. Pomagają nam rozumieć siebie, kiedy swoją uległością aprobują naszą postawę. Pomagają nam nieść krzyż, który byłby zbyt ciężki, by trwać w drodze. Pomagają rozumieć nasze własne rozterki na co dzień i racjonalnie planować.
Dobrze wiesz, że wyświechtane dziewczyny nie są oddane, bo będąc znudzone, nie rozumieją słuszności Twoich motywów, których sam nie nazywasz czasem.
Nie porozumiesz się z kimś, komu chciałbyś manifestować swoje położenie, bo Twoja postawa przemawia sama przez się. Twój kamień zwala się innym na głowę. Krzyż, który niesiesz nie pozwala Ci się porozumieć, bo nie potrafisz się wysłowić. Tracisz mowę. Jesteś spięty, drętwy, ociężały, zmęczony, nudny, zmierzły i zgorzkniały.
Odpisz
#25
Moje miejsce na tym forum to ciągle wznoszący się dym, to ciągłe wszczynanie bunt i obwieszczanie hiobowych wieści. Są nimi kruki i wrony Waszej sromoty, skoro wysłowiść się nie potraficie. Zapewne nie macie uznania ani chwały udzielanej z wyska, zatem ulegacie pysze i bucie. Dajecie się zwieść czrownikom Freuda i zgorzkniałym jędzom, a nie umiejąc wyrazić swoich myśli, doprowadzacie do awanturnictwa i szerzenia wszeteczeństwa. Kruki i wrony się panoszą dając obraz bitwy, ale i dobre rokowania na to, że trafnie oceniając sytuację przepędzę stado wszelakiego ptactwa nieczystego. Są ludzie, którzy nie zatracili jeszcze polskiej mowy, która jest jak buda dla psa, dająca obraz społecznej postawy. Dzięki niej wiem, kto ulega mniemaniom i ulotnym motywom myśli ludzkiej, bo nie umiejąc wspólpracować z innymi zwodzony jest przez magię i sępy. Ciała Wasze są wątkie i słabe, zatem gniją zatruwane niepokojem opędzania się od ptactwa.
Nie potarficie się wysłowić w oparciu o regulamin. Tego zaakceptować nie mogę, bo chciałbyś taką postawą zachęcic Shade do robienia z forum rynsztoka i do uprawiania w przyszłości nierządu ciała. - Ot taka ścisła zależność odzwierciedlająca stan ducha i postawę społeczną, a cielesną dyscyplinę.
Nie mógłbym sie sam swobodnie wypowiadać i ograniczałbym wypowiedź do tego, co ogranicza mój lęk przed ludźmi takimi jak Ty. Moja fobia ma zrozumiałe źródło, dlatego w przciwieństwie do wielu z Was nie szukam irracjonalnych źródeł i spekulacyjnych baz, mieniących się złudnym przekonaniem o tym, że pomoże mi kłanianie się sępom i krukom. Swoje eliksiry i mikstury zachowaj dla siebie. Swoje żale stłamś. - Tak mi przykro.
Niestety, skoro często poprzestajecie do spekulacji na temata abstrakcyjnego podłoża swojej nędzy, to pewnie moja postępowa myśl może Was razić światłem. Godzę się natomiast na to, że nie musisz Ty ani inni komentować sedna spraw i możesz trwać w swoim rozgoryczeniu i próbach zaleczenia bólu złudą skuteczności farmakologii czy wyżalania się i prób racjonalizacji, bez niesienia postępowej, krezpiącej wieści. Gdzie nadzieja, skoro masz pretensje do mnie? O co? Po prostu nie panujesz nad sobą wiedząc, że musisz podporządkować się mojemu zdaniu.
Dzieje się tak dlatego, ponieważ wypracowałem sobie tutaj określone okoliczności i jestem starszy doświadczeniem. Jeśli chcesz skonfrontować swoje racje ze mną, to rób to merytorycznie, kruku.
Spectator, kruku!
Jak rozmawiać z innymi ludźmi? Merytorycznie.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Już nie umiem rozmawiać ann_1992 14 1 206 13 Sie 2018, Pon 20:12
Ostatni post: nika32
  Nie potrafie rozmawiac, ludzie mnie maja za dziwaka diana_p94 6 1 325 04 Lut 2018, Nie 23:29
Ostatni post: marcinnn
  Nie wiem jak zacząć rozmawiać z innymi... Abigail122 7 1 630 02 Lis 2016, Śro 15:28
Ostatni post: blackblond
  Boję się rozmawiać z ludźmi marta88315 7 2 849 15 Mar 2016, Wto 22:40
Ostatni post: mis
  Na jakie tematy rozmawiać z ludźmi? bastard91 22 2 890 25 Lut 2015, Śro 16:57
Ostatni post: verti
  Nie potrafię rozmawiać z ludźmi. marlow 20 18 441 19 Wrz 2014, Pią 20:18
Ostatni post: marcinnn


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.