- Jak wyglądała wasza studniówka?
#1
Zkładając, że w ogóle na niej byliście   :Stan - Uśmiecha się: Jutro mija u mnie ostateczny termin wpłaty, a mi cały tydzień intensywnego myślenia nie starczył, żeby zdecydować czy iść czy nie. Ostatnio nawet nie mogłam przez to spać, taki to dla mnie stres (ehhh gdyby ludzie na świecie mieli tylko takie problemy...) Nienawidzę tego typu imprez i boję się że to będzie dla mnie cała noc tortur psychicznych, ale z drugiej strony może warto by się przemóc...obawiam się trochę reakcji ludzi, rodzina uzna mnie za dziwaka i byłabym jedyną osobą z klasy która nie idzie Nie mam z kim iść, rzecz jasna.
Pomożecie mi rozwiązać dylemat? :Stare - Kwaśny:
Odpisz
#2
Jakbym byl troche mlodszy i potrafil tańczyć to bym pomógł   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:. Z tego co czytałem to sporo z nas nie bylo w ogóle. Ja bylem,ale oczywiście sam, choc myslaylem nawet o zagipsowaniu nogi aby nie iść. Na szczęście paru chłopaków tez bylo samych, to piliśmy w trupa... Najgorsze bylo jak nas zapraszali na parkiet, ale się udawalo "niedyspozycje". Jak nie zrobisz to będziesz dziwnie postrzegana, ale jednak proponował bym iść samej, masz tam jakies koleżanki do których można sie dosiąść ?
Na następny raz czytaj istniejace tematy bo taki juz byl   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
Odpisz
#3
Jakby to powiedział Proxi: "Nie po to ku... jestem fobikiem, żeby na studniówki chodzić" :-P
Odpisz
#4
Nie byłam i jak powiedziałam, że nie idę to moja koleżanka też nie poszła, potem jeszcze kilka osób zdecydowało, że nie idzie i dostałam opier*** od wychowawczyni, ale nie żałuję że nie poszłam, nie widzę siebie w takiej sytuacji. Moja młodsza siostra też nie była i teraz mój brat też nie poszedł.
Za to do tej pory pamiętam jak czułam się na balu gimnazjalnym i nie są to przyjemne wspomnienia.
Odpisz
#5
Niestety nie mam żadnych koleżanek, w szkole z nikim nie gadam...Tym bardziej jak każdy będzie z nieznaną mi osobą towarzyszącą , obawiam się że wtedy zagadanie do kogoś będzie dla mnie nie do przeskoczenia. Gdyby tak dużo znanych mi osób nie szło , to pewnie decyzja byłaby łatwiejsza...Ale ciąży na mnie taka presja, że kuzynka w moim wieku trąbiła o tej studniówce jeszcze zanim dobrze zaczęła liceum i boję się że moja rodzina nie przyjmuje do wiadomości , że może mi przyjść do głowy na nią nie pójść. JJuż widzę ich wielkie oczy , kiedy stwierdzę że nie idę
Odpisz
#6
Ja nie byłem, nie pomogę. jakby powiedział Proxi....
Odpisz
#7
Sam nie byłem. Była to moja pierwsza i chyba jedyna sytuacja, gdy nie poddałem się presji otoczenia, żeby gdzieś iść na zabawę.
Nie masz koleżanek, osoby towarzyszącej też... Pewnie będziesz siedziała sama przy stole, ubrana w kieckę za kilka stów kupioną specjalnie na tą okazję. Czekała, aż ktoś Cię zagada, wyciągnie do tańca, chociaż może nie... bo na parkiecie za dużo/za mało ludzi, wszyscy będą się patrzeć, nie wiem, czy lubisz tańczyć, ale jesteś gotowa na to wszystko?

Nie idź. Pokaż, że potrafisz podejmować samodzielne decyzje pomimo presji otoczenia.
Odpisz
#8
Gdzie sie stracił mój post, pisałem tu posta. A sie rozpisałem trochę...
Odpisz
#9
Caveman27, mówisz takie prawdziwe rzeczy, że aż mi się odechciało. A już prawie byłam zdecydowana! Nie żebym cię tam winiła, raczej jestem wdzięczna za otworzenie oczu. Szkoda że muszę się zdecydować jeszcze w tym tygodniu, bo na następny szykuje się kilkudniowa wycieczka i może po tym miałabym jakieś wyobrażenie o tym jak ta impreza będzie wyglądała. Chociaż rok temu nikt się nie przejął, że cały czas siedziałam sama w pokoju, a nie wygląda żeby to miało się jakoś zmienić
Odpisz
#10
Studniówka... Średnio miłe wspomnienia wracają...
Ja niestety nie potrafiłam się postawić i uczestniczyłam w tym całym cyrku. Bo wszyscy z klasy idą, bo rodzeństwo na swoich było i nawet poloneza tańczyli. Siostra dziwnie na mnie się spojrzała gdy powiedziałam, że ja tańczyć nie będę, gdybym powiedziała, że nie idę w ogóle to chyba by się mnie wyrzekła. Nie miałam z kim iść (brak znajomych), więc skołowała mi swojego kolegę. Ciężko było dogadać się z kimś dopiero co poznanym. Ze swoją klasą nie miałam dobrego kontaktu, więc też nie miałam z kim rozmawiać. Tańczyć nie lubiłam i niezbyt umiałam. Nawet napić się zbytnio nie mogłam, bo pan towarzysz kierowcował. Ostatecznie wynudziłam się konkretnie i żałowałam, że zabrakło mi asertywności. Na koniec siostra grzecznie mnie uświadomiła, że lepiej bym mówiła rodzicom, że dobrze się bawiłam, bo sporo pieniędzy na to poszło i będzie przykro, że na marnację to poszło, bo córeczka nie potrafiła się tym cieszyć. A mogłam zostać w domu i obejrzeć po raz kolejny "Szósty zmysł". Pamiętam, że akurat tego dnia leciał w tv.
Więc jeśli nie chcesz iść, nie masz z kim, nie lubisz tańczyć czy alkoholizować się ze swoją klasą, to nie idź. Nie rób nic na siłę i wbrew sobie. Gdybym mogła cofnąć czas to za cholerę bym nie poszła na studniówkę, nawet kosztem zostania uznaną za totalnego dziwaka.
https://www.youtube.com/watch?v=sZtwXFaTpjE
Odpisz
#11
Wydaje mi się, że moje historia wyglądałaby identycznie co twoja Goodbyekitty   :Stan - Różne - Zaskoczony: Mama nawet proponowała mi podstawienie jakiegoś syna koleżanki czy nie wiadomo kogo, ale w życiu nie dała bym się na to namówić, spaliła bym się ze wstydu, kiedy ktoś kogo zabrałam ze sobą patrzyłby jak boję się odezwać nawet do kogoś z klasy. No...i słuszna uwaga z tą kasą, nie wiem czy warto wydawać parę stów na nieudaną imprezę. A tym linkiem poprawiłaś mi humor, dzięki   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:
Odpisz
#12
Stonoga pasuje do każdej sytuacji. Tutaj na przykład kolejne błyskotliwe podsumowanie mojej studniówki: https://www.youtube.com/watch?v=zcz9GOifnB4
Jak sobie podliczyłam ile wydałam na to wszystko to aż mi się smutno zrobiło. Te pieniądze można było o wiele lepiej zagospodarować. Tyle chociaż dobrego, że kieckę i buty miałam w miarę uniwersalne i dało się je założyć też na inne okazje. Do tej pory moje jedyne buty na obcasach to te kupione na studniówkę... ;_; (a to było na początku 2012 roku...)
Odpisz
#13
Nawet gdybym miał to i tak bym nie poszedł   :Stan - Uśmiecha się - Pewny siebie:
Odpisz
#14
Nie poszłam. Czasem żałuję jak się w towarzystwie wspomina studniówkowe historie a ja boję się przyznać, że nie mam żadnych bo na żadnej studniówce nie byłam ale myślę, że nie ma co się zmuszać. Lepiej nie mieć żadnych wspomnień niż mieć złe
Odpisz
#15
Nie idź, nie mając koleżanek i brak osoby towarzyszącej wynudzisz się, będziesz źle się czuła, uwierz mi...   :Stan - Niezadowolony - Smuci się:
Odpisz
#16
Hmmm iść czy nie iść. Decyzja do jutra, a ja nawet nie mam z kim tego przedyskutować poza wami, bo z rodziną się wstydzę ze wspomnianych już powodów.
Odpisz
#17
Ja nie miałam nawet forumków by z nimi przedyskutować, bo wtedy nie miałam komputera i internetu.
I w sumie też mi było wstyd przed rodziną przyznać dlaczego nie chcę iść i że nie mam żadnych dobrych znajomych w klasie, a nawet szkole.
Zawsze możesz im powiedzieć, że masz na wtedy lepsze plany i pójść na nocny maraton do kina. Opcja tańsza i pewnie lepiej się będziesz bawić.   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
Odpisz
#18
Okres studniówkowy to był dla mnie ciężki czas.
Klasa maturalna, a ja miałem na półrocze dwie jedynki: z polskiego i matmy. Przy czym matematykę miałem zdawać na maturze, a potem były mgliste marzenia o studiach technicznych. :-o Oprócz tego wszystko mi się sypało w sferze rodzinnej, finansowej i innych.

W takim zajebistym nastroju mimo wszystko zapisałem się na studniówkę, ale kompletnie nie miałem ochoty tam iść. Właściwie to nie ja się zapisałem, ale koleżanka z klasy (widząc, że nie zapłaciłem na studniówkę w ostatnim możliwym terminie) wyłożyła za mnie kasę, bo myślała, że może teraz nie mam pieniędzy.   :Stan - Niezadowolony - Przewraca oczami: Ja nie miałem odwagi protestować, więc zostałem zapisany.

Szybko okazało się skąd ten miły gest z jej strony. Otóż inna koleżanka z klasy upatrzyła sobie mnie jako swojego partnera studniówkowego i robiła do mnie nieśmiałe podchody. Ja oczywiście jako gbur i dupek spławiałem ją, ponieważ ubzdurałem sobie, że nie pójdę na studniówkę i koniec kropka, a jej nie chciałem zapraszać, aby potem nie zostawić partnerki na lodzie. Boże, jaki ja byłem głupi w młodości.   :Stan - Niezadowolony - Przewraca oczami:

No i tak czas mijał. Studniówka była coraz bliżej. Kilka dni przed balem, jeszcze inna koleżanka z klasy zapytała mnie z kim idę na studniówkę. Odpowiedziałem jej, że idę sam (w domyśle nadal miałem nie iść, ale nie chciałem jej o tym mówić, aby mnie nie namawiała). Ona słysząc to dosłownie przeciągnęła mnie przez korytarz za rękę do jednej swojej kumpeli i zeswatała z nią. :-P (oczywiście znowu nie miałem odwagi protestować, że nie chcę partnerki na studniówkę, bo po prostu nie mam ochoty iść na studniówkę - ach ta moja asertywność)
Tak mój plan niepójścia na studniówkę spalił na panewce.

Sama studniówka nie była tragedią, ale rewelacją też nie. Trochę tańczyłem, trochę piłem. Trochę gadałem z ludźmi i ze swoją praktycznie obcą partnerką. Chociaż to ostatnie mi słabo wychodziło bo ciężko mi było w tamtym czasie nawiązywać rozmowę z obcymi ludźmi.

Z biegiem czasu żałuję, że poszedłem na studniówkę z takiego przymusu, a nie z własnej woli. Takie rzeczy po latach bardzo fajnie się wspomina i moim zdaniem warto się przemóc i pójść, choćby samemu. Z drugiej strony też nie ma sensu robić nic na siłę.
Odpisz
#19
Moja studniówka była w miarę. No, oprócz tego, że mój tata zgłosił się do grupki rodziców pilnujących i gdy tylko gdzieś znikałam to dzwonił do mnie gdzie się podziewam...
Ogólnie większą część studniówki spędziłam z moim ówczesnym chłopakiem (z równoległej klasy, więc to była nasza wspólna studniówka)- chodziliśmy po hotelu (mieliśmy studniówkę w Sobieskim) między piętrami, przysiadaliśmy na podłodze i gadaliśmy, nie chciało nam się bawić z tymi wszystkimi ludźmi.
A oprócz tego przemyciliśmy alkohol w kilka osób, pakując go do ładnego pudełka i mówiąc przy wejściu że w środku jest prezent dla wychowawczyni   :Stan - Uśmiecha się - LOL:
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis ewl:
  • Czarny5
Odpisz
#20
Ojj żeby to mnie tak wyciągali. Ciekawe czy w ogóle ktoś by zauważył, że mnie nie ma   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:
Odpisz
#21
Nie wiem, czy warto tam iść nie mając chociaż jednej osoby, z którą można by spędzić ten czas. Jeśli czujesz, że to nie impreza dla Ciebie i nie zależy Ci na odhaczeniu wydarzenia pt. "Studniówka" z listy "rzeczy do zrobienia w życiu", to odpuść sobie.
Odpisz
#22
Idź, baw się, wiruj, świruj, tańcz jakby nie było słońca dnia następnego.
Nie słuchaj tych malkontentów z tematu, będzie dobrze, po prostu, musi być.
U mnie w szkole mało kto miał osobę towarzyszącą, naprawdę. Szukało się jedynie partnerek do poloneza. Ja nie piłem, nie tańczyłem za bardzo, a mimo tego studniówkę wspominam dobrze i Ty też będziesz, jak tylko pójdziesz.
Warto, po prostu, to jeden z takich przełomowych momentów można powiedzieć, symboli dorosłości.

Nie ma co spędzić tego wieczoru w łóżku, płacząc w poduszkę, warto się przeeełamać i iść, a może okaże się ta noc nocą cudów?
Odpisz
#23
bajabongo Kobieta z Twojego avka odgryza głowę ptaszkowi? Dobrze widzę?
Odpisz
#24
ja nie poszłam, podśmiechujowali się ze mnie w klasie, że nie mam osoby towarzyszącej, albo jestem lesbą. teraz głupio mi się przynawać czasami na studiach, jak o tym mowa, że nie byłam, ale z drugiej strony, nie żałuję, że nie byłam- nic mnie nie łączyło z tymi ludźmi, nigdy nie spotykałam się z nimi po szkole (oprócz, co śmieszne, po maturze raz), na przerwach jeśli z kimś rozmawiałam, to z moją byłą przyjaciółką, albo dwiema innymi dziewczynami; oni mnie uważali za dziwoląga, a ja ich za debili, więc po co? przy czym ludzie są różni, u mnie spiknęli się idioci, i tyle.
jeśli natomiast nie masz takiej sytuacji, to idź, najwyżej uciekniesz w połowie, skarżąc się na ból brzucha

nie wiem, oże wyciąga ptasiora z gęby, nie wiem, ale wygląda to wystarczająco dramatycznie i całkiem obrzydliwie, żeby było
Odpisz
#25
dead.beat napisał(a):Idź, baw się, wiruj, świruj, tańcz jakby nie było słońca dnia następnego.
Nie słuchaj tych malkontentów z tematu, będzie dobrze, po prostu, musi być.
U mnie w szkole mało kto miał osobę towarzyszącą, naprawdę. Szukało się jedynie partnerek do poloneza. Ja nie piłem, nie tańczyłem za bardzo, a mimo tego studniówkę wspominam dobrze i Ty też będziesz, jak tylko pójdziesz.
Warto, po prostu, to jeden z takich przełomowych momentów można powiedzieć, symboli dorosłości.

Nie ma co spędzić tego wieczoru w łóżku, płacząc w poduszkę, warto się przeeełamać i iść, a może okaże się ta noc nocą cudów?

Nie ma co dawać jakiś głupich nadziei, że będzie och i ach, jeśli nie ma koleżanek, jest cicha, nie ma osoby towarzyszącej to mi się wydaję, że prawie w 100% będzie tego żałować, takie gadanie idź baw się, świruj, wiruj to dobre dla osoby bez problemów społecznych, moja matka też zawsze gadała idź i baw się dobrze, na pewno będzie fajnie, a ostatecznie i tak było ch*jowo (mimo że się starałam)   :Stan - Uśmiecha się:
Zresztą jej decyzja, może się myle i będziesz dobrze się bawiła ;p ryzykuj jak chcesz
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Zbliża się najgorszy okres (studniówka). 449 70 870 18 Paź 2014, Sob 12:08
Ostatni post: merlin
  matura, studniowka, 18 urodziny, -Rok koszmar-rezygnuje grycyl 66 8 057 01 Lis 2011, Wto 17:53
Ostatni post: Wróżka


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.