- Jak wyglądała wasza studniówka?
Też nie byłem na studniówce i nie żałuję. Choć nie pamiętam co w ten czas robiłem, zapewne spędziłem go o wiele sympatyczniej. Zabawa w gronie ludzi których się serdecznie nienawidzi mogłaby skończyć się masakrą. Podsumowując, cieszę się że nie poszedłem na studniówkę   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
Być może patrzę na sprawę przez pryzmat nadmiernego samokrytycyzmu, jednak uważam, że ucieczka nigdy nie jest rozwiązaniem. A tym właśnie jest niepojście na studniowkę. Rzucenie ręcznika na ring nim się nawet zaczęła walka. Z gory założenie, że się przegra. Całe życie tak zachowywać się nie można, bo to żadne rozwiązanie.
Może Wam przykro nie jest, że nie poszliście, ale jak głupio by to nie zabrzmiało, mi odrobinę za Was jest. Może bardziej o to przykro mi jest, że do tego zostaliście zmuszeni przez zaistniałe okoliczności i ludzi. Co ja tam zresztą wiedzieć mogę.
Byle tylko z takiego zachowania reguły nie zrobić na przyszłość.
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Acj:
  • Nowy555, Ninja
Odpisz
(06 Maj 2018, Nie 22:41)Ajka napisał(a):
(06 Maj 2018, Nie 16:04)Acj napisał(a): Jaka by nie była jednak lepiej pojść sprobować się dobrze bawić niż żałować poźniej zmarnowanej okazji.
Jak ktoś byłby w stanie dobrze się bawić skacząc w rytm disco polo z ludźmi, z którymi za wiele go nie łączy, to może tak. Ale jak po prostu nie lubi się tego typu imprez, to żadna to okazja. Ja jestem pewna, że to wydarzenie by mi się nie spodobało, dużo nie straciłam i bez sensu byłoby wydawać kupę hajsu bo raz w życiu. Nie tylko fobiki rezygnują ze studniówek, są ludzie którzy tego nie trawią i nie idą.

(06 Maj 2018, Nie 16:04)Acj napisał(a): Kto powie, że cieszy się z tego, że nie poszedł na swoją studniowke zwyczajnie okłamuje siebie.
Cieszę się, że nie poszłam i jestem dumna ;{

  :Stan - Różne - Zaskoczony: jedyna nieimprezowa fobiczka
Odpisz
(07 Maj 2018, Pon 12:13)Acj napisał(a): uważam, że ucieczka nigdy nie jest rozwiązaniem. A tym właśnie jest niepojście na studniowkę. Rzucenie ręcznika na ring nim się nawet zaczęła walka.
Ucieczka przed czym? Walka o co? Rozumiem pisanie w ten sposób o rozmowie kwalifikacyjnej, nawiązywaniu nowych znajomości, zdobywaniu wiedzy, ale że niby taka ważna jest niewiele znacząca impreza, za którą jeszcze trzeba słono zabulić?
Ja niestety byłam i żałuję, to jedno z najgorszych wspomnień w życiu. Zazdroszczę tym, którzy byli mądrzejsi ode mnie i nie słuchali gadaniny innych ludzi.
Odpisz
Przynajmniej sprobowałaś. Wiesz na czym błąd polegał, dlaczego impreza Ci się nie spodobała. Czasem winni są ludzie, a czasem my sami. Sam mam wyrzuty co do swojej studniowki, ale winnym takiego stanu rzeczy, dlaczego wszystko wyszło, jak wyszło, byłem ja sam.
Dzisiaj studniowka, a jutro co? Możemy czuć gorycz co do naszego doświadczenia, ale nie mowmy, że taka impreza jest do bani i nie należy na nią pojść. Każdy wyspał się tak jak sobie pościelił. Tego nikt nie zaprzeczy.
Odpisz
No ale jeżeli kogoś serio nie bawią takie imprezy to po co ma się męczyć niepotrzebnie
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Maxx:
  • Kiwi
Odpisz
(07 Maj 2018, Pon 12:13)Acj napisał(a): Być może patrzę na sprawę przez pryzmat nadmiernego samokrytycyzmu, jednak uważam, że ucieczka nigdy nie jest rozwiązaniem. A tym właśnie jest niepojście na studniowkę. Rzucenie ręcznika na ring nim się nawet zaczęła walka.

Taaa... Nie rozumiem kompletnie tej presji na pójście na swoją studniówkę. Zwykła impreza jakich można wiele w życiu zaliczyć. Jako zaawansowany fobik robiło mi sie niedobrze na samą myśl o studniówce już od początku liceum. Niestety w mojej szkole była tak silna presja, że nie miałem wyboru i poszedłem, bez partnerki oczywiście. Wydałem 400 pln i śmiało mogę powiedzieć, że to był najgorszy dzień w moim życiu. Jakbym mógł cofnąć czas, to nawet bym się nie zastanawiał nad pójściem. Jedyne co mi po tym zostało to bardzo przykre wspomnienia, o których wolałbym całkiem zapomnieć.

Po co tak namawiać ludzi do tego, jeżeli wiedzą, że się będą męczyć na takiej imprezie? Żeby nie było - teraz imprezy bardzo lubię, ale typu domówka czy wyjście do pubu ze znajomymi, ale studniówki i wesela nie są dla mnie i nie widzę sensu na siłę tego zmieniać. Zbyt oficjalna atmosfera, kamery, fotograf, muzyka disco-polo, której nie toleruję, jakieś wieśniackie zabawy organizowane przez wodzireja, obecność nauczycieli (albo gorzej - rodziny w przypadku wesela). Choćby nie wiem co, nie byłbym w stanie się dobrze tam bawić. Ostatnio w mojej rodzinie były dwa wesela, na które byłem zaproszony - odmówiłem, i tak, jestem z tego bardzo zadowolony, żałować na pewno nie będę.
Odpisz
(08 Maj 2018, Wto 1:01)Rival napisał(a): Ostatnio w mojej rodzinie były dwa wesela, na które byłem zaproszony - odmówiłem
Zuch chłopak.
Odpisz
Najgorsze iść na wesele samemu i nie mieć odwagi zaprosić żadnej dziewczyny do tańca aż jakaś kuzynka się zlituje i sama zapędzi do tańców  :Stan - Różne - Zaskoczony:
Odpisz
Ja byłem na weselu 2 lata temu i jako jedyny nie tańczyłem w ogóle. No i muzyka była strasznie dziadowska i w ogóle nie miałem ochoty, a tańca z kimś zwyczajnie nie preferuję. Na poprawinach była dobra muzyka i miałem czasem ochotę tańczyć (samemu), ale fobia nie pozwoliła.


(06 Maj 2018, Nie 16:04)Acj napisał(a): Kto powie, że cieszy się z tego, że nie poszedł na swoją studniowke zwyczajnie okłamuje siebie.
Zwyczajnie głupie stwierdzenie


Cieszę się, że nie poszedłem i nie okłamuje się. W szkole średniej rówieśnicy w szkole byli dla mnie stadem małp. Nie żałuję nie pójścia na imprezę ze stadem małp   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
ten uczuć gdy sobie wkręcasz, że nie masz fobii a potem pójdziesz na komunie i dziewczyna zapoznaje cie ze swoim kuzynostwem i ciotkowstwem a ciebie tak zżera stres, że aż nieogarniasz co się dzieje   :Stan - Niezadowolony - Martwi się:
Odpisz
Nie wyglądała, i cieszę się z tego, bo oszczędziłem sobie kolejnych negatywnych wspomnień.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis christof_k:
  • Placebo
Odpisz
(12 Cze 2018, Wto 19:54)nieżyciowy napisał(a): Nie wyglądała, i cieszę się z tego, bo oszczędziłem sobie kolejnych negatywnych wspomnień.

I pieniędzy -  :Stan - Uśmiecha się - LOL:
Odpisz
Na swojej studniówce byłam, bo brałam udział w kabarecie. Byłam bez partnera, bo nie miałam kogo wziąć. Całą imprezę sama przesiedziałam za stołem, wynudziłam się strasznie, nikt mnie nie prosił do tańca, ja też nikogo nie prosiłam. Potem siedziałam w przedsionku z koleżanką i kolegami i w sumie chyba gadaliśmy i robiliśmy sobie głupie zdjęcia.
Odpisz
Nie byłam na swojej studniówce, bo nie lubię imprez.
Odpisz
Nie wyglądała, z tego co pamiętam to z kumplami nakupiliśmy jaboli i poszliśmy do parku. Zabawa była przednia, z pewnością lepsza niż na zamkniętej sali z nauczycielami   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
Tego dnia pewna dziewczyna pierwszy raz zagrała na mojej fujarce i dlatego ten dzień dobrze pamiętam, bo w przeciwnym wypadku to by wyglądało tak samo jak każda inna "sobota"   :Stan - Uśmiecha się - Wystawia język:
P.S.
Uwielbiam otwarte plenery   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
(11 Gru 2017, Pon 14:23)wolfganek napisał(a):
(09 Gru 2017, Sob 18:54)Wolfgang napisał(a):
(14 Lip 2017, Pią 18:56)Wolfgang napisał(a): Ja chyba nie pójdę. Nie mam z kim a z ekstrawertyczką będę się męczył.

Nie idę na 100%. Mogę nawet iść sam ale zanudziłbym się na śmierć.

I to jeszcze w promocyjnej cenie za jedyne 400 zł   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:

Jak planowałem tak się stało. Nie byłem przez nikogo zapraszany a wręcz naciskany przez tatę i pewnego nauczyciela na pójście. Bo co będę robił w domu? Bo to przecież ostatni rok z moją klasą? Bo to ostatnia impreza z nimi? Wyszło że nie poszedłem jako jeden z dwóch nieobecnych. Gdybym poszedł to bym żałował a tak zaoszczędziłem pieniądze   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:
A sama studniówka przeszła bez rewelacji. Trochę tańców, muzyki i słabe jedzenie.
Odpisz
Ja bylem na studniowce ale zle ja wspominam.
Bylem z dziewczyna ktora "zalatwil" mi psycholog. Ona byla niepijaca niepalaca bo podpisala krucjate (dzialala w organizacjach religijnych). Pamietam jak musialem sie chowac zeby z kumplami co nieco wypic. Pamietam powstal konflikt mkedzy ta laska a mna i moimi kumplami. Chcialem isc sam ale oczywiscie moi zajefajni rodzice na to; synku jak to idziesz sam, jak tak moza, itp itd. Z jednej strony ciesze sie ze bylem z drugiej zal mi ze nie spedzilem tego czasu tak jak chcialem

(07 Maj 2018, Pon 12:13)Acj napisał(a): Być może patrzę na sprawę przez pryzmat nadmiernego samokrytycyzmu, jednak uważam, że ucieczka nigdy nie jest rozwiązaniem. A tym właśnie jest niepojście na studniowkę. Rzucenie ręcznika na ring nim się nawet zaczęła walka. Z gory założenie, że się przegra. Całe życie tak zachowywać się nie można, bo to żadne rozwiązanie.
Może Wam przykro nie jest, że nie poszliście, ale jak głupio by to nie zabrzmiało, mi odrobinę za Was jest. Może bardziej o to przykro mi jest, że do tego zostaliście zmuszeni przez zaistniałe okoliczności i ludzi. Co ja tam zresztą wiedzieć mogę.
Byle tylko z takiego zachowania reguły nie zrobić na przyszłość.

Ale byles na studniowce czy nie? Jesli tak to jak wspominasz?
Odpisz
@"jasiojas" Byłem, lecz zmyłem się przed północą nim nie zmieniłem się w dynię...
I tak powielam po dziś dzień, prawie 10 lat później, ten sam schemat na imprezach (jeśli ktokolwiek mnie wyciągnie i przypomni o moim istnieniu). Zmycie się po angielsku po trzech/czterech godzinach.
Czy mogłem inaczej studniówkę spędzić? Z moją świadomością dzisiaj być może tak. Wtedy na nic innego mnie nie było stać.
Pozostał tylko niesmak.
Tak człowiek analizuje swoją przeszłość i widzi jaki głupi był. Widzi i ciągle działa w ten sam sposób...
Odpisz
Chciałem tylko wyznać, że bardzo szkoda mi dziewczyny, która była moją towarzyszką podczas tej nocy.
Odpisz
Nie wiem, nie byłem...
Patrząc na tamte realia i czasy, nadal uważam, że dobrze postąpiłem.
Odpisz
No to chyba jestem jedynym fobikiem, który był na studniówce i nie żałuje. Mało tego, uważam to za jedno z przełomowych wydarzeń w swoim życiu i pewnie byłbym gorszym człowiekiem bez niego. Studniówka była pierwszym momentem w moim życiu, kiedy tak mocno poczułem akceptacje ze strony rówieśników. Wcześniejsze doświadczenia w szkole miałem bardzo złe, dręczono mnie przez całe 9 lat podstawówki i gimnazjum. Moja klasa z liceum była pierwszą, która nie traktowała mnie jak śmiecia. Ale dopiero pójście z nimi na studniówkę, wszystkie doświadczenia z tym związane, dziewczyny proszące mnie do tańca, sprawiły że poczułem, że jednak można mnie akceptować, a może nawet lubić.
Pamiętam, że początkowo nie chciałem iść, ale klasa mnie ostatecznie namówiła. Później przekonałem się, że to wszystko było szczerze, że faktycznie chcieli mi pomóc i sprawić, że poczuję się częścią grupy. Niesamowitym dla mnie wówczas odkryciem było to, że ludzie potrafią być bezinteresowni i życzliwi.

Sama studniówka diametralnie mnie nie zmieniła, ale była takim pierwszym i najważniejszym krokiem do zmiany mojego stosunku do ludzi. Do tej pory wspominam ją bardzo ciepło ;p
[-] 3 użytkowników polubił(o) wpis Tulkas:
  • The_Silence, Acj, Intruz
Odpisz
Nie byłam, czego dużo później zaczełam żałować, ale czasu się nie cofnie... Ale takto bywa, jak znajomi zaczynają cieszyć się dorosłością, a ty walczysz że swoimi myślami samobojczymi, żeby znowu czegoś nie odwalic..
Odpisz
Swoją studniówkę wspominam dwojako: jako przymus w znalezieniu partnerki, przymus w uczestniczeniu w obrzędach instynktu pierwotnego, nazywanych ogólnie tańcem oraz jako możliwość pokazania się z innej strony i poczucia niezależności.

Okres przedstudniówkowy zapamiętałem jako bardziej nerwowy oraz smutny okres mojego życia. W tym czasie, poszukując odpowiedniej partnerki na studniówkę, zderzyłem się z falą odmów i niezrozumienia. Wejściówkę miałem wykupioną wraz z osobą towarzyszącą, bo tak wypadało, ale nikt się na to miejsce nie znalazł. Ostatecznie wylądowałem na zabawie bez partnerki, samemu. Nawet sam przyjechałem wtedy samochodem, więc o żadnym alkoholu nie było mowy.

Wyobraźcie sobie salę pełną par, dwie klasy liceum + osoby towarzyszące, w sumie jakieś 80 osób i tylko ja byłem bez partnerki. Z podniesioną głową stawiłem czoła wyzwaniom instynktu pierwotnego, niemiłosiernie się przy tym męcząc, ale dałem radę. Dumnie odpowiadałem zapytaniom fotografów o partnerkę, że jeszcze w moim życiu nikt taki się nie znalazł. Sam porobiłem parę pamiątkowych zdjęć dla moich znajomych, po czym stwierdziłem, że nie ma już nic więcej ciekawego do roboty i zawinąłem się z powrotem do domciu, wracając przy okazji do mojej ulubionej gry komputerowej w tamtym czasie. Nikt mnie tam nie zatrzymywał i spokojnie wróciłem samochodem w swoje cztery kąty.

Nie zapomnę, jak wszyscy dookoła się dziwili, że miałem odwagę pokazać się sam na balu i nie mieć przy okazji jakiś wyrzutów do całego świata o taki, a nie inny los. W głębi serca oczywiście czułem całkowicie co innego, ale nie chciałem im tego pokazywać. Nie chodziło tutaj oczywiście o brak partnerki, a o całą otoczkę związaną ze studniówką i tym wszechobecnym przymusem posiadania osoby towarzyszącej na balu.

Z perspektywy czasu widzę, że najprościej w świecie byłoby po prostu nie uczestniczyć w takim wydarzeniu i dać sobie spokój. Jednakże panujące w tamtych czasach przekonanie, że jest to "jedyna w Twoim życiu" studniówka, uległem przekonaniom i udałem się na ten przymusowy bal. Swoje zrobiłem i tyle. Oczywiście drugi raz bym sobie na coś takiego nie pozwolił. Wtedy czułem się sterowany przekonaniem większości, że tak trzeba. Pokazałem jednak, że można uczestniczyć w pojedynkę, pokazać dumnie swoją niezależność i w spokoju wrócić do codziennych przyjemności.

Przypomnę, że w tamtym okresie swojego życia nie wiedziałem nawet co to introwertyzm, a tym bardziej spektrum autyzmu   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:

I tak wtapiający się w tłum Aspi uczestniczył w tych dziwnych obrzędach instynktu pierwotnego.

Tyle ode mnie, ogólnie takiej imprezy nie polecam, przeżyłem i tyle   :Stan - Uśmiecha się:
Odpisz
Współczuję presji na posiadanie osoby towarzyszącej. Też byłam sama na studniówce, ale nie ja jedna, nawet dwie z moich bliższych koleżanek też były same. Czułam się z tym ok w trakcie, po pewnym czasie patrząc wstecz było mi przykro, a teraz to już znowu nie ma dla mnie znaczenia.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis vesanya:
  • KA_☕☕☕_WA
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Zbliża się najgorszy okres (studniówka). 449 70 860 18 Paź 2014, Sob 12:08
Ostatni post: merlin
  matura, studniowka, 18 urodziny, -Rok koszmar-rezygnuje grycyl 66 8 055 01 Lis 2011, Wto 17:53
Ostatni post: Wróżka


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.