- Jak z tym walczycie?
#1
Jak dajecie sobie radę w codziennym życiu i co robicie by się tej fobii pozbyć ?

Bo ja już nie wytrzymuję psychicznie, siedzę cały czas zamknięta w pokoju i straciłam kontakt z większością znajomych. Nie wiem co robić.
Odpisz
#2
wyjdź z domu.
Odpisz
#3
Srutututu, "wyjdź z domu" - dobra rada ale dla osób o lekko-średniej fobii bez żadnych innych odwałów.
Odpisz
#4
Well, mi wyjścia nawet najbardziej banalne jak zjazd do centrum i powrót pomagaja odzyskać na chwilę kontakt z rzeczywistością. Ale ta porada i tak jest biedna    :Wystawia język i opuszcza oko:
Stay away from my vodka
Odpisz
#5
MarszałekFoch napisał(a):Srutututu, "wyjdź z domu" - dobra rada ale dla osób o lekko-średniej fobii bez żadnych innych odwałów.

co ty chcesz tu trzeba porządnie pieprznąć a nie pierdzieć po trochu, rzucić na głębokie wody. Przecież nie mówię o jakimś maratonie dookoła miasta, do sklepu, parku i z powrotem.
Odpisz
#6
naranja może warto rozważyć wizytę u psychiatry. Prawdopodobnie zaproponuje Ci jakies leki oraz terapie u psychologa. Takie spotkanie z lekarzem wiąże się z wyjściem z domu i ekspozycje na sytuacje społeczne, co będzie kolejnym krokiem w walce z fobią. Tabletki powinny poprawić Ci samopoczucie co ułatwi kolejne ekspozycje społeczne.
Odpisz
#7
Trudne pytanie wbrew pozorom.

Staram się po prostu żyć, działać, nie myśląc o fobii, ale nie zawsze wychodzi to tak jak trzeba i często się wycofuję.

Jeśli przez lęk nie możesz opuścić pokoju, to najlepiej poszukaj kontaktu ze specjalistą, tak jak radzi z, jest szansa, że to Ci pomoże.
Admin na urlopie
Odpisz
#8
najlepiej pójść do psychiatry i to jak najszybciej, bo im dłużej się siedzi w domu, odciętym od świata, tym trudniej później się z tego wygrzebać; a leki naprawdę pomagają, to w zasadzie jest pierwszy krok, tylko na działanie leków trzeba czekać co najmniej 2 tygodnie. pomoże ci też fakt samego wychodzenia z domu na wizyty do lekarza i tak powoli krok po kroku ci się uda.
ale prawda jest też taka, że na efekty trzeba trochę poczekać, no i będzie trudno.
Odpisz
#9
Koniecznie lekarz i terapia, samo nie przejdzie a wręcz się pogorszy, zmuszanie się do wychodzenia też nie pomoże.

Da się z tym normalnie funkcjonować. 12 lat temu byłam w takim stanie że kilka miesięcy nie wychodziłam z domu, nie mogłam nawet wyjść na balkon. Terapia + leki spowodowały że stanęłam na nogi i funkcjonuję normalnie, studia, wyszłam za mąż, sama się swobodnie poruszam nawet w tłumie ludzi, owszem, czasem lęk dopada ale da się z tym żyć.
Odpisz
#10
Potrzebne jest aby wyjsc z fobii : decyzja, dyscyplina i determinacja + wiara, silna wola i konsekwencja + strategia i plan dzialania

O czyms pewnie zapomnialem

Ale problem polega na tym, ze osoby z fobia nie maja wiekszosci z tych cech, zalet i mozliwosci albo zostaly one stlumione przez ciezkie dziecinstwo itp. bo inaczej nie wpedziliby sie w taki stan    :Uśmiecha się: Ale na pocieszenie dodam, kazdy jest w stanie wszystko to wykorzystac. Potrzeba tyko no wlasnie to wykorzystac zeby to wykorzystac    :Uśmiecha się szeroko:

Kill me
Stay away from my vodka
Odpisz
#11
Misio1990: Kaboom! Headshot. Tango down.
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#12
Masz racje Zas

Call of Duty (poczucie obowiazku) mozna dodac do listy.
Stay away from my vodka
Odpisz
#13
Każdy ma swój sposób życia i bycia. Nie ma rad uniwersalnych. Jedynie sięgnąć po alkohol potrafi każdy z nas.
Odpisz
#14
Bo aj wiem, czy każdy.
kontynuując wątek gier, przyda sie też Maximum Armor, Maximum Strength...

BTW - Misio, świetne podsumowanie. Oczywiście w praktyce nieosiągalne, to też fakt.
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#15
Przede wszystkim musisz chcieć.. zmobilizować się do działania i udać się do psychiatry. Później udać się na terapie lub próbować samemu walczyć z fobią. Ja jednak polecałbym terapię poznawczo-behawioralną.
Odpisz
#16
Cytat:Przede wszystkim musisz chcieć..

Gdyby najwazniejszym czynnikiem decydujacym o wyjsciu z fobii byla chec wyjscia z fobii to juz by dawno tutaj nikogo nie bylo na tym forum

Cytat:zmobilizować się do działania

Tak

Cytat:i udać się do psychiatry.

Tylko trzeba trafic na dobrego a tych jest zapewne mniejszosc.

Cytat: Później udać się na terapie lub próbować samemu walczyć z fobią. Ja jednak polecałbym terapię poznawczo-behawioralną.

Dlaczego? Masz jakies pozytywne doswiadczenia z terapia?
Stay away from my vodka
Odpisz
#17
Misio1990 napisał(a):
Cytat:Przede wszystkim musisz chcieć..

Gdyby najwazniejszym czynnikiem decydujacym o wyjsciu z fobii byla chec wyjscia z fobii to juz by dawno tutaj nikogo nie bylo na tym forum

No właśnie, same chęci nie wystarczą. W końcu chcieć, to nie zawsze znaczy móc.
Ja przed snem myślę jak to jutro będę pogodny i otwarty na ludzi. Po czym wstaje i okropna niechęć do wszystkiego i wszystkich.... O tyle dobrze, że na uczelni mam parę osób, które jakoś mnie rozruszają, przez co da się żyć. Z tym, że i tak nawet wśród nich czuję się samotnie. Od czasu do czasu skoczy się na jakieś piwko i pogada, to mi pomaga. Alkohol niszczy fs, krótkotrwale.
To co dał nam świat niespodzianie zabrał los,
dobre chwile skradł niosąc w zamian bagaż
zwykłych trosk.
To co dał nam świat to odeszło z biegiem lat,
cóż wart jest dziś niewczesny żal,
że los wziął to co dał.
Odpisz
#18
Misio1990 napisał(a):
Cytat:Przede wszystkim musisz chcieć..

Gdyby najwazniejszym czynnikiem decydujacym o wyjsciu z fobii byla chec wyjscia z fobii to juz by dawno tutaj nikogo nie bylo na tym forum

Cytat:zmobilizować się do działania

Tak

Cytat:i udać się do psychiatry.

Tylko trzeba trafic na dobrego a tych jest zapewne mniejszosc.

Cytat: Później udać się na terapie lub próbować samemu walczyć z fobią. Ja jednak polecałbym terapię poznawczo-behawioralną.

Dlaczego? Masz jakies pozytywne doswiadczenia z terapia?


a no mam.. wejdź na mojego bloga i poczytaj... nie wiem czy źle Cię odebrałem, ale wyczułem trochę nerwowości....
Odpisz
#19
A ja nie mam. Terapeuci, u których byłem, niewiele pomagali, niczego prawie nie tłumaczyli, w niczym nie wspierali i jak to słodko opisujesz, nie podnosili na duchu. Nie mieszkam z dziewczyną która mnie kocha i wspiera.
Mnie ciekawi jak sobie radzą ci, do których jeszcze los sie nie uśmiechnął i nie trafili na kogos, kto im pomógł...

Ale zaraz wszyscy mnie zje...a ze żaden terapeuta nie jest od pomagania, zaden lekarz od bycia uprzejmym, i żebym sobie posłuchał nagranych jak dla ludzi z niedorozwojem umysłowym (tak, nawet z moim poziomem angielskiego mogę to stwierdzić) kaset Richardsa...

Fajnie za to wiedzieć, że ktoś też czuł, ze sam sobie nie poradzi.
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#20
Zas może i do Ciebie się uśmiechnie jeśli Ty się wreszcie uśmiechniesz, a w Twoich postach nie będzie tyle jadu i złośliwości
Odpisz
#21
Cytat: no mam.. wejdź na mojego bloga i poczytaj... nie wiem czy źle Cię odebrałem, ale wyczułem trochę nerwowości....

Tak. Nie lubie jak ktos bije piane byle cos powiedziec a "przed wszystkim musisz tego chciec" pod to podchodzi.

Potem uwydatnilo sie moje zle zdanie o lekarzach psychiatrach co wynika ze zlych doswiadczen dlatego kolejna czesc "udac sie do psychiatry" jest porada bardzo jalowa.

A no koncu jako osoba w stanie zdecydowanie na chwile obecna podchodzaca pod terapie uwazam to za trudna, wazna decyzje i kosztowne przedsiewziecie wiec nie popieranie argumentami tej propozycji za w ogole nie przekonujace. A chyba o to ci chodizlo zeby przekonac do takiej inicjatywy.

Ale dopiero teraz sie dowiedzialem o blogu, w ktorym wszystko jest opisane.
Ale po co tutaj napisac jakiegos konstruktywniejszego posta, ktory cos wniesie chociaz w 10% skoro wszystko jest na blogu.


Teraz juz nie bylo nerwowosci  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Stay away from my vodka
Odpisz
#22
Candyman86 napisał(a):Zas może i do Ciebie się uśmiechnie jeśli Ty się wreszcie uśmiechniesz, a w Twoich postach nie będzie tyle jadu i złośliwości

Tak, zas ZAWSZE jest zły i złośliwy, jak się uśmiechnie, to zaraz ktos go dostrzeże, tak jak w liceum, tak jak na studiach...
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#23
Misio1990 napisał(a):
Cytat: no mam.. wejdź na mojego bloga i poczytaj... nie wiem czy źle Cię odebrałem, ale wyczułem trochę nerwowości....

Tak. Nie lubie jak ktos bije piane byle cos powiedziec a "przed wszystkim musisz tego chciec" pod to podchodzi.

ee źle mnie odebrałeś    :Uśmiecha się: bardziej mi chodziło o coś takiego, że jak ktoś już chce, to jest to już połowa sukcesu.. Może źle się wyraziłem.

A co do konstruktywnego posta to masz rację, nie postarałem się    :Wystawia język: ale w sumie to ciężko zawrzeć wszystkie argumenty w jednym poście    :Uśmiecha się:

Pozdrawiam
Odpisz
#24
Zas napisał(a):. Mnie ciekawi jak sobie radzą ci, do których jeszcze los się nie uśmiechnął i nie trafili na kogoś, kto im pomógł...

Mnie ciekawi skąd u Ciebie przekonanie że wszyscy mieli wszystko podstawione pod nos (to nie pierwszy wątek w którym o tym wspominasz). Naprawdę znasz ich cała historie, że wysnuwasz takie wnioski? Mnie na przykład nikt nigdy do gabinetu za rączkę do gabinetu nie zaprowadził, ponad rok szukałem terapii grupowej. I też trafiłem na wielu konowałów po których wizycie miałem wątpliwości w zawód psychologa czy psychiatry. Ale trzeba szukać dalej, a nie obrażać się na wszystkich. Tak jak już ktoś kiedyś wspomniał wszędzie szukasz winnych zamiast skoncentrować się na sobie i swoim problemie. A takim podejściem to daleko nie zajdziesz, jedynie tracisz przychylność ludzi z forum.
Normal is not the norm.
Odpisz
#25
Zas napisał(a):. Mnie ciekawi jak sobie radzą ci, do których jeszcze los się nie uśmiechnął i nie trafili na kogoś, kto im pomógł...
No mi nikt nie pomógł(albo sobie sam pomóc nie dałem), do lekarza się jednak nie mam zamiaru wybierać, jakoś sobie to swoje życie pcham do przodu z nadzieją że jeszcze mnie coś fajnego czeka. Poza tym los nie uśmiechnie się do kogoś kto się do losu nie uśmiecha.


Raven napisał(a):A takim podejściem to daleko nie zajdziesz, jedynie tracisz przychylność ludzi z forum.
E tam, mojej przychylności nie straci, według mnie to dobrze, że pisze to co myśli a nie to co inni chcą usłyszeć. Jeśli tak widzi świat to jego sprawa, my co najwyżej możemy podać jakieś argumenty, że jest inaczej i to jest właśnie fajne że jest jakaś różnorodność na forum.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jak zakodować sobie coś w głowie?Jak przelać myśli na czyny? Muchozol 8 1 695 28 Lis 2009, Sob 1:32
Ostatni post: soulja


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.