- Jak zaufać ludziom?
#1
W miarę jak coraz bardziej radzę sobie z nieśmiałością to okazuje się, że ona nie jest największym problemem. A może to też jakiś rodzaj nieśmiałości, że boję się zaufać ludziom i jakoś się otworzyć? Odsunęłam się od ludzi bo zraziłam się do nich (przez takie tam niefajne doświadczenia), a w efekcie oni odsunęli się ode mnie. Teraz męczę się ze samotnością ale nie potrafię nawiązać dobrych relacji z innymi chociaż tak mi na tym zależy. Może mieliście podobny problem i coś mi doradzicie?
Odpisz
#2
Nie ufaj na siłę, by sobie coś udowodnić, że potrafisz. Jak masz wątpliwość czy komuś ufać to mu nie ufaj, zaufanie nie ma wątpliwości, inaczej nazywalibyśmy to podejrzeniami.
Odpisz
#3
Myślę, że Sleep ma rację. Nie zmuszaj się do niczego    :Uśmiecha się:
Skoro nie czujesz, że możesz komuś zaufać to nie ufaj. To byłoby oszukiwanie samej siebie. Z czasem przekonasz się czy są wokół ciebie ludzie z którymi możesz być szczera ale nic na siłę.
"Sko­ro nie można się cofnąć, trze­ba zna­leźć naj­lep­szy sposób, by pójść naprzód"
/Paulo Coelho/
Odpisz
#4
Mam podobnie do Ciebie SpaceDementia. Moja rada - nawet nie próbować ufać ludziom. Znowu się zawiedziesz.
Próbuję otworzyć oczy ...
Odpisz
#5
Nieprzyjaciel napisał(a):Moja rada - nawet nie próbować ufać ludziom.
A co ma do stracenia? Ufać ludziom, ale małymi dawkami    :Uśmiecha się:
Odpisz
#6
Napisała, że się zraziła do ludzi. Ja też niektórym zbytnio ufałem i teraz żałuję. Ale to tylko moja rada - niech każdy robi jak chce. Nie krytykuje innych postaw.
Próbuję otworzyć oczy ...
Odpisz
#7
Nieprzyjaciel napisał(a):Ja też niektórym zbytnio ufałem i teraz żałuję.
Tu masz rację, chyba spora część osób na forum ma takie doświadczenia, no ale co, mamy przez to do końca życia nikomu nie zaufać.
Odpisz
#8
OtoJa napisał(a):chyba spora część osób na forum ma takie doświadczenia, no ale co, mamy przez to do końca życia nikomu nie zaufać.

Dokładnie, ja np. wiele razy pożałowałam że zaufałam paru osobom, jednakże wiem że jedynie muszę być trochę ostrożniejsza    :Uśmiecha się:
Nie ma co się zrażać do ludzi, tyle razy już pisałam (i myślę że nadal jest to prawdą) że nigdy nie ma, nie było i nie będzie chociażby dwóch takich samych ludzi. Każdy jest inny ale nie każdemu warto zaufać, trzeba to wyczuć jednakże nie zamykać się w sobie z powodu "złych trafień"    :Uśmiecha się z humorem:
Tym razem trzeba zaufać mnie i uwierzyć na słowo bo uwierzcie mi tak właśnie jest  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:

Odpisz
#9
Ja także żałowałem w paru przypadkach, jednak miałem szczęście, że trafiłem na paru ludzi, którzy mam nadzieję mnie nie zawiodą, no i oczywiście mam jeszcze zaufanie do was    :Uśmiecha się:
Odpisz
#10
Wydaje mi się, że jeśli chcemy komuś zaufać, to na początek trzeba zaakceptować fakt, że ktoś kiedyś może nas rozczarować, w ten sposób bedzie nam łatwiej zmierzyć się z taką sytuacją.
Odpisz
#11
SpaceDementia napisał(a):W miarę jak coraz bardziej radzę sobie z nieśmiałością to okazuje się, że ona nie jest największym problemem. A może to też jakiś rodzaj nieśmiałości, że boję się zaufać ludziom i jakoś się otworzyć? Odsunęłam się od ludzi bo zraziłam się do nich (przez takie tam niefajne doświadczenia), a w efekcie oni odsunęli się ode mnie. Teraz męczę się ze samotnością ale nie potrafię nawiązać dobrych relacji z innymi chociaż tak mi na tym zależy. Może mieliście podobny problem i coś mi doradzicie?

Myślę, że na forum wielu ludzi ma taki problem. Złe doświadczenia powodują, że się odsuwamy od innych. Jeżeli uczymy się, że ludzie ranią, to po co się otwierać. Zamykamy się w sobie. Czasem nawet zaczynamy się przyzwyczajać do bycia samemu. Ale w środku potrzebujemy bycia z innymi. Im dłużej człowiek jest sam, tym bardziej pogłębia się to poczucie wyobcowania i trudniej potem wrócić do ludzi i tworzyć zdrowe relacje. Ja mam podobnie. Przez długi okres wmawiałem sobie, że samemu najlepiej. W końcu dotarło do mnie jak bardzo potrzebuje takich bliskich relacji z ludźmi. Im bardziej się odsuwasz, tym bardziej pragniesz bycia z ludźmi. Wtedy może Ci za bardzo zależeć. Nie da się przeskoczyć i od razu mieć paczki przyjaciół. Trzeba wyluzować. Może doceń to co jest, zwykłą rozmowę o pierdołach, to że ktoś się uśmiechnie, komuś powiesz dzień dobry. Nie oczekuj od razu że poznasz przyjaciela na całe życie. Nie każdy musi nas lubić i nie ma w tym nic złego. Często jest tak, że głód bliskości powoduje, że komuś za bardzo zależy, wtedy inni mogą czuć się osaczeni i się odsuwają. Trzeba z tym uważać. Poza tym jak za szybko się otwieramy, za bardzo chcemy, to potem łatwiej nas zranić. Dlatego dobrze robić to powoli, swoim tempem.
Odpisz
#12
Nie ufaj nawet matce.
Odpisz
#13
jamnikjamnik napisał(a):Nie ufaj nawet matce.
Uhm, świetnie :shock:
Odpisz
#14
Joanna95 napisał(a):Każdy jest inny ale nie każdemu warto zaufać, trzeba to wyczuć jednakże nie zamykać się w sobie z powodu "złych trafień"    :Uśmiecha się z humorem:
I to chyba najmądrzejsze słowa w tym wątku    :Uśmiecha się: Czasem zaufamy niewłaściwej osobie, ale nie powinno to rzutować na nasze ogólne relacje z ludźmi.
A czasem zawiedzie nas nawet ktoś, kto na zaufanie zasługuje - ale porażki zdarzają się każdemu i też nie zawsze musi to takiego człowieka skreślać. Oczywiście o ile okaże jakąś skruchę albo żal, zależy co się stało. Porażki są wpisane w ludzkie życie.

Tak czy inaczej, sama zwykle stosuję zasadę ograniczonego zaufania... Boli mnie jednak, gdy mocno zawodzi ktoś, kto teoretycznie nie powinien.
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym.
Odpisz
#15
Chyba na zaufanie ludziom nie ma innej rady jak podjęcie ryzyka.
Odpisz
#16
Zaufanie rodzi sie powoli. W naszym przypadku, to zdecydowanie dluzsza droga. Jednakze moze jest to i plusem? Mniejsza szansa na popelnienie bledu - ufajac komus.
Odpisz
#17
Zawsze byłam nieśmiała i introwertyczna, zamknięta w sobie. Taka pułapka.
Odpisz
#18
Ludziom nie należy ufać : )
Odpisz
#19
...
Odpisz
#20
Też raczej jestem zbyt "wylewny", ale to raczej moja cecha charakteru.
Nie wiem czy koliguje to z ufnością, ale chyba tak, przynajmniej z perspektywy 2-giej osoby. Potem wyzywają mnie od egoistów... ehh.
Odpisz
#21
Dzięki wszystkim. Trochę minęło odkąd napisałam ten post i teraz myślę, że trzeba mieć faktycznie wyczucie komu można zaufać a komu nie. Ja takiego "daru" niestety nie mam więc wolę nie ryzykować bo można się na tym sparzyć. Ale przecież nie muszę się siłą otwierać na ludzi, a nawet gdybym to zrobiła to czy polubiliby mnie taką jaką jestem? Zresztą, nie będę oczekiwała zrozumienia ze strony ludzi którzy są całkowicie inni niż ja. Jak komuś ufać, to tylko najbliższym.
Odpisz
#22
Dla mnie kluczową kwestią jest to na czym to "zaufanie" ma polegać i jak ma wyglądać. U "normalnych" ludzi "zaufanie" i "otwieranie się" zaczyna się dopiero wtedy, gdy realnie mogą coś stracić (powierzając drugiej osobie jakiś sekret, czy pożyczyć jej pieniądze). Do pierdół i zwyczajnego egzystowania nie potrzeba innym specjalnie ufać. Problem zaczyna się wtedy, gdy muszę komuś ufać, aby podzielić się z nim informacjami takimi jak: zainteresowania, poglądy, to czym się zajmuję i to co jadłem na śniadanie. Przecież te informacje mogą zostać użyte przeciwko mnie !!!
"God, grant me the serenity to accept the things I cannot change,
The courage to change the things I can,
And wisdom to know the difference."
Odpisz
#23
Uno, myślałam o zaufaniu trochę w innym sensie. Ufam komuś nie tylko kiedy np. powierzam sekret ale nawet gdy mówię o nieistotnych rzeczach albo spędzam z kimś czas to też potrzebuję jakiegoś zaufania bo nie będę się przykładowo zadawała z kimś, dla kogo mało znaczę, kto może mnie obrazić lub coś podobnego... Żeby się poznać, czy zakumplować też potrzeba jakiegoś zaufania. Ogólnie, kiedy jest się bardziej ufnym to chyba łatwiej wchodzi się w dobrze relacje z ludźmi.
Odpisz
#24
SpaceDementia napisał(a):Ogólnie, kiedy jest się bardziej ufnym to chyba łatwiej wchodzi się w dobrze relacje z ludźmi.

Pewnie tak. Wydaję mi się, iż kwestia leży w tym, czego się po ludziach spodziewamy. Bardziej wyśmiewania i obrobienia d*py, czy bardziej aprobaty i przyjaznych gestów. Biorąc pod uwagę wagę naszych przeszłych życiowych doświadczeń to ten suwak jest wyjątkowo trudny do przesunięcia. Skwitowałbym to tak: aby zaufać ludziom należy kolekcjonować doświadczenia dowodzące tego, iż ludziom opłaca się ufać. Bez zdrowego rozsądku i podjęcia ryzyka się nie obędzie. Pewnie bez pozbycia się zniekształceń poznawczych również, ale to można dopisać do szeroko rozumianego "rozsądku".
"God, grant me the serenity to accept the things I cannot change,
The courage to change the things I can,
And wisdom to know the difference."
Odpisz
#25
uno88 napisał(a):Wydaję mi się, iż kwestia leży w tym, czego się po ludziach spodziewamy. Bardziej wyśmiewania i obrobienia d*py, czy bardziej aprobaty i przyjaznych gestów.

Dokładnie tak.
Dlatego trzeba być optymistą, tylko z umiarem.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Zaufać czy nie... gemsa84 16 4 082 16 Maj 2008, Pią 20:46
Ostatni post: Mike


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.