- Jakie działania podejmujecie?
#1
Czytam wypowiedzi na tym forum i chciałbym poznać jakie działania podejmujecie aby wyjść z FS?

Ja zacząłem od leków i terapii. Tak na co dzień to czytam książki o FS. Zapoznałem się też z terapią którą tutaj umieścił Piotrek „krok po kroku” wydrukowałem sobie najważniejsze rzeczy i przyczepiłem na ścianie, czytam to kilka razy dziennie. Piszę afirmacje. Zauważyłem też, że dobrze mi robi wyjście na spacer, na razie spaceruję z żoną. Staram się uprawiać ćwiczenia(tao-bo), jak się tak strasznie zmęczę to psychicznie się wtedy rewelacyjnie czuję. Niestety ćwiczenia robię co parę dni bo jeszcze zakwasy mam   :Smuci się:

Najbardziej obawiam się, że nie wystarczy mi zapału i dopadnie mnie lenistwo. Często mi się to zdarzało w życiu. Zagrożeniem dla mnie jest też to, że pracować trzeba teraz a rezultaty mają przyjść w przyszłości, nie należę do ludzi cierpliwych.
Jakie działania podejmujecie, co wam najbardziej pomaga?
Poćwiczyć pływanie można na plaży
ale żeby się nauczyć, trzeba wejść do wody
Odpisz
#2
Niedługo zacznę ćpać benzodiazepiny, to mnie wyleczy.
Odpisz
#3
Biorę leki i chodzę na terapie psychodynamiczną raz w tygodniu. Do tego staram się tak jak ty ćwiczyć. Też jak się zmęczę to wtedy czuje się świetnie. Do tego wczoraj zacząłem robić terapie Richardsa. Nie wiem czy macie tak jak ja, że gdy pozwalacie swojej głowie na swobodę, nie ingerujecie w żaden sposób, to ona zaczyna wytwarzać same negatywne i katastroficzne myśli    :Uśmiecha się puszczając oko: Zazwyczaj tak mam jak leżę. One są skubane dosyć szybkie i ciężko je uchwycić. Jest tu ktoś z podobnym problemem?

Ps. sorki za offtop.
Odpisz
#4
hm, ja to w sumie nic nie robię. podjęcie jakichkolwiek działań mnie przerasta.
no ale niedługo zacznę brać leki, może coś to da.

Sosen: taak, ale to chyba zwykły pesymizm    :Zaskoczony:
niech świat opluwa, kogo gorycz dławi
życie niech trwoni, kto je ma za marność
niech się nie zdziwi, kto wciąż zbawców słucha...
Odpisz
#5
Ja też robię terapie dynamiczną. Z myślami mam podobnie, szczególnie rano przed pracą.
Poćwiczyć pływanie można na plaży
ale żeby się nauczyć, trzeba wejść do wody
Odpisz
#6
Przed robotą jest najgorzej. Jak pozwolę im się nakręcić to zazwyczaj nie idę do pracy. Najlepiej jest od razu wstać i nie myśleć    :Uśmiecha się:
Odpisz
#7
Nic szczególnego. Nie cackam się ze sobą. Robię wszystko, czego robić nie chcę. Nie mam ochoty wyjść przed klasa i odpowiadać na środku, a się zgłaszam i idę. Mam coś z masochisty!
Odpisz
#8
Dwa razy udało mi się wstać o 6 rano i poćwiczyć, wtedy myśli negatywne są słabe albo nie ma ich wcale Raz rano udało mi się zauważyć, że się rozkręcają więc zacząłem je stopować i zamieniać na pozytywne i racjonalne. Jeszcze jadąc w samochodzie to robiłem tak mnie atakowały. Mam nadzieje, że z czasem będzie coraz łatwiej   :Uśmiecha się:
Poćwiczyć pływanie można na plaży
ale żeby się nauczyć, trzeba wejść do wody
Odpisz
#9
Ale to jest trochę dołujące, bo one jakby codziennie wstawały razem z tobą z taką samą siłą co poprzedniego dnia    :Uśmiecha się szeroko: No ale tutaj trzeba być chyba mocno wytrwałym, z czasem powinny osłabnąć. Ech tak sobie czasem myślę, jaki byłby świat bez nich <marzyciel>    :Uśmiecha się:
Odpisz
#10
Sorry, że się wtrące.
k.czarny5 napisał(a):Raz rano udało mi się zauważyć, że się rozkręcają więc zacząłem je stopować i zamieniać na pozytywne i racjonalne.
Po co je zmieniać? Potrzeba zmiany negatywnych myśli na pozytywne ma korzenie w strachu i lęku. Ja przechodzę obok myśli mimo, pozwalam im się pojawić, zauważam je, a potem pozwalam im zniknąć. Trzeba je w pewnym sensie polubić, a nie odpychać od siebie. Krótko mówiąc , nie je trzeba zmienić, tylko nasze ich postrzeganie. Bo jeżeli próbujecie zamienić negatywne myśli na pozytywne, to najpierw musicie dokonać ich oceny, wartościowania, oceniacie je jako złe - ale w tym miejscu już jest błąd, bo one nie są ani dobre ani złe, to nasze postrzeganie ich jako złe trzeba zmienić.
Odpisz
#11
mc, masz inne podejście do tego po prostu. To nie znaczy, że nasze jest złe albo twoje. Żeby robić tak jak ty, o ile dobrze myślę, trzeba ćwiczyć techniki medytacyjne, bo tak przejść obok myśli się nie da    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#12
Sosen napisał(a):mc, masz inne podejście do tego po prostu. To nie znaczy, że nasze jest złe albo twoje. Żeby robić tak jak ty, o ile dobrze myślę, trzeba ćwiczyć techniki medytacyjne, bo tak przejść obok myśli się nie da    :Uśmiecha się puszczając oko:
Oczywiście. Napewno lepiej zmieniać w ten sposób mysli niż pozwalać im zapanować nad nami. Powiem Ci, że w jednym z klasycznych tekstów buddyjskich jest opisana mniej więcej podobna technika, którą wy stosujecie i jeszcze kilka innych.
Żeby było jasnym, ja czasem stosuję takie podejście, ale w innych sytuacjach. Np. odczuwam gniewne myśli w stosunku do jakiejś osoby, i jak sobie to uświadomię, stosuje antidotum, życzę tej osobie wszystkiego najlepszego, i tego aby była również wolna od gniewu. W ten sposób porzucam szkodliwe myślenie na rzecz myslenia pożytecznego, w ten sposób eliminuję gniew.
Natomiast w przypadku natrętnych myśli, głęboko zakorzenionych w podświadomości wydaje mi się, że lepsze jest tamto podejście.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jakie książki polecacie ? sensual 10 6 948 28 Wrz 2012, Pią 17:12
Ostatni post: Luna
  Proszę o odpowiedzi w sprawie działania leków na FS. Wasyl 23 4 272 13 Mar 2010, Sob 15:25
Ostatni post: lolek


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.