- Jakie Zdarzenie w waszym zyciu was zmienilo?
#1
Pytam bo nic nie dzieje sie bez przyczyny. Nie bylem takim dzikiem, niesmialym czlowiekiem bez ambicji, bez celow, teraz uciekam w samotnosc ale nic nie dzieje sie bez przyczyny. W Moim przypadku na to sie zlozylo ze taki sie stalem to to ze bylem przesladowany w szkole    :Uśmiecha się:
Odpisz
#2
1.Wieczne kłótnie w domu zwłaszcza o pieniądze - ciężko było się uczyć, więc wyjechałam za granicę, gdzie po części było fajnie i dużo się nauczyłam, ale...

2. Niejednokrotnie nasłuchałam się uwag pt. "you f* polish b*" co też spotęgowało...

3. moją niską samoocenę i wyniesioną z domu niepewność własnej osoby (bo przecież rodzice zawsze wiedzą lepiej), które sprawiły że zaczęłam bać się wszelkiej krytyki i przestałam wierzyć, że jestem wartościową osobą.

4. Nie wiedząc kim tak na prawdę jestem, wróciłam i poszłam na łatwy kierunek aby tylko rodzice byli zadowoleni, a ja miała wymówkę, że coś jeszcze robię.

Podsumowując na mój stan pracowałam latami, ponieważ jestem zbyt słabym człowiekiem by umieć walczyć o siebie i nie pozwolić sobą manipulować.
Odpisz
#3
hhmmm u mnie była przeprowadzka i co za tym idzie prześladowanie w nowej szkole.
do tego mój ojciec i moja za duża wrażliwość..
Odpisz
#4
Kilka czynników się na to złożyło.
Zaczęło się jak pewnie u większości, w domu. Nie chcę tu za bardzo wchodzić w szczegóły, bo wspominanie tego nie jest dla mnie przyjemne. Powiem tyle, że z domu wyniosłam właściwie zerową pewność siebie i brak umiejętności nawiązywania kontaktów. Niby miałam znajomych, ale to było złe towarzystwo, więc wciąż trwałam w odosobnieniu. Do okresu liceum niszczyła mnie właśnie ta samotność, pojawiła się depresja.
Dopiero pod koniec liceum zaczęłam jakoś z tego wychodzić, kiedy zaczęłam na różne sprawy inaczej patrzeć.
Odpisz
#5
A myślałem, że to będzie pozytywny temat, służący dzieleniu się zmianami na lepsze...
Odpisz
#6
Zabawne, bo ja po zobaczeniu nazwy tematu też tak od razu pomyślałam    :Uśmiecha się puszczając oko:
Załóżmy taki!    :Uśmiecha się:
Odpisz
#7
tifa napisał(a):Kilka czynników się na to złożyło.
Zaczęło się jak pewnie u większości, w domu. Nie chcę tu za bardzo wchodzić w szczegóły, bo wspominanie tego nie jest dla mnie przyjemne. Powiem tyle, że z domu wyniosłam właściwie zerową pewność siebie i brak umiejętności nawiązywania kontaktów. Niby miałam znajomych, ale to było złe towarzystwo, więc wciąż trwałam w odosobnieniu. Do okresu liceum niszczyła mnie właśnie ta samotność, pojawiła się depresja.
Dopiero pod koniec liceum zaczęłam jakoś z tego wychodzić, kiedy zaczęłam na różne sprawy inaczej patrzeć.

No, wlasciwie strescilas tu historie mojego zycia    :Uśmiecha się szeroko: Bez ostatniego zdania    :Wystawia język i opuszcza oko:
Odpisz
#8
Na pewno fobia społeczna.
Odpisz
#9
1. atmosfera w domu
2. atmosfera w szkole
Trochę patologii, brak bliższych więzi, poczucia akceptacji, a może nawet poczucie odrzucenia

Żadnych konkretnych zdarzeń sobie nie przypominam.
Odpisz
#10
"sztywność" w relacjach rodzinnych / rozwód rodziców. Nie chcąc od małego pokazywano mi że kontakt z innymi ludźmi to nic ciekawego i że nie istnieje takie coś jak otwartość na innych    :Smuci się:
Odpisz
#11
Zaczepka na stołówce szkolnej. Wystarczył jeden drobiazg, by powstał problem ciągnący się do dziś i którego skutkiem jest moja obecność tutaj. Pamiętam to bardzo dobrze, to był poniedziałek w połowie września 2002 roku.
Odpisz
#12
Prześladowanie w szkole, brak znajomych w niej.
Odpisz
#13
1. Okrzyczenie mnie w przedszkolu przez dziewczynkę z "młodszaków", gdyż omyłkowo wszedłem do ich grupy zamiast do swojej (symboliczny początek moich problemów)
2. Spowodowanie pożaru rodzinnej działki letniskowej w wieku 12 lat
3. Czasowy związek
4. Praca
5. Wyprowadzenie się z domu
Odpisz
#14
Jeśli chodzi o zmianę na gorszę to napiszę w punktach:
1.Moje narodziny
2.Dni w których ciągle walczyłam o to by moi bliscy lepiej żyli
3.Zdrada mojej matki ale innego rodzaju zdrada, nie ta która jest poszechnie tak znana
2.Prześladowanie przez inne dzieci
3.Prześladowania w szkole
4.Śmierć mojego dziadka, którego kochałam bardzo
5.Śmierć mojego wujka(brata mojego ojca), który był dla mnie prawie jak prawdziwy ojciec
6.Śmierć mojej babci (komplikacje, komplikacje,komplikacje...a to wszystko w naszych relacjach)
7.Śmierć mojego brata, który był dla mnie czasami jak brat bliźniak
O dziwo jak piszę o tym to jednocześnie widzę w tym negatywy oraz pozytywy czyli że te wydarzenia zmieniły mnie na gorsze ale również w niektórych sprawach zmieniły na lepsze    :Uśmiecha się:

Zauważyłam że piszecie o tej zmianie na gorsze ale chcę żeby było po równo więc napiszę jakie wydarzenia sprawiły iż zmieniłam się na lepsze    :Uśmiecha się:
Przede wszystkim zmieniła mnie na lepsze moja depresja, sprawiła że cierpiąc oczyściłam się po części i zrozumiałam wiele spraw. Dzień w którym zrozumiałam że jestem kimś więcej, że jednak nie jestem przeciętnym człowiekiem ponieważ jestem wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju    :Uśmiecha się z humorem: Do zmiany na lepsze przyczyniła się śmierć mojego brata oraz to co działo się po Jego śmierci. Dzień w którym prawie umarłam oraz w którym zostałam uratowana też mnie zmienił na lepsze    :Uśmiecha się:
Hm jestem pewna że jest tego więcej :smt017
Życie skromne, ubogie gdzie było mało pieniędzy i harowanie by przetrwać, to mnie zmieniło na lepsze ponieważ nauczyłam się trochę pokory, jak prosić i jak dawać oraz dziękować gdy dają    :Uśmiecha się: Dzień w którym zrozumiałam czym jest miłość bezwarunkowa i że moja mama kocha mnie miłością bezwarunkową nawet jeśli powiedziała mi wiele złego to wiem że zrobiłaby dla mnie wszystko ponieważ jest moją mamą a ja jestem dzieckiem    :Uśmiecha się:

Jest tego o wiele więcej ale i tak już przesadziłam bo miało być jedno zdarzenie a nie z kilkanaście    :Wystawia język:
Odpisz
#15
Odrzucenie i ignorancja przez koleżanki z klasy.
Odpisz
#16
Pamiętam, że początkowo byłam rozgadanym, rozpieszczonym i głośnym dzieckiem...
W podstawówce byłam zwykle na marginesie klasy, młodsze dzieciaki mnie przezywały, przyjaciółki raz były raz nie... i zaczęłam być strasznym milczkiem, bałam się wszystkich i wszystkiego. W gimnazjum było jeszcze gorzej, doszło do tego, że jak byłam pytana to milczałam, nawet nie mogłam wykrztusić zwykłego "nie wiem".
W liceum mi przechodziło powoli, otwarłam się na ludzi, bo wreszcie miałam normalne osoby w klasie, poza tym inna szkoła i przezwiska za mną nie przyszły. To była ulga.
Poza szkołą to brak wsparcia rodziny, moja matka uwierzy prędzej nauczycielowi jakby był świętym jakimś - niż mnie. Jedyna jej próba ułatwienia mi życia w podstawówce zapoczątkowała prześladowania, co jest całkiem ironiczne jak na to teraz spojrzeć. Chyba coś jest nie tak z moim wyobrażeniem, że rodzice powinni zawsze stać po stronie dziecka...
Odpisz
#17
1. Nadopiekuńcza mama przez którą nie chciałam wychodzić z domu
2. W przedszkolu, gdy wszystkie dzieci miały dziwny stosunek do mnie. A przy wyjściu z przedszkola większość z grupy stwierdziła, że nie chce trafić ze mną do podstawówki.
3. Moja naiwność, łatwowierność i bezmyślność w podstawówce gdy wpadłam w dziwne towarzystwo, a te osoby odepchnęły mnie stwierdzając, że jestem nudna i nieinteresująca.
4. Gimnazjum i ciągłe wyśmiewanie, traktowanie mnie jak dziwną, nienormalną wręcz.

Na dobrą sprawę jeszcze nie doświadczyłam jak to jest żyć bez fobii i raczej nie ma na to szans.
Odpisz
#18
Z relacji rodziny byłam niezależnym dzieckiem, które wszystko chciało robić samo, a jak ktoś próbowałam mnie przytulić to się wyrywałam. Byłam strasznie otwarta na ludzi, ufna i wrażliwa.

Zmieniło mnie prześladowanie przez klasę do końca gimnazjum. Wiele razy wykorzystano moją naiwność. W liceum było już lepiej, ale byłam już tak zbita, że bałam się cokolwiek robić sama (nawet pójść do lekarza).

Teraz (może po samodzielnych 4 latach studiów) potrafię już to czy tamto sama załatwić, ale zawsze kosztuje mnie to oberwane skórki na palcach (obrywam ze stresu) i pogryzione wargi. W dodatku ciężko mi zaufać ludziom.
Odpisz
#19
cthulhu napisał(a):1. Nadopiekuńcza mama przez którą nie chciałam wychodzić z domu
2. W przedszkolu, gdy wszystkie dzieci miały dziwny stosunek do mnie. A przy wyjściu z przedszkola większość z grupy stwierdziła, że nie chce trafić ze mną do podstawówki.
3. Moja naiwność, łatwowierność i bezmyślność w podstawówce gdy wpadłam w dziwne towarzystwo, a te osoby odepchnęły mnie stwierdzając, że jestem nudna i nieinteresująca.
4. Gimnazjum i ciągłe wyśmiewanie, traktowanie mnie jak dziwną, nienormalną wręcz.

Na dobrą sprawę jeszcze nie doświadczyłam jak to jest żyć bez fobii i raczej nie ma na to szans.
Najgorsze z tego jest to uczucie ze wszyscy cie olewaja.. I nikt nie rozumie, nie pomoze nie pogada. Mam to samo, ale jak to jest bez fobii czasem udaje mi sie poczuc, gdy mam dobry dzien i od rana bylam na zewnatrz cos robilam. Szkola sie nie liczy bo to tylko pogarsza.
Odpisz
#20
Takim pierwszym ważnym wydarzeniem, które mnie zmieniło, nie, nie mnie samą zmieniło, ale raczej styl mojego bycia, była przeprowadzka z dużego miasta na zad...wieś. Choć i tam, w mieście, nie miałam może mnóstwa koleżanek i kolegów, no jednak tutaj po prostu musiałam przywyknąć do pustelniczego trybu życia. W sumie prowadzę go do dzisiaj, z mniejszymi i większymi wyskokami towarzyskimi.

Jako drugie to mój zawalony egzamin na kartę rowerową, który spowodował, że samoocena 11-letniej dziewczynki z hukiem uderzyła o dno. Niby taka głupota, egzamin potem ostatecznie zaliczony, ale do dzisiaj żywię niechęć do używania rowera.

Trzecim wydarzeniem będzie pewna gimnazjalna relacja, przez którą straciłam zaufanie do ludzi, a z czasem dostrzegłam w tym także moją winę i zaczęłam siebie nienawidzić.

Wydarzenie czwarte- pogrzeb wujka ok. 1 roku temu. Poznałam prawdziwy obraz mojej rodziny, ukrywany przede mną w czasie mojego dzieciństwa. Dość to przykre, kolejna rysa dotycząca zaufania i ludzkiej szczerości.

Piąte mogę ogólnie nazwać jako wakacje przed pierwszą klasą liceum/ początek liceum, czyli w sumie Mój Upadek- psychiczny, fizyczny, towarzyski. Albo po prostu moje młodzieńcze, nieco wybujałe zresztą, pragnienia, ambicje i plany uderzyły w szarą ścianę rzeczywistości.

Jednak wydarzeniową wyliczankę zakańczam szczęśliwie. W tym roku brałam udział w pewnym konkursie, który tak naprawdę chyba pokazał mi kim jestem oraz co mnie, jak to się mówi, jara    :Uśmiecha się: W dodatku było to coś, czego się nie spodziewałam.

Oby teraz kolejne wydarzenia były tylko dobre!
Odpisz
#21
Urodziłem się.
Odpisz
#22
1) Patologiczna rodzina
2) Wyprowadzka w młodym wieku
3) Oczekiwania innych
4) Kłótnie z siostrą
5) Pożegnanie z bratem
6) Prawda, która wyszła na jaw
7) Współuzależnienie
8 Bycie dziwaczką w liceum
9) Patologiczny związek
10) Przeprowadzka do Szczecina
Odpisz
#23
Naprawdę dobry temat, szacuneczek, mi osobiście najbardziej zryła beret nieszczęśliwa miłość między 2. a 3. klasą gimnazjum po której nie mogłem się pozbierać przez 4 miesiące, oraz gimnazjum, gdzie byłem gnębiony, szczególnie w 3. klasie, ponieważ nie rozmawiałem z ludźmi z klasy gdyż byłem w bardzo złej kondycji psychicznej.
Odpisz
#24
1. Banie się własnej babci w wieku ok 2-3 lata i przy tym brak reakcji rodziców, to był pierwszy sygnał mojej fobii. Ogólnie wychowanie mnie przez rodziców. Kocham ich bardzo dobrze się czuję z nimi jednak taka jest niestety prawda, że jak ja chciałam np. chodzić na basen, do harcerstwa to w ogóle nie działali w tej kwestii nie pomagali np. z dowozem mnie zapisaniem itp. wtedy kiedy jeszcze chciałam i się nie bałam.

2. Pierwsza samotna kolonia. Dotarło do mnie, że nikt mnie nie lubi. Nie miałam z kim być w pokoju i zostałam dokoptowana do starszej dziewczyny. Płacz itp. błagałam rodziców, żeby mnie zabrali i tak po tygodniu zrobili.

3. Usłyszenie na imprezie sylwestrowej w liceum prosto w twarz: "ale ty jesteś brzydka"

4. Przejęzyczenia zacięcie stress w kontaktach z ludźmi który się uwydatnił

5. Nie powodzenia w pracy

6. Zazdrość jak mają inni w moim wieku (rodziny, podróże, praca, perspektywy). Chodzi o porównywanie ich do mnie z czego wynika jaka jestem beznadziejna. Jak również w rozmowach z ludźmi, że nic nie robię tylko studiuję nie mam pasji itp. to jestem beznadziejna.
Odpisz
#25
1) Syndrom DDA
2) Rodzina patologiczna
3) Prześladowanie w szkole
4) Brak wzorców wśród dorosłych
5) Poczucie, że jestem beznadziejny, które pojawiło się w późnej podstawówce
6) Złe kontakty z rodziną
Teraz to nawet sukcesy w Liceum(konkursy, znalezienie zainteresowań) mi nie pomogły. Potrzeba jakiegoś silniejszego bodźca.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jakie macie największe problemy lęki trebor8787 12 1 538 27 Paź 2017, Pią 16:44
Ostatni post: paranormal987
  Inni fobicy w normalnym życiu Ash 16 1 438 03 Wrz 2016, Sob 4:33
Ostatni post: Ordo Rosarius Equilibrio
  Motywacja w życiu codziennym Maciek_Krawczyk 10 1 838 03 Mar 2016, Czw 13:38
Ostatni post: WeLoveThisGame
  Czy w życiu trzeba mieć szczęście? Czy istnieje coś takiego? Zasió 20 1 978 13 Wrz 2015, Nie 20:57
Ostatni post: Maew
  Brak celu w życiu aaanonim94 12 2 133 14 Sie 2015, Pią 21:54
Ostatni post: Gollum
  Brak celu i wiary w życiu Garrus 23 2 551 27 Lip 2015, Pon 2:23
Ostatni post: Garrus
  Najgorsze zaniechania w naszym życiu fobika... tytomasz 27 4 871 22 Cze 2015, Pon 23:07
Ostatni post: magik
  Rzeczy z którymi sobie nie radzicie w codziennym życiu inferno 15 2 141 13 Kwi 2015, Pon 20:32
Ostatni post: Zasió
  Pogubiłam się w życiu. mineralnax3 12 1 649 17 Paź 2014, Pią 14:38
Ostatni post: mineralnax3
  Wrażliwość w życiu - dyskusja Gość13 4 1 261 22 Lip 2014, Wto 18:34
Ostatni post: JakubSz


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.